Jak pokochać centra handlowe

Wydawnictwo: Wielka Litera
6,53 (963 ocen i 165 opinii) Zobacz oceny
10
20
9
45
8
177
7
282
6
258
5
102
4
37
3
16
2
11
1
15
Edytuj książkę
szczegółowe informacje

"Jak pokochać centra handlowe" to przede wszystkim surowy obraz codzienności umęczonej i wypartej, opisanej z wielkim literackim kunsztem. Ten tekst jest surowy, matowy, chirurgiczny jak Haneke. Opisuje rzeczy, które u Jolanty Brach-Czainy nazywają się "krzątactwem", zakupy, pranie, przeglądanie się w lustrze, wybieranie odzieży. Zazdroszczę Natalii, że wpadła na pomysł opisania tego...

"Jak pokochać centra handlowe" to przede wszystkim surowy obraz codzienności umęczonej i wypartej, opisanej z wielkim literackim kunsztem. Ten tekst jest surowy, matowy, chirurgiczny jak Haneke. Opisuje rzeczy, które u Jolanty Brach-Czainy nazywają się "krzątactwem", zakupy, pranie, przeglądanie się w lustrze, wybieranie odzieży. Zazdroszczę Natalii, że wpadła na pomysł opisania tego wszystkiego przez pryzmat wizyt w centrach handlowych, które uważamy za coś nieważnego i wstydliwego. Opisanie nieopisanego i uniwersalnego jest prawdziwym zadaniem literatury i to zadanie zostało w tym tekście spełnione. Jeśli jesteście osobami, które wiedzą jak to jest obserwować rzeczywistość znad kartonowego kubka z tanią kawą w Tesco, ta książka jest dla Was. – MAŁGORZATA HALBER

Depresyjna mieszkanka przedmieść Warszawy. Przedstawicielka pokolenia umów śmieciowych. Bywalczyni supermarketów. Młoda żona i – niedługo – matka. Bohaterka „Jak pokochać centra handlowe” to kobieta, w jakiej przejrzeć może się wielu z nas.

Mimo braku stałego zatrudnienia i prawa do urlopu macierzyńskiego decyduje się na dziecko. I odkrywa, że na to, co przychodzi po porodzie, nikt jej nie przygotował. Tej gigantycznej zmiany trzeba doświadczyć na sobie. Ona jej doświadcza bardzo boleśnie. Macierzyństwo okazuje się wyzwaniem, któremu trudno podołać. Niepojętą konfrontacją z własnym ciałem i kulturowymi nakazami. Rozprawą ze swoim dotychczasowym życiem. Jak można sobie z tym poradzić? Czy głęboka depresja poporodowa to jedyne tabu, z którym trzeba się zmierzyć?

„Prawo jest relatywnie łagodne dla dzieciobójczyń, jednak nie jest dla nich łagodna opinia publiczna. Wyznanie matki niemowlęcia, płaczącego szóstą godzinę przez ząbkowanie lub kolkę, że ma myśli o wyrzuceniu zawiniątka przez okno, wciąż pozostaje w sferze tabu.” - tłumaczy autorka książki. I sama to tabu przełamuje – po raz pierwszy tak dojrzałym literacko, doniosłym głosem. Głosem, którego nie można zapomnieć. „Jak pokochać centra handlowe” to także mocny i realistyczny obraz współczesnej Polski widzianej oczami młodych ludzi wchodzących w dorosłość. To opis polskich przedmieść, codziennej pracy i obowiązków. Działający jak uderzenie pięścią manifest pokolenia prekariatu.

Debiut literacki Natalii Fiedorczuk to opowieść o kobiecym doświadczeniu, jakiej w Polsce jeszcze nie było. Bezkompromisowa, mądra, do bólu prawdziwa.

 

źródło opisu: http://www.wielkalitera.pl

źródło okładki: http://www.wielkalitera.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 278

Długo zastanawiałam się, jak chcę zapamiętać tę szybko przeczytaną książkę. Po-BARDZO-krótce, do czynienia mamy z wyśmienicie napisaną pozycją*, która wyróżnia się wyostrzonym spojrzeniem antropologicznym. To lektura niewygodna, bo na każdym kroku sprawdzająca wyobrażenia czytelnika. A te mają wszyscy. I nie są to tylko wyśrubowane opinie, a wręcz niezachwiana niczym Wiedza (przez „W”) na temat tego, jak powinna zachowywać się kobieta i matka, oraz jak należy chować dzieci, nawet jeśli się ich nie ma;  jak cierpieć i chorować, co może być pochodną niepowodzeń w wypełnianiu człowieczej, z góry narzuconej roli (ważne: „Cudze cierpienie budzić może wiele podskórnych reakcji agresywnych (…) zwłaszcza gdy cierpiący traci wewnętrzny kulturowy imperatyw „walki z cierpieniem” czy „niepodawania się cierpieniu” i po prostu cierpi, nieraz wcale nie w milczeniu i bez godności”). Wniosek wyniesiony z „Centrów handlowych” — jesteśmy bezlitosnymi dozorcami i cenzorami siebie nawzajem**, a miejsc, by uciec przed tym nadzorem pozostaje coraz mniej.

* To, że strony wypisane przez Fiedorczuk-CIeślak stanowią zastanawiającą hybrydę powieści w pierwszej osobie powstałej na doświadczeniach wielogłosu, eseju naukowego, pamiętnika nastolatki (matki), quasi reportażu, dzienniczka terapii — a to wszystko zakończone nieszczęsnym, ale też niezbędnym „disclaimerem” —  dla mnie przemawia tylko na ich korzyść. Niedefiniowalne jest ciekawe.
** Bolesne mechanizmy skojarzeń zaprowadziły mnie pod kolumny emitujące "We Must Become the Pitiless Censors of Ourselves" Johna Mausa. Boli i bawi jednocześnie.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Mali bogowie. O znieczulicy polskich lekarzy

Najpierw o książce: czyta się dobrze, szybko i wartko. Książka jest formą krótkich wypowiedzi polskich lekarzy. Jeśli ktoś nie pochodzi z “doktors...

zgłoś błąd zgłoś błąd