Wiara

Seria: Ze Strachem
Wydawnictwo: Czarne
7,38 (483 ocen i 109 opinii) Zobacz oceny
10
18
9
52
8
153
7
161
6
81
5
12
4
3
3
3
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788380495234
liczba stron
400
język
polski
dodała
Ag2S

Lato 1986 roku jest wyjątkowo upalne. Leniwy spokój sennej miejscowości letniskowej zakłóca tylko grupka hippisów protestujących przeciw budowie elektrowni jądrowej. Wszystko się zmienia, kiedy pewnego poranka na torach kolejowych odkryte zostają zwłoki młodej dziewczyny. Nikt nie wie, kim jest i skąd się wzięła. Młody proboszcz, który znalazł ciało, nie może przestać myśleć o zbrodni. Jego...

Lato 1986 roku jest wyjątkowo upalne. Leniwy spokój sennej miejscowości letniskowej zakłóca tylko grupka hippisów protestujących przeciw budowie elektrowni jądrowej. Wszystko się zmienia, kiedy pewnego poranka na torach kolejowych odkryte zostają zwłoki młodej dziewczyny. Nikt nie wie, kim jest i skąd się wzięła.

Młody proboszcz, który znalazł ciało, nie może przestać myśleć o zbrodni. Jego poprzednicy znikali z miasteczka w niejasnych okolicznościach, ale kiedy próbuje się czegoś o nich dowiedzieć, trafia na ścianę milczenia. Czyżby pogłoski o przeklętej parafii miały w sobie ziarno prawdy? Kto postawił przed laty krzyż przy torach i dlaczego zostawia przy nim świeże kwiaty?

Śledztwo, które prowadzi wezwany do Rokitnicy kapitan Witczak, idzie dość opornie. Miejscowi niechętnie dzielą się tajemnicami, nie chcą wywoływać duchów przeszłości.

Wierzą, że zło nadejdzie ze wschodu. Ale to nieprawda – ono już tu jest…

 

źródło opisu: https://czarne.com.pl/

źródło okładki: https://czarne.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 336
miharu | 2017-07-09
Na półkach: Przeczytane, Kryminały
Przeczytana: 08 lipca 2017

"Analogowe śledztwo"

Zarys fabuły możemy sobie przeczytać na okładce, poza tym większość recenzentów też o tym wspomina, więc nie będę się już powtarzać na ten temat.
Moja ulubiona pisarka jakiś czas temu zrobiła zwrot od fantasy do kryminałów. Co prawda już we wcześniejszych powieściach dawało się wyczuć fascynację zagadką, więc nie jest to zaskoczenie, raczej naturalna ewolucja. Powiem tylko, że w nowym gatunku Kańtoch odnalazła się całkiem dobrze.
Ale wróćmy do "Wiary". To druga powieść, po "Łasce", umiejscowiona w epoce PRLu. Otrzymujemy rasowy, solidny kryminał, zanurzony w klimacie prowincjonalnym i sczepiony z wątkami z przeszłości. Choć nie przepadam za porównaniami, z grubsza można powiedzieć, że "Wiara" jest najbliższa duchem literaturze kryminalnej ze Skandynawii. Tak samo ważną rolę grają tu wydarzenia sprzed lat, brudne sekrety mieszkańców wsi i psychologiczne podejście (ponieważ bywają też kryminały "techniczne", bazujące na badaniach w laboratorium i takich tam;). W odróżnieniu jednak od skandynawskich "kryminalistów" (przepraszam, nie jestem ich miłośniczką;), Kańtoch trzyma umiar i nie topi czytelnika w kilometrowych wywodach psychologicznych.
Co mi się szczególnie podoba, to fakt, że prowadzone śledztwo jest pokazane bardzo realistycznie i wiarygodnie. Milicjanci nie są idealnymi śledczymi i też popełniają błędy, muszą wykonywać wiele żmudnych czy wręcz nudnych czynności. Podobne podejście do tematu znalazłam u słowackiego pisarza, Dominika Dána.
W którejś recenzji na LC pojawił się zarzut o mało szczegółowe odmalowanie epoki. To chyba czytaliśmy inne książki, bo dla mnie świetne odtworzenie PRLu w "Wierze" jest drugą jej wielką zaletą. Kańtoch nie wskrzesza polskiej "komuny" w efekciarskim stylu amerykańskich autorów, którzy plują nazwami marek i miejsc z prędkością kałasznikowa. Miast tej inwentaryzacji, autorka logicznie i umiejętnie konstruuje świat powieści i wiernie przywraca do życia połowę lat 80tych. Co tu dużo gadać, chodziłam wtedy do podstawówki i pamiętam te czasy. Kańtoch bezbłędnie zrekonstruowała zarówno ówczesną mentalność ludzi, nie ograniczając się jedynie do rekwizytów "z epoki", jak i udało jej się dopasować szkielet intrygi do możliwości, jakie owa epoka dawała. Może dopiero w takiej sytuacji, gdy akcja rozgrywa się trzydzieści lat temu, dostrzegamy, jak bardzo zmienił się sposób prowadzenia śledztwa. Nie istnieją smartfony, ba! nawet nie każdy obywatel ma telefon w mieszkaniu, więc komunikacja jest mocno utrudniona. Na informacje trzeba cierpliwie czekać albo jechać pociągiem kilka godzin do innego miasta. Nie ma czegoś takiego jak laboratorium mogące zbadać ślady DNA, chyba nie muszę mówić, jak to zmienia obraz całości. To takie "analogowe śledztwo", jak w tytule mojej recenzji - bez internetu, komórek, osadzone mocno w realiach tamtych czasów.
A jeśli komuś szwankuje wzrok, to podrzucam parę szczegółów, które uwiarygadniają PRLowską epokę. Denatka ma na półce kryminały z serii "z jamnikiem" (kto ma ponad 30tkę na karku, będzie kojarzył, dzieciaki niech sobie doczytają... na wikipedii;), na stołówce podają kompot (ktoś jeszcze dziś to pije?;), zamordowana ma bluzkę z wypchanymi ramionami, właśnie wystartował Teleexpress (czas emisji też możecie sprawdzić na wikipedii;), awaria w Czernobylu, na będzińskim Koszelewie mieszka patologia, w samochodzie podczas upału gotujesz się z gorąca, bo nie ma klimy i tak dalej. Jest tego dużo więcej, podobne drobiazgi tworzą tło, ale nie są nachalnie podane, bo też to jest tylko tło właśnie.
Bardzo fajnie, jak to u Kańtoch, scharakteryzowani bohaterowie. Nie za pomocą monologów wewnętrznych na kilka stron, bo czasem jedno zdanie, reakcja, wypowiedź budują postać lepiej niż ględzenie. Tu każdy ma swoje życie, doświadczenia, osobowość. Nieźle wyszła stylizacja gwarowa mieszkańców Rokitnicy i urzędowa mowa w stylu "jak obywatel się nazywa i co robił piętnastego lipca?". Osobiście najbardziej przypadł mi do gustu ksiądz Marczewski, chyba zresztą najlepiej opisana postać.
Co jeszcze na plus? Nie zgadłam mordercy. A naprawdę sądziłam, że tym razem mi się to udało i nawet poczułam rozczarowanie. A tu figa z makiem, autorka zrobiła mnie w konia.
Fajnie się też czyta powieść, której akcja toczy się w znajomych miejscach. Wreszcie po tych wszystkich kryminalnych Wrocławiach i Warszawach dostałam Katowice, Żywiec, Kraków i Będzin, a w tle Wielką Raczę i Bielsko. Tak swojsko się poczułam, no co poradzę. :)
Nie wiem, czy to, co teraz napiszę, zaliczyć na plus, czy minus. W powieści pojawia się kilka razy Będzin, zawsze określany przez bohaterów "to tam na Śląsku". Oczywiście Będzin na Śląsku nie leży, lecz w Zagłębiu Dąbrowskim, ale byłabym skłonna uznać to nawet za plusa, za dowód - paradoksalnie - wiedzy autorki. Bo właśnie tak mógłby to miasto określić mieszkaniec odległego Olsztyna. I wtedy pomyślałam z nabożnym podziwem: "Rany, Kańtoch to naprawdę świetnie uchwyciła". Ale potem o Będzinie tak samo wypowiada się facet z Bielska i milicjantka z Żywca (czyli już "zza miedzy") i mój zachwyt nieco przybladł. Ale niech tam, zapisuję to na plusa - ludzie spoza naszego regionu i tak nigdy nie pojmą tego całego zamieszania ze Śląskiem i Zagłębiem. A nie chcę sugerować, że pisarka z Katowic nie wie, o co z tym chodzi. ;)

Podsumowując: porządny, logiczny kryminał w starym stylu, bez wodotrysków, za to z nutką melancholii - szczególnie dla tych, którzy jeszcze pamiętają czasy PRLu. Niezależnie od preferencji, książkę dobrze się czyta, bo po prostu Kańtoch świetnie opanowała rzemiosło pisarskie. Wie, jak pisać i umie to robić. Czego o wielu obecnych autorach nie można powiedzieć, niestety.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Harry Potter i Czara Ognia

Jeśli myśleliście, że poprzednich części Harry'ego Pottera już nic nie przebije, to się grubo mylicie. To właśnie "Czara Ognia" jest według...

zgłoś błąd zgłoś błąd