Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Zaginięcie

Cykl: Joanna Chyłka (tom 2)
Wydawnictwo: Czwarta Strona
7,67 (4307 ocen i 600 opinii) Zobacz oceny
10
451
9
585
8
1 421
7
1 189
6
438
5
134
4
41
3
22
2
15
1
11
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788379762996
liczba stron
512
język
polski

Trzyletnia dziewczynka znika bez śladu z domku letniskowego bogatych rodziców. Alarm przez całą noc był włączony, a okna i drzwi zamknięte. Śledczy nie odnajdują żadnych poszlak świadczących o porwaniu i podejrzewają, że dziecko nie żyje. Doświadczona prawniczka, Joanna Chyłka, i jej początkujący podopieczny, Kordian Oryński, podejmują się obrony małżeństwa, któremu prokuratura stawia zarzut...

Trzyletnia dziewczynka znika bez śladu z domku letniskowego bogatych rodziców. Alarm przez całą noc był włączony, a okna i drzwi zamknięte. Śledczy nie odnajdują żadnych poszlak świadczących o porwaniu i podejrzewają, że dziecko nie żyje.

Doświadczona prawniczka, Joanna Chyłka, i jej początkujący podopieczny, Kordian Oryński, podejmują się obrony małżeństwa, któremu prokuratura stawia zarzut zabójstwa. Proces ma charakter poszlakowy, mimo to wszystko zdaje się wskazywać na winę rodziców – wszak gdy wyeliminuje się to, co niemożliwe, cokolwiek pozostanie, musi być prawdą…

 

źródło opisu: www.czwartastrona.pl

źródło okładki: www.czwartastrona.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Secrus książek: 1389

Chyłka & Zordon na pełnych obrotach

To zawsze miłe, kiedy starzy przyjaciele o nas pamiętają i odnawiają znajomość, inicjując spotkania. Wtedy powracają wspomnienia, wiekowe szaleństwa i wybryki. Takie spontaniczne spędy można porównywać do autorów, którzy nie pozwalają czytelnikom długo czekać na ponowny kontakt z ich ulubionymi bohaterami. Jest tylko jedna zasada: oni muszą być bardziej, lepiej i mocniej… A że Chyłka & Zordon już w „Kasacji” byli bardzo, dobrze i mocno, to Remigiusz Mróz nie miał łatwego zadania. Czy podołał, wydając „Zaginięcie”?

Na pewno nie przeszarżował z oryginalnością w pierwszym rozdziale – nową opowieść otwiera nocny telefon. Tak, mniej więcej ten sam, którym zaczynaliśmy każdy pisany w liceum grafomański kryminał! Gdy dzwonek Iron Maiden cichnie, dowiadujemy się, że znajoma Chyłki z dawnych lat, niespecjalnie lubiana, o czym przypomina Chyłce, nazywając ją Aśką, potrzebuje pomocy prawniczej. Angelika Szlezyngier, bo o niej mowa, mieszka w wielkim domu w Sajenku obok Augustowa, ma obrzydliwie bogatego męża i najnowszy system alarmowy, więc jeśli sprawa polega na tym, że jej kilkuletnia córeczka zniknęła, a alarm się nie włączył, jedynymi podejrzanymi zostają rodzice. I broń tu takich, kiedy wiesz, że są winni, a ich argumenty można obalić szybciej niż Chyłka puszkę z napojem alkoholowym. Ale im trudniej, tym ciekawiej, a skoro tak, to po długiej przerwie patronka i jej podopieczny znów mogą połączyć siły, znów mogą stawić czoła sprawiedliwości i nieść kaganek prawd… a co...

To zawsze miłe, kiedy starzy przyjaciele o nas pamiętają i odnawiają znajomość, inicjując spotkania. Wtedy powracają wspomnienia, wiekowe szaleństwa i wybryki. Takie spontaniczne spędy można porównywać do autorów, którzy nie pozwalają czytelnikom długo czekać na ponowny kontakt z ich ulubionymi bohaterami. Jest tylko jedna zasada: oni muszą być bardziej, lepiej i mocniej… A że Chyłka & Zordon już w „Kasacji” byli bardzo, dobrze i mocno, to Remigiusz Mróz nie miał łatwego zadania. Czy podołał, wydając „Zaginięcie”?

Na pewno nie przeszarżował z oryginalnością w pierwszym rozdziale – nową opowieść otwiera nocny telefon. Tak, mniej więcej ten sam, którym zaczynaliśmy każdy pisany w liceum grafomański kryminał! Gdy dzwonek Iron Maiden cichnie, dowiadujemy się, że znajoma Chyłki z dawnych lat, niespecjalnie lubiana, o czym przypomina Chyłce, nazywając ją Aśką, potrzebuje pomocy prawniczej. Angelika Szlezyngier, bo o niej mowa, mieszka w wielkim domu w Sajenku obok Augustowa, ma obrzydliwie bogatego męża i najnowszy system alarmowy, więc jeśli sprawa polega na tym, że jej kilkuletnia córeczka zniknęła, a alarm się nie włączył, jedynymi podejrzanymi zostają rodzice. I broń tu takich, kiedy wiesz, że są winni, a ich argumenty można obalić szybciej niż Chyłka puszkę z napojem alkoholowym. Ale im trudniej, tym ciekawiej, a skoro tak, to po długiej przerwie patronka i jej podopieczny znów mogą połączyć siły, znów mogą stawić czoła sprawiedliwości i nieść kaganek prawd… a co tam, znów mogą jątrzyć, kłócić się, spierać i rzucać tekstami produkowanymi hurtowo. I ostatecznie powalić wszystkich wrogów na łopatki – albo i nie.

Sprawa nie należy do prostych, bo wszystkie fakty podważają prawdomówność oskarżonych. Obrońcy jak zwykle nie są zgodni: sceptyczna Chyłka po prostu chce dobrze wykonać swoją pracę, a Zordon angażuje się emocjonalnie i wierzy słowom Angeliki. Czytelnik chyba też, ale zapewniam, że ta sytuacja ulegnie zmianie jeszcze wielokrotnie – Mróz gimnastykuje się, jak może, żeby odwracać akcję na wszystkie strony.

Z drugiej strony, perypetie Chyłki i Zordona zawadiacko ubarwiają przeniesioną do książki rzeczywistość – intryga rozwija się szybko, taśmowo wypływają nowe ślady, fakty, teorie. Na jaw wychodzi narzędzie zbrodni i krew na nim. Brakuje ciała, rodzice są oskarżeni, opinia pijawek obserwujących rozwój wydarzeń zmierza do linczu społecznego, w grę wchodzi areszt śledczy, a obrońcy gotują się do zmagań w procesie poszlakowym. Autor stara się wszystko uzasadniać, a jednocześnie wciąż dodaje nowe sensacyjne wątki. Ponieważ Sajenko to mała wioska, zmagania bohaterów muszą zahaczyć o jej mieszkańców i tajemnice, jakie kryją – tu wsiąkamy na pewien czas w dobrej jakości prowincjonalny kryminał. Choć chwilami widać, że opowieść przebiega punktowo, od A do B, a schematy wskazują, które postaci mają do odegrania tylko jedną rolę w fabule i musiały się specjalnie dla niej pojawić w powieści, to Remigiusz Mróz tak urozmaica proces szukania atutów na rozprawę i sądowniczą grę, że zapominamy o mankamentach. I przesiąkamy tym zaginięciem, które jak miłość Zordona do Chyłki rośnie w naszych głowach.

Mróz wie, jak wodzić czytelnika za nos. Wie, kiedy pozostawić odbiorcę w niepewności, a kiedy wymierzyć mu cios między oczy, jednocześnie dosłownie atakując Zordona – młody prawnik znów zabłądzi w ciemnościach półświatka, dając autorowi pretekst do zwiększenia obrotów i splamienia akcji krwią. Zaistniało też w „Zaginięciu” coś, czego nie było w „Kasacji”: samo rozwiązanie sprawy zaczyna tracić na znaczeniu. To nie jest wada, bo autorowi udało się dezaktywować naturalne pragnienie prawdy, automatyczny przymus rozwiązywania zagadek, i skupić całą uwagę na samym dochodzeniu, kolejnych procesach, zrobić z nas rasowych prawników. Skoro już przy tym jesteśmy, Chyłka na sali sądowej znów błyszczy. Zmienia swoje oblicze – nadal jest kąśliwa, nadal działa jak dobrze naoliwiona maszyna, myśli szybko, ale też znikają jej przywary drażniące na co dzień: wulgarność, bezczelność, bezkompromisowość. Choć nie, kompromisów na rozprawie też nie ma! A sądowych potyczek i konfrontacji więcej niż w „Kasacji”, więc wszystko zmierza ku dobremu, ku lepszemu nawet.

„Zaginięcie” godnie kontynuuje walory poprzedniczki, wciąż stanowi znakomitą, prostą, ale niegłupią rozrywkę, a strony z tekstem przelatują ze smugą podtlenku azotu. Mało którą książkę czyta się tak prędko! Można zarzucić autorowi, że niektórymi rozwiązaniami fabularnymi odcina kupony – da się zauważyć podobne pomysły na twisty, osadzone tylko w innej sytuacji bądź dotyczące innych osób – ale mam wrażenie, że ta konwencja jeszcze długo się czytelnikom dynamicznie zaMrożonym nie znudzi. Jedno, najważniejsze, się nie zmienia – „Zaginięcie” to wciąż lektura błyskawiczna. Nie będę silił się na oryginalne porównania, recenzenci „Kasacji” mówili już o rollercoasterze, o pędzeniu na łeb na szyję, o jeździe bez trzymanki, a ten poziom zostaje utrzymany, a może nawet przeskoczony. Aż słychać tętent galopującej intrygi!

Adrian Kyć

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (7581)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 612
ChicaDeAyer | 2016-06-06
Przeczytana: 06 czerwca 2016

Mróz spadł z wysokiego konia, a ja wraz z nim. Pociągnął nas w dół nie tylko balonik napompowany moimi wygórowanymi oczekiwaniami i rozbudzonymi nadziejami, o nie! Tym razem zgubny wpływ miały kiepskie decyzje autora i takaż sama realizacja średnio porywającego pomysłu.

Mam duże pretensje do Mroza. Choć sam w końcowym posłowiu przyznał się do nagięcia faktów, to jak dla mnie tych odbić od merytoryki było zdecydowanie za dużo. Tak samo jak tych od znajomości rodzimych realiów – nie trzeba być wybitnym ekspertem w dziedzinie prawa, by zauważyć zgrzyt co do szybkości rozwoju wypadków (inicjacja procesu w ciągu kilku dni od zdarzenia, błyskawiczne rozpatrzenie sprawy w kolejnej instancji – serio? Przy takim obłożeniu sądów i prokuratur – nawet na prowincji?) oraz samych przesłanek co do zasadności takiej, a nie innej kwalifikacji prawnej czynu – spuszczę zasłonę milczenia na fakt, że autor kurczowo trzymał się pomysłu postępowania poszlakowego, choć nie zostały nawet spełnione...

książek: 495
Kiwi_Agnik | 2015-11-21
Przeczytana: 19 listopada 2015

"Zaginięcie: to dobra kontynuacja "Kasacji".
Chyłka nadal jest mistrzynią ciętej riposty, a Oryński nabiera doświadczenia i mężnieje, dorównując prawniczce-patronce, a między nią, a nim rodzi się "chemia", czyli nadal jest ciekawie.
Język idealnie dopracowany, fabuła świetnie dopieszczona, charakterystyka bohaterów dobrze nakreślona...
Jednakże ogólnie cała powieść nie usatysfakcjonowałam mnie tak, jak tego oczekiwałam (ponieważ w "Kasacji" Autor wysoko zawiesił poprzeczkę) zbyt szybko odgadłam kto stoi za porwaniem dziecka, przez co książka mnie nie zaskoczyła, owszem była wciągająca i bardzo dobrze mi się ją czytało, ale jakoś zabrakło antycypacyjnych wypieków na twarzy i czuję powszechny niedosyt.

Pozostało trzymać kciuki i czekać na trzecią część.

książek: 2594
gwiazdka | 2016-10-22
Na półkach: Przeczytane, Rok 2016
Przeczytana: 22 października 2016

„Zaginięcie”, drugie spotkanie z Joanną Chyłką, zakończone. Dla mnie tę serię czyta się o niebo lepiej niż przeżycia pana Forsta. Przede wszystkim nie ma tu przesady w akcji, sama akcja to też niekoniecznie mordobicia i pościgi, a większej części skupianie się na śledztw i kolejnych kawałkach układanki pod tytułem: jak było naprawdę. I, podobnie jak było w „Kasacji”, tak i w „Zaginięciu” całe śledztwo na ostatnich stronach staje na głowie, tyle tylko, iż tym razem byłam przygotowana na odwrócenie kota ogonem. Postaci bardzo ciekawe, opisane z życiem i polotem, akcja mknie do przodu, brakuje przestojów, lekki język- dla mnie miła lektura na czas relaksu.

książek: 932
Alicja | 2016-10-03
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 03 października 2016

"Kto oskarża, powinien mieć dowód" (str 382)
Kolejna odsłona działania sympatycznego duetu prawniczego, który w miarę upływu czasu coraz bardziej się dociera i rozumie.Ona w dalszym ciągu opryskliwa, ze specyficznym humorem, z ogromną siłą przebicia, zawsze stawiająca na swoim. On ciągle egzaminowany przez swoją patronkę, coraz bardziej odważny i przebojowy z upodobaniem do potraw wegetariańskich.
Niesprawiedliwe oskarżenie, znalezione narzędzie zbrodni, ogólnokrajowy rozgłos, różne priorytety ważności w rodzinie.Pozornie prosta sprawa coraz bardziej się komplikuje. Z czasem wychodzą na jaw nowe fakty. Ustalona linia obrony zaczyna się chwiać od momentu kiedy oskarżeni zaczynają prowadzić własne gierki.Wątpliwości co do niewinności oskarżonych narastają, a nasi bohaterowie wplątują się w poważne tarapaty. Nieoczekiwane zwroty akcji wywracające całkowicie istniejącą rzeczywistość. Kodeks honorowy w środowisku przestępczym, teorie spiskowe, gra pozorów, manipulacje podejmowane by...

książek: 728

Chyłka i Zordon znowu razem. Tym razem mają obronić małżeństwo, które jest oskarżone o zabicie własnego dziecka. Rodzice jednak usilnie twierdzą, że ich córka została porwana, pomimo całonocnego alarmu i braku jakichkolwiek śladów mówiących o osobach trzecich. Joanna Chyłka oraz Kordian Oryński nie są też pewni, co do niewinności klientów, jednak zamierzają ich bronić. Szukając jakichkolwiek śladów mogących wspomóc zrozpaczone małżeństwo, prawniczy duet wplątuje się w coraz bardziej skomplikowaną sprawę...

Kolejna opowieść Remigiusza Mroza z moim ulubionym duetem! Tym razem sprawa wydaje się prosta jak drut, ale autor ma dla nas wiele smaczków. Podobało mi się, że w tak wielu ciekawych kierunkach było prowadzone śledztwo i jak mnóstwo poszlak - czasem nie pasujących do siebie - można było znaleźć. Wciągnęła mnie ta opowieść, sprawa zaginięcia (lub zamordowania) 3-letniej dziewczynki to dobry temat na kryminał, zwłaszcza jak dobrze się go ugryzie. A Mróz to naprawdę profesjonalnie...

książek: 1943

Sama nie wiem, w czym tkwi urok powieści Mroza. Coś sprawia, że już drugą czytam z ogromną przyjemnością, mimo, że nie znoszę książek o prawnikach, a sceny procesów sądowych lubię tylko w filmach.

A jednak Mróz przekonał mnie głównie swoimi bohaterami - to dzięki genialnej postaci Joanny Chyłki jego powieści czyta się nie tylko z napięciem, ale też uśmiechem na ustach. I mimo, że Chyłka to kobieta, która nie przebiera w słowach, potrafi być chamska, wredna i bezwzględna, jakby zupełnie nie miała czegoś tak "zbędnego " jak serce i uczucia - to i tak nie da się jej nie lubić.

Tak samo Kordian, w tej części dużo bardziej widoczny, samodzielny, bardziej stanowczy i pewny siebie niż w "Kasacji".

"Zaginięcie" podobało mi się nawet bardziej niż poprzednia część. Może dlatego, że sama intryga kryminalna wydała mi się bardziej interesująca. Właściwie w tej książce nie mam się zupełnie do czego przyczepić i oznajmiam, że z niecierpliwością czekam na...

książek: 3333
Beata | 2015-12-19
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 19 grudnia 2015

Bardzo dobry thiller prawniczy, choć akcja mniej dramatyczna niż w "Kasacji", ale zagadka intrygująca. Mimo że dość szybko wytypowałam sprawcę, jednak sam sposób dokonania przestępstwa nie pozwolił się tak łatwo rozszyfrować. Przeczytałam z zainteresowaniem, tylko czegoś mi brakowało...

książek: 895
Mała-Mi | 2017-04-05
Przeczytana: 04 kwietnia 2017

Moje kolejne spotkanie z Panem Mrozem ponownie zaliczam do udanych. Maksyma "dobre bo polskie" nabiera dla mnie nowego znaczenia:)

Tym razem prawniczy duet zajmuje się tajemniczym zaginięciem 3 letniej córeczki bogatego małżeństwa. Remigiuszowi Mrozowi ponownie udało się skupić moja uwagę na tyle aby przeczytać książkę na "jednym oddechu".

Dynamiczna akcja, zaplątane wątki, inteligencja i sarkazm Chyłki, coraz większa pewność siebie i pyskatość Zordona oraz wzajemna chemia między nimi stanowi mieszankę wybuchową. Mieszankę wyzwalającą emocje. Mieszankę od której ciężko się oderwać. Sięgam po kolejny tom!

książek: 2456
Marago | 2017-03-04
Przeczytana: 04 marca 2017

"Zaginięcie" Remigiusza Mroza to drugie spotkanie z prawnikami - Joanną Chyłką i Kordianem Oryńskim. Prowadzą razem sprawę pozostając nadal w układzie patronka - aplikant. Poza tym są zainteresowani sobą nawzajem, uwodząc się w inteligentny sposób, ale w ostateczności nie doprowadzają do rozwinięcia się tej relacji.

Sprawa zaginięcia małej dziewczynki spada na nich niespodziewanie. W pierwszej kolejności na Chyłkę, do której w porze nocnej dzwoni dawna znajoma, z prośbą o pomoc prawniczą... I wszystko zaczyna się toczyć w przyspieszonym tempie, akcja zaskakuje, emocje sięgają zenitu, by pod koniec dać nam porządnego łupnia.

Książka jest świetnie napisana. Ładnym językiem. Wartkie dialogi przyspieszają już i tak galopującą akcję. Nie można się od powieści oderwać.

Polecam.

książek: 348
ardnaskela | 2016-08-27
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam

To moja druga pozycja tego autora.

Jestem zachwycona, tak samo jak przy Kasacji.

Za kryminałami nie przepadam, na prawie się nie znam i nie interesuję się nim. A jednak te książki przyniosły mi mnóstwo przyjemności i emocji, żeby nie powiedzieć radości, co może się wydawać dziwne przy takiej tematyce.

Jest to typowy dla mnie przykład autora którego czytam dla jego wizji świata chociaż za gatunkiem który uprawia nie przepadam.

Książki te mają swój urok. Przedstawiają też wiele prawd życiowych, motywów jakimi ludzie się kierują. Pokazują, że nie ma nic za darmo, za wszystko się płaci. Są prawdziwe.

Polecam gorąco!

zobacz kolejne z 7571 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Czytamy w weekend

Wiosna w tym roku się ociąga. Za oknem zimno i wieje, i często jeszcze pada. Jeśli ktoś nie musi w weekend wychodzić z domu, to niech nie wychodzi - tylko zaszyje się pod kocem lub kołdrą, z kubkiem gorącej herbaty, kawy lub innego napoju i odda się przyjemnej lekturze!


więcej
Nagroda Wielkiego Kalibru – nominacje

Kapituła Nagrody Wielkiego Kalibru ogłosiła nominacje do trzynastej edycji wyróżnienia przyznawanego za najlepszą polską powieść kryminalną lub sensacyjną opublikowaną w roku minionym. Lista obejmuje siedem tytułów, ale tylko sześć nazwisk. 


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd