Rycerze Krystalii

Tłumaczenie: Jacek Drewnowski
Cykl: Alcatraz kontra Bibliotekarze (tom 3)
Wydawnictwo: Iuvi
7,6 (97 ocen i 36 opinii) Zobacz oceny
10
9
9
10
8
31
7
33
6
10
5
3
4
0
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Knights of Crystallia
data wydania
ISBN
9788379660377
liczba stron
312
słowa kluczowe
Alcatraz
kategoria
przygodowa
język
polski
dodała
Marlenka

Alcatraz dociera wreszcie do Nalhalli. Chłopak jest wstrząśnięty, gdy przekonuje się, że jest tam naprawdę legendą. Niestety, w Wolnych Królestwach są już także niecni Bibliotekarze, włącznie z jego matką Shastą! Teraz Alcatraz – wraz z ojcem (który okazuje się trochę dziwny…), pozbawioną godności rycerza Bastylią i dziadkiem Smedrym, jak zwykle spóźniającym się na wszystko (taki talent) –...

Alcatraz dociera wreszcie do Nalhalli. Chłopak jest wstrząśnięty, gdy przekonuje się, że jest tam naprawdę legendą. Niestety, w Wolnych Królestwach są już także niecni Bibliotekarze, włącznie z jego matką Shastą!
Teraz Alcatraz – wraz z ojcem (który okazuje się trochę dziwny…), pozbawioną godności rycerza Bastylią i dziadkiem Smedrym, jak zwykle spóźniającym się na wszystko (taki talent) – próbuje zapobiec podpisaniu traktatu z Bibliotekarzami, znaleźć zdrajcę wśród rycerzy Krystalii i uratować oblężoną Mokię, jeden z ostatnich bastionów Wolnych Królestw. W międzyczasie usiłuje choć trochę zrozumieć własnego ojca, pomaga przyjaciółce znów zostać rycerzem i… udziela ślubu.
Generalnie zero stresu.

 

źródło opisu: IUVI, 2017

źródło okładki: www.iuvi.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 602
SadisticWriter | 2017-11-06

Kolejny tom, kolejne absurdy, kolejne wyzwania. Tym razem główny bohater serii Alcatraz kontra Bibliotekarze trafia (nareszcie!) do krainy, z której wywodzi się zacny ród Smedrych – Nalhalli. To oczywiście nie może skończyć się dobrze, w końcu jak chłopak, którego talentem jest niszczenie wszystkiego wkoło, ma wieść spokojne życie? Tym razem do dzieła wkraczają smoki będące taksówkami, trzynastolatki, które mogą udzielać ślubu, kilka nowych członków rodziny, no i na zachętę jeszcze wyzwolona bibliotekarka, którą poznajemy w lodziarni. Połączmy wszystkie te atrakcje ze znamienną sławą Alcatraza i… oto mamy wymieszany niczym koktajl w słoiku, idealny (absurdalny) przepis na fabułę.
Na tłukące szkło! Jakie to było dobre! Nie będę się kryć z moim zamiłowaniem do serii, którą tworzy sam Alcatraz Smedry (nie dajcie się zwieść, on tylko podszywa się pod Brandona Sandersona). Mam takie dziwne wrażenie, że z tomu na tom ta opowieść robi się coraz lepsza. Istnieje też możliwość, że po prostu zostałam zaczarowana przez kult mrocznych Bibliotekarzy. Oby nie. W końcu jestem na bibliotekarskich studiach, chciałabym pozostać możliwie dobra!
Co takiego ma w sobie młodzieżówka zatytułowana Alcatraz kontra bibliotekarze, że porywa za sobą moje iście krytyczne, pełne odłamków lodu serce? Przede wszystkim oryginalność i absurd, moi drodzy! Już przy pierwszych tomach wspominałam, że Sanderson robi sobie z czytelników po prostu jaja – teraz jego kunszt nabierania i irytowania czytelnika osiągnął już szczyty. Ten pan naprawdę wodzi ludzi za nos i jawnie się z nas nabija! Przy okazji robi to w tak zabawny sposób, że po prostu nie możemy uwolnić się spod wpływu buchającej w naszych ustach fali śmiechu.
Oprócz absurdu i potężnej dawki sarkazmu, starsi czytelnicy mogą tu dostrzec coś jeszcze: mądrość, która płynie ze stronnic tej zacnej księgi. Wiem, zabrzmiało abstrakcyjnie, zupełnie jakbym opisywała wam jakąś przedawnioną książkę naukową o rozmnażaniu wielorybów, ale nie, nie o to tutaj chodzi. Z Alcatraza można wysunąć mnóstwo ciekawych wniosków i to właśnie od czytelnika zależy, czy je wyłapie. Dziecko dostrzeże tu humor, dorosły życiowe rady, liczne nawiązania do popkultury i sytuacyjny sarkazm.
Najważniejszą zaletą wszystkich książek z serii Alcatraza nie jest akcja – w trzecim tomie jest jej stosunkowo mało, ponieważ dopiero po 2/3 książki jesteśmy uraczeni konkretnym wybuchem pędzących dziejów. Najważniejsza zaleta, która umila nam czas i zdecydowanie poprawia humor, to żarty, które są wplatane w fabułę. Niektóre z nich są tak przesadzone i głupie, że po prostu nie możemy nie wybuchnąć salwą śmiechu, która niesie się kilometrami przez miejscowość, w której się znajdujemy. Na pewno jest to jednak humor, do którego trzeba przywyknąć – w pierwszym tomie nie byłam tak bardzo zachwycona poziomem żartów autora. Istnieje kilka rozwiązań: albo Sanderson się rozkręcił, albo tłumacz się rozkręcił, albo ja się rozkręciłam. Czwarta opcja: wszyscy się rozkręciliśmy. Osobiście czuję, że nie mogłabym nie przeczytać wszystkich tomów Alcatraza. Chcę je mieć w swojej biblioteczce, bo na pewno nieraz będę do nich wracać – na razie zacna trójka spocznie na mojej honorowej półce (która w każdej chwili może mi się zwalić na głowę. Cóż, zabawnie byłoby dostać Alcatrazem w głowę! Może dzięki temu zostałabym obdarzona jakimś szczególnym talentem. Ewentualnie guzem).
Dobrze, niby wszystko jest takie piękne i zabawne, ale co tak naprawdę mi się spodobało, a co nie? Wydaje mi się, że Sanderson wymyślił porcję kolejnych znakomitych bohaterów – tym razem mamy do czynienia chociażby z krytykiem literackim (dobrze, krytykiem wszystkiego) Folsomem Smedrym – obdarzonym talentem do walecznego tańca, gdy tylko rozbrzmi muzyka; byłą bibliotekarką Himalają, ciotką Patty, której talentem jest zawstydzanie innych, księciem Rikersem piszącym powieści o samym Alcatrazie, samym królem Darmoorem i kilkoma rycerzy Krystali, którzy są znacząco ważni dla fabuły trzeciego tomu. Oczywiście nie wyczerpałam tego tematu nowymi postaciami, na ogół jest ich mnóstwo. Co ważne, wszystkie są dobrze wykreowane i co najważniejsze – ród Smedrych znowu zachwyca nas swoimi przydatnymi w walce talentami. Co ze starymi postaciami? Wciąż jestem zakochana w Alcatrazie i Bastylli. Wiem, że mają tylko trzynaście lat, ale... na zamarynowane marynaty! Oni do siebie idealnie pasują! Oczekuję, że w końcu doczekam się jakichś niewinnych, miłosnych relacji z ich strony! Tak, stała się rzecz straszna, moi mili Ciszlandczycy, oczekuję romansu, nie lubiąc romansów, także… to już jest znak! (Bibliotekarze zrobili mi pranie mózgu?!)
W całej tej powieści jak zwykle zabrakło mi opisu miejsca, w którym znalazł się Alcatraz. Chciałam, żeby Nalhalli było takim wielkim wybuchem! A tymczasem zostaliśmy uraczeni tylko kilkoma prostymi tłumaczeniami w stylu, że wszystko tutaj miało swoje wieże (nawet wychodki). Nie jest to jednak rażący ubytek w książce, wszystko możemy sobie tak naprawdę wyobrazić sami (na tyle, na ile pozwala nam na to nasz wewnętrzny wyznacznik absurdu w parze z wyobraźnią). W tym tomie dodałabym również trochę akcji. Niby jakaś walka była, ale czułam leciutki niedosyt, szczególnie po drugim tomie, który pod tym względem był emocjonujący. Oczywiście standardowo każdą dziurę fabularną załatał humor, także… nie ma się czym przejmować!
Alcatraz kontra bibliotekarze to młodzieżowka, za którą spokojnie mogą się brać nawet dorośli ludzie. Może połowa z nich nie zrozumie humoru, ale na pewno zrozumie zamysł autora. Moim zdaniem to idealna równowaga pomiędzy światem dziecięco-młodzieżowym a tym dorosłym. Ewidentnie polecam i… na kolejne tomy czekam z niecierpliwością!

http://zniewolone-trescia.blogspot.com/2017/11/recenzja-ksiazki-brandon-sanderson.html

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Lolita

"Lolity" nie trzeba przedstawiać. Książkę tę równie ciężko ocenić co Leni Riefenstahl, która była wybitną postacią w dziedzinie kinematograf...

zgłoś błąd zgłoś błąd