Magdalena 
wyzwaniezwanezyciem.blogspot.com
Lubię czytać :)
27 lat, kobieta, Rożnowice, status: Czytelniczka, dodała: 5 książek i 83 cytaty, ostatnio widziana 6 dni temu
Teraz czytam
  • Buick 8
    Buick 8
    Autor:
    Ned Wilcox, którego ojciec zginął gwałtowną śmiercią, podejmuje pracę w jego macierzystej Jednostce D, by jeszcze przez jakiś czas obcować chociaż ze wspomnieniami o nim. Wśród funkcjonariuszy policji...
    czytelników: 4882 | opinie: 200 | ocena: 6,01 (2334 głosy)
  • Smak życia, czyli uroda zaczyna się w kuchni
    czytelników: 205 | opinie: 7 | ocena: 6,51 (49 głosów) | inne wydania: 1

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-09-29 16:25:45
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018
Autor:

Ja statystykę rozumiem dość dobrze. Wiem jak się ją oblicza i jak można ją odczytywać. Po to przecież jest... by czerpać z jej wiedzę. Podobnie dobrze rozumiem prawdopodobieństwo. Umiem je policzyć matematycznie jak i użyć je w potocznym znaczeniu. Przez co wiem, że prawdopodobieństwo, iż ta książka mi się spodoba było wysokie. I to tylko ze względu na fakt, że znam siebie i swoje upodobania... Ja statystykę rozumiem dość dobrze. Wiem jak się ją oblicza i jak można ją odczytywać. Po to przecież jest... by czerpać z jej wiedzę. Podobnie dobrze rozumiem prawdopodobieństwo. Umiem je policzyć matematycznie jak i użyć je w potocznym znaczeniu. Przez co wiem, że prawdopodobieństwo, iż ta książka mi się spodoba było wysokie. I to tylko ze względu na fakt, że znam siebie i swoje upodobania do kryminalnych seriali, filmów i książek.

Nie jestem jednak fanką serialu The killing. Nawet nie widziałam ani jednego odcinka. Tak wyszło. Szał na ten serial mnie ominął. I choć tytuł na pewno gdzieś mi kiedyś mignął, to nigdy nie zainteresowałam się nim bardziej. Nigdy nie pomyślałam, by zobaczyć choć jeden odcinek. Gdyby nie ta książka, to nadal nie miałabym ochoty na poznanie serialu.

Jednak książkę miałam na półce i nabrałam ochotę na jej poznanie. Cóż, nabrałam ochoty na dobry kryminał, przy którym miło spędzę czas.

Napis na okładce sugeruje, że główna bohaterka, tj. Linden i pewien bohater o nazwisku Holder w serialu są partnerami. Przez co pomyślałam, iż być może Holder i Linden będą współpracować nie znając się jeszcze zbyt dobrze. Wiecie, że to będzie ich pierwsza wspólna sprawa. Tak nie było. Przynajmniej nie do końca. Za to bohaterka współpracuje innym detektywem o nazwisku Goddard. Holder w książce też się pojawia. Jednak duet: Linden i Goddard przypadł mi bardzo do gustu i kończąc książkę nabrałam ochotę na więcej historii z tą dwójką. Przez co sprawdziłam na filmwebie obsadę serialu i nie znalazłam tego bohatera. Zrobiło mi się trochę smutno, bo dla niego z chęcią oglądnęłabym serial. Lecz później stwierdziłam, że serial warto zobaczyć też dla Linden i Holdera. Bo być może ta dwójka też będzie fajnie ze sobą współgrać. Będzie między nimi jakaś chemia.

Książkę niesamowicie szybko się czyta. Wciąga od pierwszej strony. Fabuła rozpoczyna się ciekawie. Od razu na początku poznajemy trójkę głównych bohaterów, z którymi związana będzie fabuła. Nieco rozczarowało mnie zakończenie. Jak już wszystko sugerowało taki obrót spraw, mój umysł krzyczał: "Nieeee!!! Tylko nie to!!! To jest zbyt oklepane!!!".

Główni bohaterowie są interesujący. Najbardziej przypadł mi do gustu Goddard, o którym już coś wspomniałam. To typ, który potrafi oddzielić pracę od rodziny. Potrafi skupić się na sprawie, ale też jest dobrym ojcem. To człowiek, którego z pewnością bym polubiła. Zresztą jego najbardziej polubiłam.

Holder w tej lekturze pracuje pod przykrywką. Akurat w miejscu, w którym Goddard i Linden prowadzą dochodzenie w sprawie morderstwa. Chcąc nie chcąc ich losy musiały się jakoś zetknąć. To było nieuniknione. Chociaż bardziej autorka skupiła się na przedstawieniu Holdera w ciężkich warunkach pracy. Pokazaniu jak sobie radzi i jaki jest. Dużo o nim można by powiedzieć poznając jego działania.

Linden zaś to nieco pracoholiczka, którą można polubić, choć ja wolałam innych bohaterów. Dla niej liczyła się przede wszystkim praca i nie do końca rozumiała, gdy dla kogoś innego równie ważne było życie osobiste. Oczywiście całe skupienie na pracy dotyczyło konkretnej sprawy. Dopóki nie była rozwiązana, Linden nie potrafiła się aż tak zająć się życiem osobistym jak inni bohaterowie. Przynajmniej ja tak ją odebrałam. Być może zbyt negatywnie. Nie wiem, może jest nieco inna w serialu. Może.

Statystycznie rzecz ujmując, książka powinna się spodobać fanom kryminału. Trzyma w napięciu. Detektywi skupiają się na sprawie, tak jak i fabuła. Możemy też poznać nieco bohaterów i ich życie osobiste. Poznajemy ich na tyle, by móc sobie wyrobić jakieś zdanie na ich temat, choć na pewno moglibyśmy poznać ich jeszcze lepiej.

Prawdopodobnie powinna się ona spodobać fanom serialu. Mnie ta książka skłoniła do zapoznania się serialem (co z pewnością uczynię). Być może serial skłoni fanów do sięgnięcia po tą lekturę, która z pewnością umili czas i sprawi, że każdy fan pobędzie trochę dłużej z swoimi ulubionymi bohaterami.

pokaż więcej

 
2018-09-29 15:37:16
Dodała cytat z książki: Dochodzenie. Na styku
Większość ludzi nie rozumiała statystyki tak dobrze jak on. Bo większość ludzi to głupki. Myślą, że im częściej coś robią, albo im dłużej coś robią, tym większe mają szanse na osiągnięcie upragnionego efektu.
 
2018-09-23 20:11:39
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018
Autor:

Miałam na półce od dawna. Ujrzałam, pomyślałam, czemu nie, i sięgnęłam po tą książkę. Przeczytałam... i trochę zrobiło mi się smutno. Ja wiem, że książka miała mnie rozbawić. Wiem, że to była lektura z humorem w tle. Ale podczas czytania było mi smutno, bo choć jestem dużo młodsza od głównej bohaterki, to nagle uświadomiłam sobie, że mogę skończyć jak ona (no, nie do końca, tak ogólnie, jeśli... Miałam na półce od dawna. Ujrzałam, pomyślałam, czemu nie, i sięgnęłam po tą książkę. Przeczytałam... i trochę zrobiło mi się smutno. Ja wiem, że książka miała mnie rozbawić. Wiem, że to była lektura z humorem w tle. Ale podczas czytania było mi smutno, bo choć jestem dużo młodsza od głównej bohaterki, to nagle uświadomiłam sobie, że mogę skończyć jak ona (no, nie do końca, tak ogólnie, jeśli chodzi o jej stan cywilny). A ja tego nie chce. Dobrze mi ze sobą. Fajnie jest i w ogóle. Lecz nie chciałabym być singielką w wieku 37 lat. Po prostu nie.

Naprawdę nie wiem, dlaczego potraktowałam tą książkę tak osobiście. Czemu tak podziałała na moją psychikę. W końcu jeszcze mi daleko do wieku Tiffany. Wydaje mi się, że jestem szczęśliwa i nie powinnam jeszcze zamartwiać się tym, że coś mi nie wyszło. Bo jeszcze wszystko mogę zmienić. I wciąż nie jestem za stara na szczęśliwą przyszłość. Tylko, że...

Tiffany Trott ma 37 lat. Jej chłopak ją zostawił, a ona uświadomiła sobie swój wiek i pragnienie ślubu. Zaczęła więc szukać swojego idealnego partnera, przez co wynikało dużo zabawnych sytuacji. Szukała go na różne sposoby, z których coś wychodziło, coś nie wychodziło, coś okazywało się tragiczne albo po prostu śmieszne. Porażki ją tylko umacniały w poszukiwaniu swego ideału.

Prosta historia, której jedynym zadaniem było mnie zabawić. A sprawiła, że zaczęłam myśleć o swojej przyszłości. O szczęściu i nieszczęściu. O miłości - porażkach miłosnych i sukcesach. O ostatnich, niezbyt ciekawych doświadczeniach. I uświadomiłam sobie dwie kwestie: 1) nie jestem szczęśliwa, 2) nie chcę takiej przyszłości jaką jest teraźniejszość Tiffany. Uświadomiłam sobie również, że to ode mnie zależy moja przyszłość. Mogę ją zmienić, tylko muszę zacząć działać. Słuchać rad od osób, które mnie kochają, pokonać swoje demony i zacząć żyć, by później w wieku Tiffany móc stwierdzić, że jestem szczęśliwa.

Zadziwiające, że zwykłe czytadło, które jest raczej z kategorii: "dobrze się czyta i szybko się o nim zapomina" sprawiło, że spojrzałam na swoje życie z innego punktu widzenia, że zauważyłam, iż moje życie nie idzie w takim kierunku, w jakim powinno. To wszystko zawdzięczam Tiffany, która szukała męża.

Być może jednak miałam już w sobie pewne niepokojące myśli, a ta książka jedynie je rozbudziła. Jednak pomimo refleksji, które poczyniłam dzięki lekturze, nie mogę powiedzieć, że jest to książka dobra, wspaniała, niezwykła. Nadal uważam, że jest to po prostu średniej wartości czytadło, które może rozbawić i zadziwić, gdyż to, co czasem mówi bądź robi Tiffany wydaje się niepokojące. Napisana lekkim piórem. Momentami wydaje się o niczym, może dlatego, iż autorka czasem skacze od tematu do tematu, żadnemu nie poświęcając wiele czasu.

Bohaterów poznajemy tylko z punktu widzenia Tiffany. Książkę momentami czyta się, jakby to był jej dziennik, pamiętnik, w którym opisuje to, co dla niej ważne i pomija to, co według niej musi zostać pominięte. Przez to czasem można mieć wrażenie, że czegoś brakuje lub czasem pojawi się rozmowa, podczas której zastanawiałam się, z kim Tiffany rozmawia.

Jednak jako czytadło na jeden wieczór czy pobyt na plaży, książka się sprawdza. Ot, taki sposób na zabicie nudy... i być może wejrzenia w głąb siebie i znalezienie wewnętrznego smutku. Lecz tego drugiego raczej nie oczekujcie. Mój przypadek był [przy tego typu lekturze] tak dziwaczny jak czasem dziwaczne było zachowanie Tiffany.

pokaż więcej

 
2018-09-23 09:09:17
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018
Autor:

Jestem oczarowana. Wciąż czuję się oczarowana tą książką. Czegoś takiego szukałam. Z pozoru zwykłej książki obyczajowej, w której głębiej można znaleźć coś tajemniczego, wręcz niemożliwego. Coś, co sprawia, że nie mogłam oderwać się od lektury.

Tym czymś tajemniczym był bohater o imieniu Gerwazy. Już pierwsza wzmianka o nim niepokoiła, ale też ciekawiła. Im częściej zaś się pojawiał, tym...
Jestem oczarowana. Wciąż czuję się oczarowana tą książką. Czegoś takiego szukałam. Z pozoru zwykłej książki obyczajowej, w której głębiej można znaleźć coś tajemniczego, wręcz niemożliwego. Coś, co sprawia, że nie mogłam oderwać się od lektury.

Tym czymś tajemniczym był bohater o imieniu Gerwazy. Już pierwsza wzmianka o nim niepokoiła, ale też ciekawiła. Im częściej zaś się pojawiał, tym bardziej się niepokoiłam o bohaterów, a równocześnie, tak jak jeden z głównych bohaterów, zaczynałam lubić Gerwazego. Zauważać, iż ma on coś w sobie przyciągającego.

Lektura przypomina mi książkę (i film) pt. "Zielona mila". Fabularnie są to całkowicie różne pozycje, które praktycznie nic nie łączy. Poza tą nutą tajemniczości i dziwnymi, tajemniczymi postaciami, które są niezwykłe.

Rodziną wokół której kręci się fabuła oczarowałam się równie mocno jak i Gerwazym. Polubiłam chłopaków, synów Bernie i Gerry'ego. Mogłam ich poznać na tyle dobrze, by zrozumieć motywy działań chłopaków, ich emocje i uczucia. Zaś nie mieli cech, które by mnie irytowały, a przynajmniej cechy negatywne nie były wysuwane na pierwszy plan. Jeśli jednak daną negatywną cechę bohaterka wysuwała na pierwszy plan, to było to działanie zamierzone, które nie miało sprawić, by bohatera znielubić, a raczej by pokazać, że jest ludzki, ma osobowość, nie jest ideałem, bo ideałem nikt nie jest. Dzięki temu wszystkiemu ich działanie nie bywało dla mnie irytujące, głupie czy wręcz nieodpowiedzialne. Po prostu czułam, że działają zgodnie ze sobą. Nawet, gdy się pogubili i robili głupoty, to wciąż rozumiałam ich. Choć oczywiście chciałam, by życie im się ułożyło jak najlepiej. Po prostu chłopcy zasługiwali na to.

W książce bohaterowie często korzystali ze zwrotu "fajno" zamiast "fajnie". Na początku myślałam, że to błąd w druku. Później się dziwiłam, aż w końcu się przyzwyczaiłam do tego wyrażenie. No cóż. Sama teraz mogę powiedzieć "fajno, bo poznałam niezłą książkę". ;)

Na okładce napisano:
Przyjaciel rodziny to powieść napisana z werwą i humorem.
Nie sposób z tym zdaniem się nie zgodzić. Ta książka jest dobrym obyczajem, w którym znajdziemy wzloty i upadki głównych bohaterów. Poznajemy ich, gdy życie podstawia im pod nogi problemy, z którymi muszą się zmierzyć. Poznajemy ich, gdy muszą dokonać mądrych decyzji, by później żyć w szczęściu.

Wydaje się, że chłopcy świetnie się dogadują. I tak jest. Nie brakuje u nich jednak spięć jak to u rodzeństwa. Czasem potrzebna jest kłótnia, by coś sobie uświadomić. Czasem postać, która stoi z boku i może doradzić. Czasem zaś zajrzenie we własne wnętrze. Jak postępowali bohaterowie? Różnie... i nie zawsze zgodnie z przewidywaniami. Dlatego warto poznać tą książkę.

Czasem pojawiają się też wątki humorystyczne, dzięki którym książka zyskuje na wartości. Czasem są wątki wręcz makabryczne (przynajmniej dla mnie). Jednak przede wszystkim jest to książka obyczajowa opowiadająca o życiu rodziny, która musi zmierzyć się z swoimi problemami.

Jest to fajne, przyjemne czytadło, przy którym można miło spędzić popołudnie i wieczór. Nie jest to literatura wysokich lotów, przy której zastanawiamy się nad sensem istnienia. Ale za to jest to literatura popularna, przy której dobrze można się bawić i na chwilę oderwać się od szarej rzeczywistości. Zdecydowanie polecam, gdyż książka w pełni spełniła moje oczekiwania... oraz nie miała irytujących głównych bohaterów.

pokaż więcej

 
2018-09-23 08:26:46
Dodała cytat z książki: Przyjaciel rodziny
Weź się pozbieraj, stary. Poważnie. Nie chcę, żebyś się kiedyś czuł jak ja się czuję, żebyś chodził z tą wielką pustką w miejscu, gdzie powinien być twój dzieciak, twój dzieciak i twoja żona.
 
2018-09-21 16:41:59
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018
Autor:

Są książki, które zapadają w pamięć. Są książki, o których się szybko zapomina. Są książki, które porywają nas w swój świat... i są książki nijakie. "Flirty bez znieczulenia należą do ostatniej kategorii.

To nie tak, że się nudziłam przy tej lekturze, że miałam dość już po kilku rozdziałam. Czytało się dobrze. Szybko, książka nawet wciągała... tylko... po prostu była jakby o niczym. Książka...
Są książki, które zapadają w pamięć. Są książki, o których się szybko zapomina. Są książki, które porywają nas w swój świat... i są książki nijakie. "Flirty bez znieczulenia należą do ostatniej kategorii.

To nie tak, że się nudziłam przy tej lekturze, że miałam dość już po kilku rozdziałam. Czytało się dobrze. Szybko, książka nawet wciągała... tylko... po prostu była jakby o niczym. Książka miała fabułę. Wiadomo, coś się dzieje. Ale po lekturze nie poczułam niczego. Ani radości, ani smutku, ani złości, że książkę przeczytałam. Chociaż w trakcie czytania pojawiło się kilka emocji. Najwięcej radości, zażenowania, trochę znudzenia i poczucia deja vu.

Być może w ostatnim czasie przeczytałam za dużo książek, które były typowymi romansami. Bo wiedziałam, że książka jest z serii "Literatura w szpilkach", że to literatura kobieca. Po opisie mogłam stwierdzić, że to będzie przede wszystkim romans. Nawet po tytule to wiedziałam. I powinnam liczyć się z tym, że główna bohaterka będzie randkować i szukać swej drugiej połówki.

Więc nie jest tak, że książka jest zła. Bo taka nie jest. Fabuła nie jest najwyższych lotów. W sumie chodzi o znalezienie chłopaka, tego jedynego i praktycznie tylko wokół tego porusza się cała akcja. Czasem pojawiają się też rodzice głównej bohaterki, którzy tak stanowią za tło pojawiające się, gdy powinno pojawić się coś innego niż poszukiwania chłopaka. Czy główna bohaterka spotyka się z przyjaciółmi, czy zajmuje pracą, to zawsze na pierwszym planie jest szukanie tego jedynego. Ale przecież to nawet tytuł sugeruje.

Główną bohaterką jest Hanna, która pracuje na własny rachunek. Zajmuje się usługami krawieckimi. Wydaje się zwykłą osobą, dla której liczy się dom, praca. Myśli o przyszłości. Lecz przede wszystkim myśli o facecie. I postanawia, że znajdzie faceta przed swoimi urodzinami. Wynika z tego kilka zabawnych sytuacji oraz kilka sytuacji żenujących (przede wszystkim dla czytelnika, bo wydaje mi się, iż one nie miały był żenujące tylko zabawne).

Książka jest przewidywalna. Już po pierwszych stronach byłam pewna jak ta historia się zakończy. Trudno było się nie domyślić, jeśli autorka co jakiś czas dawała sygnały, które sugerowały zakończenie.

Bardzo spodobały mi się relacje przyjaciół. Hanna, Cassie Louise i Scott dbali o relacje, która i łączyła. Spotykali się na tyle często, by nie zapomnieć o sobie. Pojawiali się w chwilach ważnych dla siebie. Gdy ktoś miał problemy, reszta przyjaciół była przy nim. Takich przyjaciół chciałabym mieć. Taką przyjaciółką chciałabym być dla innych. Naprawdę, to jest coś wspaniałego móc liczyć na swoich prawdziwych przyjaciół, wiedzieć, że oni tam są i ufać im.

Właśnie, zaufanie. Gdy pojawił się pewien wątek, dość częsty w filmach romantycznych, byłam pewna, że skończy on się kłótnią przyjaciółek. A tu nie. Niespodzianka, bo one sobie ufały na tyle, by wierzyć sobie i nie niszczyć przyjaźni przez jakiegoś chłopca. To mi się spodobało. Ta niespodzianka, która nie skończyła się jak zawsze. Lecz była taka jaka powinna być.

Ogólnie książka jest średnia. Dobre z niej czytadło, w którym znajdziemy fajną relację przyjaciół. Czasem się pośmiejemy, czasem nie. Będzie poważnie i romantycznie. Zakończeniem przewidywalnym, lecz miłym. I choć później stwierdzimy, że była taka nijaka, to jednak miała kilka plusów, które sprawiły, iż przypominając sobie o fabule, zrobi się miło na serduchu.

Nie polecam i nie zniechęcam. Jeśli szukacie miłego czytadła, które nie jest wysokich lotów i ma w sobie momenty wniesienia się jak i szybkiego opadania dół, to możecie sięgnąć po tą pozycję.

pokaż więcej

 
2018-09-21 15:52:23
Dodała cytat z książki: Flirty bez znieczulenia
Pragnęłam szczęścia. (...) Szczęście, w jakiejkolwiek postaci.
 
2018-09-18 21:02:58
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018

Sara Walter to postać, którą zdecydowanie polubiłam. Być może dlatego, że jest podobna do mnie. Kto nie lubi kogoś podobnego? Pod względem charakteru, wyglądu...

Główną bohaterką jest właśnie Sara Walter, która przeprowadziła się do Los Angeles z powodu miłości. Jej ukochany miał mieć tam pracę i umówili się, iż ona pojedzie wcześniej, wszystko ogarnie, on zaś dołączy. Po czym okazał się...
Sara Walter to postać, którą zdecydowanie polubiłam. Być może dlatego, że jest podobna do mnie. Kto nie lubi kogoś podobnego? Pod względem charakteru, wyglądu...

Główną bohaterką jest właśnie Sara Walter, która przeprowadziła się do Los Angeles z powodu miłości. Jej ukochany miał mieć tam pracę i umówili się, iż ona pojedzie wcześniej, wszystko ogarnie, on zaś dołączy. Po czym okazał się palantem, a Sara z pomocą przyjaciół zaczyna zauważać, iż zawsze taki był.

To kolejna książka z serii "Literatura w spódnicy", którą mam okazję poznać. Seria była skierowana dla kobiet, toteż od tej literatury oczekiwałam przede wszystkim dobrej zabawy. Wszelkie bonusy mnie radowały, zaś rozczarowania lekko bolały.

W tej historii dostałam niezwykłe trio, które szybko polubiłam. Zacznę od Sary. Jak wspomniałam na początku, jest ona podobna do mnie. Cicha, uległa, łatwo można nią zdominować. Nie ma pewności siebie, poczucia własnej wartości. Ale, dzięki współlokatorce zaczyna się zmienić.

Współlokatorka to Martika - dziewczyna od imprezowania. Polubiłam jej sposób bycia. Pewną manierę, styl, w którym bym się na pewno nie odnalazła. Marika jest wyjątkowa i można ją kochać lub nienawidzić. Choć wątpię, by ktoś jej nie polubił. Choć wydaje się ostra, to tak naprawdę jest kochaną osóbką.

Judith to ostania bohaterka z naszego trio, o której warto wspomnieć. Całkowite przeciwieństwo Martiki. Stonowana, zorganizowana, wszystko ma zaplanowane i nie pozwala sobie na nieprzewidziane wypadki. Judith to głos rozsądku, Martika natomiast to głos serca. Sara zaś będzie dokonywać wyborów kierując się zdaniem swoich przyjaciółek.

Przy lekturze bawiłam się świetnie. Dużo się śmiałam, wiele kibicowałam. Chciałam by Sarze się udało, by była szczęśliwa i odnalazła siebie. Książkę bardzo szybko przeczytałam. Trudno ją byłoby czytać długo, gdy jest lekka, ma prosty język, jest też zabawna. I sympatyczna. Pierwszy raz mówię, że książka jest sympatyczna, ale ta taka naprawdę jest. Bohaterowie są przyjemni, prawdziwi przyjaciele, wręcz ideały swoim nieidealnymi cechami. Miasto jest może imprezowe, lecz idealne do dokonywania zmian i niesamowicie wciągające, wręcz uzależniające. Ja tylko czytając, pragnęłam znaleźć się w tym mieście choć na chwilę. Być może kiedyś spełnię to marzenie.

Jeśli ktoś nie przepada za opisami erotycznymi, to lepiej, by nie sięgał po tą lekturę. W książce nie brakuje imprezowania oraz zabaw łóżkowych. Dla mnie nie stanowiło to problemu. Ba, według mnie książka by straciła na wartości, gdyby usunął wszelkie erotyczne sceny.

Książkę polecam każdemu, kto pragnie się odprężyć po ciężkim dniu. Ta lektura wspaniale oderwie nas od rzeczywistości i sprawi uśmiech na twarzy czytelnika. "Dziewczyna w Mieście Aniołów" nadaje się idealnie, gdy potrzebujecie relaksu. Ta książka zrelaksuje lepiej niż kąpiel w pianie (chyba, że do kąpieli dołączymy tą książkę), odpręży i sprawi, że zapominamy o kłopotach... choć na chwilę. Nie jest to literatura wysokich lotów, lecz jest świetnym lekarstwem na smutki. Polecam.

pokaż więcej

 
2018-09-17 19:24:41
Wypowiedziała się w dyskusji: Otwórz książkę . . .

Rzeczywiście, nie wyglądał dobrze.


Str 114

więcej...
 
2018-09-16 15:52:03

Imię i Nazwisko: Madeline Fast
Pochodzenie: Córka Afrodyty i zwykłego człowieka
Umiejętności: Rzucanie uroków na wybranków mego serca.
Dylemat: Człowieczeństwo vs Olimp
Dokonanie wyboru: Olimp.

Znów ludzkie problemy. Życie jest ciężkie. Szczególnie, gdy jest się pół człowiekiem, pół bogiem. Dlatego też dokonałam wyboru powrotu na Olimp. Nie, żebym źle się bawiła. Życie na Ziemi bywa też...
Imię i Nazwisko: Madeline Fast
Pochodzenie: Córka Afrodyty i zwykłego człowieka
Umiejętności: Rzucanie uroków na wybranków mego serca.
Dylemat: Człowieczeństwo vs Olimp
Dokonanie wyboru: Olimp.

Znów ludzkie problemy. Życie jest ciężkie. Szczególnie, gdy jest się pół człowiekiem, pół bogiem. Dlatego też dokonałam wyboru powrotu na Olimp. Nie, żebym źle się bawiła. Życie na Ziemi bywa też zabawne i... pouczające. Może być piękne, niezwykłe. Ale przede wszystkim ciężki, gdy uświadomisz sobie, że otaczają Cię jedynie chłopcy znajdujący się pod Twoim urokiem. Niby zrobią dla Ciebie wszystko... tylko dla mnie stało się to już zbyt męczące. Czas zacząć nowe życie, wśród bóstw... życie na Olimpie.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-09-16 13:19:20
Wypowiedziała się w dyskusji: Eliminacje, czas zacząć!

J.K. Rowling
Michael Grant
Philip Pullman


Odpada Michael Grant, ponieważ nie znam jego twórczości.

więcej...
 
2018-09-16 09:32:05
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-09-16 09:16:59

Mówią, że każdy ma jakiś talent. Każdy jest w czymś dobrym. Czymś, czym inni nie. Tylko, że... ja chyba nic takiego nie mam. Owszem, jestem świetna w matmie, ale wiele osób jest, którzy spełniają się w nauczaniu. Ja siebie jako korepetytora czy nauczyciela nie widzę. Jestem dobra w czytaniu - ale to też nie jest umiejętność, która mogłaby być dziedziną ekspercką.
Ale jest jedna... jedna...
Mówią, że każdy ma jakiś talent. Każdy jest w czymś dobrym. Czymś, czym inni nie. Tylko, że... ja chyba nic takiego nie mam. Owszem, jestem świetna w matmie, ale wiele osób jest, którzy spełniają się w nauczaniu. Ja siebie jako korepetytora czy nauczyciela nie widzę. Jestem dobra w czytaniu - ale to też nie jest umiejętność, która mogłaby być dziedziną ekspercką.
Ale jest jedna... jedna jedyna rzecz, w której jestem świetna. Byciu marzycielką. I pewnie w tym mogłabym być ekspertem, który jeździłby po świecie i podpowiadał jak marzyć, a później jak się zabrać do spełniania tych naszych marzeń - nawet tych niesamowitych, wręcz magicznych. Uczyłabym ludzi cieszyć się chwilą i dostrzegać w życiu codziennym magię. Lecz przede wszystkim byłyby to lekcje marzeń. Bo marzyć też trzeba umieć.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-09-15 15:39:35

Kupiłam z gazetą:
Homeland. Ścieżki Carrie Homeland. Ścieżki Carrie

więcej...
 
2018-09-15 15:38:29
Wypowiedziała się w dyskusji: Czytamy w weekend

Pragnę skończyć:
Dziewczyna w Mieście Aniołów Dziewczyna w Mieście Aniołów

więcej...
 
Moja biblioteczka
547 282 4305
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (43)

Ulubione cytaty (361)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd