Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Klątwa Tygrysa

Tłumaczenie: Martyna Tomczak
Cykl: Klątwa Tygrysa (tom 1)
Wydawnictwo: Otwarte
7,43 (3644 ocen i 681 opinii) Zobacz oceny
10
840
9
484
8
607
7
642
6
424
5
254
4
144
3
126
2
78
1
45
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Tiger's Curse
data wydania
ISBN
9788375152050
liczba stron
360
słowa kluczowe
klątwa
język
polski
dodała
Noelle

Literacki fenomen! Powieść odrzucona przez wydawców, ukochana przez setki tysięcy czytelników na całym świecie!

Magnetyczne oczy tygrysa.
Pradawna klątwa, którą zdjąć może tylko ona.
Namiętność silniejsza niż strach.
Razem muszą stawić czoła mrocznym siłom.
Czy poświęcą wszystko w imię miłości?

 

źródło opisu: www.otwarte.eu

źródło okładki: www.otwarte.eu

książek: 286
Masquerade | 2012-11-10
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 10 listopada 2012

Ponownie skuszona pozytywnymi opiniami o książce (oraz odrobinkę jej prześliczną okładką), sięgnęłam po nią i ja. Lubię romanse paranormalne, w których występują zmiennokształtni, więc z chęcią zabrałam się za czytanie, ale od początku.

Kelsey to osierocona dziewczyna, która jako świeżo upieczona absolwenta liceum, postanawia zasmakować dorosłego życia. Rozpoczyna pracę w wędrownym cyrku, sprzątając, sprzedając bilety i opiekując się zwierzętami. Jedno szczególnie przyciąga jej uwagę – biały tygrys o magnetyzującym błękitnym spojrzeniu. Dziewczyna z miejsca stwierdza, że zwierzę jest niesamowite – inteligentne i zadziwiająco spokojne. Od tej pory Kelsey spędza z Dhirenem, bo tak tygrysowi na imię, bardzo dużo czasu. Czyta mu poezję, rysuje go w swoim pamiętniku i zwyczajnie do niego mówi. Sielanka kończy się, kiedy do cyrku przyjeżdża Anik Kadam, który proponuje właścicielowi cyrku ogromną sumę za Dhirena. Ten oczywiście zgadza się, a Kelsey pogrąża się w żalu, zdając sobie sprawę, że więcej tygrysa nie zobaczy. I wtedy Kadam proponuje jej wyjazd do Indii, argumentując to tym, że dziewczyna ma cudowny wpływ na tygrysa i będzie to najlepsze rozwiązanie. Kelsey oczywiście zgadza się, na miejscu natomiast okazuje się, że Dhiren to nie zwykły tygrys, ale człowiek, na którego setki lat temu została rzucona okrutna klątwa. Odtąd Kelsey pomaga mężczyźnie w jej zdjęciu, powoli się w nim zakochując. Czy uda im się przywrócić Dhirenowi człowieczeństwo?

Trochę o głównych bohaterach. Jak mogłabym określić Kelsey w kilku słowach? Nabzdyczona „drama queen”. Po pierwsze: zakochuje się w facecie praktycznie wyłącznie dlatego, że jest niemożliwie przystojny. Po drugie: brak logiki, jakim się kieruje, przestając z Dhirenem, zakrawa o chorobę psychiczną. Nie rozumiem, jak można stworzyć tak niedojrzałą postać. Z jednej strony Kelsey uważa siebie za nic nie wartą szarą myszkę, z drugiej uważa, że jest bardzo cyniczna i sarkastyczna. Otóż Kelsey w pewnym momencie stwierdza, że jest za brzydka dla Rena i zaczyna pomiatać nim jak ścierą do podłogi, chcąc go przez to odepchnąć i zagłuszyć swoje uczucia. Bo po co rozmawiać? Rozmowy na ten temat są takie niedojrzałe i w ogóle passe. Kelsey to taka trochę Mary Sue, której wszystko się udaje, jest inteligentna i błyskotliwa (przez całą książkę czekałam na ten przebłysk inteligencji – nie doczekałam się), ale sama nie zdaje sobie sprawy z tego, jaka jest wspaniała. I piękna w dodatku.

Dhiren zwany Renem to książę (oczywiście) zaklęty w tygrysa przez okrutnego niedoszłego teścia. Tak naprawdę nie do końca wiemy, jak to się stało, ale bez tego nie byłoby książki, więc pomińmy ten element. Skoro autorce wydał się nie wart rozwinięcia czy choćby wyjaśnień, to i czytelnik nie powinien się przejmować. Tak więc Dhiren jest wspaniałym tygrysem, który okazuje się jeszcze wspanialszym, oślepiająco pięknym induskim księciem o błękitnym spojrzeniu i uśmiechu rodem z reklam wybielających past do zębów. Dhiren nie ma wad. Jest za to przerysowany do granic możliwości i porównany do ciemnoskórej mieszanki Ryana Goslinga i Roberta Pattinsona. Czy ktoś jeszcze ma wątpliwości, w oparciu o co powstała „Klątwa tygrysa”? Ren to dziwna postać. Im bardziej Kelsey go odtrąca i im bardziej jest w stosunku do niego opryskliwa i chamska (w języku autorki: sarkastyczna i cyniczna), tym bardziej on do niej lgnie i przybiega jak merdający ogonkiem szczeniaczek. Ale żeby nie było tak różowo – Dhiren ma brata, którego Kelsey uwielbia. Nie wiadomo dlaczego, widocznie imponuje jej fakt, że on też się nią zainteresował. A może w iście gówniarski sposób chce wywołać w Renie zazdrość.

Ta książka jest zła. Nigdy nie powinna powstać ani zostać wydana. Rozumiem teraz wszystkich wydawców, którzy odmówili Houck. Ale Houck nie dała za wygraną. Wydała książkę za własne pieniądze. Tak robią tylko dwa rodzaje autorów – ci, którzy są absolutnie genialni, ale ich pomysł po prostu nie trafia do wydawców i ci, którzy są zarozumiali i muszą postawić na swoim, choćby kosztowało ich to cały dorobek życia. Niestety o tych pierwszych krążą jedynie legendy.

Nie rozumiem, jak coś tak płytkiego stało się tak poczytną książką, „literackim fenomenem”. W opisie książki zacytowana została również Fitzpatrick, autorka serii „Szeptem” (ponoć dobrej, miałam zamiar przeczytać, ale teraz trochę zwątpiłam), która zachwyca się „Klątwą tygrysa”. Jak? Jakim cudem? Jak to się stało? Albo "Sama J.K. Rowling chciałaby napisać taką książkę!" - zagotowałam się.

Może i był jakiś pomysł oparty na wrzuconych do jednego gara i wymieszanych legendach wielu kultur. Może i byłoby z tego coś ciekawego, gdyby za pisanie wzięła się osoba z wypracowanym warsztatem, bądź wrodzonym talentem, a nie dziewczyna, która zafascynowana „Zmierzchem” stworzyła coś – nie do końca wiadomo co – a przy okazji miała trochę grosza, żeby zapłacić za wydanie tego tworu, co już samo w sobie daje do myślenia.

Książkę pewnie dałoby się czytać bez obrzydzenia, gdyby autorka darowała sobie dialogi. Drętwe, okropnie zbudowane, bez poczucia humoru, bez polotu, żenujące i żałosne.

Naprawdę jeszcze wczoraj pomyślałam: Okej, nie jest dobrze, ale przeczytam całą serię, bo tak po prostu wypada. Dzisiaj stwierdzam, że jest to absolutnie niemożliwe. Po prostu nie wytrzymam psychicznie, jeśli dalej będę musiała czytać przemyślenia i błyskotliwe uwagi panny Kelsey oraz to, jak bardzo kocha Rena, ale jak bardzo nie może z nim być, dlatego że… Sama właściwie nie wie dlaczego. Podejrzewam, że autorka też nie wie, a ja nie wiem tym bardziej.

Jak zawsze, chcąc podsumować opinię o książce, powinnam napisać, komu polecam. Nie napiszę. Cały nakład powinno się spalić i jak najszybciej o tej serii zapomnieć.

Ocena 1/6

http://czytam-wiec-zyje.blogspot.com/

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Świat równoległy

Bardzo ciekawe reportaże z różnych stron świata. Realistyczne opisy i wielowarstwowość kulturowa, etniczna, systemowa. Michniewicz równie sprawnie prz...

zgłoś błąd zgłoś błąd