Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dziennik

Książka jest przypisana do serii/cyklu "Dzienniki, listy". Edytuj książkę, aby zweryfikować serię/cykl.
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
7,54 (39 ocen i 11 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
2
8
17
7
13
6
4
5
1
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788308048085
liczba stron
462
język
polski
dodała
Ag2S

Fragmenty dziennika jednej z najwybitniejszych poetek polskich obejmujące lata 2008-2010, ale opowiadające o jej całym powojennym życiu. Julia Hartwig sięga pamięcią wstecz aż po drugą połowę lat 40. i swój ówczesny pobyt w Paryżu na stypendium rządu francuskiego. Wspomina koncerty młodego Jehudy Menuhina i wschodzącej gwiazdy Juliette Greco, spektakle w Comédie Française, a także zadymione...

Fragmenty dziennika jednej z najwybitniejszych poetek polskich obejmujące lata 2008-2010, ale opowiadające o jej całym powojennym życiu.

Julia Hartwig sięga pamięcią wstecz aż po drugą połowę lat 40. i swój ówczesny pobyt w Paryżu na stypendium rządu francuskiego. Wspomina koncerty młodego Jehudy Menuhina i wschodzącej gwiazdy Juliette Greco, spektakle w Comédie Française, a także zadymione knajpki Dzielnicy Łacińskiej, w których można było spotkać Sartre'a czy Tzarę. Dalej opowiada o wspólnym życiu z Arturem Międzyrzeckim, podróżach (francuskich, amerykańskich, włoskich). Wraca też myślą do znajomych, kreśląc znakomite portrety wielu znanych i cenionych postaci: od Josifa Brodskiego przez Marka Edelmana po Jana Lebensteina.

Wydanie Dziennika jest jedynym w swoim rodzaju zwieńczeniem jubileuszowego roku autorki.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Literackie, 2011

źródło okładki: http://www.wydawnictwoliterackie.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 282
AgMa | 2012-03-17
Na półkach: Przeczytane

Kartkuję Dziennik Julii Hartwig, przeglądam swoje podkreślenia i zapiski na marginesach, i nie wiem, jak ująć to, co odczuwam po lekturze tej książki.

To trzeci tom dzienników jednej z najwybitniejszych poetek polskich po Dzienniku amerykańskim z 1980 r. (zapis pobytu w Ameryce w latach 1971-1974) i Zawsze powroty z 2001 r. (zapis pobytów m.in. w Paryżu i Nowym Jorku w latach1986-1992). Ten trzeci tom zawiera fragmenty dziennika, obejmujące lata 2008-2010, ale tak naprawdę opowiadają o całym powojennym życiu Hartwig.

Autorka we wstępie pisze:

„Tym razem tematem jest moje życie osiadłe, a więc Warszawa, gdzie mieszkam od lat i skąd w opisanym czasie kilkakrotnie wyprawiałam się za granicę, do Rzymu, Sieny, Udine i Triestu.

Dziennik ten mówi obszerniej niż poprzednie o mojej pracy i ważnych wydarzeniach w życiu politycznym i społecznym, ale chyba najwięcej jest w nim wspomnień o niezapisanych dotąd kolejach mojego losu, o przyjaciołach, również tych, którzy już odeszli. Wiele uwagi poświęcam w tym tomie lekturom, bo zajmują one w moim życiu, obok pisania, miejsce najważniejsze.” [1]


Ta książka jest specyficzna, a sam tytuł nieco mylący. Zapisy w dzienniku czasami dotyczą bieżących spraw, wyjazdów czy wydarzeń politycznych, jednak w znacznej mierze są tylko pretekstem do snucia wspomnień. Zresztą pierwsze 70 stron nijak ma się do lat 2008-2010. To zapis wspomnień z powojennego Lublina, z którego autorka pochodzi, krótkiego pobytu w Domu Literatów na Krupniczej w Krakowie, z czasów zamieszkania w łódzkiej kamienicy zajmowanej przez literatów takich jak Mieczysław Jastrun, Kazimierz Brandys, Paweł Hertz i pracy w redakcji „Kuźnicy”. Pojawia się wzmianka o pobycie w Paryżu końca lat czterdziestych i Stanach Zjednoczonych, gdzie była wspólnie z mężem Arturem Międzyrzeckim i córką w 70. latach.

I chyba właśnie fragment dotyczący pobytu najpierw na stypendium w 1947 r., a potem pracy w ambasadzie polskiej w Paryżu jest najbardziej barwny, odsłaniający jej zachwyt tym miastem i Prowansją, którą zwiedzała z Ksawerym Pruszyńskim. Te wspomnienia są nadal żywe. Pokazują w jaki sposób ten „skok w nieznane” wpłynął na ukształtowanie jej późniejszych gustów i upodobań, dał szansę na zmianę, na wydobycie się z atmosfery przyduszenia. Z rozrzewnieniem wspomina piękno architektury tego zachowanego bez uszczerbku miasta i urzekający wdzięk ulic, wnętrza muzeów, kawiarnie z krzesłami wystawianymi na ulicę, gdzie można było spotkać Jeana Paula Sartre’a w towarzystwie Simone de Beauvoir, pobyty w czytelniach, gdzie bywali również autorzy, których twórczość jest jej bliska (Apollinaire, Gerard de Nerval i Max Jacob).


„Dodatkowych satysfakcji dostarczała ulica, życie codzienne zapewniające anonimowość, kąpiel w tłumie nieznajomych i nieznających się ludzi. W tym wielkim mieście nieważne było, ani jak się wygląda, ani jak się jest ubranym – bogatemu i tak nie dorównasz, ubogiego z kolei nic nie zdziwi. Nie było tu krewnych ani znajomych, pełno za to ekscentryków i ludzi prowadzących niejasną, a czasem tajemnicza egzystencję. Taka anonimowość pozwala na życie prawdziwsze, czystsze. Brzmi to nieco paradoksalnie w odniesieniu do Paryża, miejsca, które w naszej świadomości wiąże się z całym piekłem ludzkich ambicji, skalania, bezwzględności. Ale żyjąc na uboczu tego Paryża, dane mi było oglądać tamten świat w całym błogosławieństwie młodości, ufności, cichego entuzjazmu i wdzięczności za istnienie.” [2]



W pozostałej części Hartwig przybliża nam sylwetki wielu postaci, z którymi miała szczęście się znać – m.in. Leszka Kołakowskiego, Pawła Edelmana, Czesława Miłosza, Jerzego Turowicza. Chce ocalić pamięć o nich. Pisze również o lekturach, które ją w danej chwili pochłaniają, o wyjazdach zagranicznych, wakacjach spędzanych w Oborach.

Zaletą tego dziennika jest piękna polszczyzna, jego niewątpliwą wartością jest również przedstawienie jakiejś cząstki dziejów życia elit kulturalnych (nie tylko warszawskich, co więcej - nie tylko naszych rodzimych). Jednak momentami te zapisy przypominają kronikę zdarzeń – są przez to nużące, a ilość wymienianych nazwisk męcząca.

Mam wrażenie, że w tej książce wybrzmiewa tylko głos Hartwig - literatki; brakuje mi głosu Julii Hartwig - kobiety u schyłku życia z całym bogactwem doświadczeń i refleksji z nimi związanych, z całą paletą emocji i uczuć, które były jej udziałem. Szkoda, bo miałam nadzieję, że ta stonowana, wyciszona i elegancka starsza pani odsłoni się przed nami choć trochę…

[1] J. Hartwig, "Dziennik", Wydawnictwo Literackie, 2011, str.3
[2] tamże, str.20

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zdobyć Rosie. Początek gry

Zacznijmy od początku... Autorka książki nie jest nam obca, jest to już nasze kolejne spotkanie z jej twórczością, a tak dokładnie to szóste, więc wym...

zgłoś błąd zgłoś błąd