To oślepiające, nieobecne światło

Okładka książki To oślepiające, nieobecne światło
Tahar Ben Jelloun Wydawnictwo: Karakter literatura piękna
256 str. 4 godz. 16 min.
Kategoria:
literatura piękna
Tytuł oryginału:
Cette aveuglante absence de lumière
Wydawnictwo:
Karakter
Data wydania:
2018-04-06
Data 1. wyd. pol.:
2008-10-21
Liczba stron:
256
Czas czytania
4 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788365271815
Tłumacz:
Małgorzata Szczurek
Tagi:
Maroko świat arabski dyktatura totalitaryzm
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,7 / 10
365 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
906
831

Na półkach: ,

Jedna z najtrudniejszych książek o uwięzieniu, jakie czytałem - a zarazem najpiękniejszych.

Najtrudniejszych – bo mam skłonność do utożsamiania się z narratorem/autorem książki, którą czytam. Tu narratorem jest ktoś, kto opisuje całe lata, które spędza uwięziony nawet nie w celi, ale w ciemnej, małej i dusznej jamie wykopanej w ziemi. Nie cierpię na klaustrofobię, ale lektura była wstrząsająca (odradzam ją komukolwiek, kto lubi tylko pełne słońca otwarte przestrzenie). To była kara za to, że jako młody żołnierz dostał rozkaz dokądś jechać - okazało się, że chodziło o przewrót pałacowy, który się nie powiódł...

A z drugiej strony – to zarazem wspaniałe świadectwo wielkiego zwycięstwa ducha nad ciałem, idei nad materią. Siła wewnętrzna tego człowieka musiała dorównywać największym herosom z historii - mam na myśl heroizm cywilny, jak np. u Mandeli czy tych "zawsze wolnych" więźniów Gułagu – skoro przetrwał tak przerażające uwięzienie. Pomogła mu jego religia - islam przyjazny człowiekowi. Pytanie tylko o traumę po opuszczeniu tego miejsca….

Wybitna książka, która nigdy już was nie opuści

Jedna z najtrudniejszych książek o uwięzieniu, jakie czytałem - a zarazem najpiękniejszych.

Najtrudniejszych – bo mam skłonność do utożsamiania się z narratorem/autorem książki, którą czytam. Tu narratorem jest ktoś, kto opisuje całe lata, które spędza uwięziony nawet nie w celi, ale w ciemnej, małej i dusznej jamie wykopanej w ziemi. Nie cierpię na klaustrofobię, ale...

więcej Pokaż mimo to

8
avatar
96
42

Na półkach:

Po książkę sięgnąłem, nie wiedząc co biorę do ręki, dzięki pięknej, w swej prostocie okładce. I nie zawiodłem się.
Powieść jest pozornie łagrowa. A tak naprawdę jest to historia hartu ludzkiego ducha i rozumu nad beznadzieją i cierpieniem. Czytając ją uświadamiamy sobie, że podstawą przeżycia nie są czynniki biologiczne a wola przetrwania i wiara. Wiara w wyższe dobro pozwalająca unieść się ponad małostkowość i nienawiść. Jak mówi narrator w swej modlitwie: "Oddal ode mnie nienawiść.... nie chcę już mścić się na życiu i sumieniach innych ludzi, chcę ją odrzucić i przestać odpowiadać nienawiścią na nienawiść."

Po książkę sięgnąłem, nie wiedząc co biorę do ręki, dzięki pięknej, w swej prostocie okładce. I nie zawiodłem się.
Powieść jest pozornie łagrowa. A tak naprawdę jest to historia hartu ludzkiego ducha i rozumu nad beznadzieją i cierpieniem. Czytając ją uświadamiamy sobie, że podstawą przeżycia nie są czynniki biologiczne a wola przetrwania i wiara. Wiara w wyższe dobro...

więcej Pokaż mimo to

5
avatar
42
2

Na półkach:

Wrażenia trudne do opisania - książka jak żadna inna, zaskakujące jest, jak łatwo się ją czyta, mimo że praktycznie każdy rozdział wywołuje wzruszenie - a jednocześnie nie jest ckliwa. Dużo filozofii, przemyśleń dotyczacych życia, religii - ale wszystko na miejscu, nie przesadzone, nie na siłę, zupełnie naturalne. Wciągająca i dająca do myślenia, nie zwykle czytadło na zabicie czasu
Uwielbiam literaturę oparą na faktach a to historia zdecydowanie warta poznania, zwłaszcza, że jest to naprawdę krótka lektura. Warto dać szansę.

Wrażenia trudne do opisania - książka jak żadna inna, zaskakujące jest, jak łatwo się ją czyta, mimo że praktycznie każdy rozdział wywołuje wzruszenie - a jednocześnie nie jest ckliwa. Dużo filozofii, przemyśleń dotyczacych życia, religii - ale wszystko na miejscu, nie przesadzone, nie na siłę, zupełnie naturalne. Wciągająca i dająca do myślenia, nie zwykle czytadło na...

więcej Pokaż mimo to

2
Reklama
avatar
1108
147

Na półkach:

Tazmamart to tajne marokańskie więzienie na Saharze. Gdy w 1971 roku część wojska przeprowadziła w Maroko nieudany zamach na króla, to właśnie tam trafili szeregowi żołnierze, którzy wykonywali rozkazy zbuntowanych wojskowych. Byli skazani na 10 lat, ale w rzeczywistości spędzili w niewoli 20. Oczywiście nie wszyscy, bo z 29 więźniów Tazmamart przeżyło zaledwie 4.

"To oślepiające niebieskie światło" jest literacką próbą opowiedzenia prawdziwej historii jednego z nich- Aziza Binebine'a, w książce nazwanego Salimem. Bohater i zarazem narrator opisuje codzienność więźniów Tazmamartu i są to opisy przerażające. Podziemne cele w których nie można się wyprostować, chleb i makaron bez żadnych dodatków do jedzenia każdego dnia przez 18 lat niewoli, choroby, samobójstwa, przypadki szaleństwa. Światło, które widzieli jedynie przy okazji grzebania kolejnych współwięźniów i przede wszystkim nieustanna walka, by pozostać człowiekiem- nie sposób wobec tej historii pozostać obojętnym.

Książek zaliczanych do literatury obozowej jest wiele, tę wyróżnia jej język- uduchowiony i miejscami poetycki, w ten bardzo charakterystyczny dla świata arabskiego sposób. Na początku trochę mi przeszkadzał, później dałam się ponieść narracji Salima i ostatecznie język zaliczam do jednych z mocniejszych punktów powieści Jellouna. Mało jest pisarzy, którzy potrafiliby tak pięknie i z tak wielką wrażliwością opisać największe okropności jakie mogą spotkać człowieka. Poezja miesza się z brutalnymi opisami, refleksje o naturze człowieka i Bogu przeplatają się z naturalistycznymi scenami kolejnych śmierci- wszystko to stwarza opowieść, która się kocha i nienawidzi, od której nie można się oderwać i będzie się ją pamiętać długo po odłożeniu książki.

"Istnieliśmy w nieruchomej teraźniejszości. Jeśli ktoś na swoje nieszczęście spojrzał wstecz lub wybiegł myślą w przyszłość, przyspieszał swoją śmierć"

"Powieść opowiadana w podziemnym więzieniu, w otoczeniu śmierci, nie może mieć tego samego znaczenia, tych samych skutków, co czytana na plaży albo na łące, w cieniu wiśni."

"Staliśmy się istotami złożonymi z nudy, kłębkami nudy. Nuda pachniała wilgocią cmentarza. Krążyła wokół nas, gryzła powieki, żłobiła skórę, wciskała się do żołądka."

"Co może być gorszego od przeżycia horroru? Patrzeć, jak mu się zaprzecza."

Tazmamart to tajne marokańskie więzienie na Saharze. Gdy w 1971 roku część wojska przeprowadziła w Maroko nieudany zamach na króla, to właśnie tam trafili szeregowi żołnierze, którzy wykonywali rozkazy zbuntowanych wojskowych. Byli skazani na 10 lat, ale w rzeczywistości spędzili w niewoli 20. Oczywiście nie wszyscy, bo z 29 więźniów Tazmamart przeżyło zaledwie 4.

"To...

więcej Pokaż mimo to

10
avatar
275
18

Na półkach:

Dużo światła jak na podziemne więzienie pełne stęchłej wilgoci, okrutnych strażników i unoszącej się w powietrzu śmierci. Niby zapis niewyobrażalnego zredukowania człowieka do przygarbionej, ślepej i znużonej postaci. A jednak to ukazanie mocy Ducha ludzkiego i jego potencjału we wznoszeniu się ponad ograniczenia materii, mogącego tak trwać dziesięciolecia. Pozornie - bez nadziei, a jednak każde życie dzieje w danym momencie nie zważając na otoczenie, warunki, okoliczności.

O książce dowiedziałam się ponad cztery lata temu na Literackim Woodstoku DKK we Wrocławiu. Dzięki pani Małgorzacie Szczurek z wydawnictwa Karakter (która jest zresztą autorką polskiego przekładu) odbyłam wspaniałą literacką podróż po Afryce i Azji, a teraz postanowiłam wziąć się za czytanie!

Tahar Ben Jelloun opisał przeżycia bohatera w sposób pełny, nad każdym zdaniem można się przez chwilę porozpływać, każde ma coś w sobie.

Za wszelką cenę utrzymywać płonące wrażliwością serce...

Dużo światła jak na podziemne więzienie pełne stęchłej wilgoci, okrutnych strażników i unoszącej się w powietrzu śmierci. Niby zapis niewyobrażalnego zredukowania człowieka do przygarbionej, ślepej i znużonej postaci. A jednak to ukazanie mocy Ducha ludzkiego i jego potencjału we wznoszeniu się ponad ograniczenia materii, mogącego tak trwać dziesięciolecia. Pozornie - bez...

więcej Pokaż mimo to

7
avatar
97
17

Na półkach:

Bardzo przejmująca , mistyczna. Bardzo czekałam na nią i nie zawiodłam się. Szata graficzna okładki też piękna. Nie myślałam, że można tak poetycko skondesować tak okrutne i bolesne doświadczenia z 18 lat przeżytych w więzieniu, w nieludzkich warunkach.

Bardzo przejmująca , mistyczna. Bardzo czekałam na nią i nie zawiodłam się. Szata graficzna okładki też piękna. Nie myślałam, że można tak poetycko skondesować tak okrutne i bolesne doświadczenia z 18 lat przeżytych w więzieniu, w nieludzkich warunkach.

Pokaż mimo to

7
avatar
1657
535

Na półkach:

Przeczytałam, że to literatura łagrowa, to nieprawda. Faktem jest, że bohaterowie są uwięzienia ale sama książka mówi o czymś więcej niż niewoli. To oślepiające nieobecne światło to rzecz o religii, o rodzinie, o człowieczeństwie. Fabuła nie jest płynna i nie ma śladów znaczących upływ czasu jednak czytając czuje się osiemnaście lat niewolo bohatera. To samo miejsce, ci sami ludzi, ci co pozostali, to samo jedzenie, picie a jednak rzeczywistość płynie. To tylko główny bohater nie wie, który filozof już umarł a który jeszcze żyje kreując w swojej głowie wyimaginowane relacje i więzi. Mocna książka.

Przeczytałam, że to literatura łagrowa, to nieprawda. Faktem jest, że bohaterowie są uwięzienia ale sama książka mówi o czymś więcej niż niewoli. To oślepiające nieobecne światło to rzecz o religii, o rodzinie, o człowieczeństwie. Fabuła nie jest płynna i nie ma śladów znaczących upływ czasu jednak czytając czuje się osiemnaście lat niewolo bohatera. To samo miejsce, ci...

więcej Pokaż mimo to

11
avatar
1765
369

Na półkach:

Salim postanawia po prostu przetrwać. Nie dzięki nadziei – ją uważał za oszustkę. „Istnieliśmy w nieruchomej teraźniejszości. Jeśli ktoś na swoje nieszczęście spojrzał wstecz lub wybiegł myślą w przyszłość, przyspieszał swoją śmierć”.

„Ciało było zszyte z wszelkiego rodzaju blizn. Duszę miałem nietkniętą, nawet silniejszą niż przedtem” – mówi Salim. Jak to zrobił?

więcej o książce i innych książkach o Afryce tutaj:
http://kawalekafryki.pl/oslepiajace-swiatlo/

Salim postanawia po prostu przetrwać. Nie dzięki nadziei – ją uważał za oszustkę. „Istnieliśmy w nieruchomej teraźniejszości. Jeśli ktoś na swoje nieszczęście spojrzał wstecz lub wybiegł myślą w przyszłość, przyspieszał swoją śmierć”.

„Ciało było zszyte z wszelkiego rodzaju blizn. Duszę miałem nietkniętą, nawet silniejszą niż przedtem” – mówi Salim. Jak to zrobił?

więcej...

więcej Pokaż mimo to

7
avatar
1250
556

Na półkach:

Ta historia wydarzyła się naprawdę. Maroko. Tajne więzienie Tazmamart na Saharze. Bohater powieści, wraz z towarzyszami, zostaje skazany za udział w zamachu na króla. Było ich 29, a wyrok 10 lat. Faktycznie odbyli karę lat dwudziestu, a z tych 29 mężczyzn przeżyło zaledwie czterech.

Niewyobrażalne zdaje się być to, co spotkało tych więźniów. Zostali osadzeni w celach wielkości grobu. Tyle lat bez kontaktu ze światem zewnętrznym; bez światła; pod ziemią. Każdego z osadzonych ma czekać identyczny los. Mają umierać powoli, długo i w niesamowitych męczarniach. Jak to możliwe, że ktoś w ogóle przeżył ten koszmar? Ci, którzy ocaleli od nowa muszą uczyć się podstawowych czynności; są skrajnie wyczerpani, a ich zniekształcone ciała przedstawiają obraz rozpaczy. Jednak jeden z nich odważył się opowiedzieć tę wstrząsającą historię.

To książka bardzo trudna, ważna i przerażająca, ale mimo wszystko piękna. Pokazuje straszne okrucieństwo, męczarnię, ból, utratę zmysłów, obrzydliwość, cierpienie, brud, śmierć. Ludzki dramat i ludzką podłość. To nieprawdopodobne do czego zdolny jest człowiek.

Książka, o której nie da się zapomnieć i która może wracać nawet w snach. Książka nie dla każdego. Osoby wrażliwe niech nie próbują się za nią brać, bo nie podołają. Książka, która zapada w pamięć czytelnika. W końcu książka, która uczy, jak cieszyć się drobiazgami.

Ta historia wydarzyła się naprawdę. Maroko. Tajne więzienie Tazmamart na Saharze. Bohater powieści, wraz z towarzyszami, zostaje skazany za udział w zamachu na króla. Było ich 29, a wyrok 10 lat. Faktycznie odbyli karę lat dwudziestu, a z tych 29 mężczyzn przeżyło zaledwie czterech.

Niewyobrażalne zdaje się być to, co spotkało tych więźniów. Zostali osadzeni w celach...

więcej Pokaż mimo to

5
avatar
1538
1537

Na półkach: ,

Hybryda grozy i piękna!
Zniewolenia i wolności. Cierpienia i wyzwolenia. Śmierci i życia. Realizmu i mistycyzmu. Mogłabym tak wymieniać zupełnie niepasujące do siebie pojęcia, zestawiać ze sobą w nieskończoność antonimy, tworzyć nawet oksymorony, a byłyby one w pełni prawdziwe i współistniejące, a nawet przenikające się wzajemnie w tej powieści.
Jej siła przekazu tkwi dokładnie w skrajnościach oddających w pełni istotę człowieczeństwa.
Z jednej strony to opowieść oparta na przytłaczających emocjonalnie faktach. Jej narratorem był Salim. Młody kadet skazany na śmierć za udział w próbie wojskowego zamachu stanu na króla Maroka Hassana II w 1971 roku. Wraz z innymi trafił do więzienia Tazmamart. Jego przełożonych, którzy wydali rozkaz ataku na pałac, rozstrzelano. Mieli szczęście, bo ich podwładnych, których nie wtajemniczyli w charakter działań, skazano na powolną śmierć w cierpieniu. Kadetów wtrącono do podziemnych, betonowych cel długich na trzy metry, szerokich na półtora metra, o wysokości wahającej się od metr pięćdziesiąt do metr sześćdziesiąt. Bez okien, światła, łóżek czy choćby wiązki siana, za to z dziesięciocentymetrową dziurą do defekacji i taką ilością tlenu, by wystarczyła do trwania w bólu. Zadaniem strażników było utrzymanie skazanych w stanie przedśmiertnym. Skazańcy mieli umierać boleśnie i tak długo, by maksymalnie „rozłożyć cierpienie w czasie, pozwolić mu rozchodzić się powoli, tak by nie zapomniało o żadnym organie, żadnym skrawku skóry, by wędrowało od palców u nóg aż po włosy, krążyło między zagłębieniami, zmarszczkami, wbijało się w ciało jak igła w poszukiwaniu żyły, w którą wpuści jad”.
Ostatecznie przez 18 lat!
Dokładnie przez sześć tysięcy sześćset sześćdziesiąt trzy dni skrajnego głodu, bólu, chorób, ciszy, braku ruchu i światła. Z 27 uwięzionych to piekło przeżyło tylko 4. W tym Salim. Bardzo trudno było mi słuchać jego opowieści. Podczas drastycznych scen odkładałam książkę, by uspokoić emocje, by znaleźć równowagę, by wyjść z tych ciemnych, zarobaczonych, brudnych, śmierdzących nor i zobaczyć światło.
Z drugiej strony chętnie wracałam tam...
Mimo wszystko było tam również skrajnie pięknie. Nie tylko dlatego, że autor nadał wspomnieniom przepiękny styl narracji bogaty w metafory, porównania, przeniesienia, wynosząc formę przekazu do artyzmu, ale również dlatego, że ukazał w ten sposób cudowny duchowy świat Salima. Pryzmat patrzenia człowieka zniewolonego na swoje położenie i ból, który był ponad to. Szukającego mozolnie drogi, sposobu, metody, nie tyle przeżycia , ale trwania w piekle. Cierpliwie przewartościowującego swój wewnętrzny system moralny i dotychczasowy światopogląd (muzułmaninem był tylko z urodzenia), w którym poczuł opiekuńczego Boga. Autor pozwolił mi wchodzić w świat mistycznych przeżyć i emocji, wprowadzając w mrok światło, kolor, ciepło, dźwięk i dotyk obrazów powstających w jego umyśle. Nie mogę napisać, że w wyobraźni, bo wiele z nich było z pogranicza zjawisk nadprzyrodzonych. Na wolności dostępnych tylko umartwiającym się mistykom, mnichom, eremitom czy pustelnikom. Poznać proces rozwoju duchowego i przyczyny jego kierunku - mistycyzm człowieka upodlonego, obcującego z aniołami i śmiercią. Otrzymałam namiastkę doznań bez straszliwych kosztów, jakie ponosił Salim, a i tak mu zazdrościłam.
Przede wszystkim dobrze zdanego egzaminu z człowieczeństwa.
Początkowo nie mogłam sobie poradzić z tą hybrydową formą przekazu, bo jak można ubierać ohydztwo faktów w zmysłowo przepiękną szatę słów? Jak można przeżywać uniesienie w obecności człowieka umierającego z powodu zatwardzenia? Jak można zachwycać się zjawiskiem śmierci niosącej powiew orzeźwiającego wiatru, będącego zapowiedzią końca życia kolejnego więźnia? Jak można doznawać absolutnej czystości wśród kału, krwi, moczu i wydzielin ropnych? Gdzie tu jest miejsce na czystość, zachwyt czy piękno!?Jednak w miarę czytania zaczynałam rozumieć sens tego groteskowego i pozornie absurdalnego zestawienia. Po pierwsze miało mi to ułatwić przełknięcie goryczy faktów. Ogromu nieszczęścia ludzi tracących zmysły, popełniających samobójstwa, umierających w nieskończoność z wycieńczenia fizycznego i wyczerpania psychicznego oraz chorób. Znam ludzi, którzy świadomie unikają tego typu literatury, by chronić siebie. Rozumiem to, bo każdy ma inny próg empatii i tolerancji na ilość pochłanianego zła. Po drugie miało mi przede wszystkim ukazać psychiczną walkę człowieka z własnym umysłem, w którym Salim, a tak naprawdę Aziz BineBine, musiał odnaleźć wewnętrzne, życiodajne światło. Ukazać siłę umysłu chroniącą duszę i wolę. Pokazać jej pozytywny i negatywny wpływ na psychikę człowieka w skrajnych warunkach, która może go równie zniewolić, co uczynić wolnym. Losy Aziza są wyjątkowe, ponieważ wcielił w życie zasady i wartości, które dla wielu były powodem utraty wiary w podobnych okolicznościach. Aziz poddał się całkowicie woli Boga, podkreślając – „Bóg mnie nie opuścił. Nie bałem się śmierci; a co do bólu starałem się go traktować jak drobnostkę, coś, z czym można się uporać. Niezachwiana i potężna była moja wiara. Odosobniona, to znaczy czysta. Dawała mi siłę i wolę, o które nie prosiłem.” Niczego nie wypraszał, o nic się nie modlił, nie handlował, nie stawiał warunków, nie błagał, jednocześnie przyjmując wszystko, co go spotykało. Był mu całkowicie poddany, bo dokładnie to oznacza słowo muzułmanin.
Był współczesnym Hiobem.
Śmiem twierdzić, że jeszcze w skrajniejszym położeniu niż ten biblijny. Powieść stawia do pionu, przywraca środek ciężkości, a przede wszystkim nadaje sens cierpieniu, o które człowiek pyta najczęściej, nie mogąc poradzić sobie z nim, gdy pojawia się w życiu z różnych powodów. Powieść można wpisać w nurt literatury więzienno-obozowej, a z powodu postawy narratora obok wspomnień Viktora E. Frankla „Człowiek w poszukiwaniu sensu”. Dla mnie to przede wszystkim lekcja o nienawiści, którą mogę nauczyć się pokonywać, nie poddając się tak skrajnej próbie, jak Aziz. Wystarczy posłuchać jego rady. Człowieka, który miał milion powodów do nienawiści o wszystko, co go spotkało, do wielu. Zwłaszcza do ojca, który po wtrąceniu do więzienia publicznie wyrzekł się jego, przedkładając dobre relacje z królem nad więzi rodzinne. Aziz po uwolnieniu podszedł do niego i pocałował go w rękę. Dlatego rada, którą daje, jest radą solidnie przepracowaną duchowo, a brzmi tak: „Większość umarła nie z głodu, lecz z nienawiści. Nienawiść pomniejsza. Drąży od środka i atakuje system immunologiczny. Jeśli nosisz w sobie nienawiść w końcu cię ona zniszczy. Trzeba było aż takiej próby, żebym zrozumiał tę prostą rzecz.”
Namawiam do zmierzenia się z tą powieścią, zwłaszcza że jej wydawca wznawia tytuł w kwietniu, minimalnie zmieniając jej grafikę okładkową.
Jej zapowiedź przypomniała mi, że ta pozycja stoi u mnie na półce i od dziesięciu lat czeka na swoją kolej. Wtedy zniechęciły mnie do niej opisy czytelników skupiające się tylko na realizmie samego cierpienia, pomijające jej inne walory. Dla mnie najważniejsze, dla których ból egzystencji jest tłem. Ważna pożywką, ale tłem.
Żałuję, że sięgnęłam po nią dopiero teraz.
http://naostrzuksiazki.pl/

Hybryda grozy i piękna!
Zniewolenia i wolności. Cierpienia i wyzwolenia. Śmierci i życia. Realizmu i mistycyzmu. Mogłabym tak wymieniać zupełnie niepasujące do siebie pojęcia, zestawiać ze sobą w nieskończoność antonimy, tworzyć nawet oksymorony, a byłyby one w pełni prawdziwe i współistniejące, a nawet przenikające się wzajemnie w tej powieści.
Jej siła przekazu tkwi...

więcej Pokaż mimo to

14

Cytaty

Więcej
Tahar Ben Jelloun To oślepiające, nieobecne światło Zobacz więcej
Tahar Ben Jelloun To oślepiające, nieobecne światło Zobacz więcej
Tahar Ben Jelloun To oślepiające, nieobecne światło Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd