6,77 (190 ocen i 58 opinii) Zobacz oceny
10
11
9
17
8
34
7
48
6
45
5
18
4
10
3
3
2
2
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Recipes for Love and Murder
data wydania
ISBN
9788375153637
liczba stron
480
słowa kluczowe
miłość, zbrodnia,
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Lucy

Przepis na zbrodnię. Składniki: * dość duży mężczyzna, który znęca się nad żoną, * mała krucha żona, * średniej wielkości żylasta kobieta zakochana w żonie, * dubeltówka, * południowoafrykańskie miasteczko kiszące się w sekretach, * butelka soku z granatów, * łagodny ogrodnik, * pogrzebacz, * pikantna mieszkanka Nowego Jorku, * 7 adwentystów dnia siódmego (odpowiednio przygotowanych na koniec...

Przepis na zbrodnię.
Składniki:

* dość duży mężczyzna, który znęca się nad żoną,
* mała krucha żona,
* średniej wielkości żylasta kobieta zakochana w żonie,
* dubeltówka,
* południowoafrykańskie miasteczko kiszące się w sekretach,
* butelka soku z granatów,
* łagodny ogrodnik,
* pogrzebacz,
* pikantna mieszkanka Nowego Jorku,
* 7 adwentystów dnia siódmego (odpowiednio przygotowanych na koniec świata),
* ostra dziennikarka śledcza,
*łagodna detektyw amator,
* 2 wytrawnych policjantów,
* jagnię,
* garść fałszywych tropów,
* kilku podejrzanych,
* szczypta chciwości.
Wszystko włożyć do dużego garnka i przez kilka lat dusić na małym ogniu, mieszając co jakiś czas drewnianą łyżką. Pod koniec duszenia dodać:

* 3 butelki brandy marki Klipdrift,
* 3 małe kaczki,
* garść papryczek chili,
* i zwiększyć płomień.
Tannie Maria kocha gotować, rozkoszować się jedzeniem i obdarowywać nim innych. W kuchni mogłaby spędzić całe życie. Prowadzi nawet rubrykę kulinarną w lokalnej gazecie – do czasu gdy okazuje się, że czytelnicy bardziej spragnieni są porad sercowych niż kulinarnych. Wtedy odkrywa, że potrafi znaleźć lekarstwo na kłopoty miłosne niemal każdego. Nie może jednak zapobiec tragedii, która wstrząsa społecznością Karru Małego. Tannie Maria wplątuje się w krwawą intrygę i sprowadza na siebie śmiertelne niebezpieczeństwo. A gdy poznaje komisarza Henka Kannemeyera, wpada jak śliwka w kompot…

Smakowita kompozycja miłosnych i kryminalnych przypadków doprawiona odrobiną egzotyki. Pochłoniesz ją jak ulubione danie i będziesz marzyć o dokładce!

 

źródło opisu: wydawca

źródło okładki: wydawca

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Fragment książki

Oficjalna recenzja
Karolina książek: 165

Składniki pierwszej jakości i odpowiednie proporcje

Zawsze lubiłam zapach książek. Tę charakterystyczną, intensywną woń papieru, której nie da się porównać z niczym innym. Jednak „Przepisy na miłość i zbrodnię” nie pachną wyłącznie papierem. Pachną duszoną jagnięciną, domowym dżemem morelowym i czekoladowym ciastem. Odrobiną egzotyki. Debiutująca Sally Andrew sprawia, że wzrok przestaje być jedynym zmysłem uczestniczącym w odbiorze lektury. Węch i smak cały czas pracują na najwyższych obrotach. I gdyby tylko intrygującą, kryminalną intrygę oraz pisarską lekkość można było zamknąć w sprecyzowanym zapachu, on również zapewne ulatniałby się znad przewracanych stron, łącząc się z kuchennymi aromatami w jeszcze bardziej nęcącą całość.

Główną bohaterkę, tannie Marię, której ujmująca narracja wiedzie nas przez całą historię, poznajemy w momencie otrzymania złych wieści. Prowadzona przez nią z zamiłowaniem rubryka kulinarna w lokalnej gazecie musi ustąpić miejsca kącikowi miłosnych porad. Maria, która, jak sama twierdzi, na jedzeniu zna się znacznie lepiej niż na uczuciach, postanawia połączyć te dwa obszary, urozmaicając każdą radę wypróbowanym przepisem kulinarnym. Pozornie niewinna fabuła nabiera rozpędu, gdy jedna z korespondujących czytelniczek gazety, ofiara przemocy domowej, zostaje znaleziona martwa. Tannie Maria, czując się zaangażowaną w sprawę, z pomocą przyjaciółek z redakcji rozpoczyna dziennikarskie śledztwo. Wątek kryminalny rozwija się w miarowym tempie, co rusz podstawiając czytelnikowi pod nos kolejnych...

Zawsze lubiłam zapach książek. Tę charakterystyczną, intensywną woń papieru, której nie da się porównać z niczym innym. Jednak „Przepisy na miłość i zbrodnię” nie pachną wyłącznie papierem. Pachną duszoną jagnięciną, domowym dżemem morelowym i czekoladowym ciastem. Odrobiną egzotyki. Debiutująca Sally Andrew sprawia, że wzrok przestaje być jedynym zmysłem uczestniczącym w odbiorze lektury. Węch i smak cały czas pracują na najwyższych obrotach. I gdyby tylko intrygującą, kryminalną intrygę oraz pisarską lekkość można było zamknąć w sprecyzowanym zapachu, on również zapewne ulatniałby się znad przewracanych stron, łącząc się z kuchennymi aromatami w jeszcze bardziej nęcącą całość.

Główną bohaterkę, tannie Marię, której ujmująca narracja wiedzie nas przez całą historię, poznajemy w momencie otrzymania złych wieści. Prowadzona przez nią z zamiłowaniem rubryka kulinarna w lokalnej gazecie musi ustąpić miejsca kącikowi miłosnych porad. Maria, która, jak sama twierdzi, na jedzeniu zna się znacznie lepiej niż na uczuciach, postanawia połączyć te dwa obszary, urozmaicając każdą radę wypróbowanym przepisem kulinarnym. Pozornie niewinna fabuła nabiera rozpędu, gdy jedna z korespondujących czytelniczek gazety, ofiara przemocy domowej, zostaje znaleziona martwa. Tannie Maria, czując się zaangażowaną w sprawę, z pomocą przyjaciółek z redakcji rozpoczyna dziennikarskie śledztwo. Wątek kryminalny rozwija się w miarowym tempie, co rusz podstawiając czytelnikowi pod nos kolejnych podejrzanych. Króluje siła detalu. Drobne odkrycia, jak kropelka soku z granatów, stają się podstawą do wysnucia przełomowych wniosków. Śledztwo zmusza tannie Marię nie tylko do zachowania wzmożonej uwagi i wyłapywania trafnych podszeptów intuicji, ale także stawienia czoła realnemu niebezpieczeństwu, własnej przeszłości oraz pytaniu, czy po dawnych przejściach jest gotowa ponownie otworzyć się na miłość.

Do wszystkich tych niełatwych wyzwań główna bohaterka podchodzi z ogromną ilością wdzięku, szczerości oraz niekoloryzowanej odwagi kryjącej się w drobnych rzeczach i decyzjach. (A w międzyczasie zazwyczaj znajduje jeszcze czas na upieczenie kilku blach herbatników.) Nie zawsze są to podejścia udane, nie zawsze przemyślane czy mądre. Maria należy jednak do tego rodzaju postaci, którym kibicuje się bez względu na okoliczności i popełniane błędy; postaci, których wady nie irytują, lecz budują autentyczność i czynią je w wyobraźni czytelnika czymś więcej niż zbitką słów na papierze. Tannie Maria po prostu urzeka. Swoją prostolinijnością, ciepłem, życiowymi rozmowami przeprowadzanymi z sałatą czy ciastem oraz niezachwianą wiarą w zbawczą moc dobrego jedzenia. Choć postaci drugoplanowe w wielu przypadkach również wykreowane zostały niezwykle zgrabnie, Maria - w przeciwieństwie do większości głównych bohaterów literackich - nie daje przyćmić się nikomu.

W moim odczuciu Sally Andrew miała szansę zapewnić tannie Marii poważniejszą konkurencję w walce o sympatię i uwagę czytelnika, rezygnując z tak licznego grona postaci, jakie zaproponowała. Autorka postawiła na szeroki przekrój różnobarwnych osobistości, lecz nie zdołała w sposób satysfakcjonujący rozbudować wszystkich spośród nich. Między bohaterami nakreślonymi pierwszorzędnie przewijali się ci, których potencjał nie został do końca wykorzystany. Byli tacy, którzy samym swoim wejściem na scenę wywoływali u mnie przekonanie, że okażą się dla rozwiązania zagadki kluczowi. Czułam, że będą mieli wiele do powiedzenia. Strona po stronie, rozdział po rozdziale, wyczekiwałam z niecierpliwością, kiedy jeszcze o nich usłyszę. A ostatecznie okazywało się, że intuicja zawiodła, a wspomniani bohaterowie odgrywali rolę naprawdę marginalną. Skoro więc w tej wypełnionej po brzegi pierwiastkiem ludzkim powieści dało się wyłuskać postaci, bez których przedstawiona historia nie straciłaby na wartości, powinny one chyba zostawić więcej przestrzeni dla bohaterów będących daniem głównym, a nie tylko przekąską między posiłkami.

„Przepisy na miłość i zbrodnię” zabierają polskiego czytelnika w bardzo odległą podróż. Do Karru Małego w Republice Południowej Afryki. Autorka - mieszkająca zresztą w tym samym miejscu, co bohaterowie książki - nie skąpi treściwych, a przy tym niebanalnych opisów zaznajamiających nas z odmienną kulturą, kuchnią oraz afrykańską, dziką przyrodą. Udaje jej się przy tym sztuka bardzo trudna, bo budowany detalami klimat intrygującej egzotyki absolutnie nie przeszkadza w odbieraniu powieści jako przyjemnie swojskiej. Harmonia pociągającej nieznanej i ciepłego poczucia bliskości sprawia, że w książkę wgryzamy się, jak w kawałek czekoladowego ciasta. Intensywnego w smaku, ale puszystego i lekkiego. Może osobiście momentami życzyłabym sobie większego oporu między zębami, jednak z pewnością wielu odbiorców tę lekkość zachowaną nawet przy trudnych tematach i przełomowych scenach uzna za nie lada rarytas.

Ostatnie strony książki żegnają czytelnika egzotycznymi przepisami, które entuzjastom gotowania pomogą uzyskać smak odległej Afryki w domowej kuchni. Widać, że oprócz nich Sally Andrew ma również w zanadrzu jeszcze inną recepturę, którą ze zrozumiałych względów zatrzymuje dla siebie. Recepturę na dobrą powieść. Podczas lektury wyczuwamy, że na liście składników znajdziemy m.in. ujmującą główną bohaterkę, kryminalną zagadkę, szczyptę romansu i przyjemny styl. Tajemnica tkwi natomiast w odpowiednim wyważeniu proporcji, składnikach pierwszej jakości oraz odpowiedniej dawce włożonego w pracę serca, które zarówno w kuchni, jak i przy pisaniu, potrafi nadać dziełu zupełnie inny smak.

Karolina Drabik

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (714)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 824
Jolanta | 2016-08-12
Przeczytana: 12 sierpnia 2016

Przyjemna książka na lato. Duży plus za okładkę, która doskonale oddaje charakter i klimat opowieści. To opowieść o zbrodni, miłości i jedzeniu. Momentami straszna, niebezpieczna, ale przy tym nie brakuje sporej dawki humoru. Czy gotowanie może być sposobem na życie? Pewnie tak. A przepis kulinarny i jego zastosowanie, lekarstwem na poprawienie nastroju, relacji między dwojgiem ludzi czy też pozbyciem się problemów sercowych? Pewnie nie zawsze. Maria, główna bohaterka opowieści, lubi gotować i rozkoszować się jedzeniem. Pracuje w gazecie lokalnej, prowadzi popularną rubrykę z poradami miłosnymi i kulinarnymi. Do odpowiedzi na listy czytelników w sprawach sercowych, dołącza zawsze poradę lub przepis kulinarny. Jedzenie bowiem, traktuje jako jedną z form terapii. Niestety nie udaje się jej zapobiec tragedii jednej z czytelniczek. Maria, wraz z przyjaciółką z redakcji, próbuje na własną rękę, niezależnie od policji, znaleźć sprawcę i przyczynę morderstwa tej kobiety. Mąż,...

książek: 566
DomowaKsięgarnia | 2016-07-11
Na półkach: Przeczytane

Powieść Przepisy na miłość i zbrodnię, autorstwa Sally Andrew, jest dla mnie niesamowitym zaskoczeniem literackim. Spodziewałam się typowej powieści obyczajowej, która raczej nie wzbudzi we mnie większego zachwytu.

A co otrzymałam?

Dostałam do rąk wyśmienicie napisaną historię. Opowieść o miłości i samotności. Historię mądrą i wrażliwą na ludzkie uczucia oraz na pragnienie bycia kochanym. Jednocześnie w fabułę wplecionych jest kilka interesujących wątków, które zgrabnie się ze sobą łączą.


więcej na: http://domowaksiegarnia.blogspot.com

książek: 5293
Mako | 2017-05-02
Przeczytana: 29 kwietnia 2017

Jak sam tytuł wskazuje, książka poniekąd kucharska, poniekąd kryminał. Oba te składniki lektury powoli dochodzą w upalnym południowoafrykańskim słońcu do finału. Czytało się nawet przyjemnie, ale obsesja na punkcie jedzenia głównej bohaterki momentami mnie irytowała, np. kiedy włamując się na miejsce zbrodni otwiera lodówkę i myśli jaka jest głodna. A żarła nieprzerwanie niemal na każdej poprzedniej stronie.
Jeśli opisy przyrody jeszcze mogłam strawić [przy Orzeszkowej to i tak przyrodniczy minimalizm], to świergolenia ptaszków momentami nie mogłam znieść. Za dużo, za często i za gęsto. Gdzieś przeczytałam o istotnej funkcji przyrody w literaturze południowoafrykańskiej, ale serio aż tyle tego trzeba?
Jeśli ktoś lubi wypróbowywać nowe przepisy, to niewątpliwie poczuje się usatysfakcjonowany bogatym dodatkiem na końcu książki.
Całkiem miła lektura, ale jeśli ktoś nie lubi "2 w 1", to raczej się rozczaruje, bo to gatunkowy kryminał nie jest.

książek: 2789
nieperfekcyjnie | 2016-07-18
Przeczytana: 16 lipca 2016

http://www.nieperfekcyjnie.pl/2016/07/przepisy-na-miosc-i-zbrodnie-sally_18.html

Moim ulubionym gatunkiem literackim są powieści obyczajowe oraz literatura faktu, za to niemal zupełnie nie sięgam po kryminały, powieści sensacyjne czy thrillery. Co prawda, te drugie zupełnie mnie nie kręcą, jednak myślę, że dobry kryminał czy thriller potrafi zawładnąć sercem - niemniej nie czytam ich, prawdopodobnie z braku czasu oraz nadmiaru zaległych lektur na półkach. Kiedy dostałam możliwość poznania przedpremierowej historii z zagadką kryminalną, postanowiłam dać jej szansę, wszak tytuł "Przepisy na miłość i zbrodnię" brzmi intrygująco...

Tannie Maria jest kobietą po 50-stce, mieszkającą w cichym Małym Karru w Afryce Południowej. Na co dzień pracuje w "Gazecie Małego Karru", gdzie prowadzi rubrykę kulinarną, ale ze względu na rosnące wymagania, ów dział zostaje zastąpiony poradami, do jakich Maria dołącza przepisy na różnorodne dania, wierząc, że jedzenie to lekarstwo na wszystkie bolączki...

książek: 2186
Vianne | 2016-12-03
Przeczytana: 03 grudnia 2016

Pomysł na miszmasz gatunkowy kryminału, obyczajówki, romansu i książki kucharskiej uważam za udany. Książka jest na swój sposób nowatorska, takiego kulinarnego śledztwa nie zdarzyło mi się jeszcze czytać. Dla fana kryminałów intryga jest jednak nieco zbyt banalna i mało interesująca. Autorka ciągnie czytelnika po nitce do kłębka, niespecjalnie mieszając tropy. Przeszkadzał mi też prosty język, styl był troszkę taki łopatologiczny, a bohaterowie bardzo jednowymiarowi. "Przepisy na miłość i zbrodnię" mają coś w sobie - plusem jest choćby egzotyczne miejsce akcji i afrykański klimat - jednak nie ujęły mnie na tyle, by książkę zaliczyć do ulubionych. Przeczytałam bez bólu, ale raczej szybko o niej zapomnę.

książek: 887
Wiola | 2017-06-25
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 25 czerwca 2017

Jest to pierwsza książka , jaką napisała ta autorka... Niestety nie da się ukryć...Jak dla mnie powieść słaba, brak moim zdaniem pomysłu na akcję. Powinna znajdować się w dziale dla młodzieży ponieważ napisana jest bardzo prostym, a miejscami nawet "lakonicznym" językiem. W ogóle do mnie nie przemówiła książka i mogę śmiało stwierdzić, że męczyłam się czytając ją i straciłam czas.
Na pewno drugi raz nie sięgnie po książkę tej autorki...

książek: 653
MałaPisareczka | 2016-07-18
Przeczytana: 18 lipca 2016

Kryminał to jedno, żeby zaintrygować moją skromną osobę, a jedzenie to druga rzecz. No przecież wiadomo! Nie ma osoby, która nie lubiłaby posmakować czegoś nowego, świeżego, oryginalnego. Dlatego kiedy trafiła mi się okazja przeczytania powieści, która łączy te dwa aspekty - nie mogłabym tego nie "skosztować"!

RPA - Republika Południowej Afryki. Kraj tak odległy, a przy tym jak bardzo bliski. Tam też żyją ludzie, którzy kochają dobrze zjeść. Jedną z takich osób jest Tannie Maria, która uwielbia gotować. Nic zatem dziwnego, że właśnie to zajęcia tak bardzo ją uspokaja i że właśnie tym zajmuje się zawodowo: zajmuje się wypełnianiem rubryki kulinarnej lokalnej gazety. Jak się jednak okazuje, "koniec końców, najważniejsze są miłość i jedzenie. Bez nich chodzimy głodni", dlatego też Tannie Maria zaczyna krok po kroku pomagać swoim czytelnikom w sprawach sercowych... podsyłając im od czasu do czasu smaczne danie na pociechę.

Jednakże jej słowa nie zawsze są w stanie pomóc. Kiedy do...

książek: 1133
Agata76 | 2018-02-03
Na półkach: Posiadam, Przeczytane
Przeczytana: 03 lutego 2018

Początkowa niechęć ze względu na miejsce akcji została zastąpiona absolutnym zachwytem. Ciepła książka o emocjach, wierze, ludziach, przeplataniu losów i zaskakująco o morderstwie - bohaterki budzą przeogromną sympatię swoim uporem, wścibstwem, nieograniczonym apetytem i miłością do gotowania. Polecam wszystkim, bez względu na nastrój, porę roku, porę dnia ..... każdy znajdzie coś dla siebie a całość jest niesamowicie wciągająca.

książek: 1062
miqa | 2016-08-11
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, EBOOK, 2016
Przeczytana: 10 sierpnia 2016

„Przepisy na miłość i zbrodnię” zaintrygowały mnie już samym tytułem. Cóż może być bardziej intrygujące dla bibliofila lubującego się w kryminałach niż zbrodnia na papierze? Cóż może być bardziej pociągające dla młodej kobiety jak nie miłość? :) Dlatego też z dużym oczekiwaniem oraz zainteresowaniem zabrałam się do lektury tej książki.

Tannie Maria to wdowa w średnim wieku, lubiąca gotować i jeść. Swą kulinarną pasję dzieli z czytelnikami Gazety Małego Karru. Niestety, jej dział kulinarny musi zostać zastąpiony poradami miłosnymi. Ale nic straconego, Tannie Maria łącząc swą pasję z obowiązkami postanawia prowadzić cieszący się ogromnym sukcesem dział, w którym łączy pomocne na każdy problem przepisy kulinarne z poradami. Pierwszy list, jaki otrzymuje pochodzi od kobiety, która musi znosić znęcającego się męża. Niestety, chyba jej rada nie jest najlepsza, ponieważ kobieta pasująca do opisu nadawcy listu zostaje zamordowana. Tego dla Tannie Marii jest za wiele. Postanawia wraz z...

książek: 1018
Asia | 2016-12-20
Na półkach: Obyczajowe, Przeczytane
Przeczytana: grudzień 2016

Ufff... W końcu koniec. Dosłownie wymęczyłam tę książkę. Jak mogę określić "Przepis na miłość i zbrodnię"? Na 100% nie można jej czytać jak jest się głodnym, bo nie powiem opis potraw jest bardzo zachęcający, ale nic po za tym. Maria, główna bohaterka uwielbia gotować, do tego stopnia że rozmawia np. z upieczonymi ciastkami... Dziwne? No powiem, że nawet bardzo. Czytając zastanawiałam się czy czytam zwykłą książkę kucharską, czy coś więcej. Nie powiem łatwo się w miarę czytało, ze względu na krótkie rozdziały.
Do przeczytania zachęciło mnie dosłownie wszystko. Na początek tytuł. Połączenie dwóch gatunków, które uwielbiam, romans i sensacja. Niestety ani miłość, ani zbrodnia mnie nie zachwyciły. Okładka? Też była kolejnym punktem który mi przypadł do gustu. A przede wszystkim opinie o tej powieści. Pani Ewa Wachowicz napisała: "Ta książka rozbudziła mój apetyt na życie!". Myślałam, że i mój rozbudzi, ale niestety ogromnie się rozczarowałam...

zobacz kolejne z 704 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
zgłoś błąd zgłoś błąd