Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Tańczący z wilkami

Tłumaczenie: Wojciech Surman
Wydawnictwo: Aramis
7,29 (500 ocen i 45 opinii) Zobacz oceny
10
48
9
51
8
98
7
176
6
78
5
36
4
5
3
6
2
2
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Dances With Wolves
data wydania
liczba stron
330
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Grażyna

Film oparty na tej powieści rzucił na kolana Amerykańską Akademię Filmową, zdobywając 7 Oskarów! Wraz z książką Michaela Blake'a rozpoczął się wielki renesans ginącego gatunku literackiego - westernu. Znajdziesz w niej to, co w powieściach z Dzikiego Zachodu najlepsze, a ponadto zaskoczy cię ona swoim bogactwem. To wiele książek w jednej książce! Jeśli pasjonują cię powieści przygodowe -...

Film oparty na tej powieści rzucił na kolana Amerykańską Akademię Filmową, zdobywając 7 Oskarów!
Wraz z książką Michaela Blake'a rozpoczął się wielki renesans ginącego gatunku literackiego - westernu. Znajdziesz w niej to, co w powieściach z Dzikiego Zachodu najlepsze, a ponadto zaskoczy cię ona swoim bogactwem.
To wiele książek w jednej książce!
Jeśli pasjonują cię powieści przygodowe - przeczytaj Tańczacego z wilkami!
Jeśli wzruszają cię historie miłości - przeczytaj Tańczącego z wilkami!
Jeśli chcesz poznać prawdziwą historię podboju Zachodu - przeczytaj Tańczącego z wilkami!
Przeczytaj Tańczacego z wilkami, a wrócisz do tej książki jeszcze nie jeden raz.

 

źródło opisu: Aramis, 1991

źródło okładki: Zdjęcie autorskie

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 387
Michał Stanek | 2017-06-23
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 01 maja 2016

Aksamitne zderzenie kultur

Filmowa fabuła powszechnie znanej ekranizacji stanowi dość wierne odzwierciedlenie tego, co można znaleźć w powieści. Koncentruje się więc na postaci porucznika Johna J. Dunbara i jego kontaktów z Indianami podczas pełnienia służby na dalekiej - i de facto opuszczonej - placówce wojskowej wiosną i latem 1863 roku. Młody porucznik ulega stopniowo coraz większej fascynacji dzikim ludem, aż po przełomowym polowaniu na bizony zostaje przyjęty do ich grona. Spotyka tam białą kobietę, jako dziecko porwaną z rodzinnej farmy przez inne plemię Indian. Będzie ona jego tłumaczką w zacieśniających się kontaktach z plemieniem.

Na szczęście powieść nie stanowi jedynie suchego przepisania scenariusza, jak to czasami wychodzi przy podobnych próbach. Introspekcje, dotyczące zresztą nie tylko głównego bohatera, dopowiadają to, co w filmie pozostawało w sferze domysłu. Zapewniają przez to lepszy wgląd w proces wzajemnego przełamywania nieufności i zaspokajanie zwykłej ciekawości. Ponadto w przypadku Dunbara poznajemy, obszerniejsze niż w filmie, fragmenty prowadzonego przezeń dziennika.

Warto za to nadmienić, że wątek porwanej za młodu białej kobiety wzorowany jest jawnie na historii Cynthii Ann Parker, o której wspominałem już kiedyś w innym tekście. Biała branka, podobnie jak jej powieściowa odpowiedniczka, poślubiła Komancza i spędziła wśród Indian większość swojego dorosłego życia, zostając ponadto - i tu podobieństwa się kończą - matką słynnego wodza Quanaha. U Blake'a biała squaw imieniem Podniesiona Pięść zostaje bezdzietną młodą wdową i w takim stanie spotyka Johna Dunbara, któremu na polecenie wodza Kopiącego Ptaka służy za przewodniczkę po świecie Indian. Skądinąd w filmie Costnera w miejsce powieściowych Komanczów mamy plemię Siuxów.

Ta reżyserska zmiana, oraz łatwość jej przeprowadzenia bez głębszej ingerencji w fabułę, zwraca uwagę na jedną zasadniczą słabość "Tańczącego z Wilkami". Otóż jego fabuła, odarta z zapierających dech zdjęć Deana Semlera i bajecznie pięknej muzyki Johna Barry'ego, obnaża swoje zasadnicze wady. Jedną z nich jest powierzchowność w przedstawieniu kultury Indian. Łatwość przeniesienia opowieści z kręgu równinnych Komanczów w krąg Siuoxów wynika z braku głębszego wniknięcia w specyfikę kultury tego konkretnego plemienia. Wszystko, co dowiadujemy się o indiańskich obyczajach to zbiór ogólników, z których najkonkretniejszy to jedzenie świeżutkiej wątroby bizona. Natomiast nie dowiadujemy się niemal nic o niebywałych zdolnościach Komanczów choćby w ujeżdżaniu i hodowli koni, z czego przecież słynęli na pół kontynentu. Podobnie jak z okrucieństwa. Zaś u Blake'a są to szlachetni wojownicy, niczym Apacze u Karola Maya. Ich długa i dramatyczna historia sprowadzona jest do jednej sceny wspomnień sędziwego wodza Dziesięć Niedźwiedzi, w dodatku napisanej tak, jakby wojna o Komanczerię z białymi nie trwała już od kilku dziesięcioleci. Przeciwnie - Indianie Blake'a zachowują się, jakby białego człowieka dotąd nie spotkali, w co - biorąc pod uwagę, że mamy lata 60. XIX wieku - nie sposób uwierzyć. Natomiast refleksje tych bardziej rozgarniętych Indian, jak również całość przedstawienia życia plemienia, nie wykracza poza portret zbiorowy w duchu romantycznym, sentymentalnym, niczym obrazy Frederica Remingtona. A szkoda, bo te wszystkie płaszczyzny zderzenia kultur dawały szansę na dzieło dużo głębsze i mniej gładkie, mniej jednoznaczne.

Wątek miłosny również jest skrojony w sposób zachowawczy. Prawdziwą transgresją Dunbara byłby związek z autentyczną Indianką, natomiast Blake serwuje nam bezpiecznie związek dwojga białych rezydentów. Co prawda dzięki takiej konfiguracji Podniesiona Pięść staje się pomostem między białym kochankiem a indiańską społecznością, ale też przedstawienie procesu nauki Dunbara razi powierzchownością, bo jak uwierzyć w naukę języka, kiedy w całej powieści nie pada nawet jedno indiańskie słowo; jak uwierzyć w przenikanie kultur, skoro o indiańskiej nie dowiadujemy się niemal nic poza tym, że jest zachwycająco harmonijna z przyrodą?

W tej sytuacji pytania o ocierającą się o plagiat wtórność fabularną wobec filmów "Run of the Arrow" Samuela Fullera i "Człowiek zwany Koniem" Elliota Silversteina mogłby być odebrane jako kopanie leżącego.

Zasługą Michaela Blake'a jest jednak stworzenie opowieści, która wydobyła z niebytu martwy gatunek filmowy - western. Niewątpliwie opisane wyżej sentymentalizm i powierzchowność fabuły dołożyły się do tego sukcesu "in plus", a nie - wbrew mojemu utyskiwaniu - "in minus". Z kolei Kevin Costnera idealnie ubrał romantyczną historię w olśniewającą warstwę audiowizualną, co przeniosło się na wielki sukces, a wobec niego powyższe wątpliwości tracą na znaczeniu. Prawda czasu przegrała z prawdą ekranu - nie pierwszy i nie ostatni raz.

Daję 6 gwiazdek, w tym jedną z sentymentu do filmu.

Inne moje recenzje: www.zaokladkiplotem.pl

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Tajemnica pustej ziemi

Ziemia jest jednolitym globem czy pustym w środku światem z wejściami na biegunach? Wzmianki o tym wewnętrznym świecie sięgają licznych legendy sprzed...

zgłoś błąd zgłoś błąd