Opinie użytkownika

Filtruj:
Wybierz
Sortuj:
Wybierz

Na półkach: , ,

Tę książkę można by streścić przysłowiem „Z dużej chmury mały deszcz”. Powieść pełna jest nielogiczności – zdrowy rozsądek podpowiada: chcę się zemścić, więc ustalam kogo, kiedy, gdzie i jak. Tutaj jednak mamy mnóstwo czekania, bez jasnego powodu. Rozumiem, że potrzeba czasu na wybór ofiary, ale gdy już wiadomo, kto jest winny, powinno się działać. Bohater to „terminator”, więc po co mu ktoś, kogo szkoli na zabójcę? Dlaczego bez celu włóczy się po Europie? Czemu gromadzi nieokreślony „sprzęt” tylko po to, by oddać jeden czy dwa snajperskie strzały? Jest tu sporo lania wody, łzawych opowieści i szlachetnych postaci, które akceptują działania bohatera, nawet te etycznie nie do obrony – jak szkolenie sieroty na zabójcę, czego fabuła nie potrafi uzasadnić. To lektura, nad którą nie warto się zastanawiać – ja niestety ten błąd popełniłem.

Tę książkę można by streścić przysłowiem „Z dużej chmury mały deszcz”. Powieść pełna jest nielogiczności – zdrowy rozsądek podpowiada: chcę się zemścić, więc ustalam kogo, kiedy, gdzie i jak. Tutaj jednak mamy mnóstwo czekania, bez jasnego powodu. Rozumiem, że potrzeba czasu na wybór ofiary, ale gdy już wiadomo, kto jest winny, powinno się działać. Bohater to „terminator”,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Prosta opowieść, którą się dobrze i szybko czyta...
Ale redakcja i korekta leży. Jak puszcza się taki rzeczy
"Długo trzymał go w rękach, myślami cofając się wstecz - o ponad dwanaście lat"

Prosta opowieść, którą się dobrze i szybko czyta...
Ale redakcja i korekta leży. Jak puszcza się taki rzeczy
"Długo trzymał go w rękach, myślami cofając się wstecz - o ponad dwanaście lat"

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

„Czas starego boga” Sebastiana Barrego to jak dotąd mój absolutny faworyt w tym roku. To piękna, dopracowana w najmniejszych detalach powieść, pełna oryginalnych metafor i dbałości o język. Historia nie pozwala przewidzieć ani zakończenia, ani kierunku, w jakim się potoczy. Do końca nie wiadomo, co naprawdę przydarza się bohaterowi, a co jest wytworem jego wyobraźni, poza głównym wątkiem Toma Kettlera. Każde zdanie odsłania kawałek opowieści o człowieku doświadczonym przez los wskutek działań innych, którzy skrzywdzili jego bliskich. Oprawcy śmieją się w twarz zarówno swoim ofiarom, jak i sprawiedliwości. To historia o tym, że krzywda wyrządzona jednej osobie rani wszystkich jej bliskich – i o tym warto pamiętać, słuchając obrońców Kościoła Katolickiego.

„Czas starego boga” Sebastiana Barrego to jak dotąd mój absolutny faworyt w tym roku. To piękna, dopracowana w najmniejszych detalach powieść, pełna oryginalnych metafor i dbałości o język. Historia nie pozwala przewidzieć ani zakończenia, ani kierunku, w jakim się potoczy. Do końca nie wiadomo, co naprawdę przydarza się bohaterowi, a co jest wytworem jego wyobraźni, poza...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Co za dużo...dwa tytuły pod rząd tej autorki..to niezdrowo.
Naiwne, przaśne...ale fabularnie ujdzie.

Co za dużo...dwa tytuły pod rząd tej autorki..to niezdrowo.
Naiwne, przaśne...ale fabularnie ujdzie.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Tę książkę przeczytałem trochę z ciekawości, by sprawdzić, na ile serialowy HofC (2013) odbiega od oryginału. To jeden z lepszych seriali, jakie oglądałem (pamiętam, że pierwsze dwie serie oglądałem nie do końca legalnie).
Powieść nie zaskoczyła mnie, a może wręcz przeciwnie – zaskoczyła swoją prostotą i przewidywalnością. Zero suspensu, każda scena łatwa do odgadnięcia, a jedyne, co trzyma w napięciu, to sposób, w jaki główny bohater wyeliminuje swoich konkurentów. W rywalizacji Francis Underwood kontra Francis Urquhart bezapelacyjnie wygrywa Kevin Spacey.
Już dawno przestałem ufać politykom, którzy mają usta pełne patriotycznych sloganów, a w rzeczywistości chodzi im tylko o największy afrodyzjak na świecie – władzę.
I ta powieść świetnie to pokazuje.

Tę książkę przeczytałem trochę z ciekawości, by sprawdzić, na ile serialowy HofC (2013) odbiega od oryginału. To jeden z lepszych seriali, jakie oglądałem (pamiętam, że pierwsze dwie serie oglądałem nie do końca legalnie).
Powieść nie zaskoczyła mnie, a może wręcz przeciwnie – zaskoczyła swoją prostotą i przewidywalnością. Zero suspensu, każda scena łatwa do odgadnięcia, a...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Liczyłem na historię o zbrodni w małej społeczności i zmowie milczenia, a dostałem coś, co przypomina leśny strumyk w upalny dzień. Nawet jeśli uznać, że opowieść ma swój klimat, to nie przekonują mnie jej założenia: obcy Amerykanin w zapadłej irlandzkiej wiosce, oczywiście policjant z doświadczeniem w poszukiwaniu zaginionych, bez kontaktów i znajomości, traktowany z nieufnością przez miejscowych, rozpoczyna śledztwo. Do tego dochodzi dobry wujek zastępujący ojca nastolatkowi z problemami, zagadkowa śmierć owiec… a wszystko rozwija się w tempie ślimaka. Każdy problem przerywany jest monologiem o przeszłości bohatera i wnioskami z niej wyciąganymi. Wytrzymałem do połowy audiobooka.

Liczyłem na historię o zbrodni w małej społeczności i zmowie milczenia, a dostałem coś, co przypomina leśny strumyk w upalny dzień. Nawet jeśli uznać, że opowieść ma swój klimat, to nie przekonują mnie jej założenia: obcy Amerykanin w zapadłej irlandzkiej wiosce, oczywiście policjant z doświadczeniem w poszukiwaniu zaginionych, bez kontaktów i znajomości, traktowany z...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Warszawa lat sześćdziesiątych XX wieku – świat kieszonkowców i drobnych złodziejaszków z kindersztubą i własnym kodeksem honorowym. Z drugiej strony milicja pozbawiona ideologicznego podłoża – kryminalni, którzy wiedzą, gdzie przyłożyć ucho, żeby usłyszeć prawdę. Postacie jak żywcem wyjęte z Grzesiuka czy Wiecha. Niesamowicie romantyczne i zabawne, z świetnymi dialogami przetykanymi złodziejskim slangiem, fabułą niczym z Pana Samochodzika. Trochę twarzy przemalowanych, żadnych trupów, kilka fantów zgarniętych.
Sekułę czytało mi się lepiej niż osławioną Chmielewską.

Warszawa lat sześćdziesiątych XX wieku – świat kieszonkowców i drobnych złodziejaszków z kindersztubą i własnym kodeksem honorowym. Z drugiej strony milicja pozbawiona ideologicznego podłoża – kryminalni, którzy wiedzą, gdzie przyłożyć ucho, żeby usłyszeć prawdę. Postacie jak żywcem wyjęte z Grzesiuka czy Wiecha. Niesamowicie romantyczne i zabawne, z świetnymi dialogami...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Moim zdaniem to najlepsza powieść kryminalna, jaką przeczytałem w ostatnim czasie. Zbrodnia oparta na faktach – i to naprawdę przerażających. Śledztwo, społeczny kontekst oraz tło historyczne zostały przedstawione w ciekawy sposób. Dialogi są naturalne, bez wymuszonych żartów czy ciętych ripost, a bohaterowie dobrze nakreśleni i wiarygodni.
W końcu trafiłem na książkę bez wielopiętrowej fabuły, w której autor się gubi, bez rozwiązań wyciąganych z kapelusza, bez niepotrzebnych życiorysów bohaterów wypełniających objętość i bez epatowania wymyślną zbrodnią.

Moim zdaniem to najlepsza powieść kryminalna, jaką przeczytałem w ostatnim czasie. Zbrodnia oparta na faktach – i to naprawdę przerażających. Śledztwo, społeczny kontekst oraz tło historyczne zostały przedstawione w ciekawy sposób. Dialogi są naturalne, bez wymuszonych żartów czy ciętych ripost, a bohaterowie dobrze nakreśleni i wiarygodni.
W końcu trafiłem na książkę bez...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Nad opowieścią Barrego unosi się niczym złowrogi duch irlandzki katolicyzm z pierwszej połowy XX wieku. Jego cień kładzie się na losach bohaterów — szczególnie kobiet, które pragną od życia czegoś więcej niż tylko po łokcie tkwić w brudnych pieluchach czy gotować mężowi wracającemu do domu po kilku głębszych.
To również historia mężczyzny, który naprawdę kocha swoją żonę, lecz jedyny sposób, w jaki potrafi to okazać, to nieustanne powtarzanie, że ją kocha. Nie dostrzega jej potrzeb, nie próbuje jej zrozumieć — być może dlatego, że jest od niej mniej inteligentny. Powieść mówi też sporo o mentalności Irlandczyków i o ich skomplikowanej historii.
Całość zachwyca językiem.
To było moje pierwsze spotkanie z irlandzkim pisarzem, ale z pewnością nie ostatnie.

Nad opowieścią Barrego unosi się niczym złowrogi duch irlandzki katolicyzm z pierwszej połowy XX wieku. Jego cień kładzie się na losach bohaterów — szczególnie kobiet, które pragną od życia czegoś więcej niż tylko po łokcie tkwić w brudnych pieluchach czy gotować mężowi wracającemu do domu po kilku głębszych.
To również historia mężczyzny, który naprawdę kocha swoją żonę,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Z sentymentu wróciłem do kryminału Joe Alexa. Pamiętam, jak biegałem do biblioteki, a jego książki — z komiksowymi okładkami i dialogami w dymkach — były zaczytane na strzępy. Wtedy to była dla mnie absolutna petarda. Teraz? Cóż… lektura trąci myszką, i to taką już lekko zwietrzałą.
To klasyczna opowieść w stylu Agathy Christie: jest trup, jest ograniczona przestrzeń, wszyscy mają alibi, a jednak ktoś zabił. Fabuła wciąż trzyma się nieźle. Bardziej irytowało mnie coś innego — ta maniera bohaterów, takie „bułkę przez bibułkę, a… gołą ręką”. Trudno mi dziś uwierzyć, że dwoje dorosłych ludzi, o których wszyscy wiedzą, że są razem, musi koniecznie mieszkać w oddzielnych pokojach. No i ta rola kobiety przypisana epoce: „Karolino, zrób wszystkim herbatę”. Ale takie były czasy.

Niestety Wiktor Zborowski jako lektor kompletnie mi tu nie zagrał. Czyta powoli, z przesadnie idealną dykcją… jakby zdawał egzamin do szkoły aktorskiej. Mnie to tylko irytowało.

Z sentymentu wróciłem do kryminału Joe Alexa. Pamiętam, jak biegałem do biblioteki, a jego książki — z komiksowymi okładkami i dialogami w dymkach — były zaczytane na strzępy. Wtedy to była dla mnie absolutna petarda. Teraz? Cóż… lektura trąci myszką, i to taką już lekko zwietrzałą.
To klasyczna opowieść w stylu Agathy Christie: jest trup, jest ograniczona przestrzeń,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Czy snucie opowieści o własnym życiu może być ciekawe?
Teoretycznie każdy z nas mógłby spróbować opisać własne wybory i własną drogę. Każde życie — niezależnie od tego, czy jesteś reżyserem, jak bohater, czy tokarzem w stoczni — może okazać się interesujące. Wszystko rozbija się o formę i literacką sprawność.

Taka właśnie jest historia Harstada. Dzieciństwo, emigracja, kryzysy tożsamości, trochę polityki, młodzieńcze rozterki, pierwsza i jedyna miłość. Przyjaciel gej. Sporo o cynizmie współczesnego świata. Momentami przypominało mi to Knausgårda i jego Moją walkę — z tą różnicą, że Max… jest mniej naturalistyczny.

Czy mi się podobała?
Bywało, że mnie nużyła. Bywało, że trzymała za gardło. A czasami miałem wrażenie, że słucham prospektu z wystawy sztuki współczesnej.

Czy snucie opowieści o własnym życiu może być ciekawe?
Teoretycznie każdy z nas mógłby spróbować opisać własne wybory i własną drogę. Każde życie — niezależnie od tego, czy jesteś reżyserem, jak bohater, czy tokarzem w stoczni — może okazać się interesujące. Wszystko rozbija się o formę i literacką sprawność.

Taka właśnie jest historia Harstada. Dzieciństwo, emigracja,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Próbuję swoje wrażenia z lektury opisać i nie za bardzo potrafię znaleź odpowiednich słów. Jest coś w tej lekturze fascynującego, z drugiej strony jest totalnie pozbawiona sensu. Bohater zachowuje się irracjonalnie... Ale bardzo podoba mi się jego sposób myślenia.... Jest taki melodyjny.

Próbuję swoje wrażenia z lektury opisać i nie za bardzo potrafię znaleź odpowiednich słów. Jest coś w tej lekturze fascynującego, z drugiej strony jest totalnie pozbawiona sensu. Bohater zachowuje się irracjonalnie... Ale bardzo podoba mi się jego sposób myślenia.... Jest taki melodyjny.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Przeczytałem połowę książki i…. Choć podobno inspiracją były Wichrowe wzgórza Emily Brontë, to ta powieść jest pozbawiona polotu i klimatu. Zwyczajnie nuży. Jedyny wyraźny punkt styku z klasykiem to rozwlekła opowieść służącej.

Ciekawie wypada jedynie warstwa społeczna — klasowość japońskiego społeczeństwa, a także delikatnie zarysowane realia wojenne i powojenne pod okupacją amerykańską. Niestety, główny bohater pojawia się i znika, jakby autorka sama nie mogła zdecydować, kiedy właściwie zaczyna się jego historia. Jeśli do właściwego wprowadzenia Tarō potrzeba połowy książki (albo i więcej), to ja podziękuję

Przeczytałem połowę książki i…. Choć podobno inspiracją były Wichrowe wzgórza Emily Brontë, to ta powieść jest pozbawiona polotu i klimatu. Zwyczajnie nuży. Jedyny wyraźny punkt styku z klasykiem to rozwlekła opowieść służącej.

Ciekawie wypada jedynie warstwa społeczna — klasowość japońskiego społeczeństwa, a także delikatnie zarysowane realia wojenne i powojenne pod...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Niezła rozrywka, z dobrym, zaskakującą końcówką.

Niezła rozrywka, z dobrym, zaskakującą końcówką.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Ta książka jest świetna. Bohaterka jest autystyczna, potrzebuje prostych zasad i jasnych odpowiedzi. Na pytania odpowiada szczerze, bez typowej hipokryzji. Tymczasem świat wokół pełen jest kłamstw, fałszywych spojrzeń i własnych narracji, które nie akceptują inności. Wrażenie wyjątkowości trochę psuje ostatni rozdział „List do Konbini” – trudno uwierzyć, że bohaterka mogłaby napisać tak bezsensowny list. Mimo swojej „dziwaczności” jest przecież do bólu pragmatyczna.

Ta książka jest świetna. Bohaterka jest autystyczna, potrzebuje prostych zasad i jasnych odpowiedzi. Na pytania odpowiada szczerze, bez typowej hipokryzji. Tymczasem świat wokół pełen jest kłamstw, fałszywych spojrzeń i własnych narracji, które nie akceptują inności. Wrażenie wyjątkowości trochę psuje ostatni rozdział „List do Konbini” – trudno uwierzyć, że bohaterka...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Nie wiem, jak w krajach takich jak Japonia czy Korea, gdzie dominuje „kultura zapierdolu”, może powstawać taka literatura – powolna, pełna emocji, wzruszająca, istniejąca gdzieś obok całego korporacyjnego zgiełku, a jednocześnie odsłaniająca prawdziwe oblicze społeczeństwa konfucjańskiego.

Nie wiem, jak w krajach takich jak Japonia czy Korea, gdzie dominuje „kultura zapierdolu”, może powstawać taka literatura – powolna, pełna emocji, wzruszająca, istniejąca gdzieś obok całego korporacyjnego zgiełku, a jednocześnie odsłaniająca prawdziwe oblicze społeczeństwa konfucjańskiego.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Podobnie jak w poprzedniej książce autorki „Wyznania”, narracja jest wielogłosowa (POV). O ile wcześniej mi to nie przeszkadzało, tym razem okazało się męczące – zbyt wiele powtórzeń, trochę chaosu z japońskimi nazwiskami i imionami. Fabuła porusza podobne tematy jak wcześniej: relacje rodzinne, przemoc w rodzinie wobec dzieci i dorosłych, błędne pojmowanie miłości, zazdrość. Duży plus za finał, choć w natłoku wielogłosowości łatwo zgubić wątek – szczególnie podczas słuchania, bo wystarczy chwila nieuwagi i można stracić istotne szczegóły.

Podobnie jak w poprzedniej książce autorki „Wyznania”, narracja jest wielogłosowa (POV). O ile wcześniej mi to nie przeszkadzało, tym razem okazało się męczące – zbyt wiele powtórzeń, trochę chaosu z japońskimi nazwiskami i imionami. Fabuła porusza podobne tematy jak wcześniej: relacje rodzinne, przemoc w rodzinie wobec dzieci i dorosłych, błędne pojmowanie miłości,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Najciekawszą rzeczą w zbrodni nie jest samo śledztwo, nagłe zwroty akcji czy postać błyskotliwego detektywa-alkoholika bądź ćpuna, lecz to, co stoi za tragedią (jak pięknie pokazał to w swojej powieści Fiodor Dostojewski). Kanae Minato nie stworzyła klasycznego kryminału (i chwała jej za to), lecz przejmujący portret psychologiczny ludzi uwikłanych w wydarzenia. Mamy tu rodziców, którzy nie zawsze wiedzą, jak wychowywać własne dzieci, ale potrafią wytykać palcem kobietę samotnie je wychowujące; rodziców wierzących, że dzieci osiągną to, czego im się nie udało; takich, którym dzieci przeszkadzają w robieniu kariery; i wreszcie rodzica, który mimo trudnej sytuacji życiowej stara się uczyć odpowiedzialności oraz okazywać dużo miłości – co w „lepszych” sferach uchodzi za przesadę. Młodzi bohaterowie to osoby o poranionych umysłach, niedowartościowane, pełne kompleksów, potrzebujące zwykłego uczucia, przytulenia bez oczekiwania czegokolwiek w zamian.
Myślę, że główna bohaterka nie zaznała spokoju, mimo że osiągnęła swój cel.
Na marginesie – wydawnictwa robią książkom i autorom krzywdę, umieszczając tytuł w katalogu kryminał/sensacja tylko dlatego, że w treści pojawia się kilka trupów, co później skutkuje rozczarowaniem niektórych czytelników.

Najciekawszą rzeczą w zbrodni nie jest samo śledztwo, nagłe zwroty akcji czy postać błyskotliwego detektywa-alkoholika bądź ćpuna, lecz to, co stoi za tragedią (jak pięknie pokazał to w swojej powieści Fiodor Dostojewski). Kanae Minato nie stworzyła klasycznego kryminału (i chwała jej za to), lecz przejmujący portret psychologiczny ludzi uwikłanych w wydarzenia. Mamy tu...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Irving Stone stworzył piękną laurkę dla Michała Anioła. Zastanawiam się, dlaczego Kościół katolicki nie zaliczył Florentczyka w poczet świętych czy choćby błogosławionych. W jego ujęciu to człowiek bez skazy – wolny od zawiści, a jeśli już taka w nim zakwitnie, potrafi przeprosić. Nie jest zarozumiały, z pokorą przyjmuje pochlebstwa i wyrazy zachwytu. Można rzec, że nastawia drugi policzek, gdy w pierwszy dostanie z liścia. Wobec kobiet jest wstrzemięźliwy – jedną kocha platonicznie, drugą fizycznie, ale ostatecznie artysta zwycięża nad miłością. Potrafi pracować dwadzieścia godzin dziennie bez jedzenia i picia, bo nie stać go na posiłek. Kocha rodzinę nawet do granic głodowej śmierci, podczas gdy ojciec wysysa z niego pieniądze niczym zdobywca żądający kontrybucji. Poznajemy wielkiego artystę, ale też fanatyka pracy, który wciąż powtarza, że jest rzeźbiarzem w kamieniu i nic innego nie potrafi – po czym odlewa w brązie posąg papieża na koniu i maluje freski w Kaplicy Sykstyńskiej.
Niezbyt cenię biografie, nawet fabularyzowane, w których bohater jawi się jak spiżowy pomnik.

Irving Stone stworzył piękną laurkę dla Michała Anioła. Zastanawiam się, dlaczego Kościół katolicki nie zaliczył Florentczyka w poczet świętych czy choćby błogosławionych. W jego ujęciu to człowiek bez skazy – wolny od zawiści, a jeśli już taka w nim zakwitnie, potrafi przeprosić. Nie jest zarozumiały, z pokorą przyjmuje pochlebstwa i wyrazy zachwytu. Można rzec, że...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

„Wejście” to opowieść o człowieku, który głęboko wierzył w wyższość jednej rasy (nacji) nad inną, a ta wiara dawała mu przyzwolenie na brutalne traktowanie innych – nie tylko „splamionych” złym pochodzeniem, ale też na karanie osobistych wrogów. Bohater to prostak bez wykształcenia, o hedonistycznym podejściu do życia, mściwy i małostkowy. Historia pokazuje, że zło nie zawsze zostaje ukarane – wystarczy mieć odpowiednie znajomości, by uniknąć kary. To także opowieść o ślepej miłości, która każe – mimo jawnych zdrad i postępowania sprzecznego z wyznawanymi zasadami – kochać i nadstawiać drugi policzek. Książka jest trudna w odbiorze dla osób nieznających niuansów politycznych Belgii i Holandii, a dodatkowo pełno w niej nietłumaczalnych francuskich i flamandzkich (walońskich) wyrażeń. Redakcja woła o pomstę do nieba – pospieszna i niedbała.

„Wejście” to opowieść o człowieku, który głęboko wierzył w wyższość jednej rasy (nacji) nad inną, a ta wiara dawała mu przyzwolenie na brutalne traktowanie innych – nie tylko „splamionych” złym pochodzeniem, ale też na karanie osobistych wrogów. Bohater to prostak bez wykształcenia, o hedonistycznym podejściu do życia, mściwy i małostkowy. Historia pokazuje, że zło nie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to