pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!
Żona podróżnika w czasie
UWAGA! Inne tytuły tej książki to:
- Miłość ponad czasem: historia inna niż wszystkie
- Zaklęci w czasie
Henry, bibliotekarz z Chicago, jest zaburzony ... chronologicznie. Nie ma wpływu na to, gdzie...
UWAGA! Inne tytuły tej książki to:
- Miłość ponad czasem: historia inna niż wszystkie
- Zaklęci w czasie
Henry, bibliotekarz z Chicago, jest zaburzony ... chronologicznie. Nie ma wpływu na to, gdzie i kiedy zniknie o raz w jakim miejscu i czasie się pojawi. Swoją przyszłą żonę, Clare, spotyka w wieku 36 lat, gdy ona jest małą dziewczynką. Potem bywa od niej młodszy i starszy, bo Clara dorasta "normalnie". Jakimś cudem udaje im się wziąć ślub, lecz wspólne życie obfituje w nieoczekiwane wypadki, a miłość narażona jest na ciężkie próby.
pokaż więcej.
Moja Biblioteczka
Gdzie kupić?
Opinie znajomych
-
807
-
8
-
30
Opinie czytelników
Książka jak dla mnie rewelacyjna! Może to głupie, ale...popłakałam się po przeczytaniu ostatniego zdania i długo nie mogłam sie zdecydować na kolejną lekturę... Pewnie kiedyś wrócę do tej książki.
Do połowy książki historia ta troszkę mnie nudziła, od połowy - pochłonęła mnie bez reszty.
Pomysł świetny, wydarzenia nieprzewidywalne, miłość ponadczasowa.
Bardzo mi się podobało!
Aniu - > dziękuję :)
Na książkę tę polowałam dość długo, zanim udało mi się ją znaleźć - gdy zobaczyłam ją po raz pierwszy, urzekły mnie bezsprzecznie tytuł i okładka. Dziewczęco-dziecięce nogi w podkolanówkach i bucikach, spódniczka nad kolanami, obok zaś puste, duże, męskie buty, po tym, który właśnie zniknął. W dalszej kolejności skusił mnie także opis z tyłu książki - jak się później okazało, tylko odrobinę na wyrost. Fabuła niezła, lecz odbiór utrudniała mi maniera narracyjna - ta ciągła potrzeba precyzowania czasowego.
Autorka - muszę to przyznać - miała świetny pomysł na historię miłosną. Bo w gruncie rzeczy powieść ta to jeszcze jedno romansidło, tyle że z ciekawym konceptem w tle. Para głównych bohaterów to Clare i Henry, którzy wspólnie borykają się z chorobą mężczyzny. Cierpi on na genetyczny defekt polegający na tym, że znika i przenosi się w czasie. Czasem na kilka minut, czasem godzin, czasem dni... by wrócić do swojej rzeczywistości czasoprzestrzennej. Gdy się poznali, Clare była małą dziewczynką, Henry dorosłym mężczyzną. Odwiedzał ją wielokrotnie, będąc w różnym wieku, towarzyszył jej w dorastaniu. Gdy spotkali się w czasie realnym, ona wiedziała o nim wszystko, on zaś nie znał jej wcale - wszakże wszystkie ich wspólne sprawy działy się, gdy był znacznie starszy niż realnie w czasie spotkania.
Pomysł autorski mocno skomplikowany i - jak sądzę - niełatwo było chyba pamiętać, kiedy i co... Pewne skoki w czasie wydają się irytujące, może razić niekiedy naiwność postrzegania świata przez bohaterów, miejscami nieudolna narracja, którą autorka uparcie prowadzi dwutorowo, raz pozwalając opowiadać Clare, innym razem Henry'emu. Powieść jednak zrobiła na mnie pewne wrażenie. Z dwóch powodów.
Po pierwsze, autorce udało się odnieść do paradoksu podróży czasowych. Powracając do swojej przeszłości, nie sposób nic zmienić, ponieważ wtedy zmienia się przyszłość, która przecież już się wydarzyła, nie może się zatem odstać. Wszelkie próby ingerencji w przyszłość, która dla bohatera jest jednocześnie przeszłością, spełzają na niczym.
Po drugie, mimo naiwności, zachwyca sposób ukazania uczuć. Poprzez codzienność, cierpliwość, trwanie. Bez wielkich zrywów i podniosłych słów. Taka zwyczajna. Zwyczajnie piękna.
Pomysl jest oryginalny, faktycznie takiej ksiazki, takiej milosci jeszcze w literaurze nie bylo (przynajmniej w moim odczuciu), ale mi sie taka idea nie podobala. Z poczatku faktycznie trudno sie polapac z fabula, potem juz nie ma z tym zadnych problemow. Mozna przeczytac, ale mam wapliwosci czy utkwi w mojej pamieci na dlugo.
Krótko o Żonie podróżnika w czasie: bez szału. Ok, zwracam honor, były momenty gdy nie mogłam oderwać się od lektury (szczególnie na końcu), akcja toczyła się wartko, historia dwojga bohaterów raz po raz rozdzielanych przez czas wzruszała. Ale przez całą resztę czytałam o jakiś głupotach, przydługie opisy jedzenia, które nawet nie brzmiały apetycznie, relacje z uprawianego seksu wylewające się z każdej strony powieści, autoanalizy uczuć bohaterów.
Żona podróżnika w czasie ma dwóch narratorów: głównego bohatera bibliotekarza starodruków Henry’ego i Clare jego żonę, artystkę. I myślę, że to właśnie tu jest pies pogrzebany. Już tłumaczę.
Clare jest piękna eteryczna, porywająca serce artystka, zajmująca się tworzeniem rzeźb z papieru (tak, autorka nie oszczędziła nam opisów tworzenia poszczególnych dzieł), pochodząca z dobrego domu, nieomal zamku z wieloma sypialniami, tak wielkim ogrodem, że z okna nie widać jego końca.
Henry, romantyczny kochanek z burzliwą przeszłością, bibliotekarz osierocony przez matkę światowej sławy skrzypaczkę, wspaniały kucharz.
Clare i Henry przy obiedzie (mistrzowsko ugotowanym przez naszego bohatera) nie rozmawiają o tym o czym zwykle rozmawiają zwykli ludzie. Ich rozmowy koncentrują się wokół dzieł literackich, utworów muzycznych, wypraw do muzeum.
Wszystko to razem wzięte zmusza czytelnika do zastanowienia się jak bardzo prawdopodobna jest ta historia. Lubię opowieści, które mogłyby się zdarzyć naprawdę i właśnie takie historie najbardziej mnie wzruszają, najdłużej zapadają w pamięć. Zdarzało mi się uronić kilka łez gdy uświadamiałam sobie, że bohater z którym wyjątkowo się zaprzyjaźniłam a urodził się w XVIII wieku w XXI wieku już przecież nie żyje.
Nieprawdopodobność tej historii nie jest spowodowana podróżami w czasie Henry’ego, ale jego związkiem z Clare.
Nie chce wieszać psów (a ja znów o psach hehe) na tej książce, nie mówię, że nikt przez nią nie przebrnie ale zdecydowanie nie jest to idealna lektura dla kogoś tak mało romantycznego jak ja.
Najpierw był film z Ericem Baną i Rachel McAdams, który zrobił na mnie ogromne wrażenie i wycisnął łzy wzruszenia. Wiedziałam, że historię Henry'ego i Clare muszę poznać w wersji książkowej, ale musiał minąć rok nim lektura "The time traveler's wife" stała się faktem dokonanym. Powieść Niffenegger spotkała się z niemałą kreatywnością odnośnie polskiego tytułu. Poza dosłownym "Żona podróżnika w czasie", pojawiły się takie diamenty jak "Miłość ponad czasem: Historia inna niż wszystkie" oraz "Zaklęci w czasie". Drugi tytuł promował film w Polsce uznając krótszą wersję za bardziej marketingową. Kiedy spojrzałam na okładkę, to pomimo zwyczajności nie sposób nie skojarzyć z plagą naszych czasów, czyli pedofilią. Na szczęście owo skojarzenie uleciało jak dym z papierosa i mogłam zatopić się w ponad 600 stronicowej powieści.
Henry DeTamble nie jest zwyczajnym człowiekiem. Choć wygląda jak każdy człowiek i to z przystojniejszego rodu - to genetyka zagrała mu na nosie. Przez błąd w DNA przenosi się w czasie i nie jest w stanie tego kontrolować. Ktoś mógłby sobie pomyśleć, "ale czad!" - jednak podczas takiej podróży Henry'emu rzadko jest do śmiechu. Pojawia się w innym czasie nagi i musi posuwać się do kradzieży by dostać ubranie i jedzenie. Jednak nie każdy skok w czasie naznaczony jest ciemnymi barwami. Czasem czeka na niego mała dziewczynka, która kiedyś zostanie jego żoną. Mała Clare...
O takiej miłości można czytać i czytać. Prawdziwa, silna, namiętna i zdolna do poświęceń. Dla niej była wyczekiwana od dziecka. Dla niego ratunkiem i podporą w walce z chorobą. Historia Henry'ego i Clare wciąga od pierwszych stron, choć konstrukcja powieści zdecydowanie tego nie ułatwia. Niffenegger snuje opowieść jakby podróżowała razem z Henry'm, który nie jest w stanie kontrolować swojej przypadłości, nie wspominając o czasie i miejscu. Im dalej, tym historia zadziwia spójnością i unika banału. W obecnych czasach łatwiej strywializować uczucie jakim jest miłość, trudniej jest nadać mu naturalne piękno i siłę. Uczucie ukazane w "Zaklętych w czasie" to nie tylko chwile upojenia szczęściem, ale też ciężar frustracji, lęków i porażek.
Same podróże w czasie były równie wciągające i doprowadzały mój umysł na skraj paniki, kiedy próbowałam złożyć je do kupy pod względem logicznym. Czasem zadawałam sobie pytanie, czy jestem w swojej przeszłości, teraźniejszości czy przyszłości? Po prostu Audrey podróże w czasie poprzez medyczne wyjaśnienie, uczyniła naturalnymi i sugestywnymi. Nie sposób nie docenić lekkiego i malowniczego pióra jak i umiejętności trzymania w ryzach karkołomnej ścieżki opowiadania historii. Nie obeszło się bez jednego "ale". W środku "Zaklętych w czasie" dynamika zaczyna siadać i odczucie znużenia jest kwestią czasu. Warto ten dołek przetrwać, bo potem nie sposób oderwać się od powieści.
Książka potrafi cieszyć małymi detalami. Przyjaciel Clare, zwany Gomezem to tak naprawdę Jan Gomoliński i na dodatek chodzi w koszulce z logo "Solidarności". Inny drobiazg, który wywołał mój uśmiech to seans filmu Franka Capry "To wspaniałe życie" i fakt, że Alice jest fanką Jimmy'ego Stewarta. Takie iskierki potrafią rozjaśnić niczym Las Vegas o północy.
Jeden wątek odebrałam bardzo osobiście, chodzi mi o Albę. Miałyśmy tyle samo lat, nasi ojcowie byli rówieśnikami, kiedy widzieliśmy się po raz ostatni. Nie sposób nie doznać lekkiego ukłucia żalu, zazdrości czytając jak Alba podczas podróży w czasie widzi swojego ojca - bo wiem, że zachowałabym się tak samo.
Chociaż "Zaklęci w czasie" nie należą do najchudszych książek (633 strony), nie żałuję nawet tych słabszych momentów. Styl Niffenegger znalazł we mnie nową czytelniczkę i nie przegapię okazji do przeczytania "Lustrzanego odbicia".
Czy żałuję, że najpierw obejrzałam film? Nie, wcale. Henry i Clare zostali tak świetnie obsadzeni, że opisy Niffenegger na nich wskazywały. Jakby portretując swoich bohaterów, Audrey patrzyła na Erica i Rachel. A film wciąż uważam za rewelacyjny.
Posłuchajcie. Była sobie taka książka, która przenosiła w czasie. ..
Clare i Henry. Pierwszy raz spotykają się, kiedy Clare jest małą dziewczynką, a Henry ma już 36 lat. Czasem jest młodszy, czasem starszy. Bo problem Henry’ ego polega na tym, że jest zaburzony. A ładniej rzecz ujmując – przenosi się w czasie. Na takim scenariuszu powstałaby piękna i szczęśliwa historia, gdyby nie jedno. Henry nie potrafi zapanować nad podróżowaniem – jedynym, co w danej chwili po nim zostaje jest kupka ubrań, ułożona dokładnie w miejscu, w którym zniknął.
„Nazywam się Clare Abshire. Poznałam Cię, kiedy byłam małą dziewczynką… - Brakuje mi słów, bo jestem po uszy zakochana w tym mężczyźnie, który w ogóle mnie nie pamięta(..)Henry, który kocha mnie w przeszłości i przyszłości, musi kochać mnie także i teraz..”
Co zrobić, jeśli mąż Clare nagle znika, aby wkrótce pojawić się jako 15-latek i… z niewiedzą, że ma żonę. A jednak takie życie jest możliwe. Co więcej - szczęśliwe.
Czasu nie da się pokonać. Choć wydaje się, że miłość Clare i Henry’ ego przezwycięża wszystkie trudności. Zamiera gdzieś między teraźniejszością, przeszłością i przyszłością. Jest trwała. Nie poddaje się przemijaniu. Ta szczera historia sprawia, że problem zakochanych dotyka nas osobiście. Zakończenie tej książki czytałam dokładnie trzy razy. Łzy i bezsilność.
Nie wiem, czy to przez tą opowieść i emocje z nią z wiązane, czy może z zimna, ale jeszcze długo potem miałam dreszcze. A okno było zamknięte
Przeszłość, teraźniejszość i przyszłość poprzeplatana ze sobą tak, że w pewnych momentach się gubiłam. Poza tym mniej więcej w środku książki historia zaczęła mi się trochę nudzić. Mimo wszystko dotarłam do końca i nie żałuję.
Najpierw obejrzałam film, był rewelacyjny! Kilka dni potem już byłam w bibliotece, żeby przeczytać książkę. Po prostu musiałam ją przeczytać, tak bardzo urzekł mnie film. Dlatego wiedziałam, że książka też będzie świetna. Zazwyczaj mam tak, że najpierw czytam książkę, a potem oglądam film, tak mi jest najlepiej. Jednak w tym przypadku cieszę się, że było na odwrót, ponieważ nie jestem pewna czy dobrze wszystko bym ogarnęła w książce. A tak to bez problemów wiedziałam o co chodzi i wszystko dobrze rozumiałam, a fakty i wydarzenia układały się w jednolitą całość. I fajnie było tez zauważać różnice w filmie, których owszem trochę było, oraz zagłębić się także w inne wątki.
Podziwiam autorkę za precyzje i niesamowitą wyobraźnie. Podziwiam ją za to, że dała radę te wszystkie wydarzenia logicznie ze sobą połączyć. Chodzi mi o to, że doskonale wiedziała co jest w przeszłości, teraźniejszości i przyszłości i nie zagmatwała tego ani nie skomplikowała a czytelnik w tym świecie wie wszystko.
Jestem tą książką bardzo oczarowana! Uwiodła mnie historia Clare i Henry'ego, ich początki, koniec, wyjątkowa znajomość i niepowtarzalna miłość. Bardzo, bardzo mi się podobała! Już teraz trafia na półkę Ulubionych ! ♥. Gorąco polecam!!!
Fantastyczna książka, świetna historia, kupiłam ją na jakimś bazarku z "tanimi książkami" a po paru miesiącach kumpel mówi mi, że będzie fajny film, "zaklęci w czasie" no to z ciekawości zobaczyłam trailer i szok ;P że ta książeczka która przed ekranizacją nie miała wielkiego wzięcia, teraz bije rekordy popularności i znów co druga babeczka w tramwaju z nią w rękach ^^ Romansidło mnie zauroczyło i baaardzo polecam, wydaje mi się że wiek nie gra roli w przypadku czytelnika ^^
Mam mieszane uczucia w związku z tą książką.Sam pomysł był niezwykły,ale styl pisania autorki nie przypadł mi do gustu.Moim zdaniem książkę można by skrócić o połowę,męczyłam się czytając te prawie 500 stron.Nie czułam,żeby ta historia mnie wciągnęła,autorka mogłaby przyśpieszyć akcję,a nie opisywać wzystko z takimi szczegółami.
Książkę tą już od bardzo dawna chciałam przeczytać. Razem z moim ukochanym wieki temu obejrzeliśmy film, który powstał na motywach tej właśnie powieści, i który niesamowicie nam się spodobał. (Dopiero po obejrzeniu dowiedziałam się, że jest na podstawie powieści Audrey Niffenegger) Gdy tylko udało mi się ją odszukać na bibliotecznej półce zacierałam łapki w ekscytacji. Wiedziałam już (czułam to serduszkiem!), że będzie to niezapomniana przygoda... i nie pomyliłam się.
Henry, bibliotekarz z Chicago cierpi na bardzo dziwną przypadłość: podróżuje w czasie bez swojej woli. Nie ma wpływu na to kiedy znika i gdzie się pojawia... nie może zabrać ze sobą niczego, oprócz umiejętności, których się nauczy. W czasie takich wędrówek poznaje Clare, która jako jedna z niewielu uwierzyła w opowiedzianą historię i stała się najbliższą mu osobą. Pobierają się i spędzają ze sobą wiele burzliwych chwil, kiedy to Henry nieustannie znika i pojawia się...
Dla mnie to nie tylko powieść, o podróżach w czasie, o konsekwencjach takich podróży, ale (przede wszystkim) o życiu dwójki zakochanych w sobie ludzi, którzy pragną każdą wolną chwilę spędzać ze sobą. O ich rzeczywistości, codzienności i problemach. O kłótniach, spotkaniach towarzyskich, pracy... to wszystko przeplatane jest bezradnością, którą napotykają w stosunku do zaburzeń czasowych Henry'ego.
Jest to ciepła i bezgranicznie wzruszająca opowieść o sile miłości, pełna humoru, radości i trosk codziennego życia. Ma specyficzny klimat, który dodatkowo mnie urzekł :)
Moja ocena, nie mogła być inna: 6
[http://biblioteczka-pandorci.blogspot.com/2012/01/zona-podroznika-w-czasie-audrey.html]
Wspaniała! Pozwalająca uwierzyć w miłość bezgraniczną, ponadczasową. Przeczytałam ją już ponad rok temu ale na jej wspomnienie nadal czuję to przyjemne ciepło w sercu na myśl o pięknym uczuciu głównych bohaterów i przede wszystkim lekkie ukłucie zazdrości, że nie jest dane nam wszystkim przeżyć czegoś tak pięknego. Nie jest to książka typu tkliwy romans. Jest to zapis głębokiego uczucia, na które chce się czekać i dla którego warto żyć. Zdecydowanie polecam każdemu bez względu na wiek i płeć. I to będzie obowiązkowy zakup nowej pozycji do mojej biblioteczki, ponieważ czuję że znowu mam ochotę wrócić do tej książki. Polecam!!!
Bardzo oryginalny pomysł, który bardzo przypadł mi do gustu. Czytało się szybko i pomimo pewnego niezorientowania, które nastąpiło po kilku pierwszych rozdziałach, stwierdziłam, że książka jest bardzo spójna. Nie wiem, czy jeszcze kiedyś do niej wrócę, ale na pewno prędko o niej nie zapomnę (wiem na pewno - czytałam kilka lat temu, a wspomnienie wciąż jest żywe). Myślę, że warto zapoznać się z tym utworem. Jest idealny na wieczór pod kocem z kubkiem kakao w ręku.
Sam pomysł na "przypadłość" głównego bohatera jest dośc oryginalny, ale autorka opisuje ją w tak przekonujący sposób, że wierzymy w jej opowieść. Historia miłości głownych bohaterów opisana jest w ciekawy wzruszający, ale nie - ckliwy sposób.
Przepięknie napisana historia prawdziwie kochających się ludzi. Historia Miłości. Miłości ponad czasem w pełnym tego słowa znaczeniu. Wciąga od pierwszej strony..
Gorąco polecam!
Nietypowa historia miłości dwojga ludzi, ciekawa fabuła, dostarcza wielu emocji i wzruszeń, ale jak dla mnie, to bardzo dziwna książka...
Książka ciekawa, poruszająca, wzruszająca i smutna w pięknie ludzkich namiętności.
Moje pierwsze spotkanie z tą książką miało miejsce kilka lat temu. Kupiłam ją w trudnym finansowo czasie i nie żałowałam wydanych pieniędzy. Połknęłam ją w ciągu weekendu przy małym, absorbującym dziecku, nie usypiając po kilku stronach... Co ja piszę - nie mogłam spać, dopóki jej nie skończyłam! Historia Claire i Henry'ego była piękna. Pierwsze spotkanie w dzieciństwie Claire z przyszłym mężem, wyczekiwanie na kolejne spotkanie, radość z odnalezienia się w teraźniejszości, bycie razem w teraźniejszości, przeszłości i przyszłości. To pomieszanie czasów narracyjnych zmusza czytelnika do koncentracji i uważnej lektury, bo trzeba kojarzyć fakty, co już się wydarzyło, a co jest dopiero przyszłością.
Pomysł autorki znakomity. Historia opowiedziana wartkim językiem. Nie ma nieścisłości, mimo zaburzeń w chronologii - to niewątpliwe zalety.
Drugie spotkanie z losami bohaterów wynikało z chęci obejrzenia filmu. Nie lubię czytać ponownie tych samych książek, bo pierwsze zachwyty nie zawsze się utrzymują. Fakt, że wiedziałam, co się wydarzy, na pewno nie sprzyjał ponownemu odkrywaniu tej książki, ale nie mogłam nie czytać, co przemawia na jej korzyść. Teraz odkrywałam, że autorka stosuje technikę pewnych niedopowiedzeń, wiedząc, że ma do czynienia z czytelnikiem, który odkryje, co się kryje za milczeniem bohaterów.
To niewątpliwie jedna z tych pozycji z literatury, o której się myśli jeszcze długo po zamknięciu książki. Polecałam ją znajomym i nikt nie powiedział, że stracił czas, bo coś mu się w tej historii nie podobało.
Gdybym miała określić ją jednym słowem, powiedziałabym: "niesamowita".
Polecam gorąco
Cóż, z początku wydawało mi się, że książka najpewniej trafi w szereg moich ulubionych tytułów, acz z każdą, kolejną stroną wrażenie to stawało się coraz bardziej odległe. Styl autorki bardzo zachowawczy, rzekłabym nawet, że na siłę uiszcza niekiedy w tekście odwołania do sztuki czy literatury, a przy tym opatrzone są one dość tanią filozofią. Od pewnego momentu treść zaczyna się dłużyć niemiłosiernie, rozumiem chęć oddania świata w jak najwierniejszej formie, ale opisywanie byle jakiego szczegółu, nie mającego żadnego wpływu na fabułę, jedynie spowalniało akcję, mnie osobiście nużyło. Niektóre momenty są naprawdę dobre, nie odmówię, jednakże wybujała obszerność sprawia, iż nawet bohaterowie zaczynają nas irytować po dłuższym czasie. Śmiem sądzić, iż książka ta nie byłaby tak rozpoznawalna, gdyby nie motyw podróży w czasie - bo bez tego pozostaje dość typową historią miłosną.
Rewelacja!
Niestety najpierw obejrzałam film a następnie książkę (bardzo nie lubię tej kolejności!), ale żadne z nich mnie nie zawiodło! W 80% przeczytanych książek czuję niedosyt, uczucie, że czegoś zabrakło, że nie jest dokończone i można by jeszcze wiele napisać. Po przeczytaniu "żony podróżnika w czasie", czuję się syta, szczęśliwa,zadowolona! Może i pisana prostym językiem, ale ta prostota jest tu kluczowa, nie marnuje się słów, każde z nich jest na swoim miejscu, książka nie jest przegadana.
Przeczytałam w momencie kiedy myślałam, że już nic o miłości nowego nie można napisać. I jestem niesamowicie miło zaskoczona!
Na półkach
Cytaty z książki
- „Nasza miłość była dla mnie nicią, dzięki której udało mi się przejść przez labirynt życia; siatką ro...” - 5 osób to lubi
- „Wypijam łyk kawy i próbuję poczuć odwrócony czas; próbuję wymazać różnicę między teraz a wtedy. Trzy...” - 5 osób to lubi
- „Kiedy umrę, przestań czekać i poczuj się wolna. Uwolnij się ode mnie – schowaj mnie głęboko w sercu...” - 4 osoby to lubią

Albertus
Selkar
Weltbild
Matras
Empik
Zinamon


























