John Green przeciwnikiem self-publishingu

LubimyCzytać
10.06.2013

(bukowylas.pl) 

Self-publishing jest zjawiskiem stosunkowo nowym i wciąż mało popularnym na polskim rynku. Termin ten oznacza publikowanie utworów bez udziału wydawnictwa, co w praktyce daje autorowi pełną kontrolę nad stworzonym przez siebie dziełem. W krajach zachodnich to droga często wybierana  przez początkujących autorów - dzięki takiej możliwości wydawania swoje książki opublikowały m.in. Colleen Houck (seria Klątwa Tygrysa) i Erika Leonard (Pięćdziesiąt twarzy Greya). Self-publishing ma jednak także swoich przeciwników.

Jednym z nich jest John Green, amerykański  autor bestsellerów dla młodzieży trafiających na listy „New York Timesa”. Debiutował powieścią Szukając Alaski, porównywaną z Buszującym w zbożu J. D. Salingera, opublikował również kilka innych książek, w tym Papierowe miasta i Gwiazd naszych wina (obie pod patronatem LC).

Green jest sensacją mediów społecznościowych, posiada więcej niż 1.500.000 zwolenników na Twitterze. Wraz z bratem Hankiem prowadzi Vlogbrothers, jeden z najpopularniejszych projektów wideo na YouTube z ponad milionem subskrybentów.

Często zatem opisywany jest jako autor, który dzięki swoim internetowym zwolennikom ma środki, by poradzić sobie samodzielnie i publikować swoje książki na własną rękę. Green zdecydowanie jednak odcina się od takich spekulacji, co więcej, w swoich wystąpieniach zdecydowanie popiera tradycyjnych wydawców. W płomiennym przemówieniu do Stowarzyszenia Księgarzy Amerykańskich, którzy wręczyli mu nagrodę Young Adult Indies Choice, apeluje, dosadnie konkludując:

Jestem czasami pokazywany jako przykład osoby, który zmienia paradygmat wydawcy, ponieważ mam dużo zwolenników na Twitterze i dużą liczbę subskrybentów na YouTube, w związku z czym, mogę się bezpośrednio zwracać do moich czytelników. W konsekwencji nie potrzebuję pośredników, księgarń czy wydawców, a w przyszłości każdy będzie taki jak ja i nikt nie będzie stał między autorem i czytelnikiem. To g.... prawda.

Pisarz twierdzi, że nie byłoby żadnej jego książki, gdyby nie niestrudzona i zaangażowana współpraca jego wydawcy i agenta, pracowników wydawnictwa oraz tysiąca innych ludzi, edytorów, pracowników magazynowych, programistów, informatyków, bibliotekarzy i księgarzy.

Bez pracy wydawcy moja pierwsza powieść zostałaby tylko moim osobistym zadowoleniem. I nawet po jej wydaniu, trudno byłoby mi znaleźć dla niej odbiorców bez poparcia, jakie dostałem ... od księgarń w całym kraju. I nie byłoby subskrybentów na YouTube ani na Tumblr, a nawet gdybym miał, to i tak nie miałbym żadnej książki, by się nią z nimi podzielić - podsumowuje Green.

W Polsce self-publishing  jest okazją dla twórców, którzy chcą wydać swoje publikacje w formacie cyfrowym. Na rynku powstaje coraz więcej serwisów odpłatnie przygotowujących do wydania publikacje zgodnie z oczekiwaniami autora. 

Czy myślicie, że ta forma wydawnicza ma szansę w Polsce na rozwój i zdobycie popularności wśród debiutujących pisarzy?

Reklama

komentarze [8]

Sortuj:
299
101
25.06.2013 11:05

Wydałem samodzielnie kilka publikacji. Współpracuję też z klasycznymi wydawnictwami. Trochę o tym wiem. Self-publishing wcale nie jest łatwy, prosty i przyjemny. Współpracując z wydawnictwem ma się dużo prostsze życie, na początku więcej pieniędzy oraz dużo większy „prestiż”. Przynajmniej u nas. Owszem, ale mimo tego wolę niezależność.
--
Aleksander Sowa

więcej

344
136
19.06.2013 20:20

Tak sądzę, że pan Green obawia się trochę konkurencji - a co mu szkodzi Selfpublishing? Przypomina mi to przypowieść o studencie docencie i profesorze - i o tym jak to ten ostatni nie pozwala dopłynąć do wyspy pozostałym... . Ja trafiłem na kilku autorów, którzy naprawdę mają świetne pomysły. Niektórzy mają dobre obycie z korektą i grafiką, inni nieco gorsze ale da się...

więcej

75
0
17.06.2013 21:35

Dyskusja jest bezcelowa. Rynek w Polsce jest zupełnie inny od rynku w USA. Ilu jest polskojęzycznych czytelników na świecie, a ilu anglo? Nie wspomnę o kwestii podziału zysków z książki. Za granicą to może być zawód, w Polsce wyłącznie hobby (chyba, że tworzy się dzieła typu Grocholi). Najlepszym dowodem na to, że nie ma u nas agentów literackich. Dlaczego? Umarliby z głodu...

więcej

1108
61
11.06.2013 11:40

Bez dobrego redaktora i weryfikacji wydawcy - szkoda zaglądać do książek wydawanych własnym sumptem. Widocznie nie są nic warte ;)


42
0

O, temat dla mnie! Od jakiegoś czasu prowadzę taką usługę dla Autorów. I rzeczywiście, przy książce trzeba się napracować. Absolutnie nie jest tak, że to co autor napisał można od razu wydać. Byłaby to często katastrofa, i dlatego uważam, że pełny self-publishing jest tylko dla dobrze zorientowanych w całym procesie wydawniczym.
ALE – z dobrym wsparciem, może być szansą...

więcej

287
3
10.06.2013 16:43

Jak myślę sobie, że bez self-publishingu nie wyszłyby takie książki jak 50 twarzy Greya czy Klątwa tygrysa, to zdecydowanie jestem po stronie Greena.


1352
74
10.06.2013 15:43

Osobiście nie mam nic przeciwko publikacjom w formacie cyfrowym, ale uważam, że przygotowanie takiej publikacji, przed jej udostępnieniem jakimkolwiek odbiorcom, musi obejmować etapy obecne od zawsze w tradycyjnym procesie wydawniczym, w skrócie: poza autorem nad ostateczną formą książki powinny pracować także profesjonaliści, przede wszystkim redaktorzy i korektorzy. Nawet...

więcej

2791
4
10.06.2013 11:12

Zapraszamy do dyskusji.


zgłoś błąd