Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Stulecie detektywów

Tłumaczenie: Karol Bunsch, Wanda Kragen
Cykl: Stulecie detektywów (tom 1)
Wydawnictwo: Znak
7,77 (589 ocen i 58 opinii) Zobacz oceny
10
52
9
114
8
179
7
161
6
62
5
17
4
3
3
1
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Das Jahrhundert der Detektive
data wydania
ISBN
9788324011186
liczba stron
701
kategoria
literatura faktu
język
polski

Inne wydania

Wisława Szymborska, felieton z cyklu "Lektury nadobowiązkowe": "Był czas, kiedy kochałam się w dwóch naraz: Bohunie i Sherlocku Holmesie. Bohun zobojętniał mi wcześniej. Sam sobie zresztą był winien, miał oczy tylko dla Heleny. Pozostał Sherlock, niezłomny kawaler, serce wolne. Niewinności mojej nie niepokoił jeszcze fakt, że Sherlock mieszka od lat z dr. Watsonem. Co prawda i ta miłość...

Wisława Szymborska, felieton z cyklu "Lektury nadobowiązkowe": "Był czas, kiedy kochałam się w dwóch naraz: Bohunie i Sherlocku Holmesie. Bohun zobojętniał mi wcześniej. Sam sobie zresztą był winien, miał oczy tylko dla Heleny. Pozostał Sherlock, niezłomny kawaler, serce wolne. Niewinności mojej nie niepokoił jeszcze fakt, że Sherlock mieszka od lat z dr. Watsonem. Co prawda i ta miłość wkrótce mi przeszła, ale pozostał sentyment i przekonanie, że nikt już nigdy ani w powieści, ani w życiu genialnemu detektywowi nie dorówna. Tytan intuicji! Gigant dedukcji! ze śladu stopy na piasku zgadywał, że morderca zapuścił sobie właśnie rude bokobrody, a ze sposobu, w jaki dama przykładała lorgnon do oczu, wnioskował nieomylnie, że jej dziadek zmarł pięćdziesiąt lat temu w Indiach. W porównaniu z sukcesami Sherlocka prawdziwe dzieje kryminalistyki wyglądają wręcz żałośnie. Przepastne kartoteki, tysięczne laboratoria, setki wciąż niedoskonałych aparatów, zespołowe mozoły nad identyfikacją zbrodniarza i jego ofiary, nierzadko długoletnie dociekania okoliczności i rodzaju śmierci i w bardzo wielu wypadkach ciągle jeszcze niepewność, czy ustalenia nie były błędne... Nawet odkrycie daktyloskopii nie przyszło bez trudu. Dziś wydaje się tak oczywiste, że aż dziwimy się, że nie dokonano go jeszcze w epoce jaskiniowych malowideł. Tymczasem ludzkość czekała z tym do połowy XIX wieku. W tym też dopiero czasie toksykologia, nauka o zatruciach i ich objawach, zyskała solidne doświadczalne podstawy. Również balistyka, czyli wszystko, co dotyczy strzelania, a szczególnie odkrycie, że pocisk pociskowi nierówny, choćby oba wystrzelone zostały z dwóch rewolwerów tej samej fabrykacji. W grubej książce Thorwalda każdy kolejny problem śledczy ilustrowany jest autentycznym wypadkiem kryminalnym, co sprawia, że czytamy to dzieło jak jeden wielki kryminał złożony z kilkudziesięciu mikropowieści detektywistycznych".

"Stulecie detektywów" przedstawia jedną z najbardziej fantastycznych, a zarazem prawdziwych historii, jakie zna świat dzieje nowoczesnej kryminalistyki. Jej początki sięgają drugiej połowy ubiegłego wieku, kiedy to po raz pierwszy posłużono się odciskami palców w identyfikacji podejrzanych, zastosowano fotografię kryminalistyczną oraz zwrócono uwagę na ślady pozostawione na miejscu przestępstwa, wykorzystując je w skomplikowanym procesie wyświetlania zbrodni. Jest to również epoka, w której medycyna sądowa wydarła zmarłym ich tajemnice, toksykologia stała się skuteczną bronią przeciw truciznom i trucicielom, a balistyka osiągnęła pewność w identyfikowaniu broni palnej na podstawie wystrzelonych z niej pocisków.Stulecie detektywów to bez wątpienia jedna z najważniejszych i najlepiej napisanych książek spoza literatury pięknej. została ona nominowana w 1966 roku do nagrody im. Edgara Allana Poe.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (2628)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 457
ChicaDeAyer | 2016-02-19
Przeczytana: 19 lutego 2016

Świetna pozycja popularnonaukowa, którą pomimo wagi tematyki i dużego ładunku poznawczego, czyta się niczym jeden z najlepiej skrojonych kryminałów. Wielka w tym zasługa autora, który starał się nadać fabularnej głębi przedstawianym faktom, zaś wszelkie omawiane przez niego teorie i założenia podpierał przykładami autentycznych spraw, które niegdyś stanowiły nie lada wyzwanie dla wymiaru sprawiedliwości. Co ważne, Thorwald unika nadmiernego szafowania nomenklaturą przynależną tej dziedzinie, zaś używane przez niego słownictwo dalekie jest od naukowego czy technicznego żargonu, co nadaje tej książce bardziej uniwersalny wymiar – to nie jest pozycja jedynie dla zapaleńców kryminalistyki. Nie trzeba legitymować się żadną wiedzą z tej gałęzi naukowej by przystąpić do czytania „Stulecia detektywów” – laicy także będą czerpać sporą satysfakcję z lektury, bo ta rzeczywiście może fascynować.

Ja jestem naprawdę zadowolona i mam w planach sięgnięcie po inne tytuły spod ręki Thorwalda –...

książek: 1472

Wydawało mi się, że nic nie przebije "Stulecia chirurgów", które podobało mi się bardzo. Okazuje się jednak, że "Stulecie detektywów" przypadło mi do gustu jeszcze bardziej.

Książka ma 700 stron, a ja ani razu się nie nudziłam, a nawet pod koniec czytałam na raty żeby się za szybko nie skończyła! Naprawdę fascynujące było wędrowanie przez początki kryminalistyki od problemów z identyfikacją przestępców po eksperymenty balistyczne. Kto dziś myśli o tym, że kiedyś odciski palców przestępców były traktowane jako wymyślne głupoty, a odróżnienie krwi ludzkiej od zwierzęcej było praktycznie niemożliwe i każdy morderca mógł bronić się przed karą twierdząc, że mordował właśnie swój niedzielny rosół, a nie sąsiadkę.

Książka nie jest przepełniona nudnymi faktami, często autor opisuje przestępstwa i śledztwa, w których wykorzystana została jakaś nowa metoda kryminalistyczna. Najciekawsze w tym wszystkim było dla mnie to, że naukowcy byli tak sceptycznie nastawieni do nowych technik i...

książek: 189
Pinkiman | 2016-04-16
Na półkach: 2016, Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 16 kwietnia 2016

Jest to prawdopodobnie jedna z oryginalniejszych pozycji jeśli chodzi o przedstawienie historii detektywów. Podzielony na 4 części tom pierwszy opowiada same początki do połowy XX wieku kilku dziedzin związanych z kryminalistyką. Thorwald ma wybitny warsztat i widać ile czasu spędził na badania wszystkich opisanych tu historii. Przedstawienie ich w formie spójnej powieści wymaga uznania, ale gdyby nie tematyka która mocno mnie interesuje, to pewnie nie skończyłbym tej pozycji, bo reportaż historyczny nie należy do moich ulubionych gatunków :) Miejscami ciężko jest przebrnąć dalej, ale świadomość, że wszystkie przedstawione sprawy miały miejsce naprawdę sprawia, że książkę czyta się rewelacyjnie. Cieszę się, że trafiła ona w moje ręce i zdecydowanie polecam wszystkim zainteresowanym tą tematyką :)

książek: 358
paweł | 2016-09-21
Przeczytana: 21 września 2016

"Stulecie detektywów" to książka,zarówno dla miłośników historii medycyny jak i dla historyków i pasjonatów kryminalistyki.Te dwie dziedziny nauki, są ze sobą nierozerwalnie związane.Autor poświęca 700 str.książki,aby nam przybliżyć początki daktyloskopii,toksykologi i balistyki,dziedzin ściśle związanych z medycyną.Początki były bardzo trudne,dziś ciężko sobie to nawet wyobrazić,jak trudno było udowodnić winę przed sądem, gdy nawet naukowcy nie zawsze zgadzali się ze sobą.Sam byłem zdziwiony, jak późno poznano wartość dowodową odcisków palców,nie mówiąc już o ich rozpoznawaniu i katalogowaniu.
Na szczęście nauka nie może opierać się na emocjach,a tylko i wyłącznie na udowodnionych tezach.

"Gdy prawo będzie wymagało od ciebie,abyś wystąpił jako świadek,bądź zawsze człowiekiem nauki.Nie do ciebie należy zemsta za ofiarę,ratunek niewinnego lub zniszczenie winnego.Twoim wyłącznym zadaniem jest złożyć świadectwo w ramach twojej wiedzy i twoich naukowych...

książek: 722
Agacha | 2016-10-06
Przeczytana: 06 października 2016

Książka objętościowo przeraża, do tego drobny druk nie zachęca do czytania. Ale przeczytać warto, ponieważ jest to pozycja rewelacyjna. Nie ma w niej miejsca na nudę. Czasem zapominałam, że to nie kryminał.

książek: 904
pirat_ta | 2011-10-18
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Świetnie napisana powieść popularnonaukowa, którą czyta się jak powieść detektywistyczną prezentująca kulisy najciekawszych i najbardziej zaskakujących śledztw w historii kryminalistyki oraz przekazująca porządną garść informacji z dziedziny identyfikacji, medycyny sądowej, balistyki i toksykologii. Momentami fragmenty historyczne dotyczące poszczególnych postaci historycznych lub rozwoju laboratoriów są przydługie i nazbyt rozbudowane, ale można to wybaczyć. Godna polecenia.

książek: 548
rooibos | 2016-07-08
Przeczytana: 08 lipca 2016

Rys historiograficzny początków naukowej medycyny sądowej przedstawiony w sposób, że och i ach. Jeśli w ogóle da się stworzyć figurę pt "konkretny gawędziarz", to Autor jest realnym przykładem takiego oksymoronu. Wyprawia o wieloletnich zmaganiach umysłów z materią tajemnic z taką swadą, znawstwem i erudycją, jakby był naocznym świadkiem relacjonowanych wydarzeń i odkryć - tak niesamowitych, że nie trzeba ich podkręcać dodatkową dramaturgią. Podobnie jak przy "Stuleciu chirurgów" nie nudziłem się przy tej cegle ani chwili. No, może z wyjątkiem chwilowych zagubień w gąszczu nazwisk - ale przecież jednym z przekazów tej książki (obu książek) jest to, że mostu od "nie wiem" do "wiem" nie budowano jednoosobowo. Imponujący kryminał, capo di tutti.

książek: 2368
geokuba | 2013-03-26
Przeczytana: 25 marca 2013

Wybitna książka. Ogrom pracy, jaki autor włożył w napisanie tej książki, jest widoczny, ale zupełnie nie przytłaczający czytelnika. Czyta się lekko i z pasją. Historia daktyloskopii, medycyny sądowej, toksykologii i balistyki przedstawiona jest na podstawie rozwiązywania prawdziwych przestępstw – najczęściej zabójstw. Morderstwa, które przytacza autor momentami jeżą włosy na głowie; rzeczywistość przerasta fikcję, gdyż nawet w najlepszych kryminałach wyobraźnia autorów nie dorównuje temu, czego może dopuścić się człowiek na drugim człowieku.
Trochę przysypiałem na toksykologii w momentach lawirowania pojęciami chemicznymi i opisami doświadczeń chemicznych. Ale chemia nigdy nie była moją mocną stroną.
Szczególną uwagę zwróciłem na wątki związane z Polską i Polakami. Nie ma ich za dużo. Inwencja w naukach związanych z kryminalistyką raczej nie była domeną Polaków. Jednakże…
1. Ludwik Teichmann-Stawiarski z Krakowa w roku 1853 odkrył możliwość udowodnienia obecności krwi „zwrócił...

książek: 1592
Cailleach | 2014-06-23
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2014
Przeczytana: 21 czerwca 2014

Jest to "monumentalne" dzieło, które wymagało wiele pracy związanej z gromadzeniem, studiowaniem, interpretacją a wreszcie dostosowaniem materiału źródłowego dla odbiorców, którzy nie są ekspertami w dziedzinie kryminalistyki.

"Stulecie detektywów" imponuje swą pojemnością, zakresem, formą a nawet sposobem przedstawienia treści. Twarde naukowe fakty przeplecione są z opisem historycznych zbrodni, który opis przypomina pasjonujący kryminał.

Autor prowadzi nas przez historię kryminalistyki, każde kolejne odkrycie ilustrując przykładem dawnej zbrodni, która została rozwiązana właśnie dzięki zastosowaniu opisanej nowinki.

Trzeba przyznać, że Pan Thorwald wykonał dobrą pracę, gdyż mimo nagromadzenia naukowych i historycznych faktów udało mu się stworzyć książkę, która nie nudzi, a wręcz momentami wciąga jak dobrze napisany thriller.

Więcej: www.bibliofilka.blogspot.com

książek: 593
stilben | 2011-01-07
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 06 stycznia 2011

Książka opowiada o zmaganiach ze zbrodnią protoplastów gliniarzy z CSI ;-) Jest piekielnie szczegółowym opracowaniem tematu. Setki nazwisk, faktów i dat w monumentalnym opracowaniu, a do tego podanych w przystępny sposób. Dziesiątki zaskakujących ciekawostek z historii kryminalistyki, każdy "krok" w rozwoju nauk kryminalistycznych poparty historycznym przykładem, który jest napisany jak rasowy kryminał. Momentami książka jest przez to niesamowicie wciągająca. Świadomość, że czyta się o prawdziwych zbrodniach naprawdę robi wrażenie. Do tego każde opisane przestępstwo jest z zupełnie innej beczki i przy jego rozwiązaniu lub przy próbach udowodnienia winy oskarżonemu policyjni naukowcy musieli borykać się z odmiennymi problemami.
Dla miłośników kryminałów, to pozycja obowiązkowa.

zobacz kolejne z 2618 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd