Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Przyjaciele i kochankowie

Tłumaczenie: Radosław Madejski
Seria: Demony
Wydawnictwo: G+J
6,17 (36 ocen i 2 opinie) Zobacz oceny
10
0
9
3
8
1
7
11
6
10
5
8
4
1
3
2
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Friends and Lovers
data wydania
ISBN
9788361299288
liczba stron
385
język
polski

Tyrel to dyrektor w firmie komputerowej. Kariera układa się mu znacznie lepiej niż życie osobiste. Jego najserdeczniejszy przyjaciel Leonard jest ambitnym komikiem z widokami na wielką sławę. On także pozostaje niefortunnym samotnikiem. Kiedy obaj poznają swoje ukochane, stewardesę i pielęgniarkę, wydaje się, że los się odmienił na lepsze. W czwórkę urządzają radosne wypady na plażę, do...

Tyrel to dyrektor w firmie komputerowej. Kariera układa się mu znacznie lepiej niż życie osobiste. Jego najserdeczniejszy przyjaciel Leonard jest ambitnym komikiem z widokami na wielką sławę. On także pozostaje niefortunnym samotnikiem.

Kiedy obaj poznają swoje ukochane, stewardesę i pielęgniarkę, wydaje się, że los się odmienił na lepsze. W czwórkę urządzają radosne wypady na plażę, do klubów i restauracji. Leonard zakłada ze swoją dziewczyną szczęśliwą rodzinę. związek Tyrela niszczy nieporozumienie, kochankowie wyprowadzają się do innych miast. Czy odnajdą w życiu to, czego pragną i co najbardziej cenne?

 

źródło opisu: G+J Gruner + Jahr Polska, 2008 (okładka)

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1255
awiola | 2012-03-25
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 25 marca 2012

„Mężczyźni są tacy zadziorni, zwłaszcza kiedy nie ma o co zadzierać. Gdyby zapytać braci, dlaczego poszli na wojnę, większość nie potrafiłaby udzielić odpowiedzi. Walczyli tylko po to, by walczyć”

Eric Jerome Dickey to znany amerykański pisarz ale także komik, poeta i scenarzysta. W swojej twórczości skupia się przede wszystkim na życiu współczesnych Afroamerykanów, dlatego też postanowiłam przeczytać tę książkę. Byłam ciekawa jak autor przedstawi ich życie na tle współczesnej Ameryki.

Bohaterami powieści są dwaj przyjaciele i dwie przyjaciółki – Tyrel - dyrektor dobrze prosperującej firmy komputerowej, Leonard – komik, który znajduje się w swojej szczytowej formie, stewardesa Shelby oraz pielęgniarka Debra. Wszyscy czterej bohaterowie spotykają się ze sobą w pewnym momencie ich życia i tak właśnie zaczynają rodzić się między nimi uczucia miłości i przyjaźni. Debra i Leonard zakochują się w sobie i niedługo potem, zawierają małżeństwo by razem budować wspólną przyszłość. Tyrel i Shelby natomiast łączy bardziej skomplikowane uczucie. W pewnym momencie ich miłość zostaje wystawiona na ciężką próbę. Kochankowie rozstają się pod wpływem złości i wielkiego żalu. Dopiero wielka tragedia Leonarda i Debry powoduje, że zaczynają żałować uczucia, które utracili.

Czytając ten opis nie myślcie, że to zwykły romans obyczajowy. Owszem, książka ma w sobie elementy romansu, ale przede wszystkim to dogłębne studium ludzkiej psychiki. Poszczególne rozdziały opisywane są z perspektywy każdego z bohaterów. Czytelnik więc wie jakimi uczuciami kieruje się dana postać, i co tak naprawdę myśli i czuję, nie mówiąc tego wprost.

Muszę zaznaczyć, że ze wszystkich bohaterów bardzo irytowała mnie Shelby. Kompletnie nie rozumiałam tej postaci, jej zachowań i dziwnych decyzji. Za to Debra była mi bardzo bliska.

Nie jest to książka z dynamiczną akcją, szeroko wyeksponowanym wątkiem miłosnym czy mająca w sobie jakieś wielkie przesłanie. Opowiada historię przeciętnych ludzi, na tle przeciętnej scenerii. Ale może właśnie to jest jej zaletą. Poza tym pokazuje niezwykły klimat mniejszości Afroamerykanów. Do tej pory nie wiedziałam, że zwracają się oni zwrotem: „Siostro” czy „Bracie” do kompletnie nieznanych sobie ludzi. Szybko upłynął mi czas podczas tej lektury, chociaż nie było szału. Nie czytałam wcześniejszych książek tego autora, więc gdyby teraz wpadła mi w rękę jego kolejna pozycja to pewnie z chęcią bym ją przeczytała.

Podsumowując nie jest to książka, która powala na kolana, lecz ma w sobie coś, co może czytelnika zaciekawić. Polecam.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Stary człowiek i morze

Dla mnie jest to jedna z najgorszych lektur szkolnych jakie czytałem. Poza przesłaniem "człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać" nie ma t...

zgłoś błąd zgłoś błąd