Magdalena 
wyzwaniezwanezyciem.blogspot.com
Lubię czytać :)
27 lat, kobieta, Rożnowice, status: Czytelniczka, dodała: 5 książek i 80 cytatów, ostatnio widziana 6 tygodni temu
Teraz czytam
  • Buick 8
    Buick 8
    Autor:
    Ned Wilcox, którego ojciec zginął gwałtowną śmiercią, podejmuje pracę w jego macierzystej Jednostce D, by jeszcze przez jakiś czas obcować chociaż ze wspomnieniami o nim. Wśród funkcjonariuszy policji...
    czytelników: 4814 | opinie: 197 | ocena: 6,02 (2302 głosy)
  • Smak życia, czyli uroda zaczyna się w kuchni
    czytelników: 202 | opinie: 7 | ocena: 6,51 (49 głosów) | inne wydania: 1

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-07-05 17:07:27
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Cykl: Szamanka od umarlaków (tom 1)
 
2018-06-15 19:31:57
Wypowiedziała się w dyskusji: Eliminacje, czas zacząć!

1. Atak paniki
2. Pitbull. Ostatni pies
3. Kobiety mafii
4. Narzeczony na niby
5. Podatek od miłości
6. Plan B
7. Twarz
8. Zimna wojna
9. Gotowi na wszystko. Exterminator
10. Kobieta sukcesu

Odpada 2. Pitbull. Ostatni pies

więcej...
 
2018-06-15 18:37:52
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu

Sięgnęłam po tą książkę, gdyż opis wskazywał na wielowyznaniową i wielokulturową opowieść o życiu. Pomyślałam, że trafiłam na książkę obyczajową, w której poznamy bohaterów z różnych kultur, wyznań, krajów z różnymi problemami. I rzeczywiście trochę tak jest, ale równocześnie jest jednak inaczej.

"Spuścizna" to przede wszystkim opowieść o różnych ludziach z jednego kręgu wyznaniowego...
Sięgnęłam po tą książkę, gdyż opis wskazywał na wielowyznaniową i wielokulturową opowieść o życiu. Pomyślałam, że trafiłam na książkę obyczajową, w której poznamy bohaterów z różnych kultur, wyznań, krajów z różnymi problemami. I rzeczywiście trochę tak jest, ale równocześnie jest jednak inaczej.

"Spuścizna" to przede wszystkim opowieść o różnych ludziach z jednego kręgu wyznaniowego (prawie). Bowiem bohaterowie to Żydzi. I to właśnie wśród nich można spotkać człowieka oświeconego, który nic wspólnego nie chce już mieć ze swoją religią czy katoliczkę, która odrzuciła swoją religię ze względu na chrześcijaństwo. Znajdziemy też w powieści bardzo religijnych Żydów i bohaterów, którzy praktykują swoją wiarę, aczkolwiek się nad nią nie zastanawiają. Niemniej wiara jest ważna w powieści. Lecz nie najważniejsza.

Powieść to zlepek różnych historii, które się ze sobą łączą w różnorodny sposób. A to nagle dochodzi do nas, iż ta bohaterka zna tamtego bohatera. A to nagle widzimy pokrewieństwo, przyjaźń, miłość. I wiele, wiele innych łączących bohaterów relacji. Bohaterów, którzy na początku wydają się nam przypadkowi, nie powiązani poznanymi wcześniej czy później bohaterami.

Przyznam się, że książka była w moim guście. Już dawno nie trafiłam na powieść wielopokoleniową i wielowątkową. Ostatnią przeczytaną książką, w której poznałam wielu ważnych bohaterów był kolejny tom z Sagi Pieśni i Lodu, czyli fantastyka, którą poznaję dzięki uwielbianemu przeze mnie serialowi.

Jak już wspomniałam, w książce znajdziemy wielu bohaterów. Niektórych z nich polubiłam, innych nie. O jednych szybko zapomniałam, o innych wciąż pamiętam. Zauważyłam, że każdy był inny, każdy miał jakieś swoje problemy, Zachowania ich były różne, bo sami byli różni. I choć stron nie było tak wiele, by dokładnie bohaterów poznać, to i tak o żadnym z nich nie można powiedzieć, że był jednowymiarowy. Niee, każdy z nich miał w sobie mieszaninę różnych cech, które określały ich jako jednostkę.

Najmilej wspominał Azriela. Być może przez fakt, iż jego religijne wątpliwości przypominają moje (choć inne religie). Rozumiałam go i choć niektóre z jego zachowań nie budziły mojej aprobaty (a nawet wzbudzały moją wewnętrzną krytykę) to wciąż go lubiłam. Zresztą większość bohaterów, których polubiłam w powieści, ma swoje małe grzeszki. Może to sprawiło, iż miałam do bohaterów ciepłe uczucia. Wszak każdy z nas popełnia błędy, czasem niewielkie, błahe, czasem zaś poważne. Najważniejsze zaś, co robimy później.

Lekturę szybko pochłonęłam. Ona mnie wciągnęła do swojego świata, oczarowała. Nagle poczułam się jakbym przeniosła się w czasie - bez telefonów, internetu, telewizora. W czasy, w których życie było ciężkie, ale i szczęśliwe. Wiecie, teraz też życie jest szczęśliwe (i o wiele łatwiejsze), lecz jest to inne szczęście niż to dostrzegane w książce.

Powieść skłania to przemyśleń. Pojawiają się w niej pewne niepokojące zdarzenia, antysemityzm, zmiany nastawienia ludzi do bohaterów powieści, które mogą być proroctwem gorszych, cięższych dla nich czasów. Lecz na szczęście te gorsze czasu w powieści nie nadchodzą.

Na koniec zostawiłam sobie słowniczek, który przypadł mi do gustu. Podczas powieści bowiem można trafić na słowa, które niekoniecznie zrozumiemy. Wówczas przydaje nam się słowniczek, który dodany jest na końcu powieści. Zawiera on wszystkie słówka z powieści, które są związane z judaizmem. Hasła są podane alfabetycznie, wyjaśnienia proste i łatwe do zapamiętania. Fajna sprawa.

Lekturę polecam każdemu, kto lubi zwykłe powieści o zwykłym życiu, w którym nie ma nic szczególnego, a mimo to jest ciekawe.

pokaż więcej

 
2018-06-14 18:00:59
Wypowiedziała się w dyskusji: Quiz na Dzień Dziecka

5/10

PRAWIE DOROSŁY

Powoli zaczynasz dorastać, ale spokojnie. Cały ten proces da się jeszcze zatrzymać. Jako lekarstwo proponujemy Zakochanego kundla, Pocahontas, Dzieci z Bullerbyn i wiele innych. Opcjonalnie chodzenie po drzewach, zabawa w piaskownicy z młodszymi członkami rodziny i zapoznanie ich z takimi klasykami jak Tuwim, Lindgren i bracia Grimm. Wszystkie te lekarstwa dostępne są bez...
5/10

PRAWIE DOROSŁY

Powoli zaczynasz dorastać, ale spokojnie. Cały ten proces da się jeszcze zatrzymać. Jako lekarstwo proponujemy Zakochanego kundla, Pocahontas, Dzieci z Bullerbyn i wiele innych. Opcjonalnie chodzenie po drzewach, zabawa w piaskownicy z młodszymi członkami rodziny i zapoznanie ich z takimi klasykami jak Tuwim, Lindgren i bracia Grimm. Wszystkie te lekarstwa dostępne są bez recepty.

Nie jest tragicznie, choć czas powrócić na chwilę do dzieciństwa. ;)

pokaż więcej

więcej...
 
2018-06-14 17:56:56
Wypowiedziała się w dyskusji: Eliminacje, czas zacząć!

Infiltracja
Buntownik z wyboru
seria o Jasonie Bournie
Utalentowany pan Ripley
Elizjum
Ocean's 12
Kupiliśmy zoo
Green zone

Wykreślam Elizjum

więcej...
 
2018-06-14 17:36:28
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu
Autor:

Ostatnio coś często czytam chude książki. Nie było to zamierzone działanie. Po prostu jakoś takie książki trafiają mi się. ;)

"Rok wilkołaka" to książka w nieco innej formie. Bowiem fabuła rozgrywa się w ciągu roku. Rozpoczyna się w styczniu, kończy w grudniu. Przypomina nieco kalendarz. Nieco.

Książka jest niewielka, bo ta historia nie potrzebuje wielu stron. Ba, gdyby dodał coś więcej,...
Ostatnio coś często czytam chude książki. Nie było to zamierzone działanie. Po prostu jakoś takie książki trafiają mi się. ;)

"Rok wilkołaka" to książka w nieco innej formie. Bowiem fabuła rozgrywa się w ciągu roku. Rozpoczyna się w styczniu, kończy w grudniu. Przypomina nieco kalendarz. Nieco.

Książka jest niewielka, bo ta historia nie potrzebuje wielu stron. Ba, gdyby dodał coś więcej, pewnie książeczka stałaby się zbyt rozwlekła. A tak, historia była krótka, a zarazem ciekawa i treściwa.

Głównym bohaterem jest tytułowy wilkołak. Bestia atakująca raz w miesiącu, w trakcie pełni. Pełnia za to pojawia się w różne dni, niekoniecznie w takie, które powinna wypaść. Autor wyjaśnił na końcu, iż celowo czasem dni pełni dawał w dni, które coś oznaczają, są jakimś symbolem, dla wielu ludzi są czymś ważnym.

Tytułowa bestia jest istotą budzącą przerażenie wśród małego miasteczka. Morduje instynktownie, nie patrząc na pochodzenie ofiary. Zresztą wilkołak, choć człowiek, w chwili stawania się bestią nie myśli jak istota ludzka (chyba).

Większość bohaterów jest stereotypowa, myśli stereotypowa. Wydaje mi się również, że jest głupiutka. Poza pewnym chłopcem i jego wujkiem. Zresztą większość bohaterów nie jest ważna. Tych ważnych zaś nie poznajemy na tyle dobrze, by ich polubić bądź znienawidzić.

Spodobał mi się pomysł na książka i forma, w jakiej cała historia została podana. Było nieco nietypowo, nieco przewidywalne i nieco zaskakująco. Lecz równocześnie była też schematyczna i praktycznie każdy rozdział został napisany w takim samym stylu, przez co szybko można się przekonać, co się za chwilę wydarzy. Więc to był dość duży minus książeczki. Choć to horror, historia nie wzbudziła mojego strachu. Ba, przyznam się nawet, iż czytałam ją w nocami i bez problemu później zasypiałam. Uważam to za mały minus, gdyż jestem osobą z natury lękliwą i raczej po horrorach śnią mi się koszmary.

Zastanawiam się jak bestia stała się bestią. Co prawda pojawiło się niewielkie wyjaśnienie, aczkolwiek nie było ono dla mnie zbyt zadowalające.

Przyznam, iż sięgnęłam po książkę też ze względu na wilkołaka. Ostatnio widzi się w telewizji oraz w lekturach przerażających bohaterów w milusiej formie. Mamy wampirów, które nie są straszne i bardziej jest nam ich szkoda niż się ich boimy. Mamy wilkołaki, które mogliby być naszymi kumplami. A gdzieś zanikły potwory, bestie, które po prostu zabijają, a nie się zakochują czy normalnie żyją. Pragnęłam poczuć lęk przed głodnym, żądnym krwi wilkołakiem. Stachu przed bestią nie poczułam, lecz równocześnie też go nie polubiłam. Tak po prawdzie był mi obojętny. Podobnie jak ofiary i reszta mieszkańców.

Zakończenie mnie nie zaskoczyło. Spodziewałam się czegoś takiego. Równocześnie też takie zakończenie mnie zadowoliło.

Ogólnie książeczkę polecam, lecz bardziej dla fanów S.Kinga niż dla kogoś, kto po raz pierwszy sięga po tego autora. Fani poznają coś z dorobku świetnego pisarza, coś, co nie jest tak świetne jak wiele innych jego powieści, lecz jest po prostu niezłe. Dlatego też ktoś, kto nie znałby innej twórczości autora mógłby się zrazić, sięgając po tą pozycję jako swoją pierwszą książkę napisaną przez S. Kinga.

pokaż więcej

 
2018-06-09 17:03:10
Wypowiedziała się w dyskusji: Eliminacje, czas zacząć!

Aida
Blanka
Celestyna
Dalila
Estera
Flawia
Gaja
Izyda

Flawia odpada

więcej...
 
2018-06-09 16:58:30
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu
Autor:

Poznałam wiele wersji też znanej książki. Ale pierwowzór musiał na mnie poczekaj. Choć zaczęłam go czytać jakiś czas temu... lata temu. I przerwałam. Później, teraz nie pamiętała, co się działo, więc zaczęłam czytać od nowa.

Jako, że przy pierwszym razie byłam dzieckiem i lektura nie porwała mnie, teraz zastanowiłam się nad przyczynami. Historia jest ciekawa. Wątek książka i żebraka też. Ale...
Poznałam wiele wersji też znanej książki. Ale pierwowzór musiał na mnie poczekaj. Choć zaczęłam go czytać jakiś czas temu... lata temu. I przerwałam. Później, teraz nie pamiętała, co się działo, więc zaczęłam czytać od nowa.

Jako, że przy pierwszym razie byłam dzieckiem i lektura nie porwała mnie, teraz zastanowiłam się nad przyczynami. Historia jest ciekawa. Wątek książka i żebraka też. Ale momentami fabuła się dłuży, czytelnik ma dość i książka zaczyna nudzić. To chyba główny problem dla nieudanego pierwszego razu.

Jak już wspomniałam na początku, widziałam i czytałam wiele wersji Księcia i żebraka. Najbardziej pamiętam tą z Disney'a, w której Myszka Miki wcieliła się w postać księcia i żebraka. Mam nawet bajeczkę z kilkoma stronami w domu. Ona to była szybka do czytania. Ale wersję krótkometrażowego filmu animowanego też pamiętam i wiem, że różnic było w niej sporo.

Wróćmy jednak do oryginały. Książę i żebrak to historia dwóch chłopców, którzy wyglądają identycznie, lecz pochodzą z różnych środowisk. W pewnym momencie się spotykają i postanawiają zamienić się ubraniami, co przyniesie niesamowite skutki.

Fabuła jest ciekawa. Losy księcia, który nagle stał się żebrakiem i żebraka, który stał się księciem są niesamowite. Widać, że łatwiej było żebrakowi przyzwyczaić się do nowego życia niż księciu, lecz i on szybko się przyzwyczaił. Niemniej jednak wciąż pamiętał o domu i pragnął do niego wrócić.

Jedna rzecz mnie zadziwia. Jak można nie poznać, że to nie jest nasze dziecko. Inne ruchy, zachowanie, gesty. Trudno jest uwierzyć to, że nikt (poza jedną osobą [!] nie uwierzył chłopcom.

Książka choć baśniowa i przede wszystkim bawiąca, ma w sobie kilka morałów. Przede wszystkim pokazuje, że każde życie ma swoje radości i smutki. W każdym życiu są problemy, sprawy ważne i ważniejsze. I nie ważne, czy ktoś urodził się biednym, czy bogatym - każdy może wieść szczęśliwe, spokojne i mądre życie.

Teraz jak piszę o tej książce przypomniał mi się pewien program, w którym też bogaty z biednym zamienia się rolami. Mówię o "Damach i wieśniaczkach" - lecz czy to w wersji polskiej, czy ukraińskiej, czy rosyjskiej, nie widać, by bohaterki miały nauczyć się doceniać swoje szczęście. Raczej mają spojrzeć krytycznie na swoje życie (szczególnie tzw. wieśniaczki) i dążyć do lepszego życia. Teraz jest taka moda na ciągłe doskonalenie się...

Ech, ale wróćmy do Księcia i żebraka. Bohaterowie również czerpali wiedzę z swojej zamiany. Uczyli się na doświadczeniach, które ich spotkały. Ale przede wszystkim zaczęli widzieć lepiej swoje życie, które miało zalety.

Poza księciem i żebrakiem pojawiło się kilku bohaterów. Niektórzy z nich byli dobrzy, inni źli. W obu miejscach można było znaleźć bohaterów, którzy chcieliby skrzywdzić chłopców oraz takich, którzy polubili małych bohaterów i chętnie im pomagali. Jak w życiu, ludzie są różnie i to nie ilość monet definiuje ich charakter, lecz ich wnętrze pokazuje, jakimi są ludźmi.

Moja książka miała w środku też śliczne ilustracje, które w pełni oddawały dane wydarzenia i emocje im towarzyszące.

Lekturę polecam wszystkim, choć niektórych może ona znudzić.

pokaż więcej

 
2018-06-09 09:04:43
Wypowiedziała się w dyskusji: książka na ostatnią literę

Inka. Zachowałam się jak trzeba...

więcej...
 
2018-06-08 18:57:32
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018
Książka jest przypisana do serii/cyklu "Kolekcja "Gazety Krakowskiej" Najpiękniejsze Książki na Rodzinne Wieczory". Edytuj książkę, aby zweryfikować serię/cykl.

Jestem pewna, że znałam tą historię. Może czytałam już książkę. Na pewno gdzieś widziałam bajkę. Bo i bajka była - tego jestem pewna.

Jednak nie do końca pamiętałam fabułę. By więc napisać tą krótką opinię, postanowiłam raz jeszcze prześledzić losy małej Sary. I przyznam się (choć wstyd mi), że płakałam jak bóbr, chociaż w metryce już trochę latek mam. Niemniej jednak historia nawet i dziś...
Jestem pewna, że znałam tą historię. Może czytałam już książkę. Na pewno gdzieś widziałam bajkę. Bo i bajka była - tego jestem pewna.

Jednak nie do końca pamiętałam fabułę. By więc napisać tą krótką opinię, postanowiłam raz jeszcze prześledzić losy małej Sary. I przyznam się (choć wstyd mi), że płakałam jak bóbr, chociaż w metryce już trochę latek mam. Niemniej jednak historia nawet i dziś podoba mi się i wzbudza we mnie wiele uczuć. Od radości przez płacz znów do radości.

Najważniejsza w historii jest główna bohaterka, która jest niesamowita. Choć jej ojciec był bogaty, a ona sama była rozpieszczana przez niego, nadal była dobrą, małą osóbką. Kochała fantazjować, czytać książki i uczyć się. Potrafiła też sprawić, że ludzie ją lubili. Zresztą, sama ją polubiłam. Może dlatego było mi smutno, gdy Sarze zaczęło się gorzej wieść.

W książce pojawia się czarny charakter. Choć początkowo panna Minchin jest słodka i milutka dla Sary, widać, że nie jest z niej dobry człowiek. I tak się później okazuje. Panna Minchin to kobieta, która zamiast serca ma kamień.

Wydaje mi się, że lektura jest bardzo pouczająca. Przede wszystkim pokazuje, by być dobrym, uczciwym, miłym, pomocnym, a zawsze pojawi się ktoś, kto nas polubi. Zachowanie Sary jest momentami bardzo dorosłe. Potrafiła w pokorze ciężko pracować, znosić nieprzyjemne słowa i (co najważniejsze) nadal starać się być miłą dla swoich oprawców. To, jak Sara potrafiła znosić ciężkie losy, gdy wcześniej miała lekkie życie, jest niesamowite i piękne. Jej postać może stanowić za przykład do naśladowania.

Książeczka jest nieco fantastyczna. Wydarzenia czasem są tak niezwykłe, że aż trudno w nie uwierzyć. I tak, wiem, że to bajka. Wymyślona i napisana. Jednak będąc dzieckiem uwierzyłam w istnienie Sary. I bardzo się z tego cieszę. :)

"Małą księżniczkę" polecam wszystkim. I małym i dużym czytelnikom. :)

pokaż więcej

 
2018-06-02 08:02:14
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018
Cykl: Czas Żniw (tom 1) | Seria: Imaginatio [SQN]

Uwielbiam fantastykę, ale i w tym gatunku trafiają się książki lepsze i gorsze. Przeważnie więc ostrożnie dobieram książki pod swój gust, ale i poznając opinie innych czytelników, by wiedzieć, czy dana pozycja jest warta uwagi. Czasem ten mój sposób nie jest za dobry, bo trafi mi się książka, która wydawała się fajna, a okazała się zła. Ale w przypadku "Czasu żniw" trafiłam w dziesiątkę. I... Uwielbiam fantastykę, ale i w tym gatunku trafiają się książki lepsze i gorsze. Przeważnie więc ostrożnie dobieram książki pod swój gust, ale i poznając opinie innych czytelników, by wiedzieć, czy dana pozycja jest warta uwagi. Czasem ten mój sposób nie jest za dobry, bo trafi mi się książka, która wydawała się fajna, a okazała się zła. Ale w przypadku "Czasu żniw" trafiłam w dziesiątkę. I żałuję, że poznałam tą książkę tak późno.

Główną bohaterką jest Paige. Dziewiętnastoletnia jasnowidzka. Jedna z najpotężniejszych jasnowidzów. Przez swoje umiejętności i pewne wydarzenia, trafia ona do Oksfordu - miejsca, gdzie tacy jak ona stają się niewolnikami Refaitów.

Świat przedstawiony w książce dzieli ludzi na ślepców i jasnowidzów. Jasnowidze to grupa ludzi, która ma pewne mocy w zależności od swoich umiejętności. Zatem mamy zwykłych wróżbitów, którzy mogą przewidywać przyszłość, ale też osoby, które mogą wejdź w zaświaty, wpływać na nie. Paige należy do grupy jasnowidzów wpływających na zaświaty. Może ona wiele...

Ślepcy to osoby bez dary. Zwykli ludzie, którzy obawiają się ludzi z mocami. Są kimś takim jak mugole w Harrym Potterze. Ale tutaj jasnowidze żyją obok ludzi. Ukrywają swoje umiejętności jak tylko mogą, gdyż za ujawnienie się grozi im więzienie, śmierć i miejsce, o którym nikt nie słyszał.

Zaświaty, wpływ na nie, czytanie przyszłości to tylko niektóre elementy tego światy. Są też duchy, które mogą pomóc. Duchy, które mogą zaszkodzić. Duchy, które nie chcą odejść z tego świata lub odejść nie mogą.

Akcja rozgrywa się w 2059. Wtedy to Paige mieszka w Londynie, jest jedną z najlepszych jasnowidzów. Należy do gangu, którym rządzi pewien mim-lord. Wtedy też trafia do Oksfordu. Ale poznajemy również krótką historię Sajonu. Dowiadujemy się, kiedy pojawiają się Refaici, w którym roku Londyn staje się państwem totalitarnym i zmienia swą nazwę na Sajon.

Jeśli chodzi o bohaterów to większość jest jednowymiarowa. Jedynie Paige i Naczelnik są ciekawszymi postaciami. Paige ma swoje zasady, których nie zamierza zmienić. Równocześnie potrafi być pewna siebie, swoich zasad, ale i naiwna. To bohaterka postępująca czasem pod wpływem emocji, lecz nie jest głupia. Raczej jest przygotowana na wiele ewentualności i potrafi dostosować się do każdego klimatu.

Naczelnik jest Refaitem, który wybrał Paige. Od początku wydaje się inny na tle reszty Refaitów. Ciekawszy, z historią, którą warto poznać. I tak jest. Naczelnik to postać, która jest inna. Ale nadal do końca nie wiem, skąd w nim ta inność. Co się takiego stało, że różni się od Refaitów.

"Czas żniw" czyta się bardzo szybko. Książka wciąga już od pierwszego rozdziału. Świat wykreowany w powieści jest przedstawiony drobiazgowo. Po prostu autorka zadbała o szczegóły, przez co książka tylko zyskuje na wartości. Z pewnością kiedy przeczytam następny tom, bo czuję, że będzie tak dobry jak i tom pierwszy. Zresztą ciekawi mnie jak rozwinie się akcja powieści...:)

Polecam. :)

pokaż więcej

 
2018-06-02 07:20:09
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018

Czy trafiliście kiedyś na książkę, którą czytało się ciężko, ale równocześnie miała ciekawą fabułę? Książkę, która momentami męczyła, ale chciało się poznać jej zakończenie? Bo takie właśnie są "Zimne popiołu"

Głównym bohaterem, a jednocześnie narratorem książki jest Aurélien Cochet. Młody człowiek po śmierci dziadka odkrywa jego mroczne sekrety. Ktoś próbuje mu w tym przeszkodzić.

Książka...
Czy trafiliście kiedyś na książkę, którą czytało się ciężko, ale równocześnie miała ciekawą fabułę? Książkę, która momentami męczyła, ale chciało się poznać jej zakończenie? Bo takie właśnie są "Zimne popiołu"

Głównym bohaterem, a jednocześnie narratorem książki jest Aurélien Cochet. Młody człowiek po śmierci dziadka odkrywa jego mroczne sekrety. Ktoś próbuje mu w tym przeszkodzić.

Książka szła mi topornie. Nie ze względu na fabułę, która była ciekawa. Raczej przez język. Był po prostu ciężki do czytania. Główny bohater opowiadał swoją historię w dość męczący sposób. Czasem też przy lekturze czułam się zagubiona.

Książka dotyka tematu Lebensborn. Przyznam, iż nigdy nie słyszałam o ośrodkach, w których rodziły kobiety spełniające odpowiednie wymagania. Choć wątek ten stanowił tło dla wydarzeń, to było ich na tyle wiele bym się zainteresowała z tym tematem. Równocześnie wydaje mi się, że autor mógł coś jeszcze dodać na temat Lebensborn. Niemniej jednak jestem zadowolona, iż taki temat się pojawił. Przede wszystkim dlatego, że dowiedziałam się czegoś nowego, przez co się również czegoś nauczyłam. Po lekturze zaś, z zainteresowaniem poznałam szczegóły dotyczące tych ośrodków.

Aurélien Cochet, choć był głównym bohaterem, prawdę mówiąc był nijaki Taki szary człowiek, który nie wzbudzał mojego wydarzenia. Prowadził nudne życie (tak nudne, jak i moje :D ). Równocześnie o swoich wydarzeniach niezbyt ciekawie opowiada. Gdyby nie przeszłość dziadka, Aurélien nie miałby nic ciekawego do opowiedzenia.

Jego siostra, Anna miała duży potencjał. Gdyby inaczej poprowadzona została narracja, gdyby Anna odgrywała częstsze role w wydarzeniach, to książka zyskałaby wiele na wartości. Gdyby... choć łatwo wtedy byłoby również popsuć Anne.

Jeśli już jestem przy bohaterach, to czasem spotykają ich nierealistyczne rzeczy. Może nie tyle nierealistyczne, co bardziej nieprawdopodobne oraz kończące się inaczej. Po prostu czasem, a na pewno jeden raz, który był dla mnie zbyt niemożliwy, są cuda.

Ogólnie książkę polecam. Można się z niej dowiedzieć czegoś nowego. Historia dziadka głównego bohatera jest ciekawa (najciekawsza, jeśli chodzi o bohaterów). Bardzo mi przypadły do gustu retrospekcje z przeszłości. One były najmocniejszą stroną książki. Ciekawy jest też wątek staruszki, która zostaje zabita. Ogólnie nie jest źle. :)

Lekturę polecam jeśli lubicie historyczne książki (nie oparte na faktach, a dotykające historycznych wydarzeń).

pokaż więcej

 
2018-06-02 07:14:05
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018
Cykl: Pieśń Lodu i Ognia (tom 3.1)

Sagę Pieśni Lodu i Ognia R.R. Martina czytam bardzo nie po kolei. I to wówczas, gdy tęsknię za serialem. Choć bardzo pragnę doczytać kiedyś wszystkie tomy. Gdzieś już na moim blogu pojawiła się recenzja "Nawałnicy mieczy. Krew i złoto". Teraz zaś pojawi się tom wcześniejszy. Dla mnie drugi, który poznałam.

Pewnie nie wiecie, że uwielbiam serial. Jest świetny. Ale zawsze mnie ciekawiła...
Sagę Pieśni Lodu i Ognia R.R. Martina czytam bardzo nie po kolei. I to wówczas, gdy tęsknię za serialem. Choć bardzo pragnę doczytać kiedyś wszystkie tomy. Gdzieś już na moim blogu pojawiła się recenzja "Nawałnicy mieczy. Krew i złoto". Teraz zaś pojawi się tom wcześniejszy. Dla mnie drugi, który poznałam.

Pewnie nie wiecie, że uwielbiam serial. Jest świetny. Ale zawsze mnie ciekawiła książkowa wersja historii. Czy się bardzo różni? Czy jest podobna. Dlatego też sięgnęłam po "Nawałnicę mieczy. Krew i złoto", która przypadła mi do gustu, więc postanowiłam poznać historię od początku. Co jak widać, nadal mi się nie udało...

"Nawałnica mieczy. Stal i śnieg" to dalsze losy bohaterów, których mogliśmy poznać w "Grze o Tron" (jeśli ktoś czytał, a nie zaczynał historii od środka). Są to losy wcześniejsze niż te w "Nawałnicy mieczy. Krew i złoto". Na szczęście nie miałam problemu z tym, że czytałam o wcześniejszych wydarzeniach. Nie było mi trudno się przestawić.

Od razu przyznaję, iż czytając, miałam przede wszystkim przed oczyma obrazy z serialu. Ba, czytać o losach bohaterów, ja przypominałam sobie po prostu wydarzenia z serialu. Chociaż były też pewne różnice.

To w tej części pojawia się Ygritte. Rudowłosa dzika, w której zakochał się Jon. A i ona obdarzyła go uczuciem. Fajnie było czytać o pierwszej miłości Jona.

Jak zawsze w tej serii, było dużo różnych bohaterów, wydarzeń, zwrotów akcji. Najbardziej lubiłam czytać o Arya Stark. Przyznam też, iż dużo milej czytało mi się o Sansie niż gdy ją oglądałam. Sansa w sadze Pieśni Lodu i Ognia, choć jest jeszcze dzieckiem, wydaje się ciekawsza. Bardziej odczuwałam jest strach, lęk. Po prostu było mi jej ogromnie szkoda. Dużo bardziej niż jej serialowy odpowiednik.

Oczywiście, z przyjemnością czytałam losy Tyriona oraz Jaimego Lannistera. Niestety, w tej częsci Jaime jest z Brienne, która mnie irytowała o wiele bardziej niż w serialu. Coś nie przepadam za tą postacią.

Robb Stark też nie budził u mnie pozytywnych uczuć. Być może dlatego, że wiedziałam już, co się wydarzy w dalszych losach przez jego jedną głupią decyzję. Tylko, że był dzieckiem, które mogło popełniać błędy. Szkoda, że jego jedna decyzja miała tak ogromny wpływ na dalsze jego (i nie tylko jego) losy.

Książkę czytało mi się wspaniale. Miło było mi się znaleźć znów w świecie Westeros, gdzie toczy się walka o koronę, honor, sprawiedliwość i życie. Cudownie było znów zobaczyć bohaterów, których polubiłam lub znienawidziłam. Na pewno powrócę jeszcze do Westeros. Mam nadzieję zaś, że tym razem wreszcie przeczytam tom pierwszy, tzn. "Grę o tron".

Polecam ogromnie. :)

pokaż więcej

 
2018-05-22 22:10:29
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
Moja biblioteczka
531 272 4095
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (43)

Ulubione cytaty (342)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd