Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Ambasadoria

Tłumaczenie: Krystyna Chodorowska
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
7,17 (185 ocen i 42 opinie) Zobacz oceny
10
9
9
24
8
53
7
44
6
34
5
10
4
5
3
4
2
0
1
2
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Embassytown
data wydania
ISBN
9788377851692
liczba stron
468
język
polski
dodała
Wiedźma

Inne wydania

Ambasadoria to miasto sprzeczności położone na krańcach zbadanego wszechświata. Avice Benner Cho jest nawigatorką na statku podróżującym w „wiecznym nurcie”, morzu czasoprzestrzeni rozciągającym się pod dnem codziennej rzeczywistości. Po wielu latach powraca na swoją rodzinną planetę. Ludzie nie są tu jedyną inteligentną rasą, a Avice nawiązuje niewytłumaczalną więź z Gospodarzami –...

Ambasadoria to miasto sprzeczności położone na krańcach zbadanego wszechświata. Avice Benner Cho jest nawigatorką na statku podróżującym w „wiecznym nurcie”, morzu czasoprzestrzeni rozciągającym się pod dnem codziennej rzeczywistości. Po wielu latach powraca na swoją rodzinną planetę. Ludzie nie są tu jedyną inteligentną rasą, a Avice nawiązuje niewytłumaczalną więź z Gospodarzami – tajemniczymi istotami niezdolnymi do kłamstwa. Jedynie niewielka grupka genetycznie zmodyfikowanych Ambasadorów włada ich językiem, umożliwiając kontakt pomiędzy dwoma społecznościami. Jednak gdy na planetę przebywa nowy Ambasador, krucha równowaga zawisa na włosku. By zapobiec tragedii i nieuchronnej wojnie ras, Avice musi osobiście porozumieć się z Ariekenami, dobrze wiedząc, że to niemożliwe…

„Kafkowski pisarz wybiera się w podróż na krańce wszechświata, tworząc swój najnowszy thriller SF. W Ambasadorii, niezmordowanie przesuwając granice własnej twórczości, Mieville poszerza jednocześnie granice samego gatunku, tworząc niezwykłą opowieść o kontakcie i wojnie z obcymi”.
„Entertainment Weekly”

 

źródło opisu: http://www.zysk.com.pl/

źródło okładki: http://www.zysk.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Wiedźma książek: 1212

Cortez raz jeszcze

China Miéville jest jednym z tych autorów, którym udało się jasno rozbłysnąć u progu pisarskiej kariery. Już pierwsza jego powieść, która ukazała się drukiem – „Dworzec Perdido” – narobiła wokół siebie rozgłosu i została nominowana do najbardziej prestiżowych nagród, jakie czekają na pisarzy fantastyki. Ostatecznie zdobyła dwie z nich (Arthur C. Clarke Avard i British Fantasy Avard, obie za rok 2011), co wraz z podobnej skali sukcesem, odniesionym przez wydaną dwa lata później „Bliznę” nadało Miéville’owi status autora, którego książki znać po prostu wypada i którego kolejnych dzieł wyczekuje się z niecierpliwością.

Wiele jest głosów twierdzących, jakoby pisarzowi nigdy już nie udało się osiągnąć poziomu zaprezentowanego w „Dworcu Perdido”. Po premierze „Ambasadorii” coraz śmielej odzywają się jednak takie, które na piedestale stawiają właśnie tę powieść. Czy zasłużenie?

Klasyfikacja gatunkowa „Ambasadorii”, w przeciwieństwie do trylogii osadzonej w świecie Bas-Lag, nie nastręcza większych problemów – to science fiction, a konkretnie fantastyka socjologiczna. Motyw przewodni – wizję planety zamieszkałej przez rasę niezdolną do kłamstwa – zaczerpnął Miéville z opowiadania „Sen śmiesznego człowieka” Fiodora Dostojewskiego, po to głównie, by wedle własnego uznania go rozwinąć, obudować siecią społecznych relacji oraz zależności i poprowadzić w zupełnie innym kierunku niż ten, do którego zmierza pierwowzór.

Gospodarze, bo tak nazywają rdzennych mieszkańców planety Arieka...

China Miéville jest jednym z tych autorów, którym udało się jasno rozbłysnąć u progu pisarskiej kariery. Już pierwsza jego powieść, która ukazała się drukiem – „Dworzec Perdido” – narobiła wokół siebie rozgłosu i została nominowana do najbardziej prestiżowych nagród, jakie czekają na pisarzy fantastyki. Ostatecznie zdobyła dwie z nich (Arthur C. Clarke Avard i British Fantasy Avard, obie za rok 2011), co wraz z podobnej skali sukcesem, odniesionym przez wydaną dwa lata później „Bliznę” nadało Miéville’owi status autora, którego książki znać po prostu wypada i którego kolejnych dzieł wyczekuje się z niecierpliwością.

Wiele jest głosów twierdzących, jakoby pisarzowi nigdy już nie udało się osiągnąć poziomu zaprezentowanego w „Dworcu Perdido”. Po premierze „Ambasadorii” coraz śmielej odzywają się jednak takie, które na piedestale stawiają właśnie tę powieść. Czy zasłużenie?

Klasyfikacja gatunkowa „Ambasadorii”, w przeciwieństwie do trylogii osadzonej w świecie Bas-Lag, nie nastręcza większych problemów – to science fiction, a konkretnie fantastyka socjologiczna. Motyw przewodni – wizję planety zamieszkałej przez rasę niezdolną do kłamstwa – zaczerpnął Miéville z opowiadania „Sen śmiesznego człowieka” Fiodora Dostojewskiego, po to głównie, by wedle własnego uznania go rozwinąć, obudować siecią społecznych relacji oraz zależności i poprowadzić w zupełnie innym kierunku niż ten, do którego zmierza pierwowzór.

Gospodarze, bo tak nazywają rdzennych mieszkańców planety Arieka napływowi ziemianie, różnią się od ludzi dokładnie wszystkim, od budowy anatomicznej począwszy, poprzez ścieżki rozwoju technologicznego, na konstrukcji i roli języka skończywszy. I na tym ostatnim – nie tyle nawet języku, co wręcz Języku – koncentruje się w dużej mierze fabuła „Ambasadorii” Całą rzecz mamy okazję obserwować oczami Avice Benner Cho, która zostaje wciągnięta w wir wydarzeń niejako wbrew sobie. Będąc osobą urodzoną na Ariece, a konkretnie w siedzibie ludzi – Ambasadorii, i jednocześnie zanurzaczką podróżującą poprzez czasoprzestrzenny nurt, stanowi łącznik pomiędzy peryferialną rodzimą planetą, a resztą znanego wszechświata. Narracja pierwszoosobowa prowadzona z jej perspektywy pozwala wpleść w historię dziejącą się praktycznie w całości na tym odległym i rzadko odwiedzanym globie, elementy konstrukcyjne świata przedstawionego, wyłożyć prawidła rządzące podróżami poprzez przestrzeń kosmiczną (czy raczej pod nią), a jednocześnie Avice może podzielić się z czytelnikiem swoją wiedzą o zwyczajach Gospodarzy, przybliżyć relacje panujące pomiędzy nimi a mieszkańcami Ambasadorii.

Po latach życia w ciągłej podróży Avice wraca na Ariekę, gdzie wszystko toczy się w ustalonym rytmie, odkąd kilkadziesiąt lat wcześniej, po licznych zakończonych fiaskiem próbach porozumienia się z Gospodarzami, ludziom wreszcie udało się opanować trudną sztukę posługiwania się Językiem, wymagającą użycia jednocześnie dwóch aparatów mowy, lecz jednego umysłu. W tym celu stworzono Ambasadorów – pary klonów identycznych pod każdym względem, ze sposobem myślenia włącznie, co czyni ich zdolnymi do mówienia w taki sposób, by być przez Ariekenów zrozumianymi. Wypracowany porządek zostaje jednak zachwiany za sprawą przybycia nowego Ambasadora. EzRa nie są identyczni, nie są klonami, a jednak w jakiś sposób udało im się opanować Język. Przed długi czas nikt nie wie dokładnie, jak tego dokonano. Ani jakie konsekwencje się z tym wiążą.

Porywająca historia osadzona w żywym, barwnym, wykreowanym z godną podziwu dbałością o detale świecie to tylko wierzchnia warstwa „Ambasadorii”, stanowiąca podłoże dla rozważań nad rolą języka w społecznościach istot rozumnych, bo przecież nie ogranicza się ona wyłącznie do opisywania rzeczywistości; nad znaczeniem kłamstwa, istotnością ale i potencjalną szkodliwością dialogu międzykulturowego. Oprócz całej tej fascynującej socjopsycholingwistyki, książka Miéville’a ukazuje różne oblicza kolonializmu, kładzie nacisk na konsekwencje przenikania się skrajnie odmiennych kultur, tarcia na ich styku, czyniąc wyraźne analogie do konkwisty i innych niechlubnych kart historii cywilizacji europejskiej. W dość dosłowny sposób odnosi się autor do sloganu, jakoby religia stanowiła opium dla mas, przemyca krytykę ustrojów totalitarnych, podkreśla wagę, ale i cenę postępu. Nie stroni także od wątków rewolucyjnych. To właściwie zbyt mało powiedziane, gdyż na w „Ambasadorii” rewolucje wybuchają wewnątrz rewolucji, a wszystko to obudowano szczelnie siecią zależności przyczynowo-skutkowych.

Rozczarowywać może jedynie zakończenie, zaskakująco przewidywalne, jak na poruszającą się po tak nieoczywistych płaszczyznach powieść. Ale to naprawdę niewielka skaza, niebędąca raczej w stanie przekreślić przyjemności płynącej ze zgłębiania wcześniejszej treści.

Najnowsza spośród wydanych w naszym kraju powieści Chiny Miéville’a doskonale spełnia swoją rolę na każdej z płaszczyzn – jako fascynująca opowieść, popis światotwórstwa, ale także jako podstawa i inspiracja do rozważań nad zawiłością, a jednocześnie kruchością sieci społecznych zależności oraz nad tym, co na co dzień wydaje nam się tak oczywiste i naturalne, że rzadko poświęcamy temu jakąś głębszą myśl – nad językiem i wszystkimi jego rolami. W głowach czytelników zapewne pozostawi po sobie nie tylko wizje monumentalnego obcego miasta pełnego organicznych wytworów ariekeńskiej technologii czy groźnego, acz fascynującego czasoprzestrzennego nurtu każącego przedefiniować pojęcie odległości, ale być może także wiele cennych refleksji dotyczących nie tyle fikcyjnego świata, co raczej doskonale znanych realiów dnia codziennego. Bo Miéville to jeden z tych pisarzy, którzy kreują obce światy i wyprawiają się w odległe czasy, by trafnie opisać to, co teraźniejsze i (przynajmniej w teorii) doskonale znane.

Agata Rugor

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (550)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1351
ZARAZA | 2016-09-05
Przeczytana: lipiec 2016

„Ambasadoria” to powieść, której poszukiwałam od bardzo dawna. I nie chodzi mi o to, że biegałam po księgarni za tytułem, ale miałam pewne oczekiwania, które to właśnie China Miéville w pięknym stylu spełnił.
Szukałam science fiction z wyższej półki. I autor właśni taki poziom literacki reprezentuję. Przedstawia niezwykły świat, tak dopracowany, niekiedy przedziwny, zaskakujący i oryginalny oraz skomplikowany, aż część mojej duszy zatańczyła z radości.
Kolejny atutem powieści są jej bohaterowie. Bardzo różnorodni i wielowymiarowi, idealnie wpisały się w klimat i miejsce jakim jest Ambasadoria.
Oprócz świetnie zbudowanego świata i bohaterów pisarz bardzo dobrze spisał się w ukazaniu sytuacji politycznej i społecznej, rewelacyjne oddał nastroje. Poddaje rozważaniu zachowania ludzkie, znaczenie prawdy, kłamstwa i języka.
Ostrzegam, że nie jest to powieść, którą pochłonie się w dwa leniwe wieczory. „Ambasadoria” wymaga od czytelnika czasu i uwagi. Ale wciąga bardzo, dostarcza...

książek: 1614
Krzysztof Baliński | 2016-10-16
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 16 października 2016

Zdecydowałem się sięgnąć ze swojej półki z książkami po powieść zatytułowaną „Ambasadoria” i jak widzę moja czytelnicza intuicja mnie nie zawiodła. China Mielville ma w tej książce do zaproponowania swoim czytelnikom interesującą wizję science fiction. Autor nawiązał do klasyków gatunku, czy to filmowych "Gwiezdnych wojen” czy serii „Uniwersum Diuna” przynajmniej w jednym momencie, akcja toczy się gdzieś na kosmicznej prowincji, czyli taka planeta jak tutaj Ambasadoria, teoretycznie powinna być mało istotna, jednak dla metropolii, którą jest planeta Bremen to ma znaczenie. Ambasadorią rządzą ambasadorzy i tu wychodzi kontekst politycznej zależności od Bremen. Bo chociaż wszyscy są z Ambasadorii to jednak kiedy trzeba to centrala potrafi skutecznie upomnieć się o swoje.

Książka jest zadziwiająca, bo z niby prostego, zwyczajnego motywu powrotu po latach zanurzaczki Avice Brenner Cho na swoją ojczystą planetę która trafiła na przysłowiową ciszę przed burzą. Zanurzanie to forma...

książek: 78
Happy Reader | 2017-05-14
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 08 maja 2017

Avice Benner Cho jest zanurzaczką – specjalistka od nawigacji na statkach pływających po „wiecznym nurcie”. Po latach wraca na ojczystą planetę – jak się okazuje w sam środek rozgrywek politycznych. Miejsce to położone jest na krańcach wszechświata. Oprócz ludzi, planetę zamieszkuje rasa tubylcza – Ariekeni, zwani przez ludzi Gospodarzami. Od ludzi różnią się pod względem budowy anatomicznej, kultury i sposobu postrzegania świata. Jednak ich najważniejszą cechą jest używany przez nich język, który jest nierozerwalnie związany z myślą i rzeczywistością. To powoduje, że Gospodarze nie potrafią kłamać. Ale kontakty z ludźmi szybko to zmienią...
Aby umożliwić komunikację między dwiema rasami, ludzie stworzyli specjalnie zmodyfikowanych genetyczne Ambasadorów – sztucznie hodowanych dubli o identycznych ciałach i umysłach. Tylko oni potrafią mówić językiem Gospodarzy.
Kruchą koogzystencje dwóch ras przerywa przybycie nowego Ambasadora – EzRy. Wypowiadane przez niego słowa powodują, że...

książek: 644
Ewa-Książkówka | 2013-07-15
Przeczytana: 15 lipca 2013

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Z science fiction jako gatunkiem literackim mam do czynienia rzadko, jednak jest w nim coś, co mnie od czasu do czasu pociąga w jego stronę. Sama do końca nie potrafię określić, co to jest. Może zwykła chęć totalnego oderwania się od naszej rzeczywistości i wtopienia się w drugą, tę wyimaginowaną? A może próba odnalezienia się w innym, bardziej przyjaznym świecie, choć ten najczęściej nie okazuje się być lepszym. Mniejsza z tym, co jest mi bliskie w takich opowieściach, ważne, że w ostatnich dniach znów dane było mi poznać ten odmienny świat.

Taką właśnie rzeczywistość wykreował młody, angielski pisarz (i polityk zarazem), China Miéville. Jak już napomknęłam, z SF mam do czynienia sporadycznie, więc i nazwisko autora nie było mi wcześniej znane; co nie znaczy, że jest on pisarzem początkującym. W swoim dorobku ma już kilka powieści, w tym najnowszą, o której dziś Wam troszkę opowiem, mianowicie „Ambasadorię”.

China Miéville słynie z powieści, które łączą w sobie steampunk, urban...

książek: 624
Fuzja | 2013-07-18
Na półkach: Przeczytane

Science fiction to specyficzny gatunek literacki, który bardzo często wymaga od swoich czytelników, by uruchomili szare komórki podczas lektury. Nie znaczy to jednak, że sięgnięcie po książkę sci-fi zamieni miły i relaksujący wieczór w intelektualny koszmar, co to, to nie! Wydaje mi się jednak, że po fantastykę naukową sięgają dojrzali czytelnicy, dla których obcowanie z literaturą znaczy nieco więcej niż przyjemne spędzenie popołudnia. Jestem przekonana, że zdanie to są w stanie potwierdzić miłośnicy twórczości młodego, choć znanego pisarza China Miéville. Jego najnowsza powieść Ambasadoria wydana przez Zysk i S-ka, jest lekturą nie tylko wymagającą ale także niesamowicie głęboką i przemyślaną.

Ambasadoria to dziwne miasto położone na krańcach zbadanego wszechświata, zamieszkiwane przez tajemnicze istoty zwane Gospodarzami, Ambasadorów – czyli jedyne osoby potrafiące porozumiewać się z tymi pierwszymi oraz resztę zwyczajnych mieszkańców. Cała krucha konstrukcja współistnienia w...

książek: 969
Kasia | 2013-08-26
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 26 sierpnia 2013

Opublikowano także na blogu kacikzksiazka.blogspot.com

Czy można przejść obojętnie obok książki zbierającej same entuzjastyczne recenzje, której autorem jest China Miéville, a Ursula Le Guin określa ją mianem „w pełni dojrzałego dzieła sztuki”? Odpowiedź nasuwa się sama – nie ma takiej możliwości! I choć science fiction nie jest gatunkiem, w którym regularnie się zaczytuję, „Ambasadorii” dałam się porwać już od pierwszych stron.

Avice Benner Cho jest tak zwaną zanurzaczką – pełni rolę nawigatora na statkach podróżujących „wiecznym nurtem”. Po długiej nieobecności, pod wpływem perswazji męża, decyduje się wrócić na swą ojczystą planetę, leżącą na krańcu znanego świata. Miejsce to, położone z dala od reszty „cywilizowanego” świata, nie wyróżniałoby się niczym innym spośród setek prowincjonalnych dziur, gdyby nie jej rdzenni mieszkańcy. Ariekeni, zwani przez ludzi Gospodarzami, to rasa zupełnie wyjątkowa zarówno pod względem rozwoju cywilizacyjnego, jak i całkowitej niezdolności do...

książek: 2320
Oceansoul | 2013-12-17
Przeczytana: 15 grudnia 2013

W kolejnych książkach nurtu science fiction dość często przewijają się te same motywy ― podróże kosmiczne, pierwszy kontakt z obcą rasą, postęp technologiczny, robotyka, socjologia. Zrealizowane lepiej lub gorzej, powierzchownie lub dogłębnie, mniej lub bardziej ambitnie. Ale lingwistyka? Bariery komunikacyjne z mieszkańcami innych planet rozwiązuje zazwyczaj stworzenie odpowiedniego programu tłumaczącego lub transfer wiedzy między mózgami zainteresowanych jednostek, same zaś języki różnią się między sobą w podobnym stopniu, w jakim odbiegają od siebie mowy różnych nacji na naszej planecie. Skoro więc każdy jest w stanie w krótszym bądź dłuższym czasie nauczyć się fińskiego lub swahili, nic nie stoi na przeszkodzie, by zgłębił także język napotkanych kosmitów. Tymczasem China Miéville rozumuje zupełnie inaczej.

To, co dla Ziemian jest tylko językiem, dla Gospodarzy jest Językiem, a ten lingwistyczny konstrukt nie przypomina niczego, z czym ludzkość zetknęła się kiedykolwiek...

książek: 379
kadath | 2014-08-09

Moim zdaniem to niestety najsłabsza pozycja w dorobku autora - wciąż jednak bardzo dobra! Zawiodła trochę fabuła, która, gdzieś tak w połowie książki zrobiła się nieco nużąca. Miéville serwuje nam kolejną powieść o rewolucji, która tym razem odbywa się na płaszczyźnie lingwistycznej :) Kreacja świata oraz sam pomysł na książę są jak zwykle niezwykle odjechane (i udane!). Warto przeczytać i samemu wyrobić sobie opinię bo Miéville to z całą pewnością pisarz wybitny (moim zdaniem to najlepszy tworzący współcześnie pisarz science fiction).

książek: 285
Masquerade | 2013-09-21
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 21 września 2013

Ambasadoria. Miasto podlegające rządom Bremen, ludzkiego imperium znajdującego się na planecie Dagostin. Stworzone na Ariece położonej na krańcach nurtu, dostosowane i zamieszkane przez ludzi. Kolonia od wielu megagodzin żyje w zgodzie z Ariekenami zwanymi inaczej Gospodarzami, a jedyną barierą między ludźmi a tubylcami jest Język, któremu mieszkańcy Arieki są zupełnie podporządkowani. Jedynym łączem są Ambasadorowie, genetycznie zaprojektowane, władające Językiem klony, stanowiące jeden umysł w dwóch osobach, dzięki czemu jako jedyni są w stanie porozumieć się z Gospodarzami.

W Ambasadorii mieszka dziewczynka, Avice Benner Cho, która w wyniku splotu różnych wydarzeń zostaje poproszona przez Gospodarzy o przysługę. Tamtego dnia Avve zapisuje się w historii Języka jako dziewczynka, którą skrzywdzono w ciemności i która zjadła to, co jej dano. Avice dorasta i spełnia swoje marzenie – zostaje zanurzaczką, badaczką nurtu. W trakcie swoich podróży poznaje mężczyznę, którego poślubia i...

książek: 177
Maciek | 2017-03-08
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 08 marca 2017

Powiedzieć, że to dziwna książka - w przypadku autora takiego jak Mieville - to jakby "odkryć", że woda jest mokra. Lubię książki Chiny (zwłaszcza Nowe Crobuzon i "Miasto i miasto", "Toromorze" też na swój sposób było ciekawe) ale mam wrażenie, że po bardzo mocnym "uderzeniu" jakim była niewątpliwie "Dworzec Perdido" (i reszta cyklu) gdzieś nie może się odnaleźć trochę jakby. Nie wiem czy umysł zaprzątają mu kwestie związane z polityką, czy szuka mówiąc potocznie swojej drogi, faktem jest jednak, że moim zdaniem ciężko mu do tego poziomu powrócić. "Miasto i miasto" książka inna, ale moim zdaniem co najmniej dobra, ciekawa, pozwalała mieć nadzieję, że na Nowym Crobuzon, jakby nie było młody wciąż autor, nie ma zamiaru poprzestać. Potem już jednak nie było już tak "kolorowo". "Kraken" mnie przynajmniej nie zachwycił. Pomysły ma nadal i to świetne, co widać również w "Toromorzu", ale i tu czegoś mi zabrakło. Mam wrażenie, że ich nie wykorzystał nawet w połowie. A szkoda. Teraz w me...

zobacz kolejne z 540 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Cetnarowski i Majka o KIC 8462852

W związku z ujawnionym sensacyjnym odkryciem, że wokół gwiazdy KIC 8462852 mogą krążyć niezidentyfikowane obiekty latające, postanowiliśmy o komentarz w tej sprawie poprosić dwóch fantastycznych mężczyzn - Michała Cetnarowskiego i Pawła Majkę. Przeczytajcie ich reakcje!


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd