Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Obłęd rotmistrza von Egern

Wydawnictwo: Fabryka Słów
6,02 (109 ocen i 6 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
1
8
12
7
34
6
28
5
19
4
3
3
8
2
1
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
83-89011-23-9
liczba stron
303
język
polski
dodała
Arieen

Erupcje ludzkiego okrucieństwa wyostrzają charaktery. Pozwalają dokonać wielkich podłości, to pewne, lecz pozwalają również na akty wielkiego heroizmu, które nie mieszczą się w codzienności. W idealnym świecie rotmistrz von Egern zapewne nie musiałby wybierać pomiędzy Bogiem, honorem a żołnierskim obowiązkiem... Tyle że idealny świat nie istnieje. Przedstawiamy dramatyczną opowieść o...

Erupcje ludzkiego okrucieństwa wyostrzają charaktery. Pozwalają dokonać wielkich podłości, to pewne, lecz pozwalają również na akty wielkiego heroizmu, które nie mieszczą się w codzienności.
W idealnym świecie rotmistrz von Egern zapewne nie musiałby wybierać pomiędzy Bogiem, honorem a żołnierskim obowiązkiem... Tyle że idealny świat nie istnieje. Przedstawiamy dramatyczną opowieść o człowieku, który pragnąc sprawiedliwości, odnajduje własne szaleństwo.

 

źródło okładki: www.fabryka.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1750
Wojciech Gołębiewski | 2014-12-22
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 21 grudnia 2014

Taryfa ulgowa dla debiutu

Zachęcony „Epifanią Wikarego Trzaski” sięgnąłem po jego debiutancki „Obłęd rotmistrza von Egern”, opublikowany dwa lata wcześniej. Olbrzymia różnica. Ale to rokuje sukcesy, bo jeśli zaledwie dwa lata wystarczyły do znacznej poprawy, to tylko tak trzymać, a wielki sukces pewny.
Pierwsze opowiadanie to niedojrzały moralitet, chyba, dla czytelników bardzo młodych. Krwi dużo, jak i odwoływania się do dyskusyjnie pojętego honoru, a efekt, choć przewidywalny, to i tak nieciekawy. Na plus zaliczam pomysł Nieznajomego i jego Sługi, który jest poniekąd zarodkiem objawienia się fałszywego Chrystusa z równie fałszywym archaniołem Michałem we wspomnianej „Epifanii..”
Drugie opowiadanie pt „Otchłań”, to kontynuacja losów rotmistrza. Odnotowuję z niego cenne sformułowanie: /144,1/
„Czasem mierne charaktery okazują wielkość w obliczu sytuacji ekstremalnych. Niektórzy swoje człowieczeństwo budują mozolnie, powoli, poprzez małe wybory w małych sytuacjach. Inni, wcześniej plugawi, dotykają absolutu i zdobywają dla siebie niebo jedną, bohaterską decyzją. Erupcje okrucieństwa wyostrzają charaktery. Pozwalają dokonać wielkich podłości, to pewne, lecz i aktów wielkiego heroizmu, które nie mieszczą się w codzienności”.
Niestety, a może na szczęście, wszystkie prawdy okazują się ponadczasowe, i Egern staje się „wiecznym tułaczem” i to nie tylko po bezdrożach historii, lecz i Biblii. Autor skacze po epokach, czytelnika głowa boli, a gdy dojeżdża do końca opowiadania, musi je ponownie wertować, by wszystko w swojej biednej łepetynie poukładać, aż wreszcie konkluduje: „Niezłe”, lecz już po chwili zadaje sobie pytanie: „O co tak naprawdę biega? Jakie jest tej opowieści PRZESŁANIE ??
Już wcześniej zauważyłem erudycję autora, jak i poczucie humoru, a teraz stwierdzam, że to chłopak „zabawowy”, bo bawi się z czytelnikiem dokonując translokacji w czasie i przestrzeni wydarzeń historycznych, czy też „parafrazuje” je przenosząc np francuską Mariannę, Bastylię czy też atmosferę rewolucji francuskiej do Austro-Węgier.
Trzecie opowiadanie zatytułowane „Anna” to historia namiętności, o której autor mówi:
„Jakże wielki jesteś, Panie, dając nam namiętności tak potężne, że poddani im, pozbyć się możemy człowieczeństwa! Skręcając duszę ludzką supłem pożądań i pragnień, uczyniłeś nas prawdziwie wolnymi, gdyż wolność nasza realizuje się w wyborze między boskością a diabelstwem. Wybieramy między niewolą Twoich przykazań, a niewolą instynktów, tkwiących w naszych lędźwiach, zawsze sięgając ku wzniosłości. Wielkość jednego świętego warta jest hańby wszystkich grzeszników, a pełni człowieczeństwa doświadczają ci, wywyższeni pomiędzy Trony i Panowania i ci, zepchnięci w najgłębsze otchłanie. Ta dziewczyna, którą do złego popchnęły czytane książki, Anna, która kocha sowizdrzała niewartego uczucia, i kocha go tylko dla dotyku jego rąk, dla smaku jego ust, dla uniesień, które jej dawał, sama zmierza ku potępieniu. Jednak dosięga tutaj wielkości, którą Ty nam dałeś. Smucisz się, gdy ona cię odpycha, wybierając dla siebie wieczne męki. A jednak, to przecież dzieło Twoje – i w tym również objawiasz swą wielkość, dając swemu stworzeniu moc tak wielką, by odepchnęło Ciebie, swego Stwórcę. Oto największy z Twych cudów – wolność, która prowadzi do zguby. Wolność, która może pokonać nawet Twą nieskończoną miłość do człowieka i wbrew Tobie skazać się na wieczne męki”.
I to jest kwintesencja tego opowiadania, a przebiegu wydarzeń nie zdradzę, bo WARTO przeczytać samemu.
Ostatnie opowiadanie pt „Cud domu brandenburskiego” to pozornie thriller o poszukiwaniach pierścienia Nibelungów, lecz naprawdę o zagmatwnych losach Ślązaków.
Książkę czyta się dobrze, a dodatkową atrakcję stanowi gwara śląska. A na mnie czeka następna książka Twardocha.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Przywitaj się z królową. Gafy, wpadki, faux pas i inne historie

Napisany z dużą swadą ( przez człowieka bywałego na salonach) podrecznik zachowanie sie tu i tam. Dużo anegdot, duzo ciekawych infor...

zgłoś błąd zgłoś błąd