Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

I że cię nie opuszczę... czyli love story

Wydawnictwo: Rebis
5,47 (1002 ocen i 132 opinie) Zobacz oceny
10
23
9
39
8
55
7
179
6
205
5
245
4
85
3
109
2
24
1
38
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Committed
data wydania
ISBN
9788375105155
liczba stron
352
słowa kluczowe
gilbert, wyspy, miłość, wspomnienia
język
polski
dodał
Franciszek

Pod koniec "Jedz, módl się, kochaj" Elizabeth zakochała się w Felipe. Wzajemne zauroczenie przerodziło się w płomienny romans. Zamieszkali razem w Ameryce, przyrzekli sobie dozgonną wierność i to, że nigdy nie wezmą ślubu. I żyliby sobie spokojnie, gdyby któregoś dnia nie zainterweniowała Opatrzność, próbując ich zmusić do zawarcia małżeństwa. Z typowym dla siebie poczuciem humoru,...

Pod koniec "Jedz, módl się, kochaj" Elizabeth zakochała się w Felipe. Wzajemne zauroczenie przerodziło się w płomienny romans. Zamieszkali razem w Ameryce, przyrzekli sobie dozgonną wierność i to, że nigdy nie wezmą ślubu. I żyliby sobie spokojnie, gdyby któregoś dnia nie zainterweniowała Opatrzność, próbując ich zmusić do zawarcia małżeństwa.
Z typowym dla siebie poczuciem humoru, inteligencją i znajomością psychiki ludzkiej Gilbert opisuje swoje zmagania z myślą o powtórnym zamążpójściu. Ujawnia tajemnice związane z małżeństwem, odpowiada sobie na pytania o dopasowanie, zachwyt sobą nawzajem, wierność, rodzinne tradycje, ryzyko rozwodu, społeczne oczekiwania, odpowiedzialność. Tak naprawdę jednak, by przekonać się, czy warto wyjść za mąż, pisze pean na cześć miłości, z całą jej złożonością i wszystkimi konsekwencjami; miłości takiej, jaka ona jest naprawdę.

 

źródło opisu: Dom Wydawniczy REBIS, 2010

źródło okładki: http://www.rebis.com.pl/rebis/public/books/books.h...»

pokaż więcej

książek: 22
Kahl | 2014-11-28
Na półkach: Przeczytane

Tak naprawdę jest mi bardzo ciężko ocenić tą książkę a muszę przyznac, że to dość rzadko mi się zdarza. Albo pokocham albo znienawidzę. Tutaj mam mieszane uczucia.

Książka przede wszystkim jest zupełnie inna od jej poprzedniej części. Nie spotkamy tu już dużej ilości dialogów, spotkań, podróży, osobistych opowieści Liz. Wiadomo są wyjątki, ale jest ich dość mało. Jak sama autorka napisała w podziękowaniach jest to książka FAKTU. Co to oznacza? Oznacza to, że w tej całej gonitwie w poszukiwaniu sensu małżeństwa i przekonywania się do niego poznamy całą jego historię, różnice jakie możemy spotkać pomiędzy naszym postrzeganiem małżeństwa a postrzeganiem go przez inne narodowości i kultury. Dowiemy się z punktu naukowego co małżeństwo oferuje kobiecie i meżczyźnie i jakie wyrzeczenia może, ale nie musi wyegzekować.
Nie zgadzam się ze wszystkim co w książce zostało napisane i przede wszystkim do nastawienia samej autorki, która momentami opisuje małżeństwo jako najgorsze co może się przydażyć kobiecie i, że to ona zawsze na nim najwięcej traci. Najwyraźniej mamy odrębne zdanie na ten temat.
Książki nie przeczytałam jednym tchem, musiałam ją sobie dawkować aby zbyt się nie wkurzać. Aczkolwiek nie moge powiedzieć, że pomimu tylu różnic książka mi się nie podobała, bo podobała. Dlaczego? Bo lubię książki, które oprócz podobania się wymagają ode mnie myślenia i stawiania się w różnych sytuacjach. Lubię się porównywać i odnajdywać cząstki swoich postępowań w życiu innych ludzi (jeśli wiecie o czym mówię). Dlatego też pozwolę przytoczyć sobie mój ulubiony cytaty, z którym cholernie się identyfikuję.
Książkę polecam osobom, ktore mają ochote poczytać rozprawę o małżeństwie. Za i przeciw, nie jest to książka dla każdego. Najzwyczajniej w świecie niekórych może umęczyć.


'Dokładnie tego oczekiwałam kiedyś od miłości (inspiracji, sielanki) i juz miałam zamiar tego samego oczekiwać od Felipe... mamy być dla siebie jedynym źródłem radości i szczęścia. Naszym jedynym zadaniem jako małżokow jest być całym światem dla tej drugiej osoby. Takie było moje przekonanie do tej pory. [...] Pierwszy raz w życiu przyszło mi do głowy, że może za wiele wymagam od miłości, a przynajmniej, że może zbyt wiele spodziewam się po małżeństwie. Chyba przeciażyłam ładunkiem oczekiwań tę starą rozklekotaną łajbę małżeństwa. Nie to było jej przeznaczeniem."

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dom na wyrębach

Stefan Darda książką Dom na Wyrębach mnie nie powalił, ale też nie rozczarował...a to dlatego że nie spodziewałam się nie wiadomo jakich zwrotów akcji...

zgłoś błąd zgłoś błąd