Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

7 dni

Tłumaczenie: Marcin Mortka
Wydawnictwo: Zielona Sowa
6,91 (347 ocen i 60 opinii) Zobacz oceny
10
30
9
26
8
56
7
93
6
83
5
43
4
8
3
4
2
3
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Seven days
data wydania
ISBN
9788379834174
liczba stron
245
słowa kluczowe
szkoła, znęcanie się, bullying
język
polski
dodała
Folkowa

Książka nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Literatura młodzieżowa. Jess jest zastraszana przez swoją rówieśnicę Kez. Z tego powodu jej bezpieczne życie szkolne, zmienia się w piekło. Kez ma również mnóstwo problemów, ale wciąż pociesza ją fakt, że jest lepsza od Jess - a przynajmniej tak myśli... Bezkompromisowo i celnie ujęty problem, z którym borykają...

Książka nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Literatura młodzieżowa.

Jess jest zastraszana przez swoją rówieśnicę Kez. Z tego powodu jej bezpieczne życie szkolne, zmienia się w piekło. Kez ma również mnóstwo problemów, ale wciąż pociesza ją fakt, że jest lepsza od Jess - a przynajmniej tak myśli... Bezkompromisowo i celnie ujęty problem, z którym borykają się nastolatki na co dzień.

 

źródło opisu: http://www.zielonasowa.pl/7-dni.html

źródło okładki: http://www.zielonasowa.pl/7-dni.html

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 986
Otwarta księga | 2016-02-25
Na półkach: Od wydawnictw
Przeczytana: 09 lutego 2016

Recenzja ukazała się także na blogu: http://otwartaksiega2002.blogspot.com/2016/02/w-spichlerzu-agresji-recenzja-ksiazki-7.html

Powiem Wam, że ta książka wcale mnie nie zainteresowała. Zwróciłem na nią uwagę dopiero wtedy, kiedy pani z wydawnictwa Zielona Sowa zaproponowała mi ją do recenzji. I właśnie wtedy zaczęła mnie coraz bardziej intrygować... Spodziewałem się całkiem ciekawej książki, ale nie jakiegoś arcydzieła. Ale książka zaskoczyła mnie, i to mocno.

Kiedy widziałem pierwszy raz okładkę, nie zaintrygowała mnie ona. Myślałem, że to znowu jakaś zwykła obyczajówka o nastoletniej miłości. Jednak kiedy już dowiedziałem się, o czym opowiada, to zwróciłem na nią bardziej uwagę. Ale dokładniej przyjrzeć się jej mogłem dopiero wtedy, kiedy wziąłem ją w ręce. I właśnie teraz Wam to powiem - podziwiam osoby odpowiedzialne za okładkę za ich kreatywność. Teraz sam pomysł ogromnie mi się podoba! Na okładce zostały spisane wyzwiska, którymi została obrzucana Jess. Przyznam się, że bardzo podoba mi się wydanie tej książki. Na pewno wyróżnia się spośród tłumu swoją innością. Grzbiet bardzo ładnie wygląda na półce, ale najważniejsze jest to, że nie wygina się podczas czytania. Opis z pewnością zaintryguje czytelnika i sprawi, że ten z chęcią sięgnie po książkę. Kartki są szare, także nikogo nie powinno razić po oczach. Czcionka jest stosunkowo duża i bardzo przyspiesza czytanie. Literówek jest bardzo mało, a tusz nie rozmazuje się. Muszę ogromnie pochwalić wydawnictwo Zielona Sowa za tak piękne, wyróżniające się od innych i bardzo solidne wydanie 7 dni! Brawa!

Od razu powiem, że już z początku pomysł ta tę książkę przypadł mi do gustu. Mówi ona o tematyce przemocy, jednak nie tylko w szkole, ale także rodzinnej. Czytając powieść Eve Ainsworth widzimy, jak w szkole rówieśnicy dokuczają Jess, natomiast w domu drugiej głównej bohaterki, Kez, jesteśmy świadkami kolejnego wyżywania się na niewinnych osobach: ojciec Kez znęca się nad jej matką oraz nad nią samą. Jednak w obu przypadkach mamy do czynienia z dwoma różnymi sposobami przemocy - Jess doświadcza raczej przemocy psychicznej, chociaż czasem dochodzi nawet do rękoczynów. Natomiast podczas znęcania się nad matką Kez stanowczo dominuje przemoc fizyczna, chociaż i taki sposób wyżywania się na kimś odciśnie spory ślad na jego psychice. Bardzo spodobał mi się taki pomysł, bo nie ukrywajmy - książki o takiej tematyce to rzadkość. Dlatego ucieszyłem się, że w końcu będę mógł poznać coś nowego.
Poza tym ogromnie do gustu przypadło mi to, jak autorka przedstawiła sytuacje obydwu bohaterek - Jess i Kez. Pisarka dokładnie ukazała nam codzienne życie dziewczyn i to, z jakimi problemami mają do czynienia na co dzień. Dzięki temu od podszewki poznajemy ich charaktery i sposoby myślenia, a także powody, przez które dziewczyny postępują jak postępują.
Akcja książki to też jej dobra strona. Cała fabuła obejmuje okres niedługi, bo zaledwie tydzień - siedem dni, 168 godzin. Mogłoby się wydawać, że w tak niedługim odstępie czasu nie może się wydarzyć dużo ciekawych rzeczy. Natomiast autorka ukazuje nam coś zupełnie innego. Książka wypełniona jest akcją po brzegi, chociaż większość wydarzeń to sytuacje, w których sami nie chcielibyśmy barć udziału. Z jednaj strony jesteśmy świadkami przemocy w szkole nad Jess. Muszę się przyznać, że sam myślałem, że takie ciągłe opisy znęcania się nad dziewczyną będą mnie nużyć, bo ile można czytać o jednym i tym samym? Ale i tutaj zostałem bardzo zaskoczony. Kez i jej świta na okrągło wymyślają nowe sposoby, jakby tu dokuczyć i poniżyć biedną i Bogu ducha winną Jess. A właśnie takie sytuacje powodują, że bardzo wciągamy się w powieść i nie możemy się od niej oderwać. Natomiast z drugiej strony widzimy sytuację, w której to ojciec Kez poniża swoją żonę i córkę. I muszę się przyznać, że te wydarzenia były jeszcze bardziej szokujące, ale to właśnie w takich sytuacjach zdarzało się, że trochę się nudziłem, bo wtedy było raczej monotonnie, lecz naprawdę szokująco.
Kolejną zaletą powieści jest relacja pomiędzy dwoma głównymi bohaterkami - Jess - ofiary oraz Kez - winowajczyni, ale z drugiej strony również ofiary. Autorka wyraźnie przedstawia nam powody ich wzajemnej nienawiści. Ze strony Jess wydawała mi się ona zdecydowanie zrozumiała i normalna, bo kto nie nienawidziłby swojego prześladowcy? Ale z drugiej strony rozumiałem też Kez, chociaż już nie tak jasno.
Podobało mi się, że autorka jasno i wyraźnie ukazała nam powody i przyczyny reakcji i zachowań bohaterów książki. Dzięki temu wyeliminowała wszystkie niejasności i niespójności, i chociaż niektórych bohaterów naprawdę trudno zrozumieć, to po jakimś czasie udaje się to.
Autorka, jak dowiadujemy się z notki na skrzydełkach, chciała pisać książki, które będą zapadać w pamięć i skłaniać do refleksji. I właśnie powieść 7 dni to robi. Po przeczytaniu jej zadamy sobie pytanie: Czy przemoc nad kimś naprawdę może doprowadzić osobę do takiego stanu? Na pewno każdy z nas sprawił komuś przykrość, i to nie raz, czasem słowem, innym razem czynem. Znajdzie się też wiele osób, które wyraźnie 'terroryzowały' kogoś innego. Właśnie takie osoby powinny przeczytać tę książkę, która pokaże im, jak taka osoba może się czuć, do jakich czynów jest wtedy zdolna i jakie okoliczności mogą z tego wyniknąć. Ale tą powieść powinni przeczytać też ci, którzy są codziennie wyśmiewani przez swoich rówieśników, bo książka pokaże im, że nawet w ich przypadku może nastąpić happy end, który sprawi, że wszystko się całkiem dobrze skończy oraz to, że nie warto podejmować decyzji bez zastanowienia. Chociaż, moim zdaniem, powieść Eve Ainsworth powinien przeczytać KAŻDY.

Bardzo spodobało mi się to, jak autorka przedstawiła wszystkich bohaterów - każda z postaci jest inna, każda myśli w odmienny sposób, każda inaczej się zachowuje i inaczej reaguje na sytuacje. Na dodatek spodobało mi się to, że nigdy nie możemy być do końca pewni, że ten bohater czy ta bohaterka to przyjaciel, czy liczy tylko na dobrą zabawę, a kiedy przychodzi czas na pomoc, to odwraca się do niego tyłem. Każda postać była naprawdę niezwykle skomplikowana - złożona z wielu warstw, które ciężko rozebrać na części prostsze i zobaczyć, jaki naprawdę kto jest. Ogromnie spodobało mi się takie ukazanie wszystkich nastolatków, bo było ono bardzo realne i dające do myślenia.
Jess to jedna z głównych bohaterek. To zaledwie czternastolatka, ale los już obarczył ją piętnem cierpienia i sprawił, że w jej umyśle i spojrzeniu już na zawsze zagościł smutek. Jess mierzyła się z kilkoma problemami. Z jednaj strony miała ojca, który kompletnie się nią nie interesował i miał ją gdzieś. Z drugiej matkę, która nie poświęcała jej wystarczającej ilości czasu, a tym bardziej miłości. Jej kolejnym utrapieniem była szkoła, a to przecież właśnie w jej murach powinna znaleźć azyl i poczuć się wreszcie dowartościowana. Jednak tak nie było - Jess była codziennie upokarzana i wyśmiewana przez swoich rówieśników. Na dodatek miała sporą nadwagę, która była jedną z przyczyn dokuczania. Bardzo trudno jest mi powiedzieć, co tak naprawdę poczułem do tej bohaterki. Z jednaj strony było mi jej bardzo szkoda, ogromnie jej współczułem. Z każdej strony atakowały ją myśli, że jest nikim, a przecież miała prawo do takich myśli, a poza tym prawie w nikim nie miała oparcia. Ale z drugiej strony jestem na nią ogromnie wściekły. Denerwowało mnie w jej charakterze to, że bała się swoich rówieśniczek, bo przecież gdyby nie chciała, to nie dałaby sobą tak pomiatać. Poza tym wnerwiała mnie tym, że ciągle gadała o tym, że jest tak bardzo otyła, ale tak właściwie nic nie próbowała ze swoją nadwagą zrobić.
Kez to druga z głównych bohaterek. Była rówieśniczką Jess, również czternastolatką. Dziewczyna w szkole była popularną i lubianą osobą. Ale czy rzeczywiście lubianą? Raczej większość przerażała myśl, że mogliby jej zaleźć za skórę. Poza tym otaczała się wianeczkiem przyjaciół, ale czy wiernych i prawdziwych, którzy pomogliby jej w każdej trudnej sytuacji? Nie. W domu, którego unikała jak ognia, stawała się kimś zupełnie odmiennym od tej Kez w szkole. Przeistaczała się z oprawcy w ofiarę. Do tej postaci również czuję wulkan sprzecznych i gryzących się ze sobą emocji. Jest mi jej szkoda, bo i jej los nie dał wspaniałego i szczęśliwego życia - z pozornej sielanki rodzinnej zrodziło się istne piekło. Gdyby nie to, jaką była okropną i straszną prześladowczynią wobec Jess zapewne ogromnie bym jej współczuł, jednak w takiej sytuacji bardzo trudno poczuć mi to do niej. Ale spodobało mi się to, jak autorka przedstawiła to, jak bardzo Kez pogubiła się w swoim życiu i wszystkich emocjach, które kumulowały się w jej wnętrzu i czekały na upust. To naprawdę złożona i skomplikowana postać, którą piekielnie trudno jest zrozumieć. A gdyby w każdej książce były takie postaci, to żadna powieść nie miałby ode mnie oceny niższej niż 8/10, bo właśnie to w bohaterach lubię - skomplikowane charaktery i złożone usposobienie.

Książka już od pierwszych stron wciągnęła mnie do tego stopnia, że nie mogłem się od niej wprost oderwać. Ja tej książki nie przeczytałem. Ja ją połknąłem, pochłonąłem niczym czarna dziura zaledwie w dwa wieczory. Przyczynił się do tego tylko i wyłącznie niesamowicie zgrabny i szybki styl pisania autorki, który sprawił, że książkę czytało się jednym tchem i z wypiekami na twarzy. Język, którym została napisana książka, jest bardzo przystępny dla czytelnika, zwłaszcza do nastoletniego, ale nie jest też infantylny czy niedojrzały, chociaż może nieraz był za mało literacki, ale na to można przymknąć oko. W książce nie znajdziecie nużących opisów przyrody na trzy strony, ale krótkie i ciekawe, a nawet szokujące opisy przeróżnych wydarzeń i sytuacji. Poza tym autorka ma niesamowity dar kreowania bohaterów, bo wszystkie stworzone postaci są niezwykle skomplikowane i złożone. Do tego dialogi są naprawdę sensowne i ciekawe, a nie głupiutkie jak w niektórych książkach. Oprócz tego bardzo spodobało mi się to, jak Eve przedstawiła wszystkie emocje towarzyszące bohaterom podczas zdarzeń, które przeżywali, a dzięki temu to i my odczuwamy wiele czasem gryzących się ze sobą i sprzecznych uczuć.

Książka 7 dni to niepozorna, krótka i cienka książeczka. Jednak strzeżcie się - to istny wilk w owczej skórze! Pochłonie Was do tego stopnia, że przeczytanie jej zajmie Wam zaledwie jeden wieczór, a jeśli nie będziecie mieć czasu, to troszkę więcej. Co w niej znajdziecie i dlaczego warto po nią sięgnąć? Po pierwsze: temat przemocy psychicznej oraz fizycznej, z którymi każdy z nas miał kiedyś styczność - jedni jako oprawcy, drudzy ofiary, a jeszcze inni jako jedni i drudzy. Czytając książkę z pewnością nie będziecie się nudzić, bo naprawdę wiele się w niej dzieje, mimo iż akcją obejmuje krótki odstęp czasu. Poza tym na pewno spodobają się Wam postaci, które są niezwykle i magicznie złożone i skomplikowane, które nie raz ciężko jest zrozumieć i nie denerwować się na nich, ale z pewnością długo nie będziecie mogli wyjść z podziwu, jak udało się autorce przedstawić tak nietypowe kreacje postaci. Styl pisania pozwoli Wam z łatwością wciągnąć się w książkę, a kiedy już będziecie ją czytać, to staniecie się istnym wulkanem sprzecznych emocji! 7 dni to książka, która skłoni Was do licznych refleksji i sprawi, że długo po jej przeczytaniu będziecie myśleć o osobach wyśmiewanych przez innych, ale także o ludziach, którzy to robią, bo często okazuje się, że i oni potrzebują pomocy. Nie pozostawiam Wam innego wyboru - musicie przeczytać książkę Eve Ainsworth, a jeśli tego nie zrobicie, to uwierzcie - będę na Was zły, bo tak dobrą i dającą do myślenia książkę powinien przeczytać KAŻDY! Ja daję jej ocenę 8/10, a wy - CZYTAJCIE!!!

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Sezon burz

I skończyła się ostatnia książka przygód Wiedźmina. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś ktoś napisze nowe przygody w takim stylu jak robi to Sapkowski. Sp...

zgłoś błąd zgłoś błąd