W drodze nad Morze Żółte

Tłumaczenie: Marcin Wróbel
Wydawnictwo: Marginesy
6,2 (61 ocen i 14 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
1
8
3
7
23
6
23
5
6
4
3
3
1
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Between Here and the Yellow Sea
data wydania
ISBN
9788365282330
liczba stron
288
słowa kluczowe
Marcin Wróbel, opowiadania
język
polski
dodała
Ag2S

Matka, która straciła syna, weteran w depresji, amator BASE jumpingu, który przymierza się do skoku z łuku w St. Louis, jedenastoletni chłopiec z przerażeniem uświadamiający sobie, że może być podobny do swojego ojca nieudacznika, wyprawa śladem zaginionej córki, która zerwała kontakt z rodziną. To tylko niektóre wątki jedenastu opowiadań twórcy serialu „True Detective”. To historie o szukaniu...

Matka, która straciła syna, weteran w depresji, amator BASE jumpingu, który przymierza się do skoku z łuku w St. Louis, jedenastoletni chłopiec z przerażeniem uświadamiający sobie, że może być podobny do swojego ojca nieudacznika, wyprawa śladem zaginionej córki, która zerwała kontakt z rodziną. To tylko niektóre wątki jedenastu opowiadań twórcy serialu „True Detective”.
To historie o szukaniu harmonii, o tym, jak ciężko zrozumieć nie tylko innych, ale także samego siebie. Bohaterom nieustannie towarzyszą strach, wstyd i poczucie wyobcowania. Chcą zmian, ale nie wiedzą, jak się do tego zabrać. Nie umieją pogodzić się ze stratą, podejmują wyzwania, choć skazani są na porażkę.
Pizzolatto stawia czytelnika na skrzyżowaniu pragnień, tęsknoty i straty, gdzieś w drodze nad Morze Żółte.

 

źródło opisu: http://marginesy.com.pl/

źródło okładki: http://marginesy.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Bartosz książek: 27

Podróż bez happy endu

Pizzolatto na zawsze już pozostanie „tym facetem, który napisał scenariusz do True Detective”. I nie ma w porównaniu nic złośliwego. Fabuła w połączeniu ze zdjęciami oraz grą aktorską sprawiła, że nazwisko Pizzolatto nagle stało się popularne. I serial będzie się ciągnął za pisarzem jeszcze przez długie lata. Rzutuje to odrobinę na pisarską twórczość, bo postrzegana jest jako kontynuacja dzieła stworzonego na potrzeby telewizji. A tymczasem „W drodze nad Morze Żółte” to zupełnie inna bajka.

Do książki najlepiej podchodzić partiami. Zbiory opowiadań mają to do siebie, że gdy tworzy je jeden autor, może zdarzyć się sytuacja, gdy nastąpi przesyt. W przypadku Pizzolatto tak się niestety dzieje. Czytając jeden tekst po drugim przyłapujemy się na tym, że przewidujemy ruchy autora. Tym samym, psujemy sobie przyjemność, bo teksty same w sobie są rewelacyjne. Trudno znaleźć w zbiorze cokolwiek, czego nie dałoby się przerobić na powieść. I choć można znaleźć w historiach bohaterów elementy kryminalne, to „W drodze nad Morze Żółte” jest czymś na granicy obyczaju i noir.

Teksty, które Pizzolatto postanowił zawrzeć w tym zbiorze na pierwszy rzut oka są różnorodne. Parkowy strażnik zajmujący się basejumpingiem, odtrącony przez rówieśników chłopak, dzieciak zaciągnięty siłą na wyścigi koni czy w końcu dwóch mężczyzn w podróży do stolicy amerykańskiej pornografii. Wydaje się, że wszystko wrzucone zostało do książki bez zbędnego przemyślenia. Do czasu, aż uświadomimy sobie to, że każdy z...

Pizzolatto na zawsze już pozostanie „tym facetem, który napisał scenariusz do True Detective”. I nie ma w porównaniu nic złośliwego. Fabuła w połączeniu ze zdjęciami oraz grą aktorską sprawiła, że nazwisko Pizzolatto nagle stało się popularne. I serial będzie się ciągnął za pisarzem jeszcze przez długie lata. Rzutuje to odrobinę na pisarską twórczość, bo postrzegana jest jako kontynuacja dzieła stworzonego na potrzeby telewizji. A tymczasem „W drodze nad Morze Żółte” to zupełnie inna bajka.

Do książki najlepiej podchodzić partiami. Zbiory opowiadań mają to do siebie, że gdy tworzy je jeden autor, może zdarzyć się sytuacja, gdy nastąpi przesyt. W przypadku Pizzolatto tak się niestety dzieje. Czytając jeden tekst po drugim przyłapujemy się na tym, że przewidujemy ruchy autora. Tym samym, psujemy sobie przyjemność, bo teksty same w sobie są rewelacyjne. Trudno znaleźć w zbiorze cokolwiek, czego nie dałoby się przerobić na powieść. I choć można znaleźć w historiach bohaterów elementy kryminalne, to „W drodze nad Morze Żółte” jest czymś na granicy obyczaju i noir.

Teksty, które Pizzolatto postanowił zawrzeć w tym zbiorze na pierwszy rzut oka są różnorodne. Parkowy strażnik zajmujący się basejumpingiem, odtrącony przez rówieśników chłopak, dzieciak zaciągnięty siłą na wyścigi koni czy w końcu dwóch mężczyzn w podróży do stolicy amerykańskiej pornografii. Wydaje się, że wszystko wrzucone zostało do książki bez zbędnego przemyślenia. Do czasu, aż uświadomimy sobie to, że każdy z bohaterów przeżywa swoją własną podróż. Mniejszą lub większą, ale ważną w danym momencie jego życia.

Pizzolatto kreuje świat w brudnych barwach. Trudno doszukiwać się u niego optymizmu, a jeżeli już się pojawia, to ubrany w gorzkie szaty. Dlatego warto podchodzić do tego zbioru partiami, by teksty mogły wybrzmieć w wyobraźni. Pisarz używa wyjątkowo barwnego języka, którym maluje prawdziwe obrazy. Nawet jeżeli przedstawiają one spalone rafinerie, to jest w nich coś przyciągającego. Zupełnie tak jak w każdej opowieści. Niby prowadzone są nieśpiesznie, ale trudno się od nich oderwać. Na szczególną uwagę zasługuje opowiadanie „Dwa brzegi”. Zaczyna się od zwykłej jazdy samochodem, a kończy…

Puenty Pizzolatto nie sprawią, że czytelnikowi zatrzyma się serce, ale pisarz jak mało kto, potrafi trafić w sedno. „W drodze nad Morze Żółte” należy sobie dawkować, bo inaczej lektura może znudzić. Dopiero czytana z przerwami pokazuje swoje prawdziwe oblicze. Oschłe, ale cholernie piękne.

Bartosz Szczygielski

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (318)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 752
Meggie | 2016-03-18
Na półkach: Przeczytane

Każdy człowiek jest inny i każdy mógłby opowiedzieć odmienną historię swojego życia. Dzięki temu świat jest tak ciekawy. Smak tego można poczuć w książce, która stanowi zbiór opowieści o życiu osób mających niespełnione pragnienia, ambicje, wyobrażenia o sobie i swoich najbliższych. Droga nad Morze Żółte jest kręta, wybrukowana porażkami, stratą, ale i tęsknotą za lepszym jutrem. Czy wybierzecie się wraz z autorem na tę wyprawę, pełną niespodzianek?

Nic Pizzolatto – amerykański scenarzysta, pisarz oraz wykładowca. Znany, jako twórca serialu „True Detective”. Debiutował w 2014 roku powieścią kryminalną Galveston, którą wydano w szesnastu krajach. Jak autor poradził sobie z krótką formą literacką?

Dawno już nie czytałam opowiadań, więc tym chętniej sięgnęłam po ten zbiór, który zapowiadał się nader intrygująco. Podzielony został na jedenaście opowieści, a każda z nich w równym stopniu zaskakuje, chociaż niektóre mocniej zapadają w pamięci. Łączy je z pewnością nieprzewidywalność,...

książek: 964
Wioletta | 2016-11-03
Przeczytana: 03 listopada 2016

"Pizzolatto stawia czytelnika na skrzyżowaniu pragnień, tęsknoty i straty, gdzieś w drodze nad Morze Żółte."
Wg mnie stawia na tym skrzyżowaniu swoich bohaterów, zostawiając czytelnikom otwartą drogę do dalszej własnej interpretacji.

Muszę to powiedzieć, opowiadania rozczarowują w porównaniu do trzęsienia ziemi jakie wywołało u mnie "Galveston".

Są bardzo amerykańskie, z tej szarej, bardziej ciemnej Ameryki, do tego niedopowiedziane, postrzegam je jako urwane, to wydaje się bardzo dobre, ale mi czegoś zabrakło, w każdym. Żadne z nich mnie nie zachwyciło, są bezbarwne emocjonalnie. Gdybym miała któreś mimo wszystko wyróżnić, to kolejno byłyby: 1. "Dwa brzegi", 2. "Nawiedzona Ziemia", 3. "Stypa"

książek: 4068
Gośka | 2016-03-20
Na półkach: Przeczytane, 2016
Przeczytana: 20 marca 2016

"W drodze nad Morze Żółte" to zbiór jedenastu opowiadań autora znanego z powieści "Galveston". Nie znam niestety tego kryminału, za opowiadaniami zaś nie przepadam, gdyż zawsze kończą się wtedy, gdy ja zaczynam się wciągać w daną historię i lubić bohaterów. Skusiłam się jednak, byłam ciekawa stylu autora.

Kilka z opowiadanych historii naprawdę mocno mnie wciągnęło i byłam wręcz zła, gdy nagle się kończyły. Kilka było dla mnie dość przeciętnych i nie wynikało z nich nic ciekawego. Ogólnie jednak oceniam ten zbiór dobrze. Są to opowieści o ludziach, których nie spotkało w życiu wiele radości. Prawie w każdym z nich bohater stracił kogoś bliskiego, króluje tu samotność i poczucie beznadziei. Bohaterowie próbują coś w swoim życiu zmienić, szukają dla siebie jakieś alternatywy, jakiegoś światełka w tunelu. Niektórzy z góry skazani są na porażkę, inni po jakimś czasie zdają sobie sprawę, że nic się zrobić nie da.

Podoba mi się styl autora. Jego proza jest prosta a jednocześnie bardzo...

książek: 1678
Zicocu | 2016-05-08
Na półkach: 2016, Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 05 maja 2016

Długie godziny spędzone na lekturze literatury przygodowej, o które nie potrafię nie mieć do siebie pretensji – z których spowiadam się sam sobie i rozgrzeszenia dać nie umiem, bo słowa przebaczenia gniją mi w ustach – godziny te sprawiły, że ponad miarę wyostrzyły się moje czytelnicze zmysły wykrywające pisarskie chwyty, sprawdzone sztuczki, numery polaryzujące bez pudła. Z nieufnością reaguję na wysoki połysk, którego kiedyś – ile, dziesięć lat temu? - poszukiwałem jak opętany, żeby nasycić się nim po same kolana i wypluwać jego nieprzetrawione, białawe grudy; strach przed niestrawnością jakiś już czas temu skierował moje uwielbienie w stronę literatury bardziej stonowanej i inaczej na strunach jelit grającej. Takiej jak W drodze nad Morze Żółte.

Nic Pizzolatto (który już za samo stworzenie True Detective'a powinien zostać skreślony ze wszystkich moich list, mimo że serial bardzo lubię – pisarz to pisarz, nie dyskutujmy o tym) w najmniejszym nawet stopniu nie przejmuje się tym,...

książek: 1205
anetapzn | 2016-03-16
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 16 marca 2016

Nic Pizzolato, to znany twórca m.in. serialu True Detective, mrocznego thrillera Galvestone.
W drodze nad Morze Żółte, to kolejna przeczytana przeze mnie książka autora, ale inna niż dot. w/w serialu.
Na książkę składa się 11 bardzo dobrych opowiadań. Wczoraj skończyłam czytać ostatnie.
Wiem, opowiadania oraz inne krótkie formy cieszą się umiarkowaną popularnością, ale tym stworzonym przez Pizzolato warto dać szansę.
Trudno tu pisać o fabule, można jedynie wspomnieć, iż każde z opowiadań rozgrywa się w południowej części USA, każde dotyczy człowieka, jego dziwactw, często urojeń, smutku, żalu, próby radzenia sobie z traumatycznymi przeżyciami i każde ma zakończenie, które bez przesady można określić wbijającym w fotel.
Książka liczy 250 stron, jak wspomniałam zawiera 11 opowiadań. To mało, ale jednocześnie dużo. Po raz kolejny potwierdza się teza, iż nie ilość, a jakość jest istotna.
Sztuką jest w tak krótkiej formie, jaka jest opowiadanie zawrzeć tak wiele i na koniec pozostawić...

książek: 3243
Maromira | 2016-03-01
Przeczytana: 28 lutego 2016

Próba porwania córki, która przed laty uciekła z domu, niespodziewane zniknięcie żony z małego miasteczka, nocne wyczekiwanie na zjawienie się UFO czy weteran w depresji. To tylko kilka z jedenastu opowieści w najnowszym dziele Nica Pizzolatto.

Nic Pizzolatto zyskał rozgłos dwa lata temu, gdy na ekrany HBO wszedł „Detektyw”. Zaledwie osiem odcinków tego serialu kryminalnego sprawiło, że jego nazwisko stało się rozpoznawalne. Jego najbardziej znana powieść „Galveston” została opublikowana w 2010 i dostała się do finału Edgar Allan Poe Award. Ten czarny kryminał zdobył szersze uznanie. „W drodze nad Morze Żółte” to najnowsze dzieło Pizzolatto wydane na łamach Marginesów.

Te jedenaście opowiadań zostało wydanych w 2006 roku. W większości przypadków widać czas, który upłynął pomiędzy wydaniem tegoż zbiorku i powstaniem „Detektywa”. Nie chodzi o to, że są to historie złe – po prostu w ciągu tych bądź co bądź ośmiu lat Pizzolatto wszedł nieco bardziej w mrok. Czytelnik żądny mocnych...

książek: 1051
aali | 2016-03-31
Na półkach: Przeczytane, 2016
Przeczytana: 28 marca 2016

Amator BASE jumpingu, przymierzający się do skoku z łuku St. Luis, matka która straciła syna, cierpiący na depresję weteran, jedenastoletni chłopiec, który z przerażeniem uświadamia sobie, że może być podobny do swojego ojca nieudacznika; to tylko niektórzy z bohaterów jego opowiadań. Każda z historii to scenki z życia codziennego, w których uwikłani w zawiłości życia bohaterowie starają się przezwyciężyć jakiś osobisty kryzys, pragną odkryć własną tożsamość w tym mało przyjaznym świecie.

W swoich opowiadaniach Nic Pizzolatto kreśli pełne smutku i ponure scenariusze. Samotność, strach, wstyd najczęściej towarzyszą lekturze książki. Każda z historii zawiera uniwersalny temat jak strach, izolacja, samotność. Autor szuka utraconych relacji ojców i synów, synów i matek, młodych ludzi próbujących odnaleźć odpowiedź na pytanie kim tak naprawdę jestem. Pisarz pokazuje kontrast między oczekiwaniami i nadziejami jakie niesie ze sobą młodość i rozczarowaniem jakie przyniosła dorosłość....

książek: 81
jssnapiecek | 2018-07-23
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 23 lipca 2018

Czuć w autorze twórcę "True Detective". Konsekwentnie buduje świat, w którym człowiek jest bezradny, a wybór iluzoryczny. Dobrze myli tropy i ucieka od hollywoodzkiej puenty. Czuć u autora warsztat scenarzysty filmowego, każdego bohatera buduje wedle schematu "want" i "need". Ten brak puenty bywa jednak czasami irytujący, momentami zbyt zwiewne te opowiadanie i szybko popadają w niepamięć. Poza kilkoma perłami.

książek: 389
Michał Stanek | 2017-09-21
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 14 czerwca 2017

TEXAS NOIR

Zanim Nic Pizzolatto (rocznik 1975) stał się znany dzięki sukcesowi serialu Detektyw (2014-2015), którego był scenarzystą i producentem, napisał kilka opowiadań, osadzonych w dobrze mu znanych realiach Luizjany i Teksasu. W odróżnieniu od serialu nie są to historie kryminalne, za to pełnymi garściami czerpią z tradycji noir: opisem egzystencji bohaterów uwięzionych w życiu jak w pułapce, ale przede wszystkim fatalizmem, wyzierającym niemal z każdego zdania tych jedenastu opowieści. Niemal wszystkie postaci cechuje tu poczucie straty lub obsesyjny lęk przed nią. Próby przywrócenia jakiegoś ładu, desperackie poszukiwanie kontaktu z uciekającymi dziećmi i partnerami, czy też usiłowania nawiązania nowych relacji, z góry wydają się być skazane na niepowodzenie. Stąd tytułowe "Morze Żółte" to symbol nieosiągalnego spokoju ducha.

Zbiór opowiadań Pizzolatty, jak wiele innych, grzeszy nierównym poziomem. I nawet nie wynika on z faktu, że niektóre (Nepal, opowiadanie tytułowe,...

książek: 198
Tomek | 2016-02-28
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Twórca serialu „Detektyw” mierzy się z kolejną po noir, typową amerykańską formą literacką, formą wyjątkowo trudną – opowiadaniem. Bez większego sukcesu. Jego bohaterowie, klasyczni outsiderzy – ludzie upadli, żyjący na krawędzi i ostatecznej klęski – snują się po swoich historiach bez celu i sensu. Co prawda nie ma tu pustych słów, ale też brak głębszych myśli i zapadających w pamięć puent.
Pizzolatto jest utalentowanym twórcą kryminałów. W lidze obyczajowej szarzyzny Charlesa Bukowskiego i Raymonda Carvera na razie może grać tylko rolę statysty.

zobacz kolejne z 308 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
10 współczesnych pisarzy-scenarzystów

Przenoszenie literackich dzieł na ekrany ma niemal tak długą tradycję jak samo kino. Równie stary związek łączy pisarzy z zawodem scenarzysty. Niemal od początku autorzy książek pracowali w przemyśle filmowym. Przedstawiamy 10 współcześnie żyjących pisarzy, którzy przynajmniej raz współpracowali przy pisaniu scenariusza filmowego.


więcej
Patronaty tygodnia

Zbiór opowiadań twórcy serialu „True Detective”, piąty tom cyklu „Zmierzch” Stephenie Meyer, historia miłosna (i żółtego telefonu) i dwie historie o uwikłaniach i poufnych grach – podpowiadamy, jakich tytułów pod naszym patronatem możecie wypatrywać w księgarniach w najbliższych dniach. Polecamy!


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd