Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Niebo i ziemia

Tłumaczenie: Feliks Netz
Książka jest przypisana do serii/cyklu "Literatura przekładowa - wydania indywidualne". Edytuj książkę, aby zweryfikować serię/cykl.
Wydawnictwo: Czytelnik
6 (29 ocen i 8 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
3
8
1
7
11
6
6
5
1
4
2
3
3
2
2
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Ég és föld
data wydania
ISBN
9788307032535
liczba stron
244
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
estr

W dorobku Sándora Máraiego osobne miejsce zajmują trzy zbiory miniatur: Cztery pory roku (1938), Niebo i ziemia (1942), Księga ziół (1943). W języku polskim dostępna jest ostatnia z tych książek. Woczekiwaniu na książkę Cztery pory roku, którą autor cenił najwyżej, wróżąc jej żywot dłuższy niż innym swoim dziełom, czytelnik polski otrzymuje tom Niebo i ziemia, złożony z trzech części: Niebo...

W dorobku Sándora Máraiego osobne miejsce zajmują trzy zbiory miniatur: Cztery pory roku (1938), Niebo i ziemia (1942), Księga ziół (1943). W języku polskim dostępna jest ostatnia z tych książek.
Woczekiwaniu na książkę Cztery pory roku, którą autor cenił najwyżej, wróżąc jej żywot dłuższy niż innym swoim dziełom, czytelnik polski otrzymuje tom Niebo i ziemia, złożony z trzech części: Niebo iziemia, Ars poetica, Sól i pieprz. Tym, co je łączy, jest poszukiwanie odpowiedzi na pytania: Jak sobie radzić ze światem? Jak pisać? Jak przyjąć sukces, a jak porażkę? Jak żyć? Po co żyć? Czy pisanie zasługuje na tak wielki mozół? Czy życie warte jest powszedniego trudu? Jak i czym wypełnić dany nam czas pobytu między niebem a ziemią? W którymkolwiek miejscu czytelnik otworzy tę książkę, spotka Sándora Máraiego, bez maski, bez pozy, mądrego, ale i wątpiącego, zarazem elegijnego i zdolnego do dowcipu; człowieka ze świata, który przeminął i równocześnie w zagadkowy sposób – trwa

 

źródło opisu: http://www.ksiegarniaklimczok.pl/ksiazka/Marai-San...(?)

źródło okładki: http://www.polityka.pl/kultura/ksiazki/recenzjeksi...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 927
Mamerkus | 2013-10-05
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 05 października 2013

Esy-floresy od nieznanego mi wcześniej węgierskiego pisarza. Marai spisuje przemyślenia wszelakie na tematy ważkie i prozaiczne, z których wyłania się obraz zadufanego, egocentrycznego mizoginika, traktującego siebie samego z wyższością pana (pisarz) nad nieokrzesanymi parobkami (motłoch). Najlepsze jest to, że Marai nie jest w stanie nawet mrugnąć do swoich wiernych czytelników (byli i są tacy?), gdyż jedzie po nich równo z nieczytelnikami. Marai to bóg, reszta to masy, nic nie rozumiejące z jego prywatnej religii.

Na Marai'ego zwróciłem uwagę poprzez recenzję z jego książki "Sąd w Canudos" zamieszczoną na Esensji. Momentalnie zapragnąłem przeczytać tę powieść, a tymczasem najpierw w moje ręce trafił dziwny zbiór myśli "głębokich" "Niebo i ziemia", o życiu po czterdziestce, umieraniu i pisaniu. Kwaśno-gorzki obraz świata oczyma pisarza rozczarowanego i pogodzonego z losem. Traktując tę pozycję dosłownie dostajemy obraz spaczonego życiowymi nieszczęściami umysłu pisarza-człowieka przegranego, złamanego przez świat, wojnę i małostkowość innych ludzi. Przenośni nie stwierdziłem, gdyż zwyczajnie "Niebo i ziemia" drugiego dna nie posiada, chociaż Marai nieudolnie próbuje ściemniać w tym kierunku.

Na szczęście, z rzadka bo rzadka ale jednak, zdarzają się również całkiem trafne przemyślenia. I, kierując się zasadą, że szklanka jest do połowy pełna, zacytuję tutaj dwie z tylko kilku udanych myśli Marai'a, pomijając tę kiepską resztę: "(...)Uważnie przyglądam się światu i czuję, nie bez zdziwienia, że nic dość mocno mnie z nim nie łączy, stąd też nie boję się niczego. Ale jeszcze trochę (...) boję się samego siebie. Podejrzliwie przyglądam się sobie, temu osobliwemu przeciwnikowi, którego każdą sekretną myśl znam doskonale, a jednak nie potrafię przewidzieć jego kroków i uczynków. Boję się siebie, bronię się przed sobą wszelkimi dostępnymi środkami, karcę siebie i gdy trzeba, straszę, a nawet wymierzam sobie karę. (...) Czasem boję się, że w końcu on jest jednak silniejszy, ten drugi ja, znajomy i niezrozumiały, który (...) jest mną co najmniej tak mocno, jak moje ręce lub oczy. (...)" albo: "(...) Siły, jakie uruchamiają się podczas porodu, są siłami życia i śmierci: matka i dziecko podczas tych godzin niezmiennie błąkają się między życiem i śmiercią, w głuchej ciemności, powodowani ślepym instynktem. Takie siły napinają ciało matki, takie siły ożywają w owych chwilach, jak w czasie trzęsienia ziemi. (...)"

Tak więc dziwny był to dla mnie eksperyment i mam nadzieję, że wspomniany "Sąd w Canudos" będzie pozycją o "Niebo i ziemię" lepszą.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Roślinka

„Pomysł na tę książkę jest iście Kingowy. Jak pewnie nietrudno się domyślić – roślinka nie jest zwykłym kwiatkiem. To bluszcz, który zaczyna się niebe...

zgłoś błąd zgłoś błąd