Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Nie ma się czego bać

Tłumaczenie: Jan Kabat
Seria: Lemur
Wydawnictwo: Świat Książki
6,91 (80 ocen i 12 opinii) Zobacz oceny
10
4
9
8
8
19
7
24
6
11
5
7
4
3
3
1
2
2
1
1
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Nothing To Be Frightened Of
data wydania
ISBN
9788324715909
liczba stron
320
język
polski

To zdarzy się każdemu. Odchodzimy. Według naturalnego porządku najpierw odchodzą nasi dziadkowie, potem rodzice, wreszcie my... Ale czym jest to odchodzenie? Barnes opowiada o swej rodzinie, o pustych miejscach, pozostawionych przez najbliższych, o pamiątkach po nich. Zastanawia się, czy należy wypełniać obietnice dane zmarłym, polemizuje z bratem, który te same zdarzenia z przeszłości...

To zdarzy się każdemu.

Odchodzimy. Według naturalnego porządku najpierw odchodzą nasi dziadkowie, potem rodzice, wreszcie my... Ale czym jest to odchodzenie?

Barnes opowiada o swej rodzinie, o pustych miejscach, pozostawionych przez najbliższych, o pamiątkach po nich. Zastanawia się, czy należy wypełniać obietnice dane zmarłym, polemizuje z bratem, który te same zdarzenia z przeszłości zapamiętał inaczej, rozpatruje śmierć w kategoriach religijnych i świeckich, cytując filozofów i... piosenkę Brela. Sypie barwnymi anegdotami, niepokoi i porusza, by oswoić nas z tym, co nieuchronne.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (274)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 620
Elżbieta | 2016-07-17
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 17 lipca 2016

Zmęczyła mnie ta książka,oj zmęczyła okrutnie.Taki był zapewne cel pisarza,by tak oswoić śmierć,tak znużyć czytelnika ciągłym roztrząsaniem różnych jej aspektów,żeby miał już dosyć tego tematu,dosyć myślenia o tym co i tak jest nieuchronne,niezależne od nas i co najważniejsze: wszystkich dopadnie.Tak jak dopadło wszystkich sławnych ludzi,o których umieraniu i śmierci pisarz wspomina.Pisze też o swoich dziadkach,rodzicach,o tym jacy byli w pełni swojego życia,jak się zmieniali w miarę upływu lat,jak się starzeli,jak dopadały ich choroby wieku starczego i jak umierali.Te wątki autobiograficzne uważam,w tej książce za najciekawsze,bo odbieram je jako prawdziwe i szczere.Lubię Barnesa za jego błyskotliwe i lekkie pióro,humor i subtelną,delikatną ironię.Chociaż,jak to Anglik,momentami przynudza i głęboko ukrywa swoje emocje.Książka niełatwa,wymagająca skupienia,ale wszyscy,którzy planują jej przeczytanie powinni to zrobić właśnie teraz w pełni rozkwitu lata w pełni życia.Warto,bo od...

książek: 347
adb | 2016-03-10
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 29 lutego 2016

Angielski, oryginalny tytuł powieści jest przewrotny i dwuznaczny jak sama książka, "Nothing to be frightened of" można przetłumaczyć tak, jak to zrobiono w wydaniu z 2010 r.: "Nie ma się czego bać" lub "Nicość, która przeraża". Przewrotność przejawia się specyficznym poczuciem humoru, paradoksalnymi sentencjami typu: " śmierć jest słodka, uwalnia nas od strachu przed śmiercią". To nie jedyny paradoks, istotniejszy jest ten, że o śmierci, która jest głównym tematem książki, mogą mówić jedynie żywi, ci, którzy śmierci nie znają, więc to życie raz po raz bierze górę w powieści.
[...]
Barnes wyraźnie jednak oddzielił śmierć od umierania i podzielił ludzi na tych, którzy boją się śmierci i tych, którzy boją się umierania.
[...]Rzecz niewyobrażalna tak dalece, że bezpieczniej jest odwołać się do Flauberta, Montaigna, Larkina, Ravela i historii innych kompozytorów. Nie sposób jednak znaleźć odpowiedzi na pytania bez odpowiedzi, te o niebyt właśnie, życie pozagrobowe, śmierć jako koniec...

książek: 1115
Mimetyczka | 2012-02-11
Na półkach: Przeczytane, 2012
Przeczytana: 06 lutego 2012

Szczerze mówiąc, dziwię się, że Julian Barnes nie postanowił wydać tej książki po swojej śmierci. Napisać ją, lecz zatrzymać w szufladzie, zapomnieć i dodać dopisek, aby pojawiła się na rynku bez żadnych poprawek i wątpliwości, bo jest ukończona.

Opowiada o sobie gdy ma ponad 60 lat i-jak przyznaje, dużo myśli o śmierci, o Bogu, miejscu religii w postchrześcijańskim świecie i swoim braku wiary. Mówi o swym teoretycznym Ostatnim Czytelniku i bawi się wymyślając co by było gdyby umarł w połowie sło
Byłby jeszcze bardziej niepoprawny i so british!(jak zachwycają się Francuzi), gdyby jej po prostu nie wydał za życia.

Barnes napisał quasi-kronikę swojej najbliższej rodziny, spisał wspomnienia, odkrył kilka(naście) intymniejszych szczegółów ze swojego życia, rozpisał ewolucję swoich i czyichś refleksji na temat śmierci, dodał do tego filozofię, autotematyczne komentarze, cytował gęsto poetów, pisarzy, muzyków i swojego brata(filozofa), dorzucił angielski humor, erudycję i rozbrajającą...

książek: 621
Jola Sopińska | 2015-03-19
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 22 stycznia 2015

Wierzyć w Boga, czy nie wierzyć – oto jest pytanie.
Julian Barnes, autor książki Nie ma się czego bać, deklaruje się jako niewierzący, ale po przeczytaniu tej pozycji nie jestem o tym przekonana.
Nie można być pewnym, że Bóg istnieje, tak jak nie można być pewnym, że nie istnieje. Można tylko wierzyć, albo nie.
Barnes z humorem prowadzi nas przez drogę usianą wątpliwościami. A dlaczego wszedł na tę drogę? Bo zaczął rozmyślać o śmierci. Bać się jej, czy nie bać – oto następne pytanie.
Z zacięciem filozofa raczy nas swoimi za i przeciw. Opowiada anegdotki i historyjki dotyczące umierania z życia swojego i innych znanych osób.

książek: 478
GrzesiekLepianka | 2014-10-30
Na półkach: Przeczytane

Częściowo autobiograficzny esej o śmierci, odchodzeniu i Bogu składający się z anegdot z życia rodziny autora, a także z opowieści o różnych artystach (głównie literatach i muzykach) i ich pojmowaniu końca (śmierci, Boga, wiary, strachu przed śmiercią).
Ogromna erudycja, mnóstwo ciekawostek, dużo ironii i sporo fragmentów będących przyczynkiem do mówienia o istocie literatury i sztuki w ogóle - opowiadania o życiu i śmierci i dawania sobie rady z nieuniknionym.

książek: 122
Iwona | 2015-02-22
Na półkach: Posiadam, Przeczytane

Śmierć nie jest artystką, przekonuje Julian Barnes. Nie przeszkadza to jednak napisać o niej ponad trzystu pasjonujących stron. Czytanych czasem z uśmiechem, czasem ze smutkiem na twarzy. Barnes, jak przystało na Anglika, nawet o ostateczności potrafi pisać z humorem i z ironią. Dawkuje emocje, oferując w zamian zajmujący dialog z literackim i naukowym dorobkiem Zachodu. Całość skrzy się inteligencją, przynosząc błyskotliwe studium tego, co najchętniej zepchnęlibyśmy w niebyt — umierania.

Trzysta pasjonujących stron o śmierci, ludzkim strachu przed niebytem, bojaźni przed odchodzeniem... Ale nie tylko: „Nie ma się czego bać" to również opowieść o zawiłych meandrach pamięci i rodzinnych historiach. Barnes snuje swoje rozważania na kanwie wspomnień o bliskich. W celnych, zabawnych, czułych lecz nie sentymentalnych historiach przywołuje obraz dziadków i rodziców, dyskutuje o prawdzie wspomnień z bratem filozofem, tropi kluczowe w swoim życiu wydarzenia... Wyważone, niekiedy wręcz...

książek: 42
Musicus | 2015-12-04
Na półkach: Przeczytane

Mieć NIEJ do niej dystans, pisać z ironią i humorem - to jest dopiero Coś, jak mawiał Edward Stachura (ale kto go tam dzisiaj pamięta). Cudowna ale pewnie dla tych co są ze śmiercią za pan brat. Uwielbiam tę książkę i w ogóle JB.

książek: 745
ŻuŻu | 2014-10-23
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 23 października 2014

Ileś razy podchodziłam i nie mogę skończyć. Jeszcze mi się tak nie zdarzyło. Powinna być tu opcja "nie dam rady przeczytać do końća".

książek: 0
| 2011-12-09
Na półkach: Przeczytane, Esej
Przeczytana: listopad 2011

Temat książki trochę ponury, poważny, dla niektórych szokujący - śmierć. Śmierć nie jest to to o czym chcielibyśmy za dużo rozmyślać a już na pewno nie przed Świętami, ale trudno, tak wypadło, że właśnie teraz ją przeczytałam. W końcu każdy czas jest dobry na egzystencjalną refleksję. "Nie ma się czego bać" to esej, rozprawka (nie mylić z poważną rozprawą naukową) na temat śmierci, Boga, wolnej woli, filozofii. Autor chce nam przybliżyć ten zasadniczy element naszego życia, pomaga w zrozumieniu samego zjawiska śmierci i umierania, przełamuje tabu jakie stwarzamy wokół tego tematu. Robi to z lekkością, czasami ironicznie, nawet z pewnym charakterystycznym angielskim humorem. Ta książka nas nie przytłacza, raczej skłania do refleksji nad istotą życia, wiarą, naszym miejscem w świecie czy nawet we wszechświecie. Barnes prowokuje nas, żebyśmy zadawali sobie pytania w rodzaju: czego boimy się bardziej, śmierci czy umierania? (ja osobiście bardziej się boję samego aktu umierania niż...

książek: 119
Mirosław Zalewski | 2012-11-18
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: październik 2012

Przerwałem w 2/3. Zbierała świetne recenzje. Spodziewałem się dobrej, niezobowiązującej lektury, a otrzymałem nieuporządkowany zbiór impresji o rodzinie, śmierci, hobby i masturbacji. Całość ratuje kilka zabawnych fragmentów i ciętych refleksji, ale jest ich zdecydowanie zbyt mało.

zobacz kolejne z 264 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd