Erebos

Tłumaczenie: Anna Urban
Wydawnictwo: Egmont Polska
7,79 (356 ocen i 66 opinii) Zobacz oceny
10
50
9
58
8
102
7
87
6
43
5
9
4
3
3
3
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Erebos
data wydania
ISBN
9788323775386
liczba stron
464
słowa kluczowe
fantastyka, gra komputerowa, gra
język
polski
dodał
★Never★

Po jednej z londyńskich szkół krąży piracka wersja gry komputerowej ""Erebos"". Kto raz zagra, nie może się od niej oderwać. Zasady gry są bardzo surowe: każdy ma tylko jedną szansę, nie można z nikim o grze rozmawiać i trzeba grać bez świadków. Zadania wykonuje się w świecie rzeczywistym. Nick gra w ""Erebosa"" regularnie, aż dostaje rozkaz zabicia człowieka. Nie robi tego i wypada z gry....

Po jednej z londyńskich szkół krąży piracka wersja gry komputerowej ""Erebos"". Kto raz zagra, nie może się od niej oderwać. Zasady gry są bardzo surowe: każdy ma tylko jedną szansę, nie można z nikim o grze rozmawiać i trzeba grać bez świadków. Zadania wykonuje się w świecie rzeczywistym. Nick gra w ""Erebosa"" regularnie, aż dostaje rozkaz zabicia człowieka. Nie robi tego i wypada z gry. Kiedy jego bliski przyjaciel ulega ciężkiemu wypadkowi, Nick uświadamia sobie, że ""Erebos"" nie jest zwyczajną grą komputerową i że niełatwo będzie ją zatrzymać.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Egmont, 2011

źródło okładki: http://www.egmont.pl/pl/audiobooki/art681.html

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 229
karpatkadobra | 2017-04-19
Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 19 kwietnia 2017

Sztuczne Przestrzenie, które wydają się tak realne i bardziej doskonalsze niż rzeczywisty świat, że nawet najmniejsza skaza na ich Strukturze może spowodować u nas odczucie zgorszenia i obrzydzenia, ze względu zbyt perfekcyjną ułudę – to może jeszcze w pewnym stopniu fikcja, lecz jakbyśmy zareagowali w sytuacji, gdy znaleźlibyśmy się w takiej ,,Dolinie Niesamowitości”, gdzie tylko drobny błąd zorientowałby nas w jak nierealnej, dużo bardziej perfekcyjnej nierzeczywistości się znajdujemy? Czy wychodzące z roku na rok, coraz potężniejsze i coraz mocniej upodabniające się do otaczającego nas środowiska, ludzi oraz ukształtowania terenu Gry Video - nie staną się tak realne, że zastąpią nam dom, rodzinę i zapragniemy by w tej ułudnej macierzy rozrywki, spędzać więcej czasu ? Czy w końcu Avatary, którymi tak chętnie posługujemy się w wirtualnej płaszczyźnie, odejdą do lamusa i zamiast nich, przeniesiemy tam naszą świadomość : siatkę sygnałów elektrycznych krążącą między synapsami w komórkach nerwowych mózgu, dostosujemy do składni tej niebotycznej symulacji zamieniając ją w zbitek Kodu Źródłowego i poprzez nasz mózg doświadczymy takich bodźców jak doświadczają ulubieni lecz nieodczuwający bohaterowie gier? Do czego jesteśmy w stanie się posunąć by zmieść pod dywan problemy życia codziennego i zaznać tego czego nie było nam dane doświadczyć w normalnym świecie? Jak skończy się przedkładanie sztucznego anonimowego świata nad prawdziwe, rodzinne i przyjacielskie relacje? Jak bardzo będziemy jeszcze ludźmi. Gdzie skryje się ta cząstka człowieczeństwa?


Z powyższymi pytaniami, lecz w nieco innym, literackim przeznaczonym dla młodzieży stylu, zmagał się pewnie każdy czytelnik powieści ,,Erebos” U.Poznanskiego. Powiedzmy sobie szczerze i bez bicia: ta książka przedstawia przerażający obraz skutków uzależnienia nastolatków tak ślepo oddanych wirtualnej rozrywce.


Bohaterem dzieła U.Poznanskiego jest Nick Dunmore – typowy młodzieniec, mieszkający w zwykłej - jednej z wielu - dzielnicy mieszkaniowej w Londynie. Co najdziwniejsze, nie znamy do końca jego wieku, lecz nie jest to do końca najistotniejsze, gdyż jest on częścią normalnego młodzieżowego świata, który ta powieść po prostu przedstawia. Oprócz tego ,chodzi do jednego z wielu miejskich Liceów i wraz z przyjacielem Collinem i całą masą kumpli trenuje koszykówkę. Cóż tu dużo mówić, Nick to prosty przykład przechodzącego okres buntu nastolatka. Londyńska szaruga, ciągła monotonia jednolitych betonowych bloków, żarcie z puszki odgrzewane w mikrofali, oraz wiecznie pracujący rodzice. Taki obraz rzeczy powoduje, że młodego Dunmore’a można odbierać jako przeciętniaka z bardzo ,,przeciętnej” rodziny, jako najnormalniejszego ,,Kowalskiego”. Lecz cały czas tak nie jest. A wszystko do czasu, gdy dla nas i dla Nicka zaczyna się robić naprawdę tajemniczo. Jego kolega Collin nie przychodzi na trening koszykówki. W ogóle nie zjawia się w szkole. Znika na kilka dni, by powrócić jak gdyby nigdy nic, z poczuciem normalnego uczęszczania do tej placówki. Ma podkrążone oczy jakby wcale nie spał. Wygląda na strasznie przemęczonego, ale i ironicznie podekscytowanego. Co mogło go aż tak zająć i przyszpilić by ot tak olać szkołę i treningi? Podobnie zachowuje się część uczniów ze szkoły Dunmore’a. Wygląda na to, że coś nieziemsko ciekawego pochłania ich na tyle by bez żadnego zmartwienia ,jak z procy wystrzelić i znaleźć się na kolejnych, nudnych lekcjach w klasie. Mówi się, że wszystkiemu winne jest jakaś tajemnicze pudełko, owinięte jak nadawana na poczcie przesyłka, małe zawiniątko, coś co według Nicka jest prawdopodobnie źródłem problemów ,,nieobecności uczniów”. Mogłoby się wydawać: młody, gniewny. Dunmore, w końcu zniecierpliwiony dostaje to co urosło do rangi ,,kultu”, to co podarowuje sobie wybrana społeczność szkolna. Gdy znużony wraca do domu, rozpakowuje zawiniątko. Tym czymś czym ekscytują się jego koledzy jest zwyczajna płyta CD. Wkłada ją do stacji dysków, a po chwili klika na ikonkę instalacji. Po zakończonym procesie uruchamia się gra. Nickowi ukazuje się czarny, ziejący pustką ekran, by po chwili przestrzeń na nim ukazana zaczynała się rozświetlać i przybierać co raz ostrzejsze, dużo wyraźniejsze kontury. To co było przedtem niczym, teraz jest jednym wielkim pogorzeliskiem, dogasającymi ruinami cywilizacji, pośród których widać gęstą zawiesinę z pyłu miejskich gruzowisk, połączonego z drobinkami prochu, którego ślady użycia widać w resztkach poszatkowanych pociskami karabinu ścian. Na środku tej apokaliptycznej scenerii zostaje wbity potężny miecz. Umieszczono go tam pod ostrym kątem, a na głowni jego rękojeści przymocowana jest mała flaga, która spokojnie i rytmicznie powiewa. Oprócz tego przy górnych krawędziach ekranu zaczyna materializować się napis EREBOS.

Zanim Nick przekonał się, że ów symulacja tworzy i niszczy życia, najpierw musiał doświadczyć tego, o czym było w jej przypadku tak głośno. Wchodząc do świata bardzo zaawansowanej przestrzeni o potężnych możliwościach obliczeniowych, Dunmore jest na wpół przerażony gdy rozgrywka po wielu próbach żąda od niego wprowadzenia prawdziwego Imienia i Nazwiska. Jak to jest w ogóle możliwe by EREBOS wiedział kto , gdzie , i w którym momencie będzie brał udział w tej symulacji?. Nie zadając sobie więcej pytań decyduje się na wejście do gry i przyjęcie postaci Sariusa – wysokiego, szczupłego Elfa, o smukłej pociągłej twarzy, długich blond-srebrnych włosach, przepasanych ząbkowaną opaską oraz darze uzdrawiania, wytrzymałości i regeneracji. W większości sytuacji: Narrator przedstawia nam Nicka z perspektywy Sariusa – jego elfickiego Avatara. Sarius to Nick, a Nick to Sarius. Gra – chociaż nawet nie wiadomo czy można to nazwać grą , ze względu na to, że po prostu :swojego uczestnika obserwuje – staje się o niebo ważniejsza dla Dunmore’a niż cały zapyziały, realny świat.


I tak Nick wchodząc do Erebosu, staje się częścią pięknej , mitologicznej rzeczywistości Fantasy, takiej jak w najlepszych grach RPG typu: ,,The Elder Scrolls V: Skyrim” czy w polskim ,,Wiedźminie” . W grze zaczyna się robić niezręcznie gdy oprócz zadań od kościstego, noszącego stare pustelnicze szaty ,,posłańca”, wykonywanych w świecie Rozgrywki, nasz główny bohater dostaje zlecenie załatwienia czegoś w namacalnej rzeczywistości. Dunmore’a opanowuje lekki szok i panika. Ta gra żyje! Ona go obserwuje! Jest wszędzie, a Nick czuje się tak jak postać z filmu ,,Truman Show”, którą wszystko co otacza jest częścią gigantycznego, idyllicznie nierealnego reality show, przedstawienia, które cały czas ktoś obserwuje. Erebos to jedno gigantyczne oko, które jak na okładce powieści U.Poznanskiego przypatruje się uważnie każdemu, nawet temu nie doświadczającemu wirtualnej macierzy.


W ,,Erebos” gra się tylko raz i powinno się robić to samemu. O ,,Erebosie” rozmawia się tylko w ,,Erebosie”. Nick chyba nawet zbyt dobrze pojął te zasady. Autor zwraca tutaj uwagę na jeden przerażający aspekt. Chłopak jest tak pochłonięty tą symulacją, że zwykłe biologiczne życie, to co czyni go człowiekiem traktuje jako mniej ważne, a grę, którą przyniósł do domu na krążku CD i, którą teraz doświadcza uważa za coś pięknego, inne życie, dużo ciekawsze doświadczenie. Gdy np. spożywa z rodzicami posiłek, robi to jak najszybciej, gdyż gdzieś w ,,Białym Mieście” Erebosu zostawił Sariusa na pastwę losu. Przecież , nawet odejście na moment może spowodować obrabowanie bądź pobicie jego Avatara.

Erebos był Panem Wszelkiego Stworzenia, Panem życia i śmierci. Wciągał umysły młodych ludzi, lecz dobrze, że okazał się tylko nad program rozwiniętą formą Sztucznej Inteligencji, a nie doskonałym bytem, którego istnienie i ewolucja odbywałaby się w innych kategoriach. Przykre jest to, że to potężne ,,coś” , wykorzystujące naiwnych nastolatków powstało w imię zemsty, po to by zniszczyć Ortolana – prezesa Korporacji ,,Soft Suspense”, tworzącej Gry Video.
A ty zagrałbyś w tą grę?

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Mózg i serce. Magiczny duet

Kiedy Twój ojciec jest alkoholikiem, dla którego największą wartość stanowi kilka łyków trunków o cierpkawym smaku, na rodzinnym portrecie obok znajdu...

zgłoś błąd zgłoś błąd