Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Jak puch z dmuchawca

Tłumaczenie: Monika Wolak
Wydawnictwo: POLWEN
7,19 (186 ocen i 37 opinii) Zobacz oceny
10
14
9
20
8
44
7
64
6
21
5
11
4
5
3
4
2
1
1
2
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Like dandelion dust
data wydania
ISBN
8375570519
liczba stron
377
słowa kluczowe
chrześcijaństwo
język
polski

Kiedy Rip Porter wychodzi z więzienia, postanawia odzyskać swego syna, którego nawet nie zna. Ale czteroletni Joey ma już rodziców... Kocha ich i jest dla nich całym światem. Jeden telefon sprawia, że idylla, jaką jest życie rodziny Campbellów, zostaje zniszczona. Jack i Molly są zrozpaczeni, nie wiedzą, co robić - prawo pozwala na odebranie im ich jedynego dziecka! Marzą tylko o jednym - żeby...

Kiedy Rip Porter wychodzi z więzienia, postanawia odzyskać swego syna, którego nawet nie zna. Ale czteroletni Joey ma już rodziców... Kocha ich i jest dla nich całym światem. Jeden telefon sprawia, że idylla, jaką jest życie rodziny Campbellów, zostaje zniszczona. Jack i Molly są zrozpaczeni, nie wiedzą, co robić - prawo pozwala na odebranie im ich jedynego dziecka! Marzą tylko o jednym - żeby wziąć synka i uciec z nim jak najdalej. Zniknąć, jak puch z dmuchawca unoszony przez wiatr...

 

źródło opisu: http://www.polwen.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (434)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 340
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 05 stycznia 2013

Bardzo dobra pozycja zmuszająca do refleksji, pełna sprzecznych emocji. Na pewno bardzo ciężki temat - rodzice biologiczni kontra rodzice adopcyjni. Komu przysługują większe prawa? I gdzie w tym całym galimatiasie jest ten mały człowieczek. Jakie spustoszenia w jego życiu zasieje chęć posiadania? I odwieczne pytanie - ile jesteśmy w stanie poświęcić dla dobra naszego dziecka?
Polecam

książek: 116
magdalenika | 2014-07-20
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 18 lipca 2014

Wzruszająca historia, która zadaje ciężkie pytanie, czyja miłość jest ważniejsza rodziców biologicznych czy adopcyjnych? Czy można zmusić kogoś do miłości? Co można poświęcić w imię miłości do dziecka? To także studium nad miejscem Boga w codziennym życiu. Co prawda nie zgodzę się z tą sugestią, że wszystko co złe dzieje się w życiu człowieka spowodowane jest tym, że jest on oddalony od Boga. Jest wiele ludzi wierzących, którym przydarzają się równie złe rzeczy. Po prostu takie jest życie, że czasem jest głównie pod górkę, a jazda w dół jest tylko chwilą. Szczęście jest złożone waśnie z takich chwil, choć każdy z nas marzy o linii ciągłej. Czy jednak ta linia ciągła pozwoliłaby nam się docenić, kiedy byśmy nie znali jej wartości?

książek: 185
froggy27 | 2014-06-15
Na półkach: Przeczytane

Jak daleko może sięgać miłość rodzica? Do czego są zdolni by nie stracić swego dziecka? Co zrobić w sytuacji, gdy prawo stoi po przeciwnej stronie a całe życie ulatuje niczym puch z dmuchawca? Każdy ruch wydaję się niepotrzebnym błędem, zabierającym cenny czas, a przecież jest go tak mało. Czy istnieje rozwiązanie...?

książek: 175
Dyskusja | 2015-08-05
Na półkach: Przeczytane

Po prostu dobra, ale nie jakiś wysokich lotów powieść. Temat oczywiście wzruszający, chwyta za serce, ale coś czuję, że długo nie pozostanie w mojej pamięci ta książka. Zakończenie przeciętne.

książek: 478
Bosy | 2013-10-04
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 04 października 2013

Molly i Jack Campbell spokojna rodzina z czteroletnim synkiem Joeyem otaczająca się wzajemnie miłością, szacunkiem, zrozumieniem, gdzie synek jest "sercem ich domu".
Wendy i Rip Porter, gdzie Wendy bezgranicznie kocha swojego męża, natomiast on nie potrafi hamować swych złości, wyżywa się na niej , wręcz ją katując, za co trafia do więzienia na 5 lat.
I właściwie nic nie łączyłoby tych rodzin, gdyby nie fakt, że Porterowie są biologicznymi rodzicami Joeya, a Campbellowie adopcyjnymi. Tu także nie byłoby sprawy, gdyby nie to, że Wendy podrobiła podpis Ripa w papierach adopcyjnych, bez jego wiedzy, by bronić swoje dziecko przed przemocą męża.
Rip wychodzi z więzienia i dowiaduje się od Wendy, że mają syna. W więzieniu przechodzi specjalna terapię, by umieć zapanować nad swoim gniewem. Postanawia za wszelką cenę odzyskać syna Czy mu się to uda, czy Wendy mu w tym pomoże? Jak zareaguje szczęśliwa rodzina Campbellów? Czy Joey przyzwyczai się do nowych rodziców? Czy Bóg wysłucha próśb...

książek: 733
Beata | 2011-06-26
Na półkach: Przeczytane, 2011, Ulubione
Przeczytana: 25 czerwca 2011

Książka wzruszająca, opowiadająca o ufności, poświęceniu dla innych o tym jak w niezwykły sposób może się zmienić ludzkie życie.Również dużo w tej książce o wierze, bogu. Każda książka tej pisarki sprawia, że na świat patrzy się inaczej.Przepięknie napisana książka. Gorąco polecam

książek: 190
Cosmo | 2013-06-24
Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 24 czerwca 2013

Przepiękna, wzruszająca historia o bezgranicznej i bezwarunkowej miłości rodzicielskiej. Jack i Molly są w stanie poświęcić absolutnie wszystko, żeby zatrzymać przy sobie synka...

książek: 314
MamaMai | 2015-12-01
Przeczytana: 27 listopada 2015

To książka, która gra na emocjach (szczególnie jeżeli jesteśmy rodzicami). Autorka opowiedziała w niej historię pewnego czterolatka, chłopca, który jako noworodek został przez swoją biologiczną matkę oddany do adopcji, do rodziny która stworzyła mu prawdziwy dom. Jednak kiedy Joey ma cztery lata, o prawa do jego wychowywania upominają się biologiczni rodzice, którzy chcą odzyskać prawa do syna. I w tym miejscu pojawia się podstawowe pytanie, które niejako jest tematem tej książki- kto jest prawdziwym rodzicem- ten który dał dziecku życie, czy ten który stworzył dziecku rodzinę i dom? Nie będę opowiadała dalszej części tej historii, ponieważ nie o to tutaj chodzi, ale muszę powiedzieć, że historia ta naprawdę głęboko mnie poruszyła. Momentami szczerze płakałam nad losem małego Joeya.
Muszę jednak w pewnym stopniu przyczepić się do tej książki- nie wiem czy w każdym wydaniu, ale w tym które ja miałam przyjemność trzymać w swoich rękach była ogromna ilość literówek i drobnych błędów...

książek: 77
Paula | 2012-12-20
Na półkach: Przeczytane, Ulubione

Z reguły nie przekonują mnie tego typu z pozoru ckliwe historie. Jednak z tą było inaczej. Historia niby zwyczajna, ale napisana w taki sposób, że nie sposób się oderwać. Czytając ją czułam się jakbym stała z boku i obserwowała wszystko to, co się dzieje. Podoba mi się, że nic w tej książce nie jest oczywiste, dużo sytuacji zaskakuje. Autorka idealnie potrafi opisywać uczucia, tak pięknie je zobrazowała, że mimo, że czytałam tą książkę parę lat temu, nadal pozostała w mojej pamięci. Chwyta za serce, tyle na temat.

książek: 268
szudoku | 2012-08-20
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 20 sierpnia 2012

Gdy przeczytałam kilka pierwszych stron powieści byłam pewna że to jedna z tych książek, które mają za zadanie odwrócić uwagę od życia codziennego, wycisnąć z nas łzy i na zawsze pozostać w pamięci. I nie pomyliłam się. Przyznam, że sięgnęłam po nią z czystej nudy, nie miałam nic lepszego do robienia. Historia jest wciągająca, może nawet prawdopodobna. Mimo to nie przypadła mi do gustu. Uważam, że porównywanie tej powieści do twórczości Jodi Picoult ma się jak przysłowiowy piernik do wiatraka.

zobacz kolejne z 424 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd