Książkomaniacy 
https://www.facebook.com/pages/Ksi%C4%85%C5%BCkomaniacy/822672187794113, , ksiazkomaniacyrecenzje.blogspot.com
19 lat, kobieta, Lublin, status: Czytelniczka, dodała: 18 cytatów, ostatnio widziana 1 godzinę temu
Teraz czytam
  • Voodoo Island
    Voodoo Island
    Autor:
    Mr James Conway wants to make money. He wants to build new houses and shops - and he wants to build them on an old graveyard, on the island of Haiti. There is only one old man who still visits the...
    czytelników: 6 | opinie: 0 | ocena: 5,67 (3 głosy)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-06-14 15:37:52
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Recenzenckie

www.ksiazkomaniacyrecenzje.blogspot.com

Witold Niemcewicz to jeden z najbogatszych ludzi w Polsce. Biznesmen sam ciężko zapracował na to, co posiada. Droga willa, luksusowe samochody, duży majątek. Nie brak mu niczego. No... może poza zdrowiem. A jak powszechnie wiadomo, z tym nie ma już tak łatwo. Nie zawsze zdrowie da się kupić za pieniądze. Witold próbuje jednak wykorzystać swoje...
www.ksiazkomaniacyrecenzje.blogspot.com

Witold Niemcewicz to jeden z najbogatszych ludzi w Polsce. Biznesmen sam ciężko zapracował na to, co posiada. Droga willa, luksusowe samochody, duży majątek. Nie brak mu niczego. No... może poza zdrowiem. A jak powszechnie wiadomo, z tym nie ma już tak łatwo. Nie zawsze zdrowie da się kupić za pieniądze. Witold próbuje jednak wykorzystać swoje bogactwo, by utrzymać się przy życiu. Choroba serca wymaga przeszczepu. Bogaty, ale honorowy Witold nie chce zajmować czyjegoś miejsca w kolejce tylko dlatego, że jest bogaty. Postanawia poruszyć niebo i ziemię, by zrobić to... "legalnie". Chce wykorzystać pieniądze i wpływy, by w swoim kraju za nazwisko milionera nie wyrzucić kogoś z kolejki i pozbawić szansy na przeżycie. Wpada na pomysł, by kupić serce w Azji i poddać się operacji, która ma go uratować. Niestety, sprawy zaczynają się komplikować, gdy lekarzem zaczyna się interesować Agnieszka Wyrwał - znana dziennikarka i aktywistka, która jest wielką przeciwniczką handlu organami i chce zdemaskować nielegalny interes. Jednak to nie wszystkie kłopoty, które czekają Witolda na drodze do uzdrowienia.

Co łączy Niemcewicza i Agnieszkę Wyrwał? Czy mężczyźnie uda się zorganizować operację?
Czy handlarze organami zostaną zdemaskowani?

To, co zasługuje na uwagę w książce Zbigniewa Górniaka, to kreacja bohaterów. Kryminał, historia, która mogłaby mieć miejsce w rzeczywistości, więc można rzec, że na wykreowanie bohaterów nie trzeba poświęcać zbyt dużo czasu, nie warto się starać bo człowiek to człowiek.
A tu proszę! Autor obiera inną koncepcję. Zaskoczyło mnie, że główny bohater, biznesmen jest człowiekiem z zasadami. Takich ze świecą szukać.A później trochę mój entuzjazm dotyczący Witolda osłabł... Dlaczego? Sprawdźcie! Z kolei dziennikarka nie zyskała mojej sympatii - wydawało mi się, że chęć rozbicia biznesu handlarzy organami zrobiła z niej taką maszynę, która ma jeden cel i skupia się tylko i wyłącznie na nim. Mimo to przesłanie jej pracy jest pewne - każdy ma prawo do życia.

"Serce nr 62" to nie tylko kawał dobrego kryminału, ale i książka, która zmusza do refleksji na wiele tematów. Mnie zmusiła do przemyśleń na temat ulotności, kruchości życia, ale i do czego jest w stanie posunąć się człowiek, by przeżyć. Myślę, że zarówno mi, jak i większości, książka otworzy też oczy na temat oddawania własnych organów. Do czego będą one nam potrzebne po śmierci? A przecież komuś mogę naprawdę uratować życie... więc dlaczego by nie?

Zbigniew Górniak z pewnością chciał, by jego książka zmieniła poglądy wielu ludzi, by byli oni w stanie pomagać i nie omijać tak trudnych, a jednocześnie ważnych tematów. To książka-apel. Niełatwa, momentami przerażająca, ale z pewnością piekielnie prawdziwa. To, że nie chcemy zdać sobie sprawy z problemu nie oznacza, że go nie ma. Być może fikcja jest brutalną rzeczywistością. A każdy z nas może choć w małym stopniu temu zapobiec...

Kryminał, który wyszedł spod pióra Zbigniewa Górniaka, muszę gorąco polecić. Ta lektura wzbudza przeróżne emocje. Okraszona wyjątkowym humorem opowieść o bezwzględności, sile życia, trudnych relacjach rodzinnych, po którą powinien sięgnąć każdy komu niestraszne niełatwe tematy.


Izabela Nestioruk

pokaż więcej

 
2018-06-12 12:52:10
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

www.ksiazkomaniacyrecenzje.blogspot.com

Odbierając telefon Alona Nikiszina nie zdaje sobie sprawy, co ją czeka. Gdy dociera na wskazane miejsce nie wierzy własnym oczom. Najpierw leżąca na łóżku kobieta z rozstrzeloną głową,
a później coś o wiele gorszego. Dziewczynka uwięziona w ukrytym pokoju, w dość perwersyjnej pozie i w towarzystwie dość przerażających i dziwnych erotycznych sprzętów....
www.ksiazkomaniacyrecenzje.blogspot.com

Odbierając telefon Alona Nikiszina nie zdaje sobie sprawy, co ją czeka. Gdy dociera na wskazane miejsce nie wierzy własnym oczom. Najpierw leżąca na łóżku kobieta z rozstrzeloną głową,
a później coś o wiele gorszego. Dziewczynka uwięziona w ukrytym pokoju, w dość perwersyjnej pozie i w towarzystwie dość przerażających i dziwnych erotycznych sprzętów. Wnętrze przywodzi na myśl erotyczną salę tortur. Okazuje się, że denatką jest obrzydliwie bogata właścicielka szkoły baletowej Anastazja Selezniewa. W czasie śledztwa na jaw wychodzą nowe fakty. Okazuje się, że zmarła ma bardzo wiele wspólnego z handlem dziecięcą pornografią i wykorzystywaniem dzieci dla przyjemności własnej, ale i innych. To jednak nie wszystko. Informacji przybywa, śledztwo się rozwija, ale... giną osoby zamieszane w pedofilską aferę. Dlaczego? Co się dzieje? Jak to się zakończy?

Wiktor Mrok to rewelacyjny pisarz, musicie mi uwierzyć. Przede wszystkim podjął się trudnego tematu, którym jest dziecięca pornografia. Wiadomo, że pisanie o tragediach i o ludzkim bestialstwie nie jest proste. A gdy dochodzą do tego wszystkiego jeszcze dzieci - nie wiem czy podołałabym takiemu zadaniu. Fabuła "Małej baletnicy" oparta jest na faktach, co tym bardziej wzmaga przerażenie czytelnika i jest większą trudnością dla pisarza. Oddanie rzeczywistości wbrew pozorom nie jest takie bezproblemowe, jak mogłoby się nam czytelnikom wydawać. Wiktor Mrok nie pisze skomplikowanie - pisze prosto i na temat, co uważam za ogromny atut. Niełatwą historię przedstawił w taki sposób, że książki nie potrafiłam odłożyć. Jego styl pisarski intryguje
i zmusza do przemyśleń. Sprawia, że smutna historia staje się wciągająca,wstrząsająca i wywiera na czytelniku ogrom przeróżnych emocji. Pisarz nie stroni też od brutalnych opisów, oddaje realizm, udowadnia, że największymi potworami są ludzie.

Bohaterowie Mroka są różni. Warto wspomnieć, że akcja toczy się na zasadzie dwutorowej. Część rozdziałów opowiada o ciężkiej pracy policji, a część o działaniach pedofilskiej szajki. Zdecydowanie bardziej do gustu przypadły mi rozdziały o pracy policji. Bardzo ciekawą postacią była homoseksualna policjantka, która stanowi dla mnie wzór do naśladowania dla wszystkich policjantów. Z jednej strony twarda, a z drugiej zaś potrafiąca okazać serce dla skrzywdzonych.

Książka bywa drastyczna i z pewnością nie jest to powieść, po którą powinien sięgnąć każdy. Niektórych opisy Mroka mogą trochę zszokować, choć dla mnie były nieodzownym elementem tej książki. Mało które powieści oparte na faktach tak mną wstrząsają. Większość z nich jest napisana trudnym językiem, często podawane są suchy fakty, tysiące liczb, o których i tak później nie pamiętam. A Wiktor Mrok po prostu napisał książkę. Świetną książkę z bardzo dobrą fabułą. Taką, która nie nudzi, jej tempo rozwija się idealnie, a akcję śledzi się z ogromem różnorakich emocji. Ze swojej strony muszę ją gorąco polecić. Dawno żaden kryminał tak mną nie poruszył.

Izabela Nestioruk

pokaż więcej

 
2018-05-29 18:58:45
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Recenzenckie

17-letni Elio jest synem szanowanego uniwersyteckiego profesora. Wakacje razem z rodziną spędza we Włoszech, gdzie odwiedza ich pracujący nad doktoratem stypendysta o imieniu Oliver. Przyjazdy młodych pracowników naukowych są już tradycją w rodzinie chłopaka. Elio spodziewa się, że jak co roku, będzie to kolejny nudny chłopak, któremu w głowie jest tylko i wyłącznie nauka. Nic bardziej... 17-letni Elio jest synem szanowanego uniwersyteckiego profesora. Wakacje razem z rodziną spędza we Włoszech, gdzie odwiedza ich pracujący nad doktoratem stypendysta o imieniu Oliver. Przyjazdy młodych pracowników naukowych są już tradycją w rodzinie chłopaka. Elio spodziewa się, że jak co roku, będzie to kolejny nudny chłopak, któremu w głowie jest tylko i wyłącznie nauka. Nic bardziej mylnego. Choć początkowo przeczucia nastolatka się sprawdzają, okazuje się, że Oliver jest inny niż wszyscy. Między nim a Oliverem zrodzi się coś więcej. Pojawi się uczucie
i pożądanie, któremu trudno będzie się oprzeć...

"Tamte dni i tamte noce" to książka, która miała być piękna, inteligentna, błyskotliwa, a przy tym z nutą pikanterii. Obiecywano głęboką, smutną, ale przede wszystkim skupioną na psychologii głównych bohaterów historię. Czuję się oszukana! Nie dostałam niczego, co mi obiecywano. Książka była nudna, obrzydliwa, a zamiast pikanterii było po prostu porno. Bardzo złe porno... Nie chodzi już o to, że w książce opisywane są tzw. podchody, uczucia, często wręcz bezwstydne myśli homoseksualistów. Nie mam nic do tego, wiedziałam, co może mnie tu czekać. No, ale tego to ja się nie spodziewałam! Gwałt na brzoskwini, który kończy się zjedzeniem jej przez drugiego
z kochanków, chęć zlizywania włosów ze znoszonych kąpielówek i inne szczegółowe opisy, które
w żaden sposób nie rozpalają, a wręcz sprawiają, że zbiera się na wymioty. Tak, do teraz mnie trzyma.

Kreacja bohaterów również specjalnie mnie nie urzekła. Właściwie to o bohaterach nie wiemy nic. Elio był dla mnie wręcz głupim napalonym nastolatkiem, a Oliver, który miał być tym starszym
i mądrzejszym, nie różnił się od niego specjalnie. Wywody, cierpienia bezustannie przeplatane
z erotycznymi myślami. Tak przesadnymi, że aż wszystko boli...

Nie mogę tak jak wszyscy napisać, że to była książka o miłości. Ja tego nie odczułam w ogóle. Dla mnie wszystko kręciło się wokół seksu jako stosunku bez żadnych uczuć, umęczyłam się tą książką niesamowicie. Przez tyle stron czyta się jak to bardzo Elio pragnie zrobić to i to
z Oliverem. Owszem, rzecz ludzka, ale litości...! Są w życiu rzeczy ważne i ważniejsze.

Reasumując, ja ze swojej strony "Tamtych dni, tamtych nocy" polecić nie mogę. Słowa na okładce książki obiecywały coś całkowicie odmiennego, niż dostałam. Zawiodłam się bardzo. Liczyłam, że to będzie ładna, subtelna, urocza opowieść z lekkim erotyzmem w tle. Po przeczytaniu książki jestem po prostu zażenowana i zniesmaczona - a ciężko mnie przyprawić o takie odczucia, naprawdę. Kontrowersyjnie zakończę - w trakcie tej lektury nie dziwiłam się homofobom, poważnie. Elio i Olivera aż chce się zakatrupić. To tak płytkie postacie...

pokaż więcej

 
2018-05-21 20:52:42
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Pandava Quartet (tom 1) | Seria: Rick Riordan przedstawia
 
2018-05-19 13:43:50
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Recenzenckie, Ulubione

August to wspaniały chłopiec. Bardzo inteligentny jak na swój wiek i przezabawny. Jednak według niektórych ma pewną wadę - zdeformowaną twarz, którą zafundował mu zmutowany gen. Przez to chłopiec zamyka się w czterech ścianach, nie chodzi do szkoły tylko uczy się w domu, a gdy już musi wyjść zakłada na głowę kask kosmonauty, który ma go uchronić od wścibskich i bardzo często pełnych... August to wspaniały chłopiec. Bardzo inteligentny jak na swój wiek i przezabawny. Jednak według niektórych ma pewną wadę - zdeformowaną twarz, którą zafundował mu zmutowany gen. Przez to chłopiec zamyka się w czterech ścianach, nie chodzi do szkoły tylko uczy się w domu, a gdy już musi wyjść zakłada na głowę kask kosmonauty, który ma go uchronić od wścibskich i bardzo często pełnych przerażenia i współczucia spojrzeń. Teraz przyjdzie mu się zmierzyć z tym, czego najbardziej się boi. Pójdzie do szkoły - do piątej klasy. Czy August spotka się tylko i wyłącznie
z podłością, chamstwem i bólem, który doświadczy przez swoich rówieśników? A może spotka na swojej drodze również ciepłe i serdeczne osoby? Czy ten eksperyment odmieni zarówno Augusta jak i inne dzieci i ich rodziców?

"Wszyscy powinniśmy przynajmniej raz w życiu dostać owację na stojąco, bo przecież każdy z nas zwycięża ten świat."

Książka jest napisana bardzo lekkim i prostym językiem, co wcale nie jest jej wadą, a ogromną zaletą. To sprawia, że książka może dotrzeć do czytelników w różnym wieku. Uważam, że powinien przeczytać ją każdy - mały czy duży, gruby czy chudy, taki, który boryka się z jakąś wadą i taki, który jest całkowicie zdrowy, taki, który śmieje się z innych, ale też taki, który jest wyśmiewany. Bo "Cudowny chłopak" otwiera oczy i mam nadzieję, że potrafi zmienić zły pogląd na odmienność. W poruszający sposób pokazuje z jakimi okropieństwami muszą radzić sobie osoby chore, czy po prostu troszkę inne niż my.

"Cudowny chłopak" to przepiękna książka. Inteligentna, zabawna, ale też wzruszająca. To wręcz kopalnia mądrych cytatów, książka o prawdziwych dramatach i o ludziach, którzy muszą borykać się z wadami utrudniającymi im życie. Ale czemu by nie zamienić tych wad w zalety? Dlaczego by ich nie pokochać? August to wspaniały chłopiec, który udowadnia, że można normalnie żyć, mimo tych ukradkowych spojrzeń, ale też otwartych docinek i uprzykrzania życia tym, którzy troszkę różnią się od pozostałych.

Powieść tym bardziej wyciska łzy, że jest spojrzeniem na chorobę, walką o normalność i próbą pogodzenia się z odmiennością małego chłopca. Dziecka, które było jednym na milion. Takiego, którego wyjątkowość nie objawia się we wspaniałym talencie, a zdeformowanej twarzy. Sukcesy
i porażki Augusta czytelnik przeżywa razem z nim. Płakałam i cieszyłam się z Augustem. Wielokrotnie nie dowierzałam, jak okrutne i bezlitosne potrafią być małe dzieci. Okazało się jednak, że niektórzy dorośli wcale nie są lepsi. To przykre, ale też zastanawiające. Skąd w ludziach jest tak dużo nienawiści, a tak mało chęci pomocy słabszym?

Nie pozostaje Wam nic innego jak przeczytanie "Cudownego chłopaka". Jestem pewna, że nie będziecie żałować. To książka idealna dla każdego, naprawdę. Tych mniejszych nauczy szacunku i akceptacji, a tych starszych zmobilizuje do niesienia pomocy i pokazania swoim pociechom, że "odmieńcy" zasługują na normalne życie. Nikt nie musi się ukrywać - świata wystarczy dla wszystkich. Mam nadzieję, że ta ciepła i wzruszająca powieść trafi w Wasze ręce i będziecie polecać ją dalej. Warto. Polecam gorąco. Prawdziwy bestseller.

pokaż więcej

 
2018-05-14 20:04:59
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Recenzenckie

Morbus to państwo-miasto, którym zarządza złej sławy cesarzowa - Segvina. Jej rządy nie zwiastują niczego dobrego - ani dla państwa, ani dla jego mieszkańców. Wszyscy mają już dość
i obmyślają plan obalenia rządów okrutnej cesarzowej. Każdy z nich, niezależnie od osobowości, czy wykonywanego zawodu, pragnie wolności i sprawiedliwości. Alena, która jest pracownicą manufaktury obuwniczej chce...
Morbus to państwo-miasto, którym zarządza złej sławy cesarzowa - Segvina. Jej rządy nie zwiastują niczego dobrego - ani dla państwa, ani dla jego mieszkańców. Wszyscy mają już dość
i obmyślają plan obalenia rządów okrutnej cesarzowej. Każdy z nich, niezależnie od osobowości, czy wykonywanego zawodu, pragnie wolności i sprawiedliwości. Alena, która jest pracownicą manufaktury obuwniczej chce wziąć czynny udział w zakończeniu tyranii raz na zawsze. A Lock, drobny złodziejaszek, wręcz przeciwnie. Jemu nie trzeba do szczęścia nic więcej poza pełnym brzuchem i niedużym kątem, gdzie mógłby się przespać w czasie wolnym od swojego "wybitnego" fachu. Niestety, przypadkowo zostaje wplątany w coś, co nie do końca mu pasuje. Dostaje szansę, by ze złodzieja przeistoczyć się w prawdziwego bohatera. Skorzysta z tej szansy, czy tego nie dożyje?


"[...]żyli jednak dość długo, aby wiedzieć, ze nie ma rzeczy niemożliwych. Istnieje tylko skrajnie małe prawdopodobieństwo, które, nawiasem mówiąc, jest dużo gorsze od niemożliwości. Niemożliwość byłaby ostateczna, zatem dość prosta do zaakceptowania. Prawdopodobieństwo można zamienić w liczby, co jest nie tylko mniej komfortowe dla mózgu, ale, przede wszystkim, często daje ludziom zupełnie zbędną nadzieję".

"Damy we fiolecie" to dziwna fantastyka. Dlaczego? Bo gdyby nie napis na okładce, że to książka z gatunku fantasy to... nigdy bym na to nie wpadła. Od zawsze fantasy kojarzyło mi się
z magicznymi mocami, smokami, upiorkami czy innymi dziwnymi stworzeniami, a w tej książce tego nie ma (albo nie potrafiłam wyłapać). W tej książce chodzi o coś całkowicie innego. Jest polityka, walka o wolność, bunty spowodowane niesprawiedliwymi rządami - właśnie na tym skupia się fabuła książki. Na szczęście nie jest to kolejna nudna powieść - co to to nie! Autor doskonale wiedział co zrobić, by napisać książkę poruszającą trudne tematy, a jednocześnie lekką i nawet momentami bardzo humorystyczną. Dla tych, którzy nie lubią politycznych rozterek, śmiechu
w trakcie lektury też nie oczekują, jest tu doskonale barwny opis walk, którym autor pochłania czytelnika w wymyślony przez siebie świat. W miejsce, które jest doskonale przemyślane
i precyzyjnie stworzone - aż trudno uwierzyć, że taką dokładnością cechuje się debiutant.

"Damy we fiolecie" to książka, która była dla mnie zaskoczeniem. Spodziewałam się czegoś całkowicie innego niż dostałam. Myślałam, że to będzie trochę bardziej dorosła fantastyka, a tak naprawdę ciężko było mi ją wyczuć. Dostałam powieść, której głównym tematem są wręcz tyrańskie rządy polityczne, ale napisaną z taką lekkością i prostotą języka, że nie odczułam wagi tego tematu - i dobrze! Bohaterowie również zostali wykreowani naprawdę rewelacyjnie. Widać, że autorowi udało się tchnąć w nie życie - tak prawdziwie. Przy okazji wspomnę, że przy książce udało mi się trochę przerazić, a trochę ubawić. Ta książka gwarantuje wachlarz emocji. Nie mogę jednak polecić jej każdemu. Z pewnością jest to powieść 16+. Wydaje mi się, że dla młodszej młodzieży będzie ona po prostu zdecydowanie za ciężka.

Reasumując - to udany debiut. Chciałabym sięgnąć po kolejne książki Marcina Majchrzaka. Jestem bardzo ciekawa, jak sprawdziłby się w innych gatunkach. Mam cichą nadzieję na horror. Czuję, że to byłoby coś mocnego. Może nawet lepszego niż "Damy we fiolecie". Cóż, marzenia marzeniami, a mi na razie pozostaje mi polecić tę pozycję. Warta uwagi! Polecam gorąco, będziecie równie zaskoczeni!

pokaż więcej

 
2018-05-09 10:21:49
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Recenzenckie

www.ksiazkomaniacyrecenzje.blogspot.com



"-W jaki sposób zarabia pan na życie?
- Jestem pisarzem. (...)
- Bardzo ciekawe hobby, a w jaki sposób zarabia pan na życie?
- Właśnie powiedziałem, jestem pisarzem."



Manuel jest świetnym pisarzem. To właśnie tym udaje mu się zarabiać na życie. Na jednym ze spotkań autorskich poznaje Álvaro, który nie odpuszcza i pojawia się po autograf na...
www.ksiazkomaniacyrecenzje.blogspot.com



"-W jaki sposób zarabia pan na życie?
- Jestem pisarzem. (...)
- Bardzo ciekawe hobby, a w jaki sposób zarabia pan na życie?
- Właśnie powiedziałem, jestem pisarzem."



Manuel jest świetnym pisarzem. To właśnie tym udaje mu się zarabiać na życie. Na jednym ze spotkań autorskich poznaje Álvaro, który nie odpuszcza i pojawia się po autograf na każdym kolejnym spotkaniu. Między mężczyznami zaczyna iskrzyć i pobierają się, po czym wiodą spokojne i szczęśliwe życie. Jednak niedługo przed tragicznym wypadkiem Álvaro zmienia się diametralnie. Wychodzi, gdy dzwoni telefon, od seksu, a nawet zwyczajnego spędzania czasu wspólnie, wymiguje się ogromnym zmęczeniem. Manuel początkowo tłumaczy to sobie problemami w pracy, ale z czasem zaczyna podejrzewać męża o zdradę. Miarka przebiera się, gdy Álvaro ginie w wypadku samochodowym w Galicji, choć miał być w całkowicie innym miejscu świata na służbowym spotkaniu. Ale czy to na pewno był wypadek? Choć prokurator odrzucił podejrzenie przestępstwa to pozostali nie wierzą w tę teorię. Manuel w czasie pogrzebu zdobywa całkiem przypadkowo wiele nowych informacji na temat swoje męża i jest nimi na tyle wstrząśnięty, że czym prędzej chce wracać do domu i tam spróbować pogodzić się ze stratą
i oszustwami, które zaczęły wychodzić na jaw. O dziwo, na prawdzie nie zależy tym, którym powinno najbardziej. Podejrzenia padają na rodzinę mężczyzny.Jednak za namową Nogueira - emerytowanego policjanta i księdza Lucasa, który był dobrym przyjacielem Álvaro i utrzymywał
z nim kontakt do ostatnich dni, Manuel chce poznać prawdę o swoim mężu i przyczynę wypadku. Czy uda im się tego dokonać? Jakie sekrety wyjdą na światło dzienne? Czy Manuel będzie żałował swojej decyzji o podjęciu śledztwa na własną rękę?

"Istnieje smutek widoczny, publiczny, ze łzami i żałobą, i drugi, ogromny i cichy, który jest milion razy potężniejszy".


"Dam ci to wszystko" to nie tylko dobry kryminał, ale coś więcej. Powieść, która udowadnia, że związki osób jednakowej płci nie różnią się wiele od tych heteroseksualnych. Również u nich jest miejsce na sprzeczki, kłamstwa, zdrady i oszustwa mniejszej lub większej wagi. Jedno jest pewne - nigdy nie będziemy w stu procentach pewni, co robi nasz życiowy partner. Po śmierci wychodzi najwięcej sekretów, które bolą najbardziej. Takich, które są w stanie zaburzyć ten bolesny czas żałoby, w którym oczekujemy spokoju, chcemy podjąć próbę ułożenia sobie życia bez ukochanej osoby. Jest to szczególnie trudne, gdy okazuje się, że osoby, z którą dzieliliśmy wspólny kąt, nie znaliśmy w ogóle...Takie trudności na swojej drodze spotyka Manuel i nie pozostaje mu nic innego, jak zmierzyć się z nimi. Kochał tego mężczyznę tyle lat... chce wiedzieć, co wydarzyło się naprawdę.

Dolores Redondo to wyjątkowa autorka. Pisze barwnie, posługuje się lekkim piórem, potrafi świetnie zobrazować to, co ma na myśli. Oddziałuje na wyobraźnię czytelnika nawet najmniej istotnymi szczegółami. "Dam ci to wszystko" to powieść naprawdę opasła - nieco ponad 600 stron porządnego kryminału. A na tych 600 stronach jest niewiele dialogów. Autorka bardziej skupia się na opisaniu przeżyć bohaterów, nie przykłada zbyt dużej wagi do rozmów pomiędzy nimi. Nie sądzę, że to źle, wręcz przeciwnie. Z dużą przyjemnością śledziłam każde słowo, ale z czasem stało się to troszkę nużące - nie ukrywam. Warto też wspomnieć o świetnej kreacji bohaterów. Dolores Redondo przywiązywała ogromną wagę do każdego z nich.

Wiecie, że Dolores jest mistrzynią knucia intryg? Nie? To już wiecie! A na dodatek zaskakuje czytelnika licznymi zwrotami akcji. W "Dam ci to wszystko" nie można być niczego pewnym - za to pokochałam tę powieść. Kryminał, który zaskakuje, zmusza do przemyśleń, sprawia, że czytelnik nie jest w stanie nie zaangażować się w śledztwo oraz taki, którego nie chce się odkładać ani na moment. Gdybym mogła - przeczytałabym tę książkę na raz! Polecam miłośnikom niebanalnych historii i dziwnych śledztw, ale też tym, którzy szukają w kryminałach nie tylko zbrodni,
a prawdziwych ludzkich tragedii...


Izabela Nestioruk

pokaż więcej

 
2018-05-08 22:12:00
Dodała cytat z książki: Dam ci to wszystko
Istnieje smutek widoczny, publiczny, ze łzami i żałobą, i drugi, ogromny i cichy, który jest milion razy potężniejszy.
 
2018-05-08 19:39:07
Ma nowego znajomego: Joanna
 
2018-05-07 19:11:32
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Recenzenckie
Autor:

www.ksiazkomaniacyrecenzje.blogspot.com

"Na tym polega dorosłość kwiatuszku. Nie poddajesz się".

Alice i Oliver to młode, udane małżeństwo. Choć nie mają wiele, to mają tyle, by godnie
i szczęśliwie żyć. Nie ma u nich miejsca na nudę, prowadzą życie tak intensywne, jak tylko się da. Urodziła im się nawet wymarzona córeczka - Doe. Wszystko trwa jednak do czasu. Do czasu, gdy Alice usłyszy...
www.ksiazkomaniacyrecenzje.blogspot.com

"Na tym polega dorosłość kwiatuszku. Nie poddajesz się".

Alice i Oliver to młode, udane małżeństwo. Choć nie mają wiele, to mają tyle, by godnie
i szczęśliwie żyć. Nie ma u nich miejsca na nudę, prowadzą życie tak intensywne, jak tylko się da. Urodziła im się nawet wymarzona córeczka - Doe. Wszystko trwa jednak do czasu. Do czasu, gdy Alice usłyszy przerażającą diagnozę: rak - białaczka szpikowa. W tej chwili rozpocznie się trudna walka o życie, wędrówka od szpitala do szpitala i nieustanne pokonywanie własnych słabości. Czy Alice zostanie sama, a może Oliver będzie wiernie trwał u jej boku? Uda jej się zwalczyć chorobę, czy rak zniszczy ją doszczętnie?

"Rak to piekielna choroba".

Książka "Alice i Oliver" choć bywa naprawdę humorystyczna to... bądźmy szczerzy, jest opowieścią tragiczną. Czytelnik jest tu nikim innym, jak świadkiem postępowania choroby z dnia na dzień, podglądaczem w najbardziej intymnych sytuacjach, ale też kimś, kto czuwa nad Alice
i mocno jej kibicuje. Jednak nie tylko codzienność Alice gra tu główne skrzypce. Kobieta w chwilach słabości robi też rachunki sumienia, wraca do dalekich wspomnień. Jest też jej mąż Oliver, na którego spadł wielki ciężar. Musi zająć się nie tylko żoną, ale też małą córeczką. To na niego kobieta liczy najbardziej, ale czy on kocha ją na tyle mocno, by wywiązać się z większości zadań? Wierzyłam, że Oliver będzie przykładnym mężem i da radę ze wszystkim, że zdoła udźwignąć ogromny ciężar, który na niego spadł. Robi wszystko, by tego dokonać, ale choroba przytłacza nie tylko jego żonę, ale też jego. Mężczyzna szuka odskoczni. Czegoś, co sprawi, że choć na chwilę zapomni o wszelkich trudach, którymi bezustannie obdarza go los. I znajduje... Wraz z tym znika cała sympatia do tego bohatera. Ale czy my bylibyśmy inni na jego miejscu? Nie wiadomo.

Ale czy "Alice i Oliver" to książka tylko i wyłącznie o raku? Nie! To książka o tym, jak choroba wpływa na relacje z najbliższymi, o tym, jak potrafi ona wywrócić całe życie do góry nogami. Zniszczyć wszystko, co się do tej pory zdołało osiągnąć, odmienić system wartości i sprawić, że wszystkie marzenia zastępuje się jednym - wygrać walkę o życie. Książka jest tym bardziej wstrząsająca, ze została oparta na osobistych przeżyciach autora, ale nie wiadomo, co jest prawdą, a co fikcją. Warto też wspomnieć, że książka Charlesa Bock'a jest kopalnią przepięknych cytatów, mądrości życiowych, których zazwyczaj nie respektują zdrowi.

Ta historia jest po prostu przejmująca, subtelna, bez zbytnich wymysłów i sztucznie rozbuchanych dramatów, histerii. Nie podoba mi się jednak określenie tej książki jako "love story XXI wieku", które wielu może kojarzyć się z głupią, cukierkową opowiastką. Przecież "Alice i Oliver" jest czymś więcej. Bolesną historią miłosną, prawdziwą tragedią rodzinną, studium psychiki chorej i osób w jej otoczeniu. Mocna, rozdzierająca serce i wzruszająca. Polecam. To jeszcze bardziej dorosłe
i prawdziwe "Gwiazd naszych wina".


Izabela Nestioruk

pokaż więcej

 
2018-04-30 13:50:36
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Recenzenckie

www.ksiazkomaniacyrecenzje.blogspot.com

Wojna nie jest rzeczą przyjemną ani łatwą - wie to każdy z nas, a w szczególności ci, którzy niestety doświadczyli tego okrucieństwa. Wojna sieje zniszczenie, niesie śmierć i jest źródłem mroku, a jej konsekwencją z pewnością jest utrata. Utrata nie tylko tego co kochamy, ale też tego co znamy i zapewniało nam do tej pory mnóstwo wygód i ułatwiało...
www.ksiazkomaniacyrecenzje.blogspot.com

Wojna nie jest rzeczą przyjemną ani łatwą - wie to każdy z nas, a w szczególności ci, którzy niestety doświadczyli tego okrucieństwa. Wojna sieje zniszczenie, niesie śmierć i jest źródłem mroku, a jej konsekwencją z pewnością jest utrata. Utrata nie tylko tego co kochamy, ale też tego co znamy i zapewniało nam do tej pory mnóstwo wygód i ułatwiało życie. Bohaterów "Metra 2035" wojna ta wręcz starła z powierzchni ziemi, unicestwiła niemal wszystkie żyjące istoty. Tylko nieliczni mieli szczęście i udało im się przetrwać. Osiedli w bunkrach, podziemiach, tunelach
i katakumbach. Ale co to za życie? Czym jest życie w ciągłym strachu przed tym, co pozostało na powierzchni i nadal sieje grozę i zniszczenie? Strachu przed czymś, co jest żądne krwi każdego, kto tylko spróbuje wychylić głowę spod tunelu...

Głównym bohaterem "Piter. Wojna" jest Uber, któremu autor dał szansę na wielkie wejście. Zmasakrowane ciało, które odnajduje grupa ludzi na powierzchni Petersburga - to właśnie on. Choć mężczyźni nie dają mu zbyt wielkich szans na wylizanie się to zabierają go ze sobą
z powrotem do metra. Ku ich zdziwieniu stan mężczyzny poprawia się - jak na prawdziwego twardziela i rewolucjonistę przystało. I właśnie ten moment jest może nie tyle co przełomowy, ale rozpoczyna całą akcję. Pojawiają się kolejne postacie, które wiele wnoszą do fabuły. Sięgając po książkę poznacie nie tylko mutanty i Ubera, ale także będziecie mieć zaszczyt zapoznać się
z Gerdą, Artemem i Komarem. Oczywiście nie brak tu też wielu innych postaci. I choć są to bohaterowie poboczni to Szymun Wroczek wcale nie potraktował ich gorzej, z mniejszą uwagą, niż tych, którzy grają główne skrzypce. Jest to dla mnie bardzo istotne, nie znoszę, gdy autorzy skupiają się na głównych postaciach, a o pobocznych, które przecież też mają ogromny wpływ na fabułę zapominają. Fakt, że tworzą oni tło nie sprawia, że są mniej ważni. Bardzo często to właśnie im zawdzięcza się klimat.

A klimat? Klimat tej książki jest niesamowity. Zarówno w książce Glukhovsky'ego jak i tutaj, pada decyzja o wyjściu na powierzchnię Petersburga. Zmęczeni, zduszeni i brudni wiedzą, że tego już za wiele i nadszedł najlepszy moment na to, by dokonać zmian. Niestety, na powierzchni wcale nie jest lepiej. Walka o każdy kęs, o każdą wygodę, ale przede wszystkim o życie nie zakończyła się wraz z postawieniem nogi na ulicy miasta. Koszmar trwa nadal i nie zapowiada się na to, by było inaczej. Ponadto ludzie nadal niczego się nie nauczyli. Wojna o dominowanie w tym przerażającym świecie ciągnie się w najlepsze. Może wydać się dziwne, że to piszę, ale... przecież to istna BOMBA! W postapokaliptycznych książkach bardzo rzadko spotkać się można
z melancholijnym klimatem. W tym gatunku królują wojna, krew, pot i łzy. Nie ma tu miejsca dla tych, którzy nie są gotowi do najważniejszej ze wszystkich walk - walki o życie. Właśnie tego pełna jest książka "Piter. Wojna" - przemocy, lęku i niebezpieczeństwa czyhającego za każdym rogiem zrujnowanych budynków...

Nie można książce zarzucić, że nie działa na wyobraźnię.Obraz potyczek pomiędzy Weganami
a resztą zrobił na mnie wielkie wrażenie, ale jednak moje serce skradła wizja niemal doszczętnie zrujnowanego Petersburga. Do tej pory nie miałam okazji zwiedzić tego miasta, ale teraz, Szymun Wroczek dał mi tę szansę i zafundował niesamowitą wycieczkę po zubożałym miejscu. Opisów tych miejsc po prostu się pragnie, to ich najbardziej się wyczekuje i pochłania się z wypiekami na twarzy.

Podsumowując, książki Szymuna Wroczka wcale nie określiłabym jako lekką i łatwą w odbiorze. Muszę przyznać, że początkowo sama nie wiedziałam, co się tak naprawdę dzieje i nie potrafiłam skojarzyć istotnych faktów, postaci, wydarzeń. Na szczęście im dalej w lekturę, tym lepiej,
a wszystko zaczyna się rozjaśniać. Ale pamiętajcie, że skupienie przy tej książce jest wskazane
i to nie są żarty!

Mogę z czystym sumieniem napisać, że w tej pozycji rozpoczynające nowe uniwersum odnalazłam wszystko to, czego oczekiwałam. Polecam gorąco fanom Metra 2033, twórczości Glukhovsky'ego oraz powieści apokaliptycznych i postapokaliptycznych. Sięgnijcie po "Piter. Wojna" i sprawdźcie z czym będą musieli zmierzyć się ludzie po wyjściu z tuneli metra na powierzchnię. Na pewno się nie zawiedziecie.

Izabela Nestioruk

pokaż więcej

 
2018-04-18 12:43:44
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Passenger (tom 2)
 
2018-04-16 22:36:33
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Recenzenckie
Cykl: Tajemnica Askiru (tom 1)

Zima potrafi zaskoczyć nie tylko w Polsce, nie paraliżuje tylko i wyłącznie Wielkiej Brytanii. Tym razem obierze za cel wysokie góry dalekiej Północy. Wykręci niezły numer biesiadnikom, którzy już zdążyli się dobrze wprawić, ale i tym, którzy zatrzymali się na moment, by odpocząć i przeczekać śnieżną zamieć. Dopadnie starego wojownika Havalda, czarodziejkę Leandrę, elfkę, która ma wyjątkowe... Zima potrafi zaskoczyć nie tylko w Polsce, nie paraliżuje tylko i wyłącznie Wielkiej Brytanii. Tym razem obierze za cel wysokie góry dalekiej Północy. Wykręci niezły numer biesiadnikom, którzy już zdążyli się dobrze wprawić, ale i tym, którzy zatrzymali się na moment, by odpocząć i przeczekać śnieżną zamieć. Dopadnie starego wojownika Havalda, czarodziejkę Leandrę, elfkę, która ma wyjątkowe upodobania seksualne i przywódcę złodziei. Każde z nich jest całkowicie inne. Są mieszanką charakterów, miszmaszem celów, więc na sprzeczki nie trzeba długo czekać. Jeszcze gorszy zamęt wprowadzi odkrycie brutalnego morderstwa. Ciało jest na tyle zmasakrowane, że nie jest możliwe, by takiej zbrodni dopuściła się ludzka istota. Kto zatem mógłby dopuścić się takiego bestialstwa? A może... CO? Havald z nowo poznanymi ludźmi będzie starał się za wszelką cenę rozwikłać te zagadkę. To śledztwo nie oprze się jednak tylko i wyłącznie na odkryciu tajemnicy barbarzyństwa, gdyż na jaw wyjdzie mnóstwo nowych faktów, pozornie zwyczajna gospoda okaże się wyjątkowym miejscem, a siły zła niespodziewanie się obudzą...


"Pierwszy róg" to fenomenalna fantastyka, która zachwyca mrocznym, wręcz surowym klimatem. Skrada serce nieco archaicznym, ale nadal bardzo lekkim i plastycznym językiem, oszałamia bohaterami z krwi i kości oraz fabułą, w której nie brak przemocy... To książka dla tych, którzy są już znudzeni cukierkową fantastyką dla nastolatek. Idealna dla czytelników, którzy oczekują od powieści czegoś więcej, dla tych, którzy kochają magię w nieco poważniejszym wydaniu niż "Harry Potter". Książka pełna przemocy, z nutą seksu i niemałą liczbą wulgaryzmów. Debiut Richarda Schwartza wypadł na 6! Męska lektura, po którą mogą sięgnąć również duże dziewczynki! Polecam gorąco.

Czytaj dalej na www.ksiazkomaniacyrecenzje.blogspot.com

Izabela Nestioruk

pokaż więcej

 
2018-04-12 17:27:40
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Recenzenckie
Cykl: Władcy Dinozaurów (tom 2)

www.ksiazkomaniacyrecenzje.blogspot.com

Raj to miejsce, które jest rajem tylko i wyłącznie z nazwy, a z prawdziwym rajem zbyt wiele wspólnego nie ma. To świat, który jest zamieszkiwany przez różnorodne stworzenia - począwszy od ludzi aż po dinozaury, które stanowią tam główne ogniwo. Dinozaury są różne. Jedne są bardziej udomowione, drugie wykorzystywane przez ludzi w walce i codziennych...
www.ksiazkomaniacyrecenzje.blogspot.com

Raj to miejsce, które jest rajem tylko i wyłącznie z nazwy, a z prawdziwym rajem zbyt wiele wspólnego nie ma. To świat, który jest zamieszkiwany przez różnorodne stworzenia - począwszy od ludzi aż po dinozaury, które stanowią tam główne ogniwo. Dinozaury są różne. Jedne są bardziej udomowione, drugie wykorzystywane przez ludzi w walce i codziennych czynnościach,
a jeszcze inne są krwiożerczymi potworami, które zamieniają życie ludzi w piekło. Rycerze dosiadają te dinozaury, by stawić czoło triceratopsom, które na swoich plecach mają załogi nisko urodzonych. Karyl Bogomirsky jest jednym z nich. To w nim cała nadzieja na to, że zmieni życie niższych warstw społecznych. Paskudna sytuacja pogarsza się jeszcze bardziej, gdy po stuleciach nieobecności powraca potężna broń bogów - Szare Anioły. Gdy bajka przekazywana z pokolenia na pokolenie okaże się prawdą... nie będzie dobrze.

Warto zacząć od tego, że "Jeźdźcy dinozaurów" to kontynuacja "Władców dinozaurów". Myślałam, że lepiej być nie można. Pierwszym tomem naprawdę się zachwyciłam. Brakowało mi na rynku wydawniczym książek o dinozaurach, które nie są ani książeczkami dla maluchów ani naukowymi tomiszczami. Po prostu szukałam książek rozrywkowych o tej tematyce. I nareszcie pojawiło się TO! Ni to "Park jurajski", ni to "Gra o tron". Połączenie, które jest marzeniem każdego, kto kocha wymienione historie w wersjach książkowych czy na ekranie. Powieść identycznie fascynująca, rozległa, w której aż roi się od przygód. Mnóstwo bohaterów, z których każdy z nich przyprawia
o zawrót głowy z przeróżnych powodów, postacie, których na dobrą sprawę nie sposób zapamiętać, ale każda z nich wykreowana jest z takim pazurem, że nie myśli się o tym, że są one wymyślone. Autor ma wyjątkowy dar plastycznego pisania. Jego opisy są tak barwne, że czytelnik czuje się jakby sam żył u boku z dinozaurami, serio.

Reasumując, sami widzicie, że nie możecie przegapić takiej przygodą jaką jest lektura "Jeźdźców dinozaurów". To książka, która jest jeszcze lepsza od poprzedniczki. Jeszcze więcej w niej brutalności, jest tak świetnie realistyczna, że momentami zapiera dech w piersiach. Dodatkowo plastyka stylu Victora Milana robi piorunujące wrażenie na każdym, kto potrafi docenić wyjątkowy, rzadko spotykany warsztat. Polecam gorąco, lektura obowiązkowa!

Izabela Nestioruk

pokaż więcej

 
2018-04-11 14:45:39
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Recenzenckie, Ulubione
Cykl: Dzieci Edenu (tom 1)

www.ksiazkomaniacyrecenzje.blogspot.com



Ziemia jest martwa od wielu, wielu lat. Ludzie, którym udało się przeżyć, schronili się w maleńkiej enklawie - w Edenie, którym zarządza system sztucznej inteligencji stworzony przez wybitnie uzdolnionego naukowca. Obiecał on, że uzdrowi Ziemię. Niestety jest to proces bardzo pracochłonny i wymaga wielu poświęceń. Mieszkańcy Edenu muszą przestrzegać...
www.ksiazkomaniacyrecenzje.blogspot.com



Ziemia jest martwa od wielu, wielu lat. Ludzie, którym udało się przeżyć, schronili się w maleńkiej enklawie - w Edenie, którym zarządza system sztucznej inteligencji stworzony przez wybitnie uzdolnionego naukowca. Obiecał on, że uzdrowi Ziemię. Niestety jest to proces bardzo pracochłonny i wymaga wielu poświęceń. Mieszkańcy Edenu muszą przestrzegać bardzo restrykcyjnych praw. Przede wszystkim mogą mieć tylko jedno dziecko. Każdy kolejny potomek jest zabijany. Rowan jest właśnie tym drugim dzieckiem. Rodzice utrzymują ją przy życiu, trzymając ją w zamknięciu przed światem, jest ich największą tajemnicą. Dziewczyna nigdy nie zaznała normalnego życia. Nie mogła chodzić do szkoły, mieć przyjaciół, przeżywać pierwszych miłostek. Nieposiadanie specjalnych implantów soczewkowych chroniących przed szkodliwym promieniowaniem, które przysługują pierworodnym, zabrało jej szansę na przepustkę do tego pozornie cudownego, wyidealizowanego świata, którym jest Eden. Wszystko wskazuje na to, że jej życie zmieni się o 180 stopni. Rodzice przez wiele lat próbowali odnaleźć kogoś, kto zapewni jej córkę przepustkę do normalnego życia. Nadludzkim wysiłkiem i wielkim kosztem w końcu im się to udaje. Zaplanowano operację, transport, ale... nie mogło być przecież tak pięknie. Coś idzie nie tak, a Rowan jest poszukiwana przez władze Edenu.

Czy uda jej się wyjść z tego cało? Co straci, a co uda jej się zyskać? Czy dziewczyna będzie miała szansę na normalne życie?

Dawno nie czytałam aż tak dobrej młodzieżówki. Książki, w której podobało mi się dosłownie wszystko i nie mam do czego się przyczepić. Historii, która jest jednocześnie fascynująca,
a z drugiej strony przerażająco rzeczywista. Rzecz dzieje się w Edenie bo Ziemia umarła na dobre. Wyginęły wszystkie zwierzęta i rośliny. Właśnie do tego doprowadziły działania ludzi, którzy nie potrafili szanować przyrody i byli zaślepieni rządzą wygody. Wszyscy wiemy jak realna jest ta wizja. Wystarczy popatrzeć na współczesne zachowania rasy ludzkiej, która mimo kilku poważniejszych akcji ochrony środowiska, nieubłaganie dąży do zagłady. Myślę, że autor
w "Dzieciach Edenu" zawarł przestrogę dla tych, którzy krzywdzą środowisko i nic sobie z tego nie robią. Uważam to też za próbę wskazania młodym ludziom, co może się wydarzyć, gdy nie będziemy zdolni do ochrony tego, co dla nas najcenniejsze. Tylko czy mamy takiego naukowca, który zapewni inne miejsce do życia? Warto to sprawdzić zanim dojdzie do zagłady, prawda?

Książka porwała mnie od pierwszych stron, mimo że akcja nabiera tempa trochę później. Autor w świetny sposób wprowadził czytelnika w ten świat, dając mu szansę na poznanie jego praw, zasad i norm. Ten zabieg sprawił, że nie zostałam rzucona na głęboką wodę, ale na spokojnie wdrożyłam się w fabułę. I to właśnie lubię! A co dalej? Oj dzieje się, dzieje! Akcja nabiera tempa i już nie zwalnia ani na moment! Na jaw wychodzą nowe tajemnice, Rowan zostanie uwikłana
w niebezpieczną misję i przyjdzie jej zmierzyć się z dużo silniejszymi od niej.

Wielu mówi, że książka nie jest wymagająca. Owszem, ale czy to musi być wyznacznikiem dobrej książki? Potrzebne są też na tym świecie pozycje, które zapewnią czytelnikowi rozrywkę, sprawią, że wsiąknie on na długi czas i nie będzie mógł się oderwać od świata wykreowanego przez autora. Przedstawiam Wam jedną z nich. Sięgnijcie koniecznie po "Dzieci Edenu" bo naprawdę warto. Książkę czyta się jednym tchem z uwagi na liczne dialogi, ale jednocześnie dobre opisy. To naprawdę dobra powieść młodzieżowa wyróżniająca się rewelacyjnym pomysłem i fantastycznym wykonaniem. Nie mogę doczekać się kolejnego tomu!


Izabela Nestioruk

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
699 412 4177
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (137)

Ulubieni autorzy (20)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (47)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd