S.N.U.F.F.

Tłumaczenie: Aleksander Janowski
Wydawnictwo: Psychoskok
7,38 (13 ocen i 7 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
2
8
3
7
3
6
3
5
1
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
S.N.U.F.F.
data wydania
ISBN
9788381191715
liczba stron
438
słowa kluczowe
Pielewin, SNUFF, fantasy, antyutopia,
język
polski
dodała
Aneta

Pielewin opowiada historię, która się wydarzyła i wydarzy, a robi to w sposób fascynujący, wciągający i porywający – w takiej właśnie kolejności: fascynuje, wciąga i porywa. S.N.U.F.F. to powieść badająca konflikt pomiędzy cywilizowanymi mieszkańcami Bizancjum/ Big Biz a dzikimi Orkami/Urkami mieszkającymi w kraju Urkana. Materiały filmowe zwane jako S.N.U.F.F.: Special Newsreel / Universal...

Pielewin opowiada historię, która się wydarzyła i wydarzy, a robi to w sposób fascynujący, wciągający i porywający – w takiej właśnie kolejności: fascynuje, wciąga i porywa.

S.N.U.F.F. to powieść badająca konflikt pomiędzy cywilizowanymi mieszkańcami Bizancjum/ Big Biz a dzikimi Orkami/Urkami mieszkającymi w kraju Urkana. Materiały filmowe zwane jako S.N.U.F.F.: Special Newsreel / Universal Feature Film (brutalne filmiki bez cenzury) tworzone przez – bohatera, pilota Damilola Karpov – mają na celu zaspakajanie potrzeby kultury Biznacjum, która to potrzebuje odpowiedniej liczby ofiar, do tworzenia obrazu obcego.

Oszałamiająca, bestsellerowa, postapokaliptyczna powieść ukazująca wizjonerskie spojrzenie na wojnę i media.

S.N.U.F.F. odsłania kartka po kartce jego wizję: świat się zmienił, ale nie człowiek. Wizję ze znakiem zapytania: jak to możliwe? Ludziom się wydaje, że znają wszystkie części, z jakich się składa i będzie składał ten świat (u Pielewina: real), ale gdy go zepsują i złożą z pozostałych kawałków – stanie się inny, całkiem obcy. I człowiek dla tego świata jest ciałem obcym, choć w takim kształcie sam go stworzył. Autor porusza się w nim jak wśród paradoksów starożytnych Greków, które wydają się odpowiednim kluczem do najbardziej skomplikowanego organizmu. Odczytując je na nowo, przykłada jak miarę do tego, co widzi: już nie jeden świat, ale dwa – na dole i na górze, czyli jednocześnie dawny i nowy. W tych dwóch wymiarach prowadzona jest – równolegle – akcja powieści. Żeby dać jej przedsmak, można przywołać taki obraz: „Londyn w naszych czasach to tylko widok za oknem. Żaden inny Londyn już nie istnieje od stuleci”.

W opanowanym przez technologię „nowym świecie” – Big Biz – dominuje przekaz, dlatego autor mówi przez bohatera: „żyjemy w społeczeństwie wizualnym”. Informacja ta ma u Pielewina wydźwięk pejoratywny – to narkotyk. Społeczeństwo jest od niego całkowicie uzależnione. Na tym kolejnym poziomie rozwoju – autor nazwie go „postinformacyjnym” – rządzi już jednak nie informacja, ale właśnie przekaz, opierający się na dezinformacji. Inne pojęcia przydatne do jego opisu to: reglamentacja, manipulacja, inwigilacja. Brzmią znajomo, ale Pielewin nie byłby sobą, gdyby nie używał neologizmów bazujących na tym, co wydaje się dobrze znane i oswojone, a pod swoją nową postacią robi się złowieszcze: demarchia (demokracja monarchiczna), demokratura (demokratyczna dyktatura), liberatywny (liberalno-konserwatywny).

Wykorzystując filmowaną rzeczywistość, tworzy się jej odpowiednio spreparowaną wersję dla odbiorców. Podstawowym narzędziem tej manipulacji jest snuff. „Po co ludzie kręcą snuffy?” – to pytanie wielokrotnie pada w powieści. Poszukiwanie przez czytelnika odpowiedzi na nie, jak również na to, czym snuffy są i jaki przynoszą skutek, to wędrówka nie tylko po kartach książki, ale też po znanej z mediów współczesności – takiej, jaka została stworzona i jaka już pozostanie w pamięci, utrwalona na taśmie filmowej. Ale z perspektywy powie się o niej: „Filmowano nieprawdę i nikt w nią nie wierzył. Niewiara prowadziła do nienawiści. W wyniku tego cały świat runął”.

Wygląda znajomo? Nic dziwnego. To świat alternatywny – jeden z możliwych, utworzony ze znanych dzisiaj dobrze trendów i jeszcze lepiej znanych doświadczeń. Nie może być całkiem obcy tylko dlatego, że rozwinięte i doprowadzone do skrajności zostały masowe techniki najbardziej skuteczne, jeśli chodzi o wpływ na ludzi. Skoro już dziś dominuje przekonanie, że w skali masowej umysłami rządzą media, zwłaszcza obrazkowe (telewizja, kino, Internet), będzie okazja przekonać się, jak to wygląda po kolejnej, 221 Świętej Wojnie, sfilmowanej szerokim planem dla korporacji CINEWS, która ją udostępni wszystkim chętnym. Czytelnicy zapewne zwrócą wtedy uwagę na drobną, ale charakterystyczną modyfikację ujawniającą dwa filary wszechświata informacyjnego: film i wiadomości.

Patronat nad książką objęli: Lubimyczytać.pl, BeGood.Art, Zażyj Kultury, itysiek.reads, Kuźnia Literacka, Fundacja Polonia Union

 

źródło opisu: www.psychoskok.pl

źródło okładki: www.psychoskok.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (211)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 3511
ZaaQazany | 2018-10-03
Przeczytana: 03 października 2018

Miłość na tle katastrofy – odwieczny wątek literacki.

Sięgając po S.N.U.F.F. odczuwałem niepokój przed tym, że książka do mnie nie przemówi albo ja nie usłyszę tego, co ma do powiedzenia. Szczęśliwym trafem lęki się nie sprawdziły. Nadal uważam Pielewina za specyficznego, marginalnego pisarza, ale dostrzegam filozofię w jego tekście i ona mi się podoba. Ponoć S.N.U.F.F. jest wtórny względem poprzednich książek i autor się powtarza. Czytelnik nie jest jednak przeładowany twórczością Pielewina, więc całość odbierze jako oryginalne, ze swoistym kolorytem stylistycznym, rozważania nad społeczno-polityczną rzeczywistością rosyjskiego społeczeństwa. Do tego ciekawy język operujący nowymi znaczeniami starych słów, które jednocześnie rozbawią i skłonią ku głębszej refleksji.

Fabuła rozwija się w post apokaliptycznym świecie, podzielonym na górne i dolne piętra. Na dolnym – w Urkainie (tłumaczenie polskie Urkana może nie nawiązuje do Ukrainy, ale mi mniej pasuje, tym bardziej że nazwa...

książek: 1676
itysiek_reads | 2018-09-07
Przeczytana: 07 września 2018

RECENZJA PRZEDPREMIEROWA – PREMIERA 1 PAŹDZIERNIKA

Wiktor Pielewin to współczesny prozaik rosyjski, który w swojej twórczości nawiązuje do dzieł literatury światowej, a także realiów postsowieckiej Rosji. Jego powieści charakteryzuje mieszanka science-fiction, kultury popularnej i mistycyzmu, która służy za materię postmodernistycznym wywodom. Pielewin ukończył kurs twórczego pisania w Instytucie Literatury, zaistniał publikacją opowiadania „Koldun Ignat i ludi” w 1989 roku, a przez następne lata pisywał dalsze krótkie formy i publikował na łamach różnych czasopism. W 1992 zebrane opowiadania Pielewina ukazały się drukiem w książce „Niebieska latarnia”, za którą otrzymał rosyjską nagrodę Bookera. Sztuki teatralne oparte na jego opowiadaniach są z powodzeniem grywane w Moskwie, Londynie czy Paryżu. French Magazine włączył Pielewina w spis 1000 najbardziej znaczących współczesnych działaczy światowej kultury (opis pochodzi ze strony internetowej Wydawnictwa Psychoskok).

1...

książek: 20
Janusz Grazyna | 2018-07-11
Na półkach: Polecane, Przeczytane
Przeczytana: 11 lipca 2018

dopiero premiera na jesień 2018

Przewrotna opowieść Pielewina pokazuje proces kreowania we współczesnej kulturze obrazu obcego. Odczytywanie tej konkretnej powieści jedynie jako bezpośredniego nawiązania do rosyjsko-ukraińskiego konfliktu nie ma zatem sensu. Orkowie to dzicy barbarzyńcy celowo stworzeni jako „idealny obcy”. Powieść ma przesłanie uniwersalne, każda kultura może z ludzi innej kultury stworzyć swoich własnych Orków. Manipulacja przekazem medialnym i informacją jest dużo bardziej zabójcza niż drony. Odpowiednio reprezentowane w przestrzeni symbolicznej Orki można spokojnie unicestwiać w imię dobra ludzkości.


http://opcje.net.pl/anna-zaczkowska-stworzmy-sobie-obcego-potem-go-zabijemy-refleksje-na-marginesie-lektury-antyutopii-wiktora-pielewina/

książek: 635
OczytanyFacet | 2018-10-12
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 11 października 2018

Wyobraźcie sobie świat, w którym wszystko, co piękne, jest złudzeniem. Świat, w którym nie ma już Londynu, Moskwy, Ameryki czy Włoch. Są za to bardzo drogie holograficzne widoki za oknami jednakowych mieszkań. Jedyne co jest prawdziwe, to nędza podupadających betonowych blokowisk w pogardzanej Urkainie.

Wiktor Pielewin jest jednym z najznakomitszych współczesnych pisarzy rosyjskich, bardzo krytykowanym i niedocenianym w ojczyźnie. Głównie z powodu tego, o czym i w jaki sposób pisze. Przede wszystkim porusza tematy bliskie mu, jako Rosjaninowi, sytuacji w kraju, zakłamania władz nieliczących się z obywatelami. W jego najnowszej powieści S.N.U.F.F. nawiązania do ostatnich wydarzeń, konfliktu zbrojnego między Rosją a Ukrainą, są aż nazbyt wyraźne.

W powieści toczone są nieustanne wojny między ludźmi, zamieszkującymi Big Biz, wielką, kulistą sferę, utrzymującą się nad powierzchnią ziemi, a Orkami, również ludźmi, ale rzekomo gorszego gatunku, zamieszkującymi Urkainę na zrujnowanej...

książek: 168
Heike_Kinney | 2012-02-09
Na półkach: Przeczytane

Jak każda książka Pielewina, S.N.U.F.F. jest światna, głęboka i wciągająca do ostatniej strony. Pełna aluzji, odwołań, słowem -- wyzwanie.

książek: 633
ampH | 2018-11-06
Przeczytana: 06 listopada 2018

Proza Wiktora Pielewina nie należy do najprostszych w odbiorze – tak rzeczą opinie. Po moim ostatnim spotkaniu z twórczością tego autora, zgadzam się w stu procentach. „Miłość do trzech Zuckerbrinów” było wymagającym tytułem, ale jednocześnie bardzo treściwym i zmuszającym do myślenia. Pomimo tego, że wśród książek, które czytam, dominuje fantastyka oraz kryminał, to jednak lubię przeczytać również coś ambitnego, co poruszy moje szare komórki do czegoś więcej niż czerpania prostej przyjemności. Liczyłem więc na to, że „S.N.U.F.F.” mi to zapewni, i to na dodatek w postaci powieści, którą można w pewnym sensie pożenić z tym, co czytam na co dzień. Nie przeliczyłem się, chociaż z tym pożenieniem to bym chyba jednak nie szarżował.

Od lat ludzie toczą wojnę z Orkami – tak im bliskimi, a tak dalekimi. Technicznie rozwinięte Bizancjum (lub Big Biz, jak kto woli) unosi się dumnie nad Urkainą, którą zamieszkują Orkowie. Już ponad dwieście wojen zostało zorganizowanych z niesamowitą...

książek: 272
Światy Alternatywne | 2018-11-09
Na półkach: Posiadam, Przeczytane
Przeczytana: 08 listopada 2018

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Daleka przyszłość, świat po apokalipsie (w książce jest wzmianka o broni jądrowej). Pozostali ludzie podzieleni są na niejako dwa państwa, jednak bardzo ze sobą połączone. Pierwsze państwo to Bizantium, zwane także Big Bizem. Mieszkają w nim bogaci ludzie, lubujący się w rozwoju technologicznym. Drugie to Urkaina, która znajduje się pod Bizantium (które unosi się w powietrzu). Zamieszkane przez Orków, jednak nie tych rodem z Tolkiena. To także ludzie, jednak zacofani i prymitywni, pozbawieni technologii. Oba kraje prowadzą ze sobą wojny, jednak inne od tych, o których możemy przeczytać na kartach historii. Wojna taka dzieje się tutaj mniej więcej raz do roku i ogranicza się do jednego starcia w miejscu w Orklandii zwanym Cyrkiem. Orkowie ze swoją prymitywną bronią jak maczugi i inna broń biała stawiają czoła zaawansowanym maszynom i robotom wystawionym do walki przez Bizantium. Oczywiście wynik takiego starcia może być tylko jeden: populacja orków zostaje trochę uszczuplona. I tak...

książek: 389
elevatemelater | 2018-11-10
Na półkach: Przeczytane
książek: 3136
Trithemius | 2018-10-21
Przeczytana: 16 października 2018
książek: 1257
beciapac89 | 2018-10-16
Na półkach: Przeczytane
zobacz kolejne z 201 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
S.N.U.F.F. Wiktora Pielewina fascynuje, wciąga i porywa

To nie Homer wpadł na pomysł opowiadania historii, które się wydarzyły, ale zrobił to nadzwyczaj pięknie. Dzięki niemu pozostały piękne po wsze czasy, choć okrutne historie. Z kolei to nie Orwell wpadł na pomysł opowiadania historii, które się wydarzą. Jednak właśnie za jego sprawą „Wielki Brat patrzy”, przyszłość ma jego twarz i śledzi nas jego oczami. Niewiele tam piękna, a cała reszta stoi na głowie.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd