Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Madonny Leningradu

6,04 (77 ocen i 16 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
3
8
4
7
21
6
25
5
13
4
5
3
4
2
1
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788324702954
liczba stron
240
język
polski

Subtelna, napisana pięknym językiem powieść o ponadczasowej miłości, pamięci i sile sztuki, która pozwala przetrwać najtrudniejsze chwile. Rosyjska emigrantka, Maria Buriakov, spędza jesień życia w Seattle. W walce z chorobą Alzheimera, myli przygotowania do ślubu wnuczki ze wspomnieniami młodości z czasów oblężenia Leningradu. Ukrywając się w piwnicy, Maria odtwarzała w wyobraźni sławne...

Subtelna, napisana pięknym językiem powieść o ponadczasowej miłości, pamięci i sile sztuki, która pozwala przetrwać najtrudniejsze chwile. Rosyjska emigrantka, Maria Buriakov, spędza jesień życia w Seattle. W walce z chorobą Alzheimera, myli przygotowania do ślubu wnuczki ze wspomnieniami młodości z czasów oblężenia Leningradu. Ukrywając się w piwnicy, Maria odtwarzała w wyobraźni sławne obrazy, które oglądała, pracując w muzeum w Ermitażu... Poetycka, nastrojowa, owiana melancholią historia wielkich uczuć, obaw i wzruszeń.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (182)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 6681
Witold Lisek | 2014-02-25
Na półkach: Przeczytane, Wojna, Rosja, 2014
Przeczytana: 25 lutego 2014

Zawsze mnie śmieszyły hollywódzkie filmy dotyczące Europy Wschodniej i Słowian,a zwłaszcza gdy autor stara sie wniknąc i wczuć się w tzw. słowiańską duszę.
Po prostu są zbyt racjonalni.Tak samo jest i w tym przypadku.
Zupełnie nie przekonał mnie obraz przeżyć wewnętrznych młodej muzealniczki Ermitrażu w oblężonym Leningradzie.
Te jej halucynacje seksualne pod wpływem głodu,że to niby spółkuje i płodzi syna z Zeusem ,albo to że wciąż myśli o członku Dymitra wydają się wprost śmieszne ( każdej nocy wchodzi z nadzieją na dach skłonna ulec szałowi namiętności).
Jedynie o czym mogą myśleć skrajnie wygłodniali ludzie -to myślenie o jedzeniu i o niczym innym .Ciągle i bez ustanku o jedzeniu.
To przeciwstawienie obrazu bombardowanego Leningradu i delikatnych wykwitających listków bzu,które tak sobie dalej się rozwijają na przekór tym zniszczeniom taki niby symbol odradzającego się życia -no cóż może by i się zachwyciła ,ale potem by je natychmiast zerwała i zjadła(jadła klej spod tapet i...

książek: 170
Magdalena | 2013-10-19
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 19 października 2013

Książkę poleciła mi Pani w bibliotece, za co jestem jej wdzięczna, bo to pozycja naprawdę bardzo dobra, a jednocześnie chyba brak natrętnej reklamy sprawił, że przeszła bez większego echa. Autorka subtelnie ukazała proces odchodzenia (dosłownego i w przenośni) w chorobie Alzheimera. Odchodzenie w przeszłość, tak charakterystyczne dla chorych, oznacza tu wątki z oblężenia Leningradu, najbardziej doniosłego wydarzenia w młodości Mariny - głównej bohaterki. Przeplatają się one w jej świadomości z obecną sytuacją (ślub wnuczki) by w końcu zwyciężyć i niemal całkowicie zawładnąć jej umysłem. Uważam, że Autorka znakomicie poradziła sobie z połączeniem obu wątków, wykazując się jednocześnie znajomością historii oblężenia i bogactwa zasobów Ermitażu. Piękny język powieści to dodatkowy atut. Pozwala ona też zrozumieć zagubienie, samotność i bezradność towarzyszące choremu na Alzheimera. Polecam.

książek: 1525
Wojciech Gołębiewski | 2015-09-17
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 17 września 2015

Debra Dean ukrywa swój wiek, ale ja jako wielbiciel Herlocka Sholmesa wydedukowałem, że ma co najmniej 56 lat. W 1990 zrobiła mastera w University of Oregon i zaczęła nauczać "creative writing", lecz przedtem 10 lat pracowała w teatrach, czyli w dekadzie 1980-1990, a pracę podjęła po skończeniu Whitman College (English i drama). Tak więc w 1980 musiała mieć co najmniej 21 lat, ergo urodziła się w 1959 lub wcześniej. Omawiana książka jest jej więcej niż udanym debiutem z roku 2006.
Autorka pisze (str. 237):
„..Główną inspirację stanowił dla mnie trwający całe życie romans moich dziadków, zakończony wspólnym przejściem przez chorobę Alzheimera...”
Aby skończyć z tym wątkiem, zwracam się do wszystkich wielbicieli „Pamiętnika” Sparksa: czytajcie „Madonny...” na pewno się Wam spodobają. Szczególnie upór i poświęcenie Dymitra, wbrew presji zamerykanizowanych dzieci, ...

książek: 774
Marzenia | 2015-06-20
Na półkach: Przeczytane, Rok 2015
Przeczytana: 20 czerwca 2015

Dzięki książce dowiedziałam się o obrazie Rubensa, na którym młoda kobieta karmi piersią starego mężczyznę. Zadziwiające, szokujące wydawałoby się, a obraz ten przedstawia ojca skazanego na śmierć głodową, mającego jedynie prawo do odwiedzin córki. I ta przy każdym widzeniu karmi go piersią i tak utrzymuje przy życiu.

książek: 1014
Anna | 2015-11-26
Na półkach: Przeczytane, 2015
Przeczytana: 25 listopada 2015

Opowieść o wojnie i miłości, to nieco tendencyjna opinia, ale to się narzuca po primo. Kolejne, to wycieczka po Ermitażu, dość nietypowa, oczami wyobraźni własnej oraz naszej przewodniczki. To ona z pamięci opisuje nam obrazy niegdyś widziane, zachęcając do ich odtworzenia w naszej wyobraźni. Przyznam, że było to dla mnie dość wymagające zadanie, ale i kreatywne. Trzecie co mi się nasuwa, to obraz starości. Niezwykle poruszający obraz pewnej bezradności, samotności, zagubienia, odchodzenia do innego świata. Może książka nie zachwyca, nie porywa, ale są w niej aspekty, które bardzo mnie poruszyły i zatrzymały na moment w życiu. I taka refleksja, że zadziwiające jak czasem mało wiemy o naszych rodzicach......

książek: 6163
allison | 2011-06-30
Przeczytana: 30 czerwca 2011

Książka wzruszająca i ciekawa, ale na tle innych powieści o oblężeniu Leningradu wypada nieco blado i nijako.
Piękne są jednak sceny, w których bohaterka w wyobraźni oprowadza zwiedzających po Ermitażu oraz odtwarza dla siebie z pamięci wybrane obrazy.
Powieść w poruszający sposób pokazuje też powolne odchodzenie w chorobę Alzheimera.

książek: 2200
jeke | 2011-12-20
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 18 grudnia 2011

Wzruszająca opowieść o miłości ponadczasowej, o życiu w oblężonym Leningradzie, o chorobie, o sztuce i pięknie, które żyje w nas pomimo okropności wojny, opowieść o życiu w każdym jego przejawie.

książek: 523
Balinea | 2016-01-23
Przeczytana: 22 stycznia 2016

„Tajemnica, jaką stanowi drugi człowiek tym bardziej się pogłębia, im dłużej mu się przyglądać”.

Inspiracją do napisania tej książki była historia ukochanych dziadków autorki – 'ich trwający przez całe życie romans, zakończony wspólnym przejściem przez chorobę Alzheimera'. Tłem wydarzeń jest między innymi oblężony Leningrad (2,5 roku ekstremalnego głodu, ciągłego zagrożenia nalotami bombowymi, wyczerpania, śmierci najbliższych).

W 'Madonnach' poznajemy parę staruszków – Marinę i Dimitra, kruchych, schorowanych, lecz ciągle kochających się osiemdziesięciolatków u kresu życia.
Przeżyli razem ponad 65 lat. Historia ich miłości jest piękna i romantyczna – młodzi, pełni marzeń i planów zauważają się w szkole średniej, spędzają razem czas, stopniowo poznają się. Początkowo nie wydaję się, by coś między nimi zaiskrzyło – ot, zwykła przyjaźń – kompani do rozmowy o wszystkim. Marina czeka na 'wielką' miłość, która porwie i rozpali jej zmysły…
Jest rok 1941, działania wojenne...

książek: 1338
Marta | 2013-11-02
Przeczytana: 02 listopada 2013

Debiut Debry Dean to książka opowiadająca historię niejako na dwóch płaszczyznach - wojennej rzeczywistości oblężonego Leningradu widzianej oczami Mariny Buriakow, przewodniczki Muzeum Ermitażu w Leningradzie, oraz uroczystości zaślubin wnuczki tej samej bohaterki w USA po 60 latach od zakończenia wojny. Starsza pani cierpi na Alzheimera, świat rzeczywisty miesza się jej z wojennymi wspomnieniami, co zostało fantastycznie pokazane przez autorkę. W trakcie rozmowy podczas wesela w mgnieniu oka możemy znaleźć się na dachu muzeum i wypatrywać niemieckich samolotów. Poszczególne rozdziały fabuły są przetykane stronicowymi opisami wybranych dzieł malarskich, co pozwala nam na podróż po Ermitażu w naszej wyobraźni.
Książka warta uwagi, ale dość trudna. Przeczytanie jej na pewno pomoże zrozumieć osoby chore na Alzheimera, ich bezradność i zdezorientowanie. Poza tym pokaże wojnę z perspektywy leningradzkich cywilów, choć osoby zainteresowane tematem zapewne nie dowiedzą się niczego nowego....

książek: 1726
mysia82 | 2010-11-03

Jeśli szukasz historii wielkiej miłości to.... raczej nie w tej książce....Jeśli nie lubisz gdy historia czyjegoś życia nie jest w książce opisana do końca...to też nie czytaj ....
Mimo to książka rzeczywiście jest całkiem dobra...
Nie daje pełnego obrazu tego, co się działo w trakcie oblężenia Leningradu, może być w sumie jedynie zachętą do poszukiwań literatury na ten temat....
Jest to natomiast ciekawa opowieść o tym, ze warto utrwalać w pamięci to, co dla nas ważne, że takie wspomnienia mogą utrzymać przy życiu i w ciężkich momentach wręcz nadawać mu sens.

zobacz kolejne z 172 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd