Skazy na pancerzach. Czarne karty epopei Żołnierzy Wyklętych

Wydawnictwo: Rebis
6,75 (218 ocen i 60 opinii) Zobacz oceny
10
11
9
18
8
50
7
62
6
46
5
10
4
4
3
1
2
5
1
11
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788380622890
liczba stron
424
kategoria
historia
język
polski
dodał
LubimyCzytać

Płonące wioski i masowe egzekucje. Grabieże i gwałty. Zabójstwa niewinnych cywilów i jeńców – Ukraińców, Żydów, Białorusinów i Polaków. Nie, to nie jest komunistyczna propaganda. Niektórzy Żołnierze Wyklęci naprawdę dopuszczali się takich zbrodni. Dla jednych "Łupaszka", "Bury", "Ogień" czy "Wołyniak" to wielcy narodowi bohaterowie, ale dla innych – mordercy ich bliskich. Skazy na pancerzach...

Płonące wioski i masowe egzekucje. Grabieże i gwałty. Zabójstwa niewinnych cywilów i jeńców – Ukraińców, Żydów, Białorusinów i Polaków. Nie, to nie jest komunistyczna propaganda. Niektórzy Żołnierze Wyklęci naprawdę dopuszczali się takich zbrodni.

Dla jednych "Łupaszka", "Bury", "Ogień" czy "Wołyniak" to wielcy narodowi bohaterowie, ale dla innych – mordercy ich bliskich. Skazy na pancerzach to pierwsza książka, która przedstawia czarne karty z epopei Żołnierzy Wyklętych.

Napisana bez przemilczeń i lukrowania rzeczywistości charakterystycznych dla części polskiej literatury historycznej. Napisana bez znieczulenia. Na jej kartach znalazły się szokujące zeznania świadków i drastyczne opisy mordów.

Piotr Zychowicz nie ma wątpliwości – Żołnierze Wyklęci walczyli z niebywałą odwagą o słuszną sprawę. Nie oznacza to jednak, że należy ukrywać przed opinią publiczną niewygodne fakty, które ich dotyczą. Historia bowiem nigdy nie jest czarno-biała...

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: https://www.rebis.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
lapsus książek: 1677

Polskie rachunki

W recenzji ostatniej książki Piotra Zychowicza „Niemcy” pisałem na zakończenie tak: „I w tym tkwi siła tego historycznego pisarstwa – jest ono żywe i inspiruje do autentycznej dyskusji. Osobiście marzy mi się książka Pana Piotra na temat „żołnierzy wyklętych”. Może to marzenie się spełni?”. Nie musiałem długo czekać, bo na początku 2018 wydana została przez Rebis książka „Skazy na pancerzach. Czarne karty epopei Żołnierzy Wyklętych”. I jest to jedna z najważniejszych książek historycznych, jakie wydano w Polsce w XXI wieku.

Książka ta jest ważna z dwóch powodów. Po pierwsze jest pisana przez autora, który deklaruje się jako konserwatysta, zwolennik myśli i dzieła Józefa Mackiewicza – jest to o tyle istotne, że w temacie „żołnierzy wyklętych” obowiązuje daleko idąca polaryzacja opinii. Autorzy o lewicowych lub liberalnych poglądach otwarcie piszą o „żołnierzach wyklętych” jako zbrodniarzach, zwykłych rzezimieszkach, którzy zdemoralizowani okrucieństwami wojny zeszli na ścieżkę gwałtu, gdyż uzależnili się od przemocy i jedynie taka mroczna motywacja pozwalała zaspokoić ich rozbudzone wojną, krwawe instynkty. Z drugiej strony obowiązuje apoteoza wszystkiego, co związane z walką patriotycznego podziemia antykomunistycznego po II wojnie światowej, bez względu na to, czego dopuszczali się „żołnierze wyklęci” podczas prowadzonych akcji. „Skazy na pancerzach” pokazują to, co złego wydarzyło się w kontekście ich działalności, ale wskazuje na prawdziwe motywy i umieszcza te akcje w...

W recenzji ostatniej książki Piotra Zychowicza „Niemcy” pisałem na zakończenie tak: „I w tym tkwi siła tego historycznego pisarstwa – jest ono żywe i inspiruje do autentycznej dyskusji. Osobiście marzy mi się książka Pana Piotra na temat „żołnierzy wyklętych”. Może to marzenie się spełni?”. Nie musiałem długo czekać, bo na początku 2018 wydana została przez Rebis książka „Skazy na pancerzach. Czarne karty epopei Żołnierzy Wyklętych”. I jest to jedna z najważniejszych książek historycznych, jakie wydano w Polsce w XXI wieku.

Książka ta jest ważna z dwóch powodów. Po pierwsze jest pisana przez autora, który deklaruje się jako konserwatysta, zwolennik myśli i dzieła Józefa Mackiewicza – jest to o tyle istotne, że w temacie „żołnierzy wyklętych” obowiązuje daleko idąca polaryzacja opinii. Autorzy o lewicowych lub liberalnych poglądach otwarcie piszą o „żołnierzach wyklętych” jako zbrodniarzach, zwykłych rzezimieszkach, którzy zdemoralizowani okrucieństwami wojny zeszli na ścieżkę gwałtu, gdyż uzależnili się od przemocy i jedynie taka mroczna motywacja pozwalała zaspokoić ich rozbudzone wojną, krwawe instynkty. Z drugiej strony obowiązuje apoteoza wszystkiego, co związane z walką patriotycznego podziemia antykomunistycznego po II wojnie światowej, bez względu na to, czego dopuszczali się „żołnierze wyklęci” podczas prowadzonych akcji. „Skazy na pancerzach” pokazują to, co złego wydarzyło się w kontekście ich działalności, ale wskazuje na prawdziwe motywy i umieszcza te akcje w szerokim tle zdarzeń, które tworzyły klimat tamtego okresu. Zychowicz pokazuje jak łatwo było przekroczyć granicę, która dzieli bohaterstwo od bestialstwa i że w pewnym momencie trzeba wystawić historyczny rachunek, że w sensie szerokim człowiek nie jest jednoznacznie biały lub czarny, że taka narracja jest zbyt prosta i staje się źródłem nierozwiązywalnych konfliktów. Idzie jednak o to, by w wystawianiu tych rachunków być sprawiedliwym, bo stawką jest prawda, bez której żyć w normalnym świecie niepodobna. Ale jest też druga strona, dlaczego jest to taka ważna książka – Zychowicz pisze o historii żywym językiem, jego felietony funkcjonują gdzieś na pograniczu gatunków i dziedzin, niezdefiniowane między tekstem naukowym, publicystyką i literaturą, balansują między felietonem historycznym a reportażem i dlatego trafiają do szerokiego grona odbiorców, a nie tylko do zagorzałych fanów gatunku, zaangażowanych po jednej ze stron barykady.

Odbiegnę na chwilę od tematu (a może właśnie przy nim pozostanę bardziej?) – odwołam się do mojego ukochanego Czecha, Hrabala, który we wstępie do swoich opowiadań przytoczył taką anegdotę „pewien król perski, którego nadworny poeta w swoim wierszowanym peanie porównywał do słońca – otóż ten perski król usłyszawszy ten poemat, powiedział: „Mój lasanoforos temu przeczy”. A lasanoforos znaczy po persku „nocnik”. Potem dodaje, że „człowiek składa się nie tylko ze swojej chwały, ale także ze swojej hańby”. Wszyscy, bez wyjątku, jesteśmy dotknięci tym rozdarciem. Gdyby tak nie było, każdy z nas byłby chodzącym aniołem, czego, rzecz jasna, sobie i Państwu życzę, ale tak nie jest – każdy z nas ma w sobie ciemną stronę, cień, który w pewnych okolicznościach przesłania w nas to, co prawe i dobre. Jak mocno tkwi w nas przekonanie o własnej doskonałości, że nie jesteśmy w stanie przyjąć na siebie tej dialektycznej świadomości. Wspomniałem o Hrabalu, gdyż jest taki stereotyp Czecha, który mówi, że są to ludzie raczej unikający konfliktów i wielkich bohaterskich aktów, a ich patronem jest Szwejk. O ile bardziej narażeni na „skazy” są ci, którzy jako swoją drogę wybrali walkę? W dodatku walkę, która była praktycznie przegrana?

Łupaszka, Ogień, Szary, Bury, Wołyniak, Wacław – tym dowódcom poświęca Zychowicz kolejne rozdziały swojej książki. W większości żołnierze ci zdecydowali się zejść do komunistycznego podziemia, gdyż nie mieli wyjścia. Znów – z jednej strony komuna, Stalin byli przez nich odbierani jako śmiertelni wrogowie Polski, z drugiej mieli świadomość, że jeśli się poddadzą zapłacą za to głową. Mogli oczywiście poddać się bez walki i iść na rzeź jak biedne zwierzątka do rzeźni, cierpieć życie w niewolniczej hańbie, by na koniec i tak położyć głowę pod katowski topór. Jaki wybór mieli? Domorośli kolaboranci i konfidenci oczywiście ferują wyroki, bo wiedzą jak sami postąpiliby na ich miejscu. Ale my tego nie wiemy. I nie wiemy też jak zachowalibyśmy się w matni, w której musieli prowadzić swoje akcje, wiedząc, że ich czas jest policzony. Zychowicz nie usprawiedliwia, Zychowicz wystawia rachunek tej tragicznej i wielowymiarowej historii. Zychowicz zmusza do refleksji w miejsce bezmyślnego powtarzania za albo przeciw.

Leszek Żebrowski zarzucał autorowi „Skaz na pancerzach”, że nie przytacza źródeł, że jest to niczym nie poparta fikcja, wyciągnięte z kontekstu przykłady, które są pisane pod jedną tezę i tracą w ten sposób swój istotny sens. Ja tego nie rozumiem, bo Zychowicz uprawia pisarstwo na pograniczu beletrystyki i publicystyki i nie musi do swoich tekstów tworzyć przypisów na pół strony. Takie konserwatywne podejście wykluczyłoby nawet swobodę wyboru twórczej ekspresji i zostawiłoby pole jedynie dla szczegółowych elaboratów, których przeciętny czytelnik nie jest w stanie poznać i wtedy dopiero temat „żołnierzy wyklętych” stałby się jakimś umownym hasłem, o którym wszyscy mówią, ale nikt o tym nic nie wie poza garstką fachowców. Tak jest w przypadku wielu młodych ludzi, którzy identyfikują się z mitem, zakładają koszulki z wizerunkami swoich bohaterów, organizują marsze z pochodniami ku ich czci, nie wiedząc zbyt wiele o swych patronach. Choćby dlatego książka Zychowicza jest taka ważna, że musi wzbudzić u czytelników autentyczną refleksję co do charakteru wojny, że jej ofiarami są wszyscy, także bohaterowie. „Skazy na pancerzach” nie mają tezy, nie są oskarżeniem, są raczej mową obronną w imieniu tych, którzy byli żołnierzami i mieli przeciw sobie nie tylko całą potęgę militarną sowieckiego imperium, ale także często zwykłych ludzi, którzy traktowali Sowietów jak wybawicieli. W dodatku Zychowicz za każdym razem przywołuje źródła, na które się powołuje i konfrontuje je z innymi punktami widzenia oraz informuje, dlaczego interpretacja, którą przywołuje, wydaje mu się najbardziej zasadna. Uważam, że Piotr Zychowicz jest w swojej książce po prostu uczciwy.

Oczywiście powinniśmy poznać w przypadku „Żołnierzy Wyklętych” także jasną stronę ich legendy. Piotr Zychowicz wspomina o tym wiele razy, jednak za każdym razem dochodzi do wniosku, że bohaterska legenda nie może przysłonić tego, co złe, gdyż bez tego nigdy nie zrozumiemy, kim byli żołnierze antykomunistycznego podziemia w Polsce. Tutaj gra idzie naprawdę o dużą stawkę, o prawdę historyczną, której, podobnie jak na przykład w przypadku historii Lecha Wałęsy, nie możemy zamieść pod dywany i trzeba dowiedzieć się na ten temat jak najwięcej. Polscy bohaterowie wszak to zawsze postaci niejednoznaczne – Soplica, Kmicic to literackie obrazy skomplikowanej polskiej duszy, która wyrastała z niewoli. Jeśli o tym zapomnimy , to nie zrozumiemy prawdy o samych sobie. Dlatego uważam, że książka „Skazy na pancerzach. Czarne karty epopei Żołnierzy Wyklętych” Piotra Zychowicza to jedna z najważniejszych polskich książek historycznych XXI wieku.

Sławomir Domański

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (494)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 6799
allison | 2018-03-10
Przeczytana: 09 marca 2018

"Skazy na pancerzach" to - moim zdaniem - najsłabsza książka Zychowicza. Najsłabsza, bo bardzo zachowawcza i pełna odautorskich usprawiedliwień, które w pewnym momencie zaczynają irytować, a nawet wkurzać.

Jak to się stało, że słynący z odważnych tez i poglądów autor nagle zaczął dawać Panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek?
Naprawdę nie wiem - jest to dla mnie zaskakujące i rozczarowujące.
Ale po kolei...

Nie odmawiam książce wartości dokumentalnej. W przeciwieństwie do czytelników wieszających psy na autorze, odsądzających go od czci i wiary, uważam Piotra Zychowicza za bardzo dobrego historyka, nie dość, że wnikliwego, to jeszcze potrafiącego przekazać swoją bogatą wiedzę w przystępny, reporterski sposób, który nie ma nic wspólnego z przysłowiowym akademickim wykładem. Mało który ze współczesnych rodzimych historyków potrafi tak pisać.

Autor odbrązowił otaczane przez wielu Polaków wielkim kultem wybrane sylwetki Żołnierzy Wyklętych, tych najsłynniejszych i – co za tym idzie...

książek: 2159
emindflow | 2018-03-19
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 18 marca 2018

Każdą nową książkę Piotra Zychowicza biorę w ciemno i właściwie jeszcze nigdy się na nim nie zawiodłem.
W „Skazach na pancerzach” autor próbuje zmierzyć się z mitem Żołnierzy Wyklętych odrzucając zarówno ograniczenia, jak i imperatywy ideologiczne płynące z obu politycznych stron sporu. Niewątpliwie Zychowicz kolejny raz naraża się własnemu środowisku, które skwapliwie wykorzystuje swoje pięć minut realizując odwieczną zasadę, że historię piszą zwycięzcy. W ich czarno-białej wizji historii Polak może być tylko bohaterem albo ofiarą, z czym autor gorąco polemizuje przywołując niezliczoną ilość faktów świadczących o tym, że rzeczywistość jest o wiele bardziej złożona.
Posługiwanie się wyłącznie kategoriami „bohater” – „zbrodniarz”, podwójne standardy w ocenie takich samych postaw i zjawisk to nic innego jak wpisywanie się w ten dwuwymiarowy, nieprawdziwy obraz świata. I z tym stereotypem Zychowicz próbuje się rozprawić w tej książce, nie ukrywając przy tym swojej fascynacji...

książek: 226
Arturion | 2018-06-13
Na półkach: Przeczytane

Dla mnie najlepsza z dotychczasowych książek Zychowicza.
Żeby nie było, doceniam Jego nerw pisarski, ale często drażnią mnie próby pisania historii na nowo, bo to już fantastyka. A w tym lepszy znacznie jest Wolski.
Autor nie kryje swoich poglądów, a zarazem pisze o zbrodniach ludzi, których ceni i szanuje.
Sam jestem antykomunistą i admiratorem Niezłomnych, ale jest oczywiste, że nie ma totalnej wojny bez niewinnych ofiar.
Zychowicz, jak pisałem, to publicysta, który uwielbia prowokować, częstokroć - moim zdaniem - niemądrze. Nie tu.
Ale pamiętajmy, że wtedy (po zasadniczej części wojny, zwanej obecnie drugą światową) rzecz szła o wszystko. Nie certolił się nikt. Przypuszczam, że mając odpowiednie materiały źródłowe, można by taką książkę napisać o każdej wojnie partyzanckiej. A o nie partyzanckiej, jeszcze straszniejszą.
Zychowicz oddał tym razem podstawową sprawiedliwość historii, czyli faktom, które zaistniały.
Ciekawych szczegółów niektórych "brudnych" działań...

książek: 673
Adrian F | 2018-10-23
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 22 października 2018

Autor mocno wylewa swoje żale do kolegów po fachu. Trzeba przyznać, że pan Zychowicz potrafi balansować pomiędzy jedną i drugą stroną, a argumenty jak zwykle ma trafne. Pomimo tego, chyba najgorzej mi się czytało tą książkę w porównaniu z poprzednimi pozycjami. Polecam.

książek: 275
Michał | 2018-10-13
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 11 października 2018

„Wystarczy powiedzieć Polakom garść pustych, patriotycznych frazesów - będą cię nosić na rękach. Powiesz Polakom trudną, niewygodną prawdę - zostaniesz znienawidzony” - Stanisław Cat-Mackiewicz.
I jeszcze: „Tylko własne łzy są gorzkie, cudze wydają się jedynie mokre” - litewskie przysłowie, przytaczane przez autora jako motto jego książki

Z tematem żołnierzy wyklętych jest w naszym kraju spory problem. Polaryzacja poglądów dzieli część społeczeństwa niczym „Kler” Smażowskiego. Zychowicz, chcąc być w zgodzie z własnym sumieniem i historycznym obiektywizmem, przedstawia obie strony medalu. Kreśli więc życiorysy swoich bohaterów, wbijając szpilę bardzo głęboko, aż stara zabliźniona rana znów zaczyna krwawić. Nie jest to lektura przyjemna, bo rana krwawi obficie. Poza uprawianiem tego swoistego literackiego masochizmu, historyk, powołując się na autorytet Józefa Mackiewicza, krytykuje polrealizm i uderza w rodzimych brązowników historii. Przy okazji wyświadcza zapewne niedźwiedzią...

książek: 411
Mieczysław | 2018-03-14
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 14 marca 2018

Bardzo dobra książka. Piotr Zychowicz jak zwykle "wkłada kij w mrowisko", ale trudno z Jego racją się nie zgodzić. Trochę tylko się boję, czy w obecnej sytuacji politycznej te rozjuszone mrówki nie zaczną kąsać...
Lektura książki nie jest przyjemna. Ogrom okrucieństwa jest nie do zniesienia, no i boli trochę, że dotyczy to także naszych rodaków. Nie jest to dla mnie czymś nowym, gdyż sporo już wiedziałem o działalności podziemia antykomunistycznego w powojennej Polsce. Żyją przecież jeszcze świadkowie tych wydarzeń. Przyznaję, że nawet ocieplił mi się trochę wizerunek Żołnierzy Wyklętych. Przecież wojna wypacza psychikę człowieka i niszczy normy etyczne. Wiem, że nie wolno nigdy kierować się nienawiścią i żądzą zemsty, ale łatwo tak mówić w czasie pokoju.
Książkę warto, a nawet trzeba przeczytać. Daje dużo do myślenia.

książek: 493
Przemysław Zyra | 2018-06-14
Na półkach: 2018, Przeczytane, Posiadam, Polecam
Przeczytana: 02 czerwca 2018

Zacznę od tego, że warto przeczytać książkę w całości. Przeczytanie jedynie części z pewnością nie pozwoli zrozumieć tego, co autor miał na myśli. Choć może i po całej lekturze niektórzy będą mieć wątpliwości. Pierwsze rozdziały książki opowiadają o konkretnych osobach, ich oddziałach, decyzjach i czarnych kartach - a więc zwykle akcjach, w których ginęły kobiety i dzieci lub niewinni cywile. Jedne akcje są dość duże, inne stosunkowo nieduże. Stoją jednak za nimi osoby uznawane za bohaterów. Autor opisuje te historie powołując się na wydane już książki oraz źródła służby bezpieczeństwa i świadectwa ocalałych (głównie innych narodowości - Litwinów, Ukraińców, żydów). Dla wielu są to powody uznania książki za nieprawdziwą i oszczerczą. W końcowej części książki autor tłumaczy, dlaczego posłużył się tego rodzaju źródłami uznając, że skoro w zbrodniach przeciwko nam (Polakom) słuchamy raczej ofiar niż sprawców to podobną miarę powinniśmy brać przy ocenianiu innych zbrodni. Do tego...

książek: 16
0rion | 2018-02-16
Na półkach: Przeczytane

W przypadku takich książek na ocenę wpływają dwie kwestie.
Pierwsza, to czy powinna w ogóle być napisana. Państwa poważne bardzo dbają o wizerunek i kompletnie mają w nosie, czy tworzona na potrzeby publiki mitologia historyczna jest prawdziwa, czy wyssana z palca. Liczy się efekt. Przykładowo, za "Zakazaną historią" Leszka Pietrzaka:

"Tak naprawdę historia "polskich obozów" zaczęła się w Niemczech już pod koniec lat 50. Niemcy były wówczas zmuszone zrobić wszystko, aby poprawić swój wizerunek na arenie międzynarodowej. Stawką było nie tylko dobre imię nowego państwa, ale także pieniądze, jakie mogło ono zarabiać. Po wojnie w krajach, które przeżyły niemiecką okupację, nikt nie chciał kupować ich towarów. Konsumenci nie chcieli dokładać ręki do odbudowy Niemiec i ich przemysłu. Szef zachodnioniemieckiej służby wywiadowczej gen. Reihard Gehlen i jego ludzie długo zastanawiali się, jakie działania propagandowe podjąć, aby temu zaradzić. Dopiero na początku 1956 r. Alfred Benzinger,...

książek: 951
Seticzek | 2018-03-26
Przeczytana: 26 marca 2018

Czy publicysta-historyk związany z „patriotycznie”-prawicowymi mediami jest w stanie pisać obiektywnie o „czarnych kartach epopei Żołnierzy Wyklętych”? Zdawałoby się, że to niemożliwe. A jednak! Szok i niedowierzanie. Czasem mniej, czasem bardziej udanie autor uparcie dąży do obiektywizacji historii. I muszę przyznać, że mnie, patriotycznego sceptyka, przekonał.
Książka składa się z dwóch części – pierwsza to rys biograficzny dowódców Wyklętych (m.in. Łupaszka, Bury, Ogień, Wołyniak) ze szczególnym uwzględnieniem ich „skaz”, czyli mordów na cywilach, najczęściej niepolskiej narodowości. W części drugiej autor umieszcza swoje rozważania w szerszym kontekście. Próbuje udowodnić, że bohaterem może być tylko jednostka i podobnie tylko jednostka może być pospolitym mordercą. Odpowiedzialność za zbrodnie ponoszą dowódcy. Tam gdzie trwa wojna, zawsze dochodzi do nadużyć. Mordowali zarówno Niemcy jak i Sowieci jak i... Żydzi oraz… Polacy. Niespodziewane to wnioski, wnioski bliskie...

książek: 934
Róża_seledynowa | 2018-03-08
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 08 marca 2018

Nie ma czegoś takiego jak "moja prawda" i "twoja prawda", czy raczej jak to dziś modne jest mówić "nasza prawda" i "wasza prawda". JEST PRAWDA. SĄ FAKTY. A fakty są takie, że na przykład "Ogień" czy "Bury" byli mordercami, nacjonalistami. Warto zapoznać się z tą pozycją. I znać prawdę.

zobacz kolejne z 484 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Co się będzie działo na Targach Książki w Krakowie

Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie® zaczynają się 25 października. Do stolicy Małopolski zjadą wydawcy, autorzy, dziennikarze, blogerzy książkowi, a przede wszystkim czytelnicy, złaknieni nowości, promocji i autografów! Sprawdźcie, które stoiska szczególnie polecamy Waszej uwadze.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd