Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Zaproszenie na kimchi

Wydawnictwo: Kwiaty Orientu
5,46 (98 ocen i 18 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
3
8
5
7
20
6
23
5
24
4
11
3
3
2
8
1
1
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-926940-4-5
liczba stron
96
słowa kluczowe
Korea, podróże, relacje, Azja
język
polski

Korea wydaje się być dla nas dzisiaj o wiele dalej niż Japonia, jest bardziej tajemnicza, ma oblicze Sfinksa, do tego pęknięte na pół i podzielone na Północ i Południe. Ta książka przybliża ten kraj i nagle jest on w zasięgu ręki. Autorka należy do młodej generacji Polaków, którzy cały świat traktują jak swój dom. Polska już im nie wystarcza, ale widzenie i opisywanie świata nadal jest uparcie...

Korea wydaje się być dla nas dzisiaj o wiele dalej niż Japonia, jest bardziej tajemnicza, ma oblicze Sfinksa, do tego pęknięte na pół i podzielone na Północ i Południe. Ta książka przybliża ten kraj i nagle jest on w zasięgu ręki.
Autorka należy do młodej generacji Polaków, którzy cały świat traktują jak swój dom. Polska już im nie wystarcza, ale widzenie i opisywanie świata nadal jest uparcie z polskiej, ale też z europejskiej perspektywy.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Kwiaty Orientu, 2008

źródło okładki: www.kwiatyorientu.com

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (235)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1139
Dociekliwy_Kotek | 2011-04-23
Przeczytana: kwiecień 2011

Nie ma chyba nic boleśniejszego ani bardziej irytującego dla czytelnika, niż kiedy przeciętna osoba bez powalającego talentu literackiego, wrażliwości czy zmysłu obserwacji wyjeżdża do egzotycznego kraju, którego kultury nie zna, i postanawia czytelnika uraczyć swoimi wrażeniami. Nie śmiem kwestionować wykształcenia pani Świadek ani podważać jej kompetencji anglisty, ale wolałabym, żeby nie pisała książek, szczególnie o Korei, jeśli mają się one sprowadzać do powierzchownych spostrzeżeń, banalnych przemyśleń i kompletnie nietrafionych analiz. Nie ma chyba gorszego grzechu niż wyrokowanie o całości na podstawie wycinka, a autorka dokładnie to w swojej książeczce robi.
Powiedzmy, że to jeszcze byłabym w stanie przełknąć, bo nie takie rzeczy się wybacza. Ale te kompletnie do niczego w książce o Korei refleksje o kulturze zachodniej - a jakie głębokie, jakie światłe, ach, że też Amerykanie nie mogli się przed zeszłymi wyborami zapoznać z myślami pani Świadek ("Czterdzieste czwarte...

książek: 35
Gaya | 2014-03-10
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 10 marca 2014

Niestety nie przyjmę zaproszenia na kimchi od pani Świadek. Odniosłam wrażenie, że czytam bloga, i to nie takiego zwykłego bloga, lecz bloga osoby, która naczytała się zbyt wiele i wie o Korei wszystko. Z tą różnicą, że autorka nie czytała, a była w Korei, co razi jeszcze bardziej.
O ile niektóre spostrzeżenia są trafne, o tyle odwoływanie się do historii i polityki już niekoniecznie... Widać, że autorka przeczytała kilka opracowań historii Korei i wybrała wersję dla siebie najwygodniejszą, ponieważ niektóre fakty historyczne przytoczone przez nią nie były prawdziwe (np. kwestia uzyskania zgody na atak Korei Północnej na Południową od Stalina przez Kim Ir Sena. Stalin NIE wyraził takowej zgody).
Dalej mamy mit o bezpiecznej Korei, na wzór Japonii. Niestety jest to tylko i wyłącznie mit, a mit ten bierze się z faktu, że większość przestępstw nie jest w ogóle zgłaszanych. Może i autorkę ominęły kradzieże i inne przestępstwa, ale Korea wcale nie jest krajem bezpieczniejszym niż...

książek: 0
| 2010-09-09
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 09 września 2010

Kimchi jest smaczne – kto nie jadł, koniecznie powinien spróbować, choćby po to, by przekonać się, czy taki typ jedzenia mu odpowiada. Autorka recenzowanej przeze mnie pozycji zaprasza nas nie tylko do spróbowania koreańskiej kuchni, lecz także do zatopienia się w kulturze Korei.

Sam pomysł innowacyjny nie jest. Do tej pory powstało naprawdę wiele książek, napisanych przez ludzi, którzy parę lat spędzili w obcym, słabo znanym przez ogół społeczeństwa kraju, a po powrocie do domu postanowili opisać swoje przeżycia. Po „Zaproszenie na kimchi” sięgnęłam dlatego, że całkiem lubię tego typu pozycje. Dużo zdjęć, tekst zupełnie inny niż w pospolitych przewodnikach… a jednak odrobinkę się zawiodłam.

„Zaproszenie na kimchi” nie jest dziełem obszernym, ja jednak, po przebrnięciu przez te niecałe sto stron, czułam się zmęczona, znudzona. Jeśli miałabym wymienić krótko to, co doprowadziło mnie do takiego stanu, z pewnością najpierw wspomniałabym o czymś dziwnym, z czym jeszcze nie zdarzyło...

książek: 118
Katarzyna Ozimek | 2014-06-24
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, Korea
Przeczytana: 22 czerwca 2014

Prosto opisane odczucia o pobycie w Korei w formie pamiętnika. W miarę czytania autorka pokazuje jak zmieniało się jej podejście do tego kraju, ludzi itd. Najlepsze jest to że sama zaczęła powoli zmieniać swoje podejście do życia. Wiele razy porównuje Koreę do Polski, moim zdaniem słusznie ponieważ pokazuje jaki jest między nami kontrast (jak dwa inne światy). Szczerze i naturalnie, bez głupiej naciąganej "głębi".

książek: 2236
hiliko | 2010-11-04
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 04 listopada 2010

Korea to zupełnie mi obcy kraj - nie tylko podróżniczo, ale również literacko. Z przyjemnością stwierdzam, że książka Leny Świadek jest pierwszą, jaką miałam przyjemność czytać o tym niedużym państwie w północno - wschodniej Azji i z pewnością nie ostatnią.
Lena Świadek to kobieta uwielbiająca podróżować, zwiedzać przeróżne zakątki świata. 30 kwietnia 2004 roku wylatuje do Korei, kraju "porannej świeżości". Przeżywa tam piękne chwile, poznaje tradycje i obyczaje tamtejszych ludzi, ma okazję pracować jako przedszkolanka. W swojej książce "Zaproszenie na kimchi" opowiada o tej wyprawie, dzieli się z nami różnymi ciekawostkami dotyczącymi tego państwa.
Tytułowe kimchi to przystawka jadana w Korei niemal z każdym daniem. To kapusta pekińska marynowana w pikantnym sosie, zaprawiana małżami i czosnkiem, ma czerwonawą barwę. Lena, początkowo spoglądając nieufnie na kapustę, wkrótce sama się nią zajadała.
Książka w żadnym wypadku nie jest pamiętnikiem, autorka nie...

książek: 724
Sanna | 2013-09-09
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 09 września 2013

Zapowiadało się dość interesująco – oto mam przed sobą cienki zbiór angedot o Korei Południowej, w której autorka mieszkała przez trzy lata i swoimi obserwacjami dzieli się z czytelnikiem. Szybko jednak okazało się, że efekt psuje irytujący styl – anegdoty kończą się komentarzami autorki, czasem filozoficznymi, czasem w zamyśle zabawnymi (choć zupełnie nie trafiają w moje poczucie humoru). Początkowo więc wydawało mi się, że podsumuję tę książkę czterema słowami: "tematyka tak, styl nie". Niestety, im dalej, tym gorzej... Autorka zbacza z tematu, pisząc o sprawach ani trochę z Koreą nie związanych – po prostu prezentuje swoje przemyślenia i refleksje na tematy przerozmaite. Biorąc pod uwagę niewielką objętość książki – gdyby usunąć z niej te denerwujące, pseudofilozoficzne dygresje, pozostałaby zaledwie garstka anegdotek, ale myślę, że i tak byłoby to z korzyścią dla odbioru całości, bo w obecnym kształcie – za mało Korei w tej książce o Korei.

książek: 374
Alicya Oss | 2014-08-02
Na półkach: Przeczytane

Całość recenzji na: http://alicyawkrainieslow2.blogspot.com/2014/08/pery-w-kimchi-czyli-groch-z-kapusta.html

Słono-kwaśno-słodka przystawka będąca kwintesencją kulinarnej kultury, to pikantny symbol kraju z drugiego końca świata. Moja pierwsza reakcja na tę wiadomość była mniej więcej taka: i niech mi ktoś jeszcze powie, że tylko Polacy jedzą „zepsutą” kapustę! Koreańczycy spożywają tę przystawkę nieustannie. Parafrazując, można nawet zaryzykować stwierdzenie: „Nie ma ryżu bez kimchi…”. Danie te równie często, jak spożywane jest osobno, staje się podstawą do przygotowania innych posiłków (np. zupa kimchi, czyli kimchi jjigae). Podobno jej nazbyt egzotyczny wygląd nie zachęca do skosztowania, ale jeśli ktoś się już skusi, to trudno jest się nią nie zajadać. Zwłaszcza, że ta zasolona, wymoczona i ukiszona potrawa ma liczne właściwości zdrowotne i odchudzające.

książek: 255
Collony | 2010-12-09
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 08 grudnia 2010

Spodobało mi się najbardziej, że książka została napisana w formie anegdot. Z początku wyjątkowo mnie wciągła, ale gdzieś w połowie to się zmienia. Książka robi się strasznie refleksyjna i filozoficzna, co mnie trochę odrzucało. Ale jest to jedyna książka traktująca o współczesnej Korei, która zawarła w sobie wszystko o tym kraju, czego chciałam się dowiedzieć.

książek: 548
Floo | 2013-03-16
Przeczytana: 16 marca 2013

Zawsze byłam zafascynowana krajami Azjatyckimi, bardziej od Korei interesuje mnie Japonia, ale przez przypadek wpadłam na tą książkę i dzięki niej mam inne spojrzenie na Koreę niż wcześniej.
Książka bardziej przybliżyła mi kulturę Korei która jest wspaniała, chociaż nie we wszystkich aspektach.
Polecam książkę osobą które chcą się czegoś dowiedzieć o Korei.

książek: 198
Dominika | 2016-08-02
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 02 sierpnia 2016

Piękny i różnorodny kraj jakim jest Korea, został przestawiony mdło i nieciekawie. Do tego irytowały mnie zupełnie nic nie wnoszące do tematu wzmianki i poglądy polityczne autorki.

zobacz kolejne z 225 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd