rozwińzwiń

Dom pogrzebowy Cottona

Okładka książki Dom pogrzebowy Cottona autora Monica Brashears, 9788383712253
Okładka książki Dom pogrzebowy Cottona
Monica Brashears Wydawnictwo: Mova horror
320 str. 5 godz. 20 min.
Kategoria:
horror
Format:
papier
Tytuł oryginału:
House of Cotton
Data wydania:
2024-07-17
Data 1. wyd. pol.:
2024-07-17
Liczba stron:
320
Czas czytania
5 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788383712253
Tłumacz:
Urszula Gardner
Średnia ocen

5,8 5,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Dom pogrzebowy Cottona w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Dom pogrzebowy Cottona



książek na półce przeczytane 2099 napisanych opinii 2087

Oceny książki Dom pogrzebowy Cottona

Średnia ocen
5,8 / 10
152 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Dom pogrzebowy Cottona

avatar
1046
706

Na półkach: , , ,

Więcej opinii znajdziesz na www.jakeczyta.blogspot.com

Z okazji zbliżającego się Halloween sięgnąłem po Dom pogrzebowy Cottona, który wydawał się ciekawą opcją. Finalnie, okazało się to bełkotem, którego nie do końca zrozumiałem.

Magnolia dopiero co straciła najbliższą osobę – babcię. Mieszka w wynajmowanym mieszkaniu, którego właściciel ją wykorzystuje. Pracuje na stacji benzynowej na nocną zmianę i ledwo starcza jej na jedzenie. A do tego jest uzależniona od przygodnego seksu z Tindera. Kiedy ekscentryczny właściciel domu pogrzebowego proponuje jej pracę i niezłe wynagrodzenie, dziewczyna bez wahania się zgadza i wprowadza się do domu Cottona i jego ciotki Eden. Jej zadaniem jest udawanie zmarłych, by bliscy mogli ich „pożegnać”. Gdy zaczyna widzieć swoją zmarłą babkę i wchodzi w relację seksualną z właścicielem domu pogrzebowego, jej sytuacja życiowa zaczyna się dramatycznie komplikować.

Nie podobało mi się. Wyczytałem gdzieś opis, że książka to współczesna baśń, ale tak naprawdę wygląda to na próbę przykrycia faktu, że książka jest o niczym. Autorka przeskakuje ze sceny do sceny, wrzucając czytelnika na karuzelę monologów wewnętrznych głównej bohaterki. Szybkie, bezosobowe akty seksualne przeplatane są przygotowaniami do występów w domu pogrzebowym. I tutaj mój największy zarzut – nie ma w książce żadnego opisu postaci, który jednoznacznie mówiłby, jak Magnolia wygląda. Dopiero w połowie lektury można się tego domyślać.

I tego nie rozumiem najbardziej – podróży bohaterki. Uciekając z domu po śmierci babki, robi krok do przodu, zaczyna zarabiać pieniądze… tylko po to, by skończyć w tym samym miejscu.

Dom pogrzebowy Cottona to źle zredagowana książka, która nie niesie ze sobą ani morału, ani dobrej historii. Jest na szczęście dość krótka, więc przynajmniej nie straciłem na nią zbyt wiele czasu. Bardzo słaba.

Więcej opinii znajdziesz na www.jakeczyta.blogspot.com

Z okazji zbliżającego się Halloween sięgnąłem po Dom pogrzebowy Cottona, który wydawał się ciekawą opcją. Finalnie, okazało się to bełkotem, którego nie do końca zrozumiałem.

Magnolia dopiero co straciła najbliższą osobę – babcię. Mieszka w wynajmowanym mieszkaniu, którego właściciel ją wykorzystuje. Pracuje na stacji...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
53
52

Na półkach: ,

DOM POGRZEBOWY COTTONA
Monica Brashears

"Dom pogrzebowy Cottona" to dość intrygująca książka. Byłam jej ogromnie ciekawa. Czy wywołała u mnie tyle zachwytu co u innych?

Poznajemy 19 letnią Magnolię, która po śmierci babki Brown zostaje zupełnie sama.
Niespodziewanie dostaje propozycję pracy w domu pogrzebowym. Dość nietypowa oferta jak na takie miejsce - posada modelki. Tak, modelki, dobrze przeczytaliście. Dziewczyna ma za zadanie udawać zmarłą podczas seansów spirytystycznych.
Jak sobie poradzi?
Co ciekawego ją spotka?

To była dziwna historia.
W moim odczuciu dość popaprana, bez przekazu.
Książka jest dość nietypowa, to ta z tych ,
o których nie wiesz do końca co napisać.
Budzi skrajne emocje.
Szczerze mogę przyznać, że wymęczyłam tę powieść. Czytalam, odkładałam, ponownie wracałam, w końcu udało się dobrnąć do końca.
Magnolia strasznie mnie irytowała. Jej styl bycia, niekonwencjonalne zachowanie, brak rozsądku doprowadzał mnie do szewskiej pasji.
Sam pomysł na fabułę uważam za dobry, oryginalny ale w moim odczuciu potencjał nie do końca został wykorzystany. To taka historia o niczym. Być może nie zrozumiałam przekazu tej książki, dlatego odbiór jest taki a nie inny.

A Wy czytaliście "Dom pogrzebowy Cottona"?
Co sądzicie o tej historii?

DOM POGRZEBOWY COTTONA
Monica Brashears

"Dom pogrzebowy Cottona" to dość intrygująca książka. Byłam jej ogromnie ciekawa. Czy wywołała u mnie tyle zachwytu co u innych?

Poznajemy 19 letnią Magnolię, która po śmierci babki Brown zostaje zupełnie sama.
Niespodziewanie dostaje propozycję pracy w domu pogrzebowym. Dość nietypowa oferta jak na takie miejsce - posada modelki....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
230
26

Na półkach: ,

Ciekawa. Nie tuzinkowa i na pewno nie dla każdego. Opowieść o mrocznej stronie życia. Nie jest lekka ani przyjemna czasem miałam wrażenie że staje się wręcz zbyt … odkryta

Przekazuje nagą prawdę o życiu w tych trudnych czasach przez osoby innego koloru skóry. Młoda dziewczyna przez przypadek zaczyna „bawić się” o ile można a ogóle tak nazwać w przebieranki gdzie udaje osobę zmarłą by klient który za to płaci mógł nie wiem pożegnać się ? Rozliczyć z przeszłością ?

Książka trudna ale mimo wszystko polecam

Ciekawa. Nie tuzinkowa i na pewno nie dla każdego. Opowieść o mrocznej stronie życia. Nie jest lekka ani przyjemna czasem miałam wrażenie że staje się wręcz zbyt … odkryta

Przekazuje nagą prawdę o życiu w tych trudnych czasach przez osoby innego koloru skóry. Młoda dziewczyna przez przypadek zaczyna „bawić się” o ile można a ogóle tak nazwać w przebieranki gdzie udaje...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

426 użytkowników ma tytuł Dom pogrzebowy Cottona na półkach głównych
  • 250
  • 170
  • 6
77 użytkowników ma tytuł Dom pogrzebowy Cottona na półkach dodatkowych
  • 38
  • 16
  • 10
  • 5
  • 4
  • 2
  • 2

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Na złej drodze Paola Barbato
Na złej drodze
Paola Barbato
Krótki, włoski thriller, którego akcja rozpoczyna się i kończy w trakcie jednej nocy, spędzonej na autostradzie! Głowny bohater Giosciua, to mężczyzna, gnuśny, w średnim wieku, który nigdy nie wymagał zbyt wiele od siebie, ani od swojego otoczenia. Jedyne na czym się zna to kurierka, pełnił usługi przewozowe przez wiele lat, dla jednej firmy. W momencie, kiedy zostaje ona zamknięta, pozostaje mu jedynie stary, wysłużony, dostawczy wóz i brak pomysłu na siebie. Przypadkowo podejmuje współpracę z handlarzami narkotyków i przewozi dla nich paczki. Nie spodziewa się jednak, że ta znajomość może zakończyć się dla niego bardzo niekorzystnie! Kiedy orientuje się, że w jednej z przewożonych paczek, wcale nie znajdują się niebezpieczne substancje, lecz ludzka ręka, jest już za późno! Rozpoczyna się szalona gonitwa, o życie naszego nieudolnego bohatera. Autorka stworzyła bardzo komiczną postać, której komizm wynika z jej nieporadności życiowej, gnuśności, niezdarności, ślamazarności. Giosciua, popełnia szereg błędów, próbując poradzić sobie, sparaliżowany paniką w sytuacji kryminalnej, w jakiej się znalazł, a mimo to, jakimś sposobem, którego głównym czynnikiem jest przypadek, uchodzi cało z swych niebezpiecznych przygód. Taki bohater budzi kontrowersje w czytelniku. Z jednej strony, komiczne sytuację dodają "apetytu" powoli rozwijającej się akcji, w jednostajnym otoczeniu, z drugiej są trochę "nie smaczne", bowiem nie sprawiają wrażenia satyry, lecz wyśmiewania człowieka, który nie czyni krzywdy innym, po prostu jest, jaki jest. Nie każdy, człowiek rodzi się odważny, bystry, inteligentny, są na świecie też ludzie prostsi, którzy choć nie do końca może mogą pochwalić się niesamowitą zaradnością, żyją po swojemu, są szczęśliwi, mają dobre serca, potrafią kochać i być empatyczni, życzliwi. W moich oczach, nieszkodliwy wobec nikogo, sympatyczny, gnuśny Giosciua, walczył o swoje życie, musząc zmierzyć się z przeogromnym stresem i był z tego powodu wyśmiewany, choć wcale na to nie zasłużył. W tej książce, komizm i satyra, delikatnie wykroczył poza granice przyzwoitości i nie spodobało mi się to. Zdaje sobie jednak sprawę, że nie było to działanie celowe. Forma tej fabuły, jest zaskakująco trudna do opisania przez pisarza. Stało się jednak tak, jak się stało. Do publikacji trafiła taka a nie inną forma tej opowieści i taką należy przyjąć i zrecenzować, widzę jej pewne plusy. Takie przedstawienie bohatera, daje nam do myślenia, że niesmacznym jest dla nas wyśmiewanie kogoś innego, i pozwala się zastanowić, nabrać refleksji, przed tym co sami robimy w rzeczywistym świecie. Czy nam nie zdarzyło się nigdy, samemu z kogoś pośmiać, widząc jego niezdarność, zamiast mu pomóc? Jakimi chcemy być ludźmi? Jakich postaw wobec innych od siebie oczekiwać? Druga strona medalu jest taka, że sami nie wiemy, jakbyśmy zachowali się w takiej sytuacji w jakiej znalazł się Giosciua. Stres, zrobił z nim swoje. Tylko w książkach i filmach napotykamy, silnych, bystrych, zdroworozsądkowych bohaterów, którzy zachowują zimną krew i wykazują doskonałe umiejętności detektywistyczne w tak skrajnych, kryminalnych sytuacjach. W życiu, większość z nas, prawdopodobnie zachowałaby się właśnie jak Giosciua! Dopóki nie spotka nas taka sytuacja, oczywiście nie możemy tego wiedzieć na pewno, oceniając to jednak, pod kątem realizmu, bliżej nam do takiego właśnie bohatera, niż do bystrego odważnika, w którym budzi się prawdziwy detektywistyczny talent, prawda? Nie jest to książka, która przypadnie do gustu każdemu, nie mniej, jako lekka, włoska lektura jest warta przeczytania, szczególnie dla fanatyków wolno rozwijającej się akcji, umieszczonej w jednym miejscu. Fani nieszablonowych bohaterów, również powinni się nią zainteresować! Mnie akcja trochę nudziła, w napięciu trzymała mnie głównie ciekawość poznania zakończenia. Nie wiedziałam czy Giosciua faktycznie przed kimś ucieka, czy może sam jest zwariowanym morderca, a może całą ucieczka to wymysł jego umysłu, paranoję? Zakończenie zaskoczyło mnie pozytywnie. Było bardzo realistyczne oddało glebie postaci i charakter komizmu. Spróbujcie, przekonajcie się. Choć ja niewiele mam dziś do powiedzenia wam na temat tej książki, pewna jestem, że znajdą się tacy, którzy lepiej ją ode mnie docenią! Ps.: I uważajcie na białe Doblo, poruszając się w nocy po autostradach.
Sylwia Sak - awatar Sylwia Sak
ocenił na68 miesięcy temu
To tylko kolejna zaginiona Gillian McAllister
To tylko kolejna zaginiona
Gillian McAllister
Ależ to była uczta! Wciągnęła mnie od pierwszej strony i trzymała w napięciu do ostatniej. W tajemniczych okolicznościach zaginęła młoda dziewczyna. Nagrania monitoringu sugerują, że weszła do ślepego zaułku, ale nigdy z niego nie wyszła. Rozpłynęła się w powietrzu? Weszła jak ninja po ścianie? Oliwia – tak właśnie ma na imię zaginiona, tuż przed zniknięciem zmieniła całe swoje życie – nowy telefon, praca, mieszkanie, dziwny styl ubierania. Ta sprawa to jedna wielka niewiadoma. Nie ma czego się chwycić. Wszystko wydaje się zagmatwane. Dodatkowo rok temu zaginęła inna dziewczyna o podobnej urodzie co Oliwia. Czy sprawy są ze sobą powiązane? Śledztwem zajmuje się Julia, która kryje pewną tajemnicę i zrobi wszystko, aby nie wyszła ona na jaw. Nie jest świadoma, że ściga tego, który zna jej sekret. Gdy znajdzie dziewczynę może stracić wszystko. Odnalezienie jej będzie dla Julii największym błędem. Każdy z bohaterów został idealnie wykreowany przez autorkę. Ich uczucia i emocje były tak prawdziwe, że nawet fikcja literacka wydała się rzeczywista. Poznajemy perspektywę 3 rodziców, którzy postawieni są w zupełnie różnej rzeczywistości. Każdy z nich przeżywa różne stany – rozpoczynając od wyrzutów sumienia, złości, bezsilności, poświęcenia, a kończąc na szczerej miłości do swojego dziecka. Rodzice zmagają się w wieloma rozterkami, które pokazują trudy rodzicielstwa. Każdy z nich chce jak najlepiej dla swojego dziecka. Mamy do czynienia z wieloma plot twistami, z czego jeden z nich całkowicie zmienia tok wydarzeń. Wystarczyło jedno słowo, aby cała książka wjechała na zupełnie inny tor. Byłam pozytywnie oszołomiona, bo kompletnie nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Dzięki czemu jeszcze bardziej wciągnęłam się w fabułę i nie mogłam doczekać się rozwiązania sprawy, w której nie miałam nawet jednego podejrzanego. To mi się nie zdarza. Pierwszy raz z zapartym tchem czekałam na dalszy rozwój sytuacji. Nawet nie pomogłoby zaspolerowanie końcówki, gdyż to tylko sam skutek toczących się wydarzeń, a zrozumienie całego procesu jest w tej książce najważniejsze. Ta pozycja to jedno wielkie WOW! Jest bardzo nieoczywista, oszałamiająca, wręcz idealna. Konia z rzędem temu, kto wszystkiego się domyślił. Perfekcyjnie uknuta intryga. Należą się wielkie brawa. Ba! Ukłony dla autorki. To było takie dobre! Rzućcie wszystko i zacznijcie czytać „To tylko kolejna zaginiona”.
Paulina_z_Feniksa - awatar Paulina_z_Feniksa
oceniła na101 miesiąc temu
Noc poślubna Przemysław Borkowski
Noc poślubna
Przemysław Borkowski
Najnowsza książka Borkowskiego "Noc poślubna" to opowieść o weselu Justyny i Kamila, które delikatnie mówiąc, nie przebiega zgodnie z planami. Okazuje się, że miejsce wesele wydaje się być nawiedzone przez to, że sąsiaduje z "lasem wisielców". Coś jest na rzeczy, gdyż ojców pary młodej dotyka wisielczy nastrój już od momentu, gdy się widzą. Zaprzeczają oni, że się znają, jednak napięcie między nimi rośnie. I nie tylko między nimi, bo więcej gości ukrywa mroczne tajemnice, a z czasem kolejne godziny nocy poślubnej mogą popchnąć ich do zbrodni... Ale to była książka! Napięcie już od samego początku, gdy młoda para spotyka zepsutą klimatyzację w sam środek upału i zaczyna się kłótnia między nimi. Jest mrocznie, a upał i nieoczekiwane spotkania wywołują prawdziwe ludzkie twarze. Mamy tu prawdopodobnie zbrodnie z przeszłości, która została ukryta, a przez nagromadzenie się nienawiści i wyrzutów sumienia przez lata, może ona wyjść na jaw. Czy wierzycie, że jakaś zbłąkana dusza może kogoś nawiedzić? W tej książce znajdziemy ten motyw i dodał on pikanterii całej tej mrocznej historii. Piętno zbrodnii odcisnęło się na zbrodniarzach, ale i wpłynęło na ich dzieci. Oprócz tego chora ambicja i niska samoocena przez niedostrzeganie przez najbliższych też mogą popchnąć do brutalnych czynów. Prawda zawsze wychodzi na jaw. I choć w tak nieoczekiwanym momencie jak piękny dzień wesela, to może ona pociągnąć za sobą więcej niż tylko nienawiść... Thriller, który trzymał w napięciu i był świetnie skonstruowany. Ale mi serce kołatało!
Katarzynaa97 Kupijaj - awatar Katarzynaa97 Kupijaj
ocenił na81 miesiąc temu
Sześć snów Laury Szuster Jacek Kalinowski
Sześć snów Laury Szuster
Jacek Kalinowski
❓Czy warto gmerać we własnej przeszłości? Sen – wcale nie jest takim zwykłym snem, wyjaśnijmy to sobie na wstępie 🙂 Jest jak stara szafa prowadząca do Narni, ale świat, który ukazuje, wcale nie jest baśniowy. Wręcz przeciwnie, jest do bólu rzeczywisty, tylko taki trochę vintage. Każdy sen Laury to powrót do przeszłości, której nie miała prawa pamiętać, ale która ukształtowała jej życie. Okoliczności raczej nie sprzyjają długim drzemkom, lecz Laura zanurza się we śnie i stara się naprawić to, czego nie zepsuła. Sny budują napięcie w sposób subtelny, podsuwając tropy, które raz prowadzą do prawdy, a raz w ślepą uliczkę, stając się nie tyle odpoczynkiem, co polem bitwy między tym, co wyparte, a tym, co nieuchronne. Czas – nie biegnie liniowo, a przeszłość nie jest tylko wspomnieniem. Dawne wydarzenia splatają się z aktualnymi lękami bohaterki, tworząc wrażenie, że nie są tylko mijanym na ulicy przechodniem – one kroczą tuż obok, raz bliżej, raz dalej, czasem na nie wpadamy, a czasem one na nas. Laura może próbować iść naprzód, ale przeszłość z uporem godnym lepszej sprawy przypomina jej, że nic nie zostało naprawdę zamknięte. To ona nadaje historii ciężar emocjonalny i sprawia, że czytelnik zaczyna podejrzewać, iż prawdziwe zagrożenie wcale nie musi przyjść z zewnątrz. W efekcie książka staje się nie tylko opowieścią o wydarzeniach, ale o tym, jak bardzo nie umiemy od nich uciec. Milczenie – jest gęstą materią, która wypełnia przestrzenie między sytuacjami, dialogami i spojrzeniami. To właśnie w przemilczeniach kryje się napięcie – nie w tym, co zostało wypowiedziane, ale w tym, co uparcie pozostało pod powierzchnią. Gdyby w odpowiednim momencie bohaterowie zdecydowali się na jedną szczerą rozmowę, fabuła mogłaby stracić połowę dramatyzmu, tak się jednak nie dzieje i do szczerej rozmowy w zdecydowanie mniej odpowiednim momencie doprowadza sama Laura. Przemilczenie pewnych kwestii skutecznie buduje atmosferę niepokoju, a prawda ulatuje w powietrze wraz z dymem unoszącym się nad gołębnikiem. A gołąb, jak to gołąb, balkon zapaskudzi, ale tajemnicy nie wyjawi. „Sześć snów Laury Szuster” to powieść, w której granica między snem a rzeczywistością jest jedynie umowna, a przeszłość stanowczo domaga się rozliczeń. Bohaterka wykonuje serię chirurgicznych (jej zdaniem) nacięć w tkance minionych zdarzeń, licząc na to, że uda się jej zapobiec poważnym schorzeniom u przyszłych pacjentów. Czy operacja się udała? Zapraszam do lektury. Utwór jest dynamiczny, niezbyt ciężki, w żadnym razie nie siermiężny, zgrabnie poprowadzony, nawet jeśli rozwiązanie pewnych wątków jest dość klarownie wypisane w gołębich oczętach 🙂
radoslaw rutkowski - awatar radoslaw rutkowski
ocenił na81 miesiąc temu
Przeklęte trumny zawsze są zamknięte Klaudia Zacharska
Przeklęte trumny zawsze są zamknięte
Klaudia Zacharska
Klaudia Zacharska „Przeklęte trumny zawsze są zamknięte” „To nie sekrety doprowadziły do śmierci dziewczynki, tylko ludzkie błędy i parszywe okoliczności. Jednak właśnie tajemnice zmusiły Natalię do opuszczenia domu. W środku nocy, bez słowa. Bez pożegnania.” Jedno tragiczne wydarzenie wywołuje lawinę, Natalia musi stawić czoła nie tylko sekretom które zaczynają wychodzić na jaw ale także makabrycznej klątwie która ciąży od kilku pokoleń nad rodziną jej męża. Czy Natalii uda się ocalić własną córkę i resztę rodziny? „ W ustach czuła niesmak na myśl o sekretach, które skrywa przed nią Dawid. Nie wiedziała jeszcze czego dotyczą, ale miała fatalne przeczucia.” Książka Klaudii Zacharskiej przyciągnęła mnie już tytułem i okładką, a zagłębiając się w historię którą stworzyła, z każdą stroną rosło moje zaciekawienie. Autorka stworzyła bardzo dobrą historię grozy, pełną mrocznych tajemnic, klątwy rodzinnej która zbiera krwawe żniwo oraz wymuszonego nią makabrycznego rytuału,. Atmosfera jest napięta już od pierwszych stron, poczucie zagrożenia narasta a czytelnik zostaje wciągnięty w bieg wydarzeń, początkowo mnożą się pytania na które odpowiedzi dostajemy dopiero pod koniec historii. Dwie rzeczy mi trochę przeszkadzały. Pierwsza to zbyt duża ilość bohaterów, w niektórych momentach zaczynałam se już gubić kto jest kim. Druga to zbytnia opieszałość męża Natalii przy wyjaśnianiu rodzinnej klątwy, czas nie był ich sprzymierzeńcem, a czytając tą część historii miałam wrażenie, że Dawid nic sobie z tego nie robił. Całokształt jednak jest bardzo udaną historią grozy, język jest przystępny, autorka nie używa wulgaryzmów, nie epatuje przemocą i brutalnością. Polecam miłośnikom grozy. „Łatwo oceniać cudze decyzje, siedząc w wygodnym fotelu. Kiedy jest się wypoczętym, kiedy nie wie się, czym jest skrajne przerażenie, ból ponad przerażenie i desperacja. Kiedy nie trzeba podejmować ich samemu.” Ocena 7/10
magiczny_zakatek_izy - awatar magiczny_zakatek_izy
ocenił na71 miesiąc temu
Koniec opowieści A.J. Finn
Koniec opowieści
A.J. Finn
Po spektakularnym sukcesie Kobiety w oknie, A.J. Finn kazał czytelnikom czekać lata na swoją kolejną propozycję. „Koniec opowieści” miał być wielkim powrotem mistrza suspensu do klasyki gatunku, hołdem dla Agathy Christie i złotych czasów kryminału. Rezultat? Moja ocena to 6/10. To książka poprawna, rzemieślniczo sprawna, ale brakuje jej tego „czegoś”, co sprawiłoby, że nie moglibyśmy o niej zapomnieć. Fabuła: Opowieść w opowieści Główną bohaterką jest Nicky Hunter, młoda pasjonatka kryminałów, która otrzymuje zaproszenie życia. Ma przyjechać do posiadłości Sebastiana Trappa, legendarnego autora powieści detektywistycznych, by pomóc mu spisać wspomnienia. Trapp to postać tragiczna i tajemnicza – przed laty jego pierwsza żona i syn zniknęli bez śladu, a sprawa nigdy nie została rozwiązana. Nicky trafia do domu pełnego napięć, gdzie każdy członek rodziny Trappa zdaje się skrywać sekret. Autor bawi się konwencją locked-room mystery, wprowadzając nas w klaustrofobiczną atmosferę luksusowej rezydencji, w której przeszłość miesza się z teraźniejszością. Czy Sebastian Trapp rzeczywiście chce wyznać prawdę przed śmiercią, czy może prowadzi z Nicky ostatnią, morderczą grę? Dlaczego 6/10? Ocena odzwierciedla rozczarowanie, jakie pojawia się, gdy wielkie ambicje zderzają się z przeciętną realizacją. Stylistyczny kunszt: Finn pisze pięknie. Jego język jest bogaty, pełen literackich nawiązań i błyskotliwych metafor. Dla fanów klasycznej formy kryminału sama lektura opisów będzie przyjemnością. Przerost formy nad treścią: Niestety, ta literackość bywa zgubna. Autor tak bardzo skupia się na budowaniu nastroju i hołdach dla klasyków, że zapomina o dynamice. Pierwsza połowa książki niemiłosiernie się dłuży, a dialogi momentami brzmią zbyt teatralnie, by uznać je za autentyczne. Przewidywalność: Choć Finn stara się nas zwodzić, wytrawny czytelnik thrillerów dość szybko zacznie dostrzegać szwy tej intrygi. Zakończenie, choć powinno być wstrząsające, nie uderza z taką siłą, jakiej oczekiwalibyśmy po tak długim budowaniu napięcia. „Koniec opowieści” to książka, którą czyta się dobrze, ale bez większych wypieków na twarzy. To rzetelny kryminał dla wielbicieli starej szkoły, którzy cenią atmosferę bardziej niż akcję. A.J. Finn udowodnił, że potrafi pisać, ale tym razem stworzył dzieło, które jest bardziej eleganckim eksponatem niż żywym, pulsującym thrillerem. Sześć punktów za warsztat i klimat, ale wciąż czekamy na coś, co dorówna debiutowi autora. To lektura dobra na spokojny wieczór, o której jednak zapomina się wraz z zamknięciem ostatniej strony.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na65 dni temu

Cytaty z książki Dom pogrzebowy Cottona

Więcej
Monica Brashears Dom pogrzebowy Cottona Zobacz więcej
Monica Brashears Dom pogrzebowy Cottona Zobacz więcej
Monica Brashears Dom pogrzebowy Cottona Zobacz więcej
Więcej