Herbert George Wells Oscar Wilde Edgar Allan Poe Charles Dickens Henry James Honoré de Balzac Wilkie Collins Lew Tołstoj Fiodor Dostojewski Anatole France Théophile Gautier Auguste de Villiers de L'Isle-Adam Joseph Sheridan Le Fanu Prosper Mérimée Washington Irving Walter de la Mare Eugène-Melchior de Vogüé
Obecnymi czasy podstawowym typem antologii jest zbiór prac aktualnie publikujących autorów, czasem wręcz jest to swoiste okno reklamowe dla twórców niegotowych jeszcze na samodzielny debiut - taka antologia (czasem połączona wspólnym tematem) przejmuje na siebie rolę niegdysiejszych czasopism literackich (tak, niniejszym oddaję honory kończącej swój żywot, nieocenionej OkoLicy Strachu).
Typ drugi - to antologia „best of”, obejmująca najsłynniejsze opowiadania i najwybitniejszych twórców. Ten typ antologii był dominujący w okresie PRL - praktycznie tylko w tej formie wydawana była literacka groza.
„Fantastyczne Opowieści” wydane w 1975 roku przez WL w ramach popularnej serii tzw. „gotyckiej” to typowy reprezentant drugiego rodzaju antologii. Już blurb okładkowy pozwala ocenić, w jaki sposób traktowana była w tym okresie literatura grozy :
„Amatorom „dreszczyku” i niecodziennych wrażeń WL proponuje nowe wydanie zbioru opowiadań fantastycznych. (…) Nieco staroświeckie, (…) żartobliwe i na serio, stanowią dziś przezabawną lekturę dla czytelnika, przeniesionego raptem w świat wilkołaków, (…) upiorów i demonów, mściwych posągów (…) i przedziwnych przygód. (…)
Pisane często dla żartu i zabawy, animowały niegdyś czytelników spragnionych sensacji na tej zasadzie, na jakiej obecnie znajdująca swych gorących zwolenników literatura kryminalna.(…) Dziś (…) nie utraciły mimo wszystko swoistego wdzięku, jak staroświecka miniaturka wyciągnięta z kuferka babuni”.
Cóż tu dodać…może tylko, że w roku wydania „Fantastycznych Opowieści” Stephen King opublikował „Miasteczko Salem”, Peter Straub „Julię”, Graham Masterton „Manitou” i Guy N. Smith „Trzęsawisko”. Kuferek babuni ich mać…
Nic, ale pora wrócić do „Fantastycznych Opowieści” i przyjrzeć się ich zawartości. Od razu widać, że wydawnictwo postanowiło dać po oczach nazwiskami. Fiodor Dostojewski, Aleksiej Tołstoj, Honore de Balzac, Walter Scott, Charles Dickens, Oscar Wilde, Anatole France, Henry James - absolutny top literacki XIX wieku, najwybitniejsi autorzy „mainstreamowi” tamtych czasów. Ich obecność w antologii ma uzasadniać tezę o „salonowej zabawie literackiej”.
Jest jednak również paru tuzów „gatunkowej” grozy. Przede wszystkim sam Edgar Allan Poe i jego „Opis Wypadków z P. Valdemarem”, przerażająca opowieść o człowieku, który został poddany hipnozie w chwili śmierci, następnie zaś utrzymywany miesiącami w stanie zawieszenia między obu światami. Jest też obecny Joseph Sheridan Le Fanu ze znakomitym opowiadaniem „Obserwator”, mroczną i przerażającą historią ducha marynarza, szukającego zemsty na winnym jego śmierci oficerze (a tak naprawdę opowieścią i wyrzutach sumienia, w, wpędzających tego oficera w grób). I jest wreszcie Prosper Merimee :
Merimee, francuski pisarz i historyk, zapisał się w pamięci potomnych za sprawą odbudowy średniowiecznego miasta-zamku Carcassone (którego był wielkim propagatorem),opowiadania „Carmen” (do którego fabuły Georges Bizet skomponował przesławną operę) oraz kilku przednich nowel niesamowitych. Najważniejsza z nich to „Lokis”, najbardziej chyba znana XIX wieczna wersja mitu „zwierzołaka”. Przybyły na Żmudż w celu przeprowadzenia badań językowych niemiecki profesor lingwista, obserwuje uczucie swego gospodarza, otoczonego lekką aurą niesamowitości hrabiego Szemiota do zamieszkałej w sąsiedztwie pięknej Polki, ostatecznie zaś zostaje zaproszony na ślub.
Pozbawione szokujących momentów grozy opowiadanie całe jest nastrojem, narastającym suspensem wiodącym do przewidywalnego, okropnego finału w noc poślubną.
Na podobnej zasadzie zbudowana jest równie sławna „Wenus z Ille”. Tym razem obcy przybysz dociera na pogranicze francusko - katalońskie i uczestniczy w ślubie miejscowego chłopaka, o którego uczucie zazdrosny jest wydobyty z ziemi starożytny posąg okrutnej Wenus.
Trzecie powiadanie Merimeego jest mniejszej wagi, to humoreska o parze kochanków w hotelowym pokoju, którzy podejrzewają, że ich sąsiad został zamordowany, lecz boją się zgłosić na recepcji zem strachu przed ujawnieniem.
Ciekawostka - wszystkie trzy opowiadania zostały zekranizowane w Polsce. „Lokis” to pierwszy PRLowski horror kinowy, zaś „Wenus Z Ille” i „Błekitny Pokój” weszły w skład telewizyjnej antologii „opowieści z dreszczykiem”.
Dalej pora na innego francuskiego romantyka, Theophile Gautiera. Autor ten znany jest najbardziej ze swych powieści historycznych i przygodowych (najbardziej tutaj znany jest Kapitan Fracasse, komnkurujący w gatunku płaszcza i szpady z Dumasem),ma jednak duże zasługi na polu literatury niesamowitej. „Panna Młoda Z Krainy Snów” („La Morte Amoreuse”) to jedna z jego najlepszych nowel fantastycznych.
Pewien ksiądz pała zupełnie ziemskim pożądaniem do demonicznej, pięknej kurtyzany, której nawet śmierć nie powstrzymuje od zwodzenia go na pokuszenie. Proboszcz dzieli swe życie na dzienne obowiązki duszpasterskie i nocne, senne eskapady w towarzystwie sukkubo/wampira. Zgrabna, dwuznaczna moralnie tematyka - wodzenie (skuteczne!) na pokuszenie katolickiego księdza, jego trwająca latami namiętność, trwający całe życie żal za utraconym blaskiem życia (dobra, konkretnie za pięknem kobiet),połączone ze znakomitą postacią Clarimonde, łączącą w sobie cechy piekielnego demona (sukkuba),i wampira (to jedna z pierwszych literackich manifestacji tego popularnego monstrum). Klasyczna rzecz.
Wspomnienie literatury gotyckiej zapewni opowiadanie Washingtona Irvinga - „Upiorny Narzeczony”. Historia „ducha” pana młodego przybywającego na swój ślub jest bardziej komedią niż horrorem (czytelnika serdecznie ubawią hordy krewnych i znajomych korzystających przy każdej okazji z naiwnej dobroczynności pana zamku),ale w decydujących momentach potrafi dobrze operować klimatem grozy.
W „Opowieściach” są jeszcze trzy „contes cruelles” Villiers de l’Isle Adama, ale ciekawsze są opowiadania tych „wielkich” literatury XIX-wiecznej.
Charles Dickens i jego druh Wilkie Collins reprezentowani są przez znane, często obecne w różnych antologiach opowiadania („Dróżnik”, „Kobieta Ze Snu”),również „Przyjaciele Moich Przyjaciół” Henry Jamesa to popularna, nieco sztywna ghost story, zaś „Bobok” Fiodora Dostojewskiego to groteska, w której pochowane na cmentarzu trupy przekomarzają się między sobą nawet po śmierci.
Mocno w pamięć zapadnie mroczna (choć pozbawiona elementów nadprzyrodzonych) historia zemsty zdradzanego męża opisana przez Honore de Balzaca w „Tajemniczym Dworze”. Również „Próba” Waltera Scotta - minimalistyczne opowiadanie o nawiedzonym pokoju wyróżnia się bardzo efektowną nawet dzisiaj jump sceną finałową.
Warto jeszcze wspomnieć o trzech opowieściach, w których aura tajemniczości i niesamowitości otacza historie miłosne; Aleksiej Tołstoj opisuje molestującego kobiety na ulicach Petersburga „Fauna”, Oscar Wilde pogrążoną w tajemnicach ukochaną narratora („Sfinks Bez Tajemnicy”) a Anatole France kostycznego profesora arecheologii, któremu w głowie zawróci piękna, zainteresowana starożytnym Egiptem Angielka („Pan Pigonneau”)
Zdanie podsumowania - czy zatem warto czytać „Opowieści Fantastyczne” ? Warto, nawet bardzo. To przede wszystkim naprawdę wielka literatura, znakomicie napisana, o wielkiej wartości artystycznej. Zawsze należy czytać klasykę, to wyrabia smak i gust literacki. Co więcej, klasyka ta jest wybornie (w old schoolowym, PRLowskim stylu) przetłumaczona i zredagowana, z ogromną dbałością o urodę i literacki smak przekładu.
Mnóstwo opowiadań znakomicie zniosło próbę czasu, a tak naprawdę dla samego „Lokisa” warto mieć na półce.
PS.
Książka jest ozdobiona wybornymi weirdowymi grafikami Daniela Mroza. Nie są to ilustracja opowiadań, działają niejako obok tekstów, wzbudzając w czytelniku poczucie niepokoju i nierzeczywistości.
OPINIE i DYSKUSJE o książce Opowieści z dreszczykiem. Noc pierwsza
Bardzo ciężkie do przebrnięcia, nie pomagają tu nawet znane nazwiska, część opowiadań jest po prostu przeciętnych
Bardzo ciężkie do przebrnięcia, nie pomagają tu nawet znane nazwiska, część opowiadań jest po prostu przeciętnych
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZbiór opowiadań wielu znanych i uznanych autorów . Wspólnym mianownikiem jest tu groza . Polecam
Zbiór opowiadań wielu znanych i uznanych autorów . Wspólnym mianownikiem jest tu groza . Polecam
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietny zbiór!
Świetny zbiór!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJako fanka grozy uważam, że warto ją przeczytać. W szczególności do gustu przypadły mi opowiadania: "Lukundu" Edwarda Lucasa White'a, "Sierpniowy upał" Williama F. Harveya oraz "Bury kot" Dorothy Leigh Sayers. Jedynym minusem jest dostępność, ponieważ trzeba polegać na kupieniu jej z drugiej ręki, a nie oszukując się sześćdziesięcioletnia książka raczej nie przyjdzie do nas w dobrym stanie. Ma to jednak pewien niepowtarzalny klimat, gdy podczas deszczowego wieczoru ma się w rękach książkę, która rozpada się w rękach.
Jako fanka grozy uważam, że warto ją przeczytać. W szczególności do gustu przypadły mi opowiadania: "Lukundu" Edwarda Lucasa White'a, "Sierpniowy upał" Williama F. Harveya oraz "Bury kot" Dorothy Leigh Sayers. Jedynym minusem jest dostępność, ponieważ trzeba polegać na kupieniu jej z drugiej ręki, a nie oszukując się sześćdziesięcioletnia książka raczej nie przyjdzie do nas...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toStary, rzadki i dość drogi do upolowania zbiór opowiadań niesamowitych, wart jednak każdej ceny z uwagi na obecność w nim kilku absolutnie kanonicznych a nieobecnych w innych wydaniach tekstów literackiej grozy.
+
Zaraz po II wojnie światowej w Polsce zapanował stalinowski, totalitarny model socjalizmu, regulujący wszystkie sfery życia obywateli. Miał on wpływ i na literaturę - jedynym dopuszczalnym prądem artystycznym był bowiem tzw. soc-realizm, a wszelka fantastyka nienaukowa, jako wytwór burżuazyjnego „zachodu” została wyklęta i skazana na niepamięć.
Zmiana tej sytuacji stała się możliwa wraz z odwilżą, która zapanowała po śmierci Bolesława Bieruta. Wydane w 1957 roku „Opowieści Z Dreszczykiem”, owoc fascynacji gatunkiem pisarza Wojciecha Żukrowskiego oraz tłumacza Tadeusza Malanowskiego, były chyba pierwszym powojennym książkowym „horrorem”.
No i trzeba przyznać, że panowie wykazali się niezwykłym wręcz smakiem literackim i zebrali w tomie kolekcję naprawdę pierwszorzędnych, absolutnie klasycznych opowiadań niesamowitych. Szczególną uwagę chciałbym poświęcić tym z nich, które są do tej pory wyjątkowo trudno dostępne - praktycznie chyba tylko w tym zbiorze :
Robert Smythe Hitchens - „Miłość I Profesor Guildea”
Profesor Guildea to chłodny racjonalista, człowiek nie ulegający żadnym uczuciom, uważający je za stratę czasu i rzecz generalnie godną pogardy.
Właśnie takiej osobie przydarza się zupełnie niesamowita sytuacja - pewnego dnia w jego mieszkaniu pojawia się niewidzialny, tajemniczy i złowrogi byt, który….zakochuje się (!) w profesorze.
+
Ktokolwiek uzna, że taka tematyka spowoduje żartobliwy charakter opowieści, popełni ogromny błąd - uczucie żywione przez niewidzialnego gościa nie zmniejsza grozy, jaką budzi on w profesorze, w narratorze opowieści, w służbie czy ulubionej papudze Guildei. Przeciwnie, w jakiś przewrotny sposób przerażenie, jakie wywołują jego manifestacje, jest, przez swą uporczywość i nieuchronność jeszcze większe i wiedzie do wstrząsającego finału. „Miłość I Profesor Guildea” budzi skojarzenia z opowiadaniami Josepha Sheridana Le Fanu ze zbioru „W Ciemnym Zwierciadle” - „Obserwator” czy „Zielona Herbata” poprzez postać nieustępliwego i nieodłącznego nadprzyrodzonego bytu, zadręczającego swą ofiarę. 8/10 - jazda obowiązkowa.
Edward Lucas White - „Lukundu”
Podczas podróży przez Czarną Afrykę narrator zostaje wezwany do śmiertelnie chorego białego eksploratora. Ten na łożu śmierci opowiada o swym konflikcie z lokalnym szamanem, o śmierci tegoż szamana i rzuconej przed śmiercią klątwie, której efektem jest, przerażająca choroba podróżnika.
Pomimo faktu, że ten pragnie utrzymać w tajemnicy charakter swej choroby, narrator pozna go w budzącym grozę i obrzydzenie finale.
+
Szamańska klątwa jest dziś archetypicznym schematem fabularnym w literaturze grozy, „Lukundu” jest jednak chyba wciąż najsłynniejszym jego przykładem, mrocznym body horrorem, w klimacie wręcz bizarrowym, dusznym i przykrym. (Fani polskiego weirdu przypomną sobie może „Dioramę” Anny Marii Wybraniec z pierwszych „Snów Umarłych”). 7/10 - również kanon.
Hector Hugh Munro (Saki) „Kuna”
Mały, ciężko chory chłopiec, pozostający pod opieką nienawistnej, wrogiej mu ciotki hoduje w ogrodowej szopie kunę, którą nazywa Wasztarem. Otacza zwierzę religijnym kultem i oddaje należne bóstwu hołdy a Wasztar „obdarza” swego wyznawcę różnymi łaskami (np. 3 dniowym bólem zębów ciotki).
Pewnego dnia opiekunka postanawia zakończyć zabawy chłopca w szopie. Wraz ze znalezionym kluczem udaje się na inspekcję, mały Konradyn zaś rozpoczyna modły do Wasztara….
+
Arcysławna miniaturka grozy, genialnie łącząca makabrę z czarnym humorem. Genialny pomysł, absolutnie perfekcyjna konstrukcja, elegancki styl - to jest kanon. 10/10 (Saki aż się prosi o samodzielną pozycję w Biblioteczce C&T).
William Fryer Harvey „Sierpniowy Upał”
Pewien rysownik pod wpływem snu szkicuje postać mężczyzny sądzonego za morderstwo, po czym, podczas długiego spaceru natrafia za zakład kamieniarski, w którym pracuje człowiek z jego snu. W trakcie miłej rozmowy kamieniarz zwierza się, że - pod wpływem tajmniczego snu ! - wyrzeźbił nagrobek, na którym rysownik z niepokojem zauważył swoje nazwisko i dzisiejszą datę śmierci.
+
„Sierpniowy Upał” docenią miłośnicy Stefana Grabińskiego, przypomina on bowiem motywy obecne w jego twórczości (Świadek Materna, Cień Bafometa). Żadnego szokowania, żadnych jump scare’ów, czy scen przemocy, wszystko zbudowane na narastającym napięciu i efektownych fabularnych niedomówieniach. Świetne, dyskretne, mocno wgryzające się w czytelnika opowiadanie. 8/10
Kilka innych, równie kanonicznych opowiadań miało już szczęście znaleźć się w innych, nowszych wydaniach :
Na sam początek „Zagłada Rodu Usherów” E.A. Poego, jedno z najsłynniejszych i najwspanialszych opowiadań grozy kiedykolwiek napisanych. Historia nadwrażliwego bohatera, całymi dniami wsłuchującego się w odgłosy wygrzebującej się z grobu, żywcem pogrzebanej siostry, przygniatająca gotycka atmosfera śmierci, rozpadu i tytułowego upadku - to po prostu trzeba znać 10/10.
Potem arcyważna dla gatunku „Małpia Łapka” W.W. Jacobsa. Dopiero w tym, 2021 roku, nieocenione wydawnictwo C&T uraczyło fanów klasycznej grozy wyborem opowiadań tego autora, a „Łapka”, historia „życzenia, którego spełnienie wiąże się ze strasznymi konsekwencjami” to już po-kulturowy archetyp 10/10. (to właśnie „Małpia Łapka” stała za „Cmentażem Zwieżąt” Kinga, ba, taka „Wonder Woman 84” też czerpie z tego pomysłu).
Kolejny epokowy tekst to „Wabiąca Ślicznotka” Oliviera Onionsa (zdaniem Algernona Blackwooda najlepsza historia grozy!). Tajemniczy dom, w którym straszy, zamieszkały w nim samotny pisarz…i gra z czytelnikiem - czy naprawdę w grę wchodzą duchy, czy może mamy do czynienia z obłędem ? Zasłużona sława. Podobnie jak z „Małpią Łapką” dopiero seria „Biblioteczka Grozy” wydawnictwa C&T przywróciła ten tekst (jako „Zew Pięknej”) po dekadach nieobecności, polskim fanom grozy 10/10.
O Sheridanie Le Fanu i zbiorze jego opowiadań „W Ciemnym Zwierciadle” była już mowa przy okazji „Profesora Guildei”. Jednym z tych opowiadań jest właśnie „Zielona Herbata” (7/10),przypominająca trochę swym pomysłem fabularnym tekst Hitchensa - nieokreślony byt, zadręczający, dosłownie wpędzający w grób swymi nieustannymi manifestacjami, bohatera. Cały zbiór Le Fanu jest częścią kanonu literackiej grozy i cały godzien jest poznania.
C&T wydało aż dwa tomy opowiadań Edwarda Bensona, w żadnym jednak nie znalazł się prosty, ale wyjątkowo efektowny shocker „Gdzie Nawet Ptak Nie Zaśpiewa”, opowiadający o ponurym, budzącym grozę lesie, zamieszkiwanym przez tajemnicze, niewidzialne, niebezpieczne monstrum. Benson pisał jeszcze lepsze teksty, ale i „Ptak” udanie straszy do dziś 8/10.
+
Dla wzmocnienia rangi literackiej zbioru do listy autorów dorzucono Charlesa Dickensa z raczej humorystycznym fragmentem „Olivera Twista” i Josepha Conrada z archetypiczną opowieścią o „morderczym zajeździe” (podobny motyw wykorzystał Wilkie Collins w „Przeraźliwe Łoże”).
Z kolei by złagodzić dominujący, anglojęzyczny charakter zbioru, dla niepoznaki dorzucono do zestawu nieco tekstów z innych kręgów językowych. Przede wszystkim są to dwie podobne do siebie humoreski rosyjskich tytanów, Puszkina („Trumniarz”, w którym umarli odwiedzają przedsiębiorcę pogrzebowego) i Dostojewskiego („Bobok”, gdzie zmarli pochowani na jenym cmentarzu przekomarzają się, żartują i dyskutują podobnie, jak czynili to za życia).
Język francuski reprezentują Maurice Renard z „Żabą”, zgrabną makabreską w której naukowiec, by odziedziczyć spory majątek, przy pomocy eksperymentu elektrycznego opóźnia moment śmierci własnej matki, a przede wszystkim Guillaume Apollinaire ze znakomitym, weirdowym „Zniknięciem Honoriusza Subrac”, opowieścią o człowieku-kameleonie, ukrywającym się przed zazdrosnym mężem kochanki (francuski szyk!) poprzez…wtapianie w ściany budynków.
Fani weirdu docenią również „Ślady” Karela Capka, tak za niepokojący pomysł (niewyjaśnione ślady na śniegu, które urywają się w pewnym momencie tak, jakby ktoś uleciał, dosłownie, do nieba),jak i za czeskie poczucie humoru (policjant odmawia wszczęcia śledztwa, gdyż „prawo nie zostało złamane”)
Warto zauważyć, że mimo nieco lekceważącego tytułu całego zbioru intencją twórców nie była wyłącznie zabawa z klasyką literatury. Końcówka książki to opowiadania praktycznie współczesne dacie jej wydania i dwu kolejnych gigantów prozy amerykańskiej. O ile „Dziwna Afera Przy Alei M.” Johna Steinbecka opowiadająca o…gumie do żucia posiadającej własną świadomość i prześladującej syna bohatera budzi uczucie zażenowania niczym po sucharze Strasburgera z Familiady, o tyle mroczny Southern gothic Williama Faulknera, „Kwiaty Dla Emilii”, gdzie tytułowa starsza dama chroni do chwili śmierci ponure tajemnice swego domostwa, przypomina niepokojącą elegancją prozę Shirley Jackson, a dramatycznym finałem nawet „Psychozę” Blocha.
Podsumowanie - warto wydać ok. 50 zł - za tyle książka chodzi na allegro - bo zestaw opowiadań naprawdę przedni, kanoniczny wręcz, a niektóre z ty zamieszczonych tekstów są praktycznie niedostępne w innej formie.
Lista autorów tu zebranych powinna posłużyć nieocenionemu C&T jako zestaw kolejnych tytułów do kolekcji (dotyczy to zwłaszcza Sakiego, Harveya, Hitchensa i White’a) - dla wielbicieli klasycznej grozy byłaby to wielka gratka.
Natomiast zestaw „debestów”, taka „Wielka Księga Klasycznego Horroru” zawierająca najgłośniejsze i najważniejsze opowiadania, które każdy fan grozy poznać powinien to inicjatywa, która byłaby godna największego poparcia.
Stary, rzadki i dość drogi do upolowania zbiór opowiadań niesamowitych, wart jednak każdej ceny z uwagi na obecność w nim kilku absolutnie kanonicznych a nieobecnych w innych wydaniach tekstów literackiej grozy.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to+
Zaraz po II wojnie światowej w Polsce zapanował stalinowski, totalitarny model socjalizmu, regulujący wszystkie sfery życia obywateli. Miał on wpływ i na...
7,5 Zbiór opowieści z dreszczykiem w starym stylu, świetni autorzy,ale samej grozy często niewiele. Mimo wszystko - świetna klasyka. Mój faworyt z tego zbioru - Robert Smith Hichens: Miłość i profesor Guldea, genialna atmosfera.
7,5 Zbiór opowieści z dreszczykiem w starym stylu, świetni autorzy,ale samej grozy często niewiele. Mimo wszystko - świetna klasyka. Mój faworyt z tego zbioru - Robert Smith Hichens: Miłość i profesor Guldea, genialna atmosfera.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGratka dla miłośników klasycznych opowieści grozy.
Większość opowiadań, w mojej opinii, bardzo dobra. Znajdziemy w nich nie tylko zaskakujące koncepty, ale również niesamowity, umiejętnie budowany klimat. Styl pisania większości autorów bywa wymagający, ale na ogół teksty nie są nużące - ot, taka specyfika ówczesnego pisarstwa.
Gratka dla miłośników klasycznych opowieści grozy.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWiększość opowiadań, w mojej opinii, bardzo dobra. Znajdziemy w nich nie tylko zaskakujące koncepty, ale również niesamowity, umiejętnie budowany klimat. Styl pisania większości autorów bywa wymagający, ale na ogół teksty nie są nużące - ot, taka specyfika ówczesnego pisarstwa.
Aleksander Puszkin: Trumniarz
- TRUPI BAL, mądra groza, świetny styl, morał, klasa ! ; jest to historia rzecz jasna tytułowego Trumniarza, który obraża się na sąsiadów i sprasza na bal nieboszczyków, swych jakże ekscentrycznych przyjaciół - lecz nawet on nie spodziewa się, że bal dojdzie do skutku ; UWAGA rada: nie życzcie sobie długiego życia i zdrowia przy takim, co na trumnach zarabia ...
Hector Hugh Munro (Saki): Kuna
- niesamowite opowiadanie, relacja chłopca, jego samotność i złość na opiekunkę, jego przywiązanie do KUNY, która go "ocaliła"; mocno diaboliczny tekst, budzący uczucie obrzydzenia połączone z uczuciem złej ulgi ....
Maurice Renard: Żaba
- o zbrodni, o elektryczności, o spadku, o żabie i o świadku; sprawnie napisana historia, która na tapetę wzięła sprytny mord, któremu pomysł dała martwa żabka ...
William Wymark Jacobs: Małpia łapka
- mocne, mądre opowiadanie pełne grozy; silnie oddziałuje na wyobraźnię i przestrzega przed nieprzemyślanymi życzeniami; zdanie "Uważaj czego sobie życzysz, bo może się spełnić" jest doskonałym podsumowaniem tej historii; gorąco polecam każdemu; chłód, zło i wiecznie aktualny morał;"Małpia łapka" to nie przelewki ...
William F. Harvey: Sierpniowy upał
- bardzo mi się podobało; rzecz traktuje o rysowniku, który wyrysował sobie dość mroczną przyszłość; spod ołówka wyłoniła mu się twarz, którą spotyka po paru chwilach w realu; kim jest ten człowiek? robi nagrobki; czyj nagrobek zrobił?; jest też upał, przez który można oszaleć ...
John Steinbeck: Dziwna afera przy Alei M.
- nie wiem czy to straszne czy śmieszne, czy groza, czy groteska a może i jedno i drugie; historia agresywnej gumy do żucia, spragnionej bycia nieustannie miętoszoną w ustach; opowiadanie to nie jest tradycyjnym ujęciem tematu "opowieści z dreszczykiem", napiszę prosto i prawdziwie, że mnie najpierw zdziwiło, potem zadziwiło a na końcu zniesmaczyło ...
A.J. Alan: Warkoczyk
- ciekawy pomysł z tym "Warkoczykiem" choć im więcej opowiadań z tego zbioru czytam, tym bardziej stają się przewidywalne i nawet naiwne; nie znaczy to, że mi się nie podobają, ale gdzieś po drodze traci się element zaskoczenia; historie są nierówne, ponieważ parę jest naprawdę genialnych a reszta przeciętna, zdarzają się też słabe; wracające jednak do "Warkoczyka" jest to opowiadanie o tytułowym znalezisku, które ma taką "voodoo moc", więcej chyba nie trzeba tłumaczyć ...
Karol Čapek: Ślady
- świetne !!! ; jak dotąd najlepiej się przy nim bawiłam; nie jest to groza w czystej postaci, jest to raczej groza z przymrużeniem oka i nierozwiązaną tajemnicą; ślady na śniegu, które wprowadzają zamęt w głowie pewnego przechodnia; jest w tej opowieści też i morał: zagadki to nie zbrodnie a zbrodnie to nie zagadki ...
William Faulkner: Kwiaty dla Emilii
- kolejne, bardzo dobre opowiadanie; tematyka trudna i nie spodziewajcie się zjawisk nadprzyrodzonych; treść jest prosta, życiowa i trafia w sedno; tytułowa Emilia to stara panna, która mieszka tylko ze swoim służącym, murzynem w jej rodzinnym domu; sąsiedzi jej współczują ale też i ich irytuje; poznajemy bohaterkę w chwili jej pogrzebu i systematycznie, niczym w labiryncie wspomnień, cofamy się w głąb jej młodości, dojrzałości, dorosłości i wreszcie starości; Emilia skrywa mroczną tajemnicę; sprytnie napisana historia, którą warto przeczytać; jest tu trochę o miłości, trochę o tragedii, rozpaczy i smutku, sporo o szaleństwie i mądrze o życiu; morał może być jeden: zranione serce też potrafi ranić ...
Dorothy Leigh Sayers: Bury kot
- opowiadanie ciekawe ale szalenie przewidywalne; praktycznie od pierwszej chwili wiedziałam o co ta cała kocia awantura; niestety ta przewidywalność jest sporym minusem, którego nie można pominąć, sama atmosfera została solidnie zbudowana, lecz leci i ona na łeb na szyję przez oczywistość, o której opowiada; niewątpliwe lubię grozę, która posługuje się zwierzęcymi bohaterami, zwłaszcza koty są do horroru znakomicie przysposobione och ale musi być w tym tajemnica, tajemnica, której czytelnik nie rozwiązuje po pierwszej stronie bo jaki sens czytać następne? ...
Fiodor Dostojewski: Bobok
- to kolejny dowód na to, że Dostojewski wielkim pisarzem był; dowcipna groza, cmentarne kawały i trupie konwersacje; pomysł na opowiadanie wyśmienity; co też mówią do siebie sąsiedzi "trumienni", trochę już niektórzy śmierdzą, inni rozpaczają, wielu nie może zrezygnować ze swojej cielesnej powłoki, z przyzwyczajeń i słabostek; sam "Bobok" to tajemnicze słowo, które zdaje się być oznaką końca, zwiastunem śmierci, która bądź to ma nadejść, bądź już nadeszła; zdecydowanie czarny humor i zdecydowanie doskonały ...
Joseph Sheridan Le Fanu: Zielona herbata
- bravo !!! to się nazywa groza ! pełna niedopowiedzeń historia przesycona omamami, diabelskimi wizjami, sporą garścią symboli, niepokojącymi szeptami i mrokiem, wszechobecnym mrokiem ogarniającym duszę i bez znaczenia jest czy mamy dzień czy noc, ciemność nie odpuszcza; "Zielona herbata" ma w sobie moc, głównie dlatego, że autor posługuje się tym co niewidzialne, szlifuje swe wizje niczym jubiler drogocenny kamień i ukazuje światu, oczy zaczynają widzieć to, czego nie powinny, robi to w sposób bardzo sprawny; na końcu zostawia czytelnika ze znakiem zapytania, bo nie wiemy, czy właśnie przeczytaliśmy historię szaleństwa czy opętania; to jedno z silniejszych opowiadań, polecam; ach i dopisać muszę, że pierwsze skrzypce gra tu złośliwa małpka ...
RESZTĘ BĘDĘ UZUPEŁNIAĆ :)
8/10
Aleksander Puszkin: Trumniarz
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to- TRUPI BAL, mądra groza, świetny styl, morał, klasa ! ; jest to historia rzecz jasna tytułowego Trumniarza, który obraża się na sąsiadów i sprasza na bal nieboszczyków, swych jakże ekscentrycznych przyjaciół - lecz nawet on nie spodziewa się, że bal dojdzie do skutku ; UWAGA rada: nie życzcie sobie długiego życia i zdrowia przy takim, co na...
Jestem autorem audycji Tchnienie Grozy i ta książka właśnie była inspiracją do tego, by przez dziesięć lat nagrywać wiele opowiadań grozy. Sporo ich było właśnie z tego zbioru, więc zapraszam do słuchania na stronie http://tchnieniegrozy.pl/ !
Jestem autorem audycji Tchnienie Grozy i ta książka właśnie była inspiracją do tego, by przez dziesięć lat nagrywać wiele opowiadań grozy. Sporo ich było właśnie z tego zbioru, więc zapraszam do słuchania na stronie http://tchnieniegrozy.pl/ !
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJestem bardzo zadowolony z faktu, iż w końcu stałem się posiadaczem tej dwutomowej antologii - niezwykle poszukiwanej przez fanów klasycznych opowiadań grozy. Bardzo dobry dobór tekstów. Za jeden z najlepszych uważam "Małpią łapkę" Williama Wymarka Jacobsa. Polecam, choć trochę trzeba się natrudzić by zdobyć oba tomy w przystępnej cenie; te oferowane na portalach aukcyjnych to jakieś nieporozumienie...
Jestem bardzo zadowolony z faktu, iż w końcu stałem się posiadaczem tej dwutomowej antologii - niezwykle poszukiwanej przez fanów klasycznych opowiadań grozy. Bardzo dobry dobór tekstów. Za jeden z najlepszych uważam "Małpią łapkę" Williama Wymarka Jacobsa. Polecam, choć trochę trzeba się natrudzić by zdobyć oba tomy w przystępnej cenie; te oferowane na portalach aukcyjnych...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to