Nie mamy pojęcia. Przewodnik po nieznanym wszechświecie

Tłumaczenie: Michał Romanek
Wydawnictwo: Insignis
8,1 (169 ocen i 43 opinie) Zobacz oceny
10
22
9
45
8
55
7
31
6
12
5
1
4
2
3
0
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
We Have No Idea: A Guide to the Unknown Universe
data wydania
ISBN
9788365743466
liczba stron
384
język
polski
dodał
Carmel

Już za chwilę dowiecie się o wszystkim, czego nie wiemy o naszym dziwnym i tajemniczym wszechświecie! Wiedza człowieka o otaczającym świecie pełna jest luk. I nie są to luki małe – takie, które można by bez obaw zignorować. Mowa tu raczej o ziejących pustką otchłaniach! Tak! Aż do tego stopnia nie mamy pojęcia, jak działa wszechświat! Jorge Cham, robotyk i twórca znanej serii pasków...

Już za chwilę dowiecie się o wszystkim, czego nie wiemy o naszym dziwnym i tajemniczym wszechświecie!

Wiedza człowieka o otaczającym świecie pełna jest luk. I nie są to luki małe – takie, które można by bez obaw zignorować. Mowa tu raczej o ziejących pustką otchłaniach! Tak! Aż do tego stopnia nie mamy pojęcia, jak działa wszechświat! Jorge Cham, robotyk i twórca znanej serii pasków komiksowych PHD, oraz Daniel Whiteson, fizyk cząstek elementarnych, połączyli siły, by zbadać stan naszej wiedzy – a raczej ogromnej niewiedzy! – o wszechświecie.

Za pomocą zabawnych rysunków komiksowych, przemawiających do wyobraźni infografik i niezwykle humorystycznych, a przy tym bardzo klarownych wyjaśnień naukowych Jorge i Daniel przedstawiają cały wachlarz zdumiewających pytań, które wciąż wprawiają naukowców w zakłopotanie, i próbują szukać najlepszych możliwych i zgodnych z obecnym stanem wiedzy odpowiedzi.

Ta książka to ilustrowany wstęp do największych nierozwikłanych tajemnic fizyki, ale to nie wszystko; to także pasjonująca lektura, która odczarowuje i wyjaśnia wiele rzeczy, o których bardzo dużo już wiemy: od kwarków i neutrin, przez fale grawitacyjne, aż do wybuchających czarnych dziur. Jorge i Daniel zachęcają, by spojrzeć na wszechświat jak na niezmierzony i niezbadany obszar, który wciąż możemy poznawać. A czynią to, pisząc niezwykle lekko, z ogromnym poczuciem humoru.

Wydaje się Wam, że nauka zna odpowiedzi na prawie wszystkie pytania? Myślicie, że na obecnym etapie jej rozwoju więcej o wszechświecie wiemy, niż nie wiemy? Nic bardziej mylnego!

Bo na przykład…
- Dlaczego we wszechświecie obowiązuje ograniczenie prędkości?
- Jak to się stało, że nie jesteśmy zbudowani z antymaterii?
- Co (lub kto) atakuje Ziemię strumieniem ultraszybkich cząstek?
- Czym jest ciemna materia i dlaczego uparcie nas ignoruje?

Wygląda więc na to, że wszechświat pełen jest dziwactw, które na pierwszy rzut oka są zupełnie bez sensu. Ale Jorge i Daniel stawiają sprawę inaczej: pokazują, że pytania, na które nie znamy odpowiedzi, mogą być równie intrygujące jak te, które już mamy z głowy. Przeczytajcie ich niezwykle pouczającą i równie zabawną książkę i przekonajcie się, że to, o czym nie mamy pojęcia, jest naprawdę ekscytujące!

 

źródło opisu: Insignis, 2017

źródło okładki: www.insignis.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 52
Łukasz Wasilewski | 2017-10-23
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 20 października 2017

Większość publikacji poświęconych jakiemuś tematowi zaczyna od podstaw – co dotychczas udało się zbadać, jakie były początki danej dziedziny czy jakie okoliczności doprowadziły do omawianych wydarzeń. W przypadku „Nie mamy pojęcia” jest inaczej – autorzy uznali, że zaczynanie od tego, co znamy i co jest proste, nie ma sensu. Dlatego koncentrują się przede wszystkim na tym, o czym nie mamy pojęcia np. z czego w zasadzie składa się wszechświat. Bo obecnie jesteśmy w stanie coś więcej powiedzieć o mniej 5% wszechświata. Przerażające, ale i fascynujące.

Autorami książki są Jorge Cham (robotyk i twórca błyskotliwych pasków komiksowych) oraz Daniel Whiteson (fizyk cząstek elementarnych). Obecność tego drugiego pana w autorskim duecie pozwala wierzyć, że pod względem merytorycznym książce niczego nie brakuje. Paradoksalnie uważam jednak, że to Jorge Cham uczynił książkę tak przystępną.

Żyjemy w czasach, gdy coraz mniej osób wybiera studia techniczne. We wszystkim wyręczają nas inteligentne urządzenia, aplikacje czy serwisy internetowe. Dlatego wzbudzić zainteresowanie nauką, a do tak niszową dziedziną jak fizyka teoretyczna, jest niezwykle trudno. Żeby nie odstraszyć laików, trzeba używać metafor i prostego języka. Tłumaczenie, że grawitacja jest dużo słabsza od oddziaływania elektromagnetycznego to zadanie karkołomne. Ale wystarczy przecież zaproponować prosty eksperyment – podnieść gwóźdź przy pomocy kuchennego magnesu. I nagle na własne oczy możemy obserwować, jak grawitacja uznaje wyższość oddziaływania elektromagnetycznego. Autorzy „Nie mamy pojęcia” wiedzą, jak uprościć przekaz i chwała im za to.

W książce roi się od obrazków – krótkich, błyskotliwych, przypominających skondensowaną formą internetowe paski. Czy to w ogóle pasuje do książki o fizyce i fundamentalnych zasadach rządzących wszechświatem? Cóż, ludzie obrazy przetwarzają 60 000 szybciej niż tekst. W dodatku zapamiętujemy 20% tego, co czytamy, i aż 80% tego, co widzimy. Także obrazki były znakomitym wyborem – ułatwiają przyswajanie skomplikowanej wiedzy.

Autorzy lubią śmieszkować, ale opowiadają o mnóstwie koncepcji, które przybliżają nas do zrozumienia elementarnych zasad. Poruszają takie tematy jak ciemna energia, co było przed Wielkim Wybuchem (a coś było na pewno) czy modna (na imprezach fizyków) teoria strun, która zakłada istnienie kilkunastu dodatkowych wymiarów. Dowiecie się, że istnienie dodatkowych wymiarów (poza trzema standardowymi), które są zapętlone, może być rozwiązaniem zagadki wstydliwego status grawitacji. Być może grawitacja jest bardzo silna, ale rozchodzi się w tych dodatkowych wymiarach i dlatego nie doceniamy jej potęgi. Brzmi abstrakcyjnie, ale możecie mi wierzyć, że zostało to przestawione w zrozumiały sposób. Cieszy fakt, że autorzy pomimo ustalonego tonu publikacji nie uciekają od bardziej zaawansowanych zagadnień i teorii.

Autorzy wielokrotnie udowadniają, że fizycy nie różnią się aż tak od wróżek. Jasna, matematyka wyższa nie ma przed nimi tajemnic, a abstrakcyjne myślenie dopracowali do perfekcji, ale i tak często muszą założyć, że jakieś zjawisko czy cząsteczka istnieją, chociaż nie będą mogli tego udowodnić przez kilka dekad. Oczywiście nie zgadują, założenia mają solidne podstawy, ale jednocześnie sporo w tym wszystkim niezachwianej wiary, a tego zazwyczaj nie spodziewamy się znaleźć w fizyce teoretycznej.

Prawda jest taka, że im więcej wiemy, tym więcej pojawia się więcej pytań. Weźmy taką prędkość światła – jej wartość jest ogromnie istotna dla mnóstwa teorii, a w zasadzie nie ma niezbitego dowodu, że wynosi 300 milionów metrów na sekundę. To tylko jeden przykładów ukazujących jak trudna jest codzienna praca fizyków. Takie niepewności wcale nie dają luzu podczas działania, nie mają codziennie Casual Friday w pracy – muszą działać pomimo braku dowodów.

W książce o wszechświecie nie mogło zabraknąć rozważań na temat dotychczasowej samotności gatunku ludzkiego. Przeczytacie o prawdopodobieństwie, liczbie planet, gwiazd, galaktyk, a także potencjalnych problemach komunikacyjnych. Pojawia się również proste, ale nieoczywiste spostrzeżenie – czas istnienia danej cywilizacji wobec wieku świata jest zaledwie mgnieniem. Także mogliśmy się minąć z innymi cywilizacjami w czasie. „Nasze społeczeństwo dysponuje dużo lepszymi środkami do samozniszczenia niż jakiekolwiek wcześniejsze” – piszą autorzy. Łatwo wyobrazić sobie podobną sytuację na innej planecie. Mogli unicestwić się, zanim w ogóle powstała Ziemia. W takiej okolicznościach trudno o niezobowiązujący związek.

Jak sami autorzy piszą, „ta książka zajmuje się nie tyle odpowiedziami, ile pytaniami”. A jeśli daje jakieś odpowiedzi, to często korzysta z nietypowych konceptów – przy omawianiu (nie)możliwości poruszania się szybciej niż światło pojawiają się chomiczycza dr Bertha i kosmiczny podróżnik Kot Feliks, którzy nie tylko wywołują uśmiech, ale faktycznie ułatwiają zrozumienie problemu. A o to przecież chodzi w edukowaniu – autorzy „Nie mamy pojęcia” spisali się na medal.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Śmierć kolekcjonera

Kryminał jest dobry, bardzo ciekawie prowadzona narracja, słuchałam z zainteresowaniem i przyjemnością. Bardzo dużo wątków zostało otwartych, jednak n...

zgłoś błąd zgłoś błąd