rozwińzwiń

Szanse powstania listopadowego. Rozważania historyczne

Okładka książki Szanse powstania listopadowego. Rozważania historyczne autora Jerzy Łojek, 8321107761
Okładka książki Szanse powstania listopadowego. Rozważania historyczne
Jerzy Łojek Wydawnictwo: Instytut Wydawniczy PAX historia
146 str. 2 godz. 26 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Data wydania:
1986-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1980-01-01
Liczba stron:
146
Czas czytania
2 godz. 26 min.
Język:
polski
ISBN:
8321107761
Średnia ocen

7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Szanse powstania listopadowego. Rozważania historyczne w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Szanse powstania listopadowego. Rozważania historyczne



książek na półce przeczytane 690 napisanych opinii 259

Oceny książki Szanse powstania listopadowego. Rozważania historyczne

Średnia ocen
7,0 / 10
92 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Szanse powstania listopadowego. Rozważania historyczne

avatar
143
141

Na półkach:

Choć nie zajmujący imponującej ilości stron, napisany kwiecistym, rozległym językiem, to w swojej wartości merytorycznej przewyższa niejedną cegłę.

Choć nie zajmujący imponującej ilości stron, napisany kwiecistym, rozległym językiem, to w swojej wartości merytorycznej przewyższa niejedną cegłę.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1468
688

Na półkach:

Bardzo rzetelna pozycja o powstaniu listopadowym. Rzuciła i wyjaśniła mi kilka faktów, o których wcześniej nie miałam pojęcia lub też głębiej się nad nimi nie zastanawiałam. Analizuje pod wieloma kątami szanse na wygranie tego powstania i jestem aż zaskoczona, że były one tak duże.

Bardzo rzetelna pozycja o powstaniu listopadowym. Rzuciła i wyjaśniła mi kilka faktów, o których wcześniej nie miałam pojęcia lub też głębiej się nad nimi nie zastanawiałam. Analizuje pod wieloma kątami szanse na wygranie tego powstania i jestem aż zaskoczona, że były one tak duże.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
416
316

Na półkach: , ,

,,Rozważania" to dobry podtytuł dla tej pozycji, która z książką historyczną w moim odczuciu ma niewiele wspólnego. Luźne dywagacje na temat szans powstania listopadowego. Gdybanie na każdej stronie wsparte jest co prawda materiałem źródłowym ale raczej wybiórczym. Odniosłem też wrażenie, że Łojek nie poświęcił nawet wiele czasu na dokonanie jakiejś konkretniejszej analizy danych liczbowych.

Główne założenie - tak powstanie miało szanse i to spore jednak tylko wtedy jeśli... Mnie taka konwencja stałych spekulacji dość męczy podobnie jak ciągłe odnoszenie się autora do ówczesnej ,,opinii publicznej". Główną winą za niepowodzenie zrywu obarcza Łojek - dość standardowo trzeba przyznać - kolejnych dyktatorów i generałów powstania którzy osobiście byli ,,jak najdalsi od samej idei niepodległości" będąc ,,reakcyjnymi ugodowcami".

Książka ukazała się po raz pierwszy w 1966 roku i ten ponad półwiekowy bagaż da się w tej pracy odczuć. Przede wszystkim w spojrzeniu autora które ma uchodzić przecież za naukowe. Łojek nie chciał chyba wyczerpać tematu i przeprowadzić gruntownej analizy a raczej napisać publikację która potwierdzałaby jego osobisty punkt widzenia. Z pewnością jednak wpisał się swoją twórczością w kanon naszej literatury na długie lata.

,,Rozważania" to dobry podtytuł dla tej pozycji, która z książką historyczną w moim odczuciu ma niewiele wspólnego. Luźne dywagacje na temat szans powstania listopadowego. Gdybanie na każdej stronie wsparte jest co prawda materiałem źródłowym ale raczej wybiórczym. Odniosłem też wrażenie, że Łojek nie poświęcił nawet wiele czasu na dokonanie jakiejś konkretniejszej analizy...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

189 użytkowników ma tytuł Szanse powstania listopadowego. Rozważania historyczne na półkach głównych
  • 124
  • 63
  • 2
44 użytkowników ma tytuł Szanse powstania listopadowego. Rozważania historyczne na półkach dodatkowych
  • 18
  • 12
  • 5
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Szanse powstania listopadowego. Rozważania historyczne

Inne książki autora

Jerzy Łojek
Jerzy Łojek
Jerzy Łojek (ps. Leopold Jerzewski, Antoni Jałowiecki, Łukasz Jodko) – polski historyk, działacz opozycji w PRL. Studia historyczne na Uniwersytecie Warszawskim ukończył w 1956. Od 1969 związany był z Instytutem Badań Literackich PAN. Znaczną część badań i publikacji poświęcił epoce rozbiorów,okresowi Sejmu Czteroletniego oraz powstaniu listopadowemu. W kręgu jego zainteresowań znalazła się historia obyczajów, świadomości społecznej, a także prasy i opinii publicznej. Publikował także poza cenzurą, w wydawnictwach drugiego obiegu. Był jednym z redaktorów naukowych Historii prasy polskiej (t. I-IV, 1976-1980). W 1974 został laureatem nagrody „The Alfred Jurzykowski Fundation Award” za całokształt twórczości.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Zygmunt August Stanisław Cynarski
Zygmunt August
Stanisław Cynarski
"Ocena jego osiągnięć i talentu politycznego jest podobnie trudna, jak w wypadku mistrza, który umarł w połowie wykonywanego dzieła". Ze względu na ustawiczny brak czasu, przymierzanie się do biografii ostatniego Jagiellona zajęło mi ponad rok. Pomimo niezawsze ciekawego ciągnięcia akcji przez autora, jest to jedna z lepszych książek historycznych jakie przyszło mi czytać. Wszystkie aspekty życia i panowania Zygmunta Augusta są jasno podzielone i omówione. Stanisław Cynarski podjął się bardzo trudnego zadania oceny ostatniego króla "co nosił kołpak jagiełłowy" - postaci tragicznej nie tylko jako władca ale również jako mężczyzna. Autor książki ocenia go zdecydowanie pozytywnie, nie omieszkając w wytykaniu mu pewnych błędów. Jeżeli chodzi o mnie to uwielbiam Zygmunta II Augusta ze względu na cechę monarszą, którą bardzo cenię - dalekowzroczność. Dążył do uporządkowania państwa w sojuszu ze średnią szlachtą ale tylko do czasu, kiedy dawało mu to widoki na zwiększenie władzy królewskiej (poważnym błędem króla było późne przystąpienie do ruchu egzekucyjnego). Dostrzegał tendencje absolutystyczne w krajch ościennych i rozumiał ich wyższość nad polskim systemem ustrojowym. Zręczny polityk (patrz: Inflanty, unia z Litwą),sumienny i pracowity władca, dziś pewnie nazwalibyśmy go mężem stanu. Choć w sumie nie jestem tego taki pewien: większość Polaków lubi przecież ludzi uległych, pozbawionych ambicji i wielkich celów. To samo było u schyłku życia króla Augusta i tuż po nim. Jednak "następne pokolenia przyznały mu to, czego odmawiali mu współcześni", a z jego śmiercią zakończył się złoty wiek Rzeczypospolitej.
Axsiu - awatar Axsiu
ocenił na810 lat temu
Księża wobec bezpieki Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Księża wobec bezpieki
Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Ksiądz Tadeusz Isakowicz - Zalewski jest znany głównie jako duchowny obrządku ormiańskiego oraz żywy krzewiciel pamięci o rzezi wołyńskiej. Jednak kilkanaście lat temu był na ustach całej Polski z zupełnie innego powodu. Spod jego pióra wyszła bowiem książka przedstawiająca zupełnie inny obraz księży katolickich w naszym kraju. Pozycja ta wstrząsnęła niejednym czytelnikiem i zmusiła do zadania sobie pytania - to w takim razie co było wolne od inwigilacji, skoro tym procederem został objęty nawet kościół? "Księża wobec bezpieki" to gruntowna monografia dotycząca księży z archidiecezji krakowskiej, którzy w jakiś sposób podjęli współpracę z krakowskim Urzędem Bezpieki bądź wobec nich była prowadzona inwigilacja. Nie wszyscy byli tego świadomi, co jeszcze bardziej podkreśla ich dramat, ale też wyrachowanie funkcjonariuszy SB. Dzięki zachowanym w krakowskim IPNie teczkom możliwe było prześledzenie historii większości z nich, a przez to zrekonstruować ich działalność. Jak dla mnie sporym zaskoczeniem było to, że donosy dotyczyły chociażby takich osób jak ks. Franciszek Blachnicki (twórca Ruchu Światło - Życie),ks. Antoniego Sołtysika (twórca Ruchu Apostolstwa Młodych),Józefa Tischnera, a nawet kardynała Franciszka Macharskiego. Na końcu publikacji znajduje się dość pokaźnych rozmiarów aneks zawierający listy z wyjaśnieniami od księży, co do których jest przypuszczenie, że współpracowali z bezpieką. Kiedy książka "Księża wobec bezpieki" pojawiła się na rynku, znaleźli się jej zwolennicy, ale i przeciwnicy. Wiele ludzi twierdziło, że źle się stało, że niektóre fakty ujrzały światło dzienne. Ale może też pokazało to, że ludzie związani z Kościołem są tak samo słabi i podatni na manipulację jak każdy inny. Że też mają swoje wady, a przez to bliżej im do przeciętnego człowieka, niż do Boga. Myślę, że to ważne, bo z jednej strony są oni następcami Chrystusa na ziemi, a z drugiej wcale nie daje im to boskiej natury, jak chciałby niejeden z nas.
Lolek90 - awatar Lolek90
ocenił na61 rok temu
Kniaź Jarema Jan Widacki
Kniaź Jarema
Jan Widacki
Kniaź Jarema Wiśniowiecki to jedna z najbardziej osławionych i zarazem kontrowersyjnych postaci w dziejach Rzeczpospolitej Szlacheckiej. Dla współczesnej mu szlachty bohater i zbawca ojczyzny, dla dworu i „umiarkowanych” mężów stanu niebezpieczny awanturnik, krzyżujący dalekosiężne plany polityczne. Dla potomnych i historyków znakomity wojownik, obrońca kresów, posągowa postać z „Ogniem i mieczem” Henryka Sienkiewicza, dla innych warchoł, sobiepan, tchórz, zdrajca, okrutny sadysta, „rzeźnik ludu ukraińskiego” (chociaż Rusin z urodzenia). Jan Widacki nie jest zawodowym historykiem, napisał jednak bardzo dobrą, popularnonaukową biografię księcia. Wykazuje znakomitą orientację w ówczesnych stosunkach politycznych, zarówno wewnętrznych jak i międzypaństwowych, naświetla obyczajowość i mentalność siedemnastowiecznej szlachty Rzeczpospolitej. Na tym tle kreśli szeroki, obiektywny wizerunek księcia i jego działalności. Nie pomija stron ujemnych (warcholstwo, przechodząca wręcz w butę duma),podkreśla też jednak niedostrzegane zazwyczaj zalety (talenty organizacyjne i gospodarcze wykazane przy zasiedlaniu Zadnieprza, wewnętrzna, pozytywna przemiana charakteru księcia w ostatnich latach życia). Uwypukla wynoszone tradycyjnie pod niebiosa odwagę na polu bitwy, charyzmę i talenty militarne kniazia Jaremy (zaznacza tu jednak, iż nigdy nie potwierdził ich w skali strategicznej czy nawet operacyjnej – Wiśniowiecki nie miał bowiem okazji, by kiedykolwiek samodzielnie dowodzić większymi zgrupowaniami wojska),stara się wytłumaczyć przejawy okrucieństwa (osławiony kat Ukrainy stosował się do ówczesnych obyczajów, także prawnych; o dziwo, znacznie większym okrucieństwem wykazał się na kresach bohater narodowy wojny szwedzkiej Stefan Czarniecki, o czym często wolą zapominać jego admiratorzy). W sumie wyłania się obraz Jaremy Wiśniowieckiego jako postaci skomplikowanej, przechodzącej nadto w ostatnich, dramatycznych latach życia proces przemiany wewnętrznej. Autor zdaje się przy tym podzielać poglądy polityczne księcia na sposób rozwiązania problemu kozacko-ukraińskiego w połowie XVII w. Oczywiście, rozmowy i ustępstwa byłyby korzystne dla wszystkich (i zapewne ocaliłyby Rzeczpospolitą przed upadkiem),ale na to był czas przed 1648 r. Niestety, szlachta z różnych powodów nie potrafiła się na takie ustępstwa zdobyć, co doprowadziło do katastrofy. Natomiast po wybuchu powstania Chmielnickiego, kolejnych klęskach, zagładzie armii oraz niewyobrażalnej rzezi szlachty, katolickiego i unickiego duchowieństwa, Żydów, do której doszło na Ukrainie, jakiekolwiek rozmowy nie miały sensu i pogłębiały tylko paraliż oraz słabość państwa. Wiśniowiecki uważał, iż należy najpierw pokazać siłę, rozmawiać ewentualnie później. Ukazania siły Rzeczpospolitej w bitwie pod Beresteczkiem w 1651 r. wreszcie się doczekał (odegrał w niej istotną rolę),a że zwycięstwo to zmarnowano i nie przyniosło ono trwalszych efektów nie było już jego winą, bo w kilka tygodni później zmarł nagle w trakcie kampanii. Ze stanowiskiem księcia, aprobowanym przez Autora biografii, trudno się nie zgodzić. Jan Widacki oprócz dobrej znajomości tematu dysponuje ważnym dla popularyzatora nauki lekkim piórem. Pisze w sposób płynny, żywy, wciągający. W sposób jasny i konkretny ukazuje istotę omawianych kwestii, w razie kontrowersji historiograficznych przedstawia sporne stanowiska i przytaczane argumenty, zwykle zajmuje własne stanowisko. Z powodzeniem stara się utrzymać chronologiczny porządek wykładu. Nie wikła się w tematy poboczne, unika rozwlekłości, jałowych rozważań, popisów eseistycznych (stanowią one minus innej, niezłej skądinąd popularnonaukowej biografii czy raczej eseju poświęconego postaci księcia Jeremiego autorstwa Romualda Romańskiego, którą niedawno czytałem). Sam temat jest zresztą tak pełny dramatyzmu, że dodatkowych zabiegów literackich właściwie nie wymaga. Warto podkreślić, iż książkę napisano i wydano w początkach lat 80-ych XX w. Wyrażane bez ogródek opinie Autora zadziwiają w tym trudnym okresie śmiałością i nonkonformizmem. Już samo podejście do problemu ukraińskiego szło pod prąd ówczesnej, oficjalnej linii politycznej (popieranie idei zbrojnej pacyfikacji „powstania ludu ukraińskiego” w duchu księcia Jeremiego). Jeszcze odważniej wybrzmiewają opinie na temat Rosji oraz metod prowadzenia przez to państwo polityki zagranicznej, czy choćby dyplomacji. Autor porusza tę kwestię przy okazji pobytu w Polsce poselstwa rosyjskiego w 1650 r., przedstawiając i oceniając politykę oraz dyplomację rosyjską jako barbarzyńskie i prymitywne, prowadzone bezpardonowo z pozycji siły, szokujące dla narodów bardziej cywilizowanych. Związek księcia Wiśniowieckiego z pobytem poselstwa był tylko pośredni, jako jeden z senatorów listownie doradzał królowi oraz kanclerzowi sposób postępowania i temat można było w zasadzie pominąć. Jan Widacki omawia go jednak szeroko, wskazując na trafność rad udzielonych przez księcia – na siłę odpowiadać siłą, bo tylko to Rosja rozumie i szanuje. Autor dodaje od siebie, iż kraje „zachodu” (w ówczesnych realiach Europy Zachodniej) nie mają o tym pojęcia i ulegają różnym złudzeniom. Wydarzenia późniejszych stuleci, i niestety również obecne, wręcz z ostatnich dni (sierpień 2025 r.),w sposób jednoznaczny potwierdzają, iż w Rosji niewiele się zmieniło, a rady Jeremiego Wiśniowieckiego zachowały słuszność i aktualność. Na koniec kwestia przyczyn niespodziewanej śmierci Jeremiego Wiśniowieckiego. Książę zmarł w stosunkowo młodym wieku 39 lat, będąc w pełni sił, w trakcie kampanii wojennej. Choroba pojawiła się nagle i trwała tydzień. Podejrzewano otrucie z inspiracji hetmana Mikołaja Potockiego, osobistego wroga księcia (zresztą jednego z bardzo wielu). Aby położyć kres grożącym buntem wojska plotkom przeprowadzono sekcję zwłok, która niczego podejrzanego nie wykazała. Tajemnica pozostała do dziś niewyjaśniona, choroba mogła przecież pojawić się z przyczyn naturalnych, w obozach ówczesnych armii nigdy nie brakowało różnego rodzaju niebezpiecznych infekcji. Jan Widacki, naukowiec i prawnik-praktyk zajmujący się kryminologią sądową, był osobą kompetentną, by zmierzyć się z tą zagadką. Opisane objawy choroby księcia odpowiadają symptomom zatrucia związkiem arsenu. Były to „popularne” wówczas rodzaje trucizn, siedemnastowieczni lekarze nie potrafili bowiem wykryć ich śladów w ciele zmarłego. Ślady te mogą natomiast ujawnić współczesne metody medycyny sądowej, pozostają przy tym obecne przez stulecia np. w tkance kostnej. Spróbowano więc przeprowadzić w 1980 r. badania domniemanych szczątków księcia, spoczywających w klasztorze świętokrzyskim. Nie przyniosły one jednoznacznego rozstrzygnięcia, przede wszystkim jednak dlatego, że nie ma pewności, czy są to rzeczywiście doczesne pozostałości Jeremiego Wiśniowieckiego. Został on wprawdzie istotnie pochowany (po kilkuletnich „wędrówkach”) na Świętym Krzyżu, ale w XVIII w. klasztor poważnie ucierpiał w wyniku pożaru, który objął również miejsce pochowku księcia. Istnieją poważne obawy, czy szczątki księcia Jeremiego nie uległy wówczas zniszczeniu, a ze względu na popularność tej postaci nie podłożono innych. W 1980 r. nie było możliwości, by odpowiedzieć na to pytanie. Trzeba jednak zauważyć, iż możliwości takie istnieją obecnie, w postaci badań genetycznych. Doskonałego materiału porównawczego mogłyby dostarczyć szczątki syna księcia Jeremiego, króla Michała Korybuta Wiśniowieckiego, spoczywające w katedrze wawelskiej. Przeprowadzenie takich badań wymagałoby jednak pokonania różnego rodzaju przeszkód natury prawnej, religijnej, obyczajowej i nie zostały dotąd podjęte.
Nefer - awatar Nefer
ocenił na107 miesięcy temu

Cytaty z książki Szanse powstania listopadowego. Rozważania historyczne

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Szanse powstania listopadowego. Rozważania historyczne


Ciekawostki historyczne