W świetle i w mroku. Opowiadania inspirowane malarstwem Edwarda Hoppera

Okładka książki W świetle i w mroku. Opowiadania inspirowane malarstwem Edwarda Hoppera autora Megan Abbott, Jill D. Block, Lawrence Block, Robert Olen Butler, Lee Child, Nicholas Christopher, Michael Connelly, Jeffery Deaver, Craig Ferguson, Stephen King, Joe R. Lansdale, Gail Levin, Warren Moore, Joyce Carol Oates, Kristine Kathryn Rusch, Jonathan Santlofer, Justin Scott, 9788328060210
Okładka książki W świetle i w mroku. Opowiadania inspirowane malarstwem Edwarda Hoppera
Kristine Kathryn RuschStephen King Wydawnictwo: W.A.B. literatura piękna
358 str. 5 godz. 58 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
In Sunlight or In Shadow. Stories Inspired by the Paintings of Edward Hopper. Edited by Lawrence Block
Data wydania:
2018-10-14
Data 1. wyd. pol.:
2018-10-14
Data 1. wydania:
2016-06-12
Liczba stron:
358
Czas czytania
5 godz. 58 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328060210
Tłumacz:
Dobromiła Jankowska, Sebastian Musielak, Dorota Konowrocka-Sawa, Agnieszka Walulik, Maria Jaszczurowska, Jerzy Kozłowski, Łukasz Witczak, Dominika Cieśla-Szymańska, Maciej Płaza, Krzysztof Umiński, Piotr Chojnacki, Katarzyna Bażyńska-Chojnacka, Agnieszka Wilga (Lakatos), Tomasz Kłoszewski, Krzysztof Majer, Jagoda Dolińska, Kaja Gucio
Średnia ocen

6,6 6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup W świetle i w mroku. Opowiadania inspirowane malarstwem Edwarda Hoppera w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

W świetle i w mroku. Opowiadania inspirowane malarstwem Edwarda Hoppera



książek na półce przeczytane 1499 napisanych opinii 1499

Oceny książki W świetle i w mroku. Opowiadania inspirowane malarstwem Edwarda Hoppera

Średnia ocen
6,6 / 10
250 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce W świetle i w mroku. Opowiadania inspirowane malarstwem Edwarda Hoppera

avatar
74
31

Na półkach:

Opowieści o zwyczajnym szaleństwie

Opowieści o zwyczajnym szaleństwie

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
252
252

Na półkach:

Z dużą dozą ostrożności podszedłem do tej książki. No bo jak są obrazy i jak można do nich dopasować opowieść. I to jeszcze każdy obraz inny autor.
A tu wspaniała niespodzianka. Oprócz może dwóch opowiadań słabszych reszta to super fajne opowieści. To coś niesamowitego ile z obrazu może powstać różnych opowieści. i to prawie z każdego stylu literackiego. Według mnie dzięki tym opowieścią możemy spojrzeć inaczej na obrazy Hoppera.
Wspaniała podróż literacka i artystyczna.
Polecam bardzo.

Z dużą dozą ostrożności podszedłem do tej książki. No bo jak są obrazy i jak można do nich dopasować opowieść. I to jeszcze każdy obraz inny autor.
A tu wspaniała niespodzianka. Oprócz może dwóch opowiadań słabszych reszta to super fajne opowieści. To coś niesamowitego ile z obrazu może powstać różnych opowieści. i to prawie z każdego stylu literackiego. Według mnie dzięki...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1041
770

Na półkach: , ,

Uwielbiam poznawać malarstwo w sposób jaki prezentuje książka W świetle i mroku. Jest to antologia opowiadań inspirowanych mniej lub bardziej luźno obrazami Edwarda Hoppera. I w przeciwieństwie do innych podobnych książek, jest wydana bardzo bardzo ładnie i mądrze. Ogólnie całość zachwyca.

Najważniejsze jest to, że każde opowiadanie poprzedza kolorowa reprodukcja. Wgl obrazy jako inspiracje wybierali sami twórcy i w zależności od pomysłu, czasami tekst opowiada historię z obrazu, a czasami obraz jest elementem wyjściowym do wysnutej opowieści. Najważniejsze jest jednak to, że one wszystkie są w miarę spójne klimatem noir.

🖌️ Niepokojące historie

Niektóre są bardziej kryminalne, a niektóre mają elementy nadprzyrodzone, ale wszystkie niepokoją. Są mroczne, pełne niedopowiedzeń, świetnie napisane, nie wprost. Po przeczytaniu jednego od razu trzeba przejść do kolejnego, bo wcale nie chce się wychodzić z tych dziwnych projekcji. I zaskakujące jest to, że każde kolejne opowiadanie nie zawodzi. To w sumie rzadko zdarza się w antologiach.

Oczywiście niektóre teksty są lepsze, inne nieco słabsze, ale takich zupełnie kiepskich nie ma. Najbardziej podobały mi się te, które głównymi bohaterkami czyniły kobiety. Np. Biuro nocą o pechowej dziewczynie szukającej lepszej przyszłości w Nowym Jorku, czy nieco oniryczne i fantastyczne Pokoje nad morzem. Natomiast Wieczorne okna to majstersztyk kryminalnej historyjki, w której w jednym momencie odwraca się zupełnie punkt widzenia i oprawca zostaje zagoniony w ślepy zaułek.

Ciekawe jest też króciutkie, ale kompletne opowiadanie Kinga pt. Pokój muzyczny, trochę w klimacie Carrie, czy Jesień w jadłodajni o pewnej sprytnej kobiecie, próbującej zdobyć pieniądze na przetrwanie. Raz, że od tej pory będę pamiętać obrazy Hoppera z tej książki, a dwa, że prawdopodobnie na długo będą kojarzyć mi się konkretnie z tymi opowiadaniami.

🖌️ Zabawa malarstwem

Mam jeszcze taką myśl nie tylko odnośnie książki, ale ogólnie odbierania malarstwa. We wstępie, Lawrence Block proponuje wymyślenie swojej własnej historii na podstawie jednej niewykorzystanej reprodukcji, do której zaproszonemu autorowi nie udało się dostarczyć opowiadania. To ciekawe ćwiczenie. Nigdy nie myślałam w ten sposób o sztuce, że można w taki sposób inspirować się obrazami i wymyślać dla nich konteksty.

Inna rzecz, że styl Edwarda Hoppera zachęca do takich zabaw. Jego obrazy dają szerokie pole do popisu, pokazując sceny z pewnego oddalenia, zza okien, szyb, drzwi. Malarz ciekawie też operuje światłem, wykorzystuje plamy słońca na ścianach, czy kontrasty kadrów wnętrz, które “podgląda”.

W świetle i w mroku zawiera nie tylko świetną literaturę, ale także otwiera oczy na wieloznaczność interpretacji malarstwa oraz przybliża dzieła Edwarda Hoppera. Parę lat stała na mojej półce taka perełka, a ja nie miałam o niej pojęcia.

Uwielbiam poznawać malarstwo w sposób jaki prezentuje książka W świetle i mroku. Jest to antologia opowiadań inspirowanych mniej lub bardziej luźno obrazami Edwarda Hoppera. I w przeciwieństwie do innych podobnych książek, jest wydana bardzo bardzo ładnie i mądrze. Ogólnie całość zachwyca.

Najważniejsze jest to, że każde opowiadanie poprzedza kolorowa reprodukcja. Wgl...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

998 użytkowników ma tytuł W świetle i w mroku. Opowiadania inspirowane malarstwem Edwarda Hoppera na półkach głównych
  • 670
  • 317
  • 11
126 użytkowników ma tytuł W świetle i w mroku. Opowiadania inspirowane malarstwem Edwarda Hoppera na półkach dodatkowych
  • 76
  • 18
  • 11
  • 7
  • 5
  • 5
  • 4

Inne książki autora

Okładka książki Fantastyczne opowieści wigilijne Orson Scott Card, David Gerrold, Joe Haldeman, Janet Kagan, Krzysztof Kochański, Marek Oramus, Łukasz Orbitowski, Robert Reed, Rudy Rucker, Kristine Kathryn Rusch, Mirosława Sędzikowska, Connie Willis
Ocena 6,6
Fantastyczne opowieści wigilijne Orson Scott Card, David Gerrold, Joe Haldeman, Janet Kagan, Krzysztof Kochański, Marek Oramus, Łukasz Orbitowski, Robert Reed, Rudy Rucker, Kristine Kathryn Rusch, Mirosława Sędzikowska, Connie Willis
Okładka książki The Time Travellers Almanac Part IV - Communiqués Isaac Asimov, Edward Frederick Benson, Richard Bowes, Molly Brown, Karen Haber, Nalo Hopkinson, Geoffrey A. Landis, Tanith Lee, Bob Leman, Adam Roberts, Kristine Kathryn Rusch, Pamela Sargent, Charles Stross, Harry Turtledove, Ann VanderMeer, Jeff VanderMeer, Carrie Vaughn, Gene Wolfe
Ocena 8,0
The Time Travellers Almanac Part IV - Communiqués Isaac Asimov, Edward Frederick Benson, Richard Bowes, Molly Brown, Karen Haber, Nalo Hopkinson, Geoffrey A. Landis, Tanith Lee, Bob Leman, Adam Roberts, Kristine Kathryn Rusch, Pamela Sargent, Charles Stross, Harry Turtledove, Ann VanderMeer, Jeff VanderMeer, Carrie Vaughn, Gene Wolfe
Okładka książki Worlds of Edgar Rice Burroughs Kevin J. Anderson, Matthew V. Clemens, Peter David, Robert T. Garcia, Sarah A. Hoyt, Mercedes Lackey, Joe R. Lansdale, Richard A. Lupoff, Todd McCaffrey, Mike Resnick, Ralph Roberts, Kristine Kathryn Rusch, F. Paul Wilson
Ocena 0,0
Worlds of Edgar Rice Burroughs Kevin J. Anderson, Matthew V. Clemens, Peter David, Robert T. Garcia, Sarah A. Hoyt, Mercedes Lackey, Joe R. Lansdale, Richard A. Lupoff, Todd McCaffrey, Mike Resnick, Ralph Roberts, Kristine Kathryn Rusch, F. Paul Wilson
Okładka książki X-Men: A Novelization Kristine Kathryn Rusch, Dean Wesley Smith
Ocena 7,0
X-Men: A Novelization Kristine Kathryn Rusch, Dean Wesley Smith
Kristine Kathryn Rusch
Kristine Kathryn Rusch
Kristine Katheryn Rusch, to wielokrotnie nagradzana autorka powieści kryminalnych, romansów oraz książek z gatunku science-fiction i fantasy.Wiele swoich utworów wydawała (i wydaje) pod licznymi pseudonimami jak Kristine Grayson (romanse) czy też Kris Nelscot (kryminały). Autorka odnosi duże sukcesy nie tylko w swoim kraju (USA),ale również na Wyspach Brytyjskich. Książki autorki zdobywają listy bestselerów jak i są tłumaczone i publikowane w krajach nieanglojęzycznych. Liczne nagrody i nominacje ( Ellery Queen Readers Choice Award,John W. Campbell Award) oraz nominacje do Hugo, Shamus czy też Anthony Award, świadczą o kunszcie Rusch. Mało tego. Kristine jest jedyną osoba, która zdobyła jednocześnie nagrodę Hugo za edycję i powieść.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

17 podniebnych koszmarów Dan Simmons
17 podniebnych koszmarów
Dan Simmons Ray Bradbury Stephen King Roald Dahl Arthur Conan Doyle Peter Tremayne Ambrose Bierce Richard Matheson James Dickey Joe Hill David J. Schow John Varley Tom Bissell Bev Vincent Cody Goodfellow E. C. Tubb Bev Vincent E. Michael Lewis
Największą krzywdę tej antologii zrobił blurb na okładce, dający do zrozumienia, że jest to książka z dreszczykiem, której celem jest przestraszenie czytelnika. Nic bardziej mylnego. Groza jest tutaj bardziej zawoalowana i przemieszana z wątkami science fiction, oraz tematyką polityczną i wojenną, więc jeśli ktoś jest fanem horrorów typu gore czy slasherów, to tutaj niewiele treści znajdzie dla siebie. Patrząc po nazwiskach autorów, mam wrażenie, że antologia bardziej by trafiła do czytelników fantastyki niż horroru jako takiego. Moje ulubione opowiadania (w kolejności jak pojawiąją się w książce): 1. E.C. Tubb, Lucyferze! - historia człowieka, w którego ręce trafia urządzenie, umożliwiające cofanie się w czasie o 57 sekund, ni mniej, ni więcej. Niestety, używa on swoich mocy do podłych, egoistycznych celów, co jest dość smutnym acz przewidywalnym rezultatem, w myśl zasady, że władza korumpuje - a posiadanie unikalnej umiejętności wymazującej ostatnie 57 sekund jest niczym więcej jak posiadaniem władzy nad sytuacją. A przynajmniej do momentu, w którym przekroczy się granicę, kiedy ta minuta mogłaby cokolwiek zmienić. 2. Tom Bissell, Kategoria piąta - jeden z mocniejszych tekstów, nawiązujący do "zaawansowanych metod przesłuchiwania" stosowanych przez CIA, które wyszły na światło dzienne w 2014 roku, w którym też roku powstało to opowiadanie. Zainteresowanych tematem odsyłam do odklasyfikowanych raportów senatu Stanów Zjednoczonych odnośnie tortur stosowanych przez CIA w więzieniach wojskowych. A wracając do opowiadania, ukazuje ono jak łatwo jest przekroczyć granicę moralności, szczególnie, że czasami wcale nie jest łatwo wskazać, gdzie ta granica się znajduje. 3. Dan Simmons, Dwie minuty czterdzieści pięć sekund - opowiadanie o bezkarności biznesu, o tym że światem rządzi pieniądz, a system jest tak zbudowany, żeby ci na najwyższych stołkach nigdy nie zostali pociągnięci do odpowiedzialności. A z drugiej strony, historia mężczyzny, którego wyrzuty sumienia kazały samemu wymierzyć karę, której na próżno by czekać ze strony sądu. Niby temat banalny, ale napisany z klasą, bez zbędnego moralizatorstwa. 4. John Varley, Nalot - Świetne opowiadanie sci-fi, aż mam ochotę sięgnąć po powieść "Złoty wiek" tego samego autora, która bazuje na tym samym pomyśle. O zdegenerowanej fizycznie ludzkości, nękanej chorobami, która wykorzystuje podróże w czasie, żeby porwać zdrowych ludzi z przeszłości, dla przetrwania gatunku ludzkiego. Fantastyczny, świetnie napisany tekst, prawdziwa wisienka na torcie. 5. Ray Bradbury, Latająca machina - Ciekawa opowiastka o tym co by było, gdyby lotnia została wynaleziona wiele wieków temu w starożytnych Chinach. Autor zadaje pytanie, co jest ważniejsze: los jednostki, czy całego społeczeństwa? Oraz czy rozwój technologiczny można zatrzymać? Opowiadanie krótkie, ale warto przeczytać. Polecam!
Jola - awatar Jola
oceniła na89 miesięcy temu
Uniesienie Stephen King
Uniesienie
Stephen King
Ostatnio, gdy odwiedziłam bibliotekę, stwierdziłam, że wezmę coś cienkiego, a i tak pewnie oddam po miesiącu bez przeczytania <dziwnie na mnie działa świadomość, że mam tyle i tyle czasu na przeczytanie... presja 🤣>. Wybrałam ,,Uniesienie" Stephena Kinga i hmm... jednak oddam szybciej i może uda się przeczytać więcej książek. 🤣 Całkiem przyjemna lektura! Tak, nazwałam książkę Mistrza przyjemną. 🤣 Kategoria horror, chyba nawet jakaś nagroda w tym gatunku. 🤔 Moim zdaniem to pomyłka. Historia jest mocno dramatyczna, nieco odrealniona, ale na pewno nie wpisuje się w kryteria horroru. Jedyne, co wykracza poza ludzkie pojęcie to sposób, w jaki chudnie główny bohater. Reszta fabuły to w skrócie krótka nowela o tym, jak niektórym łatwo może przyjść pogodzenie się z losem i tym, co nieuniknione. To zdecydowanie nie jest książka dla osób szukających dużych wrażeń i adrenaliny. Wpisuję ją w kategorię tych historii, które pozwalają zwolnić, odetchnąć i na chwilę się zatrzymać. Jak w obliczu czegoś nieuniknionego możemy oddać kontrolę… i jednocześnie zacząć widzieć oraz czuć więcej. Zmienia się postrzeganie ludzi i rzeczy dookoła, a to, co wydawało się oczywiste, nagle nabiera innego znaczenia. Mamy tutaj do czynienia z subtelną opowieścią o przemijaniu. Historia głównego bohatera pokazuje, że nie każdą drogę musimy przechodzić samotnie. I choć nie wiemy, co czeka nas na końcu – jedno jest pewne: czas tutaj na naszym padole kiedyś dobiega końca. A to, co jest potem, pozostaje już kwestią bardzo indywidualną... Czuję pewien niedosyt, ale mam wrażenie, że rozwinięcie tej historii mogłoby odebrać jej wyjątkowość. W tej prostocie i niedopowiedzeniu jest coś, co działa bardziej niż rozbudowana fabuła. Chociaż z drugiej strony jak znam możliwości Kinga... Dobra, bo odpala się mi gdybanko. Zakończenie mnie wzruszyło i zostawiło z refleksją. Zakiełkowały we mnie przez to pewne nowe rozkminy, które muszę zweryfikować. Bo sama nie wiem, co to otworzyło w mojej głowie. Oby nie Puszkę Pandory. 🤣 Starałam się nie oceniać tej książki przez pryzmat dotychczasowego dorobku autora i oczekiwań wobec niego – a także przez kategorię, w jakiej została przedstawiona. I może właśnie dlatego łatwo się na niej zawieść, jeśli ktoś szukałby typowego Kinga i ciarek. Dla mnie to po prostu inna odsłona jego pisania. Jest spokojniejsza, bardziej refleksyjna, ale wciąż charakterystyczna w mistrzowskim stylu. I szczędzi rozwlekłych opisów. 🤭 To przyjemna lektura do kawy i do posnucia własnych przemyśleń.
Marta Langowska - awatar Marta Langowska
oceniła na711 dni temu
Magnes Lars Saabye Christensen
Magnes
Lars Saabye Christensen
Lata 70., norweski kampus. Jokum, nieśmiały i zakompleksiony wrażliwy student, jest zakochany w Synne, z którą dzieli pokój w akademiku. Tak zaczyna się historia relacji dwojga ludzi, poprzez pryzmat której poznajemy kolejnych bohaterów, ich wnętrza, ale także świat artystyczny, akademicki, Norwegię, zachodzące w niej przemiany. Chociaż głównym wątkiem łączącym wszystkie pozostałe jest związek Jokuma i Synne, powieść Christensena nie jest romansidłem. Losy bohaterów są okazją do pokazania przemian w społeczeństwie, relacji między pokoleniami. Christensen nie zostawia suchej nitki na środowisku artystycznym, wraz z jego snobizmem i mocno rozprawia się też z hipokryzją lewicujących środowisk akademickich lat 70. Bananowe dzieci, które z zaangażowaniem wcielają się w rolę hunwejbinów tępiących każde odstępstwo od rewolucji, tak naprawdę wystarczy poskrobać paznokciem, by spod spodu wyszły puste słowa i fałsz. Autor jak zwykle pisze troszkę o sobie. Jest terapia, uzależnienia, pisarz zmagający się z kryzysem i próbujący rozgryźć sens życia, Duńczyk w Norwegii, odchodzenie, pożegnanie bliskich. Nie czułam jednak, żeby Christensen się powtarzał ani grał tę samą melodię. Jokum nie jest narratorem, ale świat widzimy raczej z jego perspektywy – ciekawiło mnie, jak by na te wszystkie rzeczy patrzyła Synne, zwłaszcza że ciężko było mi polubić tę postać. Wydawała mi się bardzo apodyktyczna, zawłaszczająca, zimna, miejscami wraz pozbawiona serca. Może wgląd w jej spojrzenie by tu coś zmienił?
Renegi Grene - awatar Renegi Grene
ocenił na81 miesiąc temu
Żywego ducha Jerzy Pilch
Żywego ducha
Jerzy Pilch
"Powiedzieć, iż powoli wkrada się monotonia, to nic nie powiedzieć". „Zapisuję – nie wiadomo dla kogo - dzieje zaniku”? Coś mi ta fraza przypomina Nie robię z siebie idioty, nie kreuję się ze starczym kabotyństwem na malowniczego dementa; w sensie ścisłym mam dziewięćdziesiątkę na karku i to, i owo, a prawdę powiedziawszy prawie wszystko zapominam. {…} Nie ma dwudziestolatków, nie ma prawdziwych mężczyzn, nieprawdziwych też nie ma; nie ma zdumionych nagłą utratą młodości starców. Ani ekspedientów, ani ekspedientek, ani sprzedawców, ani sprzedawczyń, ani ochroniarek, ani ochroniarzy. Puste są kina, filharmonie i stadiony, w teatrach nie ma aktorów, ani publiczności. Puste autobusy, puste samoloty, puste tramwaje. Puste lotniska, dworce i parkingi. Nie ma policjantów, nie ma strażaków, nie ma sanitariuszy. Powiedzieć, iż powoli wkrada się monotonia, to nic nie powiedzieć". J. Pilch, Żywego ducha Żywego ducha J. Pilcha – powieść (dystopia) z 2018r., należy do jednych z ostatnich tekstów autora, zmarłego 29 maja 2020 r. Pomysł zmierzenia się z Apokalipsą, jak sam przyznaje zaczerpnął ze stu stron Wydarzenia Guida Morsellego, powieści w przekładzie B. Sieroszewskiej, (wyd. polskie - 1980r.). J. Pilch wraca do tematu zagłady świata po czterdziestu latach od lektury tekstu włoskiego pisarza, by rozliczyć się z własnego życia, doświadczenia choroby, bólu i cierpienia, a przede wszystkim samotności. Jak napisze W. Bereś - to „powieść opowiadającą o samotności ostatniego człowieka”. Inicjalne zdanie Żywego ducha zapowiada historię, którą Każdy chciałby odkryć, by dowiedzieć się, jak może wyglądać Zagłada i kto jest jej autorem: „Przez otoczone kredowymi wzgórzami miasto, w którym w zupełnej samotności, niedołężny i schorowany spędzam końcówkę życia, przeszedł anioł śmierci i mało, że wszystkich szlag trafił, to wszyscy zniknęli”. W typowej dla autora frazie czytelnik odnajdzie słowo - klucz: „zagłada”, „cyrk”, „plaga”, „Apokalipsa”, itp., będące osią pierwszoosobowej narracji, od pierwszej, do ostatniej strony. Rzecz dotyczy Warszawy (Pałac Kultury, Plac Zwycięstwa, Hoża...) i jej mieszkańców, z jedynym uratowanym narratorem. Pytanie fundamentalne nie schodzi z ust ocalałego: kto jest winien zagłady? O pustce nie tylko miasta, ale i świata, w którym przyszło mu dopełnić żywota, jest przekonany od samego początku, bo „zwielokrotniona pustka dławiącym dopełnieniem wszystkich pustek świata była”.
zoe - awatar zoe
ocenił na81 rok temu
Jej ciało i inne strony Carmen Maria Machado
Jej ciało i inne strony
Carmen Maria Machado
„Jej Ciało i Inne Strony” to zbiór opowiadań a jednocześnie debiut autorki. Realne problemy społeczne kobiet są połączone z surrealizmem i realizmem magicznym. To połączeni powoduje że te historie mają inny wydźwięk i dzięki temu to o czym opowiada autorka może dotrzeć do większej ilości osób, które to potrzebują. Dalsza część to moje opinie i przemyślenia na temat poszczególnych opowiadań. „Mężowski Szew” Ciekawe opowiadanie którego nie do końca zrozumiał_m. Opowiada ono o kobiecie z tajemniczą zieloną wstążką na szyi. Poznaje swojego przyszłego męża na imprezie, kiedy ma 17 lat, i od tamtej pory wszystko dobrze się wiedzie. Oboje są szczęśliwi, kochają się, potem mają dziecko i wygląda na to że wszystko się dobrze kończy. Jednak przez całą tą historię czułam że coś jest odrobinę nie tak. Czekał_am aż coś złego się stanie a ostatecznie dopiero pod koniec może coś złego się stało. Przez tą całą tą historię każdy z tych dwóch mężczyzn w jej życiu chciał wiedzieć co znajduje się pod jej wstążką. Odganiała ich i prosiła żeby zostawili tą wstążkę, kiedy oni chcieli ją ściągnąć. Jedna kobieta którą poznała podczas szycia strojów na przedstawienie syna, miała żółtą wstążkę na palcu (chyba środkowym) i mówi naszej bohaterce: „To takie męczące, prawda?”. Ostatecznie, pod koniec, dowiadujemy się o co chodzi z tą wstążką. Kiedy jej mąż ją odwiązuje, jej głowa po prostu odpada. Jest w tym opowiadaniu wiele szczegółów które mogą naprowadzić na prawdziwy sens tej historii. Na przykład to że mąż, tuż po tym jak ona rodziła dziecko i lekarz musiał zrobić nacięcie ale nie na brzuchu, on prosi lekarza o dodatkowy szew. Tak jak powiedział lekarz: „ … jest ciasno i wszystkim się podoba.” Fuj. Rzygać się chce. Jaki jest morał tej historii? To, że nawet jeśli jesteśmy w szczęśliwym związku, dalej oczekujemy czegoś złego? Bycie lub udawanie idealnej kobiety/żony, nawet jeśli się nam to podoba, to w głębi jest to męczące i tracą przez to głowę? Czy perwersja mężczyzn przez całą historię była taka straszna, że nawet jeśli prawie wszystko jest idealne, to dalej jakoś podświadomie się czegoś boją? Na to pytanie w tej historii nie znam odpowiedzi. Może wszystkie są prawdziwe, a może żadna nie jest. Wy sami musicie przeczytać tą historię i dojść do własnych wniosków. „Inwentarz” To opowiadanie już mi się bardziej podobało niż poprzednie. Kobieta opowiada o ludziach których spotkała i z którymi się przespała. Jedna kobieta. Jeden mężczyzna. Dwóch chłopaków, jedna kobieta. A przez całą tą historię, w tle, jest tajemniczy wirus, który zaczął się rozprzestrzeniać. Nie wydaje mi się żeby ta historia była jakiegoś typu przestrogą lub krytyką czegoś. Może tytuł „Inwentarz” wskazuje na to że czasami ludzie traktują innych ludzi jak rzeczy w sklepie, które mogą sobie wybierać i wymieniać do woli. Ja jednak myślę że to opowiadanie opowiada o czymś innym. O tym, że przez całe nasze życie spotykamy dużo różnych ludzi, z którymi będą łączyć nas różne relacje, inni zostaną na dłużej a jeszcze inni będą chwilowym spotkaniem. To wszystko nas kształtuje i nikt nie powinien tego ukrywać. Myślę też, że autorka nawiązywała do tego, że niektóre osoby krytykują kobiety za to z iloma osobami się przespały, jakby to było nie do pomyślenia, że przez np.: 30 lat naszego życia, możemy się przespać z więcej niż jedną osobą. Wracają do wirusa, o którym wcześniej wspomniał_m. Wydaje mi się może być on, takim można powiedzieć, fizycznym przedstawieniem śmierci. Może przyjść w każdej chwili i nam odebrać kogoś bliskiego. Sine ciało, przekrwione oczy i krew pod paznokciami które ten fikcyjny wirus powoduje trochę nas na tą interpretację naprowadza. W tej historii główna bohaterka wynosi się ze swojego domku nad morzem, bo kobieta która przygarnęła, została zainfekowana. Nasza bohaterka się wyniosła na mała wyspę, a ta kobieta została. Tak jak po czyjejś śmierci, nawet jeśli tej osoby już nie ma, to tak jakby ona dalej tu z nami była. „Matki” Wow! Nie wiem co powiedzieć. Historia o kobiecej parze, w której jedna z nich, magiczne, bez żadnego mężczyzny ani jakiegoś innego zabiegu urodziła dziecko i zostawiła je oraz główną bohaterkę. Tak jak dwie poprzednie historie, ta także jest opowiadana w pierwszej osobie, więc świat i cała ta historia mogą być wymysłem osoby opowiadającej. Myślę że tu trochę tak jest. Na pewno mamy tu niepodważalne fakty, np.: główna bohaterka kochała swoją partnerkę, chciała mieć z nią dziecko o imieniu Mare oraz to że jej partnerka była przemocowa. Ten ostatni fakt, jest subtelnie wpleciony w opowiadanie. Bohaterka przypomina sobie że jej ukochana rzuciła nią o ścianę tak mocno że zrobiło się pęknięcie, mówi o tym że raz mówiła w łóżku do niej że ją kocha, a raz że nie powinna tak mówić, bo ona by tak do niej nigdy nie powiedziała. W pewnym momencie nauczycielka w toalecie podsłuchuje jej rozmowę z partnerką przez telefon i mówi naszej bohaterce że to nie jest normalne. Ma także problemy z dzieckiem z którym została sama, bez pomocy drugiej osoby, bo nie była na nie przygotowana. Snuje ona historie o tym jak to dziecko dorasta, jakie jest ono kochane, o jej pierwszych szkolnych prześladowcach i ukrywaniu smutku. Pod koniec, w kulminacyjnej części opowiadania, pojawia się drugie dziecko, młodszy brat Mary, Tristan. Wchodzi on za swoją starszą siostrą do domu a za nimi wchodzi para (mężczyzna i kobieta),pytają się głównej bohaterki kim jest i co robi w ich domu i mówią dzieciom żeby się ich trzymali. Muszę powiedzieć że to zakończenie mnie troszkę zatrzymało w mojej interpretacji. Jestem pewn_, że opowiadane jest o agresywnych związkach w które ludzie wchodzą bo kochają drugą osobę na tyle żeby w nim zostać. Mówi też o partnerach, którzy zostawiają matki same z dzieckiem oraz o bólach i trudnościach związanych z wychowywaniem dziecka które tak nagle się pojawiło oraz trochę nas zniszczyło. Nie wiem tylko jak zinterpretować to zakończenie i nie wiem czy ono ma być jakoś zinterpretowane. Może ono po prostu ma być confusing, a może nasza główna bohaterka popadła, gdzieś po drodze, w psychozę i część tej historii wymyśliła żeby zapełnić tą pustkę, którą jej partnerka zostawiła po sobie. To jest magia takiego typu opowiadań, że możemy sami zdecydować, czy to ma jakieś głębsze znaczenie czy nie, a i tak każde podejście będzie prawidłowe. „Wyjątkowo Odrażające” Wow! Nie spodziewał_m się że to opowiadanie będzie aż tak ciekawe. W porównaniu z poprzednimi, ta mi się najbardziej podoba. Historia jest przedstawiona jako opis odcinków serialu detektywistycznego, mówi o parze detektywów których zaczynają nawiedzać duchy dziewczyn, które padły ofiarą przestępstw na tle seksualnym. Musze powiedzieć, że opowiedzenie historii w ten sposób jest bardzo efektywne i jeszcze bardziej dodaje do tej historii dozę surrealizmu. Zaczynamy opowiadanie, jak typowy serial w tym gatunku i powoli nasi bohaterowie są rozkładani na czynniki pierwsze za pomocą tych paranormalnych wydarzeń. Opisy śmierci dziewczyn, miasto oddychające pod naszymi stopami, duchy zabitych osób z dzwoneczkami zamiast oczu oraz sobowtóry głównych bohaterów, dobrze kontrastują z rzeczywistością, oraz realnymi faktami i przemyśleniami na temat niesprawiedliwości związanych z napaściami na tle seksualnym, jak wychowujemy naszych synów i kryzysach wiary. Podobało mi się jakie to było większość czasu subtelne, ale jak było trzeba, to autorka nie bała się powiedzieć wprost co myśli o niektórych sprawach. Efektowne, przerażające i prawdziwe jak prawo jest niesprawiedliwe i bardzo często nie wierzy oraz nie daje sprawiedliwości wobec ofiarom gwałtów, pedofili i innych tego typu przestępstw. Główni bohaterowie, Benson i Stabler, są dobrze zarysowanymi i nie dwuwymiarowymi postaciami. Jestem zadziwion_ jak w takim formacie autorce udało się przedstawić te postacie oraz ich relacje i wszystkie ich niedoskonałości. Cała ta historia to opowieść o zboczeniu mężczyzn wobec kobiet, tak jak wcześniej napisał_am o niesprawiedliwości wobec ofiar napaści seksualnych, o prostytucji ale tej nie z wyboru, o przymykaniu przez społeczeństwo oka na różne czyny, normy społeczne które zmuszają kobiety do szukania partnera bez pozwolenia na szukanie miłości bez względy na płeć i orientację, o tym jak wychowujemy naszych synów, jak traktujemy nasze córki oraz o strachu jaki nam towarzyszy kiedy je mamy. „Prawdziwe Kobiety Mają Ciała” W tym opowiadaniu, autorka pisze o pewnym sklepie z sukienkami oraz o tajemniczym zjawisku lub chorobie, gdzie kobiety stają się przeźroczyste, tak jak duchy. Krótka, treściwa i całkiem dobra historia ale niestety, nie zachwyciła mnie tak samo jak poprzednie. Nasza główna bohaterka pracuje właśnie w tym sklepie i dba o sukienki a później dowiaduje się że te kobiety które zapadły w tą chorobę, tak jakby są wszywane w te sukienki, które każda dziewczyna che mieć, z własnej woli. Dobrze poprowadzona, mówi o kanonie piękna i związanym z tym kłopotami które wyrządza wobec kobiet, że jeśli one się w jakiś sposób nie przystosują, jak nie będą dążyć do tego wyidealizowanego obrazu kobiety, to znikną, a nawet wtedy, przez właśnie tą społeczną presję, będą dalej próbowały i nawet jeśli ktoś im pokaże że można inaczej żyć, to one zostaną w tym samym miejscu. Jest to także historia o kobietach które wyłamują się z tego kanonu i starają się być sobą, nawet jeśli zaczynają, w cudzysłowie „znikać”, oraz walczą z tymi nierównościami, będąc tymi niewidzialnymi dla społeczeństwa. Trafna, prosta i ciekawa historia ale raczej nie zostanie ze mną na dłużej. „Osiem Kęsów” To opowiadanie podobało mi się bardziej niż poprzednie. Mówi ono o kobiecie która poddaje się dziwnemu zabiegowi w którym usuwa się jelita itd., żeby być piękną. Historia przerażająca a zarazem prawdziwa, autorka nie bawi się w subtelność, tak jak w poprzednich opowiadaniach i mówi wprost o tym jak kobiety za pomocą inwazyjnych zabiegów i dziwnych diet, próbują dostosować siebie do społeczeństwa, które oczekuje że będą one piękne i idealne w każdym calu. Tytuł „Osiem Kęsów”, to dieta którą główna bohaterka stosuje wobec siebie żeby schudnąć. Tylko osiem kęsów. Mamy tutaj też narzucanie swoich ideałów i niespełnionych marzeń na swoje dzieci. W pewnym momencie, główna bohaterka dzwoni do swojej córki żeby powiedzieć jej, że przechodzi zabieg a córka zaczyna na nią wykrzykiwać i pytać czy aż tak nienawidzi siebie/swojego ciała. Później córka dzwoni do niej i pyta się naszej bohaterki, czy ją kocha i czy ją kocha w całości. Oczywiście, ona nie odpowiada na to pytanie. Niestety, tak jak w prawdziwym życiu, matka nie kocha jej w całości. Córka ma „koleżankę” z którą mieszka i mama podejrzewa że to nie jest zwykła koleżanka i się zastanawia czemu córka jej tego nie powie. Pod koniec wyobraża sobie że ona umrze w wieku 79 lat i córka przyjedzie na coroczne odwiedziny z jej małą córką. No kurde, ciekawe czemu twoje własne dziecko nie chce ci powiedzieć że ma dziewczynę. Podsumowując, jest to ciekawa historia która jest aż nazbyt prawdziwa i jeszcze bardziej przeraża, bo my wszyscy znamy takie osoby oraz wiemy o tym jak to wygląda np.: w Korei Południowej gdzie, to wszystko się dzieje na o wiele większą skalę. „Rezydentka” To opowiadanie bardzo mi się podobało. Klimatem trochę przypominało „Czerwone Drzewo” Caitlin R. Kierman, więc to jest logiczne, że mi się spodobało. Historia mówi o „Diablim Gardle”, czyli o takim hotelu/kurorcie dla artystów, którzy muszą najpierw dostać zatwierdzone stypendium, żeby tam w spokoju i ciszy tworzyć. Ciekawa i wielowymiarowa, całkowicie się wciągn_ł_m w tą historię. Bardzo mi się podobało, jak autorka przedstawiła to miejsce i postacie, odrobinę jak we śnie lub w jakimś abstrakcyjnym koszmarze. Trochę jest tutaj przemyśleń na temat sztuki i jak ona nas kształtuje np.: kiedy piszemy powieść, to czy nie przerzucamy odrobiny siebie i swoich doświadczeń ze swojego życia. Zadaje pytanie, dlaczego ktoś uważa że coś jest chore i według jakiej miary może to oceniać. O naszych wspomnieniach wydarzeń nad którymi nie mieliśmy kontroli i jak one mogą nas kształtować. Jak krytyka oraz wykorzystanie naszej słabości przez innych na nas działa oraz o szukaniu sensu w tym wszystkim, zgubieniu się i, w ostateczności, odnalezieniu drogi powrotnej. Opowiadanie które rozumie się duchem i trudno je opisać słowami. Na pewno zostanie w sercach artystów, osób które tworzą oraz u osób które chcą zostać zrozumiane. „Towarzyskie Trudności” Ale to było piękne i jednocześnie smutne opowiadanie. Jest ono subtelne i opowiada o pewnej rzeczy, której nie wypowiada ale opisuje sytuacje po. Gwałt, historia po prostu mówi o gwałcie i o ranach które po sobie zostawia. Za pomocą opisów np.: tego jak trochę się trzęsie po dotknięciu jej ramienia przez męża lub jego uspokajanie, że na imprezę którą jadą, nie będzie prawie w ogóle mężczyzn, ukazuje się obraz kobiety zniszczonej i pustej, która chce coś z tym zrobić i w tym jej partner pomaga. Jest też trochę napisane o aktorach w porno i jak się zmuszają i niszczeją, odcinają się od tego co robią myśląc o czymś innym a także o osobach które jednak to lubią. Tematy trudne i czasami kontrowersyjne ale ważne jest, żebyśmy o nich mówili i nie chowali tych tematów pod dywan. Tak samo jak poprzednie, tą historię bardziej rozumie się duchem bo autorka nie pisze wprost o czym to jest ale jak umiesz czytać subtekst, to zamienia się to w piękne opowiadanie.
majsrud_kulturalnie - awatar majsrud_kulturalnie
ocenił na81 miesiąc temu
Stephen King: instrukcja obsługi Robert Ziębiński
Stephen King: instrukcja obsługi
Robert Ziębiński
Ta książka towarzyszyła mi przez cały okres czytania Kinga. Po każdej przeczytanej powieści i obejrzanej ekranizacji zaglądałam do niej by dowiedzieć się kilku ciekawostek o powstawaniu danej historii. Spotkałam się z negatywnymi opiniami na jej temat, wielu zarzuca autorowi napisanie cegiełki nie wnoszącej nic po za opiniami samego autora. Nie zgodzę się z tym. Owszem są opinie ale oprócz nich znajdziemy tam masę ciekawostek na temat Kinga oraz powstawania wszystkich powieści aż do 2018 roku. Znajziemy w niej również wywiady z twórcami filmowymi, autorami ekranizacji, współautorem "Talizmanu" oraz "Czarnego domu", ale również kilka słów od polskich autorów którzy również lubią twórczość Kinga, a wśród nich Kasia Puzyńska, Wojciech Chmielarz, Remigiusz Mróz, Jakub Małecki, Marta Guzowska i inni. Robert Ziębiński pokazuje jak zmieniła się twórczość Kinga na przestrzeni ponad czterdziestu lat. Zebrał wiele ciekawych informacji, obejrzał wszystko co było do obejrzenia i stworzył ciekawe kompendium wiedzy. Mam nadzieję, że za jakiś czas gdy uzbiera się większa pula nowych książek i ekranizacji, Robert Ziębiński ponownie zbierze wszystkie ciekawostki i wyda drugą część. W maju tego roku na targach Vivelo w Warszawie, Robert Ziębiński brał udział w panelu dyskusyjnym, z okazji premiery "Im mroczniej tym lepiej". Oczywiście nie była bym sobą gdybym nie podbiegła do Roberta po dedykację na tej "Kingowej Biblii". Uważam, że ta książka to przysłowiowy must have każdego fana Stephena Kinga. Zaś dla tych którzy jeszcze nie znają jego twórczości będzie dobrą przynętą by zacząć. Polecam !!!!!
Zalesiowa - awatar Zalesiowa
oceniła na91 rok temu
Historia przemocy Edouard Louis
Historia przemocy
Edouard Louis
Książka jest o przemocy, która nie mieści się w jednym zdarzeniu ani w jednej definicji. Zaczyna się od napaści i gwałtu, ale bardzo szybko przesuwa uwagę z samego aktu na to, co dzieje się później -z pamięcią, z językiem, z odpowiedzialnością, z tym, kto i w jaki sposób opowiada cudze doświadczenie. Formalnie to książka zbudowana na takie rozdwojeniu głosu. Brat oddaje opowieść swojej siostrze, która relacjonuje wydarzenia swojemu mężowi, a brat - podsłuchujący - co jakiś czas wtrąca się, koryguje, podważa jej wersję. Ciekawie pokazane jest to, jak szybko historia ofiary zostaje przejęta przez innych i podporządkowana ich językowi, ich ocenianiu, ich potrzebie wyciągania wniosków. Narracja jest fragmentaryczna i powtarzalna. Te same sceny wracają w różnych wariantach, przefiltrowane przez cudze słowa, raporty, rozmowy. Może i jest to w jakiś sposób męczące, ale ten nadmiar ma sens, bo oddaje sposób, w jaki trauma nie układa się w spójną opowieść, tylko krąży wokół kilku punktów, nie pozwalając ich zamknąć. Mocną stroną książki jest taka bezkompromisowość autora wobec samego siebie, bo nie próbuje przedstawić się jako postać jednoznaczna ani "właściwa". Zapisuje myśli, które są niewygodne, czyli poczucie winy, sprzeczne emocje wobec sprawcy, reakcje, które pojawiają się wbrew deklarowanym poglądom. Na pewno nie jest to książka, która daje poczucie domknięcia. Konsekwentnie pokazuje, jak doświadczenie przemocy rozciąga się w czasie i przechodzi przez kolejne języki, instytucje i relacje. Momentami wymagająca, miejscami nużąca, ale celowo pozbawiona skrótów i wygładzeń. Jej ciężar nie polega na sile jednego zdarzenia, bardziej na tym, jak długo i na jak wiele sposobów to zdarzenie musi być opowiadane.
Infamis - awatar Infamis
ocenił na73 miesiące temu
4321 Paul Auster
4321
Paul Auster
Paul Auster miał być moim dawno oczekiwanym odkryciem - książka kupiona, gdy jeszcze żył, przerażała wagą i zachwycała nadchodzącą ucztą, kusiła i zniechęcała jednocześnie objętością. Lubię olbrzymie książki, z przyjemnością czytałem niejedną, jednak "4 3 2 1" była na tyle duża, że specjalnie czekałem na elektroniczne wydanie, żeby nie musieć jej "dźwigać" podczas czytania. Cztery wersje życia Archibalda Fergusona przyznam - dały mi w kość. Z jednej strony opisuje świat już dość dawno miniony, z drugiej strony, rozwala na atomy wydarzenia, niekoniecznie pochłaniające europejskiego czytelnika (kogo na miłość boską interesuje amerykański futbol - zieeew). Z trzeciej strony pozwala się przyjrzeć jak wyglądałaby młodość naszych rodziców lub dziadków, gdybyśmy urodzili się za oceanem - co by przeżywali i czego by się bali. Amerykański i po trosze francuski świat Archiego, pełen jest wszystkiego tego, czego pełna jest młodość - energii, miłości, odnajdywania swojej seksualności, niepewności, buntu przeciw temu jak skonfigurowany jest świat i zagubienia w jego meandrach. W pewnym sensie książka kompletnie nie trafiła w mój gust, a jednak została przeczytana w całości, co nie zdarza się książkom, które są totalnie nieatrakcyjne. Gdyby była tylko o połowę krótsza dałbym jej 8, bo otwiera horyzonty, pozwala spojrzeć na Stany Zjednoczone tamtych lat, że nie było to miejsce marzeń, jak sobie wyobrażano zapewne w tym czasie w Polsce.
Rafał - awatar Rafał
ocenił na71 miesiąc temu
Śmierć Komandora. Pojawia się idea Haruki Murakami
Śmierć Komandora. Pojawia się idea
Haruki Murakami
Lektura dwóch tomów "Śmierci komandora" wieńczy moją przygodę z Murakamim i wyposaża mnie w dobrze ugruntowane przekonanie, że na ciąg dalszy szkoda czasu. Powiedzieć o tym tekście, że jest "dziwny" to nic nie powiedzieć, bo mam wrażenie, że to jest główny "atut" prozy tego autora. Gdybyśmy spróbowali odczytać ten tekst dosłownie, to należałoby napisać o nim tak: "Dramatyczny zapis strumienia świadomości człowieka chorego na schizofrenię paranoidalną, zapadającego się z każdym dniem w nieskończony dół (sic!) urojeń, przywidzeń i fobii". Wiemy jednak, że nie takie były intencje autora, a szkoda, bo wtedy dałoby się z tego zrobić autentycznie przejmującą historię. Gdybym miał jakoś nazwać styl Murakamiego, to chyba najlepszym pomysłem byłoby "urocze wodolejstwo". Woda w tej prozie aż chlupie, a większość dialogów układa się według mniej więcej takiego schematu: - Ala ma psa Asa. - Ala ma psa Asa? - Tak, psa Asa ma Ala. - Czemu mi to mówisz? - No bo ma Ala psa Asa. i tak da capo al fine. Pozostaje po tej wyprawie przez redundancję nieodparte wrażenie, że Murakami ma swojego czytelnika za lekko niedorozwiniętego i dlatego co 5 stron przypomina mu z zadziwiającą konsekwencją, ile to brytyjskich samochodów ma Pan Meshiki. I w sumie, gdyby nie liczne erotyczne wtrącenia, byłaby to milusia książka z serii "Poczytaj mi, mamo". A, i jeszcze jedno, te rozliczne rozważania o piersiach 13-latki to jednak są - mówcie co chcecie - nieco creepy.
Sławek Wernikowski - awatar Sławek Wernikowski
ocenił na624 dni temu
Latawiec z betonu Monika Milewska
Latawiec z betonu
Monika Milewska
Gdański falowiec, kształtem przypominający morską falę to najdłuższy budynek mieszkalny w Polsce. Wybudowany w latach 1970-1973 dla jednych jest architektonicznym koszmarem PRLu , dla innych stał się obiektem kultowym. 860 metrów długości, 32 metry wysokości, 13 metrów szerokości. 11 kondygnacji, 16 klatek, 1792 mieszkań dla blisko 6 tysięcy lokatorów. Do mieszkań wchodzi się z otwartych galerii. Kiedyś można było tymi zewnętrznymi galeriami przejść z jednego końca budynku na drugi. To był spacer :) Przez 50 lat opierał się wiatrom morskim i wichrom historii, więc sam w sobie przeraża, fascynuje i przyciąga. Ile mógłby opowiedzieć …. i w pewien sposób robi to poprzez książkę Moniki Milewskiej „Latawiec z betonu”. To satyryczna lekcja historii, nie pozbawiona elementów komediowych. Zabawna i przewrotna. Jest rok 1975. Twórca budynku, 35letni inżynier, dumny ze swego dzieła rusza galeriami wzdłuż falowca. Odkrywa, że zakrzywił czasoprzestrzeń i każda kolejna klatka przenosi go w przyszłość. Wraz z nim odbywamy podróż w czasie, tyle że dla naszego bohatera to przyszłość , dla nas to już przeszłość. Przeskakujemy w przełomowe wydarzenia dla Polski – wybór Polaka na papieża, stan wojenny, tworzenie Solidarności, śmierć Jana Pawła II. Czytamy o Kaszpirowskim hipnotyzującym masy, odbiornikach telewizyjnych marki Rubin które wybuchały, o kolekcjach kolorowych puszek ustawianych na meblościankach oraz rewolucji technologicznej, narkotykach, krowie na balonie i karpiach w wannie, Ikei, e-mailach, notebookach. Oczami naszego bohatera obserwujemy zmiany które dokonały się na przestrzeni lat. Zmiany mentalne, ekonomiczne, demograficzne i krajobrazowe. Oraz co istotne poznajemy historie zwykłych ludzi, mieszkańców falowca. Ich życie które zmienia się w zależności od dokonywanych wyborów. Oraz ich opinie na temat miejsca w którym mieszkają. Nietuzinkowa opowieść. Polski realizm magiczny. Warto się w nim zanurzyć i poddać się falom historii. Ja bawiłam się wyśmienicie.
Ewa - awatar Ewa
oceniła na76 miesięcy temu

Cytaty z książki W świetle i w mroku. Opowiadania inspirowane malarstwem Edwarda Hoppera

Więcej
Stephen King W świetle i w mroku. Opowiadania inspirowane malarstwem Edwarda Hoppera Zobacz więcej
Kristine Kathryn Rusch W świetle i w mroku. Opowiadania inspirowane malarstwem Edwarda Hoppera Zobacz więcej
Kristine Kathryn Rusch W świetle i w mroku. Opowiadania inspirowane malarstwem Edwarda Hoppera Zobacz więcej
Więcej