Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Zaklęci w czasie

Tłumaczenie: Katarzyna Malita
Wydawnictwo: Nowa Proza
7,47 (2443 ocen i 284 opinie) Zobacz oceny
10
254
9
436
8
593
7
608
6
274
5
154
4
43
3
54
2
16
1
11
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Time Traveler's Wife
data wydania
ISBN
9788375340723
liczba stron
640
język
polski
dodała
jelonekbambi

Inne wydania

UWAGA! Inne tytuły tej książki to: - Miłość ponad czasem. Historia inna niż wszystkie - Żona podróżnika w czasie. Clare, urocza studentka sztuk pięknych i Henry, niekonwencjonalny bibliotekarz, spotkali się po raz pierwszy, gdy ona miała sześć lat, a on trzydzieści sześć. Kiedy Clare skończyła dwadzieścia trzy, a Henry trzydzieści jeden - zostali małżeństwem. Choć wydaje się to niemożliwe,...

UWAGA! Inne tytuły tej książki to:
- Miłość ponad czasem. Historia inna niż wszystkie
- Żona podróżnika w czasie.

Clare, urocza studentka sztuk pięknych i Henry, niekonwencjonalny bibliotekarz, spotkali się po raz pierwszy, gdy ona miała sześć lat, a on trzydzieści sześć. Kiedy Clare skończyła dwadzieścia trzy, a Henry trzydzieści jeden - zostali małżeństwem. Choć wydaje się to niemożliwe, jednak jest prawdziwe. Henry bowiem to jedna z pierwszych osób na świecie, u których wykryto rzadkie zaburzenie genetyczne: od czasu do czasu jego biologiczny zegar uruchamia się na nowo i Henry przemieszcza się w czasie. Znika nieoczekiwanie, pozostawiając po sobie tylko stosik ubrań. Nigdy nie wie, gdzie się znajdzie i jaka będzie otaczająca go rzeczywistość. Odmierzając swoją miłość kolejnymi spotkaniami, oboje za wszelką cenę próbują wieść normalne życie. Ale czy może liczyć na normalność człowiek, który jest niewolnikiem własnego ciała, a przede wszystkim nagłych podróży w czasie..

 

źródło opisu: Wydawnictwo Nowa Proza, 2009

źródło okładki: http://www.nowaproza.eu/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 907
Agnessa | 2011-02-02
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 31 stycznia 2011

Najpierw był film z Ericem Baną i Rachel McAdams, który zrobił na mnie ogromne wrażenie i wycisnął łzy wzruszenia. Wiedziałam, że historię Henry'ego i Clare muszę poznać w wersji książkowej, ale musiał minąć rok nim lektura "The time traveler's wife" stała się faktem dokonanym. Powieść Niffenegger spotkała się z niemałą kreatywnością odnośnie polskiego tytułu. Poza dosłownym "Żona podróżnika w czasie", pojawiły się takie diamenty jak "Miłość ponad czasem: Historia inna niż wszystkie" oraz "Zaklęci w czasie". Drugi tytuł promował film w Polsce uznając krótszą wersję za bardziej marketingową. Kiedy spojrzałam na okładkę, to pomimo zwyczajności nie sposób nie skojarzyć z plagą naszych czasów, czyli pedofilią. Na szczęście owo skojarzenie uleciało jak dym z papierosa i mogłam zatopić się w ponad 600 stronicowej powieści.

Henry DeTamble nie jest zwyczajnym człowiekiem. Choć wygląda jak każdy człowiek i to z przystojniejszego rodu - to genetyka zagrała mu na nosie. Przez błąd w DNA przenosi się w czasie i nie jest w stanie tego kontrolować. Ktoś mógłby sobie pomyśleć, "ale czad!" - jednak podczas takiej podróży Henry'emu rzadko jest do śmiechu. Pojawia się w innym czasie nagi i musi posuwać się do kradzieży by dostać ubranie i jedzenie. Jednak nie każdy skok w czasie naznaczony jest ciemnymi barwami. Czasem czeka na niego mała dziewczynka, która kiedyś zostanie jego żoną. Mała Clare...

O takiej miłości można czytać i czytać. Prawdziwa, silna, namiętna i zdolna do poświęceń. Dla niej była wyczekiwana od dziecka. Dla niego ratunkiem i podporą w walce z chorobą. Historia Henry'ego i Clare wciąga od pierwszych stron, choć konstrukcja powieści zdecydowanie tego nie ułatwia. Niffenegger snuje opowieść jakby podróżowała razem z Henry'm, który nie jest w stanie kontrolować swojej przypadłości, nie wspominając o czasie i miejscu. Im dalej, tym historia zadziwia spójnością i unika banału. W obecnych czasach łatwiej strywializować uczucie jakim jest miłość, trudniej jest nadać mu naturalne piękno i siłę. Uczucie ukazane w "Zaklętych w czasie" to nie tylko chwile upojenia szczęściem, ale też ciężar frustracji, lęków i porażek.

Same podróże w czasie były równie wciągające i doprowadzały mój umysł na skraj paniki, kiedy próbowałam złożyć je do kupy pod względem logicznym. Czasem zadawałam sobie pytanie, czy jestem w swojej przeszłości, teraźniejszości czy przyszłości? Po prostu Audrey podróże w czasie poprzez medyczne wyjaśnienie, uczyniła naturalnymi i sugestywnymi. Nie sposób nie docenić lekkiego i malowniczego pióra jak i umiejętności trzymania w ryzach karkołomnej ścieżki opowiadania historii. Nie obeszło się bez jednego "ale". W środku "Zaklętych w czasie" dynamika zaczyna siadać i odczucie znużenia jest kwestią czasu. Warto ten dołek przetrwać, bo potem nie sposób oderwać się od powieści.

Książka potrafi cieszyć małymi detalami. Przyjaciel Clare, zwany Gomezem to tak naprawdę Jan Gomoliński i na dodatek chodzi w koszulce z logo "Solidarności". Inny drobiazg, który wywołał mój uśmiech to seans filmu Franka Capry "To wspaniałe życie" i fakt, że Alice jest fanką Jimmy'ego Stewarta. Takie iskierki potrafią rozjaśnić niczym Las Vegas o północy.
Jeden wątek odebrałam bardzo osobiście, chodzi mi o Albę. Miałyśmy tyle samo lat, nasi ojcowie byli rówieśnikami, kiedy widzieliśmy się po raz ostatni. Nie sposób nie doznać lekkiego ukłucia żalu, zazdrości czytając jak Alba podczas podróży w czasie widzi swojego ojca - bo wiem, że zachowałabym się tak samo.

Chociaż "Zaklęci w czasie" nie należą do najchudszych książek (633 strony), nie żałuję nawet tych słabszych momentów. Styl Niffenegger znalazł we mnie nową czytelniczkę i nie przegapię okazji do przeczytania "Lustrzanego odbicia".
Czy żałuję, że najpierw obejrzałam film? Nie, wcale. Henry i Clare zostali tak świetnie obsadzeni, że opisy Niffenegger na nich wskazywały. Jakby portretując swoich bohaterów, Audrey patrzyła na Erica i Rachel. A film wciąż uważam za rewelacyjny.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Milion odsłon Tash

Jeśli wydaje ci się, że wszystko co związane blogowanie czy vlogowanie jest proste i przyjemne to jesteś w wielkim błędzie. Sama na własnej skórze prz...

zgłoś błąd zgłoś błąd