rozwińzwiń

Przebudzenie Lewiatana część 2

Okładka książki Przebudzenie Lewiatana część 2 autorstwa James S.A. Corey
Okładka książki Przebudzenie Lewiatana część 2 autorstwa James S.A. Corey
James S.A. Corey Wydawnictwo: Fabryka Słów Cykl: Expanse / Ekspansja (tom 1) fantasy, science fiction
367 str. 6 godz. 7 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Expanse / Ekspansja (tom 1)
Tytuł oryginału:
Leviathan Wakes
Data wydania:
2013-06-14
Data 1. wyd. pol.:
2013-06-14
Liczba stron:
367
Czas czytania
6 godz. 7 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375749045
Tłumacz:
Patryk Sawicki
Jeden mały statek może zmienić losy Wszechświata…

Jim Holden w obliczu tajemnicy, której nikt nie chciałby poznać, bo zabija swoich demaskatorów. Na domiar złego w Systemie dojrzewa wojna.
Ludzkość skolonizowała planety ale podróże międzygwiezdne są jeszcze poza naszym zasięgiem. System słoneczny stał się gęstą sieią kolonii. Niestety bogate w surowce zewnętrzne planety mają dość zależności od Ziemi i Marsa oraz polityczną i wojskową siłę przebicia, by władać w pasie asteroid i dalej.
Wielka powieść pełna kosmicznych bitew i walk godnych kina akcji.
Średnia ocen
7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Przebudzenie Lewiatana część 2 w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Przebudzenie Lewiatana część 2 i



1860
52
39

Opinia społeczności książki Przebudzenie Lewiatana część 2i



Książki 1736 Opinie 207

Oceny książki Przebudzenie Lewiatana część 2

Średnia ocen
7,1 / 10
194 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Przebudzenie Lewiatana część 2

avatar
1
1

Na półkach:

Książka bardzo "nierówna", są momenty wciągające ale też rozdziały nudne i pozbawione akcji. Postacie głównych bohaterów sztampowe, ile razy można czytać o policjancie, który ma problemy z alkoholem? Największą wadą dla mnie jest słabe tłumaczenie, koślawa składnia zdań, gramatyka wzięta żywcem z języka angielskiego - powodują one, że chwilami autentycznie męczyłem się przy czytaniu i musiałem wracać dwa-trzy zdania wstecz aby zrozumieć sens.

Książka bardzo "nierówna", są momenty wciągające ale też rozdziały nudne i pozbawione akcji. Postacie głównych bohaterów sztampowe, ile razy można czytać o policjancie, który ma problemy z alkoholem? Największą wadą dla mnie jest słabe tłumaczenie, koślawa składnia zdań, gramatyka wzięta żywcem z języka angielskiego - powodują one, że chwilami autentycznie męczyłem się przy...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
172
10

Na półkach:

Seria The Expanse to jedna z najlepszych serii si-fi jakie czytałem. Zazwyczaj w si-fi jeśli w miarę opisane są kwestie techniczno-naukowe to po macoszemu traktowana jest psychologia postaci - lub odwrotnie. Tutaj te dwie składowe są dopracowane i stoją na wysokim poziomie. Z jednej strony autorzy skupili się na szczegółowym opisie mechaniki orbitalnej, zastosowanie różnych praw fizyki podczas podróży kosmicznych, kwestii życia i przeżycia w zamkniętych środowiskach i społecznościach. Z drugiej strony charaktery postaci są głęboko rozbudowane, co widać między innymi w opisach interakcji podczas np. rozmów między bohaterami. Słowem: dobra robota i moim zdaniem autorzy przerośli tu nawet mistrza Lema, u którego obie składowe swoich powieści (kwestie techniczne charakterologiczne postaci) były na wysokim poziomie. Polecam z całego serca. A teraz w końcu czas zobaczyć serial.

Seria The Expanse to jedna z najlepszych serii si-fi jakie czytałem. Zazwyczaj w si-fi jeśli w miarę opisane są kwestie techniczno-naukowe to po macoszemu traktowana jest psychologia postaci - lub odwrotnie. Tutaj te dwie składowe są dopracowane i stoją na wysokim poziomie. Z jednej strony autorzy skupili się na szczegółowym opisie mechaniki orbitalnej, zastosowanie różnych...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
132
5

Na półkach:

Sama książka mi się podobała, fabuła była ciekawa, postacie całkiem nieźle napisane ale jest jeden problem, czyli tłumaczenie Pan Marek Pawelec nie radzi sobie z językiem w tej książce i polska wersja momentami jest przetłumaczona w sposób kuriozalny i sprzeczny z zasadami translatoryki.
Kto normalny tłumaczy pewne angielskie powiedzenie na "gówno trafiło w wentylator"???

Sama książka mi się podobała, fabuła była ciekawa, postacie całkiem nieźle napisane ale jest jeden problem, czyli tłumaczenie Pan Marek Pawelec nie radzi sobie z językiem w tej książce i polska wersja momentami jest przetłumaczona w sposób kuriozalny i sprzeczny z zasadami translatoryki.
Kto normalny tłumaczy pewne angielskie powiedzenie na "gówno trafiło w...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

7821 użytkowników ma tytuł Przebudzenie Lewiatana część 2 na półkach głównych
  • 4 095
  • 3 570
  • 156
1342 użytkowników ma tytuł Przebudzenie Lewiatana część 2 na półkach dodatkowych
  • 988
  • 101
  • 70
  • 52
  • 46
  • 45
  • 40

Inne książki autora

James S.A. Corey
James S.A. Corey
Pseudonim literacki, pod którym wspólnie publikują Daniel Abraham i Ty Franck, amerykańscy pisarze science fiction i fantasy. Wspólnie stworzyli cykl Expanse, nagrodzony i nominowany do wielu nagród. W 2015 na podstawie cyklu powstał serial The Expanse. Polskim wydawcą serii Expanse jest Wydawnictwo Mag, które zapowiedziało wydanie wszystkich tomów.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Zbudzone furie Richard Morgan
Zbudzone furie
Richard Morgan
Lwia część oceny to świetny worldbuilding (który zawsze był dobry w tej serii, ale tyle, ile szczegółów mamy tutaj to nowy poziom) i sama złożoność fabuły. Co kilkadziesiąt stron dochodzą nowe detale, które zmieniają tor akcji, co czasami było konfundujące, bo nie wiedziałem dokąd tak naprawdę zmierzamy, ale po prostu dałem się nieść fali i nie narzekałem. Lecz muszę przyznać, że czasami to wszystko było przytłaczające. Tak jakby autor musiał zamknąć trylogię, tak naprawdę mając pomysłów na jeszcze dwie książki. Bohater ten sam, co zawsze, więc nie ma co się rozpisywać. Widać jedynie zmianę względem pierwszego tomu, co podkreśla konfrontacja z jego własnym ja sprzed dwustu lat, choć ta zmiana mam wrażenie, żę gotowała się w nim od Modyfikowanego Węgla. Z minusów na pewno (tym razem na pewno) zbędne sceny seksu i wątek romantyczny z Vidaurą, który w zasadzie pojawił się znikąd i nie został w żaden sposób zbudowany, a do tego zburzył wizerunek instruktorki zbudowany w dwóch tomach. Drugą sprawą są motywacje bohatera, które są miejscami niejasne - chciał uratować Oshimę, bo przypominała mu Sarę? To tak proste? Osobiście próbowałem wejść głębiej i tłumaczyć to zmianą w bohaterze i targającymi nim konfliktami filozoficznymi, ale chyba nie ja powinienem to robić, a autor. Było też kilka momentów, w których wyczuwałem kulminację, a ta nie następowała, tylko fabuła zmieniała kierunek po plot twiście, ale jakoś tak... bez fajerwerków, przez co tempo akcji było zaburzone. Tak czy inaczej bardzo dobrze mi się czytało i nie podzielam opinii, że to najgorsza część - wszystkie były na podobnym poziomie, choć inne od siebie, więc jak ktoś zakochał się w klimacie Modyfikowanego Węgla, to zrozumiałe, że później się zawiódł.
Werewolf - awatar Werewolf
ocenił na75 miesięcy temu
Poklatkowa rewolucja Peter Watts
Poklatkowa rewolucja
Peter Watts
"Poklatkowa rewolucja" to kolejna wizjonerska książka Petera Wattsa z arcyciekawym konceptem międzygwiezdnej podróży członków załogi okrętu Eriophora, których zadaniem jest rozmieszczenie w kosmosie „bramek” - połączonych ze sobą punktów, ułatwiających podróże kosmiczne. Nie byłoby w tym nic niespotykanego, zwłaszcza w obrębie gatunku sci-fi, gdyby nie fakt, że podróż 30-tysięcznej załogi w momencie zawiązania fabuły trwa już kilkadziesiąt milionów lat, a w głowach niektórych pasażerów statku zaczynają kiełkować pytania o kierunek i sens niekończącej się misji. Książka, a raczej jak to określa sam autor nowelka składa się z krótkich rozdziałów, w których śledzimy rozwój fabuły z perspektywy głównej bohaterki o imieniu Sunday, która budzona z kriogenicznego snu częściej niż pozostała część załogi, zdaje się mieć bliższą niż inni relację z pokładowym AI. Czytamy więc o tysiącach/milionach lat fabuły rozproszonych na około 150 stronach i obserwujemy jak niewielka grupa ludzi, łączy ze sobą siły, próbując samodzielnie zadecydować o swojej przyszłości. + 1.koncepcja międzygwiezdnej podróży (miliony lat wędrówki, komory hibernacyjne, cele misji, zachowanie praw fizyki) 2. załoga (elementy ich programowania/szkolenia, własne rozważania i charaktery, różnice zdań co do celów i „marzeń”) 3.AI (wiarygodne, robotyczne, bystre (ale nie boskie),manipulujące otoczeniem, logiczne i działające zgodnie z algorytmami misji) 4. statek (jestem za głupi by ocenić go pod kątem zgodności z nauką, ale sam koncept jest niezwykle ciekawy) 5. klimat, tajemnice, pesymizm, realizm. _ 1. nowelka trochę za krótka by skupić się na rozbudowaniu konceptu 2. miliony lat podróży niewiele zmieniają z perspektywy misji czy technologii 3. naiwność głównej bohaterki w kontakcie z AI 4. drobne wątpliwości dot. możliwości przechytrzenia pokładowego AI. 5. Jak to u Wattsa bywa słownictwo jest hermetyczne i wyspecjalizowane (choć nie jest to poziom Ślepowidzenia),ale mimo to nie przeszkadza to w zrozumieniu tekstu. Podsumowując „Poklatkowa rewolucja” to solidna pozycja hard sci-fi, którą warto znać. Dla fanów Petera Wattsa pozycja obowiązkowa.
Jarosław Migowicz - awatar Jarosław Migowicz
ocenił na71 dzień temu
Upadłe anioły Richard Morgan
Upadłe anioły
Richard Morgan
Koncepcja powieści odmienna od pierwszej części trylogii, bo nie mamy tu do czynienia z rozwiązywaniem detektywistycznej zagadki (choć i tych tutaj nie brakuje),a z historią zdobycia skarbu. Co przebiło mi się na pierwszy plan, to proza autora, która od "Modyfikowanego Węgla" nabrała więcej kształtu i koloru oraz świetne dialogi. Morgan naprawdę celnie potrafi ująć atmosferę sytuacji, głównie poprzez drobiazgowe porównania np. tonu głosu czy wyrazu twarzy postaci. Bohater to nadal ten sam niezniszczalny i podrasowany biotechnologicznie Takeshi Kovacs, więc jeśli komuś nie przeszkadzał wcześniej, to tu też nie powinien - spełnia swoją rolę. Cała reszta obsady jest dobrze przedstawiona i ma swoje charaktery, czuje się, że to ludzie z krwi i kości, nawet jeśli ich rola nie jest zbyt duża. Czasami zawiłości fabuły i napędzających ją intryg konfundują, ale autor nigdy nie zwleka zbyt długo z wyjaśnieniami, co w konsekwencji daje satysfakcję z lektury. Jedynie (tak jak w "Węglu") zdarza mu się celowo ukrywać na chwilę fakty, przez co można się poczuć troszkę oszukanym, ale nie jest to grzech częsty i zbyt ciężki (chodzi raczej o szczegóły, typu "co bohater trzyma w dłoni"). Co do błędów logicznych, to raczej ciężko stworzyć pogmatwaną fabułę i wystrzec się ich kompletnie. Pytanie jak głęboko chcemy szukać i czy jesteśmy w stanie sobie je racjonalnie wyjaśnić. Mi nie udało się chyba tylko z jednym. Nie zapsuło mi to specjalnie lektury. Wpleciony seks może drażnić, ale moim zdaniem miały te sceny sens w ogólnym zarysie fabuły i bohaterów. Można dyskutować z ich graficznością - chyba kwestia gustu. Czy jest to dopięta na ostatni guzik książka? Raczej nie - jest tu kilka mniejszych lub większych szczegółów, które kłują w oczy (przesadny ciężar nihilizmu, zbędne zabiegi - każdy sam oceni). Ale muszę przyznać, że wciągnęła i czytało się bardzo dobrze. Lepiej niż pierwszą część, co chyba stanowi niepopularną opinię. Ostatni tom na pewno wleci.
Werewolf - awatar Werewolf
ocenił na76 miesięcy temu
Koniec śmierci Cixin Liu
Koniec śmierci
Cixin Liu
Koniec śmierci to ostatni tom trylogii Wspomnienie o przeszłości Ziemi napisanej przez chińskiego autora sci-fi Cixina Liu. W Polsce książkę wydało Wydawnictwo Rebis, a zapoznałam się z nią łącząc słuchanie audiobooka z papierowym wydaniem. Od samego początku Koniec śmierci nieco mnie onieśmielał. Jest to książka potężna – ponad osiemset stron – a do tego z gatunku sci-fi oraz z serii, która już mi pokazała, że nie zawsze jest dla mnie w pełni zrozumiała. Podobnie jak poprzedni tom, bywały momenty, w których po prostu musiałam przejść nad akapitem czy dwoma bez zagłębiania się w nie, by nie zniechęcić się naukowym żargonem. Dzięki temu powoli przemierzałam całą książkę aż dotarłam do końca. Mówiąc szczerze, o ile książka jako całość mi się podobała, tak najbardziej chwyciły mnie bajki, czy też baśnie, które jeden z bohaterów stworzył dla Trisolarian, a jednocześnie ukrył w nich przekaz dla Ziemian. Opowieści Yun Tianminga były naprawdę dobre same w sobie i zaangażowałam się w nie chyba bardziej niż w główną historię tej części. Do tego bardzo mocno zyskały na wartości, gdy zawarte w nich przekazy zostały odkodowane i znalazły ważne znaczenia w dominującej osi fabularnej. Bardzo dobrze się bawiłam, łącząc elementy opowieści z działaniami bohaterów. Książka sama w sobie była długa. Przez mnogość wydarzeń, nawet jeśli w większości skupiały się na tej samej bohaterce, miałam wrażenie, jakbym czytała dwie albo trzy książki – wciąż należące do jednej serii, ale jednak w sporym stopniu niezależne. Nie dziwi mnie takie odczucie, zwłaszcza że akcja tej książki rozciąga się nie w latach, ale w milionach lat. W pewnym momencie pod względem czasu autor wszedł na tak abstrakcyjne poziomy, że nie byłam sobie w stanie nawet ich wyobrazić. Było to celowym zabiegiem przy tym, co zamierzał opisać, ale trochę stracił mnie jako czytelnika. Nijak nie mogłam się do tego odnieść, no bo jak, jak również moja wyobraźnia zawiodła w takiej w gruncie rzeczy niewyobrażalnej skali. Ponieważ akcja śledziła losy jednej bohaterki na przestrzeni tysiącleci, nie można było się obejść bez technologii hibernacji. I chociaż autor wprowadził ją w poprzednich częściach, przez co do niej przywykłam, tak tutaj mnie zmęczyła. Były chwile, gdy odnosiłam wrażenie, że Cheng Xin obudziła się tylko po to, by pokazać czytelnikowi, jak zmienił się świat, a potem znów została zahibernowana. Te fragmenty zostawiły mnie w sporym zmieszaniu i nie wiedziałam, co dokładnie o nich myśleć. Muszę jednak przyznać, że autor bardzo ciekawie poprowadził losy ludzkości. Co prawda niektóre wydarzenia opisane zostały nieco po macoszemu, ale ogólny obraz był jasny. Pokazał historię gatunku, który zmagał się z olbrzymim zagrożeniem i nie poddawał się w walce o istnienie swojego jutra. A jednocześnie w jego opisach czuć było zmęczenie nacji i pewną… rezygnację, mimo ciągle podejmowanych prób ocalenia ludzkości. Koniec śmierci z całą pewnością zostawia czytelnika z wieloma przemyśleniami, nawet jeśli nie do końca może on wiedzieć, co z nimi zrobić. Kończąc czytanie tej trylogii czuję zarówno sporą satysfakcję, bo były to dobre historie, z których sporo wyciągnęłam, ale również dozę rozczarowania, którego pochodzenia nie potrafię w pełni wyjaśnić. Może to kwestia rozległości tekstu? A może moich braków, które utrudniły mi pełne zrozumienie przekazów? Naprawdę nie wiem. Z całą pewnością będę jednak miło wspominać tę historię, a wyciągnięte z niej wnioski zostaną ze mną na dłużej.
zapisanawksiazkach - awatar zapisanawksiazkach
ocenił na710 dni temu
Imperium ciszy Christopher Ruocchio
Imperium ciszy
Christopher Ruocchio
Fabuła / Zwroty Akcji 6/10 Bohaterowie 6/10 Świat Przedstawiony 5/10 (niby fajny, ale po prostu ściągnięty z czego popadnie, głównie Diuny i Wh40k) Narracja / Styl / Humor 5/10 Przesłanie / Problematyka 7/10 Klimat / Subiektywne odczucia 5/10 PODSUMOWUJĄC: ledwie wyciągnięte 6/10 Takie trochę cztery książki, upchnięte w jedną i zarazem przegadane: 1. Pierwsze 200 stron - słaby fanfik do Diuny. Do wycięcia bez strat 2. Ok 100 kolejnych - klasyczny "sierota na ulicach" plot. Do wycięcia bez strat 3. Niecałe 100 - Gladiator. W sumie mogłoby zostać, ale napisane było po łepkach 4. Druga połowa - faktyczna zapowiadana powieść per se. Całkiem niezła. Może nawet zachęciłaby mnie do kontynuacji gdyby nie to, że a) nienawidzę głównego bohatera b) zespoilerowałam sobie przedostatnią część i już wiem jak rozwiązany zostanie wątek moralnej niejednoznaczności (spoiler: nie będzie jej) i "The Quiet". No dzięki, ale nie. Jak będę chciała sobie poczytać "Paradise Lost" to sięgnę po oryginał Miltona. Albo po raz kolejny przeczytam "Silmarillion". Z innych uwag (a.k.a. moje sfrustrowane komentarze pisane w czasie czytania/słuchania) - Czyta się to jak fanfik do Diuny minus jej ciekawy arabski klimat i postaci drugoplanowe: czy dokładnie te rzeczy które czyniły ją strawną. Jeszcze zobaczymy jak będzie z intrygami politycznymi, może chociaż te będą na poziomie wyższym niż Diunowe przedszkole.. - Haha. Intrygi... jakie intrygi? Ojciec bohatera, rzekomy sprytny polityk wydaje się być bardzo zdesperowany by paść paść ofiarą inkwizycji. Wzbudź w swoim synu bezkresną nienawiść, po czym poślij go na nauki do instytucji która trzyma większość wszechświata za j*ja. Co może pójść nie tak xDD Największy plot twist, to że posiadający dziedziczkę hrabia planetarny planuje zrobić to, co na jego miejscu zrobiłby każdy inny arystokrata o tytule dziedzicznym. -*Surprised Pikachu Face* (ku ogromnemu zaskoczeniu i zgorszeniu głównego bohatera, który wychował się na dworze) Główny bohater, w wieku 19-21 lat, rzekomo doskonale wykształcony i utalentowany ("") w retoryce, zachowuje się jak nabuzowany nastolatek i nie potrafi przeprowadzić najbardziej podstawowej negocjacji w sytuacji posiadania ogromnego assetu nad pozostałymi partiami. W porównaniu z nim byłabym bogiem retoryki. A jestem w tym koszmarna. - Główny bohater to dureń z ledwie rozwiniętym kręgosłupem moralnym (znaczy: na papierze go ma. W praktyce nie. [Tzn. Ja nie jestem lepsza, true. Ale w tym przypadku autor starał się sugerować że bohater jest szlachetny blabla. Wyszedł zamiast tego na hipokrytę xD]). I tak, ja wiem, pisałam się na to, zostałam ostrzeżona że typ będzie antagonistą. Ale liczyłam na postać w stylu Emhyra var Emreisa, Kelsiera, albo Anomandera Rake'a, a dostałam Anakina Skywalkera :( - Ten pretensjonalny język... ughhh... te aforyzmy ni przypiął ni przyłatał. Typ chyba pomylił powieściopisarstwo z pisaniem akademickim. Nikt mu profesury nie wręczy za ilość ready-made złotych myśli do cytowania xD No i mamy takie kwiatki jak: "I could be called many things, but left-handed wasn't one of them" czy coś takiego. W środku walki. Nie, tu nie było żadnej większej głębi, po prostu informacja dla czytelnika że bohater jest praworęczny. I to ciągłe złe stosowanie imiesłowu teraźniejszego... bolało - Po Diunowatym początku, uniwersum schodzi mocniej w stronę Warhammera 40k. Mam wrażenie, że autor chciał napisać książkę w uniwersum, ale GW go nie wzięło. Zastanawiam się tylko w którym tomie robotycznie-nieumarli "The Quiet" zaczną się budzić. Bo na bank będą robotycznie-nieumarli biorąc pod uwagę ilość "inspiracji" autora jak dotąd (spoiler. Nie będą. Nie ma co liczyć) xD Na koniec: jest przynajmniej jeden plus. Wiem żeby nie oczekiwać dużo od "Imienia Wiatru", jeśli je w ogóle przeczytam, biorąc pod uwagę że sporo osób twierdzi że są bardzo podobne. Czyżby kolejna grafomania wynoszona pod niebiosa? A tymczasem takie perełki jak "Trylogia o Skrytobójcy" Hobb wciąż są ledwie kojarzone :/
Annonimowa - awatar Annonimowa
oceniła na68 miesięcy temu
Kroniki marsjańskie. Człowiek ilustrowany. Złociste jabłka słońca Ray Bradbury
Kroniki marsjańskie. Człowiek ilustrowany. Złociste jabłka słońca
Ray Bradbury
Niniejszy zbiór to takie science-fiction, w którym “science” nie jest paradoksalnie pierwszorzędnym elementem. Stanowi właściwie sztafaż - pełen umowności i nielogiczności - dla opowiedzenia czysto ludzkich, często obyczajowych historii. Historii, w którym gatunek ludzki odbija się jak w lustrze - zdanie, które idealnie pasuje do pierwszej części tego omnibusa czyli “Kronik Marsjańskich”. “Kroniki” mówią o ludziach stopniowo zasiedlających Marsa. Jednakże Mars jest już zamieszkany i sprawa wcale nie wydaje się taka prosta. Same koncept kolonizowania planety to wyłącznie tło, bo gdyby brać to na poważnie, wszystko jest pełne absurdu i nielogiczności, które ciężko byłoby naukowo obronić nawet w czasach Bradburego. Rzekłbym, że te opowieści mają wręcz charakter bajkowy, a jak każdej bajce przystało oczywiście kończy się to pewnym morałem. Jakim, nie będę zdradzał. Choć czyta się to dosyć dziwnie, możemy przyzwyczaić się do konwencji i poczucia humoru autora. Motywem przewodnim całego zbioru jest pycha człowieka, przewijają się również wątki rasizmu oraz katastrofy nuklearnej. Szczególnie tym dwóm ostatnim nie ma co się dziwić zważając na czas, w którym przyszło żyć Bradburemu. Opowiadania w tym tomie najczęściej są bardzo krótkie, melancholijne, pozostawiając czytelnika z nutą refleksji. Przykładowo, “Sawanna” opowiada o wpływie technologii na człowieka i relacje międzyludzkie - dość prorocze. “Kalejdoskop” - o tym jak myślimy o swoim życiu w obliczu nieuchronnej śmierci. “Na Wozie” - pobrzmiewają tu echa wojny atomowej i segregacji rasowej. Są też opowiadania kompletnie nijakie i absurdalne, na przykład “Długi Deszcz” - naiwne o ludziach stąpających po deszczowej i burzowej planecie Wenus. Wiadomo, że nie ma nawet najmniejszych szans dla człowieka ani takiej technologii, by przebywać na tej straszliwie nieprzyjaznej planecie i zakładać tam ludzkie bazy. Podsumowując, całkiem ciekawy i sympatyczny zbiór, ale nierówny, pełen króciutkich tekstów z jakimś morałem jednakże w żaden sposób nie wybitny szczególnie dla współczesnego czytelnika. Niemniej zachęca do sprawdzenia innych tekstów Bradburego.
Witcher-Dunyain - awatar Witcher-Dunyain
ocenił na66 miesięcy temu

Cytaty z książki Przebudzenie Lewiatana część 2

Więcej

- Nie możesz tak po prostu rzucać w ludzi informacjami - powiedział. - Musisz wiedzieć co one znaczą.

- Nie możesz tak po prostu rzucać w ludzi informacjami - powiedział. - Musisz wiedzieć co one znaczą.

James S.A. Corey Przebudzenie Lewiatana Zobacz więcej

- Jesteście dziwni. Ale zabić półtora miliona ludzi z powodu jakichś różnic w budowie szkieletu i slangu...
- Ludzi wrzucano do pieca za znacznie mniej, od kiedy tylko wynaleziono piece.

- Jesteście dziwni. Ale zabić półtora miliona ludzi z powodu jakichś różnic w budowie szkieletu i slangu...
- Ludzi wrzucano do pieca ...

Rozwiń
James S.A. Corey Przebudzenie Lewiatana Zobacz więcej

Kiedy, zastanawiał się Miller, ktoś przestaje być człowiekiem? Musiał być jakiś moment, podjęta decyzja, przed którą było się jeszcze jedną osobą, a po jej podjęciu - już kimś innym.

Kiedy, zastanawiał się Miller, ktoś przestaje być człowiekiem? Musiał być jakiś moment, podjęta decyzja, przed którą było się jeszcze jedną ...

Rozwiń
James S.A. Corey Przebudzenie Lewiatana Zobacz więcej
Więcej