Książkomaniacy 
https://www.facebook.com/pages/Ksi%C4%85%C5%BCkomaniacy/822672187794113, , ksiazkomaniacyrecenzje.blogspot.com
19 lat, kobieta, Lublin, status: Czytelniczka, dodała: 18 cytatów, ostatnio widziana 1 dzień temu
Teraz czytam
  • Voodoo Island
    Voodoo Island
    Autor:
    Mr James Conway wants to make money. He wants to build new houses and shops - and he wants to build them on an old graveyard, on the island of Haiti. There is only one old man who still visits the...
    czytelników: 6 | opinie: 0 | ocena: 5,67 (3 głosy)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-10-11 17:43:20
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Recenzenckie

www.ksiazkomaniacyrecenzje.blogspot.com



Jeremy Thorn jest amerykańskim ambasadorem w Wielkiej Brytanii. Zyskał uznanie, zdobył sławę, opływa w luksusach i nie powinno braknąć mu niczego do szczęścia. A jednak jego życie nie jest tak kolorowe, jak moglibyśmy tego oczekiwać. Mimo lat bezowocnych starań o dziecko jego żona nie jest w stanie wydać na świat potomstwa. Wszystkie próby kończące...
www.ksiazkomaniacyrecenzje.blogspot.com



Jeremy Thorn jest amerykańskim ambasadorem w Wielkiej Brytanii. Zyskał uznanie, zdobył sławę, opływa w luksusach i nie powinno braknąć mu niczego do szczęścia. A jednak jego życie nie jest tak kolorowe, jak moglibyśmy tego oczekiwać. Mimo lat bezowocnych starań o dziecko jego żona nie jest w stanie wydać na świat potomstwa. Wszystkie próby kończące się fiaskiem przypłaciła depresją. O dziwo, w końcu rodzi się dziecko. Jednak, gdy ambasador zjawia się w rzymskim szpitalu okazuje się, że synek nie przeżył, a Thorn dostaje propozycję nie do odrzucenia. Może zaadoptować dziecko kobiety, która zmarła przy porodzie. W tajemnicy przed żoną przyjmuje propozycję duchownego, która została określona kłamstwem wybaczonym przez Boga. Niestety, kilka lat później, na jaw wychodzi prawda o małym Damienie. Podczas urodzinowej imprezy,
w tragicznych okolicznościach, popełnia samobójstwo niania chłopca. Później dochodzi do serii tajemniczych i złowrogich zdarzeń...

Ciekawym jest, jak powstał "Omen". Czy to był pomysł, który rodził się w głowie autora przez lata? A może impuls? Oj, muszę was zmartwić albo po prostu porządnie zaskoczyć. Zacznijmy od tego, że 75% z Was nie miało pojęcia, że film powstał na podstawie książki. W tym ja. 99,9% nie wiedziało, że wszystko zaczęło się od... "Egzorcysty". To właśnie po sukcesie tego filmu jeden
z hollywoodzkich producentów zadzwonił do Davida Seltzera z pytaniem, czy ma w zanadrzu jakąś historyjkę o diable. "Owszem, mam" - odpowiedział. Choć wcale nie miał... I tak to się właśnie zaczęło!

Naprawdę ciężko jest ocenić książkę, której ekranizację widziało się kilka razy, a dopiero później wzięło się do ręki powieść. "Omen" jest naprawdę świetną pozycją, ale mimo to pozostanę wierną fanką filmu. Owszem, zarówno książka jak i film trzymają w napięciu, ale efekty dźwiękowe, które zaserwował swoim odbiorcom reżyser, są niepodrabialne i przerażająco wyjątkowe. Ocenienie książki utrudnia również fakt, że film i książka są identyczne. No, może z drobnymi, mało istotnymi różnicami w treści. Czułam się, jakbym czytała scenariusz, plan, zarys fabuły. No, rozumiecie!

"Omen" to po prostu klasyka grozy. Obowiązkowa powieść, którą każdy szanujący się fan horroru, powinien posiadać, ale i przeczytać! Choć sama historia dla niektórych może nie być już taka straszna - warto ze względu na pomysł i misterne wykonanie. Sama uważam, że to książka, która nigdy się nie zestarzeje. Wciągająca, trzymająca w napięciu fabuła, uczucie niepokoju towarzyszące przez cały czas i świetnie wykreowane postacie to coś, co znajdziecie w "Omenie". Złowrogi klimat z niej emanujący będzie idealny na długie jesienne wieczory. Gwarantuję, że pierwsze zetknięcie z powieścią Davida Seltzera będzie niezapomnianym przeżyciem.

Izabela Nestioruk

pokaż więcej

 
2018-10-11 16:47:27
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Cykl: Arkadij Renko (tom 5)
 
2018-10-08 17:50:35
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Recenzenckie

www.ksiazkomaniacyrecenzje.blogspot.com

Jeśli to jest magia kobiecości to zaczynam wstydzić się bycia kobietą... Bo "Basic witches" to nie książka dla tych, których Bóg opuścił. To nawet nie książka dla wiedźm rodem z Salem. To właściwie książka dla... nikogo. Dlaczego?

Każda szanująca się czarownica powinna potrafić czarować, czyż nie? Więc wymaż się szminką, narób bałaganu, odstaw...
www.ksiazkomaniacyrecenzje.blogspot.com

Jeśli to jest magia kobiecości to zaczynam wstydzić się bycia kobietą... Bo "Basic witches" to nie książka dla tych, których Bóg opuścił. To nawet nie książka dla wiedźm rodem z Salem. To właściwie książka dla... nikogo. Dlaczego?

Każda szanująca się czarownica powinna potrafić czarować, czyż nie? Więc wymaż się szminką, narób bałaganu, odstaw prawdziwą szopkę i czekaj aż coś się wydarzy. Chyba długo się naczekasz. Według mnie, jednak najpierw powinnaś zadbać o to, by nikt Cię nie zobaczył, gdy odprawiasz te popierniczone rytuały, bo uznają Cię za prawdziwego czubka i zawiadomią odpowiednie służby.

Z opisu książki dowiadujemy się, że nie nauczymy się lewitować, zdobywać bogactw, ani nawet komunikować się z duchami - nad czym ogromnie ubolewam. Podobno ta książka powinna nauczyć nas drobnych czarów, które pomogą nam w codziennym życiu. Serio? Te "zaklęcia" są wręcz żałosne. No, ale jeśli chcesz poznać czar na przyjmowanie komplementów, odprężenie się przed wizytą u lekarza (potrzebujesz tylko małej pluszowej zabawki), przyciąganie przyjaźni (potrzebujesz talii tarota i wody) albo chcesz dowiedzieć się, jak wyczarować idealnego partnera przy pomocy takich dupereli - proszę bardzo! Na pewno poczujesz się jak rodowita wiedźma!

Ten książko-poradnik jest tak zły, że nawet nie da się tego opisać słowami. Głupota głupotę pogania, a ja w trakcie czytania zastanawiałam się, czy ktoś naprawdę byłby w stanie odprawić któryś z zaproponowanych przez autorki rytuałów. Naprawdę nie wiem, czym inspirowały się i czego się nabrały Panie, które to napisały. I czy one same w ogóle wypróbowały którychś
z proponowanych przez siebie rozwiązań? Pomogły im?

Jestem zdecydowanie na NIE jeśli chodzi o "Basic Witches", ale w tej książce było też coś fajnego. Myślę tu o ciekawostkach historycznych, jak na przykład ta, że szminkę określano mianem narzędzia szatana, czy innych ciekawostkach historii czarownictwa i kobiet, których kilka tu było. Nie zmienia to jednak faktu, że książka jest naprawdę beznadziejna, a jeśli po nią sięgnięcie narazicie się na tysiące reakcji typu "facepalm" - nie da się inaczej...

Zastanawiacie się pewnie, czy książka ma coś wspólnego z magią. Otóż tak. Przepiękną, błyszczącą oprawę graficzną. I tyle! Koniec z magią! Jestem totalnie zawiedziona tym, że książka z tak piękną okładką nie nadaje się do niczego. Pozbawiona sensu, zawierająca pomysły na idiotyczne rytuały i śmieszna w złym tego słowa znaczeniu. Nie polecam.

Izabela Nestioruk

pokaż więcej

 
2018-09-27 11:10:02
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Recenzenckie

"Poczet królów i książąt polskich" Jana Matejki zna każdy. Ale czy nie warto również pamiętać
o towarzyszkach władców? O dziwo, one też miały wpływ na to, co dzieje się w kraju. Były kobietami, więc musiały cały czas walczyć o szacunek swoich mężów, ale i podwładnych. Czy dawno, dawno temu kobieta miała prawo głosu? Do jakich sposobów musiała się uciekać, by jej słuchano, by się jej bano i...
"Poczet królów i książąt polskich" Jana Matejki zna każdy. Ale czy nie warto również pamiętać
o towarzyszkach władców? O dziwo, one też miały wpływ na to, co dzieje się w kraju. Były kobietami, więc musiały cały czas walczyć o szacunek swoich mężów, ale i podwładnych. Czy dawno, dawno temu kobieta miała prawo głosu? Do jakich sposobów musiała się uciekać, by jej słuchano, by się jej bano i odpowiednio czczono? Jakie były ich tragiczne historie? Która z nich mogła żyć tak, jak tego chciała? Której w życiu się powiodło, a która była poniewierana przez lata?

"Poczet królowych polskich" to odpowiedź na dzieło Jana Matejki. To biograficzne opowieści aż 25 królowych. Wśród nich Rzepicha, Rycheza Lotaryńska, Kinga Apardówna, Elżbieta Bośniaczka, Bona Sforza, Anna Habsburżanka, Marysieńka, Maria Józefa wiele innych. Wszystko to opatrzone reprodukcjami współczesnych portretów. Mi niestety ta kreska nie przypadła do gustu, choć
z pewnością upiększyła niejedną królową. Zdecydowanie bardziej wolałabym znaleźć tam nieco bardziej tradycyjne portrety.

Ciekawostką jest fakt, że każda z królowych opowiada o sobie. Mamy więc do czynienia z narracją pierwszoosobową, co jest fajnym zabiegiem pozwalającym przybliżyć ich sylwetki, bardziej zrozumieć ich postępowanie i przede wszystkim wczuć się w ich często bardzo trudną sytuację.

Ta książka jest lekcją historii, której za żadne skarby nie da nam szkoła. Przez tyle lat edukacji nie słyszałam o 3/4 królowych, które znajdują się w tym poczcie. Dlaczego? Przecież te opowieści są równie ważne, co te o królach. Te kobiety były wyjątkowe. Cechowały się wielkim uporem
w dążeniu do celu - niektóre szły po trupach, by ten cel osiągnąć. Ponadto były niesamowicie odważne, porażająco ambitne i nie chciały przez całe życie być w cieniu swoich sławnych mężów. O nich powinni uczyć! O nich powinno się słyszeć! Niektóre z nich to kandydatki na naprawdę porządne autorytety - nawet po tylu latach.

Musicie mieć w swojej biblioteczce "Poczet królowych polskich". To nie tylko książka dla dzieci, ale i dla dorosłych. Napisana lekkim, przystępnym dla najmłodszych językiem, a jednocześnie wielka skarbnica wiedzy. Dobra, mądra lektura na jesienne wieczory wspólnie z dzieckiem. Polecam!

Izabela Nestioruk

pokaż więcej

 
2018-09-22 21:43:13
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Recenzenckie

www.ksiazkomaniacyrecenzje.blogspot.com


Młody detektyw Michał dostaje zlecenie od tajemniczego Hrabiego. Chłopak ma rozwiązać sprawę upiora dręczącego mieszkańców Pojezierza Czartowskiego. Wiadomo, że łączy się z tym zaginięcie kilku osób, a później okazuje się, że doszło nawet do zgonu. Sprawa, choć niecodzienna, jest naprawdę poważna. Mieszkańcy są przerażeni, boją się wychodzić z domów,
...
www.ksiazkomaniacyrecenzje.blogspot.com


Młody detektyw Michał dostaje zlecenie od tajemniczego Hrabiego. Chłopak ma rozwiązać sprawę upiora dręczącego mieszkańców Pojezierza Czartowskiego. Wiadomo, że łączy się z tym zaginięcie kilku osób, a później okazuje się, że doszło nawet do zgonu. Sprawa, choć niecodzienna, jest naprawdę poważna. Mieszkańcy są przerażeni, boją się wychodzić z domów,
a służby policyjne przestają sobie radzić. Michał nie będzie jednak działać w pojedynkę. Odwiedza go kuzynka z Ameryki - Magda. Choć początkowo detektyw nie jest zadowolony z tego faktu,
i widzi w swojej towarzyszce przeszkodę, odkrywa, że dziewczyna nie będzie kulą u nogi - wręcz przeciwnie! Bystra, sprytna i inteligentna nastolatka jest zafascynowana zagadkami detektywistycznymi, więc czuje się jak ryba w wodzie mogąc wypróbować swoje umiejętności u boku kuzyna. Wspólne śledztwo doprowadzi ich do zamku w Czartowie.

Czy uda im się rozwiązać zagadkę przerażającego upiora terroryzującego tutejszą ludność? Czy odnajdą zaginioną babcię Łodyżkę? Czy w zamkowych podziemiach i lochach kryje się coś więcej niż niebezpieczeństwo? Na co natkną się Magda i Michał w trakcie swojego śledztwa?

Michał i Magda szybko okazują się naprawdę zgranymi partnerami w śledztwie. Radzą sobie doskonale, uzupełniają się i wzajemnie zaskakują. Młodzi, błyskotliwi, z ogromnym zapałem do pracy. Michał kochający swoją robotę. Magda zaś - miłośniczka Sherlocka Holmesa, nieustraszona i ciekawa świata. Tego duetu nie da się nie lubić. Tym bardziej, że robią kawał dobrej roboty. Są bohaterami naprawdę łebskimi. Magda, choć ma tylko 14 lat, jest naprawdę porządna i rozumna jak na swój wiek.

Fabuła książki jest naprawdę dynamiczna. Autor nie pozwala czytelnikowi się nudzić. Pełno tu zwrotów akcji, interesujących ciekawostek, a przede wszystkim barwnych opisów piękna przyrody i odwiedzanych przez bohaterów miejsc. To najlepsze, co może być w książkach! Ale nie martwcie się. Tomasz Michałkowski, mimo to, pamięta że pisze dla młodzieży. Książka nadal jest lekka, zapewnia dużą dawkę rozrywki i co najważniejsze - jest prosta w odbiorze. Bardzo podoba mi się, że rozdziały są krótkie. To ważne, gdy do czynienia z książką mają młode osoby. Chodzi mi
o mniejsze ryzyko znudzenia, choć przy tej książce nie ma o tym mowy!

"Tajemnica bursztynowej komnaty" zaskoczyła mnie. Nie spodziewałam się, że wszystko będzie kręcić się tu wokół upiora. Ta książka, jej styl, jej zamysł, fabuła - poczułam się jakbym powróciła do czasów dzieciństwa, gdzie moją ulubioną bajką był "Scooby Doo" i zawsze dzielnie obstawiałam, kto kryje się pod przebraniem. Tutaj miałam podobnie - tyle, że do końca nie wiedziałam, czy upiór będzie prawdziwym upiorem czy krzyżacki strój skrywa jakiegoś niegodziwca. I wiecie co? Nie zawiodłam się!

Choć uważam, że książka "Tajemnica bursztynowej komnaty" bardziej przypadnie do gustu młodzieży to pod żadnym pozorem nie mogę odradzić jej dorosłym. Myślę, że poczują w niej ducha "Pana Samochodzika" i rozkochają się w tak niewinnych, pozbawionych zepsucia historiach na nowo. Będzie to wspaniały powrót do dzieciństwa i świetna przygoda. Ta książka nie ma ograniczeń wiekowych. Będzie świetną rozrywką dla każdego, kto odważy się po nią sięgnąć. Polecam.


Izabela Nestioruk

pokaż więcej

 
2018-09-20 20:40:31
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Recenzenckie

Średniowieczni detektywi, brutalne morderstwo i słowiańskie upiory - niebezpieczna i ekscytująca podróż po XIII wiecznym Krakowie.

 
2018-09-15 15:23:45
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Recenzenckie

www.ksiazkomaniacyrecenzje.blogspot.com



Anna Kerrigan nie ma łatwo. Niepełnosprawna siostra, zmęczona sytuacją matka i zniknięcie ojca to czynniki, które sprawiają, że Anna musi dorosnąć w zastraszającym tempie i wziąć na swoje barki pomoc rodzinie. Mimo trudnej sytuacji nadal jest tylko 19-letnią kobietą, która chce poznawać świat, wszystkiego jest niezwykle ciekawa, pragnie poznawać...
www.ksiazkomaniacyrecenzje.blogspot.com



Anna Kerrigan nie ma łatwo. Niepełnosprawna siostra, zmęczona sytuacją matka i zniknięcie ojca to czynniki, które sprawiają, że Anna musi dorosnąć w zastraszającym tempie i wziąć na swoje barki pomoc rodzinie. Mimo trudnej sytuacji nadal jest tylko 19-letnią kobietą, która chce poznawać świat, wszystkiego jest niezwykle ciekawa, pragnie poznawać nowych ludzi i zakochać się. Jak każda kobieta. Wie jednak, że musi wykorzystać swoją młodość do zapewnienia sobie lepszej przyszłości. Podejmuje pracę w marynarce wojennej, gdzie początkowo zajmuje się sprawdzaniem części do statków. Niestety, ta praca nie jest tą wymarzoną, a ambicje Anny nie pozwalają jej na stanie w miejscu. Z wielkim trudem zyskuje nową posadę - jest jedyną kobietą nurkiem naprawiającą statki. Praca nie jest łatwa, ale nikt przecież tego nie obiecywał. Jednak najtrudniejszym zadanie z jakim przyjdzie się jej zmierzyć będzie schodzenie pod wodę, by znaleźć ciało ojca... Jego zniknięcie było dla Anny bardzo bolesne, gdyż z ojcem łączyły ją dobre relacje. Często towarzyszyła mu w interesach, byli dla siebie wzajemną podporą. Nic dziwnego, że tęskni za ojcem i głęboko wierzy, że choćby znalezienie ciała będzie sposobem na ukojenie.

Akcja książki, jak można by się spodziewać, wcale nie pędzi. Autorka bardzo powoli wprowadza czytelnika w świat nastoletniej Anny. Z ogromnymi szczegółami opisuje pozornie najbardziej błahe sprawy, które, jak się potem okazuje, mają olbrzymi wpływ na życie głównej bohaterki i jej rodziny. Bo tutaj nic nie jest napisane bez powodu. Wszystko ma swój głębszy sens, z czasem na jaw wychodzą nowe fakty, które w końcu łączą się ze sobą i tworzą spójną całość. Wielowątkowość tej powieści początkowo przytłoczyła mnie i przeraziła, by później, gdy sytuacja zaczyna być coraz bardziej klarowna - mogła zachwycić.

"Manhattan Beach" porusza bardzo trudną tematykę. Przewija się tu motyw choroby, straty, rozpierającej tęsknoty, a jednocześnie poczucia zdrady i porzucenia - balansowania między miłością a nienawiścią. Do tego dochodzi jeszcze trudny okres dla kraju - II wojna światowa. Czas, w którym zaczyna brakować mężczyzn. Czas, w którym kobiety muszą brać sprawy w swoje ręce, co często spotyka się z pogardą. A w tym wszystkim jest Anna, która łamie stereotypy i dąży do czegoś większego. To kobieta młoda, dopiero wkraczająca w prawdziwą dorosłość, a już doświadczona przez życie i postawiona przed ciężkimi wyborami. Mimo to stara się za wszelką cenę dać sobie radę w tym paskudnym świecie, w którym przyszło jej żyć. Choć uparcie dąży do celu znajduje w tym wszystkim czas, by być sobą - po prostu skromną dziewczyną.

Styl autorki jest niezwykle bogaty. Od razu widać, że mamy do czynienia z literaturą wyższych lotów. Różnorodność i jakość opisów jest naprawdę na wyjątkowym poziomie. Pisarka również zadbała o wierne odwzorowanie czasów, w których dzieje się akcja jej powieści. Nie pominęła nawet cech charakterystycznych dla różnych kultur i subkultur, więc podeszła do tego bardzo profesjonalnie. Sprawiła, że na czas lektury przeniosłam się do XX wieku, czasów Anny Kerrigan. Niesamowite, a jednocześnie przerażające przeżycie czytelnicze...

"Manhattan Beach" to książka, która zrobiła na mnie duże wrażenie. Nie chodzi już o samą historię, która oczywiście była przejmująca i jednocześnie ekscytująca, ale o fakt, jaką kobietą jest Anna. Silną, niezależną i dążącą uparcie do postawionych sobie celów, a jednocześnie skromną, kruchą, walczącą z demonami przeszłości. Książka Jeniffer Egan to naprawdę kawał dobrej roboty i porządna, wartościowa lektura. Myślę, że przede wszystkim skierowana do tych, którzy szukają powieści z silnymi kobiecymi bohaterkami. Świetna propozycja dla miłośników nietypowych, nieco wymagających, ponadczasowych, i wielowymiarowych historii o życiu. O ludziach dla ludzi. Polecam gorąco.


Izabela Nestioruk

pokaż więcej

 
2018-09-13 13:19:36
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Recenzenckie, Ulubione
Autor:

www.ksiazkomaniacyrecenzje.blogspot.com





„Jakże bym chciał, żeby Jack nie był świadkiem tamtych egzorcyzmów. Jakże bym chciał, by nie obejrzał tamtego filmiku na YouTubie.”


Jack Sparks to wszystkim znany brytyjski dziennikarz i pisarz. Jego sława wzięła się chyba
z ciętego języka, kontrowersyjnego sposobu bycia, ale i szalonych pomysłów, które o mały włos nie doprowadziły go do ruiny....
www.ksiazkomaniacyrecenzje.blogspot.com





„Jakże bym chciał, żeby Jack nie był świadkiem tamtych egzorcyzmów. Jakże bym chciał, by nie obejrzał tamtego filmiku na YouTubie.”


Jack Sparks to wszystkim znany brytyjski dziennikarz i pisarz. Jego sława wzięła się chyba
z ciętego języka, kontrowersyjnego sposobu bycia, ale i szalonych pomysłów, które o mały włos nie doprowadziły go do ruiny. Pisał o gangach przez co prawie stracił życie. Pisał o narkotykach, więc wypróbował ich chyba wszystkie możliwe rodzaje aż w końcu trafił na odwyk dla narkomanów. Teraz jego pomysł jest chyba najbardziej szalony ze wszystkich. Ateista i wielki sceptyk chce napisać książkę o duchach i innych zjawiskach paranormalnych. Za wszelką cenę pragnie udowodnić, że to wymysły, skutek strachu czy zwyczajne oszustwa.

"(...) zaczynam myśleć ogólnie o zjawiskach nadprzyrodzonych i o tym, że mogą być jednak bardzo pociągające. Takie rzeczy są diabelnie kuszące. Łatwo dać się im uwieść, gdy już człowiek w to wpadnie. Kiedy da się w to wciągnąć."

Książka musi być kontrowersyjna, by się sprzedała, więc Jackowi nic nie jest straszne. Przecież to i tak tylko oszustwo... W ten sposób dociera na rytuał egzorcyzmów przeprowadzanych przez ojca Di Stefano. Choć wszystko wygląda cholernie realistycznie, a próba egzorcyzmów kończy się dość poważnym wypadkiem, który ciężko racjonalnie wytłumaczyć, i ucieczką rzekomo opętanej, Jack dalej usiłuje przekonać siebie i swoich fanów, że to, co widział jest zaaranżowane przez Kościół. Wrzuca więc na swoje media społecznościowe informacje z czym ma do czynienia i jak bardzo według niego jest to godne wyśmiania i z pewnością ustawione. Później rzecz jasna tego pożałuje...

Na jego konto w serwisie YouTube zostaje wstawiony tajemniczy, przerażający wręcz filmik. Co dziwne, Jack Sparks go nie wstawił, więc ktoś z pewnością włamał się na jego konto. Ale czy na pewno? Sprawy nie ułatwia fakt, że film bardzo szybko znika...

Boże, ta książka jest taka dobra! Żaden horror nie wywołał we mnie tylu emocji, nie sprawił, że dręczyłam ludzi z wydawnictwa, by wyjawili mi całą prawdę o tej dziwnej książce. Bo jest dziwna. Nie wiem, czy tylko ja się na to nadziałam, ale do samego końca nie byłam pewna, czy to fikcja literacka, czy może ma w sobie choć źdźbło prawdy. Przede wszystkim od początku wiemy, że Jack Sparks w wyniku jakichś niezidentyfikowanych, dziwnych wydarzeń umiera. W przedmowie dowiadujemy się, że jego brat wydaje tę książkę, zapiski Jacka, które się zachowały. Ponadto przedstawia on część swojej wersji wydarzeń, swoich podejrzeń i mówi o dzieciństwie, które wspólnie spędzili. Fajny był też zabieg pokazania kłamstw Jacka Sparksa - w tekście są gwiazdki, z których dowiemy się, że dziennikarza poniosła fantazja albo po prostu kłamie, a prawda jest inna. W sumie pierwszy raz się z czymś takim spotkałam i spodobało mi się to bardzo.

Wróćmy jednak do grozy. Czy ona w ogóle jest? Przez całą książkę bałam się strasznie, choć wydaje mi się, że pierwsza część, gdzie Jack Sparks jeździ po świecie odwiedzając ludzi, których pragnie zdemaskować, jest dużo bardziej dynamiczna... to chyba jednak bardziej bałam się części drugiej, w której zaczyna on już trochę wariować, nie do końca wiadomo, co jest prawdą, a co skutkiem zażywania narkotyków. Oczywiście całość była dla mnie tak bardzo niepokojąca
i wciągająca, że dla bezpieczeństwa większość książki przeczytałam w dzień i nie mogłam się od niej oderwać - poważnie! Wali się czy pali - co mi tam! Ja muszę to jak najszybciej doczytać
i poznać prawdę.

A sama postać Jacka Sparksa? Nieco irytujący niedowiarek o zbyt wysokim mniemaniu o sobie, ale on po prostu miał w sobie to coś. Jakiś dar przyciągania. I ten uroczy czarny humor, którym mnie kupił.

Podsumowując, "Ostatnie dni Jacka Sparksa" - dla mnie bomba! Totalny must read fanów grozy. To po prostu premiera, której nie można przegapić. I o Boże, podobno ma być ekranizacja! Oby zrobili z tego hit na miarę "Obecności". Czy o tak wiele proszę?


Izabela Nestioruk

pokaż więcej

 
2018-09-11 10:21:23
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Recenzenckie

www.ksiazkomaniacyrecenzje.blogspot.com


Danny Moon - nastolatek, któremu woda sodowa chyba nieco uderzyła do głowy. Ma bogatych rodziców archeologów i jest przez nich rozpieszczany. Nic dziwnego, ponieważ próbują oni w ten sposób zrekompensować dziecku swój brak czasu i wieczne przeprowadzki. Danny oczywiście nie chodzi do szkoły, więc jego hobbym jest dręczenie guwernantek. Ba,...
www.ksiazkomaniacyrecenzje.blogspot.com


Danny Moon - nastolatek, któremu woda sodowa chyba nieco uderzyła do głowy. Ma bogatych rodziców archeologów i jest przez nich rozpieszczany. Nic dziwnego, ponieważ próbują oni w ten sposób zrekompensować dziecku swój brak czasu i wieczne przeprowadzki. Danny oczywiście nie chodzi do szkoły, więc jego hobbym jest dręczenie guwernantek. Ba, doprowadzanie ich do łez
i kapitulacji! Jednak w końcu miarka się przebrała. Rodzice postanawiają wysłać syna pod opiekę wujostwa do Polski. Tam czeka go całkiem inny świat - nauka życia w dużej rodzinie, gdzie dominują dziewczęta, szkoła oraz wszystkie jej zalety i wady i... duchy! Tak, najprawdziwsze duchy!

Danny dostaje pokój na strychu i jest z tego bardzo zadowolony. W końcu będzie mógł spędzać mnóstwo czasu w ciemnej samotni, z czekoladą i Monopoly - dokładnie tak jak lubi. Szybko okazuje się, że to miejsce nawiedził duch Czarnobrodego. Początkowo chłopak nie dowierza, że coś takiego ma rację bytu. Jak może widzieć, ale i słyszeć duchy?! Niedorzeczność! Nie jest jednak jedyny. Jego kuzynka Aneta również doświadcza tego samego. Wszystko fajnie, duch nie straszy i jest całkowicie przyjazny, ale nagle... wszystko wywraca się do góry nogami. Duch zostaje uwięziony w lustrze i ma tylko kilka dni, by się z niego wydostać. Aneta i Danny będą musieli stanąć na głowie, by pomóc swojemu nowemu przyjacielowi. Będzie to dla nich czas pełen przygód i to nie zawsze całkowicie bezpiecznych. Wielokrotnie będą musieli narazić swoją skórę!

Okaże się, że ludzie i duchy mają ze sobą trochę wspólnego. Pewien biznesmen chce wykorzystać je do własnych, niecnych celów. Świat duchów jest więc w wielkim niebezpieczeństwie. Czy Aneta i Danny zapobiegną ogromnej katastrofie? Czy dwójka nastolatków jest w stanie dokonać niemożliwego?

"Banda niematerialnych szaleńców" to książka, której potrzebowałam. W ostatnim czasie naczytałam się ciężkich, trudnych powieści, wymagających skupienia i zmuszających do wielu przemyśleń nad wszystkim dookoła. Po tym wymagającym maratonie moje czytelnicze serce wręcz pragnęło czegoś lekkiego. Książki, w której będzie moc przygód, ogrom emocji, humoru, ale przede wszystkim takiej, przy której można zapomnieć o wszystkim i całkowicie oderwać się od rzeczywistości i zatonąć w fikcyjnym świecie. Wybór padł na książkę Marii Krasowskiej i... się zaczęło!

Niczym "Scooby Doo" w szczuplejszej wersji - tzn. bez Scooby'ego, Freda i Daphne. Młodzi detektywi otoczeni duchami i poważna sprawa do rozwiązania. Tylko duchy też jakby bardziej przyjazne. Nakręciłam z porównaniem do mojej ukochanej kreskówki, ale musiałam to zrobić. No, czyli jak "Scooby Doo", ale "Scooby Doo" to to nie jest wcale. Pojechałam po bandzie. Grunt, że wszystko już jasne. :)

"Banda niematerialnych szaleńców" to po prostu bardzo dobra młodzieżówka. Lekka, prosto napisana, pełna dialogów książka z niezbyt skomplikowaną, a jednocześnie całkiem przyjazną czytelnikowi pierwszoosobową narracją. A co najważniejsze - wciąga od pierwszej strony i trzyma w napięciu aż do końca. I choć odkryłam kilka błędów w fabule (niektóre informacje same sobie zaprzeczają) to bawiłam się przy niej naprawdę świetnie. Ileż rozrywki może zapewnić jedna książka! Polecam ją szczególnie młodym czytelnikom spragnionym osobliwych przygód. Tym, którzy duchów się boją, by mogli odkryć ich łagodniejszą i sympatyczniejszą wersję. W tej książce okaże się, że to duchy boją się ludzi, a nie odwrotnie! Czy polecam ją fanom horrorów? Raczej nie. Choć ja fanem grozy jestem i szczerze ubawiłam się przy tej książce. Odebrałam ją naprawdę bardzo pozytywnie - jako ciekawą odmianę tego, co kocham najbardziej. Musicie więc sprawdzić sami, czy przypadnie Wam do gustu. Moja rada jest jedna. A właściwie rozkaz. Koniecznie przeczytajcie! Jak najszybciej!

Izabela Nestioruk

pokaż więcej

 
2018-09-07 12:56:44
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Recenzenckie
Autor:

www.ksiazkomaniacyrecenzje.blogspot.com

Alan Cole ma wyjątkowo ciężko. Nie dość, że jest szkolnym wyrzutkiem, przez długi czas nie potrafi znaleźć sobie przyjaciół, to i w domu nie jest lepiej. Nie może liczyć na jakiekolwiek wsparcie. Ma bardzo wymagającego ojca, okrutnego starszego brata, któremu sprawia radość pastwienie się nad Alanem i matkę, która boi się zabrać głos. Jak widać to nie...
www.ksiazkomaniacyrecenzje.blogspot.com

Alan Cole ma wyjątkowo ciężko. Nie dość, że jest szkolnym wyrzutkiem, przez długi czas nie potrafi znaleźć sobie przyjaciół, to i w domu nie jest lepiej. Nie może liczyć na jakiekolwiek wsparcie. Ma bardzo wymagającego ojca, okrutnego starszego brata, któremu sprawia radość pastwienie się nad Alanem i matkę, która boi się zabrać głos. Jak widać to nie ma nic wspólnego
z normalną, kochającą rodziną. W ich domu już dawno nie gości miłość, wsparcie, zrozumienie. Alanowi jest szczególnie ciężko, gdyż niedawno odkrył, że podoba mu się kolega ze szkoły... Wie, że jeśli przyzna się do swojej orientacji jego życie już całkowicie legnie w gruzach. Niestety, jego okropny brat zdołał odkryć jego sekret. Postanawia, że nie od razu wyjawi wszystkim prawdę. Wciąga Alana w paskudną grę Cole vs Cole, której udowodnieniem jest, który brat jest lepszy. Czy Alan sprosta siedmiu niemożliwym do wykonania zadaniom? Czy przeciwstawi się despotycznemu ojcu i bratu? Czy uda mu się zachować tajemnicę?

Miałam z tą książką spory problem. Po kilkudziesięciu stronach doszłam do wniosku, że nie chcę jej czytać, a jednocześnie bardzo chcę, gdyż ciekawi mnie finał tej historii. Książka jest bardzo lekka, napisana jakby przez nastolatka dla nastolatków. Nie chodzi mi o to, że to źle, ale... po pewnym czasie było to dla mnie trochę irytujące. Nie wiem dlaczego, ale wydawało mi się, że to wszystko jest napisane tak chaotycznie, nieuporządkowanie, nazbyt prosto. Sięgając po "Alan Cole nie jest tchórzem" nie spodziewałam się, że trafię do tak toksycznej rodziny, której postępowanie będzie dla mnie niezrozumiałe i aż zechcę na nich porządnie wrzeszczeć, by wzięli się w garść. Szkolne środowisko Alana nie jest wcale dużo lepsze - pewnie sama bym zwariowała.

Mało lgbt w lgbt - takie jest moje zdanie. W większości książek o tej tematyce historia skupia się głównie na wątku miłosnym. Tutaj tak nie jest. Zostaje to zrzucone na boczny tor. Alan chce za wszelką cenę wygrać grę, by brat nie ujawnił jego sekretu i wszystko toczy się wokół tego. Przy okazji wypełniania zadań czytelnik pozna tajemnice rodzinne, które rzucą nieco inne światło na zachowanie członków rodziny, ale nadal niesmak do nich pozostaje.

Moje zdanie o książce jest niejednoznaczne. Sama nie wiem, czy mi się podobała, czy nie.
Z jednej strony zakończenie przyniosło naprawdę inteligentny morał, książka może nauczyć tolerancji i pokazać jak ważne są zdrowe relacje, a z drugiej strony... po prostu mnie nie zachwyciła aż tak bardzo, jak tego oczekiwałam. Choć była napisana lekkim językiem to bardzo się przy niej umęczyłam. Ta historia była po prostu tak smutna i bolesna, że nie pasował mi do niej styl pisania, który obrał autor. Wiem, że to młodzieżówka, ale coś tu mi zgrzytało. Mimo wszystko cieszę się, że pojawi się kolejny tom. Jestem bardzo ciekawa, jak potoczą się losy bohaterów. Kibicuję, by ich życie zmieniło się na lepsze. Wszyscy na to zasługują. Kto wie, może nawet życie uczuciowe Alana rozkwitnie?

Izabela Nestioruk

pokaż więcej

 
2018-09-03 15:09:53
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Recenzenckie

www.ksiazkomaniacyrecenzje.blogspot.com



Młoda Julia budzi się w Drugiej Szansie - ośrodku przypominającym psychiatryk. Nie pamięta absolutnie niczego, nie ma żadnych przebłysków. W głowie ma całkowitą pustkę. Nie jest w stanie przypomnieć sobie ani imienia, ani żadnego faktu z życia, nie wie nawet jak się tu znalazła.
Z pomocą przychodzi jej psychiatra, który stara się wyprowadzić...
www.ksiazkomaniacyrecenzje.blogspot.com



Młoda Julia budzi się w Drugiej Szansie - ośrodku przypominającym psychiatryk. Nie pamięta absolutnie niczego, nie ma żadnych przebłysków. W głowie ma całkowitą pustkę. Nie jest w stanie przypomnieć sobie ani imienia, ani żadnego faktu z życia, nie wie nawet jak się tu znalazła.
Z pomocą przychodzi jej psychiatra, który stara się wyprowadzić dziewczynę na prostą. Dowiaduje się , że jej rodzina zginęła w pożarze, a ona została na świecie sama jak palec. Fakt, że nie ma żadnej rodziny, nawet tej dalekiej, wzbudza u młodej kobiety podejrzenia. Nie pomagają również dziwne rzeczy, które zaczynają dziać się w jej otoczeniu. Słyszy głosy, widzi tajemnicze postacie
i nie wie już, co jest prawdą, a co wytworem jej wyobraźni. A może... naprawdę jest chora psychicznie i powinna zagrzać tu miejsca na dłużej dla własnego dobra? Nieufność sprawia, że Julia będzie chciała za wszelką cenę dowiedzieć się, co dzieje się w Drugiej Szansie i dlaczego to miejsce jest takie podejrzane. Pomoże jej w tym Adam - przystojny pacjent ośrodka, który doświadcza identycznych objawów, niemal jak wszyscy pacjenci... Coś tu jest nie w porządku,
a oni zamierzają zaprzestać ciągłym tajemnicom.


"Moje ręce... Były takie obce. Nie moje. Ciepłe łzy płynęły po policzkach. Cisza dookoła.
- Boję się... - szepnęłam.
Matowy, martwy głos, nienależący do mnie."


To było moje pierwsze spotkanie z Katarzyną Bereniką Miszczuk. Nie wiem, jak wypadają inne książki, ale przy tej bawiłam się naprawdę dobrze. Książka wciąga jak diabli! Owszem, jest to lekka, rozrywkowa literatura, ale uważam, że wypadło to naprawdę świetnie. Styl autorki jest tak lekki, że byłam w stu procentach pewna, że to typowa młodzieżówka. Nie znalazłam jednak informacji, która by to potwierdziła. Książkę przypisuje się do gatunku fantastyki. I choć wszystkie horrory mam w małym palcu to... klimat "Drugiej szansy" kilka razy mnie przeraził. Od tej książki aż wyczuwa się chłód psychiatryka, niepokój Julii, a nawet jej strach, które potrafi nieźle się udzielić. Oczywiście nie zapędzajmy się - nie oczekujmy tu klimatu grozy kreowanego przez Mastertona czy Kinga. To nadal lekka powieść, a nie wysokich lotów horror.

Jednak klimat to nie wszystko, co podobało mi się w tej książce. Za duży plus uważam subtelny rozwój relacji między Adamem i Julią. Autorka umiejętnie kierowała też akcją, która ani przez moment nie stała w miejscu. Z dużym zainteresowaniem śledziłam to, co przydarzało się bohaterom. Fajnie zostały też poprowadzone dialogi, które sprawiały, że akcja była jeszcze bardziej wartka.

Najlepsze na koniec, czyli... zakończenie. Totalnie się tego nie spodziewałam! Było fenomenalne, a jednocześnie tak niepokojące, nieco przerażające, że po skończeniu tej książki około pierwszej w nocy, czułam się naprawdę niekomfortowo. Strasznie dziwne, strasznie dobre! Po prostu polecam "Drugą szansę"!



Izabela Nestioruk

pokaż więcej

 
2018-08-31 20:27:20
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Recenzenckie
Autor:

Drastyczne opisy, klimat grozy i uczucie niepokoju towarzyszące przez całą książkę . „Runa” zapędzi Was w swoje sidła i nie pozwoli o sobie zapomnieć na długi czas po przeczytaniu.

Pełna recenzja: https://ksiazkomaniacyrecenzje.blogspot.com/2018/08/paryz-xix-wieku-synny-zakad-dla.html

 
2018-08-30 15:33:43
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Recenzenckie
Autor:
Cykl: Naturalista (tom 1)

www.ksiazkomaniacyrecenzje.blogspot.com


Theo Cray to typowy naukowiec, a dokładniej profesor bioinformatyki. Pewnego dnia, nieopodal miejsca jego badań, ginie jego dawna studentka. Przyczyna jej śmierci jest niejasna, ponieważ zwłoki znalezione w lesie są tak zmasakrowane, że ciężko wysnuć jednoznaczne podejrzenie. Policja zatrzymuje jednak Craya i stara się dowiedzieć, co może mieć...
www.ksiazkomaniacyrecenzje.blogspot.com


Theo Cray to typowy naukowiec, a dokładniej profesor bioinformatyki. Pewnego dnia, nieopodal miejsca jego badań, ginie jego dawna studentka. Przyczyna jej śmierci jest niejasna, ponieważ zwłoki znalezione w lesie są tak zmasakrowane, że ciężko wysnuć jednoznaczne podejrzenie. Policja zatrzymuje jednak Craya i stara się dowiedzieć, co może mieć wspólnego ze sprawą. Ten swoim zachowaniem wcale sobie nie pomaga. Budzi się w nim naukowy dziwak. Policja sugeruje, że sprawcą morderstwa może być niedźwiedź grizzly. Theo jednak uważa to za idiotyczny bełkot i wysuwa własne podejrzenia i informuje o nich policjantów. Ci jednak nie chcą brać jego zdania pod uwagę...

"Naturalista" to książka, która ani mnie nie porwała, ani nie zanudziła na śmierć. Ma po prostu swoje plusy i minusy. Przede wszystkim główny bohater, czyli "szalony" naukowiec Theo Cray. Według mnie bardzo nawiedzony człowiek, który ma ogromne zaburzenia w relacjach z innymi ludźmi i problemy z normalnym życiem w społeczeństwie. Sprawiał wrażenie mężczyzny, który boi odezwać się do drugiej osoby, a najlepiej czuje się w swoim naukowym środowisku. Wymyśla sobie, że do rozwiązania sprawy niezbędny jest jego genialny umysł, więc od sprawy za żadną cenę nie chce się oddalić. Podejrzane, że wszystko idzie mu gładko jak po maśle. Każda myśl jest strzałem w dziesiątkę i zdobywa dzięki temu wyższy poziom wtajemniczenia w śledztwie. Niezbyt realistyczne... Tak samo jest z pracą policji. Ci, to trochę inna bajka. Zamiast przyłożyć się do swoich obowiązków ciągle miałam wrażenie, że wszystko robią od niechcenia. A jeśli już to tak nieudolnie, że w nigdy w życiu nie udałoby im się schwytać sprawcy.

Ponadto uważam, że "Naturalista" pełny jest stereotypów i utartych schematów dotyczących postaci, grup społecznych. Sama historia niekoniecznie błyskotliwa, a już na pewno nie jest racjonalna. Autor zdecydowanie za bardzo poleciał z inwencją twórczą, nie zachowując zbyt wiele zdrowego rozsądku. Jednak mimo to przy książce bawiłam się naprawdę dobrze. Aż nie do uwierzenia, a jednak. Pomysł nie był taki zły, historia uszłaby w tłumie, lekkie pióro ratowało sytuację. Przez moment nawet dało się wyczuć klimat charakterystyczny dla thrillerów i kryminałów. Niestety, został on zabity przez nieudolność niektórych bohaterów. Ale jest też pozytyw! Fajne, naprawdę interesujące naukowe i przyrodnicze ciekawostki, które przemyca na karty książki ten dziwak Theo Cray.

Podsumowując, to książka dla rozrywki, może nieco dla podenerwowania się. Jednak w ogólnym rozrachunku, pomimo niektórych poważnych mankamentów, nie wypada aż tak tragicznie. Naprawdę da się po nią sięgnąć i dobrze się przy niej bawić.

Izabela Nestioruk

pokaż więcej

 
2018-08-29 21:24:18
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Recenzenckie
Autor:

www.ksiazkomaniacyrecenzje.blogspot.com



Rzecz dzieje się w prowincjonalnym miasteczku Mill Valley w Kalifornii. Pewnego dnia do gabinetu lekarza Milesa Bennella przychodzi jego przyjaciółka Becky Driscoll. Dziewczyna jest zdziwiona, a wręcz zaniepokojona zachowaniem swojej kuzynki. Ta bowiem uważa, że jej wujek Ira jest całkowicie inną osobą. Niby wygląda tak jak dotychczas, ale pozbawiony...
www.ksiazkomaniacyrecenzje.blogspot.com



Rzecz dzieje się w prowincjonalnym miasteczku Mill Valley w Kalifornii. Pewnego dnia do gabinetu lekarza Milesa Bennella przychodzi jego przyjaciółka Becky Driscoll. Dziewczyna jest zdziwiona, a wręcz zaniepokojona zachowaniem swojej kuzynki. Ta bowiem uważa, że jej wujek Ira jest całkowicie inną osobą. Niby wygląda tak jak dotychczas, ale pozbawiony jest jakichkolwiek uczuć
i emocji. Przypomina pustą skorupę, która nic w środku nie ma. Początkowo Miles myśli, że to głupi żart, a może po prostu zbytnie wyolbrzymienie problemu. Decyduje się jednak, że odwiedzi rodzinę i sprawdzi, co się tam dzieje. Na pierwszy rzut oka nie widzi różnicy. Sytuacja zmienia się jednak, gdy odwiedzający ludzie zaczynają opowiadać mu podobne historie i szukają u niego pomocy...

Pisarz Jack Belicel jest w jeszcze gorszej sytuacji. W piwnicy własnego domu znajduje tajemniczy kokon. O dziwo, ten zmienia kształt i z czasem przekształca się w mężczyznę. Przerażony pisarz czym prędzej niszczy znalezisko.

Jack Belicel, jego żona Theodora oraz Miles Bennell postanawiają rozwikłać zagadkę i uratować mieszkańców Mill Valley. Na swojej drodze spotkają ludzi, którzy im nie uwierzą, ale też takich, którzy w obawie przed niewytłumaczalnymi zjawiskami przyłączą się do nich.

„Ostrzegam cię, że to, co zaczynasz czytać, jest pełne luźnych wątków i pytań bez odpowiedzi. To wszystko nie zostanie na samym końcu zgrabnie rozwiązane i zadowalająco wyjaśnione. W każdym razie nie przeze mnie. Albowiem ja sam nie mogę powiedzieć, że rzeczywiście wiem dokładnie, co się stało i dlaczego, albo przynajmniej, jak się zaczęło, skończyło – czy się skończyło – i czy mam rację co do istoty rzeczy. Jeżeli nie lubisz tego rodzaju historii, to jest mi przykro, a dla ciebie będzie najlepiej, jeśli nie będziesz czytał dalej. Wszystko, co mogę zrobić, to opowiedzieć tyle, ile wiem…”

"Inwazja porywaczy ciał" to książka dość krótka - 220 stron. Spodziewałam się czegoś o wiele dłuższego, ale... wystarczył fakt, że długo mi się ją czytało. Nie dlatego, że nie była dobra, czy za mało wciągająca. Wręcz przeciwnie! To po prostu jedna z tych książek, których lektura bardziej sprawia przyjemność, gdy się ją odpowiednio dawkuje. Wprowadza w całkowicie odmienny, niepokojący świat. Niby nie straszy, ale uczucie towarzyszące czytelnikowi... tego nie da się opisać. Każdy włosek na ciele się jeży, a momentami klimat mrozi krew w żyłach.

To połączenie horroru i science fiction powstało w 1954 roku, a więc już jakiś czas temu. Teraz, po latach, rzadko straszą nas takie horrory. Tym bardziej, że to opowieść o kosmitach, którzy planują przejąć Ziemię. Niektórzy pewnie będą reagować śmiechem. A ja dzięki tej książce odkryłam skąd wziął się pomysł na głupiutkie bohaterki horrorów. Becky i Theodora bywają wręcz irytującymi postaciami. Może wynika to z braku mody na odważne, pewne siebie kobiece postacie w tamtych czasach.

Czy warto? Zdecydowanie tak. Ta książka przenosi do trochę innych czasów i choć może lekko trąci myszką zdecydowanie jest warta uwagi. Klasyk literatury horroru i science fiction, który powinien znać każdy szanujący się fan tych gatunków. Historia jest ciekawa, a ja do samego końca zostałam z tysiącami pytań w głowie, na które nie znalazłam odpowiedzi - o dziwo to mi się podobało. Polecam.


Izabela Nestioruk

pokaż więcej

 
2018-08-24 14:13:42
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Recenzenckie

www.ksiazkomaniacyrecenzje.blogspot.com



Scarlett to pozornie zwyczajna 16 latka. Ma jednak pewien nietypowy problem - nie pamięta niczego sprzed swoich czwartych urodzin. Ta luka w pamięci jest dla niej ogromnym ciężarem. Nie może przestać o tym myśleć, nieustannie próbuje sobie przypomnieć cokolwiek, chociaż najmniejszy szczegół. Niestety, bez skutku. Rodzice powiedzieli jej, że to...
www.ksiazkomaniacyrecenzje.blogspot.com



Scarlett to pozornie zwyczajna 16 latka. Ma jednak pewien nietypowy problem - nie pamięta niczego sprzed swoich czwartych urodzin. Ta luka w pamięci jest dla niej ogromnym ciężarem. Nie może przestać o tym myśleć, nieustannie próbuje sobie przypomnieć cokolwiek, chociaż najmniejszy szczegół. Niestety, bez skutku. Rodzice powiedzieli jej, że to wszystko było następstwem szoku po pożarze. Ona jednak podejrzewa, że to zwykłe kłamstwo i nie zamierza się poddać. Jej życie jest ciągiem domysłów, nieprzerwanym zastanawianiem się nad tym, co się wtedy wydarzyło. Wszystko zmienia się, gdy do jej miasta przeprowadza się Noah. Chłopak zaczyna interesować się Scarlett. Nastolatkowie dość szybko zaczynają się do siebie zbliżać. Choć początkowa niedostępność chłopaka nie zwiastuje rodzącego się uczucia to z czasem między nimi zaczyna dziać się coś więcej. Zwyczajna znajomość przeradza się w uczucie. Niestety, Scarlett nie wie, że Noah skrywa mroczny sekret, a jej być może przyjdzie zapłacić ogromną cenę za tą znajomość...

Jaką tajemnicę skrywa Noah? Dlaczego znajomość tej dwójki rozwijała się tak szybko - czy to aby na pewno normalne? Czy życie Scarlett odmieni się o 180 stopni?

Początkowo nie dowierzałam, że "Skrzywdzona" to książka Natashy Preston. Po jej książce "Uwięzione" miałam ogromne oczekiwania. A co dostałam? Historię, która zapowiadała się na denną młodzieżówkę, w których można przebierać na rynku wydawniczym. Mówię o schemacie, który się przewija bezustannie - popularna przyjaciółka, nowy chłopak w szkole i miłość od pierwszego wejrzenia, która po tygodniu okazuje się miłością do grobowej deski i cukierkową historyjką. Och, jak ja się myliłam! Chciałam rzucić książkę po 50 stronach, ale to, co się wydarzyło dalej... Jak dobrze, że tego nie zrobiłam!

Książka zaczęła się rozkręcać. Zaczęłam stawiać sobie pytania dotyczące tego, co wydarzyło się w przeszłości Scarlett, że nikt nie chce, by ujrzało to światło dzienne. Jak mroczna to musi być tajemnica? No i w końcu wszystko się wyjaśniło. I dopiero wtedy zaczęła się prawdziwa akcja. Pędząca na łeb na szyję. I Scarlett, która tak chciała poznać prawdę, a została ona na nią zrzucona tak szybko i mimo że przygotowywała się do jej poznania bardzo długo, to wyszło to dość niespodziewanie.

"Skrzywdzona" to powieść zaskakująca, z wieloma i to niekoniecznie miłymi niespodziankami. Niestety, nie wolno mi ich zdradzić, gdyż całkowicie odebrałoby wam to przyjemność z czytania
i rozwikłania zagadki. Mogę jednak wam zdradzić, że tego, co zaserwuje autorka, na pewno się nie spodziewacie. Choć książka porusza niełatwe tematy przez co jest dość trudna jak na książkę młodzieżową to czyta się ją szybko i zapewnia dużą dawkę rozrywki. Przyjemne z pożytecznym. Otwiera oczy na wiele spraw i może uświadomi nastolatkom, że niebezpieczeństwa czyhają na każdym kroku - wystarczy chwila nieuwagi...

Polecam "Skrzywdzoną", ale i "Uwięzione" Natashy Preston tym czytelnikom, którzy nie boją się młodzieżówek poruszających niełatwe tematy. To rozrywka i przestroga w jednym. Młodzieżówka
i thriller. Okazuje się, że połączenie bardzo dobre.

Izabela Nestioruk

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
722 434 4541
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (134)

Ulubieni autorzy (20)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (47)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd