Umarli nie tańczą

Tłumaczenie: Jacek Bielas
Cykl: Umarli nie tańczą (tom 1) | Seria: Labirynty. Kolekcja prozy
Wydawnictwo: WAM
6,88 (260 ocen i 36 opinii) Zobacz oceny
10
19
9
26
8
40
7
83
6
45
5
24
4
8
3
12
2
2
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Dead don’t dance
data wydania
ISBN
9788375054453
liczba stron
317
słowa kluczowe
proza, tragedia, rozpacz
język
polski
dodała
Alicja

Dylan i Maggie mieszkają na niewielkiej farmie pośród kukurydzianych pól Południowej Karoliny. Po wielu latach małżeństwa spodziewają się narodzin pierwszego dziecka. Ich szczęście zmienia się w dramat. Synek rodzi się martwy, a Meggie zapada w śpiączkę. Życie Dylana rozpada się na kawałki, nadzieja ustępuje zwątpieniu, wiara przeradza się w bunt. Czy pozostało coś jeszcze, co nie pozwoli mu...

Dylan i Maggie mieszkają na niewielkiej farmie pośród kukurydzianych pól Południowej Karoliny. Po wielu latach małżeństwa spodziewają się narodzin pierwszego dziecka. Ich szczęście zmienia się w dramat. Synek rodzi się martwy, a Meggie zapada w śpiączkę. Życie Dylana rozpada się na kawałki, nadzieja ustępuje zwątpieniu, wiara przeradza się w bunt. Czy pozostało coś jeszcze, co nie pozwoli mu pogrążyć się w rozpaczy?

 

źródło opisu: Wydawnictwo WAM, 2009

źródło okładki: http://katalog.wydawnictwowam.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1245
miedzystronami | 2012-02-16
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 16 lutego 2012

Jak to potrafi ten Charles Martin, że mówiąc o wszystkim, tylko nie o głównym temacie czy poruszanym problemie, uparcie wokół niego krąży, sygnalizuje i podkreśla silnie jego obecność. Potrafi w proste słowa ubrać poważne treści i pod przykryciem zwyczajności przemycić ważne przesłania.

Tym razem stawia swojego bohatera Dylana przed wyzwaniem: jak radzić sobie z życiem i rzeczywistością w obliczu możliwej straty ukochanej osoby? Skąd wtedy czerpać siły, jak odnaleźć tę niezbędną równowagę potrzebną do harmonijnego współgrania z otoczeniem i samym sobą?

Dylan i Maggie oczekują przyjścia na świat pierwszego dziecka, synka. To, co miało przynieść szczęście i spełnienie staje się dramatem i walką o życie. Synek rodzi się martwy, zaś Maggie zapada w śpiączkę a lekarze nie pozostawiają złudzeń: Maggie się nie wybudzi.

Co pozostaje Dylanowi? Kłóci się w nim nadzieja ze zwątpieniem, agresja i bunt z bezsilnością i bezradnością. Jak ma odnaleźć siebie w tym świecie, kiedy nic nie można zrobić, kiedy los decyduje za nas, nie pozostawiając nam nawet odrobiny inicjatywy?

Choć wielokrotnie odczuwa bolesną i przygniatającą samotność, Dylan musi normalnie funkcjonować. Jego farma nie daje plonów wystarczających na utrzymanie, konieczne jest więc znalezienie innego sposobu zarabiania. Za sprawą swojego przyjaciela Amosa Dylan wraca do nauczania. Doktor Dylan Styles podejmuje pracę w college’u i wcale nie trafia na łatwą młodzież. Jego praca na tej uczelni swoim charakterem przypominała mi zmagania się Michelle Pfeiffer w filmie „Młodzi gniewni”. I była równie trudna, pełna przeszkód, które pokonać musieli zarówno uczniowie jak i ich nauczyciel.

Martin, jak to zwykle w swojej prozie, stawia pytania. Tutaj jedno chyba z najczęściej zadawanych, a dotyczących Boga: Czy Bóg istnieje? Jeśli tak to gdzie jest gdy spotyka nas coś złego? Dlaczego nie podejmuje z nami dialogu, nie słucha, pozwala na zło, na cierpienie?
Doskonały monolog Dylana, gdy w krytycznej sytuacji wykrzyczał Bogu co myśli, co czuje zrobił na mnie ogromne wrażenie. Poruszył strunę, zmusił do refleksji, tym bardziej, że ja zadaję sobie podobne pytania.

Bardzo ciekawie zbudował autor swojego bohatera, prezentując jego słabości i mocne strony, jego walkę wewnętrzną, jaką musiał stoczyć, by znaleźć odpowiedzi na pytania o sens cierpienia, o sens doświadczania nas przez Boga.

Może trochę zbyt wiele dobroci i empatii wlał w serca bohaterów. Wszyscy się kochają, wszystkich kocha Bóg, Alleluja jakby zaśpiewano w kościele gdzieś właśnie w Południowej Karolinie. Ale nawet to nie umniejsza znaczenia i wydźwięku tej powieści.

Martin próbuje pokazać nam, co jest w życiu ważne, a co można przesunąć na dalszy plan. Chce przekazać czytelnikowi również optymistyczną myśl, że bez względu na to, co nas w życiu spotyka skaleczenia się zasklepiają i kiedyś zdrowiejemy… czy tak jest naprawdę a jeśli tak to ile czasu na to potrzeba, pozostawiam każdemu do rozważenia.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zaufaj mi

Leo Hathaway'a mogliśmy poznać przez trzy poprzednie części opisujące zwariowaną rodzinkę Hathaway. Od zrozpaczonego chłopca, tracącego ukochaną po pi...

zgłoś błąd zgłoś błąd