Literacki alfabet Lubimyczytać. Litery Ł–O
Na najnowszą odsłonę literackiego alfabetu Lubimyczytać cieszę się wyjątkowo. Za jej sprawą trafimy bowiem do miejsc, które w kontekście literatury pojawiają się w naszych myślach wyjątkowo rzadko. Przed nami doskonała nowość z Łotwy, proza jednego z najważniejszych pisarzy marokańskich, powieść ojca literatury afrykańskiej i książka pierwszej pisarki z Półwyspu Arabskiego, którą uhonorowano Bookerem.
Wracam z jednym z ulubionych cykli użytkowników i użytkowniczek naszego serwisu. I jakże się cieszę. Przypomnę, że w literackim alfabecie Lubimyczytać znajdziecie doskonałe tytuły z każdego zakątka globu – z miejsc, które z rzadka kojarzą nam się z literaturą.
Literacki alfabet Lubimyczytać, czyli książki z całego świata
W cyklu omijamy mainstream. Nie poznacie tu więc literatury amerykańskiej, brytyjskiej czy francuskiej. W poprzednich odsłonach alfabetu omówiliśmy za to wyjątkowe pozycje z Austrii, Bośni i Hercegowiny, Chorwacji, Danii, Egiptu, Finlandii, Grecji, Hiszpanii, Izraela, Jamajki, Kanady i Litwy.
Poprzednie części alfabetu znajdziecie poniżej:
Literacki alfabet Lubimyczytać. Litery A–D;
Literacki alfabet Lubimyczytać. Litery E–H;
Literacki alfabet Lubimyczytać. Litery I–L.
Skończywszy na literze L, w sposób naturalny przechodzimy do liter od Ł do O. Zapraszam was do Łotwy, Maroka, Nigerii i Omanu.
Ł jak Łotwa – „Chochma”, Svens Kuzmins
„Bardzo czekam na Ł… Czy Łotysze piszą coś ciekawego? Nie wiem, czy czytałam książkę łotewskiego autora lub autorki, a bardzo bym chciała, bo mam dużą słabość do tego niewielkiego kraju” – czytam w jednym z komentarzy pod ostatnią odsłoną alfabetu.
Oj, piszą. Choć literatura łotewska nie jest w naszym kraju specjalnie popularna. W polskim przekładzie nie znajdziemy żadnej książki zaliczanego do klasyków literatury łotewskiej, uznawanego za twórcę łotewskiej noweli Rūdolfsa Blaumanisa. Niewiele lepiej rzecz ma się z Jānisem Rainisem, choć przetłumaczone na polski dzieła najważniejszego łotewskiego pisarza przełomu XIX i XX wieku możecie upolować w dobrym antykwariacie.
Łotewska proza z wolna dobija się jednak do polskiego czytelnika. Przed kilkoma laty na rynku pojawiły się książki łotewskich pisarek: „Mleko matki” Nory Iksteny i „Ukojenie dla drzewa Adama” Ingi Žolude. W 2022 roku, w ramach serii „Bałtyk”, wydawnictwo Marpress opublikowało powieści „Jełgawa ʼ94” Jānisa Joņevsa i „Chochma” Svensa Kuzminsa. Chciałbym wspomnieć tu drugą z nich.
Powieść Kuzminsa przenosi nas do początku lat dziewięćdziesiątych, do tytułowego nadmorskiego kurortu, Chochmy, fikcyjnego miasteczka, w którym z piedestału strącany jest właśnie pomnik Lenina.
„Chochma” to książka groteskowa, satyra na świat noszący piętno postkomunistycznej historii, w której doskonale odnajdzie się i polski czytelnik. Tytuł, który przywodzi na myśl czeskie poczucie humoru, a poszczególne historie, opowiadane ustami mieszkańców miasteczka, z wolna łączą się w zgrabną całość, która pozostawia nas w poczuciu, że – by zacytować bohatera książki – ani człowiekiem, ani światem nie rządzi żadna logika.
M jak Maroko – „Dziecko piasku”, Tahar Ben Jelloun
Uważany za jednego z najważniejszych marokańskich autorów Tahar Ben Jelloun pozostaje też jednym z najbardziej znanych żyjących autorów piszących po francusku. W swojej prozie łączy orient z uniwersalnymi rozważaniami na temat ludzkiej kondycji, arabską tradycję z nowoczesną powieścią, baśnie i legendy z problemami współczesnego świata.
Polski czytelnik najpewniej kojarzy autora z książką „To oślepiające, nieobecne światło”. A jednak to wydane ponad 15 lat wcześniej, w 1985 roku, „Dziecko piasku”, odświeżone w 2013 roku przez wydawnictwo Karakter w tłumaczeniu Jacka Giszczaka, postanowiłem tu wspomnieć. Książkę, która zrobiła z Jellouna gwiazdę światowej literatury.
Jak to w przypadku prozy arabskiej bywa wcale nierzadko, „Dziecko piasku” nie oferuje nam swobodnego podążania za akcją. Historię Hadżdży Ahmeda, który pragnąc dziedzica, rzuca wyzwanie losowi i postanawia wychować swą ósmą córkę jak syna, poznajemy z tajemniczej księgi trzymanej przez mężczyznę – na poły bajarza, na poły proroka – który rozsiadłszy się przed jedną z bram Marrakeszu, zaczyna opowiadać.
Gdy historia niespodziewanie się urywa, opowieść przejmują samozwańczy prorocy, a mnogość narracji sprawia, że sami musimy zdecydować, czyją uznać za prawdziwą. Całość podsyca wrażenie obłędu, w który popada też główna bohaterka książki, wtrącona w nieustanne poczucie dwoistości, rozciągnięta między tym, czego chce ciało, a oczekiwaniami ojca.
Jelloun jest też poetą, co jest tu nie bez znaczenia, bo „Dziecko piasku” to proza iście poetycka, która chwilami przyjmuje formę poematu prozą. Książka niełatwa, w której autor korzysta z tradycyjnej ustnej narracji arabskiej – i opowiada, niczym Szeherezada, by ugasić pragnienie opowieści.
Warto! Po polsku znajdziemy też „Świętą noc”, drugą część cyklu, za którą Jellouna nagrodzono prestiżową Nagrodą Goncourtów.
N jak Nigeria – „Wszystko rozpada się”, Chinua Achebe
Zdawać by się mogło, że w poszukiwaniu literatury afrykańskiej trzeba by kopać długie godziny. I rzeczywiście były czasy, kiedy tłumaczeń dzieł pisarzy afrykańskich szukać było na próżno, co wzmagało poczucie, że afrykańskich książek po prostu nie ma – lub są niewarte uwagi.
Nic bardziej mylnego. Gdy upadek PRL-u przyniósł zmiany na rodzimym rynku książki, wraz z setkami pisarzy z całego świata, którzy długo pozostawali niedostępni dla polskiego czytelnika, trafiła do nas również literatura afrykańska. Tak oto polskiego przekładu doczekała się choćby proza Chinuy Achebego, nazywanego ojcem literatury afrykańskiej.
Napisane w 1958 roku „Wszystko rozpada się” na zawsze zostało zapamiętane jako „pierwsza afrykańska powieść”. Niesłusznie, ale dziedzictwem debiutanckiej powieści Achebego wzgardzić nie wolno. Bo choć dziś odwrócenie narracji – przedstawienie kolonizacji z perspektywy rodowitych mieszkańców Afryki – nie wydaje się czymś szczególnym, blisko 70 lat temu podobny zabieg był wycieczką na nieznane tereny.
Opowiadając historię jednego człowieka, Achebe opowiada historię całej społeczności – plemienia Ibów – i rozpadania się znanego jej świata. „Wszystko rozpada się” to opowieść o białych, którzy podeptali tradycję i narzucili plemieniu nową religię.
Powieść została przełożona na blisko 50 języków, a samemu Achebemu otworzyła drogę do literackiej sławy. W 2007 roku pisarza uhonorowano Międzynarodową Nagrodą Bookera.
O jak Oman – „Celestial Bodies”, Jokha Alharthi
Bo i rzeczywiście, literka ta nie dała nam wielkiego pola manewru. Nie znaczy to, że Oman nie oferuje nam doskonałej literatury. Przeciwnie (o czym więcej za chwilę). Z tym że nie znajdziemy jej po polsku.
Przechodząc do Omanu, musiałem odejść od schematu przedstawiania wam książek, które doczekały się polskiego przekładu. Ale, ale – Jokhę Alharthi znać trzeba. Mocno trzymając się przy tym nadziei, że udostępnienie jej prozy polskiemu czytelnikowi to tylko kwestia czasu.
Nie są to nadzieje nieuzasadnione. W 2019 roku Alharthi została pierwszą artystką z Omanu uhonorowaną Międzynarodową Nagrodą Bookera. Więcej – pierwszą pisarką z Półwyspu Arabskiego, która dostąpiła tego zaszczytu, i pierwszą omańską twórczynią przetłumaczoną na język angielski.
Omańską prozaiczkę nagrodzono za „Celestial Bodies” (w dosłownym tłumaczeniu: Ciała niebiańskie). Książka przedstawia historię trzech sióstr mieszkających w wiosce al-Awafi. Mayya wychodzi za mąż po złamanym sercu. Asma wychodzi za mąż z poczucia obowiązku. Khawla odrzuca wszystkie oferty, czekając na ukochanego, który wyemigrował do Kanady.
Opisując historię sióstr, Alharthi opisuje historię rozwoju Omanu, niegdyś niewolniczego, kolonialnego państwa, które staje przed wyzwaniem zdefiniowania się na nowo.
Literacki alfabet Lubimyczytać to cykl, w którym co dwa tygodnie będziemy prezentować wam niezwykłe książki z całego świata. W następnym artykule przyjrzymy się literom od P do T.
Do zobaczenia w LC!
Tagi i tematy
komentarze [19]
Jejku! Właśnie wypożyczyłam "Chochmę", zupełnie przypadkiem!
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam





























