Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Klub Matek Swatek

Cykl: Klub Matek Swatek (tom 1) | Seria: Otwarte dla Ciebie. Romans
Wydawnictwo: Otwarte
6,75 (788 ocen i 151 opinii) Zobacz oceny
10
37
9
77
8
115
7
250
6
160
5
83
4
24
3
34
2
4
1
4
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375150681
liczba stron
400
język
polski
dodała
niebieska

Martwisz się, że Twoja córka jeszcze nie ma męża, że Twój syn wciąż jest kawalerem? Zgłoś się do Klubu Matek Swatek - już wkrótce Twoje dziecko "przypadkowo" pozna kilka osób, w których może się zakochać. A z jedną z nich ułoży sobie życie! Beata - matka Anki, ponad trzydziestoletniej panny - postanawia działać. Korzysta z pomocy Klubu Matek Swatek. Nie wie, że jej córka już w dniu...

Martwisz się, że Twoja córka jeszcze nie ma męża, że Twój syn wciąż jest kawalerem? Zgłoś się do Klubu Matek Swatek - już wkrótce Twoje dziecko "przypadkowo" pozna kilka osób, w których może się zakochać. A z jedną z nich ułoży sobie życie! Beata - matka Anki, ponad trzydziestoletniej panny - postanawia działać. Korzysta z pomocy Klubu Matek Swatek. Nie wie, że jej córka już w dniu przeprowadzki do nowego mieszkania poznaje dwóch przystojnych mężczyzn. Jeden jest Anką wyraźnie zainteresowany, drugi... jeszcze bardziej. Tylko czy ich intencje są szczere? I czy intrygi Klubu Matek Swatek nie zniszczą rodzących się uczuć?

 

źródło opisu: Wydawnictwo Otwarte, 2010

źródło okładki: http://www.otwarte.eu

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 246
mama_trojki | 2010-11-18
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 18 listopada 2010

Fanką romantycznych powieści, zwłaszcza tych, wychodzących spod pióra polskich pisarzy/pisarek - nie byłam (i nadal nie jestem), ale Klub Matek Swatek kupiłam całkiem świadomie i... nie żałuję! Nie żeby mnie od razu zachwyciła, ale... pozwoliła odpocząć po długim i nudnym Don Kichotcie.

W Klubie... znajdziemy wszystko - miłość, morderstwo, tajemnicę i... podstęp, w którym specjalizowały się głównie matki-swatki. Cała powieść toczy się wokół Anki - nauczycielki i singielki, co istotne, liczącej już sobie 33 lata. Kiedy ją poznajemy, Anka zaczyna właśnie nowy etap w życiu zwany - usamodzielnieniem. Nadopiekuńcza matka Anki - Beata, nie może się z nową sytuacją pogodzić, bardziej jednak martwi ją staropanieństwo córki. Splot różnych wydarzeń, namowa przyjaciółki Danuty i nowo poznanych kobiet menopauzalnych - Krystyny i Jadwigi powoduje, iż Beata postanawia pomóc córce - oczywiście bez jej wiedzy, w znalezieniu księcia z bajki. Czy jej uda?Nie powiem... Ale jedno jest pewne - łatwo nie będzie tym bardziej, że we wszystko wmiesza się mafia i CBŚ.

Książkę czyta się lekko, szybko i przyjemnie, a co więcej - czasem ciężko się od niej oderwać. Ot tak, zwyczajnie. Mimo to, im bardziej się w lekturze zagłębiałam, tym bardziej moje odczucia wariowały. A myśli i emocje nie mogły znaleźć sobie miejsca. I tak, raz wydawało mi się, że sama chętnie zaprzyjaźniłabym się z Anką i Matyldą, a innym razem raziło mnie sztuczne, tworzone miejscami jakby na siłę - poczucie humoru niemalże wszystkich bohaterów i sytuacji (wydarzeń), jakie ich spotykały. Dla przykładu...

Chciała coś powiedzieć, ale przerwał jej czyjś kaszel. Oderwała wzrok od lunety. Przed samochodem stała wyfiokowana blondyna z plastikowym biustem i wpatrywała się w nią z niezdrową ciekawością.
- Co panie oglądają? - zapytała. - Czy tam jest jakaś celebrytka?!
- Nie - oświadczyła ze spokojem Danuta, przyglądając się plastikowej kobiecie jak egzotycznemu zwierzęciu na safari. Będzie bardzo rzadkie zjawisko atmosferyczne zwane spadającymi sputnikami. Blondyna spojrzała podejrzliwie na Danutę, a potem odruchowo spojrzała do góry. I dostała w głowę ptasim gównem. (s.133-134)

Blondyna z plastikowymi cyckami? Ptasia kupa na głowie?! Rany, bardziej banalnie być już chyba nie mogło, prawda?

Drugą rzeczą, która bardziej mnie raziła aniżeli bawiła (bo podejrzewam, że bawić miała) to nazwiska bohaterów - Małaszyński, Szopa i... Genowefa Grzyb. Oklepane? Ano tak. Poza tym, dobre to do kabaretu, skeczu, a tutaj nie bardzo mi to pasowało.

Niemniej jednak, czasu z Klubem za stracony nie uważam i książkę polecam każdemu, kto chce chwilę odpocząć od tej codziennej bieganiny, w której świadomie czy też nie, uczestniczymy.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Ostatnie dziecko

Historia, którą opowiada nam Sebastian Fitzek brzmi kompletnie absurdalnie. Oto dziesięcioletni, śmiertelnie chory chłopiec zwraca się z prośbą o pomo...

zgłoś błąd zgłoś błąd