Kucając

Seria: Poza serią
Wydawnictwo: Czarne
7,34 (344 ocen i 50 opinii) Zobacz oceny
10
21
9
43
8
92
7
105
6
53
5
25
4
2
3
2
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788380491458
liczba stron
128
język
polski
dodała
Ag2S

Zebrane w zbiorze fragmenty prozy Andrzeja Stasiuka, pełne uważnego namysłu, pokazują świat, w którym człowiek jest tylko jednym z wielu mieszkańców. Ten nieobjęty mikrokosmos flory i fauny dostępny jest tylko dla tego, kto przystanie na chwilę, kucnie i rozejrzy się wokół.

Z ilustracjami Kamila Targosza.

 

źródło opisu: http://czarne.com.pl/

źródło okładki: materiały wydawnictwa

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
VenusInFur książek: 2620

No bo powinniśmy zawieszeni i pogodzeni kucać w cieple zwierząt

Podoba mi się koncepcja najnowszego zbioru krótkich form prozatorskich Andrzeja Stasiuka. Dlatego koncepcja, że jest to wybór jego prozy. Jak dobrze czytelnikom jego pisarstwa wiadomo, twórca „Tekturowego samolotu” najlepiej czuje się właśnie jako pisarz fragmentu i autor – co tu dużo mówić – najprecyzyjniej oraz w sposób najbardziej literacki poruszający się po orbicie prozy, którą moglibyśmy określić mianem hybrydycznej, quasi-reportażowej, bez wątpienia wyrosłej z doświadczenia autobiograficznego. Podmiot jego tekstów w tych zebranych fragmentach niejednokrotnie ów autotematyczny wymiar akcentuje. Czarne wyszło zatem naprzeciw oczekiwaniom odbiorców Stasiukowej twórczości i przygotowało jej wybór, który w moim odczuciu nie daje „Stasiuka w pigułce” przeznaczonego na przykład na pierwsze czytelnicze spotkanie z prozą autora „Murów Hebronu”, lecz stanowi przemyślaną i złożoną literacką refleksję nad naszym miejscem w przyrodzie.

W czasie lektury „Kucając” w świadomości czytelniczej odbiorcy obeznanego z prozatorskim dorobkiem beskidzkiego pisarza pobrzmiewają echa „Dukli”, „Jadąc do Babadag”, „Fado” czy „Grochowa”. I nic w tym dziwnego, bowiem większość tekstów składających się na „Kucając” stanowią selektywnie dobrane fragmenty jego najlepszej afabularnej prozy, ściśle stematyzowane wokół zagadnienia, którym w literaturoznawstwie w ostatnich latach zwykła się zajmować ekokrytyka, mówiąc najprościej – strategia lektury i metodologia jej badań wysuwająca na pierwszy plan...

Podoba mi się koncepcja najnowszego zbioru krótkich form prozatorskich Andrzeja Stasiuka. Dlatego koncepcja, że jest to wybór jego prozy. Jak dobrze czytelnikom jego pisarstwa wiadomo, twórca „Tekturowego samolotu” najlepiej czuje się właśnie jako pisarz fragmentu i autor – co tu dużo mówić – najprecyzyjniej oraz w sposób najbardziej literacki poruszający się po orbicie prozy, którą moglibyśmy określić mianem hybrydycznej, quasi-reportażowej, bez wątpienia wyrosłej z doświadczenia autobiograficznego. Podmiot jego tekstów w tych zebranych fragmentach niejednokrotnie ów autotematyczny wymiar akcentuje. Czarne wyszło zatem naprzeciw oczekiwaniom odbiorców Stasiukowej twórczości i przygotowało jej wybór, który w moim odczuciu nie daje „Stasiuka w pigułce” przeznaczonego na przykład na pierwsze czytelnicze spotkanie z prozą autora „Murów Hebronu”, lecz stanowi przemyślaną i złożoną literacką refleksję nad naszym miejscem w przyrodzie.

W czasie lektury „Kucając” w świadomości czytelniczej odbiorcy obeznanego z prozatorskim dorobkiem beskidzkiego pisarza pobrzmiewają echa „Dukli”, „Jadąc do Babadag”, „Fado” czy „Grochowa”. I nic w tym dziwnego, bowiem większość tekstów składających się na „Kucając” stanowią selektywnie dobrane fragmenty jego najlepszej afabularnej prozy, ściśle stematyzowane wokół zagadnienia, którym w literaturoznawstwie w ostatnich latach zwykła się zajmować ekokrytyka, mówiąc najprościej – strategia lektury i metodologia jej badań wysuwająca na pierwszy plan relację pomiędzy istotami ludzkimi a środowiskiem naturalnym. Cieszę się z tej skromnej pod względem objętościowym książki również dlatego, że namysł pisarza nad przyrodą, obecny przecież w jego twórczości od „Białego kruka” począwszy, zazwyczaj – że tak powiem – znajdował się na drugim miejscu, przytłumiony przez wykładnię tematów dla Stasiuka typowych i z pozoru ważniejszych: wielowarstwowych, quasi-reportażowych, podszytych melancholią refleksji nad Europą Środkową, czy współzależności pomiędzy pamięcią, wyobraźnią i przestrzenią.

Stasiuk nie potrzebuje epickiego rozmachu (rzadko go zresztą potrzebował), aby dotknąć sedna, by wskazać to, co istotne i godne pogłębionego namysłu. Sztafaż interesującej nas książki stanowi otaczająca nas przyroda. I bardzo istotne, by pamiętać, że nasza – co również akcentuje pisarz – z nią relacja rzadko by(wa)ła nieskażona. Innymi słowy, nie mamy powodów, by czuć się niewinnie w stosunku do sarny, jaskółki, owiec czy bezdomnych psów, bo niejedno wobec zwierząt mamy na sumieniu. Pod tym względem wymowa ostatniej książki Stasiuka zbliża ją w jakimś stopniu do „Momentu niedźwiedzia” Olgi Tokarczuk.
W „Kucając” czytamy o zachwycie nad oszronionymi i pokrytymi warstwą lodu drzewami, bezszelestnie spadającymi liśćmi, spływającym śniegu, szaroburym obliczu nadchodzącej wiosny, monotonnym, ale i urzekającym horrorze przyrody. Otrzymujemy także niemal filozoficzny namysł nad życiem owcy (tytułowy fragment; bo przecież los zwierząt takiego zastanowienia jest godzien), dostajemy literackie sprawozdanie z choroby kota (znakomite opowiadanie „Wasyl”), wzruszający zapis zdychania psa („Suka”, wydana wcześniej nie tak dawno, bo w 2012 roku w „Grochowie”; w moim odczuciu bezbłędnie przywodząca Kunderowski wątek związany z psem Kareninem z „Nieznośnej lekkości bytu”), czytamy o zderzeniu dzikiego z oswojonym oraz o wpisanej w prawa natury brutalności i śmierci. Stasiuka od zawsze interesowało skonfrontowanie świadomości z bezkresem przestrzeni. I tej dzikiej beskidzko-bieszczadzkiej przestrzeni mamy w „Kucając” pod dostatkiem, dochodzi tutaj także do głosu – rozwijany również we „Wschodzie” – problem mineralizacji materii, powrotu próchniejących, rozpadających się ciał do natury w odwiecznym jej cyklu.

Nasz – jak Stasiuk go nazywa – środkowoeuropejski spleen również związany jest z podporządkowaniem się człowieka przyrodzie. Innymi słowy na tożsamość Europejczyków z naszej części kontynentu w przeświadczeniu autora „Dziewięciu” wpływa przyroda, która bynajmniej nie czyni z ludzi korony stworzenia, lecz smutną aberrację. I za tego rodzaju konstatacje cenię go najbardziej. Stasiuk nie tylko w tym stwierdzeniu podmywa z gruntu wątłe (chyba tylko dla niektórych) ludzkie przeświadczenie na temat naszej wydumanej wyjątkowości w świecie pojętym jako pewna całość. Bo przecież jesteśmy zwierzętami, chociaż ze wszystkich sił staramy się o tym zapomnieć. (…) A jesteśmy bydlętami i czasem powinniśmy zakosztować ciszy i samotności. Takiej, jakiej doświadcza zwierzę, które nie wie, że się narodziło, i nie wie, że umrze. Staje o świcie naprzeciw świata i nie ma pojęcia, że ktoś oprócz niego jeszcze jest. Tej konstatacji pochodzącej z ostatniego tekstu zatytułowanego „Wcześnie” komentować chyba nie trzeba. Uważam ją za idealne podsumowanie. Nic dodać, nic ująć.

Justyna Anna Zanik

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (834)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 645
Nobliszka | 2017-07-10
Na półkach: Przeczytane

„Kucając” to opowieść o życiu i śmierci. W odcinakach, bo to opowiadania są właśnie. Przemijanie przeplata się tu z trwaniem, bez ubarwień, szeptem, delikatnie, tak jak przenikają się one nawzajem wokół mnie. Widzę je na przykładach, w obrazach, opowieściach, takich jakie sama mogłabym snuć. Ale są też głośne stąpnięcia, huki, grzmoty. I natura w całej krasie. Bez przekłamań, morderczo okrutna, płynnie wszędobylska i leniwie ospała. Taka i siaka. I uśmiecham się do kart książki, i zaciskam powieki, ze strachu przed tym co wyczytam. Piękno i szpetota.

Czuję pewien spokój po lekturze, jakbym trochę zwolniła, zwolniła po to aby spoglądać. Tyle się dzieje wokół mnie a zatracam szczegóły przez rozmyty prędkością obraz. Dokąd tak gnam… Po co?

Czemu złorzeczę na deszcz? Nic na niego nie poradzę, musi się wypadać do ostatniej kropli. Czemu nie wykorzystam tego czasu, przyglądając się ulewie, nie patrzę na bańki na kałuży, na gęstniejące mokre placki na asfalcie, na perełki obsypujące...

książek: 1269
Medellin | 2015-11-07
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 07 listopada 2015

W jednej z moich poprzednich opinii pisałem już, że proza Stasiuka to wciąż to samo danie, tylko serwowane za każdym razem pod inna nazwą, ale danie znakomite i zawsze smakujące wybornie. Tak też jest z tym zbiorkiem krótkich form. Są piękne, wysmakowane i naprawdę dobrze zestawione, tak że jeśli nawet już je czytałem w innych książkach, to ponownie je odkrywam i się nimi zachwycam.

A teraz mała łyżka dziegciu:

Pomimo, że dania literackie Stasiuka są świetne, to jednak intuicja podpowiada mi, że jeśli za niedługi czas dostanę kolejną "Duklę", "Fado" czy "Jadąc do Babadag" tylko podane w innej okładce, może się to skończyć solidnym beknięciem, a z takim czymś bywa dwojako: albo pałaszujemy dalej, albo zbiera nam się na wymioty. Miejmy nadzieję, że pan Andrzej pozytywnie zaskoczy w kolejnych książkach.

książek: 405
maradiego | 2016-07-25
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 01 listopada 2016

Zbiór opowiadań. Opowiadań nie lubię. Za krótkie są. Zbiory opowiadań odkładam na bok. "Kucając" czytałem z dużym zacięciem, bo....nie wiedziałem, ze to zbiór opowiadań jest. No, nie przeczytałem nic, nigdzie: ani spisu traści; ani noty edytorskiej w której pochodzenie utwrów jest opisane; nic, zupełnie. Inną sprawą jest, ze duża częśc tych opowiadań ukazała sie w periodykach, jakichś, z całym szacunkiem, miesiecznikach....no, nie miałem dostępu. Wyszła z tego BARDZO DOBRA książka. To jest, oczywiście, zasługą autora, ale i redakcji, ze tak agrabnie pozszywali rzeczywistość. Patchwork(?) najwyższej próby. Czytając "Kucając" ; nie w tej pozycji, rzecz jasna; przypomniała mię się GRA W KLASY. Z zachowaniem proporcji, odpowiednich. Kto czytał, wie, mam nadzieje, o co chodzi. Niezbyt często to robie, ale...POLECAM. Nie tylko fanom Stasiuka. No. Raczej.

książek: 1340
Leeloo_Dallas | 2015-10-30
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 30 października 2015

Nie wiem, co dalej będzie ze mną i ze Stasiukiem. Chyba się nie rozumiemy.
Gdy w księgarni wzięłam do reki tę książeczkę, na pierwszej stronie zobaczyłam opis przejrzystego powietrza. I pomyśałam "BINGO!". Jak nic jest to opis pogody "milion na milion", (będąc wysoko w górze widzi się jednocześnie morze i góry:)))) tyle, że obserwowanej z ziemi. Tak więc sądziłam, że wiem, o czym autor będzie pisał i jest nić porozumienia między czytelnikiem a pisarzem.
Ale niestety. Im dalej w tekst, tym bardziej zawile, zbyt przenośnie i niestety nudno.
I mimo to, że "kucając" to lubiana przeze mnie perspektywa patrzenia na świat, blisko ziemi, trawki i robaczków, ta pozycja mnie nie porwała.

książek: 908
Jagoda | 2015-12-05
Na półkach: Przeczytane, Lit. polska
Przeczytana: 10 października 2015

Impresyjność natury przywołanej przez Stasiuka w opowiadaniach zniewala poezją i duchowością. Realność daleka od naturalizmu, choć bardzo bliska naturze. Wszystko tutaj żyje swoim życiem : krowa, motyl, owca, niebo i deszcz, i inni. Stasiukowa poezja w prozie.

książek: 520
skiatos | 2015-10-19
Na półkach: Przeczytane, 2015
Przeczytana: 19 października 2015

Znawcom i miłośnikom Stasiuka "Kucając" nie przynosi niczego nowego. Książka zawiera teksty wcześniej publikowane w "Jadąc do Babadag", "Dukli", "Fado", "Grochowie" oraz w prasie - "W drodze", "Tygodniku Powszechnym" i w "L'Espresso".

Nie ma to jednak większego znaczenia. Z dwóch powodów. Po pierwsze - proza Stasiuka jest jak poezja, można ją czytać z jednakową satysfakcją za pierwszym i za setnym razem. Po drugie - ogromne znaczenie ma tu zestawienie tych, a nie innych tekstów.

Stasiuk opowiada o maluczkich i z perspektywy maluczkich. "„Bo przecież jesteśmy zwierzętami, chociaż ze wszystkich sił staramy się o tym zapomnieć. Nieustannie się przebieramy, myjemy bez końca i wciąż paplamy, stłoczeni przy stołach we własnym towarzystwie, bo wydaje nam się, że tak wygląda życie człowieka. A jesteśmy bydlętami i czasem powinniśmy zakosztować ciszy i samotności. Takiej, jakiej doświadcza zwierzę, które nie wie, że się narodziło, i nie wie, że umrze. Staje o świcie naprzeciw świata i nie...

książek: 1677
lapsus | 2015-10-25
Na półkach: Przeczytane, 2015
Przeczytana: 10 października 2015

Urocze są te opowiadania pisane w "słowiańskim przykucu". Bo z tej pozycji widać lepiej i piękno, i ból, i cierpienie, i miłość, życie i śmierć. Ta perspektywa kucana pozwala Stasiukowi być bliżej zwierząt i bliżej natury, ale to mało - pozwala się z tą naturą, piękną i okrutną, pogodzić. Jakbyśmy się odgrodzili od tych oczywistości, co są na wyciągnięcie ręki, co są za darmo i uciekli w medialną fikcję, ulepioną z kłamstw, by pozostać przerażeni i samotni. A wystarczyłoby przykucnąć, z pozycji wyprostowanej zniżyć się do zwierząt, które nam przypominają, chociaż same nie mają pamięci. "Kucając" to antologia, wybór tych tekstów Stasiuka, które są bliżej natury i bliżej prawdy o naszej naturze. Fressen und gefressen werden. Ale wcześniej żyć piękną chwilą. No i jest to piękna książka z wstążeczką jako zakładką i pięknymi ilustracjami Kamila Targosza.

książek: 936
Marzenia | 2015-11-08
Na półkach: Przeczytane, Rok 2015
Przeczytana: 08 listopada 2015

Jednak nie, nie przemogę się, chociaż bardzo chciałam.
Dla mnie za mało.
Opis przyrody (ptaszków zza okna, owadów wpadających w pajęczynę, zwierząt - kota, psa, o które trzeba zadbać aby nie rozmnażały się za dużo i zawieźć do weterynarza) owszem w słowach piękny, ale niepełny. To obraz przyrody zza "szyby" jedynie. Przyroda, która karmi, daje utrzymanie rodzinie, czasem okrutna, owszem czasem nagradza pięknem za uważność, dopiero wtedy jest pełna.
Wszystko za mało. Refleksja nad nieuleczalną chorobą w odniesieniu do psa, kota, uproszczenie. Umieranie? Ciekawa jestem czy Pan Stasiuk był przy śmierci bardzo bliskiej osoby?

książek: 1608
Elwira | 2015-10-09
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 09 października 2015

Zakochałam się. Znów zdradziłam. Zakochałam się po raz kolejny w książce Andrzeja Stasiuka.

W jej urokliwym rozmiarze, który ledwie wyprzedza wielkość dłoni. W tych bajecznych, eterycznych ilustracjach przewijających się między kwintesencją twórczości Stasiuka.

Ta pozycja to właśnie propozycja dla koneserów. To zbiór opowiadań, które może znaleźć w poprzednich książkach, czy to "Dukla" czy "Jadąc do Babadag". Z pełną premedytacją wybrano premierę na jesień, bo w tej książce wszystko jest soczyste i pachnie jesienią oraz zwierzęcym instynktem.

Znów wracamy do opowieści o psach, kotach i owcach pana Stasiuka, do jego przemyśleń na temat przyrody, która powinna być nieodzownym elementem życia każdego człowieka. Powinna wejść w krew i mi zdecydowanie przepływa wolnymi strumieniami, jak i silnymi wodospadami, by napomnieć nas trochę, by pouczyć, by zachęcić do spojrzenia na świat kucając.

"Bo nigdy nie widać życia lepiej niż jesienią. Nigdy nie jest piękniejsze i nigdy nie...

książek: 555
wiesia | 2015-11-02
Na półkach: Przeczytane, 2015
Przeczytana: 01 listopada 2015

Ze Stasiukiem dobrze ogląda się świat. Można przykucnąć, stanąć o świcie na werandzie, patrzeć przez szybę samochodu, oglądać niebo o zmierzchu. Jest pięknie, zwłaszcza jesienią, gdy "łatwiej zgodzić się na śmierć".
Bardzo lubię u Stasiuka ten jego zachwyt nad "kolejnymi odsłonami stworzenia", udziela mi się on i tym razem.
Wybór tekstów pozwala mi wrócić do tych wcześniej czytanych i poznać inne. Wzruszam się, gdy opisuje swoją sukę czy kota Wasyla, uśmiecham, gdy pisze o figlach szczeniaka Cujki i rozmowach z owcą Manią.
Znów jest porcja refleksji na temat przyrody, naszego miejsca na tym świecie, stosunku do zwierząt. Są, bliskie mi, wspomnienia z dzieciństwa.
Ilustracje Kamila Targosza współgrają pięknie z tekstami tego niewielkiego tomu. Dla mnie lektura obowiązkowa, zwłaszcza na jesienny czas.

zobacz kolejne z 824 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Cztery dni wśród dobrych książek

Czterodniowe święto wrocławskich moli książkowych zbliża się wielkimi krokami. Już 3 grudnia ruszą 24. Wrocławskie Targi Dobrych Książek, które w tym roku zagoszczą w Centrum Kongresowym przy Hali Stulecia. Wydarzenie rozpocznie się w czwartek i potrwa do niedzieli (3-6 grudnia).


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd