Droga zimnego serca

Okładka książki Droga zimnego serca
Glen Cook Wydawnictwo: Rebis Cykl: Imperium Grozy (tom 8) fantasy, science fiction
456 str. 7 godz. 36 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Cykl:
Imperium Grozy (tom 8)
Tytuł oryginału:
A Path to Coldness of Heart
Wydawnictwo:
Rebis
Data wydania:
2015-08-18
Data 1. wyd. pol.:
2015-08-18
Liczba stron:
456
Czas czytania
7 godz. 36 min.
Język:
polski
ISBN:
9788378187066
Tłumacz:
Zbigniew A. Królicki
Tagi:
glen cook fantasy dark fantasy
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,8 / 10
74 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
986
139

Na półkach: , ,

Droga Zimnego Serca

Po 22 latach Glen Cook postanowił dokończyć swoje najważniejsze dzieło. „Nadciąga zły los” miało zbyt otwarte zakończenie.....I trzeba przyznać że Cook powrócił do swojego świata w wielkim stylu. „Droga Zimnego Serca” jest w mojej opinii tak dobra jak omnibus „Forteca w Cieniu” (zawierająca tomy „Ogień w jego dłoniach” i „Nie będzie litości”). Jako że w nowym wydaniu jest to tom czwarty, ale dzieląc omnibusy: ósmy, nie ma co za bardzo pisać o fabule. Najważniejsze, że rozstrzygną się losy Harouna bin Yousifa i Yasmid, królestwo Kavelinu doczeka się króla, a w ostatecznej konfrontacji z największym mącicielem czarnoksiężnikowi Varthlokkurowi pomogą między innymi Ethrian, będący niegdyś Wybawicielem a także Starzec z Gór. To tyle co mogę zdradzić. Zakończenie.....Teoretycznie otwarte, ale trzeba by wprowadzić kompletnie nowych bohaterów :) A Cook już chyba na to jest za stary. Tak czy owak: wybitne fantasy, świetne zakończenie jednego z najznamienitszych cykli fantasy ever.

Droga Zimnego Serca

Po 22 latach Glen Cook postanowił dokończyć swoje najważniejsze dzieło. „Nadciąga zły los” miało zbyt otwarte zakończenie.....I trzeba przyznać że Cook powrócił do swojego świata w wielkim stylu. „Droga Zimnego Serca” jest w mojej opinii tak dobra jak omnibus „Forteca w Cieniu” (zawierająca tomy „Ogień w jego dłoniach” i „Nie będzie litości”). Jako że w...

więcej Pokaż mimo to

0
avatar
729
446

Na półkach: , ,

Zwieńczenie sagi Imperium Grozy...

Król Bragi wraca do Kavelinu, bo on jeden jest w stanie zapanować nad katastrofalną sytuacją polityczną tego kraju. Varthlokkur, wraz z Nepanthe kontynuują próby przywrócenia Ethriana do mentalnej równowagi, pomagają im w tym dzieci Mgły. Lord Kuo i Starzec z Gór opuszczają Ehelebe i wracają do Shinshanu przy aprobacie cesarzowej Mgły. Haroun ubolewa nad stratą syna, ale wspiera go w tym żona Yasmid. El Muridowi również wracają zmysły, a to za sprawą pewnego Matayanganina.

Pozostał już tylko jeden wspólny wróg. Jeden mąciwoda, stary pierdziel, który doprowadził świat do aktualnego stanu. Kiedy wszyscy z powyższych połączą siły, staną się jego nemezis...

A teraz co do mojej recenzji! Nie wierzyłem czytając ten tom, że Cook posunął się do połączenia we wspólnym celu wszystkich głównych bohaterów z tomów poprzednich, nie wierzyłem, że mu się to uda. W końcu barwność tych postaci mogła spowodować, że ktoś kogoś przyćmi, że wewnętrzne sympatie czytelnika co do poszczególnych bohaterów mogą spowodować klęskę takiego rozwiązania! Otóż nie w moim przypadku. Ze szczęką głęboko poniżej poziomu gruntu, czytałem zwieńczenie wydarzeń i ... nie zawiodłem się!

Teraz, po skończonym imperium grozy pozostaje mi pustka, którą ciężko będzie wypełnić innymi książkami...

Zwieńczenie sagi Imperium Grozy...

Król Bragi wraca do Kavelinu, bo on jeden jest w stanie zapanować nad katastrofalną sytuacją polityczną tego kraju. Varthlokkur, wraz z Nepanthe kontynuują próby przywrócenia Ethriana do mentalnej równowagi, pomagają im w tym dzieci Mgły. Lord Kuo i Starzec z Gór opuszczają Ehelebe i wracają do Shinshanu przy aprobacie cesarzowej Mgły....

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
181
4

Na półkach:


0
Reklama
avatar
12
2

Na półkach: ,

Wspaniała

Wspaniała

Pokaż mimo to

0
avatar
162
160

Na półkach: ,

(recenzja pierwotnie ukazała się na Szortal.com)

Imperium Grozy czar

Hubert Przybylski

Bo czasem jest tak, że jakiś fan okaże się kawałem &#[email protected]%^! * i zwinie autorowi prawie ukończony, jedyny maszynopis książki, na którą czekają fani na całym świecie. Nie ma się co dziwić, że w takiej sytuacji autora może trafić szlag, że może się on obrazić śmiertelnie na cały świat i powiedzieć - "Pierdziulę. Nie piszę od nowa." I przez prawie dwadzieścia pięć lat pisać wszystko inne, tylko nie dalszą część jego najpopularniejszego cyklu**. Aż wreszcie, po milionach próśb, gróźb, łapówek i kilku bliżej niewyjaśnionych przez autora sytuacjach z ciemną bramą, porem, miotełkami do kurzu i ubranymi w skóry motocyklistami***, autor się zlitował. I teraz, przez łzy szczęścia, patrzę na ósmy**** tom cyklu Imperium Grozy - Drogę zimnego serca.

Ósmy tom, to czas powrotów. Do ogarniętego wojną domową Kavelinu wraca jego uznany za zmarłego król - Bragi Ragnarson. Również uznany przez wszystkich za nieżywego Hassan ibn-Yousif pojawia się na Hammad Al-Nakir. Obaj byli więźniami Shinsanu, ale o ile powrót tego drugiego jest wynikiem ucieczki z niewoli, to Bragi zostaje uwolniony. Ale nie po to, żeby zaprowadzić pokój w ogarniętym walkami o koronę Kavelinie, ale by wziąć udział w ostatecznej rozgrywce - próbie uwolnienia świata od Wścibskiego Starucha, którą organizują Mgła i Varthlokkur. Czy uda im się coś, co do tej pory nie udało się tysiącom innych?

Imperium Grozy jest dużo lepiej napisane od Kronik Czarnej Kompanii, a Droga zimnego serca jest tego ewidentnym potwierdzeniem. Główna oś fabuły jest lepiej przemyślana, a wątki poboczne dobrze urozmaicają opowieść. W Kronikach, poza pierwszymi dwoma tomami, miało się zbyt często wrażenie, że drugi i trzeci plan pojawia się bez większego sensu czy potrzeby. Tutaj tego nie ma. Wszystko ładnie się zazębia tworząc zgrabną i wiarygodną historię. Bardzo dobre wrażenie całości trochę psuje sama końcówka tomu, która jest lekko mdła i w której się wszystko rozłazi po kościach. I choć nie aż tak, jak w Kronikach, gdzie cały ostatni tom***** był jakby napisany na siłę, bez składu i ładu, może nawet wręcz na odczepnego, to i tak pewnie każdy będzie miał leciuchne wrażenie niedosytu.

Nie wiem, czy te problemy z kończeniem sag pojawiają się u Glena Cooka notorycznie. Na dobrą sprawę tylko Kroniki Czarnej Kompanii i Imperium Grozy zostały wydane w całości. Cykl o Garrecie nie dość, że nie jest jeszcze ukończony, to nawet doczekał się pełnej publikacji w języku polskim i na razie nie wygląda, żeby coś się miało w tej materii zmienić (co więcej, nikt nie myśli nawet o wznowieniu wydanych lata temu tomów tego cyklu, z których niektóre osiągają na aledrogo ceny rzędu 300-500 pln). Również Delegatury Nocy nie zostały w Polsce wydane do końca. A cykle DarkWar i Starfishers nie pojawiły się u nas w ogóle. Ale jakby nie było - wydana u nas część jego twórczości pokazuje, że Cookowi na dobre by wyszło, gdyby potrafił powiedzieć "stop" i nie ciągnął swoich historii na siłę.

Natomiast jeśli chodzi o kreację bohaterów, to tutaj niedosytu nie będzie na pewno. Spośród fantasy, którą czytałem, tylko Erikson tworzył równie dobre postacie. Te od Cooka są realne do bólu. Pełne wad, sprzeczności i uprzedzeń. Jak każdy z nas potrafią zareagować nielogicznie. I to z premedytacją. Wydawałoby się wręcz, że są zdolne do działania niezgodnie z zamysłem autora. Jak dla mnie to normalny zdrowy cud, miód i orzeszki. Najlepszym tego przykładem jest Varthlokkur, żyjący setki lat czarownik, będący skrajną przeciwnością mentalnie wykastrowanego i przeidealizowanego****** tolkienowskiego Gandalfa. To, że Varth żyje tak długo, nie sprawiło, że zmądrzał. Owszem, te wszystkie lata przyniosły mu doświadczenie, ale przecież doświadczenie czy wychowanie nie wpłyną na strukturę neuronalną mózgu*******. Choć jedne jego cechy się stępiły, to inne uległy wzmocnieniu i mimo że na przestrzeni tych wszystkich lat nauczył się panować nad swoimi emocjami, to czasami widać, na przykład w kontaktach z kimś, kogo nie lubi (Bragi), że zwyczajnie nie chce mu się tego robić. Nawet jeśli skutki tego będą opłakane. Jak tak dłużej o tym myślę, to tak skonstruowane i poprowadzone postacie zdarzają się rzadko nawet w mainstreamie. Powiem więcej, spora część noblistów, których powieści czytałem, w kreacji postaci nigdy nawet się nie zbliżyła do poziomu Glena Cooka.

Moja ocena - 8.75/10 dla Drogi zimnego serca, 8.5/10 dla całości Imperium Grozy. Nie jest to fantasy równie genialna, jak Malazańska Księga Poległych Eriksona, ale dużo jej nie brakuje i na tle ogółu fantasy, która pojawia się na naszym rynku, jej gwiazda świeci mocno i wyraźnie. Więc jeśli lubicie epickie historie, a jednocześnie wyrośliście z bajeczek dla przedszkolaków i jesteście w stanie zmierzyć się z realistycznymi do bólu postaciami, Imperium Grozy jest dla Was.

PS. Tak w sumie, to jeszcze chciałem wspomnieć, że podoba mi się pojedynek Rebisu i MAGa na okładki nowych wydań książek Cooka i Eriksona. Na razie obie strony idą łeb w łeb. Ale nie powiem, że się z tego cieszę, bo książki nie mieszczą mi się na półkach już od dobrego roku, a w przypadku tych wydań aż się prosi o ustawienie tomów "frontem do klienta"...


* A żebyś tak się przy goleniu w jajka zaciął, bydlaku. A żeby Ci pchłów w rajtki nalizło. A żeby ci na wiek-wieków niutella śledziami śmierdziała. A żeby ci się kolana zaczęły zginać w drugą stronę. A żeby ci włosy rosły tylko na zadku, ale za to sto razy szybciej niż normalnie. A żeby... Może chcecie coś dodać od siebie?

** No bo niby to Czarna Kompania jest prekursorem socjologicznej fantasy i przez to jego najsłynniejszym dziełem, ale kto z czystym sumieniem może powiedzieć, że ostatnie tomy (czyli pięć-sześć od końca) CK da się czytać bez biegunki i bólu zębów?

*** A przynajmniej byli ubrani jak motocykliści. Tylko nie kojarzę nazwy tego gangu - Blue Oyster cośtam.

**** Znaczy, nie liczę tu zbioru opowiadań, który Rebis dodał do trzeciego omnibusa (połączone wydanie kilku tomów cyklu) Imperium Grozy.

***** Niedawno się okazało, że Cook pisze kolejne dwa tomy Czarnej Kompanii. Oby miały poziom pierwszych tomów cyklu.

****** Aż wciórności można dostać.

******* No, chyba że owe doświadczenie będzie miało w ręku siekierę lub inne narzędzie chirurgiczne.

(recenzja pierwotnie ukazała się na Szortal.com)

Imperium Grozy czar

Hubert Przybylski

Bo czasem jest tak, że jakiś fan okaże się kawałem &#[email protected]%^! * i zwinie autorowi prawie ukończony, jedyny maszynopis książki, na którą czekają fani na całym świecie. Nie ma się co dziwić, że w takiej sytuacji autora może trafić szlag, że może się on obrazić śmiertelnie na cały świat i...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
707
18

Na półkach: , ,

Zwieńczenie przygód Varthlokkura, Mgły, Bragiego, Harouna i reszty. Czarodziej przestaje już tylko obserwować i wraca do gry. Pomimo wielu wątków pobocznych, takich jak powrót Harouna czy rozwoju sytuacji w Kavelinie pod rządami Inger, historia opiera się głównie na spisku Vartha i Mgły przeciwko Gwiezdnemu Jeźdzcowi. Do pokonania go potrzebują wszystkich, którzy mogą dostarczyć cenne informacje (takich jak Ethrian, Starzec czy El Murid) jak i innych uznawanych za zmarłych, a potrafiących porządnie zamieszać (Haroun czy Bragi). Ostatecznie są w stanie nie tylko przeciwstawić się Gwiezdnemu Jeźdzcowi, ale także go pokonać i unieszkodliwić na wiele pokoleń (jednak nie zabić).

Zwieńczenie przygód Varthlokkura, Mgły, Bragiego, Harouna i reszty. Czarodziej przestaje już tylko obserwować i wraca do gry. Pomimo wielu wątków pobocznych, takich jak powrót Harouna czy rozwoju sytuacji w Kavelinie pod rządami Inger, historia opiera się głównie na spisku Vartha i Mgły przeciwko Gwiezdnemu Jeźdzcowi. Do pokonania go potrzebują wszystkich, którzy mogą...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

1
avatar
419
176

Na półkach: ,

Więcej recenzji, a także wywiady z autorami na www.geek-woman.blogspot.com

Co się odwlecze...

… to nie uciecze. I mimo różnych przeciwności losu – jak, na przykład, kradzież rękopisu – nie należy tracić nadziei, bo choć ona umiera ostatnia, to cierpliwość fanów nie jest nieograniczona i może szybko się wyczerpać (to taki mój mały przytyk w stronę George’a R.R. Martina – panie Martin, słyszy pan?).

Na szczęście Glen Cook, autor cenionych przez jednych i wyszydzanych przez innych Kronik Czarnej Kompanii, po dwudziestu czterech latach powrócił do swojego drugiego uniwersum, kończąc porzucone wątki (mam nadzieję, że w tym aspekcie Martin nie weźmie przykładu z kolegi po piórze) i serwując swym postaciom zakończenie ich wyboistej drogi. Czy Imperium Grozy doczekało się odpowiedniego i spektakularnego finału? Jeśli weźmiemy pod uwagę warstwę wizualną – zdecydowanie tak, bo Rebis stanął na wysokości zadania i całą serię wydał w pięknej szacie graficznej, idealnie komponującej się z wcześniejszym wznowieniem cyklu o Konowale. Natomiast fabularnie… jest różnie.

Fantazja w fantasy

Akcja Drogi zimnego serca toczy się krótko po wydarzeniach przedstawionych w tomie Imperium nieznające porażki. Cały świat ma dość wyniszczających wojen i nawet potężne Imperium Grozy dąży do wygaszenia wszelkich konfliktów zbrojnych. Król Bragi Ragnarson jest więźniem cesarzowej Mgły i lorda Shih-kaiego, a w odległym Kavelinie królowa z nielicznymi poplecznikami usiłuje umocnić na tronie swego syna. Daleko na pustyni, w Hammad Al Nakirze, Adept stara się wyjść z opiumowego nałogu, gdy tymczasem jego córka sprawuje rządy w królestwie. W zamku Fangdred, czarownik Varthlokkur przygląda się wszystkiemu za pomocą swej magicznej sztuki, obserwując zarówno królestwa, jak i pojedynczych ludzi. I czeka.

Na pierwszy rzut oka fabuła czwartej odsłony cyklu opisana w blurbie brzmi jak przedstawienie najważniejszych wydarzeń jakiejś podrzędnej powieści klasy C. Takie wrażenie może odnieść czytelnik, który nie zna wcześniejszych części serii, dlatego też po tę lekturę należy sięgać tylko po gruntownym zaznajomieniu się z poprzedniczkami. A i tę znajomość lepiej sobie odświeżyć, by nie pogubić się w natłoku wątków i postaci.

Ciemna strona Mocy

Charakterystyczną cechą prozy Cooka jest dobór postaci pierwszoplanowych spośród klasycznych szwarccharakterów. Tak jak w Kronikach Czarnej Kompanii kluczową rolę grała Pani, archetypiczna zła czarownica, tak w „Imperium Grozy” naczelne miejsce zajmuje czarnoksiężnik Varthlokkur. Zresztą – o niemal wszystkich postaciach można napisać właściwie to samo: na pewno nie są to ludzie o złotych sercach – prędzej innym, nawet własnym sojusznikom i przyjaciołom, wydrą ten ważny organ dla uzyskania nawet nikłych korzyści.

Imperium Grozy od sztandarowego i najbardziej znanego dzieła pisarza odróżnia sposób narracji. Podczas gdy Konował skrzętnie zapisuje relacje z działalności Kompanii, okraszając je humorem i ironią, w Drodze zimnego serca i poprzednich tomach lekkości językowej jest jak na lekarstwo. To zdecydowanie poważniejszy i bardziej mroczny cykl, który, pisany dodatkowo w specyficznym stylu Cooka, może zniechęcać do lektury mniej wytrwałych czytelników.

Natomiast nie można odmówić Cookowi świetnego wyczucia w przedstawianiu skomplikowanych relacji międzyludzkich, opartych na tak fundamentalnych podstawach jak uczucia, pragnienie władzy czy religia. Dodatkowo autor wplata to wszystko w eksperymenty z konstrukcją świata (opierającą się na teorii wieloświata) oraz magii (opartej na… fizyce). Czyni to lekturę bardzo interesującą, jednak miejscami zbyt szczegółową i skomplikowaną, co może zwyczajnie nużyć.

Nieubłagany upływ czasu

Drogę zimnego serca dzielą od pierwszego tomu (Zapada cień wszystkich nocy pierwotnie wydany został w 1979 roku) trzy dekady. To sporo czasu, by w literaturze wytworzyły się nowe trendy i nurty. To, co było nowatorstwem ćwierć wieku temu, dzisiaj stanowi już normę. Dlatego postawienie na pierwszym planie postaci negatywnych czy brudne zagrywki już nie szokują i nie dziwią dzisiejszego czytelnika. W dobie prozy George’a R.R. Martina (szczególnie cyklu Gra o tron) czy Joe Abercrombiego (nawet jego powieści przeznaczone dla nastoletniego czytelnika są pełne przemocy), powieści Cooka nie są ani odkrywcze, ani szczególnie wyróżniające się. To po prostu dobra lektura dobrego autora.

Imperium Grozy jest cyklem przeznaczonym dla zagorzałych wielbicieli fantasy, ale nie z gatunku lekkiej i infantylnej, a raczej mrocznej i brutalnej. Warto go przeczytać choćby tylko dlatego, by poznać nieco inne, ciemniejsze oblicze twórczości literackiego ojca Wolnej Kompanii z Khatovaru.

Więcej recenzji, a także wywiady z autorami na www.geek-woman.blogspot.com

Co się odwlecze...

… to nie uciecze. I mimo różnych przeciwności losu – jak, na przykład, kradzież rękopisu – nie należy tracić nadziei, bo choć ona umiera ostatnia, to cierpliwość fanów nie jest nieograniczona i może szybko się wyczerpać (to taki mój mały przytyk w stronę George’a R.R. Martina –...

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
866
752

Na półkach: ,

"Droga zimnego serca" to kolejna pięknie wydana książka z jednego z najpopularniejszych cykli fantasy. Cykl "Imperium Grozy" Glena Cooka potrafi wciągnąć w swój świat, serwując swoim czytelnikom mroczne fantasy z bohaterami z krwi i kości. Losy bohaterów są burzliwe i dramatyczne, a Cook zaskakuje, z każdą kolejną książką. Pozwalającą pogrążyć się w świecie pełnym wojen, chaosu oraz okrucieństwa. Czy i tym razem lektura będzie równie porywająca? Zapraszam do recenzji.

Król Bragi Ragnarson gnije w więzieniu w odległym Kavelinie, za sprawą cesarzowej Mgły oraz lorda Shih-kaiego. Imperium Grozy znów pogrążone zostało w mroku, a liczne intrygi rozgrywają się z wielką mocą. Głównie za sprawą Starego Wścibinosa, który ze złośliwości snuje swe spiski. W Hammad Al Nakirze Adept stara się wyleczyć z uzależnienia od opium, w czasie gdy jego córka podejmuje starania aby zapanować nad królestwem pustyni. Varthlokkur jak zwykle czeka w zamku Fangdred, na posępnych szczytach Smoczych Zębisk. Z pomocą magi przygląda się wszystkiemu i obmyśla skomplikowany i nieodgadniony plan mający na celu zapanować nad mechanizmami rządzącymi wszechświatem.

Autor jak zwykle serwuje nam dużo polityki, ciekawych dialogów i zmagań militarnych. Po raz kolejny zostałem wciągnięty w wir walki i intryg, a wojna o tron Kavelinu potrafi na prawdę wciągnąć. Brutalny i barwny świat sprawia, że książka wciąga od pierwszej do ostatniej strony. Bohaterowie z krwi i kości przekonują czytelnika, sprawiając, że jeszcze bardziej wsiąka się w ich losy. Fabuła jest wielowątkowa, która, aż elektryzuje czytelnika. Starcia w Hammad Al Nakirze i rządy cesarzowej Mgły w odbudowującym się po wojnach Shinsanie, są jednymi z lepszych wątków. Przyglądający się z wysokości wszystkiemu potężny czarownik Varthlokkur, postanawia zacząć działać po długim czasie bierności. Interesująco przedstawione postacie zaskarbiły sobie moją uwagę i ciekawość. Mroczny klimat bardzo przypadł mi do gustu, a Stary Wścibinos, ciągle wtrąca się w ludzkie losy. Glen Charles Cook dzięki cyklowi książek o fascynującym i brutalnym świecie Imperium Grozy stał się jednym z moich ulubionych pisarzy fantasy. Jego pióro jest lekkie a zarazem treściwe, obrazowo przedstawiając posępne krajobrazy lub epickie sceny walk. Prawdziwość i realizm opisywanych scen aż poraża. Z całą pewnością sięgnę po kolejne pozycje Cooka.

"Droga zimnego serca" godna jest polecenia fanom fantastyki, którzy lubią książki z rozmachem i polotem oraz fanom książek z pod szyldu "Imperium Grozy". To książka znakomicie napisana, rewelacyjna kontynuacja napisanego z rozmachem cyklu fantasy. Trzymająca w napięciu fabuła sprawia, że książka wciąga do ostatniej strony. Cook stworzył bogaty i barwny światy, różnorodny i pełen charakterystycznych osobowości i historii. Przez co nie sposób oderwać się od jego pisarstwa. Dzięki szybkiej akcji powieść czyta się w ekspresowym tempie, mając ochotę na więcej. Gorąco polecam.

"Droga zimnego serca" to kolejna pięknie wydana książka z jednego z najpopularniejszych cykli fantasy. Cykl "Imperium Grozy" Glena Cooka potrafi wciągnąć w swój świat, serwując swoim czytelnikom mroczne fantasy z bohaterami z krwi i kości. Losy bohaterów są burzliwe i dramatyczne, a Cook zaskakuje, z każdą kolejną książką. Pozwalającą pogrążyć się w świecie pełnym wojen,...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
440
96

Na półkach: , , ,

„Wszyscy ludzie popełniali złe uczynki, jeśli tylko dostrzegli szansę, że może im to ujść na sucho”*.


Długo czekałem na tę pozycję. W międzyczasie trzykrotnie przeczytałem pozostałe powieści Glena Cooka. Miałem nadzieję poznać wreszcie zakończenie cyklu „Imperium Grozy”, ale już po pierwszych stu stronach zdałem sobie sprawę, że nic z tego. Domyśliłem się, że autor nie zamierza żegnać się z tym akurat światem. Może to i dobrze?... Co ja piszę, na pewno dobrze! Z tym, że wolałbym, aby kolejna część przypominała te początkowe. Może coś o Krucjatach Nawami albo o czasach, gdy do władzy w Imperium Grozy dochodzili Książęta Taumaturgowie? A może młodość ojca Bragiego?
„Droga zimnego serca” przypomina niestety dwie poprzednie części. Co daje jej pozycję powieści niemalże bardzo dobrej. Szkoda, że tylko tyle.

Najbardziej razi mnie to, iż autor bardzo zdewaluował większość występujących w „Imperium Grozy” postaci. Ragnasrosn, Treblickock, Hauron, Adept – są cieniami samych siebie z poprzednich tomów. Varthlokkur, Starzec, Nephante – ich rozwój nie idzie w dobrym kierunku. Jedynie Mgła i lord Ssu-ma zasługują na pochwałę. No i dzieci Mgły.

Fabularnie – za dużo zamieszania. Krótkie rozdziały z początku czyta się dobrze, mamy nadzieje, że doskonale rozstawią postaci na planszy, ale w miarę upływu czasu nic się nie zmienia. W połowie książki nadal nie bardzo wiadomo, w jakim kierunku wszystko zmierza. Dochodząc do jej końca nie byłem pewien, czy autor tak właśnie wszystko zaplanował, czy coś jednak poszło źle.

Ślepe zaułki i całkowicie niewykorzystany potencjał części postaci – to moje pierwsze wrażenia po skończeniu lektury. I jeszcze teleportacja, i nieodłączna myśl, że coś jest nie tak, że coś nie zgadza się z wydarzeniami opisanymi w jednym z poprzednich tomów… Ale mimo wszystko nawet przez myśl mi nie przeszło, aby porzucić lekturę. Cook to Cook i potrafi wciągnąć w swój świat.

Wy, którzy czytaliście poprzednie części, i tak sięgnięcie po „Drogę zimnego serca” – powieści Glena Cooka są jak narkotyk, chce się więcej, nawet kiedy jakość, jak w tym przypadku, jest nieco niższa.
A wy, którzy nie zaczęliście jeszcze lektury „Imperium Grozy” – lepiej nadróbcie zaległości.
Pierwsze pięć powieści cyklu to absolutnie najwyższa półka fantasy. W Polsce ostatnio wydane zostały w zbiorczych tomach. Pierwszy, czyli „Okrutny wiatr”, opowiada historię wojen podzielonego zachodu z żądnym podbojów Shinsanem. W środku wszystkiego jest maleńki kraj o nazwie Kavelin i Bragi Ragnarson, barbarzyńca z mroźnej północy, który zostaje najważniejszym człowiekiem na zachodzie. Są potężni magowie (ci się autorowi udali zacnie!), królowie, dowódcy, rycerze i przede wszystkim chcący po prostu przeżyć zwykli ludzie – czyli mieszanka, do jakiej przyzwyczaja w swoich książkach Glen Cook. I konflikty zbrojne. Zarówno te stosunkowo niewielkie, w których ścierają się lokalni feudałowie, jak i te, gdzie ofiary liczone są w milionach.

O tak, trzy części zebrane w „Okrutnym wietrze” zapewniają solidną dawkę adrenaliny. A smaczku dodaje fakt, że rewelacyjny pierwszy tom jest czymś w rodzaju wprowadzenia do jeszcze lepszej kontynuacji – i to postaci, zdawałoby się, drugoplanowe odgrywają największą rolę w dalszych częściach.

Później wydawnictwo Rebis dało nam w „Fortecy w cieniu” dwa tomy, w których cofamy się w czasie do młodości dwójki spośród głównych bohaterów. Niewiele tu tytułowego Imperium Grozy, są przede wszystkim wojny religijne, które skąpią we krwi połowę kontynentu. Wszystko bardzo dobrze przemyślane, poszczególne wątki idealnie łączą się z przyszłością, znaną nam już z „Okrutnego wiatru”.

Właściwie kolejność czytania jest dowolna, jak najbardziej można zacząć od „Fortecy w cieniu”.
I to są pozycje, od których nie sposób się oderwać. Później… Później jest „Imperium nieznające porażki”, gdzie wydawnictwo zmieściło kolejne dwa tomy cyklu, dodając kilka opowiadań z tego samego świata. Te teksty, napisane na przestrzeni wielu lat, traktować można jako ciekawostkę. Znów ten sam zarzut: są dobre, miejscami bardzo dobre, ale nic więcej, co w odniesieniu do twórczości tego akurat autora zdecydowanie nie wystarcza. Powiem tak: ci, którym nie przypadną do gustu „Okrutny wiatr” i „Forteca w cieniu”, niech nie sięgają po dalsze części. Nic lepszego tam ich nie czeka. A ci podobni do mnie i tak wchłoną wszystko, co zostało opatrzone nazwiskiem: Glen Cook.

„Drodze zimnego serca”, jak już pisałem, bliżej do bezpośrednio poprzedzających ją tomów. Akcja toczy się na wszystkich możliwych frontach: w Kavelinie, Hammad-al Nakirze, Shinsanie czy Smoczych Zębiskach. Warto przed lekturą odświeżyć sobie znajomość wcześniejszych części, gdyż od początku dużo się dzieje i jak zwykle nie ma miejsce na opisy. Jest akcja. Dużo akcji.

Jeszcze słów kilka o zmianie tłumacza. Tak samo jak w przypadku „Delegatur nocy”, nie wyszło to najlepiej. Niektóre nazwy własne zmieniły brzmienie (na przykład nie znajdziemy już „Księcia Szarego Płaskowyżu”, tylko jego angielski odpowiednik. Aha… I ciągłe powtarzanie „Stary Wścibinos”…). Dla kogoś takiego jak ja stanowi to pewien problem. I nie ma mapy, która w tej akurat części bardzo by się przydała.

No, ale już nie narzekam. Za to chwalę: za okładki wszystkich części przede wszystkim. To jest coś, na co miło popatrzeć, szkoda, że na półce nie ma tyle miejsca, żeby wszystkie książki Glena Cooka mogły leżeć frontem…

A teraz podsumowuję:

Nie jest to Glen Cook w najwyższej formie, ale i tak czekam na więcej i mimo narzekań daję obiektywnie całkowicie niezasłużoną ósemkę. Ale przecież w czytaniu nie chodzi o obiektywną analizę wartości poszczególnych składowych książki, tylko o emocje, jakie wywołuje w nas owa książka. A jeśli o nie chodzi, powtórzę za pewnym kabaretem: „Będzie Pan zadowolony!”.

8/10

malynosorozec.blogspot.com
---
* Glen Cook, „Droga zimnego serca”, przeł. Zbigniew A. Królicki, wyd. Rebis, 2015, s. 396.

„Wszyscy ludzie popełniali złe uczynki, jeśli tylko dostrzegli szansę, że może im to ujść na sucho”*.


Długo czekałem na tę pozycję. W międzyczasie trzykrotnie przeczytałem pozostałe powieści Glena Cooka. Miałem nadzieję poznać wreszcie zakończenie cyklu „Imperium Grozy”, ale już po pierwszych stu stronach zdałem sobie sprawę, że nic z tego. Domyśliłem się, że autor nie...

więcej Pokaż mimo to

5
avatar
545
250

Na półkach: ,

Książka dobra, idealnie pasująca do ducha "Imperium Grozy", ale... Nie wiem czy świadomie czy podświadomie, ale czytając ten tom czułem tę przepaść czasową, podczas której cykl był pisany i się zakończył. Odniosłem wrażenie, że Cook za wszelką cenę chce zakończyć "Imperium Grozy", ale trochę zabrakło mu pomysłu. Widać to zwłaszcza w zakończeniu, a właściwie w jego braku. Zwieńczenie cyklu pozostawia bardzo szeroką furtkę umożliwiającą kontynuację. Jednak z drugiej strony to może powodem być fakt iż pierwsze 3 tomu przeczytałem jakiś czas temu gdy jeszcze nie mówiło się, że powstanie zakończenie. I być może ten fakt sprawił, że nie zachwyciłem się tą książką tak jak poprzednimi tomami. Nie mniej polecam wszystkim miłośnikom prozy Cooka i chcącym się dowiedzieć jak zakończyła się historia Bragiego, El Murida, Varthlokkura, Nephante i innych. Ostrzegam - fabuła jest dość pomieszana, sporo intryg i bohaterów dlatego najlepiej czytać ciągiem. Przyznam, że po powrocie do Imperium Grozy byłem nieco zagubiony, ale z czasem zacząłem się odnajdywać w tym świecie ponownie.

Książka dobra, idealnie pasująca do ducha "Imperium Grozy", ale... Nie wiem czy świadomie czy podświadomie, ale czytając ten tom czułem tę przepaść czasową, podczas której cykl był pisany i się zakończył. Odniosłem wrażenie, że Cook za wszelką cenę chce zakończyć "Imperium Grozy", ale trochę zabrakło mu pomysłu. Widać to zwłaszcza w zakończeniu, a właściwie w jego braku....

więcej Pokaż mimo to

7

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Droga zimnego serca


Reklama
zgłoś błąd