Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Zaginięcie

Cykl: Joanna Chyłka (tom 2)
Wydawnictwo: Czwarta Strona
7,69 (3811 ocen i 548 opinii) Zobacz oceny
10
408
9
526
8
1 264
7
1 041
6
375
5
119
4
34
3
20
2
14
1
10
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788379762996
liczba stron
512
język
polski

Trzyletnia dziewczynka znika bez śladu z domku letniskowego bogatych rodziców. Alarm przez całą noc był włączony, a okna i drzwi zamknięte. Śledczy nie odnajdują żadnych poszlak świadczących o porwaniu i podejrzewają, że dziecko nie żyje. Doświadczona prawniczka, Joanna Chyłka, i jej początkujący podopieczny, Kordian Oryński, podejmują się obrony małżeństwa, któremu prokuratura stawia zarzut...

Trzyletnia dziewczynka znika bez śladu z domku letniskowego bogatych rodziców. Alarm przez całą noc był włączony, a okna i drzwi zamknięte. Śledczy nie odnajdują żadnych poszlak świadczących o porwaniu i podejrzewają, że dziecko nie żyje.

Doświadczona prawniczka, Joanna Chyłka, i jej początkujący podopieczny, Kordian Oryński, podejmują się obrony małżeństwa, któremu prokuratura stawia zarzut zabójstwa. Proces ma charakter poszlakowy, mimo to wszystko zdaje się wskazywać na winę rodziców – wszak gdy wyeliminuje się to, co niemożliwe, cokolwiek pozostanie, musi być prawdą…

 

źródło opisu: www.czwartastrona.pl

źródło okładki: www.czwartastrona.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Secrus książek: 1376

Chyłka & Zordon na pełnych obrotach

To zawsze miłe, kiedy starzy przyjaciele o nas pamiętają i odnawiają znajomość, inicjując spotkania. Wtedy powracają wspomnienia, wiekowe szaleństwa i wybryki. Takie spontaniczne spędy można porównywać do autorów, którzy nie pozwalają czytelnikom długo czekać na ponowny kontakt z ich ulubionymi bohaterami. Jest tylko jedna zasada: oni muszą być bardziej, lepiej i mocniej… A że Chyłka & Zordon już w „Kasacji” byli bardzo, dobrze i mocno, to Remigiusz Mróz nie miał łatwego zadania. Czy podołał, wydając „Zaginięcie”?

Na pewno nie przeszarżował z oryginalnością w pierwszym rozdziale – nową opowieść otwiera nocny telefon. Tak, mniej więcej ten sam, którym zaczynaliśmy każdy pisany w liceum grafomański kryminał! Gdy dzwonek Iron Maiden cichnie, dowiadujemy się, że znajoma Chyłki z dawnych lat, niespecjalnie lubiana, o czym przypomina Chyłce, nazywając ją Aśką, potrzebuje pomocy prawniczej. Angelika Szlezyngier, bo o niej mowa, mieszka w wielkim domu w Sajenku obok Augustowa, ma obrzydliwie bogatego męża i najnowszy system alarmowy, więc jeśli sprawa polega na tym, że jej kilkuletnia córeczka zniknęła, a alarm się nie włączył, jedynymi podejrzanymi zostają rodzice. I broń tu takich, kiedy wiesz, że są winni, a ich argumenty można obalić szybciej niż Chyłka puszkę z napojem alkoholowym. Ale im trudniej, tym ciekawiej, a skoro tak, to po długiej przerwie patronka i jej podopieczny znów mogą połączyć siły, znów mogą stawić czoła sprawiedliwości i nieść kaganek prawd… a co...

To zawsze miłe, kiedy starzy przyjaciele o nas pamiętają i odnawiają znajomość, inicjując spotkania. Wtedy powracają wspomnienia, wiekowe szaleństwa i wybryki. Takie spontaniczne spędy można porównywać do autorów, którzy nie pozwalają czytelnikom długo czekać na ponowny kontakt z ich ulubionymi bohaterami. Jest tylko jedna zasada: oni muszą być bardziej, lepiej i mocniej… A że Chyłka & Zordon już w „Kasacji” byli bardzo, dobrze i mocno, to Remigiusz Mróz nie miał łatwego zadania. Czy podołał, wydając „Zaginięcie”?

Na pewno nie przeszarżował z oryginalnością w pierwszym rozdziale – nową opowieść otwiera nocny telefon. Tak, mniej więcej ten sam, którym zaczynaliśmy każdy pisany w liceum grafomański kryminał! Gdy dzwonek Iron Maiden cichnie, dowiadujemy się, że znajoma Chyłki z dawnych lat, niespecjalnie lubiana, o czym przypomina Chyłce, nazywając ją Aśką, potrzebuje pomocy prawniczej. Angelika Szlezyngier, bo o niej mowa, mieszka w wielkim domu w Sajenku obok Augustowa, ma obrzydliwie bogatego męża i najnowszy system alarmowy, więc jeśli sprawa polega na tym, że jej kilkuletnia córeczka zniknęła, a alarm się nie włączył, jedynymi podejrzanymi zostają rodzice. I broń tu takich, kiedy wiesz, że są winni, a ich argumenty można obalić szybciej niż Chyłka puszkę z napojem alkoholowym. Ale im trudniej, tym ciekawiej, a skoro tak, to po długiej przerwie patronka i jej podopieczny znów mogą połączyć siły, znów mogą stawić czoła sprawiedliwości i nieść kaganek prawd… a co tam, znów mogą jątrzyć, kłócić się, spierać i rzucać tekstami produkowanymi hurtowo. I ostatecznie powalić wszystkich wrogów na łopatki – albo i nie.

Sprawa nie należy do prostych, bo wszystkie fakty podważają prawdomówność oskarżonych. Obrońcy jak zwykle nie są zgodni: sceptyczna Chyłka po prostu chce dobrze wykonać swoją pracę, a Zordon angażuje się emocjonalnie i wierzy słowom Angeliki. Czytelnik chyba też, ale zapewniam, że ta sytuacja ulegnie zmianie jeszcze wielokrotnie – Mróz gimnastykuje się, jak może, żeby odwracać akcję na wszystkie strony.

Z drugiej strony, perypetie Chyłki i Zordona zawadiacko ubarwiają przeniesioną do książki rzeczywistość – intryga rozwija się szybko, taśmowo wypływają nowe ślady, fakty, teorie. Na jaw wychodzi narzędzie zbrodni i krew na nim. Brakuje ciała, rodzice są oskarżeni, opinia pijawek obserwujących rozwój wydarzeń zmierza do linczu społecznego, w grę wchodzi areszt śledczy, a obrońcy gotują się do zmagań w procesie poszlakowym. Autor stara się wszystko uzasadniać, a jednocześnie wciąż dodaje nowe sensacyjne wątki. Ponieważ Sajenko to mała wioska, zmagania bohaterów muszą zahaczyć o jej mieszkańców i tajemnice, jakie kryją – tu wsiąkamy na pewien czas w dobrej jakości prowincjonalny kryminał. Choć chwilami widać, że opowieść przebiega punktowo, od A do B, a schematy wskazują, które postaci mają do odegrania tylko jedną rolę w fabule i musiały się specjalnie dla niej pojawić w powieści, to Remigiusz Mróz tak urozmaica proces szukania atutów na rozprawę i sądowniczą grę, że zapominamy o mankamentach. I przesiąkamy tym zaginięciem, które jak miłość Zordona do Chyłki rośnie w naszych głowach.

Mróz wie, jak wodzić czytelnika za nos. Wie, kiedy pozostawić odbiorcę w niepewności, a kiedy wymierzyć mu cios między oczy, jednocześnie dosłownie atakując Zordona – młody prawnik znów zabłądzi w ciemnościach półświatka, dając autorowi pretekst do zwiększenia obrotów i splamienia akcji krwią. Zaistniało też w „Zaginięciu” coś, czego nie było w „Kasacji”: samo rozwiązanie sprawy zaczyna tracić na znaczeniu. To nie jest wada, bo autorowi udało się dezaktywować naturalne pragnienie prawdy, automatyczny przymus rozwiązywania zagadek, i skupić całą uwagę na samym dochodzeniu, kolejnych procesach, zrobić z nas rasowych prawników. Skoro już przy tym jesteśmy, Chyłka na sali sądowej znów błyszczy. Zmienia swoje oblicze – nadal jest kąśliwa, nadal działa jak dobrze naoliwiona maszyna, myśli szybko, ale też znikają jej przywary drażniące na co dzień: wulgarność, bezczelność, bezkompromisowość. Choć nie, kompromisów na rozprawie też nie ma! A sądowych potyczek i konfrontacji więcej niż w „Kasacji”, więc wszystko zmierza ku dobremu, ku lepszemu nawet.

„Zaginięcie” godnie kontynuuje walory poprzedniczki, wciąż stanowi znakomitą, prostą, ale niegłupią rozrywkę, a strony z tekstem przelatują ze smugą podtlenku azotu. Mało którą książkę czyta się tak prędko! Można zarzucić autorowi, że niektórymi rozwiązaniami fabularnymi odcina kupony – da się zauważyć podobne pomysły na twisty, osadzone tylko w innej sytuacji bądź dotyczące innych osób – ale mam wrażenie, że ta konwencja jeszcze długo się czytelnikom dynamicznie zaMrożonym nie znudzi. Jedno, najważniejsze, się nie zmienia – „Zaginięcie” to wciąż lektura błyskawiczna. Nie będę silił się na oryginalne porównania, recenzenci „Kasacji” mówili już o rollercoasterze, o pędzeniu na łeb na szyję, o jeździe bez trzymanki, a ten poziom zostaje utrzymany, a może nawet przeskoczony. Aż słychać tętent galopującej intrygi!

Adrian Kyć

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (6886)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 464
ChicaDeAyer | 2016-06-06
Przeczytana: 06 czerwca 2016

Mróz spadł z wysokiego konia, a ja wraz z nim. Pociągnął nas w dół nie tylko balonik napompowany moimi wygórowanymi oczekiwaniami i rozbudzonymi nadziejami, o nie! Tym razem zgubny wpływ miały kiepskie decyzje autora i takaż sama realizacja średnio porywającego pomysłu.

Mam duże pretensje do Mroza. Choć sam w końcowym posłowiu przyznał się do nagięcia faktów, to jak dla mnie tych odbić od merytoryki było zdecydowanie za dużo. Tak samo jak tych od znajomości rodzimych realiów – nie trzeba być wybitnym ekspertem w dziedzinie prawa, by zauważyć zgrzyt co do szybkości rozwoju wypadków (inicjacja procesu w ciągu kilku dni od zdarzenia, błyskawiczne rozpatrzenie sprawy w kolejnej instancji – serio? Przy takim obłożeniu sądów i prokuratur – nawet na prowincji?) oraz samych przesłanek co do zasadności takiej, a nie innej kwalifikacji prawnej czynu – spuszczę zasłonę milczenia na fakt, że autor kurczowo trzymał się pomysłu postępowania poszlakowego, choć nie zostały nawet spełnione...

książek: 483
Kiwi_Agnik | 2015-11-21
Przeczytana: 19 listopada 2015

"Zaginięcie: to dobra kontynuacja "Kasacji".
Chyłka nadal jest mistrzynią ciętej riposty, a Oryński nabiera doświadczenia i mężnieje, dorównując prawniczce-patronce, a między nią, a nim rodzi się "chemia", czyli nadal jest ciekawie.
Język idealnie dopracowany, fabuła świetnie dopieszczona, charakterystyka bohaterów dobrze nakreślona...
Jednakże ogólnie cała powieść nie usatysfakcjonowałam mnie tak, jak tego oczekiwałam (ponieważ w "Kasacji" Autor wysoko zawiesił poprzeczkę) zbyt szybko odgadłam kto stoi za porwaniem dziecka, przez co książka mnie nie zaskoczyła, owszem była wciągająca i bardzo dobrze mi się ją czytało, ale jakoś zabrakło antycypacyjnych wypieków na twarzy i czuję powszechny niedosyt.

Pozostało trzymać kciuki i czekać na trzecią część.

książek: 2538
gwiazdka | 2016-10-22
Na półkach: Rok 2016, Przeczytane
Przeczytana: 22 października 2016

„Zaginięcie”, drugie spotkanie z Joanną Chyłką, zakończone. Dla mnie tę serię czyta się o niebo lepiej niż przeżycia pana Forsta. Przede wszystkim nie ma tu przesady w akcji, sama akcja to też niekoniecznie mordobicia i pościgi, a większej części skupianie się na śledztw i kolejnych kawałkach układanki pod tytułem: jak było naprawdę. I, podobnie jak było w „Kasacji”, tak i w „Zaginięciu” całe śledztwo na ostatnich stronach staje na głowie, tyle tylko, iż tym razem byłam przygotowana na odwrócenie kota ogonem. Postaci bardzo ciekawe, opisane z życiem i polotem, akcja mknie do przodu, brakuje przestojów, lekki język- dla mnie miła lektura na czas relaksu.

książek: 917
Alicja | 2016-10-03
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 03 października 2016

"Kto oskarża, powinien mieć dowód" (str 382)
Kolejna odsłona działania sympatycznego duetu prawniczego, który w miarę upływu czasu coraz bardziej się dociera i rozumie.Ona w dalszym ciągu opryskliwa, ze specyficznym humorem, z ogromną siłą przebicia, zawsze stawiająca na swoim. On ciągle egzaminowany przez swoją patronkę, coraz bardziej odważny i przebojowy z upodobaniem do potraw wegetariańskich.
Niesprawiedliwe oskarżenie, znalezione narzędzie zbrodni, ogólnokrajowy rozgłos, różne priorytety ważności w rodzinie.Pozornie prosta sprawa coraz bardziej się komplikuje. Z czasem wychodzą na jaw nowe fakty. Ustalona linia obrony zaczyna się chwiać od momentu kiedy oskarżeni zaczynają prowadzić własne gierki.Wątpliwości co do niewinności oskarżonych narastają, a nasi bohaterowie wplątują się w poważne tarapaty. Nieoczekiwane zwroty akcji wywracające całkowicie istniejącą rzeczywistość. Kodeks honorowy w środowisku przestępczym, teorie spiskowe, gra pozorów, manipulacje podejmowane by...

książek: 728

Chyłka i Zordon znowu razem. Tym razem mają obronić małżeństwo, które jest oskarżone o zabicie własnego dziecka. Rodzice jednak usilnie twierdzą, że ich córka została porwana, pomimo całonocnego alarmu i braku jakichkolwiek śladów mówiących o osobach trzecich. Joanna Chyłka oraz Kordian Oryński nie są też pewni, co do niewinności klientów, jednak zamierzają ich bronić. Szukając jakichkolwiek śladów mogących wspomóc zrozpaczone małżeństwo, prawniczy duet wplątuje się w coraz bardziej skomplikowaną sprawę...

Kolejna opowieść Remigiusza Mroza z moim ulubionym duetem! Tym razem sprawa wydaje się prosta jak drut, ale autor ma dla nas wiele smaczków. Podobało mi się, że w tak wielu ciekawych kierunkach było prowadzone śledztwo i jak mnóstwo poszlak - czasem nie pasujących do siebie - można było znaleźć. Wciągnęła mnie ta opowieść, sprawa zaginięcia (lub zamordowania) 3-letniej dziewczynki to dobry temat na kryminał, zwłaszcza jak dobrze się go ugryzie. A Mróz to naprawdę profesjonalnie...

książek: 1907

Sama nie wiem, w czym tkwi urok powieści Mroza. Coś sprawia, że już drugą czytam z ogromną przyjemnością, mimo, że nie znoszę książek o prawnikach, a sceny procesów sądowych lubię tylko w filmach.

A jednak Mróz przekonał mnie głównie swoimi bohaterami - to dzięki genialnej postaci Joanny Chyłki jego powieści czyta się nie tylko z napięciem, ale też uśmiechem na ustach. I mimo, że Chyłka to kobieta, która nie przebiera w słowach, potrafi być chamska, wredna i bezwzględna, jakby zupełnie nie miała czegoś tak "zbędnego " jak serce i uczucia - to i tak nie da się jej nie lubić.

Tak samo Kordian, w tej części dużo bardziej widoczny, samodzielny, bardziej stanowczy i pewny siebie niż w "Kasacji".

"Zaginięcie" podobało mi się nawet bardziej niż poprzednia część. Może dlatego, że sama intryga kryminalna wydała mi się bardziej interesująca. Właściwie w tej książce nie mam się zupełnie do czego przyczepić i oznajmiam, że z niecierpliwością czekam na...

książek: 3263
Beata | 2015-12-19
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 19 grudnia 2015

Bardzo dobry thiller prawniczy, choć akcja mniej dramatyczna niż w "Kasacji", ale zagadka intrygująca. Mimo że dość szybko wytypowałam sprawcę, jednak sam sposób dokonania przestępstwa nie pozwolił się tak łatwo rozszyfrować. Przeczytałam z zainteresowaniem, tylko czegoś mi brakowało...

książek: 2321
Marago | 2017-03-04
Przeczytana: 04 marca 2017

"Zaginięcie" Remigiusza Mroza to drugie spotkanie z prawnikami - Joanną Chyłką i Kordianem Oryńskim. Prowadzą razem sprawę pozostając nadal w układzie patronka - aplikant. Poza tym są zainteresowani sobą nawzajem, uwodząc się w inteligentny sposób, ale w ostateczności nie doprowadzają do rozwinięcia się tej relacji.

Sprawa zaginięcia małej dziewczynki spada na nich niespodziewanie. W pierwszej kolejności na Chyłkę, do której w porze nocnej dzwoni dawna znajoma, z prośbą o pomoc prawniczą... I wszystko zaczyna się toczyć w przyspieszonym tempie, akcja zaskakuje, emocje sięgają zenitu, by pod koniec dać nam porządnego łupnia.

Książka jest świetnie napisana. Ładnym językiem. Wartkie dialogi przyspieszają już i tak galopującą akcję. Nie można się od powieści oderwać.

Polecam.

książek: 348
Łukasz | 2015-10-19
Na półkach: 2015, Ulubione, Przeczytane
Przeczytana: 19 października 2015

Trzy książki rocznie. Jedni zachichoczą, drudzy przyjmą wyzwanie, a inni popukają się w czoło mówiąc, że czytanie to strata czasu. Nie będę rozsądzał czyja reakcja jest słuszna, bo bynajmniej nie o czytanie, a o pisanie książek tu chodzi! 21 października w księgarniach ukaże się trzecia już książka Remigiusza Mroza wydana w 2015 roku. Optymizmem napawa fakt, że do końca pozostało jeszcze ponad dwa miesiące. Może zostaniemy uraczeni jeszcze jedną pozycją?
W „Zaginięciu”, bo o tym tytule mowa, poznajemy dalszy ciąg losów Chyłki i Zordona, prawniczki i aplikanta, którzy muszą stawić czoła z góry przegranej sprawie. Nie można inaczej nazwać przypadku, w którym trzyletnia dziewczynka się zdematerializowała, prawda?
To chyba najbardziej wytarty frazes książkowej blogosfery, ale autor trzyma nas w napięciu od pierwszej do ostatniej strony. Mróz jest wielkim fanem Stephena Kinga i jego zasady, według której jeśli możemy coś z naszego tekstu usunąć, bez utraty jakości, to powinniśmy bez...

książek: 830
Mała-Mi | 2017-04-05
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 04 kwietnia 2017

Moje kolejne spotkanie z Panem Mrozem ponownie zaliczam do udanych. Maksyma "dobre bo polskie" nabiera dla mnie nowego znaczenia:)

Tym razem prawniczy duet zajmuje się tajemniczym zaginięciem 3 letniej córeczki bogatego małżeństwa. Remigiuszowi Mrozowi ponownie udało się skupić moja uwagę na tyle aby przeczytać książkę na "jednym oddechu".

Dynamiczna akcja, zaplątane wątki, inteligencja i sarkazm Chyłki, coraz większa pewność siebie i pyskatość Zordona oraz wzajemna chemia między nimi stanowi mieszankę wybuchową. Mieszankę wyzwalającą emocje. Mieszankę od której ciężko się oderwać. Sięgam po kolejny tom!

zobacz kolejne z 6876 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Czytamy w weekend

Wiosna w tym roku się ociąga. Za oknem zimno i wieje, i często jeszcze pada. Jeśli ktoś nie musi w weekend wychodzić z domu, to niech nie wychodzi - tylko zaszyje się pod kocem lub kołdrą, z kubkiem gorącej herbaty, kawy lub innego napoju i odda się przyjemnej lekturze!


więcej
Nagroda Wielkiego Kalibru – nominacje

Kapituła Nagrody Wielkiego Kalibru ogłosiła nominacje do trzynastej edycji wyróżnienia przyznawanego za najlepszą polską powieść kryminalną lub sensacyjną opublikowaną w roku minionym. Lista obejmuje siedem tytułów, ale tylko sześć nazwisk. 


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd