Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
6,68 (53 ocen i 8 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
4
8
8
7
19
6
11
5
3
4
4
3
1
2
0
1
1
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788360225660
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodał
Greg

Inne wydania

Szlachecki zaścianek na Wileńszczyźnie, gdzie w 1900 roku rodzi się Maryśka Jurewiczówna, jest jak kartka wyrwana z Pana Tadeusza lub Miłoszowskiej Doliny Issy. Zgodne z rytmem natury życie rodziny Jurewiczów zakłócają jedynie ogólnoświatowe konflikty. Przez senne Juryszki przetaczają się wysiedleńcy z roku 1914, a podczas drugiej wojny do okien zaglądają Rosjanie, litewscy komisarze, polscy...

Szlachecki zaścianek na Wileńszczyźnie, gdzie w 1900 roku rodzi się Maryśka Jurewiczówna, jest jak kartka wyrwana z Pana Tadeusza lub Miłoszowskiej Doliny Issy. Zgodne z rytmem natury życie rodziny Jurewiczów zakłócają jedynie ogólnoświatowe konflikty. Przez senne Juryszki przetaczają się wysiedleńcy z roku 1914, a podczas drugiej wojny do okien zaglądają Rosjanie, litewscy komisarze, polscy partyzanci. Bieg wydarzeń wyznaczają jednak nie wojskowe marsze, ale cykle księżyca i przyspieszony puls..

 

źródło opisu: Agora, 2007

źródło okładki: Zdjęcie autorskie

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 649
kismetka | 2016-07-13
Na półkach: Przeczytane, 2016
Przeczytana: 17 lutego 2016

Cieszę się, kiedy wśród książek opowiadających o sielskim życiu, pięknym świecie, szczęśliwych miłościach i sprzyjającym losie udaje mi się wyłapać książkę zgoła inną. Prawdziwą, o niełatwym życiu, o niekochaniu i poszukiwaniu w tym wszystkim sensu własnego istnienia. Bo choć mamy tu wieś, mamy Kresy, to nie jest to sielankowy wizerunek romantycznej wsi. Juryszkom bliżej do wsi z „Chłopów” niż z „Nad Niemnem”, a Jurewiczom do zubożałej szlachty niż do państwa na włościach. Autorka autentycznie przedstawiła losy rodziny i zamiast budzącej szacunek sagi rodzinnej z landrynkowymi opowieściami o dobrych wujkach i zabawnych ciotkach, w „Bożej podszewce” dostajemy realne losy rodziny, chwytające za serce życie Maryśki, a z tym wszystkim razem również kubeł zimnej wody na głowę, żebyśmy nie myśleli, że w życiu to tylko różowo bywa. Zamiast pianina w salonie i służących w schludnych fartuszkach mamy tu sto hektarów niezbyt urodzajnej ziemi, wielodzietną rodzinę, obłapującego panie ojca rodziny i przedwcześnie urodzoną Maryśkę.

Początek XX wieku, Wileńszczyzna. W rodzinie Jurewiczów na świat przychodzi dziewiąte dziecko, Maryśka, tytułowa Boża podszewka. Tak rozpoczyna się powieść i historia Maryśki – matki autorki książki (o czym zresztą nie wiedziałam nawet podczas lektury). Sądzę, że niełatwo było autorce napisać książkę, gdzie główną bohaterką jest jej matka, większość życia naznaczona piętnem stukniętej córki i siostry. Powieść rozpoczyna się tak:

„Maryśka zapamiętała z dzieciństwa jedno, wielkie niekochanie. Może zaczęło się to już wtedy, kiedy siedmiomiesięczna leżała w gęsim puchu przy piecu i nikt w Juryszkach nie wierzył, że przeżyje. Pokurczona łupina coś tam smoktała, krowie czy matczyne mleko. Dziewiąta z kolei, bez wielkiego uszczerbku dla rodziny mogła w tym puchu pozostać. Pochować ją można będzie w metalowym pudełku po herbatnikach - przemknęło przez myśl matce, Marii.”

A więc matka za życia, bez żalu, widziała ją już w trumience, potem nazywana w rodzinie bywała nieudałotą, niedonoskiem, durnym stołbunem. Milutko, prawda? Na roli nie ma z niej pożytku, bo nie sposób zagonić dziewczę do roboty.
W końcu i Maryśkę spotyka szczęście – wychodzi za mąż, za Kazimierza, zostaje matką Geniusi (alter ego autorki). Dopiero przed zamążpójściem Maryśki jej matka po raz pierwszy rozmawia z nią na poważnie, jak równa z równą, siostry zaczynają traktować ją inaczej. Sama w swoich oczach staje się kimś więcej niż nieudałotą. Tak mówi do swojej siostry, Elżuni:

„Tak mnie kocha, tak martwi się o mnie, że nie masz nawet pojęcia - zwierzała się siostrze Elżuni. Ta sznurując po swojemu usta patrzyła na nią z niedowierzaniem. - Ja wiem, co o mnie myślisz, wiem. Że mnie nikt nie może kochać! A jednak znalazł się taki jeden! To tylko wy mieliście mnie zawsze za bożą podszewkę, tylko wam nigdy nie mogłam w niczym dogodzić!”

W tle życia Maryśki są Kresy i tamtejsze codzienne życie, jest wojna, okupacja. Na ile Kresy w powieści są prawdziwe? Nie wiem, nie znam tych terenów, nie byłam tam nigdy. Wiem tylko, że „Boża podszewka” to piękna podróż w tamte rejony. Piękna, choć nie zawsze łatwa i zrozumiała.

http://tak-sobie-czytam.blogspot.com/2016/07/boza-podszewka-teresa-lubkiewicz.html

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dawka życia

"Kiedy jesteśmy w coś uwikłani, stajemy się bardziej świadomi różnych rzeczy... Życie nie zawsze jest zgodne z naszymi oczekiwaniami."

zgłoś błąd zgłoś błąd