6,71 (301 ocen i 55 opinii) Zobacz oceny
10
8
9
35
8
43
7
91
6
73
5
25
4
14
3
6
2
2
1
4
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788328009288
liczba stron
400
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Ag2S

Po Francisco Goi, sportretowanym z całą rodziną w "Saturnie", Jacek Dehnel sięgnął po inną postać historyczną: słynną w XIX wieku oszustkę, Makrynę Mieczysławską. Podając się za przełożoną unickiego klasztoru, torturowaną przez Rosjan za odmowę przejścia na prawosławie, zyskała ona sławę w całej Europie i wywarła ogromny wpływ na polskich romantyków oraz całe środowisko Wielkiej Emigracji. W...

Po Francisco Goi, sportretowanym z całą rodziną w "Saturnie", Jacek Dehnel sięgnął po inną postać historyczną: słynną w XIX wieku oszustkę, Makrynę Mieczysławską. Podając się za przełożoną unickiego klasztoru, torturowaną przez Rosjan za odmowę przejścia na prawosławie, zyskała ona sławę w całej Europie i wywarła ogromny wpływ na polskich romantyków oraz całe środowisko Wielkiej Emigracji.

W rzeczywistości za męczennica, cudotwórczynią i prorokinią kryła się prosta służąca, wdowa po rosyjskim wojskowym, która całe życie spędziła w nędzy i upokorzeniu. Na swoje cierpienie mogła się poskarżyć dopiero kiedy prawdziwe blizny obudowała zmyśloną historią, przemawiającą do słuchaczy, bo mocno zakorzenioną w narodowo-religijnych mitach. Monolog Mieczysławskiej, rozpięty między sarmacką gawendą (nieprzypadkowo Krasiński nazywał ją „Paskiem przeanielonym”), tekstem
liturgicznym a powieścią łotrzykowską, wskrzesza polszczyznę, której już nie ma: barokową i romantyczną, pełną wtrętów z kresowej gwary, bujną jak żywioł.

Makryna, niegdyś wymieniana między największymi bohaterami, opisywana przez Słowackiego i Wyspiańskiego, została zdemaskowana w latach 20. XX wieku i zapomniana jako wstydliwa tajemnica polskiej wyobraźni zbiorowej. Teraz powraca jako żywy komentarz do Polski AD 2014, gdzie najrozmaitsze podejrzane osobistości robią karierę, podpiąwszy się pod wiarę i patriotyzm, a przemoc wobec kobiet nadal ma swoich obrońców.

 

źródło opisu: materiały autora

źródło okładki: http://sklep.gwfoksal.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (968)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1526
deana | 2015-05-13
Na półkach: Przeczytane, 2015
Przeczytana: 13 maja 2015

Miałam spore obawy, gdy sięgałam po ,,Matkę Makrynę". Obawiałam się tematyki, języka oraz specyficznej formy jaka została zastosowana w powieści. Szybko jednak okazało się, że moje obawy są bezpodstawne a książka wręcz wciąga.

Powieść rozgrywa się na dwóch płaszczyznach: tej prawdziwej i tej stworzonej przez Julkę/Irinę. Pomimo, że obie wzajemnie się wykluczają są ze sobą nierozerwalnie splecione tak, że nawet sama główna bohaterka nie wie co jest prawdą a co sama stworzyła. Biedna, upokarzana kobieta, wdowa po kapitanie buduje od nowa swoją osobę. Przedstawia się jako ostatnia ksieni bazylianek i zaczyna opowiadać o niewyobrażalnych mękach jakie doświadczyła wraz z współsiostrami. Jej historia pada na podatny grunt - w środowisko polskiego katolicyzmu, mistycyzmu związanego z Wielką Emigracją oraz religijnego fanatyzmu i zaczyna żyć własnym życiem. To co było kłamstwem staje się świadectwem męczeństwa a Makryna - symbolem męczeństwa narodu polskiego, wyrocznią i żywą...

książek: 2657
Koronczarka | 2015-01-30
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, Historia
Przeczytana: 30 stycznia 2015

Jacek Dehnel jest jednym z nielicznych pisarzy, którzy słyszą, co piszą. Słowa toczą mu się gładko, wystukując rytm. Tak pisał Sienkiewicz. Dlatego lubię czytać jego książki. Rzuciłam się na "Matkę Makrynę" z apetytem, bo nie dosyć, że Dehnel, to jeszcze historia. Mniam! Ale przyznać muszę, że po kilkudziesięciu stronach zachwytu, entuzjazm spadał. Sama Makryna w pewnym miejscu mówiła, że jeśli chce się zainteresować swoją opowieścią słuchaczy, to trzeba dać im to, co ich fascynuje. I dlatego Makryna opowiadała pazernym o rabunkach kosztowności, zbereźnikom o cierpieniach młodych zakonniczek, obżartuchom o jedzeniu, a raczej jego braku i dodać by należało sadystom o dręczeniu, biciu, podtapianiu, a ponieważ powieść pisana jest w pierwszej osobie, to nam, czytelnikom, o tym wszystkim. I tak Makryna sobie opowiadała i opowiadała, a ponieważ trudno znaleźć wśród czytelników pazernego skąpca, który jest jednocześnie zbereźnikiem, obżartuchem i sadystą, a w każdym razie ja nim nie...

książek: 1989
Wojciech Gołębiewski | 2015-07-31
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 31 lipca 2015

Zacznę od wzmianki z Wikipedii:
"Makryna Mieczysławska, właśc. Irena Wińczowa (zm. 11 lutego 1869 w Rzymie) – fałszywa zakonnica katolicka. W 1845 roku przybyła do Paryża, gdzie podała się za przełożoną klasztoru bazylianek w Mińsku, zlikwidowanego na rozkaz prawosławnego biskupa Józefa (Siemaszki)...... ...Osiadła w Rzymie, gdzie cieszyła się ogromną popularnością i szacunkiem wśród polskich emigrantów. W 1849 roku została przełożoną utworzonego specjalnie dla niej klasztoru w Rzymie. Rosyjska dyplomacja dwukrotnie wydawała noty zawierające sprostowanie faktów podawanych przez kobietę i dowodzące, że jej historia była całkowicie zmyślona. Zarówno jednak polska emigracja, jak i zachodnioeuropejska opinia publiczna, dawały wiarę Mieczysławskiej. Bohaterką poematu uczynił ją Juliusz Słowacki...".
No to, podziwiam odwagę Dehnela, że wziął się za taki kontrowersyjny temat. Co gorsza, na Culture.pl (z 17.11.2014, wywiad Agaty Szwedowicz) ...

książek: 1383
joaśka | 2014-12-07
Przeczytana: 07 grudnia 2014

Nie oceniam, gdyż walkower ogłosiłam już po kilku pierwszych kartkach. Nie dałam rady przedrzeć się przez swoisty język i sposób opowiadania. Doceniam kunszt autora, ale książka niestety nie jest dla mnie. Szkoda, bo historia jest intrygująca.

książek: 2290
Renax | 2016-01-28
Przeczytana: 27 stycznia 2016

Już od wielu osób słyszałam, że to wspaniała książka, ale tak konkretnie to nie wiedziałam dlaczego i o czym jest. W końcu trzeba było samej przeczytać. Czytałam ją od listopada, może inaczej, miałam ją przeczytać od listopada, ale ciągle pojawiała się jakaś inna książka. I 'Matkę Makrynę' odkładałam. W końcu siadłam i przeczytałam. Zajęło mi to 3 dni. Można było szybciej, ale chciałam się nią delektować!
Nie czytałam jeszcze "Lali', ale wiedziałam, ze autor interesuje się starymi książkami, broszurkami itd. Ale takiej wspaniałej stylizacji językowej to się nie spodziewałam! Jest to przyjemność czytelnicza sama w sobie, sprawne naśladowanie i XIX-wiecznych utworów hagiograficznych, a nawet pogłos pierwszego utworu rosyjskiej literatury, chyba z XVII wieku, czyli 'Opowieści budującej o świątobliwej męczennicy Teodorze', którą miałam kiedyś wątpliwą przyjemność czytać na 'zaliczenie z literatury rosyjskiej'.

No więc w książce wszystkiego dowiadujemy się już na początku. Że...

książek: 467
michalu | 2014-11-07
Na półkach: Przeczytane, 2014

Rzecz na pewno warta uwagi. Napisana w formie monologu historia trochę o swoistej inteligencji, a trochę o jej zupełnym braku. Bo jak inaczej wyjaśnić fakt, że biedna, zwykła, jakbyśmy to dziś powiedzieli, ciężko doświadczona przez życie kobieta - tu nie zdradzam fabuły o tyle, że sam wydawca wskazuje, że historia bohaterki była wielką mistyfikacją - z ubogich kresów trafia na salony papieskie wiedziona niczym innym, jak swoją 'historią'. Tylko zatem niebywała inteligencja może umożliwić dokonanie takiego wyczynu, ale też z drugiej strony jej brak, prowadzi do tego, że dzisiaj wiemy już, że Makryna Mieczysławska zjechała do Wiecznego Miasta w glorii męczeńskiej chwały, jako najzwyklejsza oszustka.

Rzecz jest to również o starej prawdzie życiowej, że trzeba wiedzieć kiedy, ze sceny zejść, ale również o tym, że na jej przeszkodzie stoi inna, równie prawdziwa, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Bo skoro jest tak dobrze, to dlaczego miałoby być źle?!? Raz zdobytego uznania, Makryna...

książek: 785
ciociasamozloeluta | 2015-05-20
Na półkach: Przeczytane

Umowmy sie tak. Liczylam na wiecej. Wyszlo takie sobie. Nie jestem zadowolona z Matki Makryny. Pomimo swietnego warsztatu Jacka Dehnela i przez wzglad na prace jaka wlozyl daje noty wysokie. Jednak fabula mnie zmeczyla.
Matka Makryna to jedna z najwiekszych zagadek historii. Oszustka, ktora wykorzystala papiezy i poetow. Makryna miala nieprawdopodobny dar klamania i na tym sie wybila. Oczywiscie swoje tez musiala przejsc. Byla bita i ponizana wiec trzeba i Makryne zrozumiec. Dla odwaznych swiat nalezy a nasza bohaterka to potwierdza.

książek: 862
Henry Rackham | 2015-03-05
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 05 marca 2015

Poległem. Po przeczytaniu 25% ebooka Jacka Dehnela złożyłem broń i poddałem się. Miałem dość opisów kaźni, męczarni sióstr Bazylianek, kwiecistego bredzenia głównej bohaterki w dwóch równoległych żywotach, oraz oczekiwania na to, że coś się wydarzy.
Wiem, że matka Makryna była blagierką pierwszej wody, jednak można było to podać w inny sposób, a nie tylko w formie gawędy głównej bohaterki, i wcale nie chodzi o archaiczny język, który w sam w sobie wprowadza czytelnika w klimat i uwiarygodnia samą opowieść. Może trochę spojrzenia z innej perspektywy?
W pojedynku na powieść historyczną Olga Tokarczuk zostawia w tyle, o parę długości, Jacka Dehnela.

książek: 1223
Agata_Adelajda | 2015-01-02

Gdyby Jacek Dehnel pisał powieści w Wielkiej Brytanii już dawno byłby laureatem Bookera. W każdym razie najnowsza powieść autora Lali, Czarnych obrazów i Balzakiany zasługuje na najwyższe uznanie – i to usankcjonowane nagrodami, i – chyba dla każdego autora najwyższe, czyli uwagę czytelników.
O tym, że Dehnel ma na „tapecie” matkę Makrynę Mieczysławską wiedziałam już od jakiegoś czasu, bo na spotkaniu autorskim, na którym miałam wielką przyjemność być, autor podzielił się z nami planami na najbliższe miesiące.
Przyznam się, że o „fałszywej” matce nie słyszałam wcześniej, ale mnie jej postać zaintrygowała, a skoro jestem wielką wielbicielką prozy tego beletrysty, to ze szczególną przyjemnością sięgnęłam po jego najnowsze dzieło.
Od razu powiem, że ta książka nie jest dla każdego. Napisana niezwykle sugestywnie, naszpikowana archaizmami „spowiedź” hochsztaplerki jest pełną pasji próba zrozumienia fenomenu tej niezwykłej postaci, która przewróciła – na pewien czas - do góry nogami...

książek: 3044
Olala | 2015-03-05
Przeczytana: 03 marca 2015

Uwielbiam twórczość Jacka Dehnela, za jego niesamowitą umiejętność posługiwania się słowem. Jednakże niewątpliwy kunszt literacki nie wystarczył abym zachwyciła się tą książką. Czytało mi się ją ciężko, wolno, co zapewne spowodował język epoki którym posługiwała się główna bohaterka. Dodatkowo jej postać mnie po prostu drażniła, ponieważ wodziła za nos ludzi który stanęli na jej drodze. Zmyślna manipulatorka, prosta kobiecina która otoczona nimbem sławy i chwały świetnie się odnalazła w świecie kłamstw. Lawirowała między zmyślanymi przez siebie opowieściami, sprzedając je na prawo i lewo. Postać godna uwagi,ale na pewno nie godna naśladowania.

zobacz kolejne z 958 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Bądź zawsze obcy!

SWOI OBCY – tak zatytułowany będzie trzeci festiwal Opętani Literaturą, towarzyszący ogłoszeniu tegorocznego laureata Nagrody Literackiej im. Witolda Gombrowicza. Nagrodę i festiwal, który potrwa od 1 do 9 września, współorganizują Prezydent Radomia i Muzeum Witolda Gombrowicza. Wydarzeniu patronuje Rita Gombrowicz.


więcej
Znamy już wszystkich finalistów Nike 2015

W sobotę poznaliśmy ostatniego finalistę Nagrody Literackiej Nike. Jury wyłoniło finałową siódemkę spośród 20 książek, które zostały ogłoszone w maju tego roku. Laureata poznamy w pierwszy weekend października. Wśród finalistów jest aż sześć powieści i tylko jeden tomik poezji.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd