Mamerkus 
mamerkus.blogspot.com
status: Czytelnik, dodał: 1 ksiązkę i 4 cytaty, ostatnio widziany 1 godzinę temu
Teraz czytam

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2019-01-12 11:03:57
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Przygody Dirka Pitta (tom 2) | Seria: Sensacja

Baja, po prostu bajeczka dla 13-latków, nie dziwota, że powieści Cusslera łykałem jak ciepłe bułeczki jako gówniarz. James Bond to przy Dirku Pitt bohater serii paradokumentów. Postacie komiksowe, historia komiksowa, fabuła komiksowa, zwroty akcji, wszystko to z tych rodzaju czysta fantasy, jedynie świat przedstawiony (w sensie scenograficznym) jest realny, wyspa Thassos to autentyczna... Baja, po prostu bajeczka dla 13-latków, nie dziwota, że powieści Cusslera łykałem jak ciepłe bułeczki jako gówniarz. James Bond to przy Dirku Pitt bohater serii paradokumentów. Postacie komiksowe, historia komiksowa, fabuła komiksowa, zwroty akcji, wszystko to z tych rodzaju czysta fantasy, jedynie świat przedstawiony (w sensie scenograficznym) jest realny, wyspa Thassos to autentyczna atrakcja turystyczna, chociaż nie chce mi się teraz sprawdzać, czy istnieją tam podwodne groty, jak te opisane w "Aferze". Z kolei świat przedstawiony (jako miejsce akcji), to taka trochę kalka z Indiany Jonesa, ale to akurat na plus, bo lubię klimaty Indy'ego i tzw. Nowej Przygody. Szkoda, że Cussler robi ze swojego sztandarowego bohatera Batmana bez peleryny, bo Dirk Pitt ma ewidentnie potencjał na morskiego Indianę. Może w innych powieściach wygląda to lepiej, będę miał czas, to sprawdzę.
Ps Ocena 4/10 za potencjał tkwiący w świecie przedstawionym i głównym bohaterze, trochę wydaje się jednak za wysoka.

pokaż więcej

 
2018-12-31 10:16:25
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Komisarz Wallander (tom 2) | Seria: Mroczna Seria

O Matko, jakie to było denne. Pisarz z kraju, gdzie niby panuje i panowała wolność słowa, a gdzie w rzeczywistości od lat 70-tych trwa koszmar marksistowsko-kulturowego eksperymentu społecznego, z cenzurą postaw przeciwnych włącznie, postanowił stworzyć powieść szpiegowską (nie kryminał, niech was nie zmyli słynny Wallander) z akcją dziejącą się w republikach nadbałtyckich czasów odzyskiwania... O Matko, jakie to było denne. Pisarz z kraju, gdzie niby panuje i panowała wolność słowa, a gdzie w rzeczywistości od lat 70-tych trwa koszmar marksistowsko-kulturowego eksperymentu społecznego, z cenzurą postaw przeciwnych włącznie, postanowił stworzyć powieść szpiegowską (nie kryminał, niech was nie zmyli słynny Wallander) z akcją dziejącą się w republikach nadbałtyckich czasów odzyskiwania niepodległości. Ale jak to napisał! Wiedzę na temat rzeczywistości społeczno-politycznej republik postsowieckich czerpiąc zapewne z dwóch, trzech zdarzeń telewizyjnych tamtych czasów oraz korzystając pewnie z jakiegoś przewodnika Pascala. Efekt - koszmarek, porównywalny jedynie z półproduktami Leifa Perssona.
Wallander zamienia się już tutaj dosłownie w jakąś ułomną, szwedzką podróbę Jamesa Bonda, nie ma tutaj ani grama kryminalnego śledztwa z prawdziwego zdarzenia, postęp akcji do przodu opiera się praktycznie na wątpliwej jakości przemyśleniach wewnętrznych szwedzkiego Bonda, a łotewscy bohaterowie i łotewski świat przedstawiony ... to jest dopiero kwiatek. Świat przedstawiony to jakiś wizjonerski koszmar, prawie jak z jakiejś postapokaliptycznej wizji, policja łotewska to szwadrony sędziów Dredd, wymierzających swą własną sprawiedliwość na członkach ruchu "narodowowyzwoleńczego". Ten komiczny ruch oporu to zbieranina ludzi, którzy kiedyś wierzyli w komunizm, ale tę wiarę stracili. W ogóle społeczeństwo republiki postkomunistycznej zostało przedstawione, jakby idea komunizmu (siłą narzuconego przez sowieckiego okupanta) była wówczas przyjęta dobrowolnie, ale późniejsza praktyka "życia we wspólnocie" została wypaczona przez złych ludzi "u władzy". Nie no, to jest tak kretyńskie, że nie mogę dalej.

Na oddzielną uwagę zasługują wewnętrzne motywacje Wallandera-Bonda i innych bohaterów, które są tak niedorzeczne, jak wiara w Unię Europejską. Dlaczego szwedzki, prowincjonalny policjant postanawia nielegalnie przekroczyć granicę Łotwy? Bo się zakochał! Dlaczego łotewskiemu ruchowi oporu zależy tak bardzo na ściągnięciu Wallandera? Bo major Liepa powiedział, że Wallander to dobry policjant! Aaaaa, reinkarnacja!!!

Swoją drogą właśnie do mnie dotarło, że całej intrygi z pytaniem "kto zabił majora Liepę" by nie było, gdyby na samym wstępie tej intrygi (ok. setnej strony) było wyjaśnione, który z pułkowników łotewskiej policji ściągnął Wallandera do Rygi. Ale nie, czytelnik to skończony imbecyl, po co intryga, po co logika, po co sens, napiszę niedorzeczną powieść szpiegowską, bo tak.

Nie mam więcej sił na to paskudztwo, to jest koszmat stylu, konceptu, wykonania i sensu, nie mam zielonego pojęcia, jakim cudem postać Wallandera stała się tak kultowa, że nakręcono o nim pińcet seriali i ogólnie stanowi niby wzór dla innych twórców. To jest jakiś znak naszych czasów, ale jeszcze nie wiem jaki.

pokaż więcej

 
2018-12-25 01:04:53
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Komisarz Wallander (tom 1) | Seria: Mroczna Seria

Postanowiłem w końcu sięgnąć po osławionego Wallandera i zaskakujące jest, jak to jest cienkie. Wydumana intryga, wszechobecne deux ex machiny, kiepską charakterystykę psychologiczną i motywacyjną bohaterów, z Wallanderem na czele, jakieś to wszystko było puste, wycyzelowane, nie uwierzyłem w świat przedstawiony, w intrygę. Wallander bawi się tu kilkukrotnie w Jamesa Bonda, robiąc gonitwy i... Postanowiłem w końcu sięgnąć po osławionego Wallandera i zaskakujące jest, jak to jest cienkie. Wydumana intryga, wszechobecne deux ex machiny, kiepską charakterystykę psychologiczną i motywacyjną bohaterów, z Wallanderem na czele, jakieś to wszystko było puste, wycyzelowane, nie uwierzyłem w świat przedstawiony, w intrygę. Wallander bawi się tu kilkukrotnie w Jamesa Bonda, robiąc gonitwy i pościgi za podejrzanymi (naliczyłem trzy). No i Ci uchodźcy w szwedzkim , zlewaczonym, poprawnym politycznie społeczeństwie, w domyśle dobry Somalijczyk, Irańczyk, Kenijczyk, źli uchodźcy z Czech, Polski, jestem zaskoczony, że ta propaganda w tej formule obowiązywała już w 1990 roku.
W każdym razie Indridason i jego islandzcy policjanci wypadają o wiele lepiej.

pokaż więcej

 
2018-12-22 13:30:54
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Śmieszne, wchodzące w żenujące są te wszystkie opinie czytelników o dziele Atwood, że "świetna alegoria sytuacji w Polsce", "uciemiężone Polki znajdą tu swoją pociechę". Tacy ludzie nie mają pojęcia o świecie, nie wiedzą, co piszą, nie ogarniają otaczającej rzeczywistości, za bardzo wierzą w to, co im mówią w telewizornii.
Powieść Atwood jest alegorią, ale wszelkich systemów totalitarnych,...
Śmieszne, wchodzące w żenujące są te wszystkie opinie czytelników o dziele Atwood, że "świetna alegoria sytuacji w Polsce", "uciemiężone Polki znajdą tu swoją pociechę". Tacy ludzie nie mają pojęcia o świecie, nie wiedzą, co piszą, nie ogarniają otaczającej rzeczywistości, za bardzo wierzą w to, co im mówią w telewizornii.
Powieść Atwood jest alegorią, ale wszelkich systemów totalitarnych, które stanowią opresję nie tylko na kobiety, ale i na normalnych mężczyzn. Debilne wręcz jest ograniczanie "Opowieści podręcznej" wyłącznie do kwestii feministycznych, przecież pojawiają się tutaj też tragiczne postaci mężczyzn, chcących żyć z kobietami partnersko, z kobietami, które sami wybiorą, więc walczą przeciwko temu systemowi (bezimienny, blondwłosy strażnik, zlinczowany na śmierć przez tłum podręcznych). "Opowieść podręcznej" to apoteoza wolności wyboru o sobie, chociaż jest to też apoteoza życia, jakiekolwiek by nie było.

Dobra rzecz, nie jakoś szczególnie odkrywcza, ale napisana przez pisarkę ze świetnym piórem, doskonale panującą nad materią opowiadanej przez siebie historii, talent literacki czystej wody, na pewno sięgnę po coś jeszcze kanadyjskiej autorki, chociażby dla jej stylu.

pokaż więcej

 
2018-12-15 23:56:42
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
 
2018-12-15 23:53:22
Ma nowego znajomego: Janusz Szewczyk
 
2018-12-10 20:03:13
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
Cykl: Gideon Crew (tom 4)
 
2018-12-10 00:20:12
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Gideon Crew (tom 3)

I tu zaskoczenie - trzeci tom cyklu o Gideonie Crew zupełnie niespodziewanie wskakuje na kilka poziomów wyżej i zamiast niedorzecznej fabuły, bohaterów i innych kiepskich rozwiązań nagle czytelnik otrzymuje niezłą surwiwalową przygodówkę w stylu Indiany Jonesa. Klimat Nowej Przygody skutecznie przesłania wiele nieprawdopodobieństw i niedorzeczności, a zyskuje na tym nawet sam główny bohater,... I tu zaskoczenie - trzeci tom cyklu o Gideonie Crew zupełnie niespodziewanie wskakuje na kilka poziomów wyżej i zamiast niedorzecznej fabuły, bohaterów i innych kiepskich rozwiązań nagle czytelnik otrzymuje niezłą surwiwalową przygodówkę w stylu Indiany Jonesa. Klimat Nowej Przygody skutecznie przesłania wiele nieprawdopodobieństw i niedorzeczności, a zyskuje na tym nawet sam główny bohater, którego motywacje zaczynają nabierać sensu.
Ewidentnie Preston&Child najlepiej się czują w przygodówkach, których akcja rozgrywa się poza Nowym Jorkiem, w tzw. terenie (np. "Nadciągająca burza", "Laboratorium", czy moja ulubiona "Granica lodu"). "Zaginioną wyspę" dobrze mi się czytało i szkoda że Preston&Child ie działają tylko w takich klimatach.

pokaż więcej

 
2018-12-10 00:04:28
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Gideon Crew (tom 2)

Gideon Crew nie zdążył jeszcze dobrze przełknąć śliny po uratowaniu świata od dominacji Chińczyków w przemyśle energetycznym, a tu musi ratować Hamerykę przed bombą nuklearną, którą zamierzają zdetonować źli złoczyńcy. Wszystko wskazuje na islamskich fundamentalistów … ale czy aby na pewno? Tymi i innymi pysznościami czytelnik może się uraczyć sięgając po kolejny, niesamowity, trzymający w... Gideon Crew nie zdążył jeszcze dobrze przełknąć śliny po uratowaniu świata od dominacji Chińczyków w przemyśle energetycznym, a tu musi ratować Hamerykę przed bombą nuklearną, którą zamierzają zdetonować źli złoczyńcy. Wszystko wskazuje na islamskich fundamentalistów … ale czy aby na pewno? Tymi i innymi pysznościami czytelnik może się uraczyć sięgając po kolejny, niesamowity, trzymający w napięciu thriller spod pióra mistrzów suspensu i cudownych intryg fabularnych, jedynego, niepowtarzalnego duetu - Preston&Child.
Naprawdę warto przeczytać, żeby zapoznać się m.in. z najbardziej niewiarygodną psychologicznie postacią kobiecą w historii literatury, czy też najbardziej wydumaną intrygą i motywacjami bandy złoczyńców. To jest tak głupie, że aż fascynujące.

pokaż więcej

 
2018-12-08 09:50:45
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Gideon Crew (tom 1)

Panowie Preston&Child klepiąc tę swoją literacką franczyzę w tempie dwie powieści do roku jakościowo są coraz bliżej dna. "Miecz Gideona" szczyci się papierową, bondowską intrygą, plastikowymi, generycznymi bohaterami, fabułą rozpisaną jak na Pegasusa, światem przedstawionym wyjętym żywcem z podręcznika "Jak pisać generyczne kryminały szpiegowskie". Główny bohater to pacynka, jego motywacje... Panowie Preston&Child klepiąc tę swoją literacką franczyzę w tempie dwie powieści do roku jakościowo są coraz bliżej dna. "Miecz Gideona" szczyci się papierową, bondowską intrygą, plastikowymi, generycznymi bohaterami, fabułą rozpisaną jak na Pegasusa, światem przedstawionym wyjętym żywcem z podręcznika "Jak pisać generyczne kryminały szpiegowskie". Główny bohater to pacynka, jego motywacje nie są istotne, to tylko pretekst dla rozwinięcia mniej lub bardziej dorzecznej fabuły. Autorzy "Reliktu" i "Granicy lodu" postanowili stworzyć dziełko dołączane w gratisie do Wyborczej, grunt żeby słupki sprzedaży się zgadzały.

pokaż więcej

 
2018-11-18 10:25:29
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

"Belagarath czarodziej", "Czas niedoli" i "Tajemnica", to oczywiście nie żadna trylogia, tylko sztucznie podzielona na trzy części, dla zwiększenia zysku wydawnictwa, jedna powieść opowiadająca losy czarodzieja Belgaratha ze świata Belgariady i Malloreonu. Konsekwencją tych malwersacji, prawdopodobnie naruszających prawa autorskie, jest m.in. to, że we wszystkich filiach Biblioteki Raczyńskich... "Belagarath czarodziej", "Czas niedoli" i "Tajemnica", to oczywiście nie żadna trylogia, tylko sztucznie podzielona na trzy części, dla zwiększenia zysku wydawnictwa, jedna powieść opowiadająca losy czarodzieja Belgaratha ze świata Belgariady i Malloreonu. Konsekwencją tych malwersacji, prawdopodobnie naruszających prawa autorskie, jest m.in. to, że we wszystkich filiach Biblioteki Raczyńskich dostępne są jedynie dwa pierwsze tomy, a "Tajemnicę" mogłem przeczytać jedynie dzięki alternatywnym źródłom.
Sami autorzy też się nie popisali, bo powieść "Belagarath czarodziej" jest zwyczajnym skokiem na kasę wiernych czytelników cyklu. Przez prawie 600 stron nie wnosi ona prawie nic nowego do znanych już wcześniej z Belgariady i Malloreonu opowieści o rozłupaniu świata przez Toraka, czy bitwie pod Vo Mimbre. Eddingsowie jedynie uszczegółowili te wydarzenia i to w tak toporny i mało pomysłowy sposób, że głowa mała. Do tego najbardziej intrygujący wątek długowieczności Belgaratha został rozwiązany na zasadzie "bo tak", podobnie jak potencjalnie interesujące wątki innych czarodziejów, którzy pojawili się na krótko i mogli być ciekawym uzupełnieniem historii, ale w pewnym momencie po prostu wzięli i se umarli. Dosłownie!
Trzy plusy, bo mam nieracjonalny sentyment do świata przedstawionego.

pokaż więcej

 
2018-11-18 10:25:17
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

"Belagarath czarodziej", "Czas niedoli" i "Tajemnica", to oczywiście nie żadna trylogia, tylko sztucznie podzielona na trzy części, dla zwiększenia zysku wydawnictwa, jedna powieść opowiadająca losy czarodzieja Belgaratha ze świata Belgariady i Malloreonu. Konsekwencją tych malwersacji, prawdopodobnie naruszających prawa autorskie, jest m.in. to, że we wszystkich filiach Biblioteki Raczyńskich... "Belagarath czarodziej", "Czas niedoli" i "Tajemnica", to oczywiście nie żadna trylogia, tylko sztucznie podzielona na trzy części, dla zwiększenia zysku wydawnictwa, jedna powieść opowiadająca losy czarodzieja Belgaratha ze świata Belgariady i Malloreonu. Konsekwencją tych malwersacji, prawdopodobnie naruszających prawa autorskie, jest m.in. to, że we wszystkich filiach Biblioteki Raczyńskich dostępne są jedynie dwa pierwsze tomy, a "Tajemnicę" mogłem przeczytać jedynie dzięki alternatywnym źródłom.
Sami autorzy też się nie popisali, bo powieść "Belagarath czarodziej" jest zwyczajnym skokiem na kasę wiernych czytelników cyklu. Przez prawie 600 stron nie wnosi ona prawie nic nowego do znanych już wcześniej z Belgariady i Malloreonu opowieści o rozłupaniu świata przez Toraka, czy bitwie pod Vo Mimbre. Eddingsowie jedynie uszczegółowili te wydarzenia i to w tak toporny i mało pomysłowy sposób, że głowa mała. Do tego najbardziej intrygujący wątek długowieczności Belgaratha został rozwiązany na zasadzie "bo tak", podobnie jak potencjalnie interesujące wątki innych czarodziejów, którzy pojawili się na krótko i mogli być ciekawym uzupełnieniem historii, ale w pewnym momencie po prostu wzięli i se umarli. Dosłownie!
Trzy plusy, bo mam nieracjonalny sentyment do świata przedstawionego.

pokaż więcej

 
2018-11-18 10:05:49
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

"Belagarath czarodziej", "Czas niedoli" i "Tajemnica", to oczywiście nie żadna trylogia, tylko sztucznie podzielona na trzy części, dla zwiększenia zysku wydawnictwa, jedna powieść opowiadająca losy czarodzieja Belgaratha ze świata Belgariady i Malloreonu. Konsekwencją tych malwersacji, prawdopodobnie naruszających prawa autorskie, jest m.in. to, że we wszystkich filiach Biblioteki Raczyńskich... "Belagarath czarodziej", "Czas niedoli" i "Tajemnica", to oczywiście nie żadna trylogia, tylko sztucznie podzielona na trzy części, dla zwiększenia zysku wydawnictwa, jedna powieść opowiadająca losy czarodzieja Belgaratha ze świata Belgariady i Malloreonu. Konsekwencją tych malwersacji, prawdopodobnie naruszających prawa autorskie, jest m.in. to, że we wszystkich filiach Biblioteki Raczyńskich dostępne są jedynie dwa pierwsze tomy, a "Tajemnicę" mogłem przeczytać jedynie dzięki alternatywnym źródłom.
Sami autorzy też się nie popisali, bo powieść "Belagarath czarodziej" jest zwyczajnym skokiem na kasę wiernych czytelników cyklu. Przez prawie 600 stron nie wnosi ona prawie nic nowego do znanych już wcześniej z Belgariady i Malloreonu opowieści o rozłupaniu świata przez Toraka, czy bitwie pod Vo Mimbre. Eddingsowie jedynie uszczegółowili te wydarzenia i to w tak toporny i mało pomysłowy sposób, że głowa mała. Do tego najbardziej intrygujący wątek długowieczności Belgaratha został rozwiązany na zasadzie "bo tak", podobnie jak potencjalnie interesujące wątki innych czarodziejów, którzy pojawili się na krótko i mogli być ciekawym uzupełnieniem historii, ale w pewnym momencie po prostu wzięli i se umarli. Dosłownie!
Trzy plusy, bo mam nieracjonalny sentyment do świata przedstawionego.

pokaż więcej

 
2018-11-18 10:00:15
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Erlendur Sveinsson (tom 10) | Seria: Mroczna Seria

Naprawdę dobry kryminał od Indridasona, chyba najlepszy z jego dotychczasowych. Świetna akcja, intryga kryminalna, wiarygodni, dobrze poprowadzeni bohaterowie, interesująca i wciągająca fabuła, świetne obserwacje psychologiczne i społeczne, warto przeczytać. Autor zapuścił się tu trochę na naprawdę głębokie wody międzynarodowej finansjery i prania brudnych pieniędzy z dziecięcej pornografii,... Naprawdę dobry kryminał od Indridasona, chyba najlepszy z jego dotychczasowych. Świetna akcja, intryga kryminalna, wiarygodni, dobrze poprowadzeni bohaterowie, interesująca i wciągająca fabuła, świetne obserwacje psychologiczne i społeczne, warto przeczytać. Autor zapuścił się tu trochę na naprawdę głębokie wody międzynarodowej finansjery i prania brudnych pieniędzy z dziecięcej pornografii, mógł ten temat moim zdaniem trochę lepiej poprowadzić, ale i tak brawa za odwagę i poruszenie ważkiego, rzeczywistego problemu kryminalnego, a nie bawienie się w jakieś wydumane obyczajowe morderstwa z osiedlowych patologii. Warto czytać.

pokaż więcej

 
2018-11-18 09:57:42
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Jestem chyba literackim purystą, bo powieści bez fabuły są dla mnie mało warte. Powieść to w swej genezie po prostu rozbudowane opowiadanie, a opowiadanie ze swego jestestwa zawiera fabułę. Skoro zatem opowiadanie ma fabułę, to tym bardziej powinna ją mieć powieść. Fabula z łaciny to opowiadanie, bajka, jak zatem można tworzyć powieść opartą wyłącznie na konstrukcie świata przedstawionego? No... Jestem chyba literackim purystą, bo powieści bez fabuły są dla mnie mało warte. Powieść to w swej genezie po prostu rozbudowane opowiadanie, a opowiadanie ze swego jestestwa zawiera fabułę. Skoro zatem opowiadanie ma fabułę, to tym bardziej powinna ją mieć powieść. Fabula z łaciny to opowiadanie, bajka, jak zatem można tworzyć powieść opartą wyłącznie na konstrukcie świata przedstawionego? No zwyczajnie nie można, czego przykładem jest "Stacja centralna". Co z tego, że świat przedstawiony jest interesujący, spójny, bohaterowie zaludniający ten świat co najmniej bardzo interesujący, pomysły autora ciekawe, wręcz wizjonerskie, skoro to wszystko stoi w miejscu? "Stacja centralna" to jeno zlepek rozdziałów stanowiących opis poszczególnych bohaterów, ich właściwości, i co z tych specyficznych właściwości (np. strigoi) wynika dla otoczenia, dla świata przedstawionego i innych bohaterów. Czytając kolejne rozdziały cały czas oczekiwałem, aż rozpocznie się zasadniczy trzon akcji, że jak już zakończy się niekończąca introdukcja świata przedstawionego i bohaterów, to pojawi się interakcja, coś się zacznie dziać. W połowie zorientowałem się w końcu, gdzie to wszystko zmierza i w tym samym momencie straciłem zainteresowanie dalszą lekturą, kończyłem siłą rozpędu przez kilka tygodni. Tak się nie robi panie Autorze, eksperymenty literackie nie ma problemu, ale powieść bez fabuły, to zawsze będzie tylko wydmuszka literacka.

Oprócz powyższych mankamentów miałem nieodparte wrażenie, że autorowi podoba się wykreowany przez siebie świat przedstawiony, że chciałby w takim świecie żyć i funkcjonować, że jest on spoko i fajnie by było, gdyby rozwój ludzkości zmierzał w tym kierunku (o czym świadczy osamotniona postać antykwariusza). No mnie się nie podoba i nie chciałbym w nim żyć, zdecydowanie najbliżej mi do antykwariusza, tak więc ocena jeszcze w dół.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
999 601 2794
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (22)

Ulubieni autorzy (21)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (2)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd