Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Antygona w Nowym Jorku

Książka jest przypisana do serii/cyklu "Kocham Teatr". Edytuj książkę, aby zweryfikować serię/cykl.
Wydawnictwo: Elipsa
7,09 (316 ocen i 12 opinii) Zobacz oceny
10
14
9
37
8
64
7
108
6
59
5
21
4
3
3
9
2
1
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788360446737
liczba stron
104
słowa kluczowe
Janusz Głowacki, kino, teatr
kategoria
Literatura piękna
język
polski

Poruszająca opowieść o trójce bezdomnych - Portorykance Anicie, Polaku Pchełce i Rosyjskim Żydzie Saszy. Z jednej strony dowcipne połączenie antycznego tematu ze spojrzeniem na współczesnych emigrantów, z drugiej - poruszająca tragikomedia o miłości, nadziei, rozpaczy. Anita, podobnie jak jej grecka imienniczka, chce pochować swojego przyjaciela. Nie kierują nią jednak wzniosłe nakazy moralne,...

Poruszająca opowieść o trójce bezdomnych - Portorykance Anicie, Polaku Pchełce i Rosyjskim Żydzie Saszy. Z jednej strony dowcipne połączenie antycznego tematu ze spojrzeniem na współczesnych emigrantów, z drugiej - poruszająca tragikomedia o miłości, nadziei, rozpaczy. Anita, podobnie jak jej grecka imienniczka, chce pochować swojego przyjaciela. Nie kierują nią jednak wzniosłe nakazy moralne, ale chęć zachowania resztek ludzkiej godności...

 

źródło opisu: okładka

źródło okładki: własne

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (647)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 313
Monia0420 | 2017-04-14
Na półkach: Przeczytane, Pożyczone
Przeczytana: 14 kwietnia 2017

Czy wszyscy jesteśmy sobie równi?
Czy dramat z V w. p.n.e. może mieć coś wspólnego z teraźniejszością? Janusz Głowacki, reżyser sztuki ,,Antygona w Nowym Jorku’’ udowodnił, że tak. Na przestrzeni wieków świat uległ wielu zmianom. Zmieniały się ustroje polityczne, granice państw, wyznania religijne. Można jednak zaobserwować wiele podobieństw, które pokazują, że człowiek współczesny posiada w sobie cząstkę człowieka sprzed tysięcy lat.
Po tytule sztuki można wywnioskować, że jest to ,,Antygona’’ w zupełnie nowej odsłonie. Antyczna tragedia Sofoklesa, przeniesiona została do nowojorskiego Tompkins Square Park. Takie miasta jak Paryż, Londyn, czy właśnie Nowy Jork, kojarzą się z wielkomiejskim szumem, przepychem, ciągłym pośpiechem, wykształconymi ludźmi, zróżnicowaniem kulturowym i religijnym. W takich miejscach można zaobserwować także problemy, takie jak nałogi, przemoc czy bezdomność, które mogą dotknąć każdego i diametralnie zmienić czyjeś życie.
To właśnie ludzie z ulicy są...

książek: 1374
Sanderka1985 | 2014-11-13
Przeczytana: 12 listopada 2014

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

"Antygona w Nowym Jorku" to dramat wybitny. Głowawcki w niesamowity sposób pokazał związek między wydarzeniami w tragedii Sofoklesa, a wydarzeniami na scenie. Antygona Sofoklesa to postać z mitu tebańskiego. Była niedoścignionym wzorem wierności, miłości i bezkompromisowości. Tebańska Antygona nie miała wątpliwości, wolała zginąć niż pozostawić ciało brata bez pogrzebu. Podobną sytuację mamy w sztuce „Antygona w Nowym Jorku”. Anitę trzymała przy życiu jedynie miłość do mężczyzny, który nazwał ją „swoją kobietą” i stanął kiedyś w jej obronie, kiedy zaczęli jej sie naprzykrzać dwaj policjanci. Zamierzała wyprawić mu „godny” pogrzeb za ławką w parku. Ta bezdomna kobieta to postać tragiczna. W pewien sposób podobna do antycznej Antygony. Anita tak bardzo chciała spełnić swe marzenie, że stało się to jej obłędem. Zapłaciła Saszy i Pchełce za to by wykradli zwłoki i przynieśli do parku. Kiedy okazało się, że to nie to ciało, że to zwłoki kogoś innego, Anita jakby tego nie zauważyła. Tak...

książek: 680
Emsi | 2017-04-09
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2017
Przeczytana: 08 kwietnia 2017

Bardzo często czytając współczesne dramaty mam wrażenie pewnego niezrozumienia tematu, zastanawiam się nieraz "ale halo, o co tutaj chodzi?"... W szkole przez lata wbijają nam do głowy klasyczne przykłady tego gatunku, a kiedy później, na przykład w teatrze, spotykam się ze spektaklem tego typu, bardzo się dziwię lub też po prostu nie rozumiem, w czym rzecz.

Dramatu Głowackiego jeszcze parę lat temu nie zrozumiałabym, ale dziś mogę chociaż próbować interpretować "Antygonę w NJ". Ta tragikomedia. Czy też przykład teatru absurdu. Lub intertekstualności. Albo interpretacji dotychczasowych osiągnięć literatury. W każdym razie czytałam z wypiekami na twarzy. Ja, która ma alergię na antyk! Czekałam na losy nowoczesnej Antygony!

I uznaję, że mimo wulgarności języka (ostatnio usłyszałam zarzut, że wulgaryzmy są zupełnie niepotrzebne. Otóż błąd, myślę, że pomagają wyrazić pewne treści i podkreślić styl, także literacki), mimo nielubianych przeze mnie odniesień do...

książek: 3092
MOUSE | 2016-06-27

Naprawdę warto przeczytać.

książek: 472
Lateri | 2013-12-01
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 30 listopada 2013

Jedna z najważniejszych sztuk w polskiej literaturze powojennej, obok "Emigrantów" Mrożka i "Do piachu" Różewicza - napisał Jan Kott.
W tym miejscu można śmiało postawić kropkę i zakończyć rekomendację, ale dodam kilka zdań od siebie:
"Antygona" Głowackiego jest sztuką, wobec której trudno pozostać obojętnym. Jest przykładem literatury zaangażowanej, nie tylko pokazuje osoby z marginesu - bezdomnych, lecz także stara się skłonić odbiorcę do autorefleksji. Głowacki reinterpretuje Sofoklesa, uzupełnia mit właściwościami współczesnego świata. Jest tu i absurd Mrożka, i katastrofizm Różewicza. Jest prowokacja w monologach policjanta.
Ta sztuka nie chce się podobać. Chce być solą w oku dla nas, którzy zaciskamy powieki, by przypadkiem nie dostrzec rysy na obrazie naszego idealnego cywilizowanego świata. Nas, którzy demokratycznie wybraliśmy Kreona.

książek: 900
bibliofilka | 2011-09-21
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 21 września 2011

"Welcome to the United States". W sercu światowej demokracji. Gdzie każdy człowiek ma takie same prawa i obowiązki. Te same przepisy obowiązują wszystkich. Czyżby? A bezdomni? Czy oni mają jakieś prawa? Nowojorski Tompkins Square Park zamieszkały jest właśnie przez bezdomnych. Z reguły są to ludzie, którzy przyjechali do Stanów za przysłowiowym 'chlebem', za lepszą pracą, za nadzieją na lepsze życie. Niestety los dla niektórych bywa okrutny i tak naprawdę niewiele trzeba, aby stracić pracę, mieszkanie i w końcu wylądować na ulicy. A potem wstyd się przyznać i trudno wrócić do tego życia, z którego się uciekło.

Antyczna tragedia Sofoklesa, przeniesiona została do zamieszkanego przez bezdomnych parku na dolnym Manhattanie. A konkretnie, do ławki w tymże parku. Drzemie tu Sasza, rosyjski Żyd, malarz z Petersburga, zamknięty w sobie, milczący i wieczny uciekinier. Siedzi Pchełka, cwaniaczek z Polski, epileptyk, mitoman, błazen, który z każdego nieszczęścia potrafi zrobić wygłup....

książek: 532
Yrr | 2015-09-17
Na półkach: Przeczytane

Nie potrafię jednoznacznie określić tej książki, głównie dlatego, że wyrosłem już z fascynacji dekadencją i trochę się przy czytaniu nudziłem. Lekkostrawna historia, wyraziste postaci, czytelny przekaz, nawet można się zadumać na chwilę. Niby zwiera wszystko czego potrzebuje dobra książka, ale jakoś nie udało mi się zagłębić w świat proponowany przez autora. Cały czas miałem wrażenie, że to jest sztuczne, jak w greckiej tragedii, ale do tej ostatniej zabrakło jej z kolei głębi.

Duży plus dla autora za to, że mi cały czas coś śmierdziało w czasie czytania - sugestywne opisy pozwalające się zagłębić w klimat dramatu, to może być plus, dla mnie to był raczej problem, bo przez sporą część lektury walczyłem z obrzydzeniem. Chwilami można odnieść wrażenie, że chodzi głównie o zaszokowanie niedoświadczonego czytelnika owym smrodem i brudem.

Na lotnisko i czas lotu może być, tylko eskalacja zapachów może być wyzwaniem ;). No sięgając po tę lekturę trzeba pamiętać, że to dramat z...

książek: 0
| 2012-08-19

"Co się tak na mnie patrzysz ? Nie patrz się tak na mnie. Ja wiem, że to że go nie ma, to w tym nie ma nic dziwnego. Ja nie jestem wariatka.
On jest mężczyzna i ma prawo iść tam, gdzie mu się podoba. Tyle że on nigdy nigdzie nie chodzi.... Jestem pewna, że ta ruda Kurwa,Mindi...
Znasz ją , nie ? Ta z nogą w gipsie... Ona lata za każdym facetem,którego zobaczy samego... Ja do niej nic nie mam, ale ci mówię, jak ją kiedy
zobaczę koło Johna . Jak ją złapię za te farbowane kudły... To ta szprycha zobaczy wszystkie gwiazdy i wszystkich facetów,o których jej się
nawet nie śniło... Gdybym ja tutaj była, to on by na nią nie splunął. Ale zmarzłam w nocy i poszłam spać do kotłowni ... I teraz go nigdzie nie
mogę znaleźć... Ja go chciałam wziąć do kotłowni. Powiedziałam że za niego zapłacę dwa dolary, ale on nie chciał... A teraz tak sobie myślę,
że może on ma żal, że ja tam poszłam. Co ? No nie wiem. Co ? A co ty myslisz ? Jesteś mężczyzną. Miałbyś żal? "

książek: 238
MariaAntonina | 2013-07-02
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 2013 rok

Genialny Głowacki! Nie dziwi fakt, że dramat ten jest uważany za jeden z jego najlepszych. Historia widziana oczami autora, przerywa "american dream". Emigranci przybywają do Ameryki w celu poprawy swojego życia, gdy po serii niepowodzeń trafiają na ulicę, są tam traktowani jak śmieci. Ironia losu, cudowny Nowy Jork, w którym szanuje się prawa człowieka, staje się miejscem paskudnego żywota bezdomnych.
I tytułowa Antygona.. Historia zatoczyła koło. Głowacki powołał do życia dzieło Sofoklesa. Bohaterka znów umiera, znów ponosi karę, choć chciała czynić dobrze. Jej historia mogłaby się przecież potoczyć inaczej. Życie nie ma jednak tylu barw, jest czarno-białe, nawet w Ameryce.

książek: 895
Lenkaite | 2013-02-02
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: marzec 2000

Może po prostu nie zrozumiałam tej książki, może za wcześnie wpadła mi w ręce... w każdym razie wystarczyło, by zrazić mnie do Głowackiego:]

zobacz kolejne z 637 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd