pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!
Słońce Słońc
Jest odległa przyszłość. Świat znany pod nazwą Virga to fulerenowy balon o średnicy trzech tysięcy mil, wypełniony powietrzem, wodą oraz dryfującymi kawałkami skał. Ludzie żyjący w jego wnętrzu zmusze...
Jest odległa przyszłość. Świat znany pod nazwą Virga to fulerenowy balon o średnicy trzech tysięcy mil, wypełniony powietrzem, wodą oraz dryfującymi kawałkami skał. Ludzie żyjący w jego wnętrzu zmuszeni są konstruować własne fuzyjne słońca oraz „miasta”, które kształtem przypominają ogromne, drewniane koła ze szprychami, wprawiane w ruch celem otrzymania wirówkowej namiastki grawitacji.
Młody, sprawny i zgorzkniały Hayden Griffin jest bardzo groźnym człowiekiem. Przybywa do Rushu, stolicy Slipstreamu, z jedną myślą: wywarcia krwawej zemsty na mordercach swoich rodziców. Jego celem jest admirał Chaison Fanning, dowódca floty Slipstreamu, który podbił dryfujące państwo Aerie, ojczyznę Haydena. Fakt, że chłopak spędził okres dorastania w różnych, mało bezpiecznych miejscach, nie wróży Fanningowi zbyt dobrze...
Słońce Słońc to wyśmienita, przyprawiona szczyptą steampunka powieść przygodowo-fantastyczna traktująca o zemście, powinności oraz... powietrznych piratach, jakich jeszcze nie znaliście. Wszystko to osadzone w świecie tak niesamowitym, że aż nieprawdopodobnie realnym. To lektura, od której ciężko się oderwać.
pokaż więcej.
źródło opisu: http://arsmachina.pl/books/7
źródło okładki: http://arsmachina.pl/books/7
Moja Biblioteczka
Gdzie kupić?
Oficjalna recenzja
Przygoda w niezwykłym świecie
Virga. Świat, jakiego przed Karlem Schroederem nie wyobraził sobie żaden z największych wizjonerów science fiction. Olbrzymi balon o fulerenowych ścianach i średnicy trzech tysięcy mil, wypełniony powietrzem i wodą, ale pozbawiony naturalnej grawitacji. Przestrzeń, w której dryfują zbudowane na planie koła miasta, oświetlane światłem jednego ze sztucznych słońc. Uniwersum, w jakim zakocha się każdy czytelnik „Słońca Słońc” – i pozostanie nim zachwycony aż do ostatniej strony.
Nie bez kozery zwykło się zaczynać opis powieści Schroedera od nakreślenia wizji świata przedstawionego. Virga i znajdujące się w jej centrum Candesce, czyli tytułowe Słońce Słońc, to najjaśniejszy punkt utworu. Oryginalny, przyciągający uwagę, rozbudzający ciekawość, a przy tym spójny i jakże żywo odmalowany. To świat, jaki chciałoby się ujrzeć na własne oczy, zanurzyć się w nim i wraz z bohaterami odbyć podróż na aerocyklu albo podryfować nieopodal wprawionego w ruch miasta.
To wyjątkowe uniwersum boryka się z dość typowymi problemami politycznymi. Aerie, ojczyzna głównego bohatera, impulsywnego Haydena Griffina, pozostaje pod wpływem silniejszego Slipstreamu. Działający w ukryciu buntownicy usiłują wyzwolić swoje państwo, konstruując własne słońce, ale ich starania zostają udaremnione, a matka chłopca ginie podczas ataku. Młodzieniec podporządkowuje więc swoje życie żądzy zemsty na admirale floty Slipstreamu, Chaisonie Fanningu. Misja Haydena szybko się komplikuje, a on zostaje wplątany w niedający się powstrzymać ciąg wydarzeń, który zmusi go do skonfrontowania tego, w co wierzył przez lata, z coraz to nowymi informacjami i niespodziewanymi wypadkami.
„Słońce Słoń” nie koncentruje się jednak ani na naukowych podstawach konstrukcji świata, ani też na zawirowaniach polityczno-społecznych. To lekka powieść przygodowa o wartkiej narracji pełna efektowych pościgów, ucieczek, wybuchów i walk okrętów powietrznych. Znajdziemy w niej piratów, owiany tajemnicą skarb, płomienne uczucie oraz kilka zwrotów akcji, momentami jednakże dość naiwnych i przewidywalnych. Całość przywodzi na myśl klasyczne powieści Juliusza Verne’a, w których główną osią fabularną pozostaje wyprawa do niebezpiecznego miejsca, najeżona rozlicznymi przeszkodami.
Położenie nacisku na szybką akcję i kolejne przygody bohaterów nie jest niestety pozbawione wad – cierpi na tym choćby konstrukcja postaci, a jedyną, którą czytelnik ma szansę poznać naprawdę dobrze, jest Hayden. Działaniom i motywacjom pozostałych brakuje momentami większej głębi i prawdopodobieństwa psychologicznego. Przy bliższych oględzinach zbyt płytka wydaje się także warstwa polityczna, sprawiająca wrażenie jedynie fabularnego pretekstu do wplątania Griffina w podniebną wyprawę.
Najpoważniejsze słowa krytyki muszą jednakże spaść na korektorów polskiego wydania powieści. W „Słońcu Słońc” roi się od błędów interpunkcyjnych, a im bliżej końca powieści, tym więcej pojawia się literówek. Co więcej, w wątpliwość można coś jedynie „podawać”, a w żadnym wypadku nie „poddawać” – a to tylko jedna z wpadek, która w książce nie powinna była się znaleźć.
Jeśli jednak szuka się powieści przygodowej o wartkiej akcji, a przy tym niezwykłym i wspaniale skonstruowanym świecie, „Słońce Słoń” będzie doskonałym wyborem. Trzeba pamiętać o tym, iż Karl Schroeder nie zdradził wszystkich informacji na temat Virgi, pozostawiając czytelnika z przyjemnym uczuciem niedosytu i pragnieniem jak najszybszego sięgnięcia po kolejne tomy cyklu. Na nie przyjdzie nam niestety trochę poczekać, ale wiele wskazuje na to, że warto uzbroić się w cierpliwość i wypatrywać kolejnej powieści autorstwa Schroedera na półkach księgarni.
Marta Weronika Najman
Opinie znajomych
-
298
Opinie czytelników
Zawsze fascynowały mnie dziwne światy, w których tak naprawdę nic nie wygląda na takie, jakie myśleliśmy. Z każdą stroną takie światy zaskakują i wprawiają w zdumienie. Coś w nich kusi i sprawia, że nie można się od nich oderwać. Zazdroszczę wyobraźni autorom takich książek... A "Słońce słońc" jest właśnie jedną z takich książek...
Virga, tajemnicza kraina, w której rozgrywa się akcja tej powieści to świat zamknięty w fulerenowym balonie o średnicy trzech tysięcy mil wypełnionym powietrzem, wodą oraz dryfującymi kawałkami skał. Nie ma w niej grawitacji. Ludzie żyjący w jej obrębie są zmuszeni budować własne słońca wokół których budują swoje miasta na obrębie koła, które wprawione w ruch dają namiastkę grawitacji.
W tym świecie poznajemy Haydena Griffina- młodego chłopaka, zgorzkniałego i samotnego w tym powietrznym świecie. Ogarnięty chęcią zemsty na zabójcach swoich rodziców trafia do Rushu- stolicy Slipstreamu, gdzie jego celem staje się admirał Chaison Fanning, dowódca floty Slipstreamu, który podbił dryfujące państwo Aerie, ojczyznę Haydena.
Cała akcja powieści to jak dobre kino science-fiction: pełne dynamizmu sceny, piękne i zachwycające opisy miejsc tego naprawdę interesującego świata, sceny batalistyczne przeplatane z tymi bardziej subtelnymi, pełnymi uczuć. Hayden jako postać naszkicowana jest wyraziście budząc sympatię: jest jak każdy z nas, próbuje uczyć się na własnych błędach i dojrzeć do prawdy i pewnych decyzji.
Jestem oczarowana tym światem; postaciami, które zapadają w pamięć; klimatem... Język jest bardzo przystępny, tutaj duże ukłony dla tłumacza pana Andrzeja Jakubiec. Szybko, łatwo i przyjemnie się czyta, naprawdę. Ta powieść to niesamowita przygoda i czekam na kolejne części :D
Jedynym minusem, muszę przyznać, są literówki, które udało mi się wychwycić dość często w całej powieści.
Moja ocena: 5
[http://biblioteczka-pandorci.blogspot.com/2011/10/sonce-sonc-pierwsza-ksiega-virgi-karl.html]
Czy jesteście w stanie wyobrazić sobie widok z okna w wysokiej wieży, gdzie przed Wami rozpościerają się wyłącznie chmury i otwarta przestrzeń? Podobny obraz pojawiał się w wizjach Karla Schroedera, o czym wspomina w swojej przedmowie do Słońca Słońc - i to on był ziarnem, z którego wyrosła idea świata Virgi. Świata, w którym wszystko dryfuje w powietrzu...
Virga to sztucznie zbudowany, ogromny system, przypominający balon, w którym zupełnie brakuje grawitacji, z wyjątkiem tej celowo wytwarzanej przez ludzi. Na ruch wody, skał, a nawet całych miast wpływ ma centralnie umieszczone Candesce, fuzyjne słońce, nazywane Słońcem Słońc.
W takiej scenerii, gdzie brak pewnego gruntu pod nogami, a wszystko płynie, istnieją jednak wciąż zatargi terytorialne i suwerenne. Tym, który inicjuje akcję powieści jest uzależnienie państwa Aerie od potężniejszego Slipstreamu i chęci uzyskania niezależności przez to pierwsze. By to osiągnąć potrzebują własnego, sztucznego słońca, które budują potajemnie.
Kilka lat później Slipstream również znajdzie się w zagrożeniu, a w wyprawę, mającą na celu zapewnienie bezpieczeństwa przypadkowo uwikłany zostanie Hayden Griffin, młody chłopak pochodzący z Aerie i chowający wciąż dawne urazy.
Tak zaczyna się podróż po Virdze powietrznymi statkami, gdzie napotkać można na niejedną przygodę i ciekawe miejsce. Właściwie przygody jest tu o wiele, wiele więcej niż fikcji naukowej, którą uznałabym jedynie za okrasę książki. Do tego kilka intrygujących postaci, nieco eleganckich manier i strojów, piraci i powietrzne bitwy, dobrze prowadzona fabuła - wszystko razem składa się na dobrą, wciągającą powieść osadzoną w niezwykłym świecie. Same okręty i mniejsze, pełniące rolę zwiadowców aerocykle nieco przywodziły mi na myśl potyczki lotnicze z Gwiezdnych Wojen, choć tamte rozgrywały się w przestrzeni kosmicznej, a te tutaj w zwykłym powietrzu, na dodatek ograniczonym fulerenowymi ścianami Virgi.
Potknięcie fabularne zauważyłam jedno, niezbyt wielkie i nie wpływające raczej na odbiór samej książki, która podobała mi się, choć nie wywoływała okrzyków zachwytu. Na pewno jednak jest to interesująca pozycja ze względu na swą odmienność, a do tego nawet osoby nie gustujące na co dzień w science fiction ze Słońcem Słońc nie powinny mieć problemów w czerpaniu przyjemności z lektury.
http://przykubkuherbaty.blogspot.com/2011/08/sonce-sonc.html
Ktoś określił tę książkę mianem "Dumasa w kosmosie" i miał ku temu wszelkie prawo (choć sama akcja nie dzieje się w kosmosie, a wewnątrz ogromnego balonu zawieszonego w próżni). Jest tutaj wszystko czego mógłby chcieć miłośnik powieści przygodowej - pojedynki na miecze (w stanie nieważkości!), pościgi, dworskie intrygi i sporo akcji. Fanów SF ma szansę zachwycić świat przedstawiony, natomiast steampunkowcom powinna spodobać się lekko wiktoriańska sceneria.
Autor postanowił osadzić całość w fajnie skonstruowanym, ale też bardzo przemyślanym świecie, gdzie ludzie budują własne słońca a powietrzni piraci atakują z zimy (tutaj zimą nazywa się mroźne zakątki Virgi, świata wewnątrz którego dzieje się akcja, gdzie nie dociera światło i ciepło słońc), napadając samotne statki, a nawet miasta.
Główne postaci, młody pilot Hayden Griffin oraz dość antypatyczna intrygantka Venera Fanning, zostały nieźle zarysowane. Postaci drugoplanowe nie są tak wyraziste i stanowią raczej tło dla wartkiej akcji oraz wycieczki krajoznawczej po Virdze. Całość czyta się jednym tchem, bo chwilami akcja gna do przodu na złamanie karku i trudno się oderwać od lektury. Ogólnie rzecz biorąc - rewelacja. Mam nadzieję, że wydawnictwo pokusi się o wydanie kolejnych tomów, bo "Pierwsza Księga" pozostawia ogromny niedosyt i ssący głód świata. Polecam!
Hayden Griffin pochodzi z państwa Aerie, które znajduje się pod okupacją Slipstreamu. Rodzice chłopca, członkowie Ruchu Oporu, zginęli, gdy próbowali skonstruować słońce dla swojego kraju, co pozwoliłoby mu wyzwolić się spod władzy wroga. Kilka lat później Hayden zatrudnia się jako kierowca aerocykla należącego do Venery Fanning – żony admirała Slipsteamu. Bohater zamierza wprowadzić w życie swój plan zemsty na Chaisonie Fanningu, którego obarcza winą za śmierć matki. Uważa, że to właśnie ten wojskowy dowodził okrętem wysłanym, by zniszczyć nowe słońce Aerie. W obliczu ataku matka Haydena, wraz z innymi członkami ekipy konstruującej, musiała przedwcześnie odpalić słońce, w wyniku czego zginęli wszyscy, którzy na nim przebywali. Po latach bohater nieoczekiwanie wplątuje się w problemy znienawidzonego państwa i zostaje członkiem załogi jednego z okrętów, które pod wodzą Fanninga wyruszają w niebezpieczną podróż do Candesce – Słońca Słońc. Załoga ma za cel zdobycie skarbu, który uratuje Slipstream przed atakiem wrogiej Formacji Sokoła. Jak się okaże, wyprawa ta zmieni życie głównego bohatera i wszystkich jej uczestników.
Świat, w którym żyje Hayden nazywa się Virga i jest okrągłym balonem wypełnionym powietrzem, w centrum którego znajduje się tytułowe Słońce Słońc. W poszczególnych częściach tego uniwersum mieszczą się, zbudowane przez ludzi, okrągłe miasta, których skupiska tworzą państwa. Aby jakakolwiek niepodległa nacja mogła istnieć, musi mieć swoje słońce, źródło wszelkiego życia, ciepła i światła. Słońca Virgi są konstruowane przez ludzi, jedno z nich pragnie stworzyć matka Haydena, by zapewnić Aerie niepodległość – dopóki państwo nie otrzyma własnej energii słonecznej, będzie zależne od Slipstreamu. Do zbudowania słońca konieczne jest zdobycie fragmentu pierwotnego Candesce. Te miejsca w świecie, do których nie mają dostępu promienie żadnego ze słońc, nazywane są zimą – ciemne, zimne i niebezpieczne roją się od piratów zimowych. W Virdze nie działa naturalna grawitacja, dlatego zbudowane na kształt koła miasta i państwa, słońca, sargassa (puste przestrzenie), mniejsze i większe kule wody, mgły, ziemi, czyli wszystkie elementy tego uniwersum są w ciągłym ruchu. Istnieje możliwość stworzenia sztucznego przyciągania ziemskiego, ale działa ono tylko miejscami i zwykle jest zarezerwowane dla najbogatszych mieszkańców Virgi. Ludzie poruszają się po świecie na przypominających nasze motocykle aerocyklach oraz w wielkich okrętach powietrznych.
Byłam bardzo ciekawa tej książki, szczególnie po tym, jak z tyłu okładki przeczytałam fragment opinii Petera Wattsa: „[...] od czasu Śródziemia nie natrafiłem na tak plastyczną wizję obcego uniwersum”. No cóż, trzeba to przyznać – Karl Schroeder stworzył Virgę w sposób tak szczegółowy, iż pod koniec książki czytelnik nie może uwierzyć, że ten świat nie istnieje w rzeczywistości. Jest to bardzo spójna, zasługująca na wielkie uznanie, wizja uniwersum, które powstało w głowie autora niemal od początku do końca. Nagromadzenie elementów, które składają się na świat przedstawiony jest tak duże, że w pewnym momencie, podczas czytania, zaczęłam robić notatki. Autor wykorzystał znane powszechnie i często występujące w literaturze motywy, takie jak podróż, piraci i skarb, zemsta, ale w niezwykle oryginalny sposób połączył je z elementami fantastyki naukowej. Efektem tego połączenia jest wspaniała powieść przygodowa ze szczyptą steampunka. Fabuła utworu zasadniczo opiera się na motywie podróży – jest to wyprawa do centrum świata, mająca na celu zdobycie skarbu oraz czegoś znacznie cenniejszego, co uchroni Slipstream przed okupacją Formacji Sokoła. Formacja to ponure, biurokratyczne państwo, które zbudowało olbrzymi pancernik, jakiego nie widziała Virga, i zamierza podbijać inne nacje. Bohaterowie wyruszają w nieznane siedmioma statkami powietrznymi, stanowiącymi część floty wojennej Slipstreamu. Po drodze będą musieli pokonać wielu przeciwników i stoczyć liczne bitwy. I tutaj czytelnik dostaje kolejną porcję zachwycających opisów – widowiskowe potyczki w ciemności zimy zostały przedstawione w sposób niezwykle efektowny. Podobny zachwyt wywołują kolejne miejsca, na które napotykają podróżnicy. Szczególnie fascynujący jest Chór Liści – perła architektury, legendarne państwo, misternie zbudowane z żyjącej zieleni, w którym schronił się pirat Emil Anetene wraz ze skradzionym skarbem. Gdy dowiedziały się o tym głowy virgańskich państw, postanowiły spalić Chór Liści razem ze wszystkimi jego mieszkańcami.
Takich tajemniczych miejsc jest w utworze Schroedera więcej – każde z nich zostało zaprojektowane w sposób oryginalny i z wielką dbałością o szczegół.
Jednak „Słońce Słońc” zasługuje na uwagę również ze względu na kreację postaci. Główny bohater to mściciel, który podstępem chce zrealizować swój plan odwetu za śmierć matki, jednak wraz z rozwojem wydarzeń wyraźnie zmieniają się priorytety życiowe Haydena, który w czasie podróży do Candesce odkrywa swoje przeznaczenie. Szczególne znaczenie w czasie tej podróży ma dla chłopaka spotkanie Aubri Mahallan (zbrojmistrzyni na pokładzie Gawrona – jednego ze statków Slipstreamu) i związek, jaki ich połączy. Z resztą nic w tym dziwnego, w końcu postacie te dzielą wspólny los – oboje są wygnańcami ze swoich krajów. Bardzo cenię w literaturze ciekawe portrety kobiece i w tej kwestii powieść także mnie nie zawiodła. Najbardziej wyrazistą postacią utworu jest bez wątpienia Venera Fanning – żona admirała Slipstreamu i szefowa siatki szpiegowskiej, której pracownicy przechwycili informację o planowanym ataku Formacji Sokoła. To właśnie ona namówiła swego męża na ryzykowną podróż do wnętrza Candesce. Venera to typ kobiety, o której mówi się niebezpieczna – jest wyrachowana, zupełnie nie dba o innych, dąży do zrealizowania obranego celu, nie zważając na zagrożenie.
Bez wahania stwierdzam, że „Słońce Słońc” to jedna z najlepszych książek jakie ostatnio czytałam, a na pewno najlepsza z gatunku SF. Jako że nie jestem zagorzałą fanką fantastyki naukowej, byłam pozytywnie zaskoczona tym, jak bardzo powieść mnie wciągnęła i zachwyciła. Z pewnością sięgnę po kolejne części cyklu virgańskiego.
http://harashiken.blogspot.com/2011/08/sonce-sonc.html
Muszę przyznać, ze tak na prawdę jest to moje pierwsze spotkanie z literaturą tego gatunku i jestem bardzo pozytywnie zaskoczona jakością tej książki. Tak wciągnęłam się w tą historię, że mogłam nie pić i nie jeść, bo wszystko co mi potrzebne pobierałam z tej książki ;]. Na pewno zapytacie co jest tak wyjątkowego w tej książce ? Przede wszystkim świat stworzony przez autora - Virga jest czymś niesamowitym, czymś czego nigdzie indziej nie spotkamy. Karl Schroeder zachwyca w swojej książce jej niepowtarzalnością przyrody oraz wprowadzone do niej zostały elementy nowatorskie ;].
Historia ta to przede wszystkim opowieść o Virdze - ogromnym balonie wypełnionym wodą i powietrzem, w którym ludzie tworzą państwa na kształt stacji kosmicznych. W jednym z takich państewek żyje Hayden Griffin - syn dwójki naukowców, którzy chcieli stworzyć własne słońce i uniezależnić się od Imperium Slipstreamu. Niestety jego rodzice zostali zamordowani, a on przyłącza się do obozu wroga, aby ich pomścić. W czasie swoje służby musi pokonać wiele swoich słabości oraz pokonać swoje wątpliwości co do wielu spraw.
Słońce Słońc to nie tylko science fiction z najwyższej półki, ponieważ autorowi udało się również zawrzeć w tej książce wiele cech książki przygodowej. Świetna fabuła w połączeniu z ciekawymi scenami batalistycznymi powala z nóg. Autor w bardzo ciekawy i odmienny sposób przedstawia piratów. Jak każdy wie do tej pory piraci to zbuntowani ludzie, którzy na szlakach handlowych okradają statki. Natomiast w tej książce piraci to ludzie biedni, odrzuceni przez społeczeństwo i niszczeni przez Imperium.
Cały świat opisany w tej opowieści to coś niesamowitego. Bardzo ciekawe było właśnie sposób tworzenia sztucznych słońc oraz całe otoczenie kosmosu w około stacji kosmicznych. Bardzo duże zróżnicowane postacie oraz sposób ich postrzegania świata sprawia, że świat ten jest bardzo realistyczny. Dość sporą rolę w książce tej odgrywa władza. Gdyby nie dziwne zasady historia tych "państw" byłaby całkowicie inna, a każda zmiana wprowadzona w jednej mieścinie powodowałaby zmianę w całym ekosystemie jeżeli tak można to nazwać. ;]
Uwielbiam sposób w jaki autor stopniuje napięcie, a styl jego pisania pozwala na odczuwanie z bohaterami wszystkich uczuć. Cierpienie, żal to uczucia, które dzięki tej książce ja odczuwałam każdą komórką mojego ciała. Również bohaterowie to postacie dopracowane w każdym szczególe, wprowadzające do niej wiele różnych wątków, które tworzą spójną, logiczną całość. Każda postać, wprowadza do książki ogrom uczuć i powoduję, że za każdą się tęskni.
Książkę tą polecam każdemu, nawet osobom, które nie przepadają za sci-fi, ponieważ książka ta to jednak bardziej książka przygodowa. Jedyne co nie podobała mi się w tej książce to ilość stron -> stanowczo za mało, aż chce się już drugi tom. Czekam na niego z niecierpliwością i zapraszam do dzielenia się swoimi odczuciami po przeczytaniu Słońca Słońc ;]
ksiazkimolaksiazkowegoxp.blogspot.com
http://zaginionyalmanach.blogspot.com/2011/07/sonce-sonc-karl-schroeder.html
Całkiem nie zła chodź elementy przygodowe często przysłonięte są wojskowymi manewrami i naukowym językiem.

Selkar
Albertus
Matras
Empik
Weltbild
Zinamon

