Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu

Okładka książki Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu
Anna Lange Wydawnictwo: Sine Qua Non Seria: Imaginatio [SQN] fantasy, science fiction
448 str. 7 godz. 28 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Seria:
Imaginatio [SQN]
Data wydania:
2016-08-17
Data 1. wyd. pol.:
2016-08-17
Liczba stron:
448
Czas czytania
7 godz. 28 min.
Język:
polski
ISBN:
9788379246717
Średnia ocen

7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardui

Epoka wiktoriańska, zbrodnie i… czary!



841 1 378

Oceny książki Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu

Średnia ocen
7,1 / 10
714 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu

avatar
294
13

Na półkach:

Może niespecjalnie porywająca, ale bardzo przyjemnie się czytało ;)
A czytałam ją już dłuższą chwilę temu i nadal pamiętam głównych bohaterów i całkiem interesujący pomysł magiczny Londyn.
Szkoda, że nie ma kolejnych części, bo zdecydowanie jest potencjał na rozbudowanie fabuły o kolejne przygody i pogłębienie relacji pomiędzy postaciami.

Może niespecjalnie porywająca, ale bardzo przyjemnie się czytało ;)
A czytałam ją już dłuższą chwilę temu i nadal pamiętam głównych bohaterów i całkiem interesujący pomysł magiczny Londyn.
Szkoda, że nie ma kolejnych części, bo zdecydowanie jest potencjał na rozbudowanie fabuły o kolejne przygody i pogłębienie relacji pomiędzy postaciami.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
105
1

Na półkach:

Zdecydowanie szkoda, że nie ma kolejnej części.

Zdecydowanie szkoda, że nie ma kolejnej części.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1021
434

Na półkach:

Całkiem przyjemna powieść. Magia, mroczny klimat Londynu, ciekawi bohaterowie, akcja wciągająca.
Połączenie Harrego Pottera z powieściami Magdaleny Kubasiewicz o Wilczej Jagodzie.
Momentami dało się wyczuć, że to debiut. Trochę niedociągnięć fabularnych, nazbyt rozbudowane zdania i zdecydowanie za dużo wtrąceń umieszczonych w nawiasach.
Niemniej polecam

Całkiem przyjemna powieść. Magia, mroczny klimat Londynu, ciekawi bohaterowie, akcja wciągająca.
Połączenie Harrego Pottera z powieściami Magdaleny Kubasiewicz o Wilczej Jagodzie.
Momentami dało się wyczuć, że to debiut. Trochę niedociągnięć fabularnych, nazbyt rozbudowane zdania i zdecydowanie za dużo wtrąceń umieszczonych w nawiasach.
Niemniej polecam

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

2063 użytkowników ma tytuł Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu na półkach głównych
  • 1 194
  • 854
  • 15
438 użytkowników ma tytuł Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu na półkach dodatkowych
  • 279
  • 47
  • 42
  • 27
  • 18
  • 13
  • 12

Tagi i tematy do książki Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Dziecko Odyna Siri Pettersen
Dziecko Odyna
Siri Pettersen
Hirka, bezogoniasta, straciła w dzieciństwie to, co każdy ma, ogon. Jednak przed Rytuałem dowiaduje się, że to była tylko taka historia. Ona nigdy go nie posiadała. Jest Dzieckiem Odyna, kimś, kto niesie zgniliznę, niebezpieczeństwo oraz ślepych. Teraz rudowłosa dziewczyna znajduje się w ogromnym niebezpieczeństwie, co zrobi? On Rime, dziedzic wielkiego rodu, spadkobierca wszystkiego łącznie z miejscem w Radzie. Do tego ma takie zdolności, jak nikt od dawna. A jednak ich się wyrzeka, bo chce służyć. Jednak na jego drodze znów pojawia się rudowłosa koleżanka z dzieciństwa. Obraca jego świat do góry nogami. Sam już nie wie, co ma robić. Jednak już wie, że nic nie będzie już tak samo. Tę książkę kupiłam dawno temu. Kupiłam i jak to zwykle bywa, u nas co kochają książki, mamy ich więcej i zawsze jeszcze dochodzi więcej i więcej. Zawsze więc jest jakaś książka do przeczytania. I tak ssę, ona przeleżała długo. Aż nastąpiło wznowienie serii. Stwierdziłam, że może to jest sygnał, by wreszcie zabrać się za tę książkę. Dzięki uprzejmości wydawnictwa dostałam całą do recenzji. Niedawno zaczęłam ten pierwszy tom. I wiecie co? Żałuję, że tak długo zwlekałam z poznaniem tej książki. Początek jest ciężki, fakt. Trochę ciężko było mi się wgryźć. Jednak jak już to zrobiłam, cóż historia mnie wciągnęła. Jednak ku mojemu niezadowoleniu książkę czytałam długo. Akurat napiętrzyło się zbyt dużo i czasu brakło na czytanie. Jednak gdy wreszcie mogłam ją skończyć, to nie mogłam doczekać się kolejnej części. Na szczęście mam ją, więc bez problemu mogłam sięgnąć po kontynuację. Ale wszystko po kolei. Na początku prawie nic się nie dzieje. Poznajemy dziewczynę, poznajemy chłopaka. Myślimy, że to kolejna romantyczna książka. Nic bardziej mylnego. Gdy przebijamy się przez początek i zaczynamy już powoli rozumieć, o co w niej chodzi, to pojawia się mrok. Tak, książka przepełniona jest mrokiem. To nie typowa książka fantasy rodem z magii i miecza. Ma coś więcej. Świat, jaki przedstawia nam autorka, jest na początku tajemniczy. Nie wiemy o nim za dużo. Poznajemy go powoli wraz z historią. Wpierw wydaje się zwykły, szybko dowiadujemy się, że w tej krainie mieszkają postacie podobne do ludzi. Różnią się jednak jednym bardzo ważnym szczegółem, mają ogony. Do tego, wraz z poznawaniem tej historii dowiadujemy się, że posiadają oni moc łączenia się w magią natury, mogą z niej czerpać. Jednak w zależności od mocy zależy ich przydział, co będą robić gdy skończą te szesnaście lat. Więc mamy tu magiczny świat, który różni się od naszego. I w tym wszystkim poznajemy ją, Hirkę. Dziewczynę, która jako jedyna nie posiada ogona. Przez całe swoje życie spotykała się z odrzuceniem, wyszydzaniem, niekiedy wykluczaniem. Do tego doszedł strach, gdy dowiedziała się, że jest człowiekiem, zgnilizną. Strach, że jak inni się dowiedzą, czym jest, nie tylko ci, co ją lubili, przestaną. Strach, że może być wypędzona, a nawet i zabita. Autorka przedstawia więc nam opowieść o byciu innym, o tym jak społeczeństwo na taką inność reaguje. Oczywiście jak świat magiczny, magiczne istoty to musi istnieć jakieś bóstwo. Autorka świetnie przedstawia nam, jak pod płaszczem wiary można sterować całym społeczeństwem. Jak wybrani, najbogatsi możni od pokoleń decydują o tym co jest dobre a co nie. Poruszana jest tu też mitologia. Bardzo dużo zaczerpnięto z mitologii nordyckiej. Jednak jest tu wszystko wywrócone. W tym świecie bycie Dzieckiem Odyna nie jest dobre. To przekleństwo. Wierzy się bowiem, że oni nie tylko przynoszą zgniliznę. To oni sprowadzają „ślepych”. I nie ważne, że żadnego na oczy nigdy nie widzieli. Jest to tak zakorzenione w społeczeństwie, że nawet Ci, co są przychylni dziewczynie, wierzą w to, że ona sprowadzi na nich nieszczęście. Wrócę na chwile do wątku magii, magicznego świata. To nie jest typowe, jakie czytamy przeważnie w książkach z nimi wiązane. Nie ma niczego spektralnego. Nie ma tu rzucania zaklęć, miotania ogniem czy innym żywiołem. Tu ta magia jest delikatniejsza, subtelniejsza. Pochodzi ona od natury, musi być z nim zgodna. Jednoczenie autorka pokazuje co czego kogoś, kto postępuje wbrew temu. Oczywiście jest tu też wątek, można powiedzieć romantyczny. Jednak jest on delikatny, nienachalny. Gdzieś tam zaczynający się dopiero. Jednak on nie jest tu głównym tematem. Jest pobocznie. Ważniejsze jest tu przeciwstawienie się normom, oczekiwaniem społeczeństwa. Gdzie dziedzic potężnej rodziny, nie tylko bogatej, u władzy, ale również silnie magicznie, zadaje się z takim nikim, wyrzutkiem, który jak się później okazuje, nie umie czerpać. A jednak te dwa różne światy znajdują pewnego rodzaju przyjaźń, oparcie w sobie a z czasem nawet i coś więcej. Autorka przedstawia nam tu walkę o siebie. Hirka, o przeżycie, przetrwanie oraz pewnego rodzaju akceptację. Ale nie tylko, Hirka nie wie nic. Nie wie, kim jest, skąd pochodzi, jakie są jej korzenie, jak się znalazła w tym świecie. Poszukuje więc też prawdy o sobie. Walczy, by nie tylko przetrwać, ale i czegoś się o sobie dowiedzieć. Natomiast Rime szuka własnej drogi. Nie chce iść ścieżką wytyczoną przez babcię. Uważa, że zasiadanie w Radzie nie daje niczego, nie służy Widzącemu ani społeczeństwu. Wybiera więc inną drogę, mroczniejszą, trudniejszą i walczy o nią. Oczywiście mamy tu też wątek drogi. Dzięki niemu widzimy, jak zmienia się postrzeganie świata danego bohatera. Poprzez drogę, jaką przeszli widzimy, jak bardzo się zmieniają, jak bardzo szybko dorastają. Jak wiedza, jaką zdobyli, wpłynęła na nich i co z tym zrobili. Nie jest to jednak aż tak bardzo oczywisty motyw, ale jednak się tu znajduje. Dodam jeszcze, że podobają mi się kreacje bohaterów. Nie są schematyczne, choć może w pierwszej chwili można tak poczuć. Jednak kiedy ich się bliżej poznaje, ich cele, przemyślenia itp. to nie da się ich nie lubić. Jak pisałam wcześniej, początek jest to ciężki. Jednak jeśli damy jej szansę to poznamy jej interesujący świat, historię oraz bohaterów. Cieszę się, że mogę zabrać się do czytania kolejnego tomu, bowiem tak autorka zakończyła tę część, że nie mogłam się potrzymać, by poznać dalsze losy bezogoniastej. Polecam, ja bawiłam się dobrze.
Scarlettrose - awatar Scarlettrose
ocenił na81 miesiąc temu
Rok szczura. Wędrowniczka Olga Gromyko
Rok szczura. Wędrowniczka
Olga Gromyko
Bohaterowie ruszają w podróż, by odebrać obiecane im przez Alka pieniądze, ale okazuje się to nie być takie proste. Nie tylko dlatego, że sama gromadka ma niezwykłe zdolności do pakowania się w kłopoty wszelkiego rodzaju, ale i ich śladem nieprzerwanie podąża na wpół szalony Wędrowiec. Do tego cała trójka głównych bohaterów co rusz trafia na starego mistrza Alka, którego prawdziwych zamiarów nie sposób odszyfrować. Jakby tego wszystkiego było mało, w lepkie ręce Żara trafia przedmiot, dla którego zdobycia nie zawahano się nawet zabić królewskiego (a raczej tsarskiego) gońca. W dodatku gdzieś w tle słychać już wojenne bębny. W tej części historia nieco nam się rozwidla i poza głównym wątkiem dotyczącym Ryski, Żara i Alka, dostajemy też perspektywę kilku mieszkańców gospodarstwa, z którego uciekła dziewczyna. Dwaj robotnicy, Cyka i Mikh, a także ojczym naszej głównej bohaterki, ruszają z tsarskiego rozkazu podobno naprawiać posterunek, który stoi w ruinie. Cała sprawa okazuje się jednak znacznie bardziej zagmatwana i zdecydowanie nie podoba się mężczyznom. Mimo że dzieje się znacznie więcej, niż w pierwszej części, fabuła nie pędzi jakoś specjalnie, a wszystkie wydarzenia mają przyczynę i skutek. W tej części ponownie da się też odczuć, jak wielkie umiejętności autorka ma w tworzeniu bohaterów. Ryska, którą poznajemy jako zahukaną dziewczynę, zyskuje nieco pewności siebie i w końcu rozwija skrzydła, choć nadal nie traci swojej delikatności i naiwności. Największe zmiany zachodzą w postaci Alka. Och, nie zrozumcie mnie źle, momentami nadal ma się ochotę mocno go zdzielić, ale Sawrianinowi zdarza się częściej okazywać ludzkie odruchy i być mniej złośliwym. Dodatkowo w tej części mocniej widać, że tak naprawdę jest jeszcze młody. Nie tylko momentami zachowuje się jak nastolatek, a w tekście kilka razy pojawia się w jego przypadku określenie „chłopięcy”, ale i niektóre wybory, których musi dokonać, bardzo na niego wpływają. Nie mogę przejść na przykład obojętnie obok tego, jak doskonale autorka ukazała jego uczucia po walce z rozbójnikami. Zrobiła to w sposób, którego niestety często brakuje mi w młodzieżowym fantasy. W tym tomie Gromyko zdradza nieco więcej na temat jego przeszłości, a wiedza ta pozwala z kolei doskonale zrozumieć, czemu jest on tak oschły i rozgoryczony. Także jego walka z próbującym ogarnąć go szaleństwem została przedstawiona bardzo realistycznie i sprawia, że momentami zaczyna się może nie współczuć mu, ale z pewnością rozumieć. Ważną postacią wydaje się też być powracający do głównych bohaterów niczym bumerang stary mistrz Alka. Jego motywy są tak naprawdę nieznane, chociaż zdaje się on pomagać bohaterom i z jakiegoś powodu naprawdę troszczyć się o byłego ucznia. Sawrianin z kolei wręcz go nienawidzi, zresztą nie bez powodu. Mimo to mężczyzna uczepił się ich jak przysłowiowy rzep psiego ogona i, muszę przyznać, mimo wszystko nawet go lubię. Widać w nim postać mentorską, nawet jeśli nie zawsze ma rację, o czym otwarcie mówi mu Ryska. Chociaż zgłosił się na ochotnika do zabicia Alka, nie próbuje tego robić, wręcz przeciwnie. Na koniec dodam też, że całkiem sympatyczne wrażenie zrobił najemnik Siwa. Okazuje się, że czasem, by zdobyć przyjaciela, trzeba go najpierw mocno sponiewierać i wywalić z karczmy wprost do błota, a potem wybrać się z nim na polowanie na „żywe trupy”. Cóż, nawet mnie to nie dziwi. Mamy tu do czynienia ze świetnym stylem autorki, który sprawia, że przez książkę się wręcz płynie. Gromyko jednak w końcu pokazuje to, w czym jest wręcz genialna – typowy dla jej twórczości humor, wywołany przede wszystkim dyskusjami bohaterów przewija się z poważnymi, klimatycznymi scenami, które przypominają, że świat w tej historii wbrew pozorom nie jest czysty i kolorowy. Szczególnie pozytywnym zaskoczeniem jest wątek walki w lesie i tego, co czuli w związku z nią bohaterowie. Wyjątkowo mocny nacisk autorka położyła na emocje Alka, który jako jedyny wtedy walczył, chociaż przez większość czasu wydarzenia oglądamy oczami Ryski. Wyszło niesamowicie, a ponury klimat ciągnął się jeszcze przez jakiś czas, a widmo śmierci nie opuściło bohaterów przez długi okres. Pojawia się też tutaj pewne zaskoczenie dotyczące naszego Sawrianina, ale nie będę zdradzać, o co chodzi, by nie popsuć nikomu czytania. Sprawiło tylko ono, że poczułam się, jakbym dostała workiem mąki w brzuch – na szczęście pozytywnie. Poważny klimat mają również wstawki dotyczące mieszkańców wieski, którzy wyruszyli do „naprawy posterunku”. Przez nie oraz kilka wtrąceń w pozostałych rozdziałach, składających się tak naprawdę z pojedynczych zdań, odczuwa się niepokój. Po prostu wiadomo, że coś nadchodzi, ale co dokładnie? Jak zmieni się życie bohaterów? Tego już autorka nie zdradza, pozostawiając nas w oczekiwaniu. Ogólnie widać tu, że Gromyko ma naprawdę duże umiejętności pisarskie, bo doskonale buduje napięcie i odnajduje się zarówno w walkach, scenach domowych, jak i intrygach na większą skalę. Doskonale potrafi wyważyć humor z mocnymi, przygnębiającymi momentami, przez co daje czytelnikom kawałek naprawdę dobrej lektury. Niestety za to umiejętności zabrakło w składzie wydającym tę część w naszym kraju. Literówek i braków przecinków jest jeszcze więcej niż w poprzednim tomie, momentami pojawiają się też inne błędy techniczne, takie jak brak kursywy w chwili, gdy Alk rozmawia pod postacią szczura. I to naprawdę są błędy, które można bez problemu wyłapać przy ponownym przeczytaniu książki. Mało tego, wiele z nich spokojnie wskazałby program do edycji tekstu. „Rok Szczura” tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że Olga Gromyko jest jedną z lepszych i bardziej niedocenianych pisarek. Chociaż na pewno w historii tej znajdzie się kilka wad, bawiłam się doskonale, a książkę pochłonęłam w kilka godzin. Pełna recenzja: https://iurecenzje.blogspot.com/2022/04/recenzja-ksiazki-rok-szczura.html
SigmaBeggers - awatar SigmaBeggers
ocenił na83 lata temu
Dziki łabędź i inne baśnie Michael Cunningham
Dziki łabędź i inne baśnie
Michael Cunningham
Zachwycona nie jestem, nastawiłam się Bóg wie co, bo autor ceniony, napisał "Godziny", na podstawie której powstał świetny film z Nicole Kidman w roli głównej. Nie jest to zła książka, czyta się bardzo szybko, ale to właśnie dlatego czuję pewien niedosyt. Treści są nierówne. Niektóre z baśni w wersji dla dorosłych nie mają większego sensu, w ogóle nawet nie mają tej baśniowej aury, ta magia brzydko miesza się z współczesnością, autor operuje niemalże wyłącznie stereotypami (bo jak młodzież, to wiadomo, kolczyki i tatuaże, jak książę, to wiadomo, kwadratowa szczęka i piękny, że hej),nie mogę mu jednak odmówić posiadania pewnego klucza do odczuć prawdopodobnie każdego czytelnika, może nawet takich przez niego nieodkrytych, Cunningham widzi drugie dno i widzi je dokładnie. Dosyć słabą i niczego ciekawego niewnoszącą współczesną wersją baśni jest moim zdaniem tytułowy "Dziki łabędź", "Baba Jaga" taka średniawa, niegłupia, ale i nie porwała mnie, "Piękny Jaś" mnie bardzo rozczarował, w zasadzie jakbym czytała baśń dla dzieci. "Jej włosy" są zdecydowanie zbyt filozoficznie, nie rozumiem wcale, przerost formy nad treścią. Bulwersująco dobra jest za to "Otruta", w ogóle wiele jest tu ukrytych treści erotycznych, sprytnie przez autora nie tyle dodanych, co odkrytych w oryginalnych baśniach. Boski jest "Karzeł", pięknie nam pisarz pokazuje, że może baśnie, które znamy - znamy dobitnie z jednej perspektywy, a gdyby się tak zastanowić nad motywami postępowania poszczególnych postaci, może okazałoby się, że morał jest zupełnie inny niż nam się wydaje? Romantyczne "Ołowiany, dzielny" jest moim zdaniem pięknym tworem, nowelą opisującą rzeczywistość wielu małżeństw, wierzę jednak w to, że nie każda miłość musi przeżywać kryzysy - może edytuję recenzję w przyszłości, jak przejdę swój. Ładne przeskoki języka mamy - raz jest średniowiecze, raz współczesność, mnie się podoba. "Besie" wzbudziły we mnie chorą ekscytację, aż mi głupio. "Długo/szczęśliwie" zachwyca, to piękna opowieść o normalności, o tym, że każdy jest jakiś i każdy może być szczęśliwy. Bomba na dzisiejsze czasy. Skoro tak wiele baśni mi się podobało, skąd moje narzekanie? Bo skoro tak wiele jest świetnych, to czy warto psuć je tymi średnimi i słabymi? To zawsze pozostawia niedosyt, prowokuje myśli - jak ocenić? Mimo wszystko ocenię wysoko, bo czytało się bardzo przyjemnie, styl jest zatrważająco dobry, a przymiotnika tego użyłam, bo czytelnik nie widzi tego jak czyta, uświadamia sobie po skończeniu, jak pięknie przepłynął przez te wszystkie opowieści. Nie było w tym języku plastyczności, nie było oryginalności, a jednak po przeczytaniu ma się wrażenie "wow, ale to było świetne!". Chętnie przeczytam inne książki autora, chętnie w tej samej tematyce.
Mylengrave - awatar Mylengrave
ocenił na76 lat temu
Zgnilizna Siri Pettersen
Zgnilizna
Siri Pettersen
Historia zaczyna się jakiś czas po zakończeniu pierwszego tomu. Hirka trafia na Ziemię. Tam uczy się jak przetrwać w tym dziwnym, śmierdzącym, głośnym miejscu. Gdzie wszytko umiera, gdzie żywność jest skażona. Pomagają jej dobrzy ludzie. Choć nie ma żadnych dokumentów, znaleźli jej pracę, jakieś lokum do mieszkania. Tęskni za domem, tęskni za Rimem. Jednak rzeczywistość szybko ją dopada. Okazuje się, że Graal ją szuka. Traci wszystko, zaczyna uciekać. Jeszcze nie wie, że od swojej przeszłości oraz przyszłości nie ma ucieczki. Ona zawsze nas dopada. Drugi tom nie zwalnia tempa. A przed Hirką pojawiają się nowe wyzwania. Zostaje skierowana do innego świata, pełnego dziwnych rzeczy, budowli, straszliwych hałasów oraz braku Evny. Jest zagubiona, ale nie poddaje się. Zaczyna uczyć się tego dziwnego języka, zwyczajów, zachowań. Jednak tęskni za swoim światem, magią, życiem oraz naturą. Choć wie, że nie ma nadziei na powrót, to jednak ma na nią nadzieję. Dzięki swojej determinacji zaczyna odkrywać prawdę nie tylko o świecie, w jakim się znajduje, ale też o swoim pochodzeniu. Autorka porusza poprzez postać Hirki, wyobcowania. Dziewczyna nigdzie nie czuje się jak u siebie. Obca w świece, którym się wychowała, obca w naszym. Zastanawia się, co z nią jest nie tak, że nigdzie nie czuje się, by tam pasowała, tak naprawdę. Dodatkowo w naszym świecie, można powiedzieć, że uchodzi za uchodźcę. Nie ma dokumentów, nie zna żadnego języka, nie zna świata. Idealnie poprzez postać dziewczyny przedstawia nam samotność w tłumie. Doskonale to zrozumie, ten kto sam nie raz się tak czuł. Sam, choć otaczają go inni. Podziwiam tę dziewczynę, jest sama, nigdzie nie pasuje, zawsze czuje, że czegoś jej brakuje, nieważne gdzie jest. A jednak walczy, nie poddaje się, chce też do czegoś należeć, do rodziny, społeczeństwa. Walczy dalej, nie poddaje się, szuka. Jest sama jak palec w świecie, który ją przeraża, którego nie rozumie, a jednak ma nadzieję. A tak ciężko czasem jest ją zachować. Dlatego podziwiam jej postawę. Poprzez Hirkę autorka chce pokazać nasz zepsuty świat. Przedstawia zgniliznę, zanieczyszczony świat, żywność. Odczuwa zgniliznę, metaforę duchowej pustki, konsumpcjonizmu. Jest to bardzo bolesne gdy się o tym czyta. Niestety jest sporo racji. W naszym świecie coraz więcej chemii coraz więcej zanieczyszczeń, zamiast dbać o Ziemię, większość z nas psuje nasz świat, bo liczy się pieniądz. Nie ważne kto po drodze zepsuje, ziemię ludzi, liczy się zysk. Pozostaje pytanie, czy możemy jeszcze coś z tym zrobić? Jak już wspomniałam, Hirka w poprzednim tomie, dużo myślała o swoim pochodzeniu. Kim jest, skąd pochodzi, kim są jej rodzice. W tym dowiaduje się prawdy o sobie. To daje jej kolejne pytania. Czy to, kim jest ma decydować o tym co ma robić? Czy dziedzictwo ma być ważniejsze od niej samej? Na te pytania musi odpowiedzieć ona sama. W dużej mierze więc poszukuje ona samej siebie, kim jest, kim będzie, kim się stanie. Z kolei na przykładzie Rimego, autorka pokazuje nam jak łatwo poprzez wiarę, wiedzę, władzę czy tradycje manipulować tłumem, ludźmi. Wystarczy w odpowiednim momencie stworzyć religię, odpowiednio się zabezpieczyć i jesteśmy ustawieni nie tylko my, ale nasi następcy do końca życia. A ci, co wiedzą, Rada, decydują o wszystkim, i nikt nie kwestionuje ich decyzji. Bo przecież sprawują władze i mają błogosławieństwo Boga. Jednak znajduje się ktoś, kto chce powiedzieć nie. Kto, znając prawdę, chce naprawić to wszystko. Jednak by to zrobić, musi zostawić za sobą swoje człowieczeństwo, niewinność, moralność. Jednak nie ma gwarancji, że mu się to uda. Niestety, ryzykuje wszystko, a może też to wszystko stracić, nie zyskując nic w zamian. Jednak chce walczyć nie tylko o siebie, ale o cały swój świat, by był lepszy. Chce wyplenić zgniliznę z Rady, ze swojego świata. Otworzyć oczy innych. Czy to mu się uda? Wszystko zależy od tego, z jakiej gliny został on ulepiony. Innym motywem, jaki jest tu poruszany to nieśmiertelność. Ludzie od wieków szukają sposobu, by oszukać śmierć. Tu jednak autorka przedstawia nieśmiertelność jako przekleństwo. Zmienia to bowiem postrzeganie. Jak traktuje się tych, co żyją tylko przez chwilę. Jak prowadzi to apatii, braku jakiekolwiek empatii czy okrucieństwa. Wiedząc bowiem, że robactwo żyje tylko przez chwilę, czemu nim się przejmować? Można przecież się nimi zabawić, nieważne czy ktoś po drodze zginie. „Zgnilizna” z początku wydaje się być typową fantastyką, typu magii i miecza. Jednak wraz z rozwojem historii się rozwija. Możemy odnaleźć w niej Urban fantasy, można doszukać się też elementy mrocznego thrillera psychologicznego. Autorka bardzo dobrze poprowadziła całą historię, rozwinęła bohaterów. Zaciekawiła, porwała, pokazała nam rąbek tajemnicy, byśmy mieli chęć na więcej. To jak się zakończyło, zostawia nam apetyty na kolejną część. Nie spodziewałam się takiego zakończenia. Jestem bardzo ciekawa, jak zakończy się ta historia i co nam jeszcze zaserwuje autorka. Czytając w pierwszym tomie o Rimem oraz Hirce, obawiałam się, że będzie to kolejna książka typu romans. Jestem zachwycona tym, jak ten motyw został tu przedstawiony. Nie jest nachalny, nie czytamy co chwilę achów i ochów na temat drugiego. Jest wątkiem pobocznym, czasem można powiedzieć znikomym. Choć odgrywa ważną rolę, jednak nie jest on wszędzie nachalnie przedstawiony. Jak na razie jestem bardzo zadowolona z tej przygody. Jeśli dalej tak będzie, to myślę, że seria trafi do najlepszych z tego roku oraz ogólnie czytanych przeze mnie, a to już jest coś.
Scarlettrose - awatar Scarlettrose
ocenił na823 dni temu

Cytaty z książki Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu

Więcej
Anna Lange Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu Zobacz więcej
Anna Lange Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu Zobacz więcej
Anna Lange Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu Zobacz więcej
Więcej