Przebudzenie Lewiatana

Okładka książki Przebudzenie Lewiatana
James S.A. Corey Wydawnictwo: Mag Cykl: Expanse / Ekspansja (tom 1) fantasy, science fiction
544 str. 9 godz. 4 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Cykl:
Expanse / Ekspansja (tom 1)
Tytuł oryginału:
Leviathan Wakes
Wydawnictwo:
Mag
Data wydania:
2018-04-27
Data 1. wyd. pol.:
2013-02-08
Data 1. wydania:
2011-01-01
Liczba stron:
544
Czas czytania
9 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788374809153
Tłumacz:
Marek Pawelec
Tagi:
science fiction zekranizowana space opera
Inne
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,4 / 10
2009 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
450
27

Na półkach:

O rany, jakie to było słabe.
Dawno się już tak nie zmęczyłem podczas czytana (w zasadzie słuchania audiobooka).
Sama fabuła jeszcze ujdzie, ale ci bohaterowie i ich dialogi... kompletna dziecinada. Nie trawię takich rozmemłanych ciot jak Holden, Miller tylko trochę lepszy, chociaż u niego głownie irytował mnie odpał na punkcie nieznanej mu przecież baby. Wątek Holdena i Naomi to też jakaś groteska dla pryszczatych trzynastolatków. Wszystko to razem jakieś zbyt infantylne żeby dawało się w ogóle czytać.
Tak kompletnie mnie nie zainteresowały losy tych dwóch pajaców, że nie zamierzam nawet sięgać po kolejne tomy.

O rany, jakie to było słabe.
Dawno się już tak nie zmęczyłem podczas czytana (w zasadzie słuchania audiobooka).
Sama fabuła jeszcze ujdzie, ale ci bohaterowie i ich dialogi... kompletna dziecinada. Nie trawię takich rozmemłanych ciot jak Holden, Miller tylko trochę lepszy, chociaż u niego głownie irytował mnie odpał na punkcie nieznanej mu przecież baby. Wątek Holdena i...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
1442
768

Na półkach:

DNF @ 51%.

To nie jest zła książka. Pewnie mogłabym ją skończyć. Jednak jestem w połowie i zupełnie mnie nie obchodzi co się tam dzieje. Ktoś mógłby zabrać mi tę książkę i miałabym to gdzieś. Dosłownie mogłoby wszystkich bohaterów wyjebać w kosmos i nic by mnie to nie obeszło...

DNF @ 51%.

To nie jest zła książka. Pewnie mogłabym ją skończyć. Jednak jestem w połowie i zupełnie mnie nie obchodzi co się tam dzieje. Ktoś mógłby zabrać mi tę książkę i miałabym to gdzieś. Dosłownie mogłoby wszystkich bohaterów wyjebać w kosmos i nic by mnie to nie obeszło...

Pokaż mimo to

3
avatar
455
71

Na półkach: , , ,

Nawet całkiem dobra historia. Szybka akcja sprawia, że czas z tą space operą mija błyskawicznie. Obawiałem się, że nie dam rady, po moich średnich doświadczeniach z gatunkiem s.f., jednak było ok. To taka przygodówka w kosmosie, gdzie akcja goni akcję. Dobre, ciekawe postacie, dużo efektów i zwrotów akcji sprawiają, że chce się więcej. Ja na pewno będę kontynuował swoją przygodę z Ekspansją. Świetna rozrywka. Polecam.

Nawet całkiem dobra historia. Szybka akcja sprawia, że czas z tą space operą mija błyskawicznie. Obawiałem się, że nie dam rady, po moich średnich doświadczeniach z gatunkiem s.f., jednak było ok. To taka przygodówka w kosmosie, gdzie akcja goni akcję. Dobre, ciekawe postacie, dużo efektów i zwrotów akcji sprawiają, że chce się więcej. Ja na pewno będę kontynuował swoją...

więcej Pokaż mimo to

35
Reklama
avatar
388
24

Na półkach: ,

Po książkę sięgnąłem zachwycony serialem i dzięki temu miałem okazję przekonać się dodatkowo jak dobrą adaptację zrobili jego twórcy. The Expanse, to rewelacyjne, rozrywkowe SF, osadzone w stosunkowo niedalekiej przyszłości, gdzie ludzkość skolonizowała Marsa, zasiedliła księżyce wokół Saturna i Jowisza oraz pas asteroid. Nie mu tu jednak magicznie działającej technologii, autorzy na tyle na ile się dało starali się oddać problemy wynikające z praw fizyki - mamy tu silnie podkreślany aspekt przeciążeń podczas lotów, mamy balistykę pocisków kinetycznych podczas walk statków, mamy nawet problem zmian w ciałach ludzi urodzonych poza Ziemią i braku stałego ciążenia 1g na stacjach. Nie jest to oczywiście do końca realistyczne i w pełni zgodne z fizyką, ale też nie jest upstrzone technobełkotem na każdym kroku.
Wieść głosi, że pomysł na uniwersum The Expanse zrodził się najpierw jako pomysł na grę MMO, który później przerodził się w kampanię RPG, która to ostatecznie była zalążkiem pomysłu na książki. Myślę, że to trochę czuć - Holden i załoga Rosynanta, to wyraziście zarysowane postacie z wyraźnym podziałem ról, z jednej strony wynikającym z pracy na statku, ale z drugiej czuć w tym erpegowy feeling. Odczucie to podsyca dodatkowo podział rozdziałów na pisane z perspektywy konkretnych bohaterów, co zabiegiem nowym nie jest, znane choćby z "Pieśni Lodu i Ognia", ale podkreśla istotną rolę danych bohaterów w opowieści. A ta jest wartka i przyjemnie się czyta i nawet te spokojniejsze momenty pełne dialogów lub osobistych przemyśleń bohaterów, szczególnie Millera wciągają i sprawiają, że ciężko się oderwać. Jakże się cieszę, że jeszcze tyle tomów przede mną :).

Po książkę sięgnąłem zachwycony serialem i dzięki temu miałem okazję przekonać się dodatkowo jak dobrą adaptację zrobili jego twórcy. The Expanse, to rewelacyjne, rozrywkowe SF, osadzone w stosunkowo niedalekiej przyszłości, gdzie ludzkość skolonizowała Marsa, zasiedliła księżyce wokół Saturna i Jowisza oraz pas asteroid. Nie mu tu jednak magicznie działającej technologii,...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
1027
225

Na półkach: , , , , ,

Deklaracja początkowa: ja fan. Ja wielki fan. Leviathan's Wake w kategorii literatura rozrywkowa kręci się koło 10/10, aczkolwiek niekoniecznie w pierwszym tomie. Nie jest to oczywiście żaden socjo-Zajdel ani tam techno-Dukaj, ci panowie natomiast (James S.A. Corey to tak naprawdę dwóch gości) to znakomici producenci rozrywki. Tempo wymierzone idealnie - sinusoida akcji i odpoczynku: Canterbury ⬆, SPZ ⬇, Eros ⬆, SPZ ⬇, Eros raz jeszcze ⬆ etc. Bohaterowie: w pytkę, chociaż serialowi zdecydowanie bardziej mi się podobali, Holden wypadł blado, a Miller trochę "przeachillesowany", ale niech pierwszy rzuci kamieniem, kto umie pisać jak Szekspir.

Największa zaleta jest jednak inna. Ogólnie to ciekawe utwory SF (czy to mainstream czy high league) zawierają bardzo często... Hmm... "Element o niepewnym statusie ontologicznym" - tak bym to określił. Może to być strumień neutrinowy w "Głosie Pana", może być "Solaris", może Architekt z "Katedry" albo głębia w "Skokowcu" - coś co sprawia, że poza fabułą per se część naszych procesów myślowych marnujemy na pytanie: "co to do cholery jest?". To jakby osobna motywacja w czytaniu, właściwa tylko niektórym gatunkom literatury i akurat science fiction, moim skromnym zdaniem, zbliża w tej materii do niemalże religijnego przeżycia. Arcymistrzem w wywoływaniu tego stanu był oczywiście ubikowy Philip K. Dick.

Wróćmy do meritum: "Przebudzenie Lewiatana" ma ten segment za sprawą protomolekuły, chociaż, co jasne, nie śmiem stawiać Jamesa S. A. Coreya w jednym rzędzie z Lemem czy Snergiem. Corey jest dobry. Umiarkowany w rzemiośle, szybki w fabule, immersja zachowana, a wspomniana protomolekuła daje nam nadzieję na coś wielkiego i sprawia, że chcemy czytać, nawet wtedy gdy "nie chcemy już czytać". I za to autorzy (autor?) mają mój szacunek.

Co do wad natomiast... Niektóre sekwencje w tej powieści są zbyt rozwlekłe: ucieczka z Erosa, "bombowa wędrówka" Millera... Największy minus to - typowy dla literatury rozrywkowej - debilizm romansowy. Na szczęście jest go mało.

" - Ależ tak. I do czasu, aż nie zrozumiesz, że nie musisz się zakochiwać w każdej kobiecie, z którą chcesz iść do łóżka, nigdy nie będę wiedzieć, czy mnie kochasz, czy chcesz przelecieć".

"- Jeśli chcesz iść ze mną do łóżka - przerwała mu Naomi - bądź szczery. Miej dla mnie na to dość szacunku, dobrze?"

Nikt tak nie powiedział nigdy. Ale faceci nie czytają Austen, Bronte czy "Anny Kareniny" i potem piszą romanse na oko. Wychodzi jak wychodzi - odrealniona żenada. No cóż - to chyba jedyny poważny niesmak, jaki mnie ubódł. Całą resztę polecam.

Deklaracja początkowa: ja fan. Ja wielki fan. Leviathan's Wake w kategorii literatura rozrywkowa kręci się koło 10/10, aczkolwiek niekoniecznie w pierwszym tomie. Nie jest to oczywiście żaden socjo-Zajdel ani tam techno-Dukaj, ci panowie natomiast (James S.A. Corey to tak naprawdę dwóch gości) to znakomici producenci rozrywki. Tempo wymierzone idealnie - sinusoida akcji i...

więcej Pokaż mimo to

73
avatar
271
138

Na półkach: ,

Dobrze napisane sf. Bez zbytniej ekscytacji przebiegiem bitew, bardziej z naciskiem na możliwe komplikacje związane z obcą cywilizacją.

Dobrze napisane sf. Bez zbytniej ekscytacji przebiegiem bitew, bardziej z naciskiem na możliwe komplikacje związane z obcą cywilizacją.

Pokaż mimo to

3
avatar
48
19

Na półkach:

Bardzo dobra space opera, upakowana akcją, zwrotami fabularnymi i ciekawymi pomysłami, nie pozwalająca się nudzić nawet przez chwilę. W sumie się nie dziwię, że tak szybko doszło do ekranizacji, bo to praktycznie gotowy materiał na serial. Nie jest to może bardzo ambitna literatura, ale świat przedstawiony i koncepcje jego działania są na tyle solidne, że nie mamy poczucia bycia ogłupianymi przez autorów. Bohaterowie czasami bywają trochę papierowi (wiecznie prawy Holden, Miller będący archetypem zmęczonego życiem gliny) ale ich kreacji też niewiele można zarzucić, bo każda z postaci ma swój własny charakter i da się lubić, a to w dobrej przygodówce jest jednak istotne. Jedyna rzecz, która mnie w tej książce uwierała to tłumaczenie - jest naprawdę na granicy bycia fatalnym i nieczytelnym. Tłumacz co i rusz tłumaczy idiomy dosłownie wykazując się nie najlepszą znajomością angielskiego, na przykład: bells and whistles przetłumaczone jako gwizdki i dzwonki. Nie ogarnia w sumie nawet znaczenia niektórych słów, bo decisive tłumaczy jako decyzyjny (słowo decydujący które powinno tu być użyte ma inne znaczenie) a genocide przetłumaczył z kolei poprawnie, bo w sumie jest takie słowo jak genocyd w polskim języku, ale bądźmy szczerzy, jest to srogi archaizm i nikt tak nie mówi i wszyscy używają swojskiego słowa ludobójstwo :) Strasznie koślawo wyglądają dialogi prowadzone w dość luźnym i slangowym angielskim, bo tłumacz też je morduje przełożeniem dosłownie niektórych konstrukcji i zwrotów. Swojskie jankeskie mornin' rzucone jako poranne powitanie przetłumaczył jako "poranku" - i tutaj znowu muszę zapytać: kto tak w ogóle mówi po polsku? No i na koniec mój największy zarzut względem tłumaczenia - gubi ono sens angielskich dialogów, poprzez przekładanie ich albo dosłownie, albo bez zrozumienia do końca o co chodziło, albo poprzez używanie dziwnej (zapewne wynikającej z dosłownego tłumaczenia na zasadzie kalki) składni. W niektórych akapitach w ogóle nie wiedziałem kto do czego/kogo się odnosi, albo w ogóle o co chodzi w danym dialogu, bo tłumacz po prostu spartolił sprawę i to pominął w przekładzie. Pominąwszy te wady - da się to czytać, nawet z przyjemnością, bo miejscami jest lepiej, a miejscami rażą wyżej wymienione wady. Ale czy sensem dobrego tłumaczenia jest to, że tekst ma być "od biedy" czytelny? No nie sądzę. Trochę też pokpił sprawę korektor, bo literówek i błędów w tej książce jest więcej niż kilka, które można by jeszcze zaakceptować.
Na duży plus polskiego wydania jak zwykle fantastyczne ilustracje i projekt okładki autorstwa Dark Crayon.
EDYTOWANO - Co do jakości tłumaczenia, muszę tutaj napisać, żeby nie odstraszać czytelników - w drugim tomie jest już lepiej z jakością tłumaczenia. W sumie nie wiem dlaczego, bo tłumacz pozostaje ten sam. Jednak język jest płynniejszy i bardziej naturalny, mniej jest kalek językowych i dziwnych zabiegów.

Bardzo dobra space opera, upakowana akcją, zwrotami fabularnymi i ciekawymi pomysłami, nie pozwalająca się nudzić nawet przez chwilę. W sumie się nie dziwię, że tak szybko doszło do ekranizacji, bo to praktycznie gotowy materiał na serial. Nie jest to może bardzo ambitna literatura, ale świat przedstawiony i koncepcje jego działania są na tyle solidne, że nie mamy poczucia...

więcej Pokaż mimo to

1
avatar
252
96

Na półkach: ,

Długo zbierałem się do cyklu The Expanse, ale ostatecznie udało mi się zmobilizować do początku przygody z tą serią.

Pierwszy tom mnie nie zachwycił. Podoba mi się pomysł na trzy ugrupowania, Ziemian, Marsjan i Pasiarzy, konflikty pomiędzy nimi są interesująco przedstawione i nie wydają się sztuczne czy zaprojektowane na siłę.

Sama fabuła przez większość książki również mi się podobała - z jednej strony historia "kryminalna", z drugiej losy załogi uciekającej z centrum wydarzeń na skraju konfliktu galaktycznego. Minus za końcówkę w wykonaniu Millera i ogólnie jego... "relacje" z Julie, totalnie odleciane i nieprzekonujące (za to po namyśle jedna gwiazdka w dół).

Na plus również kwestie budowy świata, zwracania uwagi na detale - różnica w budowie ciała w zależności od ciążenia, sam fakt nieważkości na statkach, problem niedoboru wody itd. Wszystkie te szczegóły wpływają na moje postrzeganie wykreowanego uniwersum jako bardzo spójnego i bez wybijania z immersji.

Długo zbierałem się do cyklu The Expanse, ale ostatecznie udało mi się zmobilizować do początku przygody z tą serią.

Pierwszy tom mnie nie zachwycił. Podoba mi się pomysł na trzy ugrupowania, Ziemian, Marsjan i Pasiarzy, konflikty pomiędzy nimi są interesująco przedstawione i nie wydają się sztuczne czy zaprojektowane na siłę.

Sama fabuła przez większość książki również...

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
326
80

Na półkach:

Dzieło autorów zgodnie nazywających siebie Corey (przynajmniej na okładkach swoich książek) jest niezaprzeczalnie wspaniałe pod względem formy: stanowi połączenie kilku gatunków (sensacyjny kryminał z rozmachem na cały Układ Słoneczny), ma nieszablonową kompozycję (szkatułkowa narracja, która jednak głównie, jak na dwóch autorów przystało, przebiega dwutorowo), akcja jest pełna niespodzianek w myśl zasady przemyconej w książce: „Pierwsi. Najszybsi. Sięgający najdalej.”, oraz posiada obowiązkowo przyciągający tytuł, który już nieobowiązkowo jest związany z treścią. Słowem: zawiera wszystko, żeby odnieść sukces, co ewidentnie zadziałało.

Skąd sarkazm? Dążenie do doskonałości nie jest oczywiście wadą, jednak literatura ma swoje niuanse. Ważne jest JAK przekazuje, ale CO przekazuje powinno być kluczowe. Nagromadzenie tylu zalet w jednym dziele wywołuje wizję przyszłości, w której twórczość literacka będzie już tak „rozpracowana”, że wszystkie książki będą miały jedynie słuszną ilość stron (ponad pięćset?), tytuł szokujący albo intrygujący (bo adekwatny nie będzie już wystarczający), a treść naszpikowana będzie literackimi efektami specjalnymi. Czyli, w skrócie, czeka nas przyszłość przewidywalnie doskonałych książek, wśród których białymi krukami (ale już tylko dla koneserów) będą te bez przerostu formy nad treścią. Zresztą powieści będą prawie wyłącznie pisane przez sztuczną inteligencję (domyślam się, że to marzenie wydawców) pozostawiając niszę rynkową pod tytułem „skromne, ale dobre” istotom ludzkim. Wtedy (oby później niż wcześniej) „Przebudzenie Lewiatana”, z racji tego, że posiada wszystko, co „strzał w dziesiątkę” mieć powinien, będzie idealnym algorytmem dla programistów piszącej SI. Pozostaje jedynie nadzieja, że może kiedyś (oby wcześniej niż później) zatęsknimy za krótkimi, może nawet banalnymi historiami, ale za to będącymi inspiracją, natchnieniem, może olśnieniem, które prawie nigdy nie będą hitem, a jednak zawładną uczuciami - ale nie rozumem. Bo tego drugiego wyjątkowo łatwo oszukać.

Wracając do teraźniejszości: pomimo wszystkich doskonałości, jakie „Przebudzenie Lewiatana” posiada, jedynie niepozorny i mało znaczący aspekt szczególnie zwrócił moją uwagę. Do tej pory, pod wpływem przeczytanych już książek, wizja kolonizacji wszechświata jawiła się jako ekspansja ludzkości mniej więcej jednorodnej, a jeżeli bywały jakieś różnice, to były to echa dysonansów powstałych jeszcze na Ziemi. Jednak tutaj Pasiarze, ludzie urodzeni i żyjący na asteroidach w warunkach, które Ziemianie nazwaliby sztucznymi (na które wspomniani Pasiarze wcale nie narzekają, bo są dla nich zupełnie naturalne) - wyglądają inaczej (bo niska grawitacja wpłynęła na budowę ich ciała), zachowują się inaczej (bo bardziej praktyczne jest machanie dłońmi niż wzruszanie ramionami pod grubym skafandrem) i na dodatek myślą inaczej. Dla nich fakt, że dla Ziemianina woda spada z nieba, rośliny rosną gdzie popadnie, a powietrze nie ucieknie w próżnię przy nieodpowiednim otwieraniu śluzy jest przejawem nielogicznej rozrzutności ze strony natury. Zapewne, gdyby nie częste wzajemne kontakty jedni o drugich myśleli by jak o „Obcych” - bez kosmicznych lewiatanów zmieniających na własne potrzeby strukturę napotkanych komórek.

Niewątpliwie pierwsza część cyklu Ekspansja Abrahama i Francka zasługuje na uwagę, na pewno nie znudzi, możliwe że zachęci do dalszych części serii, a może (tak jak w moim przypadku) spowoduje cały szereg efektów ubocznych, o które prawdopodobnie nawet sami autorzy swojego dzieła by nie podejrzewali. W sumie – całkiem sporo jak na „schematycznie” dobrą książkę...

Dzieło autorów zgodnie nazywających siebie Corey (przynajmniej na okładkach swoich książek) jest niezaprzeczalnie wspaniałe pod względem formy: stanowi połączenie kilku gatunków (sensacyjny kryminał z rozmachem na cały Układ Słoneczny), ma nieszablonową kompozycję (szkatułkowa narracja, która jednak głównie, jak na dwóch autorów przystało, przebiega dwutorowo), akcja jest...

więcej Pokaż mimo to

9
avatar
46
46

Na półkach:

Bardzo dobrze napisana space opera, w której mamy także nieco wglądu we wnętrze bohaterów. Tylko, jak na mój gust, książka popada czasami w zbyt mocne epickie zadęcie.

Bardzo dobrze napisana space opera, w której mamy także nieco wglądu we wnętrze bohaterów. Tylko, jak na mój gust, książka popada czasami w zbyt mocne epickie zadęcie.

Pokaż mimo to video - opinia

7

Reklama

Cytaty

Więcej
James S.A. Corey Przebudzenie Lewiatana Zobacz więcej
James S.A. Corey Przebudzenie Lewiatana Zobacz więcej
James S.A. Corey Przebudzenie Lewiatana Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd