Dołącz do nas! To proste.
» Własna biblioteczka
» System rekomendacji
» Zobacz, co czytają znajomi
» 100 tys. zarejestrowanych użytkowników
» 139 tys. książek
» Ponad 229 tys. recenzji
Stwórz własną internetową biblioteczkę,
pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!

Zrób sobie raj

Autor:

więcej informacji
seria/cykl wydawniczy: Sulina
wydawnictwo: Czarne
data wydania: październik 2010
ISBN: 978-83-7536-223-7
liczba stron: 292
słowa kluczowe: reportaż, Czechy
kategoria: literatura faktu
język: polski
typ: papier
dodał: Snoopy
7.52 (553 ocen i 76 opinii)
 
Kup książkę
Cena od 28,00 zł
Kup audiobooka
Audioteka
Cena: 28,00 zł

Ze wstępu autora: "Marzyła mi się książka o moim ulubionym kraju bez napinania się. Żeby nie musiała odzwierciedlać, obiektywizować, syntetyzować. Jestem niechlujnym czechofilem, ta książka nie jest a... Ze wstępu autora:
"Marzyła mi się książka o moim ulubionym kraju bez napinania się. Żeby nie musiała odzwierciedlać, obiektywizować, syntetyzować.
Jestem niechlujnym czechofilem, ta książka nie jest ani kompetentnym przewodnikiem po kulturze czeskiej, ani po Czechach.
Nie jest obiektywna.
Nie rości sobie pretensji do niczego.
Jest wyłącznie o tym, co mnie za fascynowało przez ostatnich 10 lat, od kiedy pierwszy raz przyjechałem do tego kraju. Jest wielką notatką z lektur i ze spotkań z ludźmi, których chciałem
tam spotkać.
Słowem, jest o miłości przedstawiciela jednego kraju do innego kraju.
Może jest jeszcze o czymś, ale to już zostawiam Państwu".
pokaż więcej.



Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Moja ocena:
loading
Opinie znajomych
Sprawdź czy twoi znajomi napisali opinie lub dodali książkę do biblioteczki. Zaloguj się
Dyskusje o książce
 (4)

Opinie czytelników
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 06 maja, 2011

Był taki film "Czeski sen". Film opowiadał historię nieistniejącego supermarketu. Twórcy przeprowadzili akcję reklamowo-promocyjną, rozdawali ulotki z promocjami, tworzyli banery i reklamy dla mediów. Wszystko po to, aby w dniu otwarcia zwabić na wielką łąkę pod Pragą tysiące Czechów, którzy na mecie swojego biegu ujrzeli kolorową fasadę marketu "Czeski sen", za którą nie było niczego prócz nieba i tejże łąki. Kolejna czeska mistyfikacja

Z tym "Czeskim snem" jest trochę jak z Panem Bogiem w ujęciu naszych południowych sąsiadów - wszyscy mówią, że jest, ale... Czesi lubują się w swoich mistyfikacjach - "Rękopis królowodworski", XIX wieczny nibydokument (mockument)będący parodią genezy czeskiego państwa, Jara Cimrman, haszkowska "Partia Umiarkowanego Postępu", czy wspomniana przez Szczygła w "Zrób sobie raj" wietnamska 19-sto letnia pisarka, która zdobyła najważniejszą nagrodę literacką w Czechach, a potem okazała się być 40-letnim dziennikarzem (w konkursie mogli startować literaci przed trzydziestką (1. Jak ma się taką tradycję we krwi, to rzeczywiście z Panem Bogiem można mieć problem. Po lekturze książki "Zrób sobie raj" ma się wrażenie, że nieufni Czesi traktują Pana Boga jako kolejne wielkie dowyobrażenie. W "Obsługiwałem angielskiego króla" jeden z bohaterów mówi tak: "Największą firmą jest Kościół katolicki, który handluje czymś czego nikt nigdy nie widział, czego nikt nigdy nie dotknął, jak świat światem nigdy tego nie spotkał, i to jest właśnie to, co nazywamy Bogiem".

W porównaniu do książki "Gottland" ostatnia książka Mariusza Szczygła jest o wiele bardziej spójna. Na korzyść działa tutaj tematyczna jednolitość i celowość w układzie reportaży. Autor przybliża polskiemu czytelnikowi Czechów w kontekście ich dramatycznej wręcz niechęci wobec Boga i religii. Ja osobiście przeczytałem tę książkę niemal jak powieść. Urzeka płynność, z jaką Szczygieł najpierw rozwija swą opowieść, a potem przechodzi od jednej historii do drugiej, by zakończyć dramatycznym reportażem o czeskim pogrzebie, którego właściwie nie ma, gdzie nasuwały mi się tak silne skojarzenia z "Nowym wspaniałym światem" Huxleya, że dopiero po zakończeniu książki dotarła do mnie pełna smutku wymowa tytułu. To książka o śmiechu przez łzy, o samotności i wręcz kosmicznym zagubieniu.

Ale jest też tutaj o Polakach. A raczej o polskim Kościele - zwycięskim i tryumfującym. Ciekawa rzecz, że Tomasz Halik, wybitny czeski teolog wiele razy przytaczany w książce, twierdzi, że marginalny charakter czeskiego Kościoła jest czymś dla wiernych bardzo dobrym. Po prostu jest to szczery, autentyczny wybór człowieka, który przystępuje lub uczestniczy we wspólnocie z własnej woli i świadomie, a nie, jak jest to w naszym kraju, "dziedziczy" niejako wiarę po rodzicach. Szczygieł wspomina także o trudnych relacjach historycznych Czechów z Kościołem katolickim - ścięcie Jana Husa w Watykanie, bitwa pod Białą Górą i publiczna kaźń czeskich panów, dominacja katolickiej dynastii Habsburgów podczas zaboru. To ukazanie Kościoła jako instytucji ekspansywnej i dominującej było dla mnie zdumiewające, choć wiem, że np. w krajach skandynawskich i nadbałtyckich ruch neopogański często porusza kwestię narzuconej tożsamości. Czytając "Zrób sobie raj" naszła mnie między innymi refleksja, czy nadejdą kiedyś czasy, że religia chrześcijańska stanie się tym, czym była nim stała się dominującą ideologią średniowiecznej Europy. Być może wśród czeskich katolików tak właśnie jest. Polski katolik, czytając ten zbiór reportaży, może zadać sobie pytanie, czy "monopol na zbawienie" serwowany nam przez dostojników i proboszczów nie jest przypadkiem słabej jakości. Banalne, ale znów prawdziwe staje się twierdzenie, że ilość nie przechodzi w jakość (2. I czy nam, naszym kapłanom ta sytuacja przypadkiem nie pasuje. Jest taki obraz w książce, gdzie polscy pielgrzymi, którzy przybyli do Czech na spotkanie z papieżem, przekrzykują wszystkich pozostałych. Najlepsi katolicy we wszechświecie.

Z Mariuszem Szczygłem mam jeden problem. Mogę go czytać, nie mogę go oglądać i słuchać. Od razu wracają do mnie demony przeszłości z czasów głupiego jak but talk-show "Na każdy temat". Wiem, że nie tylko ja mam ten problem, dlatego zazdroszczę tym, którzy mogą dziś czytać jego reportaże i nic nie wiedzą o jego kretyńskich pytaniach i głupich minach strzelanych do kamery. Cóż - teraz to wszystko i tak nie ma znaczenia, bo "Zrób sobie raj" to jedna z najlepszych książek, jakie czytałem, która wyszła na polskim rynku wydawniczym w ostatnich latach (trudno mi sobie przypomnieć bym czytał coś równie dobrego - Stasiuk, Pilch, Tokarczuk nie wytrzymują porównania z tą konkretną pozycją), bijąca na głowę nie tylko reportaże. Jest to pełna wiedzy o Czechach i Polakach, świetnie napisana, bardzo aktualna i zmuszająca do refleksji literatura z najwyższej półki.


(1 więcej o czeskich mistyfikacjach tutaj http://ladnatwarz.filmaster.pl/notka/czeskie-mistyfikacje/
(2 tutaj link do tekstu Magdaleny Środy dla ciekawych
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,To-jest-najwiekszy-problem-polskiego-katolicyzmu,wid,13350019,komentarz.html?ticaid=1c42c&_ticrsn=3


Przeczytana: 30 maja, 2011

Czesi, nasi sąsiedzi, zupełnie inni od nas i tacy nietuzinkowi. Chyba nikt jak Mariusz Szczygieł nie potrafi o nich tak zajmująco pisać. Wiele już o jego prozie powiedziano. Ja ograniczę się tylko do stwierdzenia, że jego książki niebywale poszerzają horyzonty myślowe, a to wystarczający warunek dobrej literatury.
Doskonała lektura dla każdego kto ciekaw świata i innych ludzi.


Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 2010 rok

Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 13 lutego, 2012

Przez długi czas nazwisko Mariusza Szczygła kojarzyło mi się tylko z programem "Na każdy temat" który w latach 90-tych nadawany był przez telewizję Polsat. Od razu powiem, że skojarzenie do najbardziej pozytywnych nie należało, bo programów typu talk-show zwyczajnie nie lubię, a co za tym idzie i ich prowadzących nadmierną sympatią nie darzę...
Wszystko zmieniło się w ubiegłym roku, kiedy wpadł w moje ręce "Gottland". Czytając tę książkę zobaczyłam całkiem inne oblicze Mariusza Szczygła - człowieka z pasją, potrafiącego pisać o tym co go interesuje w niezwykle ciekawy sposób a przy tym obiektywnie przedstawiającego fakty historyczne. I jasne się stało, że gdy tylko będę miała możliwość to z pewnością sięgnę po kolejne książki tego autora.

W ostatnich dniach miałam możliwość po raz kolejny spotkać się z twórczością Mariusza Szczygła, a to za sprawą książki "Zrób sobie raj".
Autor po raz kolejny zabiera czytelnika w podróż za naszą południową granicę - sam o sobie mówi, że jest czechofilem i ta tematyka jest mu najbliższa.
Na książkę składa się kilkanaście tekstów pisanych w różnych latach, a tematem przewodnim większości z nich jest wiara w Boga, a właściwie jej brak i to jak ten stan wpływa na kształt Czech jako państwa oraz na samych Czechów.

Gdyby porówać losy Czechów i Polaków na przestrzeni dziejów znajdzie się wiele podobieństw - jednym z najważniejszych jest fakt, że przez wiele lat obydwa narody żyły w niewoli. I będąc w owej niewoli i jedni i drudzy starali się zachować świadomość narodową. Polakom, nękanym głównie przez prawosławnych Rosjan i luterańskich Prusaków pomagał w tym kościół katolicki, będący ostoją języka, tradycji i kultury. Zupełnie inaczej Czesi, którzy do kościoła rzymskiego mieli zadawnione pretensje o Jana Husa, podstępnie uwięzionego i spalonego na stosie w XV wieku i nie czuli specjalnego związku z tą akurat doktryną religijną. Jeżeli dodać do tego fakt, że w Austrii, która przez kilkaset lat sprawowała władzę zwierzchnią nad ziemiami czeskimi, katolicyzm był religią dominującą, to nie ma się co dziwić, że kiedy w 1918 roku powstała niepodległa Czechosłowacja to jej władze, na czele z Tomaszem Masarykiem, prowadziły politykę antykościelną. A jakby tego było mało, trzeba pamiętać o latach powojennych, kiedy kraj znajdował się pod wpływem Związku Radzieckiego...
Biorąc pod uwagę te wszystkie okoliczności trudno się dziwić, że zdecydowana większość Czechów to ateiści, kościoły świecą pustkami lub zmieniono je w budynki użyteczności publicznej a większość kleru pochodzi z Polski.

Dla przeciętnego Polaka (wszak ponad 90% naszych rodaków deklaruje wyznanie katolickie) taki brak religii jest nie do pomyślenia - jak bez Boga przeżyć chrzest, ślub, pogrzeb,Wielkanoc czy Boże Narodzenie, że wymienię tylko te najważniejsze okazje. Nie wspominając o codziennym życiu, które powinno opierać się na dekalogu...

Mariusz Szczygieł rozmawiał na temat wiary ze swoimi czeskimi znajomymi, ale również prowadził dyskusję w internecie - okazuje się, że brak Boga wcale nie przeszkadza tym ludziom żyć godnie i według uniwersalnych zasad. Co więcej, potrzeba takiego życia nie jest narzucona przez odgórne instytucje a wypływa z osobistej potrzeby, nawet jeśli dana osoba deklaruje wyznanie katolickie.
Najprostszy przykład - nasz rodak często idzie w niedzielę do kościoła, bo "tak wypada" i "co ludzie powiedzą", natomiast Czech kieruje się w to miejsce wtedy, kiedy czuje potrzebę bliższego kontaktu z Bogiem.

Oczywiście, książka nie traktuje tylko o religii, znalazły się w niej również artykuły na temat współczesnych twórców kultury (pisarz Egon Bondy, fotograf Jan Saudek, rzeźbiarz David Cerny i in.) i ich widzenia świata. Jednak uczciwie mówię, że jakoś nie do końca ich dzieła do mnie przemawiają i, co przyznaję pomimo obaw, że zostanę posądzona o zaściankowość, wydają mi się (żeby użyć kulturalnego określenia) obsceniczne... Nie jestem jednak w żadnym wypadku znawcą współczesnej sztuki, więc moje odczucia na temat twórczości w/w artystów są tylko i wyłącznie subiektywne.

Mariusz Szczygieł stworzył książkę, która stanowi portret Czechów i ich ojczyzny zupełnie niepodobny do panujących stereotypów - bo przecież w obiegowej opinii każdy Czech to taki poczciwy wesołek, trochę jak Szwejk, zajadający knedliki i wypijający hektolitry piwa. Tymczasem ta wesołość jakże często była wymuszona, a pod pozorami dobroduszności i beztroski skrywano ogromne tragedie.
Bo naród, który liczy 10 mln obywateli nie może sobie pozwolić w chwilach kryzysu na jakieś wielkie zrywy z bronią w ręku. Taki naród aby przetrwać musi opanować umiejętność dostosowania się do panujących warunków i ukrywania tego co naprawdę myśli.
I o tym trzeba pamiętać oceniając naszych sąsiadów zza Sudetów.


Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 09 listopada, 2010

kocham Czechów
kocham pisanie Szczygła o Czechach
a okładka jest doskonałą puentą.

a ponieważ to moja opinia, nie muszę już niczego dodawać :)


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 13 listopada, 2010

Jak Szczygieł wyda jeszcze ze cztery książki o Czechach to dalej mi będzie mało.


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: luty, 2011

W naszych czasach przestaliśmy zwracać uwagę na granice. Gdy będziemy przekraczali południowy kraniec naszego kraju, nikt nie zapyta o paszport, nie przyjdą
celnicy by sprawdzić, czy przypadkiem czegoś nie przemycamy. Przy odrobinie roztargnienia można w ogóle nie zauważyć, że jest się już w innym kraju. Mariusz
Szczygieł w swojej książce pokazuje jednak, że za tą granicą rozciąga się świat tak odmienny od naszego, jak to tylko możliwe.

Dla mnie Czesi to bliscy sąsiedzi, do granicy mam niedaleko. Jeździ się tam powszechnie na narty, bo bliżej, niż w nasze góry, czeskie stacje radiowe notorycznie
zagłuszają nasze polskie, a dowcipy z dziecinnie brzmiącego, czeskiego języka są na porządku dziennym. Nie słyszałam nigdy, by Czesi się z tego powodu
burzyli, wprost przeciwnie do Polaków, gdy się z nich żartuje. Kiedyś kupowało się tam też tańszy alkohol i słodycze. Dziś różnice w cenach są symboliczne,
a tym, po co warto się wyprawić do Czech z pewnością nie jest piwo, słynne Lentilki, czekolada studencka czy nawet knedliki. Największy chyba Czechofil
w Polsce pokazuje nam, że do Czech warto się wybrać po dobra, których u nas od wieków jest deficyt, czyli dobry humor, pogodę ducha, czy dystans do samych
siebie.

Czesi są od nas kompletnie różni, a tych odmienności można by wyliczyć wiele. Przede wszystkim są w zdecydowanej większości ateistami, do tego bardzo dumnymi
z tego faktu, podczas kiedy u nas się uważa, że bez katolicyzmu świat zmieniłby się w piekło. Czechom się jednak całkiem dobrze żyje bez Boga. Zwykle za
nim nie tęsknią, a co najważniejsze robią, co mogą dla poprawienia jakości swojego życia tu i teraz, co z kolei pociąga za sobą występowanie ich kilku
kolejnych, narodowych Cech. Czesi chcą żyć lekko, łatwo i przyjemnie. W tym celu wykorzystują poczucie humoru, by rozprawić się ze wszelkimi przeciwnościami
i niepowodzeniami, by wyśmiać trudne tematy i sprawić w ten sposób, by mniej bolały. Ach, jakże takie podejście przeciętnemu Polakowi wyda się niepojętym,
i oczywiście nagannym. Nam, którzy od wieków cierpimy i owym cierpieniem się napawamy, tworząc cierpiętniczą literaturę, muzykę, stawiając kolejne pomniki
upamiętniające cierpienia, rozpamiętując aż do bólu mękę Jezusa, który umarł za nas na krzyżu. Oczywiście, taka czeska cecha ma swoje daleko idące konsekwencje
w postaci odrzucania trudnych tematów, tego, co bolesne, a przecież wiadomo, że z tym zwykle i tak w końcu się trzeba zmierzyć, że nie od wszystkiego można
tak po prostu uciec w śmiech i nie ze wszystkiego da się zrobić naprawdę zabawny żart.

Nasi południowi sąsiedzi mają też niesamowity dystans do siebie i do własnej historii i to jest cecha, która bardzo mi się podoba. Nie znoszą patosu, nie
tworzą na siłę narodowych bohaterów, wręcz przeciwnie, często umniejszają dokonania tych, którym my zbudowalibyśmy monumentalne pomniki i czcili nieustannie
ich wielkie czyny. Czy istnieje zatem w ogóle coś takiego jak narodowa duma Czechów? Polską dumę niezwykle łatwo jest urazić, czeskiej prawie się nie da,
a skoro ktoś sam się nie daje krzywdzić, to i nie cierpi. No tak, ale tu znowu wracamy do wszechobecnego cierpienia i tej zasadniczej różnicy między nami.
Oni cierpieć nie lubią, my uwielbiamy.

Autor tej książki w bardzo wnikliwy sposób opowiada o Czechach i czeskich cechach narodowych, o ich godnym pozazdroszczenia zachwycie własnym krajem, o
braku kompleksów i właściwych Polakom skłonności paranoicznych na tle czających się wszędzie niebezpieczeństw i spisków. Nie skupia się jednak tylko na
większości, ale dociera również do nielicznej rzeszy ludzi wierzących, do tych, którzy wyłamują się ze wszechobecnych schematów postępowania i traktowania
życia. Mimo swojej Czechofilii Mariusz Szczygieł bardzo wyraźnie ukazuje nam również czeskie wady. Sama kiedyś zostałam np. w bardzo podobny do opisanego
sposób oszukana w czeskiej restauracji. Mimo wszystko, część z tych wad wydaje się jakaś taka mała i nieistotna przy naszych, polskich wadach.: „…dlatego
uwielbiamy Czechów. Bo to naród, który ma zupełnie inne wady.

Nigdy nie należałam do ludzi, którzy z lubością by się rozwodzili nad tym, jak to dużo lepiej jest wszędzie poza granicami naszego kraju. Nigdy też nie
wpadałam w patriotyczne furie, gdy ktoś skrytykował naszą ojczyznę, a przecież Polacy zwykle robią i jedno, i drugie i w ogóle nie widzą w tym sprzeczności.
W tej książce, poza wieloma fascynującymi informacjami o Czechach, których jak się okazuje mimo tak bliskiego sąsiedztwa, prawie wcale nie znałam, znalazłam
jednak równie wiele o Polakach, znalazłam to, co sama czuję, co mnie również drażni, boli, czego czasem nie mogę wprost znieść.

Moja konkluzja płynąca z lektury tej książki jest prosta. Czesi robią wszystko, by otaczającą ich rzeczywistość przemienić w raj, a może zgodnie ze swoją
tendencją do zdrabniania w taki mały raik? Oczywiście z różnym skutkiem, ale takie jest ich podejście. Oni zwykle nie mają wizji żadnego raju po śmierci.
Polacy natomiast często sami generują sobie cierpienie, by odkupić swoje winy, a przede wszystkim, by w końcu kiedyś zasłużyć na ten pośmiertny raj, po
drodze stwarzając sobie życiowe piekło. A gdyby tak cichaczem, po kryjomu przemycić przez granicę trochę czeskiego humoru, odrobinę zdrowego rozsądku,
trochę dystansu do samych siebie, ich poczucia własnej wartości i zadowolenia z życia. Czyż wtedy i my nie moglibyśmy sobie zrobić swojego, polskiego raju,
nie kiedyś tam, ale tu i teraz? Jakże miło jest o tym pomarzyć!


Przeczytana: 23 lutego, 2012

Drogi Polaku! Ilu znasz sławnych Czechów? Tę piosenkarkę od malowanego dzbanka? Jana Husa z męczących lekcji historii? Prezydenta Havla? Kilku skoczków narciarskich, którzy śmignęli Ci przed nosem, zanim skoczył Adam Małysz? Józka z Bagien?

A jaki sport lubią najbardziej? Czy w niedzielę chodzą do kościoła? Co ich śmieszy? Jacy są naprawdę i ile prawdy jest w stereotypach? A na ile poważnie traktują śmierć?

Uderz się w pierś i przyznaj, że niewiele wiesz o naszych południowych sąsiadach. Jeśli chcesz to zmienić, to w sposób łatwy i przyjemny z pewnością pomoże Ci Mariusz Szczygieł.



Nie będę opisywać, czego ciekawego dowiedziałam się z tej książki, bo każda informacja, którą bym zamieściła tutaj, kogoś kto chce ją przeczytać, już nie zaskoczy, a przecież magia reportażu polega na tym, że odsłania przed czytelnikiem tajemną wiedzę, której się zupełnie nie spodziewał. Niedawno sama poznałam tę magię, szczególnie magię polskich reportaży i "Zrób sobie raj", jak wszystkie, które do tej pory przeczytałam, dorównuje im w każdym aspekcie. Dobry reportaż to nie (jak myśli większość) nudny opis przyrody, historii, zdarzeń (choć i takie się zdarzają). Dobry reportaż to taki, który pokazuje nam świat realny. Ten znany od podszewki, ale także ten, do którego turysta nie zagląda w czasie swojego długo wyczekiwanego urlopu. Zaskakujące fakty, które później mimowolnie przekazujemy rodzinie, znajomym, jako ciekawostki. Ile razy słyszałam już historię o tym, jak umierają słonie w Afryce*, ale nie wiedziałam, gdzie jest jej źródło. I właśnie tak nośne opowieści zamieścił w swojej książce Szczygieł.

Nigdy nie byłam w Pradze, choć zmierzam do niej już od trzech lat. Po lekturze tego reportażu moja motywacja do poznania stolicy Czech zwiększyła się w dwójnasób.



*"Heban" R. Kapuściński


Przeczytana: 03 września, 2011

Gdy w polsacie pojawił się talk-show "Na każdy temat" miałam chyba 12 lat ale doskonale pamiętam przede wszystkim to tło - miasto nocą :))) i muzykę na końcu programu - taki styl kojarzący mi się z dynastią - ale w pozytywnym sensie - w końcu to połowa lat 90. Dzisiaj uświadomiłam sobie, że Mariusz Szczygieł jest przecież świetnym reporterem i pisze naprawdę dobrze. Jak sam powiedział w jednym z wywiadów:
"Zrób sobie raj" to jest opowieść o tym, że nasi sąsiedzi, albo ludzie obok nas mają różne sposoby na swoje raje. Ten raj nie jest jeden, ten raj nie jest z góry dany, nie jest zadekretowany i nie wyznacza go żadna religia. To są raje bardzo indywidualistyczne".

Zawsze mnie ekscytuje poznawanie podejścia do religii, do Boga - różnych ludzi - zarówno ateistów, głęboko wierzących, jak i "niewierzących a praktykujących".
Bardzo podobała mi się odpowiedź jednego z Czechów na pytanie: "Jeśli nie ma życia po śmierci, a po nim kary, ani nagrody, to jaki jest sens bycia dobrym?
Odpowiedź: "czy te pytania wymyślała jakaś stara babcia? Być dobrym, bo inaczej kara po śmierci? Być dobrym ze strachu przed Bogiem? Uważam, że im jesteś lepszym człowiekiem, tym twój pobyt tutaj jest bardziej do wytrzymania".
I perełka:
"Chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz mu o swoich planach"

Książka moim zdaniem bardzo dobra. Sprowokowała mnie do poszperania co nieco na temat autora, do lepszego poznania Mariusza Szczygła - polecam odwiedzić jego stronę - dużo ciekawych tekstów i przede wszystkim świetnych zdjęć.

Najlepszym podsumowaniem będą słowa Małgorzaty Szejnert: "Mariusz Szczygieł lekko nas zwodząc, bez napinania, obiektywizowania i tak dalej, przekazał nam bardzo ważne wiadomości o krewnych, których mamy przez płot, a wiadomo, że kiedy dowiadujemy się czegoś istotnego o sąsiadach, to i o sobie".


Na półkach: Przeczytane, 2011, Mam w domu
Przeczytana: 11 lutego, 2011

Mariusz Szczygieł napisał ,że dlatego ulwielbiamy Czechów bo to naród , który ma zupełnie inne wady niż my.
Książka nie jest o wadach a o zupełnie innym podejściu do wielu istotnych,ważnych spraw: do religii,wiary,osób publicznych,sztuki,patriotyzmu, kultury.
Genialne rozmowy i reportaże pokazujące współczesne Czechy, naszych sąsiadów.Wydawałoby się,że bliskie położenie powoduje większe prawdopodobieństwo zbliżenia kulturowego.
Nic z tego i to jest właśnie i piękne i fascynujące w tym 10-milionowym narodzie


Na półkach: Przeczytane

Do momentu otrzymania książk "Zrób sobie raj" nie wiedziałem, kim jest Mariusz Szczygieł. Może dlatego, że jestem młodym człowiekiem. Dopiero później dowiedziałem się trochę o nim od rodziny, którzy przypominali mi, że pan Szczygieł miał dawniej swój program w telewizji. Nie mogłem się domyśleć, o czym może być ta książka, ale doszedłem do informacji, iż autor jest zakochany w Czechach.

Mariusz Szczygieł w książce "Zrób sobie raj" przybliża nam życie naszych południowych braci, Czechów. Do objaśnienia jest sporo, mimo że to są tylko współczesne czasy. Czesi też są Słowianami, ale różnią się od nas znacznie. Dla mnie było wiele różnic, w które ciężko mi się wierzyło. Nawet czasem nie dawałem rady zrozumieć wielu z nich. Myślę, że wiele osób, które czytało tę książkę ma podobne wrażenia.
Autor w książce kładzie bardzo duży nacisk na religijność narodu Czeskiego. Jest to kraj w 99% ateistyczny, co w doskonały sposób pokazuje nam Szczygieł, argumentując to wszystko wypowiedzeniami Czechów. Pisarz pisze nam także o tych osobach, którzy zostali wychowani bez Boga, ale teraz zaczynają wierzyć, tyle że muszą ukrywać swoją wiarę. W książce bardzo ciekawie opisane jest to, jak w Czechach ciężko jest zostać bohaterem. Spadochroniarze dokonali udanego zamachu na pomysłodawce Holocaustu. W Polsce wszyscy byliby wdzięczni tym żołnierzom i za jakiś czas mieliby postawiony pomnik, a o odznaczeniach to nie wspomnę. Natomiast w Czechach do tego wydarzenia, podchodzono strasznie sceptycznie. I słowo pomnik dla bohaterów nie istnieje w takim kraju. Dopiero kilka lat temu postawiono ku ich czci, jakiś monolit. Mariusz Szczygieł na początku książki, opisuje wiele osób, które kulturalnie uczestniczyły w życiu narodu Czeskiego. Pokazuje nam z przykładami, jak większość literatury z tamtego kraju nie jest tłumaczona i sprzedawana w naszym kraju.

Pisarz od początku do końca daje nam do zrozumienia, że jest ogromnym czechofilem i nie zmienia tego twierdzenia nigdzie. Kiedy czyta się jego teksty w książce "Zrób sobie raj", to ma się wrażenie, że samemu można nim zostać. Przyznam szczerze, że wszystko co wyczytałem w jego książce, bardzo przybliżyło mnie do tego państwa. Jest wiele momentów, które rozbawiły mnie do łez, tak jak niektórych język czeski. Halina Pawłoska, czeska Bridget Jones, to humorystyczna postać u naszych południowych sąsiadów. Jej opowieść o randce, która kończy się w zabawny sposób, zwaliła mnie z nóg. Wiedziałem z informacji sportowych, że reprezentacja Czech to w hokeju na lodzie potęga jest. Ale żeby od tryumfu w Nagano grano o nich w operze?
Jest to znakomita książka, która ma zadanie przybliżyć nam, jak na prawdę jest w Czechach. Pokazane przykłady w "Zrób sobie raj", dają nam dobry zarys różnic, jaki jest między dwoma państwami, które leżą przecież obok siebie. Mariusz Szczygieł napisał tę powieść bardzo łatwym językiem, co jeszcze bardziej umiliło mi czytanie. Jeżeli chcecie sobie zrobić raj, to nie starajcie się tworzyć na podobę Czeskiego, bo to Wam się nie uda. Oni są jedyni. Niepowtarzalni.


Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 30 listopada, 2011

Mówią, że Mariusz Szczygieł to „jakość sama w sobie”. „Zdolny dziennikarz”, „nienajgorszy literat”, a przede wszystkim „arcysympatyczny człowiek”. Jeśli liczyć mu wady to pierwszą i ostatnią byłoby ponoć czechofilstwo. Wiedziona takim opisem rzeczy, wszystkimi pochlebnymi recenzjami, nagrodami wysypującymi się z szuflad i mglistym wspomnieniem Jego talk show sięgnęłam po „Zrób sobie raj” dość przypadkowo. Ot jakiś bliżej nieokreślony egzemplarz zahaczył o prawą rękę i tak mu zostało na całe popołudnie.

„Zrób sobie raj” to napisana z reporterską, choć subiektywną precyzją opowieść o współczesnych Czechach. O ich wadach, zaletach, pasjach. O ich spojrzeniu na świat i siebie samych. O mentalności, jak się okazuje dalece innej od polskiej i wspólnej historii, którą rozumiemy z goła inaczej. Mniej lub bardziej znane nazwiska obok zupełnie anonimowych postaci dzielą się z autorem swoimi przemyśleniami, anegdotami i wierzeniami bez większych oporów i tabu. Szczerzy, życzliwi i bezpretensjonalni. Książka jest też skarbnicą wiedzy na temat literatury i sztuki naszych południowych sąsiadów, którzy przemienili swój narodowy dobytek w społeczny antydepresant. Wiele miejsca dziennikarz poświęca nazwiskom takim jak Egon Bondy, David Cerny, Halina Pawlowska czy Jan Saudek. Jednak to, co frapuje Go najmocniej, to fakt, że Czesi żyją bez Boga. Mało tego, mają się lepiej od katolickiej Polski. Pytania natury religijnej i duchowej dominują zatem w każdym z rozdziałów malując przy tym obraz społeczeństwa ateistycznego, otwartego i tolerancyjnego. Prawie idealnego, gdyby nie to, że wad im zabrakło. :)

„Zrób sobie raj” czyta się szybko i sprawnie, głównie dlatego, że język jest prosty i dowcipny, a bohaterowie wyraziści. Nie do końca jednak pojmuje fenomen książki, bo dla mnie miejscami była zbyt przegadana i nużąca. Lubię długie rozmowy, ale nie w kółko o tym samym. Szkoda, że teologia przytłoczyła mój zachwyt nad socjologicznym profilem narodu czeskiego, który mogłabym zgłębiać i zgłębiać. A może to przez mój ateizm? Nie mam pojęcia.

Reasumując: przyjemna i poszerzająca horyzonty lektura, a przy tym bardzo pochlebna wizytówka Czechów. Niestety miejscami zbyt obfita i maślana, a przez to ciężkostrawna.


Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 23 października, 2010

Tym razem Mariusz Szczygieł przybliża współczesne Czechy i ludzi tam żyjących. Obok tekstów o Egonie Bondym, Janie Saudku i Davidzie Cernym sporo miejsca poświęcone jest tzw. duchowości Czechów, którzy znani są z tego, że odsetek ateistów jest wyjątkowo wysoki (choć wbrew pogłoskom – nie najwyższy). W barwnych reportażach Szczygieł odnosi się nie tylko do ich stosunku do kościoła jako takiego, papieża, ale i życia doczesnego oraz tego co czeka nas po jego końcu…
Książka godna polecenia bez żadnej wątpliwości!


Na półkach: Przeczytane

http://godsavethebook.blogspot.com/2010/11/z-delikatna-ostroznoscia-pierdze-zebym.html


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: czerwiec, 2011

Książka, co prawda, dobrze napisana, ale z życiem w Czechach ma tyle samo wspólnego, co z życiem w Somalii (tak podejrzewam, nie znam za dobrze warunków somalijskich, za to czeskie znam przynajmniej dostatecznie). Doskonale wpisuje się w model ,,zabawnego ateistycznego Czecha z piwem, który na wszystko ma czas i do wszystkiego podchodzi z rezerwą'', tak samo popularny, jak nieprawdziwy.

Do przeczytania, ale tylko po to, by wyciągnąć wniosek, że Szczygieł pisze dobrze. Absolutnie nie po to, by ,,dowiedzieć się prawdy o naszych sąsiadach''.


Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 08 marca, 2012

Książka na dwa wieczory. Świetnie się czyta, nie tylko ze względu na zdolności autora do opowiadania, ale także na poruszane tematy. Lektura uświadamia jak bliski nam naród (w sensie geograficznym, historycznym, ale również w naszych wyobrażeniach) jest całkowicie odmienny kulturowo i pod względem tradycji. Po przeczytaniu książki odkrywamy, że Polacy i Czesi znajdują się na dwóch różnych biegunach w postrzeganiu samych siebie. Czechofilem jednak nie zostanę.


Fantastycznie, przyjemnie napisana opowieść opisująca Czechów i ich podejście do życia. Prostym językiem i potocznymi określeniami czytamy o fotografach, pisarzach, wierzeniach i artystach tego pięknego kraju, który pomimo swojej ciężkiej historii potrafi z uśmiechem i dystansem radzić sobie z codziennymi problemami. Z całego serca polecam jeśli chce się odpocząć od polskiego, męczącego myślenia i spróbować spojrzeć na rożne sprawy z innej perspektywy.


Na półkach: Przeczytane, Posiadam

zaczynam byc czechofilem :)doskonala jak film " czeski sen" i "szczescie". zagladam do naszych sasiadow i czuje sie jak na innym kontynencie- tak totalnie inni od nas sa ci czesi:) lepsza niz gotlland, bardziej spojna. doskonala dla ciekawych swiata i ludzi.


Na półkach: Przeczytane, Kwiecień 2012
Przeczytana: 20 kwietnia, 2012

Bardzo ciekawa i wielowątkowa. Pozwala poznać Czechy w jakimś stopniu - na pewno zachęca, by przeczytać Hrabala, Kunderę i innych twórców z tego kraju. Mistrzowski cytat znaleziony w toalecie na stacji metra!


Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: listopad, 2010

Jestem Czeszką!